ku.. czy zwariowałem?

16.09.08, 01:20
proszę o szybką diagnozę, otóż, ponad 3 lata temu rozstałem się z
moją tzw. pierwszą dziewczyną (ponad 7 lat razem)..ona już jest
szcześliwą mężatką i matką dzieciątka - a ja od tamtego czasu ? no
tzw. kariera, rozwój itp. OK, ale ŻADNEJ poważnej znajomości z
dziewczyną :((( rozumiecie ??? średnio co 2 miesiące, gdy przypomni
mi się ONA, gdy zobacze na necie jej zdjęcie, to literalnie becze
jak baba, normalnie nie wiem co jest grane... smutek, melancholia,
żal, i bezradność? no nie mogę się pozbierać normalnie - od 3 lat
nie miałem innej dziewczyny (poza tzw. przelotnymi znajomościami) -
bo cały czas nie przestaje o niej myśleć - jestem jakiś chory chyba,
czy to się skończy?? 27 lat za pasem, a czuję, że już jestem
cholernie stary i nic podobnego już mnie nie spotka, popadne w jakiś
alkoholizm chyba.. mówię poważnie, więc proszę o poważne
odpowiedzi...
    • unzipmybody Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 01:26
      Cos Ci sie stalo z głową...ale czy to tak trudno zrozumieć, że skoro się
      rozstaliście, to znaczy, że to była nieodpowiednia dla Ciebie kobieta?! Wiec nie
      ma czego żałować. Trzeba żyć i iść dalej! A swoją drogą, sporo czasu
      zmarnowaliście..7 lat... to miałbyś 30 innych w tym czasie:)
      • treugeber Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 01:46
        Nie, no nie mogę powiedzieć, że zmarnowaliśmy! No bo skoro tak za
        nią płaczę, to chyba tak nie można powiedzieć? Ja nie mogę zrozumieć
        takiej niby prostej oczywistości - "skoro się rozstaliśmy, to
        znaczy, że była nieodpowiednia"...
        Co to znaczy ? To byłaby prawda, być może , gdybym kogoś poznał od
        tamtego czasu, ale ja od przeszło 3 lat nikogo nie poznałem, nikogo
        kto byłby choćby w 1/4 tak superancki jak ONA.. I dlatego przychodzi
        mi taka myśl - czy może zmarnowałem coś najlepszego, coś co mnie już
        w życiu nie spotka (takie głupie romantyczne spaczenie ) ?
        Z perspektywy 10 minionych lat mogę powiedzieć, że niestety
        prawdopodobieństwo tego jest duuuże .. i to jest cholernie
        przygnębiające - taki hamulec.
        A co do tych 30 potencjalnych okazji :) no pewnie, że byłoby fajnie,
        ale ja jakoś wierze w jakość, nie w ilość - bo to zbyt proste.
        Dlatego jak taki osioł mam nadzieję (choć coraz słabszą), że coś się
        wreszcie odmieni..
        • bardzo_fajna_aga Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 17:18
          treugeber Cnapisał: co to znaczy ? To byłaby prawda, być może ,
          gdybym kogoś poznał od
          tamtego czasu, ale ja od przeszło 3 lat nikogo nie poznałem, nikogo
          kto byłby choćby w 1/4 tak superancki jak ONA..

          A może nie chcesz nikogo poznać i nie starałeś sie tak naprawde
          nigdy zbliżyć do kobiet z tzw. przelotnych znajomości następnym
          razem zamiast pójść z laska do łóżka postaraj się ją poznać.
        • zoro78 Re: ku.. czy zwariowałem? 01.10.08, 22:39
          Jakby ci to powiedzieć... idealizujesz ją i przez to KAŻDA inna nie
          będzie "odpowiedniej jakości", nawet jeśli w rzeczywistości będą od
          niej milion razy lepsze.
          Jak pamiętam siebie to po rozstaniu z byłą szukałem wad u każdej
          nowo poznajej dziewczyny, szukałem na siłę, prowokowałem, aż ta
          wada w końcu się znajdowała.
          Kto wie może już przez to idealizowanie EX przeszła ci koło nosa TA
          najpiękniejsza, najwspanialsza i najcudowniejsza? Bo jakieś inne
          były prawda? Z
          astanawiałeś się, czy przez to zamykanie się w sobie i dawanie
          nadziei tym "przelotnym" a potem wycofywanie się mogłeś którejś z
          nich sprawić krzywdę?
          A może któraś z nich teraz tak płacze za Tobą, jak Ty za TAMTĄ?



          • franekkimono997 Re: ku.. czy zwariowałem? 01.10.08, 22:54
            Ja bym to ujął innymi słowami niż szacowny przedmówca:

            Chłopie! Otwór oczy, Ona Cię zostawiła dla innego, Z KTÓRYM MA
            DZIECKO. Piszesz, że byliście razem 7 lat- od 3 ona jest z innym,
            któremu już urodziła dziecko. Z Tobą była dwa razy dłużej i tego
            dziecka z Tobą nie chciała mieć.
            Z Tobą nie chciała i nie chce być.
            Stwierdziła, że do siebie nie pasujecie, bo nie pasujecie.
            Będziesz tak jęczał, użalał się nad soba i wybrzydzał jeszcze rok,
            dwa i w końcu zwiążesz się z jakimś chichoczącym farbowanym
            pustakiem spalonym na solarium który zlapie cie na ciążę albo
            zrobisz to bo stwierdzisz, że przydałby się ktoś, kto ugotowałby ci
            obiad i zrobił pranie. K*rwa chyba nie tego chcesz od życia?
            Facet musi mieć babe, którą będzii mógł nie tylko porządnie zerżnąć
            ale i kobietę z którą będzie mógł porozmawiać.
            Rozejrzyj się dookoła i może daj szansę którejś z
            tych "przelotnych".
            Ty teź nie jesteś idealny- z tego co tu piszesz wychodzi na to że
            jesteś strasznym egoistą. Nie bądź przynajmiej dupkiem.
    • wesmar Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 01:34
      Grzeszysz kolego, tyle atrakcyjnych samotnych kobiet a Ty masz czas
      na stekanie. Miesiac zaloby to za duzo dla faceta, otworz oczy i
      usmiechnij sie do pieknej kobiety jednej, drugiej... One na prawde
      na to czekaja, to ten sam material DNA i podobnie mysla jak My.
      Troche odwagi i zagosci w sercu lepsza :)
      Powodzenia
    • jakub_234 Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 08:29
      stary, ja rozumiem, ze ona byla super. To co napisales nasuwa mi ze
      to ONA Cie zostawila, a Ty ja kochales. Pewnie poszla do innego. Tak
      samo pewnie robiles wszystko aby ja przy sobie zatrzymac. Masz
      depresje, bez watpienia. Radze wizyte u terapeuty, bo ciezko Ci
      bedzie zmienic teraz nastawienie. I nie rob najczesciej robionego
      bledu...Nie przyrownuj innych kobiet do swojej bylej!
      Nie szukaj zalet podobnych...szukaj calkiem nowych!
      3 Lata to juz sporo czasu...NAPRAWDE radze Ci isc do lekarza, ktory
      Ci pomoze zwalczyc depresje. Wydatek niewielki, a moze naprawde
      pomoc.
    • esencja999 Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 10:06
      jesteś fantastycznym, wrazliwym facetem. Szkoda,że ja takiego nie spotkałam, a
      właściwie spotkałam, ale jest już własnie tak zakochany, jak Ty. I to w tzw.
      femme fatale. Nie wiem,co poradzic, może jakiś psycholog, w kazdym razie warto
      do zycia wrócić, szkoda,żeby taki świetny, romantyczny facet nie spotkał swojej
      drugiej połówki.A poza tym jest w was ,mężczyznach cos takiego,że lecicie tam,
      gdzie Was nie chcą. Mi kazdy mówi,jaka jestem wspaniał, dobra i słodkai
      ...zakochuja się w moich kolezankach, które skacza im do oczu, wykorzystuja i
      fundują huśtawkę nastrojów. Może w tym coś jest?
      • lambert77 Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 07:50
        > jesteś fantastycznym, wrazliwym facetem. Szkoda,że ja takiego nie
        spotkałam< może to był jego problem :) no i go zostawiła .... Ale
        tak na poważnie to trza przestać beczeć i brać się za robotę...
        niech se znajdzie jakąś miłą ciepłą kobitę ożeni się zrobi dziecko
        odrazu mu się problemy miejscami pozamieniają i nie będzie miał
        czasu na rozpamiętywanie przeszłości.

        ps. po ch... drętwego zagląda w stare zdjęcia wywalić spalić
        zapomnieć
    • sztrumf Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 11:09
      Czy rozwiązaniem tej zagadki nie są okoliczności, w których się
      rozstaliście?Powiedz, czy to ona postanowiła się rozstać?
      Kiedy miałam trzynaście lat usłyszałam coś, co przy Twojej
      pozytywnej odpowiedzi zyska na moim uznaniu po wielu latach jeszcze
      bardziej, otóż "nigdy nie dają o sobie zapomnieć miłości
      niespełnione".Mam na myśli to, że jeżeli to Ty powiedziałbyś dość,
      byłbyś panem tej sytuacji i to Ty uważałbyś, że czas to
      zakończyć.Jeżeli to Ona wykonała ten krok, zabrała Ci jeszcze pewien
      fragment czasu do "spełnienia" tego związku.
      Jestem żółtodziub, ale wyobrażam sobie, że jesli ta teoria się
      sprawdza w moim przypadku, to tym bardziej sprawdza się u mezczyzn
      (tu piję do zwykłej ludzkiej dumy)Swoją drogą ludzie mają skłonność
      do idealizowania byłych partnerów.Rozumiem Cię doskonale, dziewczyna
      postawiła wysoko poprzeczkę, może nawet zraniła.Nie jest łatwo pójść
      dalej...Może to i pocieszenie absolutnie nie-fair, ale jeśli Cię to
      ukołysa, mysle, ze ta kobieta tez nie jest szczesliwa bezwarunkowo.
      • xmarysienkax Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 14:34
        W jakich okolicznościach się rozstaliście? Zostawiła Cię? Odeszła do innego? Nie
        próbowałeś wcześniej o nią walczyć? Mówiłeś co czujesz?
        3 lata to bardzo długo. ..
    • brak.polskich.liter Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 15:08
      treugeber napisał:

      > proszę o szybką diagnozę,

      Alez prosze bardzo. Proscie, a bedzie Wam dane :P

      Jestes niedojrzaly, masz sklonnosci do (melo)dramatyzowania i histerii, zanizona
      samoocene i niskie poczucie wlasnej wartosci, kiepsko znosisz frustracje potrzeb
      i marnie tolerujesz stres zwiazany z odrzuceniem.
      Rada - dorosnij. 27 lat to juz duzy chlopiec, zrob cos ze soba, zanim wkroczysz
      w wiek powszechnie uznany za dojrzaly, bedac rozzalonym, histerycznym,
      egocentrycznym, udramatyzowanym, roszczeniowym chlopczykiem z permanentym kolcem
      w dupie.

      Dziekuje za uwage.
      • motocyr6klista Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 15:20
        Stary , ja mam podobnie.
        Poznałem dziewczynę 2 lata temu, dla mnie ideał. Nawet w mojej wyobraźni nie ma
        lepszej, pewnie też tak masz. Sobie czasem ją przypomne to uuuuuu.
        W sumie to nawet jej nie znam.
        • i.see.you.baby Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 18:40
          'Poznałem dziewczynę 2 lata temu, dla mnie ideał. Nawet w mojej wyobraźni nie ma
          lepszej,'W sumie to nawet jej nie znam.'

          buahahahahha.
          • brak.polskich.liter Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 19:05

            "Znali sie z widzenia, ale po pierwszym dziecku nawet i to sie skonczylo"

            Nie pamietam, niestety, czyjego to autorstwa, ale pasuje do tresci postu kolegi
            zmotoryzowanego.
            • i.see.you.baby :D n/t 16.09.08, 19:13
              • motocyr6klista Re: :D n/t 16.09.08, 19:57
                no miało wyjść śmiesznie w sensie ,że po prostu ja się i tak będę śmiał z tego
                za powiedzmy 3 lata. I tak sobie będę mówił. Że była fajna ale się z nią nie znałem.
                Ale taka prawda, takie zauroczenie długotrwałe.
                Się śmiejcie a ja zakochany jestem :D bo tajemniczość ludzi pociąga a ona jest
                poza zasięgiem w pewnym sensie. Więc dlatego się zauroczyłem i widzę w niej
                tylko zalety a nie znam jej na tyle by poznać jej wady, więc powstaje ideał :)))))
                • plisowanka Re: :D n/t 16.09.08, 23:48
                  motocyr6klista napisał:
                  > Więc dlatego się zauroczyłem i widzę w niej
                  > tylko zalety a nie znam jej na tyle by poznać jej wady, więc powstaje ideał :))

                  No to masz dwa wyjścia: albo za wszelką cenę starać się ją poznać bliżej (chociażby tylko na stopie koleżeńskiej) i wówczas zauważyć jej wady, bo przecież każdy śmiertelnik takowe posiada. Albo też sobie w wyobraźni wymyślić jakieś jej wady i ilekroć będziesz o niej myślał, będziesz się starał myśleć również o jej wadach.
        • plisowanka Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 23:39
          motocyr6klista napisał:
          > Poznałem dziewczynę 2 lata temu, dla mnie ideał.
          > W sumie to nawet jej nie znam.

          Mógłbyś to rozwinąć? Co to znaczy kogoś "poznać" a zarazem "nie znać"?
        • moore0803 ożeń się z nią to szybko ci zachwyt przejdzie:) 30.09.08, 23:51
          motocyr6klista napisał:

          > Stary , ja mam podobnie.
          > Poznałem dziewczynę 2 lata temu, dla mnie ideał. Nawet w mojej
          wyobraźni nie ma
          > lepszej, pewnie też tak masz. Sobie czasem ją przypomne to uuuuuu.
          > W sumie to nawet jej nie znam.
    • mrsnice Re: ku.. czy zwariowałem? 16.09.08, 19:55
      wymień, proszę przynajmniej 10 cech, dla których uważasz, że była
      TAKA superancka. Może okaże się, że dziewczyny z forum są bardziej
      superanckie?
    • braun_f Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 02:51
      chlopie jak jestes wolny, to sobie pobzykaj!
      pozniej na stare lata w nowym malzenstwie tylko ci sie lezka zakreci przy wspomnieniach i ciezko westchniesz
    • dziadek_54 Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 08:03
      Na Twoim miejscu raczej bym sie cieszył niz martwil. To co piszesz
      swiadczy i o tym ,ze gleboko przezywasz uczucia, ze jestes powaznym
      facetem , ze potrafisz stworzyc silna więź emocjonalna .
      To wszystko bardzo dobrze o Tobie świadczy. Troche jeszcze sie
      pomęczysz ,ale na pewno znajdziesz wartą Ciebie kobiete i stworzysz
      fajny zwiazek.
      Wtedy Ty bedziesz z politowaniem patrzył na tych wszystkich netowych
      kasanowow , ktorzy tucza swoje ego na randkowych portalach .
      Życzę powodzenia.
      • lillalu Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 09:34
        Według mnie jesteś prawdziwym twardzielem właśnie, bo otwarcie
        mówisz o swoich uczuciach, a nie starasz się udawać buhaja, który ma
        100 różowych solar na zawołanie. Jesteś fajny, więc może czas
        najwyższy kogoś poznać? Proponuję trening flirtu na czaterii.
        • motocyr6klista Re: ku.. czy zwariowałem? 17.09.08, 21:28
          lillalu napisała:

          > Według mnie jesteś prawdziwym twardzielem właśnie, bo otwarcie
          > mówisz o swoich uczuciach
          Tak sądzisz ? Otwarcie mówić to można przyjacielowi czy znajomemu a forum to
          anonimowość. Nikt nie wie kto to, więc czy ja wiem czy to takie otwarcie ??
          Myślę, że wręcz przeciwnie, koles jest zamknięty.
          • somtam Re: ku.. czy zwariowałem? 18.09.08, 12:20
            ku... nie zwariowales, ale wracaj do zywych. Nie rozdrapuj ran, nie porownuj,
            omijaj jej tematu i widoku. Wytracasz siebie, na cos bez sensu, jej nie ma
            juz!!! bezpowrotnie, ona ciebie nie chce, zapomniala Twoja twarz!!!Kocha innego,
            wcale nie lepszego od Ciebie, innego, ona lubi inaczej niz miala z Toba.
            Tez tak mialam:((,w chwilach o-slabosci mowilam GLOSNO spierd..., pomoglo,
            "odszedl" :))), sprobuj
            • atela Re: ku.. czy zwariowałem? 21.09.08, 00:13
              Skoro była pierwsza dziewczyną i to przez aż 7 lat, to może
              blokuje Cię trochę nieśmiałośc i niepewnośc wynikająca z braku doświadczenia?
              Ciekawe co rozumiesz przez "przelotne znajomości"?
    • graffffi Re: ku.. czy zwariowałem? 21.09.08, 09:43
      pie...na Nasza Klasa. Rośnie ilośc rozwodów.
    • barbara_813 ku.. czy zwariowałem? 24.09.08, 16:38
      Diagnozę???
      Na miłość nie ma diagnozy.
      to ona Cię rzuciła, prawda? Robisz błąd że wracasz do tego co było, rozpamiętujesz, wspominasz każdą chwile, moment. To już nie wróci. Co więcej, ona jest w już w związku z innym.
      Założę się, że w gronie Twoich znajomych jest osoba, której na Tobie zależy. Zastanów się- czy warto tracić czas i rozpamiętywać to co było i czy wreszcie nie oddzielić przeszłości grubą krechą i na nowo starać się budować relacje z innymi kobietami?? A może każdą z tych tzw. przelotnych znajomości porównujesz i przyrównujesz do wyidealizowanego już teraz obrazka swojej eks?? Zastanów się, bo wierz mi - szkoda życia. Masz 27 lat i wielkie uczucie jeszcze przed Tobą- o ile sam na nie pozwolisz.
      • kasiaanna.0 święta prawda! 10.10.08, 23:03
        calkowicie sie zgadzam. rozejzyj sie do okola, napewno ktoras do
        ciebie wzdycha i nie waz sie jej porownywac z ta ktorej juz nie ma
        i nigdy nie bylo! bylo i niestety ciagle jest ale tylko w twojej
        glowie wyobrazenie o niej. pozwol sobie na milosc, bo ty jej sobie
        zakazujesz.
        • frisky2 Re: święta prawda! 22.10.08, 22:28
          NIekoniuecznie., Moze ta byla ta jedyna, a teraz piwo po herbacie. Ja nie
          wierze, ze mozna sobie tak brac pierwsza z brzegu, bo akurat za toba szaleje i
          juz bedziesz z nia szczesliwy. Wierze, ze tylko jedna jest nam, pisana, albo
          zadna. A nie ze jest jakis tlum z ktorego mozna sobie wybierac.

          frisky2
          • bigkrzychu28 żadne piwo po herbacie tylko wytrawne wino 02.11.08, 22:31
            To nie była "ta jedyna" tylko laska, z którą był od liceum- to nie
            była miłość (w końcu dziewczyna go zostawiła dla innego z którym ma
            dziecko)- była z nim , żeby nie być gorszą od koleżanek, potem się
            już przyzwyczaiła, aż spotkała swojego księcia z bajki.
            Nie chciała go więc niech koleś spróbuje z taką, która za nim
            szaleje, ale nie jakąś 20 letnią pindzią, tylko jakąś starszą, taka
            będzie mu kochanką i przyjaciółką, z którą będzie mógł porozmawiać
            na swoim poziomie i taka przynajmiej go nie zostawi, bo wie czego
            chce od życia i z kim chce spędzić resztę życia.
            Czas najwyższy żeby on zapomniał o tamtej pannie i sięgnął po
            wytrawne wino.
    • sibeliuss Re: ku.. czy zwariowałem? 24.09.08, 17:00
      A może zwyczajnie jesteś wrażliwą istotą?
      • guarana83 Re: ku.. czy zwariowałem? 24.09.08, 21:42
        przykro mi to stwierdzić, ale to o czym piszesz może stac się twoim przekleństwem.będziesz latami sie odsuwał od wszystkich, zwlaszcza od kobiet, bo według ciebie ni ebedą w najmniejszym stopniu podobne do twojej byłej, a ty będziesz chcial mieć chociaż jej namiastkę.
        skąd to wiem?
        żyję w związku, w którym niby wszystko jest ok,ale wiem, że od mojego partnera nigdy nie dostanę tego, czego oczekuje. dlaczego? bo w głowie ma JĄ.nigdy o niej nie mówi, chociaz znam jej historię.nie spędza mi z powiek fakt, ze nigdy mnie nie pokocha tak jak jej.ale jest ciezko.wiem też dobrze, że przez to, ze nie pogodzil się z przeszłością to ja będę cierpiec

        musisz jakos przepracować ten problem, idź do psychologa (to nie żart) pogadaj ze znajomymi, może się z nią spotkaj.zanim zaczniesz tworzyć jakiś naprawde powazny związek ten rozdział twojego życia musi zostać zamknięty.bo inaczej komuś wyrządzisz krzywdę (sprawa się tyczy zarowno kobiet jak i mężczyzn-tzn.mam na myśli że w podobnej co ty sytuacji sa milony kobiet i meżczyzn)
        chociaż może trafisz na jakąs która cie ustawi do pionu...
    • hermilion Re: ku.. czy zwariowałem? 13.10.08, 15:25
      Zmień nastawienie do niej i trochę poszukaj
      dlaczego nie była idealna - a nie mogła być, bo:
      a) rzuciła cię
      b) żadna nie jest idealna

      A potem znajdź 3 razy lepszą - na pewno gdzieś
      jest - może po prostu zmień rewir polowania ;)

      A co do tych lat .. jesteś taki młody że nigdzie ci się
      nie musi spieszyć do małżeństwa i pieluch - jak poczekasz
      kolejne 7 czy 10 lat to też się tragedia nie stanie ..

      Skorzystaj że jesteś sam - sporo rzeczy nie można zrobić
      będąc w związku i z dzieckiem - od podróży dookoła świata
      po codzienne balangi i całonocne giercowanie ;)
    • kasiaanna.0 twój post nie daje mi spokoju 19.10.08, 21:46
      przeczytałam go kilka dni temu i jakoś nie moge się opędzić od
      myśli o nim. Zastanowiłam się trochę nad Twoją sytuacją i tak już
      po opadnięciu emocji muszę przyznać, że oprócz kilku głupkowatych
      wypowiedzi to co odpisali Ci ludzie na Twoje pytanie, to
      najświętsza najprawdziwsza prawda. Zamknąłeś się w swoim świecie, w
      którym jesteście tylko we dwoje: Ty i Twoje wyidealizowane
      wyobrażenie o Twojej byłej. Nie dopuszczasz nikogo innego do
      siebie. Nie pozwalasz, by jakakolwiek inna kobieta zajęła jej
      miejsce. Cierpisz i sądzę, że sam też zadajesz innym cierpienie, bo
      nie wierzę, że serduszko żadnej z tych dziewczyn, które określiłeś
      jako "przelotne znajomości" nie zabiło mocniej i tylko dla Ciebie.
      Wprawiasz w ruch błędne koło- pojawia się nowa dziewczyna, dajesz
      jej nadzieję, a później ranisz, bo uciekasz przed czymś, co mogłoby
      się przerodzić w coś głębszego z dwóch powodów: po pierwsze ze
      strachu przed tym, że ona Cię zostawi jak ta pierwsza dziewczyna po
      7 latach związku i znowu będziesz cierpiał, po drugie
      wyidealizowałeś swój pierwszy związek (bo był pierwszy) i urósł on
      dla Ciebie do rangi świętości, której Ty teraz nie chcesz
      profanować innym związkiem.
      Na 200 % jestem też pewna tego, że na siłę szukasz wad w nowo
      poznanych dziewczynach (żeby móc się wycofać zanim poczujesz do
      nich coś więcej niż tylko pożądanie albo sympatię a ona Cię rzuci
      albo związek będzie nie udany bo np. po 20 latach małżeństwa ona
      nagle Ciebie skrzyczy) i że jeśli już znajdziesz jakąś malusią wadę
      wyolbrzymiasz ją - w ten sposób pielęgnujesz obraz idealnej
      partnerki z pierwszego związku. Efekt? Ty będąc zakochany, choć
      moim zdaniem to już nie miłość a obsesja, w swojej byłej
      rozkochujesz w sobie inną dziewczynę, któa kocha Ciebie
      nieodwzajemnioną miłością. Wtedy Ty ją zostawiasz, tak jak Twoja
      była zostawiła Ciebie i finalnie Ty kochasz byłą, która Ciebie nie
      kocha, inna dizewczyna kocha Ciebie a Ty nic do niej nie czujesz.
      Czujesz się źle ze swoim cierpieniem, więc nie zadawaj go innym.
      Dopóki nie zapomnisz o wyidealizowanej byłej pierwszej miłości nie
      dawaj innym kobietom nadziei na swoją miłość. Dopiero w momencie
      kiedy przestaniesz zaglądać na naszą klasę, żeby obejrzeć zdjęcia
      byłej, kiedy przestaniesz o niej myśleć, kiedy przestaniesz się
      zastanawiać jak pięknie mogłoby między wami być, gdyby nie odeszła,
      kiedy przestaniesz czuć drżenie serca gdy ktoś przypadkowo o niej
      wspomni dopiero wtedy zacznij się uśmiechać do innych dziewczyn.
      Nie zapraszaj żadnej do kina, na spacer ani na kawę, jeśli macie na
      niej być we troje: Ty, Twoja EX i ta inna dziewczyna.
      Ludżmi i ich uczuciami nie wolno się bawić!
      Z Twoim podejściem ta właściwa mogła przejść Ci koło nosa, bo
      uznałeś ją za przelotną znajomość.

      Jeśli chcesz kochać musisz się otworzyć na inną nową miłość, na
      miłość innej kobiety.

      Martwię się też o Ciebie- poza jedną wypowiedzią nie odezwałeś się
      ani razu odkąd założyłeś ten post. Proszę daj znak
      życia.

      Pozdrawiam Cię ciepło!
      • kurdelebele Re: twój post nie daje mi spokoju 21.10.08, 10:52
        jest dobra wiadomosc: ta choroba jest uleczalna.
        choc czesto wystepuje w formie zlosliwej, a pacjent bywa z reguly
        uparty i nie chce polknac pigulki.

        > Efekt? Ty będąc zakochany, choć
        > moim zdaniem to już nie miłość a obsesja, w swojej byłej
        > rozkochujesz w sobie inną dziewczynę, któa kocha Ciebie
        > nieodwzajemnioną miłością. Wtedy Ty ją zostawiasz, tak jak Twoja
        > była zostawiła Ciebie i finalnie Ty kochasz byłą, która Ciebie nie
        > kocha, inna dizewczyna kocha Ciebie a Ty nic do niej nie czujesz.

        dokladnie tak wlasnie trzeba postapic, jak napisala wyzej kolezanka,
        zeby uwolnic sie od jarzma wyidealizowanej bogini. maly zawod milosny to nie
        jest jeszcze zbrodnia, zaden dramat. zdarza sie codziennie pod kazda szerokoscia
        geograficzna. serce mozna latac wielokrotnie i nie wolno miec w tej sytuacji
        jakichkolwiek skrupolow.

        w przeciwnym razie, w ten sposob latami mozna ubostwiac jakas byla czy niedoszla
        lasie, a jak juz sie ja spotka czy trafi na zdjecie, czlowiek sie zastanawia:
        "co mi odbilo, ze tak wzdychalem do tego monstrum?!"
        co ciekawe, pytanie takie czesto rozbrzmiewa tez w zwiazkach zbudowanych na -
        ekhm ekhm - prawdziwej milosci. i taka prawdziwa milosc przeradza sie w
        prawdziwe pieklo. ktos tu zreszta trafnie to ujal: zeby sie odkochac, wystarczy
        sie ozenic. krotko i kolokwialnie mowiac - jeden ch.j.

        wracajac do gl. tematu - w fachowym slangu taka chorobliwa
        obsesja na punkcie dziewczyny/chlopaka nosi nazwe "one-itis" (dawniej mowilo sie
        o zlamanym sercu). schorzenie to moze przybrac bardzo zlosliwa postac i
        upier.dolic zycie na wiele miesiecy. a nierzadko ciagnie sie latami.

        jedyna skuteczna metoda, zeby sie uwolnic z petow, to zwyczajnie pobzykac na
        innych kwiatkach - a nie wpakowac sie w nowy powazny zwiazek, niczym z deszczu
        pod rynne. powtarzam - pobzykac, na wesolo, na luzie, nabrac dystansu do plci
        przeciwnej. oraz wlasnej.


    • epinefryn Re: ku.. czy zwariowałem? 20.10.08, 00:34
      nie zwariowałeś :) też tak mam. Do 2 kobiet podchodzę z pewnym
      rozrzewnieniem. Do jednej szczególnym. Czasem zastanawiam się, czy
      może decyzje niegdyś podjęte, nie były nazbyt pochopne. Aktualna
      samotność w moim przypadku temu sprzyja ;) Ale wydaje się, że koniec
      może ostatecznie nastąpić - wystarczy znaleźć Tą właściwą ;p
      • marek_brzeg Re: ku.. czy zwariowałem? 21.10.08, 16:17
        Myśle że to jest tak że sami trochę pielęgnujecie ten swój żal jak taki mały
        ogródek, a trzeba wyjść na zewnątrz pozwolić sobie zapomnieć...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja