być jak

20.09.08, 10:43
(robię się potentatem, monopolistą)
Być jak… No właśnie, Panowie. Być jak ojciec. Głupio powiedzieć, co mnie
natchło. W weekendy mamy zwyczaj oglądać z Ko (teraz i Gutek dołączył) różne
rzeczy. Dziś robimy „Dżunglę” (potem spróbuję jej pokazać „Zwiezdynej wajny”;
początkowa scena „Gladiatora jej nie pociągła). No i ta jungla. Ponad połowę
swojego życia strwoniłam na tym, by nie być jak mama. Główna księgowa, potem
pani szefowa, biegły rewident. Czytała do poduszki biuletyny fachowe na
przemian z dobrą beletrystyką. Walnęłam jeden ogólniak (oj, dobry; ale im
powiedziałam: albo mnie wywalą a;lbo nie zdam. Wywalili), potem jeden
kierunek, drugi- poszły w diabły. A to wszystko dlatego, żeby nie być
księgową, nie odziedziczyć schedy itd. Życie się tak ułożyło, że kilka lat w
księgowości przesiedziałam. Lata, które powinnam poświęcić edukacji,
zmarnowane, bo przecież skupiona byłam na tym, by od księgowości uciec jak
najdalej. Właściwie to księgowa ze mnie jak z koziej doopy trąba. Nie każdy
może być fizykiem jądrowym, nie? Ale do rzeczy. Okazało się, że jestem jak
ojciec, który… O naszych relacjach mniejsza teraz, choć może to sprawa
istotna. No właśnie. Panowie, czy próbowaliście dosięgnąć wzór ojca? Czy całe
życie próbowaliście go zdeprecjonować? Się mówi, że do lat jakiś 10- 12 to
matka jest rodzicami, potem przychodzi rola ojca. Ojca, jako wzorca. Znam
wiele osób (i kobiety i mężczyźni), które ojca postawiły na piedestale i całe
życie zdominowane było jego pozycją. Moje dzieci mają ojca biologicznego.
Wiem, że mimo tego, iż przez kilku wujków wciąż nazywana jestem „Jurek” (w
przedszkolu miałam bandę, więc musiał mieć godne imię, nie?), nie dam im tego,
czego potrzebują od faceta. I jaka jest szansa? Pewnie nie ma żadnej. Oni będą
skupieni na tym, by nie być jak matka. By być jak ojciec. Nieznany, ale
odpowiednio wyidealizowany (do czego też matka, chooj jej w brochę, przyłoży
swą rękę) niedościgniony… nieważne.
Jak bardzo zbliżacie się, uciekacie od wzorca rodzinnego.
    • pluskwaparszywka [...] 20.09.08, 10:45
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • motocyr6klista Re: być jak 20.09.08, 10:49
        nie jestem głupi i staram sie ale nie rozumiem a po drugie za
        dłuuugie...............
        • poprioniony Re: być jak 20.09.08, 11:13
          Lasce zapewne chodzilo o to, czy jest w stanie zastapic ojca,
          dostarczyc dzieciom jakiegos substytutu itd. Odpowiedz: nie jest.
          • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 11:44
            noooo. bo mimo że nie stawiam przeszkód, jeśli chce, moż nawet każdego dnia...
            spotyka się jeden dzień co 3 tygodnie (tylko z córką), ma do nas 7 min. wozem. i
            ona jest w nim zakochana. cokolwiek jej kupię, mówię, że od taty (i w głebi
            szlag mnie trafia). syna zleał totalnie. i oboje będą pewnie chcieli być jak on.
          • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 12:49
            a, poprioniony, nie masz prawa (znaczy masz, ale przyzwoitość...) zaglądąc do
            tego typu watków!
            • poprioniony Re: być jak 20.09.08, 13:39
              Bo??
              Poniewaz ludzie wola ponarzekac przez 10 stron niz przez piec
              linijek pisac co dobrego im sie przytrafilo, czytajac ten watek
              mozna zobaczyc znieksztalcony krzywym zwierciadlem obraz
              statystycznego ojca: trutnia, alkoholika i zwyrodnialca.
              Dla przeciwwagi wiec: ja mam swietnego Ojca. Dzieki Bogu przejal
              niemal pelna kontrole nad procesem wychowawczym jeszcze przed
              10-tym rokiem zycia. O ile Matka nauczyla mnie jak nie robic pod
              siebie i nakladac gacie (co oczywiscie jest wazne), to cala reszte
              praktycznie nauczyl mnie Ojciec. Poczynajac od tego jak odroznic
              kanie od muchomora, na montowaniu mostka Graetza konczac.
              To on w odpowiednim czasie podsuwal mi odpowiednie ksiazki (Matka
              w ogole prawie nie czyta), to on zachecal do nauki jezyka obcego,
              to on zaszczepil we mnie zainteresowanie przez ktore poszedlem
              do technikum, kontynuuowalem to na studiach, dzieki czemu dzis
              spelniam sie w zawodzie, dobrze robiac to co lubie i dostajac
              za to bardzo godziwe pieniadze :-D
              Reasumujac: w 10% jestem dzielem Matki, w 60% dzielem Ojca, pozostale
              30% to wplyw bardzo nielicznych, silnych jednostek takich jak dobry
              kolega ze szkoly (ktorego ojciec byl alkoholikiem), czy
              charyzmatyczny wykladowca na uczelni.
      • maciejka_04 Re: być jak 20.09.08, 10:58
        Ja staram się być jak najdalej od wzoru swojego ojca. Zapi....lam po 15 godz w
        swojej firmie żeby mi wyszło i żebym nie był jak ojciec. Niestety jeżeli chodzi
        o zarobkowanie i bycie głową rodziny to mój ojciec się nie sprawdził. Jak
        skończył się socjalizm mieliśmy z bratem naście lat i wtedy wszystko
        pierdutnęło. Ojciec nie potrafił odnaleźć się, nie wiem jak to. Założył jedną
        firmę, drugą, kolejną. Chce się powiedzieć że czego się nie dotknął to obracało
        się to w gó.... W międzyczasie zaczął popijać piwko, niby jedno, ale z jednego
        zrobiło się kilka dziennie, stracił pracę którą mu załatwiłem w budżetówce, bo
        przyszedł najeb...y. Stracili z matką jedno mieszkanie, drugie, jeżeli teraz nie
        wyrównają zaległości stracą trzecie. Ja już nie mam pomysłu na ich życie, nie
        wiem jak im pomóc. Ojciec nie widzi problemu w tym że popija, matka nie zauważa
        tego.
        Odpowiadając na twoje pytanie to chciałbym być jak ciotki mąż. Jego wzorzec mi
        odpowiada.
        • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 11:26
          :)
          mój ojciec w latach 80tych (!!!) załozył firmę. ceramiczną. mślał, że jako szef
          sam sobie panem. chodził tam, kiedy mu się podobało itd. i przez pewien czas
          jakoś funkcjonowało, ale potem wszytko spadło na głowę mojej mamy. gdyby nie jej
          zarobki w państwowoej firmie... potem zrobiły się lata 90te. matka zaczęła
          pracować prywatnie, jako główna księkowa renomowanej firmy. kupiła kilka
          mieszkań. wyprowdziła się od ojca (dzieci były już duże, ja miałam 17 lat, mój
          brat jest starszy). potem założyła łasną firmę biegłego, jest w radach
          nadzorczych. a ja jestem jak ojciec: zarobić, żeby się nie narobić(ilez to sie
          trzeba narobic!). nie, nie jestem jak ojciec. jestem antymatką. jastem całą
          matką. pamiętam, jak mama nie mogła zasnąć, kiedy firanki były zle przesunięte.
          tylko... mnie podobno trzeba leczyc, moj dom to faktzcynie moja twierdzau.
          ważam, że skoro dbam o te firanki (w tym przypadku przysłowoiowe), to inne trudy
          powinny mi być oszczędzone. Widziałam w swoim życiu Weste, ktora jednoczesnie
          byla syzyzfem. jakos tak w styczniu dowiedziam sie, ze nie musze wracac do
          pracy, jesli powiem PRZEPRASZAM... niwazne. jestem po 4 grzancu
          • maciejka_04 Re: być jak 20.09.08, 11:47
            4 grzaniec rano???
            Ja się boje być jak ojciec. Właśnie wkraczam w wiek kiedy jemu się poje...ło.
            • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 11:59
              :D spoko, chyba jeszcze trochę, ja dobijam trzydziestki, on 40stki.
              a 4 grzeńce... bo jestem jak ojciec, się wyssałam z mlekiem ojca. nie doć, że
              fizycznie nie do wyparcia, to imentalnie. jak się jest chorym, to:
              kilka grzańców,
              zagrycha z kanapek z czosnkiem
              gorąca kąpiel
              żadnych prochów, syntetków. bańki-0 ok, pijawki też nie zaqszkodzą :D
              • maciejka_04 Re: być jak 20.09.08, 12:07
                Zatem zdrowia życzę.
      • grzech_o_1 Zatrzymałem proces kasowania. 20.09.08, 14:19
        [G+r-k+K] plus lewy Alt i jednocześnie Delete.
        Musi pozostać dla foeumowej potomności, zapisane w annałach.
    • dziadek_54 Re: być jak 20.09.08, 11:08
      Dość trafnie ujete.
      Z tym ze ja całe zycie uciekalem od wzorowania sie na ojcu.
      Wiekszosc mojego dziecinstwa ojciec przesiedzial w roznych
      wiezieniach . Było mi obojetne dlaczego w tych wiezieniach
      siedzial , miałem zal ze siedzi.
      Ze dyrektorka szkoly mowila o mnie "syn bandyty", ze nie było go ,
      ze nie miałem co zryc (a on w pierdlu mial), ze byłem czasowo w
      rodzinie zastepczej (policjant , pijak).
      Ojciec wychodzil i znow siedział, mną sie nie interesowal w ogole.
      I raptem kiedy miałem juz 15 lat chciał odwalic tatusia. a mnie on
      nie był juz zupełnie potrzebny. dochodziło do gigantycznych awantur.
      Gdy miałem 16 lat pobilismy sie tak ,ze mieszkanie nadawało sie do
      generalnego remontu. Rzucilem szkołe ,zamieszkalem w hotelu
      robotniczym. Nigdy juz do domu nie wrociłem.
      Postanowielem ze ja bede zył inaczej , ze na pierwszym miejscu
      bedzie rodzina.Moze dlatego w czasach stanu wojennego , gdy inni
      wozili bibułe ja woziłem habanine.Zyło mi sie dobrze , ale czegos
      bylo brak .Dzisiaj corka ma juz 31 lat a ja nadal staram sie jej
      pomoc.
      A ojciec?
      Ma 88 lat , jest calkowicie sam, chociaz mieszka z mama. Nie odzywa
      sie do nikogo , chociaz ma wspaniała pamiec i umysłowo jest w pełni
      władz.
      Widze go czasami w telewizyjnych dyskusjach kombatantow, ma chyba
      wszystkie mozliwe medale i ordery.
      Ale dla mnie to obcy czlowiek.
      Całe zycie bałem sie ze bede taki jak on . Moze jestem zbyt
      opiekunczy , co zarzuca mi syn ,ale uwazam ,ze zrobiłem dla
      dziaciakow wszystko co tylko moglem , niczego im nie brakowalo .
      Oboje sa dobrze wykształceni i maja dobre roboty.
      Nadal uwazam ,ze jeden bohater w rodzinie wystarczy !!!
      Ja chce zostac anonimowym człowiekiem .
      A jesli Bog da , i przezyje ojca, to te wszystkie jego medale
      wyrzuce do smietnika.
      Za drogo mnie kosztowaly .
      • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 11:28
        musy yresetowa kompa, bo wsyelkie miejscowe yniecyulenia+ jak widac.
        • motocyr6klista Re: być jak 20.09.08, 11:42
          mój ojciec jest najlepszy na świecie.
          pracuje cały czas, choruje, jest już dosyć stary, robi cały czas, śpi 6 godzin i
          robi, nie ma wczasów, jest twardzielem z pełną słowa tego odpowiedzialnością,
          nie narzeka nigdy, nie znam takiego drugiego człowieka, jest twardzielem...
          Ja nie umiem taki być, uczciwy, porządny, zarabiać uczciwie ale mało .
          Próbowałem ale wtedy tracę , prawie nic z tego nie mam a się narobie jak debil,
          nie ma uczciwych, ja też nie będę bo się nie da...
          Trudno.
          Ale ojciec jest wzorem, szacun dla niego!!
          • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 12:07
            Taki był mój dzieadek (ojciec ojca). umarł tak, jak żył. cichutko i bez
            splendoru . 13 lipca 2006. ko miała wtedy 6 misiećy (zdązył zobaczyć pierwszą
            prawniuczkę od najmłodszej wnuczki). upiłam, się z żalu... jak nigdy. dlaczego
            ni jestem jak dziadek? do tej pory mówimy "fotel dziadka" "łóżko dziadka"...
            cichutko. był na robotach u szwabow. dwa razy go złapali po ucieczce. potem prl
            go zamknęła, bo... pracował dla niemcoów. a potem żył sobie cichutko, utrzymywał
            rodzinę i... cichutko umrał. nigdy nie zapomnę, jak się w niego wtulałam przy
            "brunchildo, wybacz mi". chooj.
            sorki
            • maciejka_04 Re: być jak 20.09.08, 12:14
              Najeb...aś się. Mój dziadek jeszcze jest. I jest zajebisty. Z rana wyciągnęłaś
              zły temat. Na smuty mnie wzięło, a nie mogę nic wypić bo po córkę jadę o po 14.
        • 4groove Re: być jak 20.09.08, 11:43
          marze o tym by nie byc jak moj ojciec....raz sie udaje , innym razem mniej.
          Stary nie dbal o rodzine,nie byl ojcem , zadnym wzorem dla nikogo, poczul
          potrzebe dopiero w momencie kiedy bylismy z siostra daleko i calkiem niezle
          sobie radzilismy.
          teraz kiedy ja pije zawsze przypominam sobie jego i to kaze zakonczyc mi impreze
          w wlasciwym momencie i wyjsc, pamietam jak rżnał wszystko co sie rusza ,
          niewazne czy to byla sasiadka , kolezanka matki , moja nauczycielka , nie wiem
          dlaczego ale mial cholerne wziecie u kobiet , troche i ja mam tego po nim , ale
          zawsze sobie wtedy przypominam jak ranil moja matke i te wszystkie kobiety i
          czasem to każe mi sie zastanowic...
          chory temat...


          p.s niezla jestes , napirdalasz w gaz z samego rana ...
          • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 12:19
            moj ojciec miał pseudonim "lord". żadnej nie przepuścił, a może żadnanie
            przepuściła jemu. urodę odziedziczyłam po nim. w edamskiej wersji. wg mojej
            babci, jest niebezpieczna.
            do rzeczy. mój ojciec... nienawidziłamgo poi mtym, jak zrozumiałam, jak
            traktował mojego starszego brata. kiedy przywieźli mnie ze szpitala ze szwami na
            nadgarstkach, on (mój brat był przy mnie jak zawsze, chodź z sentymentu, czy
            czegoś gorszego został przy ojcu. sory, domin, debil jesteś) powiedział :"zawsze
            kochałem cię bardziej niż domina"., i wtedy zrozumiałam, że go nienawidzę. każda
            okazja, kiedy razem piliśmy kończyła się awanturą o mojego brata, ktorym do tej
            pory gardzi. i co, że mój brat ma kochającą żonę, wspaniała córcię, świetną
            pracę. i co, że tkwił w nim niejszy potencjał, skoro pracował... dla ojca. całe
            życie, do tej pory robi wszystko, by ojciec go nie tyle pokochał, ile po prostu
            zaakceptował. a co ojcieć? zuzia (córcia mojego brata) nie potzrebuje dziedka.
            potrzebują go Ko i Gucio, bo praktycznie nie mają ojca. i mi jest ciężko...
            ku...e życie.
        • dziadek_54 Re: być jak 20.09.08, 11:45
          nie wiem czy Twoja odpowiedz jest powazna czy sobie ze mnie drwisz ,
          z Toba nigdy nic nie wiadomo :)
          Ale zaispirowany odpowiedzia popronionego dopisze, ze :
          Nie jestes w stanie zastapic dzieciom ojca, ale jak maja miec ojca
          takiego jak ja, to lepiej zeby nie miały go wcale.
          Mysle ,ze to wynikalo z mojego postu ,ale na wszelki wypadek
          dopisałem łopatologie.Za co , oczywiscie, moge przeprosic :)
          • pluskwaparszywka Re: być jak 20.09.08, 12:30
            mówiłam poważnie. ko zawładnęła kompem. ja jestem doopa inforkatyczna (choć
            ponad 10 lat spałam z głową w kompie.).
            Mój ojciec był koszmarny. dla mojego brata był koszmarny i jko dzidek zuzi
            (córci mojego brata) jest koszmarny. Mnie zawsze uwielbial. nawet jak mnnie lał
            (matka czasem woziła mnie do szkoły, bo siniaki na moim ciele...), mnie
            uwielbiał. płakał przy każdym klapsie, każdym pasie. ja wiem, czemu mnie lał. bo
            widział, ze jestem jak on. jego ojciec nie lał (on był z krw i matki; dla
            dziadka był kosmitą). we mnie widział sieebie w pot.ędzę entej. dziadek leon (mó
            pradziadek, mój idol) do kwadratu. i lał bez większej nadziei (moija babcia ma
            na imę nadzieja). ale gdzieś tam tkwiło, że może geny da się wybic gumową loklką.
            i z ko nie potrafię rozmawiać. jest jak pradziadek leon, babcia krysia, ojciec
            andrzej i... ja. nie chcę by była jak my!
            • dziadek_54 Re: być jak 20.09.08, 13:11
              nie umiem Ci nic doradzic :(
              Sam eksperymentowałem całe zycie.
              Cale zycie starałem sie byc inny niz ojciec i nie udało mi sie to w
              zadnym stopniu.
              Oprocz tego ,ze przykladałem sie od zapewnienia rodzinie
              odpowiedniego poziomu zycia. to mi sie udało .
              ale we wszystkich innych sprawach jestem identyczny jak on.
              Najlepiej sie czuje sam na sam ze soba, nie lubie wdawac sie w
              dyskusje jesli nie widze nadziei na rozsadny kompromis, mam sztywny
              kark, nie potrafie prosic i zawsze musze powiedziec co mysle, bez
              wzgledu na koszty . Jestem jego kopia ! Tylko , nie mam zamiaru byc
              bohaterem .Mimo wszystkich moich wysilkow corka jest identyczna jak
              moj ojciec, toczka w toczke , chociaz dziadka praktycznie nie zna. .
              Tak ze i tak wiekszosc cech przekazywana jest genetycznie .
              Bedzie jak ma byc :)
              co nie przeszkadza mi zyczyc Ci powodzenia.
              • grzech_o_1 Hrum. hrrrrummm..., 20.09.08, 14:16
                hruuuummm, jako hrumkał prosiaczek nim zapukał do szałasu
                Kłapouchego.
                HRUMMMMMMMMMMM!
    • dziadek_54 Re: być jak 20.09.08, 13:36
      znam Cie na tyle ,ze wiem iz piszesz cala prawde .
      Zastanawiam sie tylko , czy jutro nie bedziesz załowała tej
      szczerości ?
    • grzech_o_1 Przeleciałem pobieżnie. Ale pomidorową muszę 20.09.08, 14:14
      dokończyć. Tak więc wszystko później.
      Jedno co zauważyłem? Dziadzia się Ci przymila. Już na siłę. Lisek
      przechera. Chytrusek, Dziadzi, dziadzi...
      Ps.
      Gutko już na kompie wali w Gwiezdne Wojny???
      Jasny gwint!!! To chyba po mamie. Innego wytłumaczenia nie widzę.
      Niebywałe!!!
      Szczęście, że Kostka bawi się normalnie, w domek i lalki.

      Kalinka będzie.
    • kajpirinja27 Ojciec ojcem, ale co ja zauwazylam... 20.09.08, 20:39
      Zauwazylam, ze rodzice naszych rodzicow, a wiec generacja baci i
      dziadka ( 70 - 90 letnich dzisiaj ) w zyciu w sumie nie osiagnela
      nic. Twierdza ze za komuny bylo cezko, nie bylo szans na wybicie
      sie. Bardzo malo jest przypadkow ktore odniosly sukcesy. Nie znam w
      sumie nikogo z ich generacji, kto by rozkrecil jakis interes, byl
      dobry w jakiejs tam dziedzinie, posiadal jakies pasje,
      zainteresowania. Zycie - dzien jak co dzien. Czy nasi rodzice to ich
      niedana kopia, a teraz my - ludzie mlodzi mamy szanse jakich malo?:-)

      Zauwazylam, ze wiele osb upodabnia sie w zyciu do jednego z rodzicow
      zupelnie nieswiadomie. To czasami bardzo zabawne, ale i po czesci
      smutne.

      A ja osobiscie nie chce byc ani jak Ojciec, ani jak Matka, ani jak
      nikt inny :-) Wcale nawet sie nie zsatanaiwam nad jakimis tam zalami
      do rodzicow, czy do kolwiek kogo. Ludzie sa jacy sa, a moje wlasne
      zycie jest najbardziej warte jakichkolwiek inwestycji - w formie
      mysli, czy czynow. Takie rozmyslanie sie nad wadami rodziny - to po
      prostu strata czasu :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja