brillo Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 16:59 zrobcie test DNA. jak zona sie zgodzi to dzieciak jest twoj. Odpowiedz Link Zgłoś
wozkarz Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 17:18 Ty jezdziles z firma on posuwal twoja zonke :D Odpowiedz Link Zgłoś
alinoe74 jasne, jakie to proste 03.10.08, 09:43 testy dna i wszystko wiadomo. a jak dzieciak jest jego a on zaproponuje zonie test to jak ona sie poczuje? jak bedzie pozniej zwiazek wygladal? gosc wyjdzie na dupka. brillo napisał: > zrobcie test DNA. jak zona sie zgodzi to dzieciak jest twoj. Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdeczka2401 Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 17:21 Może przyjrzyj się dokładniej córeczce, nie patrząc na włoski. Czy w żadnym szczególe nie jest do Ciebie podobna? Oczy, brwi, usta, nos, uśmiech, uszki, dłonie, stopy, ogólna budowa ciała itd... Niczego nie ma po Tobie? Mam dwie córeczki i starsza wiele cech odziedziczyła po ojcu, a młodsza większość po mnie. Mój mąż jest rudy, a obie moje córeczki blondynki, jak ja. Większość znanych mi dziewczynek jest podobnych bardziej do tatusia. Spójrz swojej Córeczce głęboko w oczy, a w nich na pewno znajdziesz odpowiedź... Z Twojego postu wyłania mi się kochająca się rodzina, mająca szczęście mieć dobrego przyjaciela. Czego Wam serdecznie życzę Odpowiedz Link Zgłoś
wozkarz Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 17:26 przyjaciel + zona?? moj boze... tylko ich spuscic z oczu ........ Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 22:14 Znam takie przypadki... Przyjaciel, on i zona... Toksyczny trojkat. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 19:06 Jesteś płodny? / \ Nie Tak / \ koleżeńska jeśli boli ! zbadaj krew- grupy pod jakimś przysługa pozorem (dzieci chcesz mieć) Jeśli nie boli daruj sobie Odpowiedz Link Zgłoś
kostekwawa Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 22:37 Jak wszedłem teraz na forum i przeczytalem wasze wszystkie odpowedzi to mnie zatkało. Nie spodziewałem się że ktoś odpowie na mój post. To dziwne. nie miałem komu o tym powiedzieć. Przeczytałem wasze uwagi. Nie jestem w stanie na wszystkie odpowiedzieć. Z resztą, czy to zmieni moją sytuację? Prawda jest taka, że im dłużej o tym myslę, tym bardzeij sobie uświadamiam, że mój kumpel był z nami od zawsze. Jak poznaliśmy Kasię, to obojgu nam się spodobała, ale kumpel ustąpił pola i udało się nam. tak stanowimy trio od lat. Jak ja wyjeżdżałem w delegacje to on pomagał mojej żonie, bywał u niej. To było dla nas normalne. Po prostu zaufanie. Nie wiem, jak w rodzinie. Niepewnośc co do Anielki pojawiła się u mnie nie tylko przez jej wlosy, bo brat mojego ojca miał podobną sytuację, ale sposób zachowania żony. Trudno mi to określić ale mam wrażenie, że jak nasz wspólny znajomy nas odwiedza, to zachowuje się tak, jakby nie życzyła sobie jego obecności. Nawet się jej zapytałem czy coś się stało, może uraził ją, ale dostałem wymijającą odpowiedź. A on nas często odwiedza, jak zwykle zresztą, i atmosfera się robi czasem dziwna.. Ogólnie żona teraz jest bardzo czula i bardzo się zmieniła, a i ja przestałem tak często wyjeżdżać. Czasem myślę, że chyba rzeczywiście byłem i jestem tak naiwny, że nic przez tyle czasu nie zauważyłem. Najgoersze jest to, że z jednej strony kocham żonę i córkę, a drugiej zaczynają układać się elementy całkiem innej układanki, która mnie dobija. Wiecie, nie wiem czy dobrze robię, ale zrobię test DNA. Czuje się z tym podle, ale nie wytrzymam tych myśli. Poszukałem trochę w sieci i znalazłem firmę. Jutro zamówie zestaw do testu, bo dzis już nie mam sily o tym myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
adme Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 23:32 Nie rozumiem, skąd od razu tyle postów mieszających Kasię z błotem. Łatwo jest założyć, że była nieuczciwa, zarzucać jej oszustwo... Ludzie! Nawet, jeśli założymy, że miała miejsce zdrada, to przecież jeszcze nie oznacza, że Anielka nie jest dzieckiem autora tego wątku, a także, że Kasia o tym wie. To po pierwsze. Po drugie - z posta nie wynika, żeby autor planował wstępowanie na drogę sądową, więc po co te buńczuczne okrzyki zagrzewające do pozywania chrzestnego do płacenia alimentów? Za "łożenie na nie swoje dziecko"? Jak je kochasz to jest Twoje. Po drugie - co do testów DNA... to trochę jak czytanie pamiętnika. Niby masz prawo wiedzieć, a jednak robienie tego za plecami Twojej żony jest nie do końca w porządku. Niezależnie od tego, czy Anielka jest Twoją córką czy nie, to jej zrobisz w tym wszystkim największą krzywdę. Także jeśli ją kochasz, a nie jesteś zdecydowany rozstać się z Kasią, to nie rozumiem, dlaczego chcesz tę krzywdę wszystkim robić. Ja jestem zwolenniczką rozmowy. Szczera rozmowa powinna być podstawą każdego związku, inaczej nie da się rozwiązać problemów, jak nie dziś to jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
komnen3 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 00:31 Niby czemu ma to być nieuczciwe? Dyskretny test DNA jest dużo lepszym rozwiązaniem. Jeśli żona jest "niewinna" w tym wypadku, to założyciel wątku się uspokoi, a żona się może nigdy nie dowie, że naszły go takie wątpliwości. Bo świadomość tego, że je miał, przyniosłaby jej tylko ból. A dzięki testowi DNA będzie mogła go uniknąć. O stosunku do tego kolegi natomiast jak najbardziej mogą porozmawiać, jeśli nadal to będzie gryźć założyciela wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 23:42 A pomyślałeś o zaufaniu??? Bo chyba nie ufasz swojej żonie, sądzać ze jest w stanie pojść do łóżka z facetem jak tylko macie gorsze dni? Czy pomyślałeś tez o tym, jak Twoja żona się poczuje, gdy dowie się że zrobiłes test DNA bez jej wiedzy? Macie moim zdaniem dziwne relacje, skoro Cię to dręczy to zrób ten test ale jej najpierw o tym powiedz! Odpowiedz Link Zgłoś
komnen3 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 00:34 O tym, że zrobił test bez jej wiedzy, może się nigdy nie dowiedzieć. W przypadku rozmowy ten sam ból przeżyje na pewno i nie wiem, czy fakt rozmowy będzie dla niej pocieszeniem. Poza tym, założyciel wątku nie dostanie w ten sposób 100% pewności, dalej będzie się tym przejmował i zatruwał życie swoje, swej żony i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 23:55 kira_koslin napisała: > A pomyślałeś o zaufaniu??? O jakim Ty zaufaniu mowisz..?? Przeciez to jego zona poszla z kims do lozka, i na dokladke zaszla w ciaze. To ona dopuszcza sie oszustwa , a nie on!!! > Bo chyba nie ufasz swojej żonie, sądzać ze jest w stanie pojść do > łóżka z facetem jak tylko macie gorsze dni? > Czy pomyślałeś tez o tym, jak Twoja żona się poczuje, gdy dowie się > że zrobiłes test DNA bez jej wiedzy? > Macie moim zdaniem dziwne relacje, skoro Cię to dręczy to zrób ten > test ale jej najpierw o tym powiedz! Prawda jest bardzo wazna. Uparcie, tak jak i pozostale kobiety - bronisz oszustwa. A swoja droga to polskie prawo nie stoi na strazy oszukiwanych mezczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
lilith.b Re: To chyba nie moje dziecko 02.10.08, 23:53 W moim związku zawsze stawiamy na szczerość i lojalność. Ja więc będąc w Twoich butach (i w moim związku) zadałabym pytanie. Okrutne może, a może nie. Ale bardzo Cię to gryzie i powiedziałabym o tym żonie i już... otwarcie kawę na ławę wyłożyła. Za plecami żony testu bym nie robiła. Na prawdę nie możesz zapytać jej otwarcie patrząc prosto w oczy? Odpowiedz Link Zgłoś
w_wasowicz Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 11:52 Pytanie w tym wypadku to niepotrzebne wybieganie do przodu ponieważ: a) można stracić żonę jak się honorem uniesie (możliwe? uważam że bardzo) b) nawet jak potwierdzi że to nie jego dziecko (w tajemnicy) to może zapić i podjąć decyzje że nic nikomu nie mówi i z pełną wiedzą podjąć się wychowania nie swojego dziecka. c) A co jeśli zona powie że dziecko jest jego i nie zgodzi sie na badania? Będzie jeszcze go pilnowała - a pamiętaj że badania genetyczne bez zgody obojga rodziców to przestępstwo. Itd itp .. badania w tajemnicy to naprawdę o wiele lepsza decyzja Odpowiedz Link Zgłoś
komnen3 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 00:27 I bardzo dobrze. Gdybyś nie zrobił, tylko byś się tym dręczył cały czas i nie wpływałoby to też dobrze na twój stosunek do żony i do dziecka. Lepiej to przeciąć. Odpowiedz Link Zgłoś
z-zgrzyt Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 01:23 wiesz co zrób, bądź silny, i odpowiedz co robi silny facet móiw: to moja córka, a reszta to ..., nie liczy się, liczy się MOJA córka, nikt mnie nie zdradził, bo ja na to nie pozwalam, i nie chcę o tym nawet słyszć, nawet jakby zona coś chciała powiedzieć, nie ma tematu, i co istotne: rudy won, odstawka od rodziny, kręcił się czy nie, nie ma żadnych praw, więc won, nie rozmawiaj o tym z żoną, bo to nie jest kwestia dyskusji, tylko jemu powiedz, żeby nie przychodził do Twojego domu, bo taka przyjąłeś zasadę, powód: taka przyjąłeś zasadę, to twój dom, twoja żona i dziecko, nie musisz się usprawiedliwiać, tylko mówisz kolesiowi do widzenia, i w ogóle zrób dystans w tej znajomości, nie musisz zrywać, ale nie musisz go wiedzieć w domu, obojetnie zdradzał, nie zdradzał, pies czy kot, nie wazne, ważne byś w domu czuł się wazny, i skup się się na swojej córce bardziej, by nie maiła wątpliwości nigdy kto jest jej ojcem, nawet gdyby te wątpliwości były prawdą, musisz się wzmocnić Odpowiedz Link Zgłoś
w_wasowicz Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 11:57 > i co istotne: rudy won, odstawka od rodziny, kręcił się czy nie, > nie ma żadnych praw, więc won, nie rozmawiaj o tym z żoną, bo > to nie jest kwestia dyskusji, O tototo ... to Twój dom i Twoja rodzina - kolesia z niej eksmituj jak najszybciej - tego typu sytuacja jaka opisujesz nie powinna mieć miejsca - do dotrzymywania towarzystwa w trakcie Twojej nieobecności to niech se żona znajdzie psiapsółki. Odpowiedz Link Zgłoś
z-zgrzyt Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 02:04 jak zrobisz test dna, pokażesz, ze jesteś słaby, coś cię atakuje, i ty temu ulegasz, oj słaby jesteś, te wszystkie myśli to twoja słabość, nawet twoja córka jest silniejsza, bo nie chce obcego samca u siebie, bo wie, ze on zagraża jej ojcu, musisz się rozprawić z rudym na spokojnie, w sprzyjajcąych okolicznościach, że nie może już do was przychodzić, a jeżeli doidzie do tego, że ci powie, że jest twoim ojcem, zapytaj go czy tak marnie ceni swoje życie, że tylko ty jesteś ojcem, a reszta to .... i .... Odpowiedz Link Zgłoś
z-zgrzyt Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 02:06 haha, nie twoim, tylko twojej córki, w każdym razie szykuj miecze, ale nie krzykiem, tylko bezwzględnością i spokojem, na pewno nie ataku żony, nie rozmawiaj o tym z nią w ogóle, musisz wywalczyć swoje miejsce, bo teraz to kolego uciekasz Odpowiedz Link Zgłoś
nela42 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 00:00 Jeśli kochasz swoją córkę to zadaj sobie pytanie czy przestaniesz ją kochać jesli bedzie nie twoim dzieckiem biologicznym? Po co ci wiedza o tym czy jesteś ojcem? Co ta informacja zmieni w twoim życiu? Co zrobisz jeśli córka nie bedzie twoją córką? Czy warto psuć rodzinę i miłość ? po co ci to? Odpowiedz Link Zgłoś
komnen3 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 00:45 Wszystkie osoby krytykujące założyciela wątku to kobiety. Czy to kobieca solidarność? Jeśli żona zdradziła, to ONA zepsuła związek, a nie on. Poza tym, ponownie, jeśli cały czas będzie się zastanawiał, czy żona zdradziła, czy nie, czy dziecko jest jego, czy nie, to czy ta rodzina będzie dobrze funkcjonować? Jeśli uzyska odpowiedź, że nie ma dowodów żadnych zdrady, a dziecko jest jego, małżeństwo będzie miało szansę wrócić do normy. A jeśli nie, to wtedy będzie czas na poważną rozmowę i przemyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pearson.ltd Re: niestety ale jestem za 03.10.08, 02:03 Spróbowałem się wczuć w Twoje położenie. Czego, wydaje mi się, piewcy swobodnej i beztroskiej miłości nie potrafili zrobić. Sorry ale ja osobiście nie mógłbym żyć z ciągłymi podejrzeniami, że żona oraz przyjaciel mnie oszukali. Biedne jest to dziecko, ale kto wie jak będziesz na nie reagował za kilka lat, jeśli teraz podchodzisz do niego z rezerwą. Szczerze współczuję. Zrób ten test. Jeżeli stanie się to czego się obawiasz, to staraj się panować nad emocjami. Może prawda się okaże całkiem inna. Może przyjaciel zrobił krok za daleko i Twoja żona dlatego jest tak do niego nastawiona. Może poprzez prezenty kumpel stara się jej przymilić. A Ty jesteś paranoikiem... W ogóle jak widzisz, że ten Twój przyjaciel przesadza to pogoń go. Na co czekasz? A może Twoja żona się męczy bo wie czego on oczekuje? Jeżeli test będzie ok, to zapytaj żony czy przypadkiem nie powinien zniknąć z Waszego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
asd616 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 01:50 Wątpliwości nigdy same nie przejdą - przez nie będziesz tylko podejrzliwie patrzył na żonę, córkę i znajomego. Dla świętego spokoju zrób testy i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zubbr Ostrzezenie 03.10.08, 08:08 Robienie tego typu badan ( DNA ) dziecku bez zgody drugiego rodzica w tym przypadku matki jest dzialaniem NIELEGALNYM . Odpowiedz Link Zgłoś
vladcs Re: Ostrzezenie 03.03.09, 13:05 To nieprawda. W chwili obecnej można przeprowadzić test bez wiedzy matki dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 09:06 tylko powiedz jak już zrobisz te badania, czy to w końcu twoje czy nie .. Odpowiedz Link Zgłoś
zazoo Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 09:34 Piszesz, ze to rowniez zachowanie zony Cie zastanawia, ze nie zyczy sobie obecnosci kolegi. A nie przyszlo Ci do glowy, ze moze ona ma dosyc takiego trojkata? Ze moze chce miec normalnie SWOJA rodzine, zwlaszcza teraz gdy pojawilo sie dziecko, a nie dodatkowo na glowie "pana zastepczego", co to przyjdzie i pomoze jak mezus wezmie tylek w troki i wyjedzie ? No dla mnie to taka sytuacja troche dziwna jest.Moze po prostu jest zmeczona - jak to mloda mama - i chce sobie odpoczac i polatac po domu w gaciach i bez makijazu albo pospac a tu codziennie gosc. A moze on czyni jej za Twoimi plecami jakies awanse i o ile wczesniej traktowala to z przymruzeniem oka to w momencie pojawienia sie dziecka ma dosc a nie chce Ci tego mowic, bo to Twoj przyjaciel? Kurcze, sa TYSIACE mozliwych wyjasnien a facet wszystko sprowadzi do podejrzen o zdrade...Moze zapytaj sie jej? Nie wyskakuj od razu z tym idiotyzmem o nie Twoim dziecku, ale powiedz, ze zauwazyles, ze jej stosunek do przyjaciela sie zmienil . Odpowiedz Link Zgłoś
zazoo Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 09:59 Dodam jeszcze, ze po urodzeniu dziecka kobiecie naprawde zmieniaja sie priorytety.Ona teraz potrzebuje Twojego wsparcia, potwierdzenia, ze to Ty zaopiekujesz sie swoja rodzina, wesprzesz ja w wychowaniu dziecka , wesprzesz ja psychicznie, naprawde niepotrzebny jej jest teraz ten trzeci w domu. Ona chce sie po prostu skoncentrowac na swojej rodzinie, ulozyc sobie nowa sytuacje. Moze boi sie, ze Ty sobie nie radzisz w nowych warukach i czesc obowiazkow spychasz na pana zastepczego?A na kogo ona bedzie liczyc jak pan zastepczy zalozy swoja rodzine i go zabraknie? Ja bym tak wlasnie sie zachowala. Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Zaprzeczasz równouprawnieniu. 03.10.08, 11:26 Swoim komentarzem zaprzeczyłaś zasadzie równouprawnienia. Mam na myśli to, że strony w takim samym stopniu powinny móc na siebie liczyć. Napisałaś tak, jakby to miało działać tylko w jedną stronę. Natomiast to stwierdzenie o tym, że kobieta się zmienia, zabrzmiało, jak opowieść ze świata zwierząt. To znaczy, że niby najpierw kobieta szuka reproduktora o jakichś cechach fizycznych, a potem szuka ubezpieczyciela o odpowiednich cechach psychicznych i odpowiedniej ilości pieniędzy. Jeśli tak to widzisz, to mam apel, abyś nie robiła z ludzi zwierząt. Temu człowiekowi życzą tu wszyscy jak najlepiej. Jak już wielu o tym pisało, na pewno powinien spodejść do sprawy spokojnie. Wyjaśnić, podjąć decyzję, jakie uważa za słuszne i żyć dalej. Tutaj nie ma odcieni szarości. Albo sprawa jest czarna albo biała. Odpowiedz Link Zgłoś
zazoo Re: Zaprzeczasz równouprawnieniu. 03.10.08, 14:36 Chyba zle zrozumiales moj post.Gdzie ja pisze o reproduktorze i ilosci kasy??? Chodzi tu wsparcie - ale w sferze psychicznej.Zwlaszcza w tak szczegolnej sytuacji jak pojawienie sie dziecka. Nie zaprzeczam, ze powinno to dzialac w obie strony , ale w tym akurat przypadku analizuje "dziwne" zdaniem meza zachowanie zony.A wyjasnien tu moze byc wiele - jak wiadomo kobiety skomplikowane sa;-) I nie jest tak jak piszesz : nie zdradzila to zachowanie bez zmian, zachowanie zmienne - znaczy zdradzila. I ja tez temu Panu zycze jak najlepiej i dlatego apeluje, zeby nie sprowadzal problemu jedynie do kwestii zdrady. Tym bardziej, ze przeslanek az takich nie ma - dziecko rude - tu genetyka sie klania, zona czula dla meza i oziebla dla kolegi.I wlasnie tu zgadzam sie - wyjasnic spokojnie ! A zycie niestety sklada sie takze z szarosci. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gutz Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 09:49 Nie czytalam odpowiedzi, wiec nie wiem czy nie powtarzam jakiejs mysli, ale teoretycznie to mozliwe, zeby z dwoch brunetow wyszedl blondyn lub rudy. Tak samo mozliwe jest, zeby z dwoch brazowookich wyszedl niebiesko czy zielonooki. Odwrotna sytuacja jest niemozliwa - z dwoch blondynow nie wyjdzie nigdy brunet. To dlatego, ze mamy po dwa chromosomy z informacja o kolorze np. wlosow. Ciemny jest dominujacy nad jasnym. Ty mozesz miec wiec chromosomy: 1 jasny i 1 ciemny, wiec bedziesz mial ciemne wlosy. Niech twoja zona bedzie miala taki sam zestaw chromosomow jak Ty. Jesli wasze dziecko odziedziczy po waszym jasnym chromosomie (bierze tylko jeden z dwoch od kazdego z was) bedzie mialo jasne wlosy. Maze tez miec rude jesli macie po jednym rudym i jednym ciemnym chromosomie. Tym bardziej, ze w waszej rodzinie rudy chromosom funkcjonuje i jest przekazywany (choc sie nie ujawnia z powodu drugiego ciemnego chromosomu w waszych genach). Tak wiec to nie jest powod do podejrzen. Co innego sytuacja w waszym zwiazku. Najlepiej jesli masz watpliwosci porozmawiaj z zona, zaznaczajac, ze jesli faktycznie cie zdradzila to ja rozumiesz i nie obwiniasz za to (bo z tego co piszesz to prawda) i zrob sobie test DNA. Nawet jesli beda przez to nieporozumienia to w dluzszym czasie moze to oczyscic atmosfere. Ale przed rozmowa udaj sie do dobrego psychologa rodzinnego i przedyskutuj, jak to masz zalatwic, zeby nie urazic zony. Pozdrawaim! Odpowiedz Link Zgłoś
smettka Kostek 03.10.08, 10:47 Kostek, zamiast gubic sie w domyslach, mozesz zrobic testy DNA. Nie potrzebujesz do tego zgody zony, firma przysle ci jalowe patyczki z watka do pobierania sluzowki z wnetrza jamy ustnej dziecka i twojej. Wyglada to tak jakbys wzial patyczek do czyszczenia uszu i potral nim dziaslo. To wszystko. Badanie kosztuje ok 1500 zl. Adresy znajdziesz w necie w piec sekund. Mysle, ze to lepsze niz domysly, cierpienie i podejrzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok32 nie rozumiem czym się martwisz 03.10.08, 12:21 cyt "Ale ze strony mojego ojca jego brat tez miał taką sytuacje, że z trójki dzieci dwójka była ruda, a jedno czarne, więc pewnie i u nas się powtórzyło" w Twojej rodzinie występują rudowłosi, widać Twoja córka go od Ciebie dostała. Daj sobie spokój z badaniami DNA, nie zamartwiaj się, ciesz się życiem, dzieckiem. Z pewnością jest Twoje :-) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok32 Re: nie rozumiem czym się martwisz 03.10.08, 12:23 oczywiście miałam na myśli gen ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kostekwawa Re: To chyba nie moje dziecko 03.10.08, 19:07 Pisze z doskoku, bo zbieramy się na weekend do teściów. A skoro już zaczalłem ten temat, i tyle osob do mnie napisalo, to niejako czuje się zobligowany do napisania kilku slow. Przynajmniej wiem, ze nie jestem z tym sam. Wiecie, możecie mnie krytykowac za to wszystko, co chce zrobić, nie ma to dla mnie znaczenia, bo to moje zycie i rodzina, do której mam podejrzenia. A nie wzięły się one znikąd. Chyba że rzeczywiście mam urojenia. Dzisiaj nastawiłem się konretnie do sprawy i wziałem to wszystko na spokój. Zadzoniłem do tej firmy od testów. Nazywa się genetica www.genetica.pl - może ktos coś wie na jej temat? Dowiedziałem się, że dostane zestaw do badania w poniedziałek. zamówilem go siebie do pracy. Tak jak niektórzy pisali, będą to takie patyczki do uszu, ale o dłuższym trzonku. Mam sobie i córce pobrać wymaz, suszyć patyczki przez trzy godziny – chyba je położe na szafie, żeby przypadkiem nie wylądowały w koszu. Odpowiedź będzie za tydzień. Uff, chyba się z tego wszystkiego napiję się jutro mocno z teściem. Mimo wszystko Dzieki za wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka spoks 03.10.08, 19:43 a jak już będziesz miał wyniki i okaże się, że jesteś ojcem anielki, to koniecznie napisz, jak się czujesz patrząc żonie w oczy i trzymając na kolanach córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jamajczyk24 czy to twoje dziecko 03.10.08, 21:24 Według mnie to nie koniecznie musisz robić badania DNA ponieważ jak cię dobrze rozumiem to ta córka to wasze jedyne dziecko wiec mogłeś po prostu zrobić test na bezpłodność wtedy byś nie musiał kombinować jak zdobyć materiał DNA od córki Odpowiedz Link Zgłoś
cefek Re: spoks 04.10.08, 01:39 Kur...czę, nie rozumie, dlaczego miałby się czuć źle. Zranił je czymś? Brakiem zaufania? Nie sądzę. W kwestii ojcostwa facet stoi zawsze na przegranej pozycji i dziękować Bogu, że testy DNA trafiły pod strzechy. Niech sprawdzi. Każdy facet by sprawdził. A już dobijające są te radosne posty kobiet, że "kochaj i szalej i nie pytaj co dalej". Żałosna jest to wasze odruchowe krycie kłamczuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: spoks 04.10.08, 07:52 1. brakiem zaufania? piękny eufemizm. 2. kryć, to może buhaj krowę. 3. "kłamczucha". facet ma nieuzasadnione wątpliwości, więc od razu matka dziecka jest kłamczuchą. a w jakiej kwestii ona skłamała? 4. wyobraź sobie, że twoje dziecko dowiaduje się po kilkunastu latach o teście i zadaje pytanie: a gdyby okazało się, że nie jestem twoim dzieckiem, tatusiu? tatuś: - wtedy, córeczko, przestałbym cię kochać (na zbity ryj z tą suką wywaliłbym z domu, bękarcie, pomiocie itp.)/ kochałbym cię mniej (póki nie zakończyłaby się sprawa, łożyłbym na twoje utrzymanie, a potem won)/ nic to by nie zmieniło. widzisz, do pewnych spraw trzeba dorosnąć. a to zwykłe, gó...arskie odgrywanie się na żonie. z tym, że kopa dostanie dziecko, nie ona. ma wątpliwości? niech zaproponuje żonie test, wtedy sprawa będzie jasna. zgodzi się- ok, nie zgodzi- teraz już można coś podejrzewać. jej skok w bok jest większym kurestwem od "potajemnych" testów genetycznych? widzisz, zwykłam mierzyć ludzi swoją miarą. nie tylko ja. łajza zwykle będzie o łajdactwa podejrzewać innych. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: spoks 04.10.08, 11:38 pluskwaparszywka napisał: > 3. "kłamczucha". facet ma nieuzasadnione wątpliwości, wyglada na to , ze calkiem uzasadnione.. więc od razu matka dzieck > a > jest kłamczuchą. a w jakiej kwestii ona skłamała? Jeszcze nie dostrzegasz...? Jest zwykla oszustka, ktora powinna byc ukarana, tak jak karze sie oszustow. > 4. wyobraź sobie, że twoje dziecko dowiaduje się po kilkunastu latach o teście > i > zadaje pytanie: a gdyby okazało się, że nie jestem twoim dzieckiem, tatusiu? > tatuś: > - wtedy, córeczko, przestałbym cię kochać (na zbity ryj z tą suką wywaliłbym z > domu, bękarcie, pomiocie itp.)/ Bardzo sluszny poglad, ponadto wystapienie do sadu, o zwrot kosztow utrzymania. kochałbym cię mniej (póki nie zakończyłaby się > sprawa, łożyłbym na twoje utrzymanie, a potem won)/ To mozliwe, ale z trudem... nic to by nie zmieniło. To odpada zupelnie, po co mi nie moje dziecko..? > > widzisz, do pewnych spraw trzeba dorosnąć. Dorosnac do akceptacji oszustwa..??? a to zwykłe, gó...arskie odgrywanie Ciekawe okreslenie na poszukiwanie sprawiedliwosci..??? > się na żonie. z tym, że kopa dostanie dziecko, nie ona. ''Jak sie drwa rabie, to i wiory leca..'' > ma wątpliwości? niech zaproponuje żonie test, wtedy sprawa będzie jasna. zgodzi > się- ok, nie zgodzi- teraz już można coś podejrzewać. Podejrzewac...? Wtedy to juz jest sie pewnym... jej skok w bok jest > większym kurestwem Znacznie wiekszym!!!! Zrownujesz ofiare z krzywdzicielem...? od "potajemnych" testów genetycznych? > widzisz, zwykłam mierzyć ludzi swoją miarą. Bardzo ciekawa ta miara, juz to ujawnilas - powyzej. Wspierasz oszustwo - prosto mowiac. nie tylko ja. łajza zwykle będzie o > łajdactwa podejrzewać innych. STEREOTYP... > Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: spoks 04.10.08, 20:58 > 3. "kłamczucha". facet ma nieuzasadnione wątpliwości... W istocie ferowanie wyroków wobec niej jest grubo przedwczesne i nieuzasadnione. Ale jednak nie nazywaj wątpliwości założyciela wątku nieuzasadnionymi. Jeżeli dziecko ma dziwny kolor włosów, to to jeszcze nie jest samo w sobie uzasadniona wątpliwość. Ale jeżeli ten dziwny kolor włosów jest w koincydencji z faktem poczęcia w czasie w którym małżeństwo się pokłóciło, po czy jego nie było przez dwa tygodnie, a do tego inny facet dziwnie bardzo się dzieckiem interesuje, to to już są wątpliwości JAK NAJBARDZIEJ uzasadnione. Niekoniecznie prawdziwe, ale jak najbardziej uzasadnione. > 4. wyobraź sobie, że twoje dziecko dowiaduje się po kilkunastu latach o teście > i > zadaje pytanie: a gdyby okazało się, że nie jestem twoim dzieckiem, tatusiu? Taaa, A co będzie, jeżeli testów nie zrobi, a córka zacznie się dopytywać o historię chorób o podłożu genetycznym w jego rodzinie, aby wiedzieć, czy nie jest w grupie podwyższonego ryzyka? Albo jak córka zapadnie na jakąś chorobę, zbadają genetykę na okoliczność ew. przeszczepu i "wylezie"? Należy pamiętać, że jeżeli kobieta wrabia mężczyznę w nie jego dziecko, to to dziecko również jest ofiarą tego świństwa. Dziecko ma prawo wiedzieć kto jest jego ojcem. Jak zapyta o przeprowadzone badania, to trzeba będzie powiedzieć jej prawdę. Jest wiele trudnych rozmów, które TRZEBA z dziećmi prowadzić. To tylko jedna z nich. > widzisz, do pewnych spraw trzeba dorosnąć. a to zwykłe, gó...arskie odgrywanie > się na żonie. z tym, że kopa dostanie dziecko, nie ona. Ona. Dziecko najwyżej dostanie kopa od żony. Ale jeżeli sprawa wyjdzie na jaw być może dziecko będzie miało szanse wiedzieć kim jest jego prawdziwy ojciec. W ogóle to kompletnie nie rozumiem nawoływania do NIEsprawdzania. To dokładnie tak, jakby nawoływać kobiety, którym się film urwał na imprezie aby nie sprawdzały, czy przypadkiem nie zostały zgwałcone przy pomocy pigułki gwałtu, bo "co będzie, jak się okaże, że owszem?". > ma wątpliwości? niech zaproponuje żonie test, wtedy sprawa będzie jasna. zgodzi > się- ok, nie zgodzi- teraz już można coś podejrzewać. Tu pełna zgoda! > jej skok w bok jest > większym ku...twem od "potajemnych" testów genetycznych? Chyba tak. Ja bym porównał potajemne testy genetyczne do śledztw, kontroli i czytania meili i SMSów, jakie czynią podejrzliwe forumowiczki swoim partnerom - podobne motywy, podobne działanie za plecami i nieszczerość, podobny ciężar gatunkowy. Wreszcie zwracam uwagę, że tu nie sam skok w bok byłby głównym problemem, tylko wrobienie w cudze dziecko: skok w bok, można wybaczyć. Wrabianie w utrzymywanie nieswojego dziecka już ciężko wybaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Jak widzisz Pluskiewko - 04.10.08, 21:39 "Mane, Tekel, Fares"! Sprawiedliwi przybyli, pomierzyli, zważyli i Ją już osądzili! Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Małolato. To typowy przypadek. Facet targany 04.10.08, 21:31 urojonymi wątpliwościami. Od dziesiątków tysięcy lat wiadoma jest tylko matka. Nigdy ojciec. Stąd przypuszczalnie narodziła się instytucja małżeństwa. U zarania, pewnego rodzaju tabu. Kobieta po akcie małżeństwa stawała się dla innych mężczyzn nietykalna. I ojciec zawsze miał jakąś pewność, ze potomstwo jest jego pochodzenia. U ludów starożytnych, aż po Rzym. Okrutny obyczaj. Po narodzinach mężczyzna musiał podnieść, publicznie, niemowlę w dwóch rękach do góry. Było to nieodwołalne uznanie ojcostwa. Jeżeli mążczyzna tego nie zrobił, niemowlęta były wyrzucane na śmietniki. I jeszcze. Od dawien dawna medycyna szacowała, że istnieje jakiś procent facetów, którzy, w całkowitej nieświadomości wychowują w związkach nie swoje dzieci. Szacowano to na jakieś 0,4 do 0,7 procent. Do czasu. Zaczęło się w Stanach, gdzie opracowano metodologię badań genetycznych pod względem zagrożenia rodziny chorobą nowotworową. Bo stąd się to wszystko zaczęło. Koszt przebadania całej rodziny był dosyć niski. Około 1 000 dolarów. Ale jak takie badania rozpoczęto, to się okazało, że około 7 procent ojców [niby naturalnych] nie ma nic genetycznie wspólnego z dziećmi które wychowują i są święcie przekonani, że to ich dzieci. Tak się co do sprawy rzeczywistej, myliły szacunki medycyny. Pluskiewko. Czy tak na mur!!! Mam sobie dać głowę obciąć, że moje dzieci to moje? Nie dam. Ale przecież nie będę robił badań genetycznych. Bo bym musiał być pierdyknięty. I na koniec. Nie na próżno Żydem zostajesz po matce Żydówce. Nigdy po ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
a54 Re: To chyba nie moje dziecko 04.10.08, 09:01 Przeglądnąłem większość postów, chociaż nie wszystkie dokładnie. Wydaje mi się, że nie był brany wprost pod uwagę następując scenariusz: Żona założyła, że jesteś bezpłodny i postarała się o dziecko z kim innym, być może w jej mniemaniu również dla ratowaniu związku. Chociaż wydaje się, że "ciche dni" przed wyjazdem nie za bardzo sprzyjały takiemu scenariuszowi akurat w danym okresie. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: To chyba nie moje dziecko 05.10.08, 00:27 > Żona założyła, że jesteś bezpłodny i postarała się o dziecko z kim innym, być m > oże w jej mniemaniu również dla ratowaniu związku. Zrobiła to dla Ciebie! Nie było łatwo! Poświęciła się! Ona teraz cierpi, a Ty niewdzięczny nie doceniasz! Myślałeś, że co? Że kobiety to wrabiają mężczyzn w nie ich dzieci dla siebie? Nie robią to dla nich! "W zgodzie z waszym interesem, choć ostrzega was, jak może zmysłów pięć" Dobry scenariusz. Niewolnica Izaura się może schować. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: To chyba nie moje dziecko - to sprawdz to... 03.10.08, 21:59 Niestety..wyglada mi to na oszustwo reprodukcyjne Twej malzonki..:(( Koniecznie: zrob testy DNA; to wcale nie jest takie kosztowne, a sprawa moze sie rozstrzygnac. Pobranie probki sliny od corki, wcale nie bedzie takie trudne, i nie wzbudzi jej podejrzen. Potrzebna sa dwie probki sliny: od Ciebie i od Twej corki; i to wszystko, potem przesla Ci wyniki.. Powodzenia i nie dawaj sie... Koniecznie przedstaw wyniki malzonce... Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: To chyba nie moje dziecko - to sprawdz to... 04.10.08, 12:13 andreas3233 napisał: > > Koniecznie przedstaw wyniki malzonce... Wyniki potwierdzające jej zdradę. Bo potwierdzające jego ojcostwo i jednocześnie jego nieufność powinien zachować dla siebie, prawda? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Dzieciaku. Śliną to się ty możesz poślinić. 04.10.08, 21:42 Jak zobaczysz czekoladkę lub ciastko i ci ślina pocieknie. Do takich badań pobiera się wycinek tkanki [mikroskopijny], ale z wnętrza policzka w jamie ustnej. Zrozumiał chłopczyk? Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 20:09 Spróbuję odnieść się do kwestii, które pojawiły się w dyskusji, a które moim zdaniem wymagają komentarza. Po pierwsze kwestia podejrzeń. Ludzie, którzy zapewne znają się na tym setki razy lepiej ode mnie twierdzą, że rude włosy są możliwe po brunetach. A jednak niewątpliwie ani sam ten fakt nie DOWODZI Twojego ojcostwa (a jedynie pokazuje, że same włosy nie są jeszcze dowodem na jego brak), ani, co jest oczywiste już po przeczytaniu Twojego pierwszego postu, nie jest to JEDYNY fakt, który podejrzenia budzi. I NIEWĄTPLIWIE Twoje podejrzenia nie są jakieś absurdalne. I uważam, że należy Ci się wiedzieć, że powinieneś zrobić te badania. Po drugie robić badania, czy nie. Ludzie, którzy nawołują do tego, aby nic nie robić i "kochać uznając, że swoje" nawołują po prostu do zamiatania problemu pod dywan. Nie da się zmusić człowieka, aby się nie bał, nie da się go wyprać z podejrzeń. Jeżeli nic z tym nie zrobisz problem zostanie tylko w Tobie i będzie narastał i narastał. Dlatego polecam zrobić badania. Po trzecie to ważne jest traktowanie się nawzajem przez Ciebie i żonę. "A co z zaufaniem?" pytają Ci, którzy doradzają nie robienie żadnych badań (ciekawe, że kobiety szpiegujące mężów raczej nie są częstowane żadnym "powinnaś mu ufać", tylko raczej "zdradza Cię!" - takie seksistowsko mizoandryczne społeczeństwo). A są tacy, który radzą zrobić za plecami żony. Otóż z zaufaniem jest tak, jak z szacunkiem: szacunku nie można żądać, nie należy się, nie można go wymusić. Trzeba go zdobyć, trzeba na niego zasłużyć. Z zaufaniem podobnie: to nie jest Twój obowiązek UFAĆ żonie. To jest JEJ obowiązek, aby Twoje zaufanie zdobyć i podtrzymać. Podobnie vice versa: Twoim obowiązkiem wobec niej powinno być dbanie o to, aby ONA ufała Tobie. A jak miałaby Tobie ufać, gdybyś robił badania za jej plecami? To nie byłoby fair. Poza tym nie można kogoś winić za to, że ma podejrzenia. To tak, jakby kogoś winić za to, że się boi. Nie można wymagać od nikogo, aby miał, lub nie miał określonych uczuć. Można wymagać, aby z uczuciami postępował odpowiednio. Dlatego samo przyznanie się żonie do tego, że masz obawy nie powinno być przez nią odczytane jako obraza. Przeciwnie: powinna zauważyć i docenić fakt, że nawet z problemami trudnymi idziesz do niej i chcesz je rozwiązać wspólnie. To jest wręcz jej obowiązek, jako żony. Tak samo, jak, gdyby nabrała podejrzeń co do Twojej wierności, to jej obowiązkiem i prawem byłoby powiedzieć o nich Tobie, a nie rozpoczynać akcję szpiegowania Cię, kontrolowania, przeglądania meili itd. itp. I tu widzę problem z robieniem testów za plecami. Oczywiście istnieje groźba tego, że żona, jeżeli jej powiesz o swoich obawach uniesie się "honorem", obrazi, zacznie wypominać. Może nawet rozleci się Wasze małżeństwo. Taka groźba istnieje. Nie będę udawał, że nie. Ale to będzie JEJ wina. Taka reakcja oznaczałaby, że jest kobietą samolubną, egocentryczną, dla której jesteś tylko kwiatkiem do kożucha, która nie potrafi widzieć dalej niŻ do czubka własnego nosa. I, moim zdaniem, nawet, jeżeli oznaczałoby to dla Ciebie rozpad małżeństwa, to w istocie tak byłoby dla Ciebie lepiej. Bo oznaczałoby, że tkwiąc w tym małżeństwie byłbyś tylko coraz bardziej niewolnikiem żyjącym dla wygody i potrzeb swojej żony. Mówiąc wprost: kobieta, do której przychodzi mąż i mówi, że ma podejrzenia i chciałby je wspólnie rozwiązać, a nie za jej plecami nie docenia jego szczerości i otwartości tylko się obraża nie zasługuje aby mieć takiego męża. Na koniec przedstawię najbardziej optymistyczny scenariusz: Ty idziesz do niej i opowiadasz o podejrzeniach - tylko spokojnie i bez czynienia zarzutów. Mówisz tylko, że PROSISZ ją o zgodę bo chcesz mieć pewność. Oczywiście to dla niej trudne, ale widzi Twoje reakcje i sie zgadza. Test pokazuje, że córka jest Twoja. Co to daje? Ty masz pewność nie tylko co do tego, że żona była wobec Ciebie uczciwa, ale żenawet z trudnymi tematami możesz się do niej zwrócić. Ona zyskuje pewność, że nawet gdy to dla Ciebie trudne zwrócisz się do niej z problemem, a nie zaczniesz działać za jej plecami. To byłaby sytuacja samych wygranych. Na takim rozwiązaniu problemu małżeństwo właściwie mogłoby tylko zyskać. Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 21:14 Wypowiem sie tu jako kobieta.Kiedys moj maz po pijanemu zastanawial sie czy nasz syn jest jego.Syn blondyn z niebieskimi oczami, ja szatynka , oczy niebieskie, on brunet, oczy ciemnobrazowe.Zabolalo mnie to, ale ja bylam pewna bo zwyczajnie z nikim innym nie bylam wiec powiedzialam ze w kazdej chwili moze zrobic test...On byl adoptowany i dopiero niedawno odnalazl ojca biologicznego, gdy ten zmarl...Jego ojciec biologiczny byl blondynem z niebieskimi oczami, zas matka byla brunetka z ciemnobrazowymi oczami.Wnuk dostal geny po dziadku... Chce tutaj podkreslic, ze twoja zona, jesli nie ma nic na sumieniu nie bedzie miala nic przeciwko testowi, choc pewnie ja zaboli twoj brak zaufania.Jesli jednak stanowczo sie bedzie sprzeciwiac...to sam rozumiesz.Mimo wszystko lepsze jest to na co sie zdecydowales- zrobienie testu za jej plecami.Zycze ci bys sie upewnil w ojcostie i bedac juz pewny popytaj zone czy nie lepiej troche sie zdystansowac od owego przyjaciela... Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy genetyczne wszystkim dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 21:24 adela38 napisała: > > Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy genetyczne wszystkim > dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... ...oszustwa i niewierność kobiet. A jak to samo czynić w przypadku mężczyzn?;) Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 22:08 adela38 napisała: > Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy genetyczne wszystkim > dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... Wlasnie,...:))Popieralem i popieram ten pomysl. To powinien byc standard. Nie mowie o obligatoryjnosci,ale o fakultatywnosci. Nikt sie nie powinien obrazac, ani unosic honorem. To po prostu badania. Ciekawe, czemu ten pomysl badan: nie istnieje w zadnych zamiarach legislacyjnych, co stoi temu rozwiazaniu na przeszkodzie..? W czyim interesie, jest wspieranie dalsze oszustw...? Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 22:18 andreas3233 napisał: > adela38 napisała: > > > Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy > genetyczne wszystkim > > dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... > > Wlasnie,...:))Popieralem i popieram ten pomysl. To powinien byc > standard. Nie mowie o obligatoryjnosci,ale o fakultatywnosci. > Nikt sie nie powinien obrazac, ani unosic honorem. To po prostu > badania. Ciekawe, czemu ten pomysl badan: nie istnieje w zadnych > zamiarach legislacyjnych, co stoi temu rozwiazaniu na przeszkodzie..? > W czyim interesie, jest wspieranie dalsze oszustw...? A Ty ze swoim tatusiem zrobiliście już te badania?;) Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Marzenko. Przecież to szkoda 04.10.08, 23:23 pisania. Przerażenie człeka ogarnia. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 23:43 menk.a napisała: > andreas3233 napisał: > > > adela38 napisała: > > > > > Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy > > genetyczne wszystkim > > > dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... > > > > Wlasnie,...:))Popieralem i popieram ten pomysl. To powinien byc > > standard. Nie mowie o obligatoryjnosci,ale o fakultatywnosci. > > Nikt sie nie powinien obrazac, ani unosic honorem. To po prostu > > badania. Ciekawe, czemu ten pomysl badan: nie istnieje w zadnych > > zamiarach legislacyjnych, co stoi temu rozwiazaniu na przeszkodzie..? > > W czyim interesie, jest wspieranie dalsze oszustw...? > > A Ty ze swoim tatusiem zrobiliście już te badania?;) Idea badan DNA...wyraznie Cie uwiera....Pewnie masz cos na sumieniu..:((( Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Po przeczytaniu dyskucji 04.10.08, 23:58 andreas3233 napisał: > menk.a napisała: > > > > > A Ty ze swoim tatusiem zrobiliście już te badania?;) > Idea badan DNA...wyraznie Cie uwiera....Pewnie masz cos na > sumieniu..:((( Ryknęłam śmiechem teraz. :DDD Mnie uwiera idea badań DNA, mam coś zapewne na sumieniu. Ty do nich przesz. Musi Tobą coś kierować. :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 11:33 menk.a napisała: > andreas3233 napisał: > > > menk.a napisała: > > > > > > > > A Ty ze swoim tatusiem zrobiliście już te badania?;) > > > Idea badan DNA...wyraznie Cie uwiera....Pewnie masz cos na > > sumieniu..:((( > > Ryknęłam śmiechem teraz. :DDD > Mnie uwiera idea badań DNA, mam coś zapewne na sumieniu. Ty do nich przesz. Mus > i > Tobą coś kierować. :DDD Dalej nie wyjasniasz zrodla swego problemu. Mna kieruje chec / w tym prawna / naprawienia niesprawiedliwosci - jaka jest kobiece oszustwo reprodukcyjne. Niesprawiedliwosc ta - w dalszym ciagu nie jest w tajemniczy sposob, usuwana z polskiego prawa. Jest to nierownosc wobec prawa - w zaskakujacy sposob faworyzujaca kobiety i dzieci. Narzedzia i sposoby naprawy tej niesprawiedliwosci sa znane - acz prawodawcy - nie reaguja. Moze i czas wyrazniej domagac sie sprawiedliwosci!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 13:25 Jest to nierownosc > wobec prawa - w zaskakujacy sposob faworyzujaca kobiety i dzieci. > Narzedzia i sposoby naprawy tej niesprawiedliwosci sa znane - acz > prawodawcy - nie reaguja. > Moze i czas wyrazniej domagac sie sprawiedliwosci!!! masz rację. niech czterolatek w taki sam sposób odpowiada za kradzież lizaka w sklepie, jak czterdziestolatek! koniec faworyzowania! dzieci wszak to też ludzie. ukształtowani w chwili poczęcia. tak, dla badań dna. tak, dla ojców rodzących własne dzieci! tak, qrwa! Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 17:49 pluskwaparszywka napisał: > Jest to nierownosc > > wobec prawa - w zaskakujacy sposob faworyzujaca kobiety i dzieci. > > Narzedzia i sposoby naprawy tej niesprawiedliwosci sa znane - acz > > prawodawcy - nie reaguja. > > Moze i czas wyrazniej domagac sie sprawiedliwosci!!! > > masz rację. niech czterolatek w taki sam sposób odpowiada za kradzież lizaka w > sklepie, jak czterdziestolatek! koniec faworyzowania! dzieci wszak to też > ludzie. ukształtowani w chwili poczęcia. > tak, dla badań dna. tak, dla ojców rodzących własne dzieci! > > tak, qrwa! Albo ewidentnie ponosza Cie emocje, albo nie rozumiesz tego, co ja pisze..:(( Ja: przeciwstawiam sie sankcjonowaniu oszustwa reprodukcyjnego kobiet - przez obowiazujace polskie prawo. Oszustwo takie moze dotyczyc w kraju, ok 30 tys. mezczyzn/rocznie; wiec jest o czym mowic, to spoleczny interes. Co jest nieracjonalnego, w oczekiwaniu przez mezczyzne - naukowego potwierdzenia, ze To dziecko jest jego / nosi jego geny../? Tym bardziej, ze ma on lozyc na utrzymanie dziecka - przez najblizsze 25 lat. Poleganie na zapewnieniu matki ( ''....ma twoje oczy, wlosy, itp..'') - jest uznawaniem niezawodnosci kobiecych slow i mamieniem emocjami.. Jak doskonale wiesz, rzeczywistosc bywa bardziej skrzeczaca i niesprawiedliwa. Czemu w prawie, nie zawrzec regulacji mowiacych o naprawieniu szkod..? Naprawieniu: konkretnie przez oszustke reprodukcyjna; przeciez to ona swiadomie wyludza/la pieniadze na utrzymanie dziecka - od niebiologicznego ojca. To jest swiadoma zla wola; tak, czy nie...? Czy jest to sprawiedliwe...??? A zaslanianie sie tu dzieckiem - niewiele pomaga w racjonalizacji sprawy. Acz rozumiem, ze najlepiej rozumianym kobiecym interesem - jest zapewnienie dziecku srodkow utrzymania. Pytanie tylko: czy droga oszustwa...??? Co jest moralnie zlego w w fakultatywnych badaniach DNA..? Moze nieco racjonalizmu..? Czasy juz inne i nauka nieco sie posunela naprzod w badaniach; nie wystarczy juz - tylko polegac na zawodnych kobiecych zapewnieniach... Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 07:50 > Na koniec...mysle ze warto by bylo standardowo robic testy genetyczne wszystkim > dzieciom...ani to boli, ani szkodzi a zlikwidowaloby to oszustwa... :D pl.wikipedia.org/wiki/Pas_cnoty Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 13:32 Ależ to by wcale nie było takie głupie. I wcale nie tylko ze względu na dobro ojców, ale też, a może przede wszystkim dzieci i nawet matek, bowiem pozwoliłoby na wczesne wykrywanie szpitalnych podmianek. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 13:48 czy twój ojciec jest twoim bilogicznym ojcem? mój jest, jestem tego pewna bez badań, chociaż... róznimi się płcią! :D wiesz co, ja się nie będe zagłebiać w temat. jestem po badaniach dna syna. tatuś oświadczył, że dziecka nie uzna bez badań. (juz pomijam fakt, że zostałam sama z dwuletnią córką, z zagrożoną ciążą, bez zwyklego "jak się czujesz". urodziłam dziecko 2 miesiące przed terminem). dzień przed rejestracją. po sześciu dniach założylam sprawe w sądzie. sądownie zaordynowano badania. mam akt urodzenia syna z moim nazwiskiem. mam podkładki (orzeczenia sadowe), wszystkie dokumenty. od pięci miesięcy nie widział syna (sorki, zobaczył w czasie badań, ale nie obeszło go za zbytnio). i...? a synek wszytkiego sie dowie. i nie ode mnie. powiem teraz jako człowiek, (BEZ ROZROZNIENIA PŁCI): nie miałabym sumienia udawać rodzica na miejscu tego faceta. tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Po przeczytaniu dyskucji 05.10.08, 13:58 a, i jeszcze a propos szpitalnych podmianek (toż to plaga, normalnie). zastanwaiałam się, co by było, gdyby mój syn okazał się nie moim synem. i wiesz co... nie wiem, czy umiałabym go WYMIENIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Sprostuję. 05.10.08, 15:01 Podmianki to pokutująca legenda. Nie wiadomo skąd się wzięła? Praktycznie jest to niemożliwe. Zapięli Gutkowi natychmiast plastikową obrączkę? Nie do zdjęcia? Zapięli na przegubie dłoni. I dopiero w domu ją musisz rozciąć i zdjąć. Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Zacząłem czytać o rudych 04.10.08, 21:50 włosach po brunetach i na tym zakończyłem czytanie. Ale udzielam rady. Proszę zapoznać się z klasycznym pierwszym i drugim prawem Mendla. I nie wybałusz gał, jak twa córka będzie miała zółtą cerę i skośne oczy. Bo prapraprapraprababcię jakiś Tatar zgwałcił i poczęła. 300 lat twmu. Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: To chyba nie moje dziecko 29.10.08, 18:08 no i jak to się skończyło? chyba to nie Twoje skoro temat się urwał, a Ty nic nie wpisałeś, gdyby testy wyszły że jest Twoje, to pewnie byś tataj napisał,... no cóż, współczuję Odpowiedz Link Zgłoś
bryy Re: To chyba nie moje dziecko 29.10.08, 19:47 A może porozmawiasz szczerze z żoną, o twoich wątpliwościach, o tym jak bardzo ich kochasz i czego się obawiasz. O tym, że masz wyrzuty sumienia, że tak często ją zostawiałeś, i że właśnie to poczucie winy może być powodem twojej niepewności (łatwiej bowiem zrzucić winę na kogoś). Może się oburzyć, może podejść ze zrozumieniem, może to zbagatelizować (wtedy przekonuj ją, że to jednak problem, który autentycznie cię zżera). Z góry przeproś, powiedz że możesz się mylić, ale nie możesz przestać o tym myśleć. Zaufaj swoje żonie, bądź szczery i licz na jej szczerość. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: To chyba nie moje dziecko 31.10.08, 00:15 bryy napisała: > A może porozmawiasz szczerze z żoną, [.........] Zaufaj swoje żonie,.... Picu, picu...:((( - to ostatnie mozliwe rzeczy / ww./..., ktore sa do zrobienia... Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: To chyba nie moje dziecko 01.11.08, 22:49 > niepewności (łatwiej bowiem zrzucić winę na kogoś). Może się oburzyć, może > podejść ze zrozumieniem, może to zbagatelizować (wtedy przekonuj ją, że to > jednak problem, który autentycznie cię zżera) Z tym oburzeniem, to rzeczywiście rzecz warta moim zdaniem uwagi. Mianowicie, z jednej strony dajemy kobietom prawo do kontroli i czytania korespondencji, aby wykryć rzekomą zdradę. I uznajemy, że mężczyzna nie powinien się oburzać JEJ brakiem zaufania i to manifestowanym wręcz w obrzydliwy sposób. A równocześnie JEGO wątpliwości, jeżeli postanowił je rozwiązać w sposób najmniej Ją oskarżający - przez uczciwą rozmowę, bez oszustw i potajemnej kontroli - mają wzbudzać w niej uzasadnione oburzenie. Dokładnie na zasadzie, że zaufanie to coś, co on ma OBOWIĄZEK mieć wobec niej. No więc w przypadku męskich wątpliwości co do ojcostwa, w przypadku, kiedy mężczyzna uczciwie PROSI żonę o zbadanie ojcostwa dzieci mogą moim zdaniem istnieć trzy różne jakościowo przypadki: Otóż jeżeli on MA wątpliwości, to może to być albo w sytuacji, kiedy on naprawdę JEST ojcem tego dziecka, albo NIE jest. Jeżeli on nie jest ojcem tego dziecka, wówczas wszelkie jej złorzeczenia, słowa o zaufaniu i obowiązkach małżeńskich są wyjątkowo perfidnym i podłym ukrywaniem swej winy i nic więcej. Jest tylko oszustką i tak ją należy traktować. Jeżeli natomiast on ma wątpliwości co do dziecka, które JEST jego dzieckiem, to tu są już DWA przypadki. Może być przecież tak, że jego NIEPRAWDZIWE nawet wątpliwości mogą wynikać ze splotu obiektywnych okoliczności, który stawiał tę sprawę w niekorzystnym świetle. W takiej sytuacji nie nazwałbym tych wątpliwości nieuzasadnionymi. I właśnie TAKI wypadek należy brać pod uwagę jeżeli się wątpliwości ma. I DLATEGO należy traktować żonę odpowiednio i grać z nią w otwarte karty, a nie zniżać się do poziomu bab czytających korespondencje swych mężów. Ale w takim wypadku żona powinna zauważyć, że te podejrzenia, (choć na pewno krzywdzące niezasłużone i przykre) MAJĄ logiczne podstawy. W takiej sytuacji powinna się zgodzić na badania, ponieważ to jedyny sposób aby w związku znów pojawiło się zaufanie. Jeżeli się oburzy, nawet niewinna i stwierdzi, że on MA jej ufać, to będzie to znaczyło, że potrafi myśleć tylko o sobie, swoich potrzebach i nie jest gotowa na związek na zasadach partnerskich. Wówczas oczywiście taki związek się rozpadnie, ale bądźmy szczerzy, TAKI związek lepiej, żeby się rozpadł. Nie ma sensu tkwienie w związku w którym oboje kochają TYLKO ją. No i wreszcie może być sytuacja, w której mężczyzna ma podejrzenia nie mające żadnych logicznych podstaw. I co wtedy? Wtedy niewątpliwie znaczyłoby to, że FACET ma jakieś problemy emocjonalne. Boi się bez powodu, jest nieufny. Ale wówczas, jeżeli jest to małżeństwo to należy sobie przypomnieć "w zdrowiu i chorobie, w szczęściu i nieszczęściu". Ślubowała wspierać go aż do śmierci. Wówczas niestety też powinna się zgodzić za te badania. Dlatego, że znowu to JEDYNY sposób aby jego wyleczyć z chorej podejrzliwości. Daje mu w ten sposób sygnał: "twoje podejrzenia to absurd, ale kocham Cię i chcę walczyć o nasz związek. Zobacz JAKI dar Ci daję". Jeżeli natomiast oburzona stwierdzi, że niech se radzi sam, bo ma (znowu) obowiązek ufać, to będzie to znaczyło, że całe te zaślubiny znaczyły dla niej nic więcej, niż "dopóki to JA będę chora, to nadal masz być ze mną, ale jak problemy zaczniesz mieć ty, to się kupi nowego murzyna". I znów. Takiego małżeństwa nie warto ciągnąć. Z drugiej strony, jeżeli sam byłbym kobietą, to o ile bez problemu przełknąłbym, że facet mając podejrzenia co do mej wierności postanowiłby grać ze mną w otwarte karty i prosiłby, aby problem rozwiązać razem, o tyle robienia takich badań po kryjomu, jak szpieg, jak jakaś zazdrosna czytająca mejle baba nie przełknąłbym. W takiej sytuacji to ON okazałby się JEJ niegodny. I wówczas to ONA miałaby rację oburzając się na brak zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
plisowanka sama kobieta może nie wiedzieć 09.11.08, 18:35 Nawet jak się okaże, że to jego dziecko, to nie jest to równoznaczne z tym, że żona jest w porządku. Bo mogła go zdradzić, a jedynie przypadek zdecydował o tym, że to plemniki męża, a nie kochanka, doprowadziły do zapłodnienia. W takiej sytuacji sama kobieta może nie wiedzieć, czyje jest to dziecko. Albo jeszcze inna sytuacja - kobieta była pijana i niewiele pamięta (kochanek jej wmawia, że nie doszło do penetracji albo że założył prezerwatywę). Tak jak słynna Aneta K. do tej pory nie wie, kto jest ojcem jej dziecka. Ale ona na szczęście mężatką nigdy nie była. Odpowiedz Link Zgłoś
gs_win PRZED rozwodem sprawdź czy możesz mieć dzieci !!! 01.11.08, 09:58 Testy to nie problem . Możesz wykonac nawet pod nieobecnosc i bez wiedzy matki - wyniki przeslą gdzie chcesz -masz chyba przyjaciół . Zawsze można debrać OSOBISCIE w firmie kurierskiej . Trochę kosztuje , ale nie astronomicznie . Adres www.gentest.com.pl/ w internecie . PRZED zrobieniem ewentualnej hryi w domu i rozwodem radzę sprawdzić czy TY MOZESZ miec dzieci . Może się okazać , ze jesteś czlowieku bezpłodny i co ? A tak - wychowujesz co prawda NIE SWOJE , ale TYLKO TY i matka o tym wie , a matak NIE WIE ,że TY wiesz . Jak się by okazało , że sam nie możesz miec dzieci , to nie lepiej tak zostawić jak jest ? Dziecko zdrowe , przekażesz mu swoje poglądy i myśli , wszyscy myślą, że twoje . Jesli się okażae , że SWOJEGO i tak miec nie możesz , to może lepiej zostawić sprawę . Odpowiedz Link Zgłoś
dobrusia_to_ja Re: To chyba nie moje dziecko 28.11.08, 20:40 kostekwawa napisał: > Problem tkwi w tym, że mam podejrzenia, że moja córka, Anielka, może nie być > moim dzieckiem. Kocham moją żonę i córkę i naprawdę nie wiem jak się zachować. Jeśli tak jest, jak piszesz, to po co chcesz robić badania?? W Waszym małżeństwie musi coś być nie w porządku, że nachodzą Cię takie myśli. W mojej rodzinie też zdarzył się taki przypadek. Córka pary blondynów jest pięknym rudzielcem. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło, żeby robić jakiekolwiek badania!! To chore!! Jak się poczujesz, jeśli okaże się, że Anielka jest Twoją córką?? Co zrobi Twoja żona, gdy odkryje, co zrobiłeś?? Na jej miejscu pokazałabym Ci drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: To chyba nie moje dziecko 28.11.08, 21:35 > Jeśli tak jest, jak piszesz, to po co chcesz robić badania?? To chyba oczywiste! Aby WIEDZIEĆ, czy córka jest JEGO dzieckiem. To ważne! > rodzinie też zdarzył się taki przypadek. Córka pary blondynów jest pięknym > rudzielcem. Taaa, tylko, że w tym przypadku jeszcze była kłótnia bezpośrednio przed jego dłuższym wyjazdem, a dziecko poczęte zostało właśnie w tych okolicach czasowych. > Jak się poczujesz, jeśli okaże się, że Anielka jest Twoją > córką?? Uspokojony? A co by było gdyby tych badań nie zrobił, a dzieko nie było jego? Oddawanie dorobku życia żonie oszustce i nieswojemu dziecku i ciągłe wątpliwości, narastające frustracje z tym związane. > córką?? Co zrobi Twoja żona, gdy odkryje, co zrobiłeś?? Właśnie dlatego uważam, ze powinien grać z żoną w otwarte karty. > Na jej miejscu > pokazałabym Ci drzwi. O ile to Ty, a nie mąż by na owe drzwi zarobił. Odpowiedz Link Zgłoś
dobrusia_to_ja Re: To chyba nie moje dziecko 30.11.08, 12:04 pyzz napisał: > To chyba oczywiste! Aby WIEDZIEĆ, czy córka jest JEGO dzieckiem. To ważne! Prawdziwy związek powinien opierać się na zaufaniu. Jeśli tego nie ma, lepiej go przerwać. > Taaa, tylko, że w tym przypadku jeszcze była kłótnia bezpośrednio przed jego > dłuższym wyjazdem, a dziecko poczęte zostało właśnie w tych okolicach czasowych No i co z tego?? Ludzie kłócą się na okrągło, również w pierwszych dniach ciąży, jak i później. Gdyby ludzie po każdej takiej burzy podejrzewali się o zdradę, smutno byłoby na tym świecie. > A co by było gdyby tych badań nie zrobił, a dzieko nie było jego? Oddawanie > dorobku życia żonie oszustce i nieswojemu dziecku i ciągłe wątpliwości, > narastające frustracje z tym związane. Nic by nie było. Sam napisał, że kocha to dziecko i nie chce go porzucać. > Co zrobi Twoja żona, gdy odkryje, co zrobiłeś?? > Właśnie dlatego uważam, ze powinien grać z żoną w otwarte karty. Powiem Ci, jak się poczuje, jeśli okaże się, że nigdy go nie zdradziła. Poczuje się jak szmata, bo jak ma się poczuć?? A jak poczułaby się jego córka, gdyby kiedyś się o tym dowiedziała?? Jeszcze gorzej. > O ile to Ty, a nie mąż by na owe drzwi zarobił. Doprawdy?? Według Ciebie, to co robi kobieta w domu nie jest pracą?? Wychowanie dziecka, pranie, sprzątanie, gotowanie to nic?? Masz dziwne podejście. Jest jeszcze coś. Facet napisał o kłótni z żoną, ale nigdzie nie wyjaśnił, jak ona wyglądała. Co powiedział żonie, że przyszła mu do głowy zdrada. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: To chyba nie moje dziecko 28.11.08, 22:17 dobrusia_to_ja napisała: > Na jej miejscu > pokazałabym Ci drzwi. Ogolnie..to piszesz bzdury...:(( A ponadto: pokazywac mozesz wiele..., ale: nie masz ani mocy, ani sily sprawczej... Ot, wystarczy wzruszyc ramionami, na Twoje: ''pokazywanie..'' I z tego, wlasnie powinnas sobie zdac sprawe... Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 masz prawo wiedzieć, masz prawo pytać! 28.11.08, 23:13 Ale to w ogóle nie podlega dyskusji. Każdy facet ma święty i niezbywalny przywilej sprawdzenia czy jego dzieci są naprawdę jego dziećmi. Nie oglądaj się na laski, które jak widać - dostały biegunki i stoją zwartym frontem przeciwko testom DNA i działaniom, mającym jakąkolwiek szanse podważać pozycję niektórych kobiet w społeczeństwie. Nawet jeśli pozycja ta oparta jest na ewidentnym oszustwie. Ciekawe że słynne "dobro dziecka", "miłość", "zaufanie" itp. bleble przestaje mieć znaczenie kiedy dochodzi do rozwodów, kiedy utrudnia się ojcom widzeń, kiedy molestuje się dzieci psychicznie wmawiając dzieciom że ich ojciec to drań i podła świnia... Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: masz prawo wiedzieć, masz prawo pytać! 29.11.08, 00:40 > Każdy facet ma święty i niezbywalny przywilej sprawdzenia czy jego dzieci są > naprawdę jego dziećmi. Nie ma. Powinien mieć, ale to nie znaczy, że ma. > Ciekawe że słynne "dobro dziecka", "miłość", "zaufanie" Okłamywanie dziecka, że jego ojcem jest kto inny niż jest NIE jest dla niego dobrem. Ba, zastanawiam się, czy w przypadku takiego kłamstwa nie należałoby się zastanowić, czy taka matka nie powinna zostać pozbawiona praw rodzicielskich. Dla dobra dziecka. Nie przesądzam, nie wiem, ale mam wątpliwości co do możliwości takiej kobiety do zapewnienia dziecku należytej opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: masz prawo wiedzieć, masz prawo pytać! 30.11.08, 12:23 od dł€ższego czasu miałam zapytać, czy masz moze zone? a dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett.o-hara Re: To chyba nie moje dziecko 04.12.08, 20:25 Przebrnęłam przez wszystkie odpowiedzi do tego wątku i jestem bardzo ciekawa jak zakończyła się ta sprawa, bo jak domyślam się, że wyniki badań DNA już są. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kostekwawa Re: To chyba nie moje dziecko 11.12.08, 17:10 Gdyby nie to, że sobie wszedłem na gazetowa poczte i zobaczyłem, że ktoś mi wysłał maila z pytaniem jak badania, to zapomniałbym, że napisałem ten wątek. Jak widzę, dyskusja nadal się toczy. Chyaba powinienem coś od siebie dodac. Nie wiem czy pisałem, że zrobiłem ten test DNA – nie będę się przedzierał przez wczesniejsze odpowiedzi. W kazdym razie bardzo ciężko mi o tym pisac, bo jak sobie pomysle, to jak glupi chce mi się płakac. Żona nie wie, że ja wiem, że córka nie jest moja. Nie powiedziałem jej. Kasia teraz chodzi do pracy, ja mniej wyjezdzam i opiekujemy się córką na zmianę. Wyniki testu przyszły mi na adres mojej pracy –gapiłem się z godzinę na kopertę, aż w końcu nie wytrzymałem i ją otworzyłem. Byłem dziwne spokojny jak przeczytałem wynik, a później się porzygałem w kiblu. Wziąłem kilka dni wolnego i leżałem w łóżku, bo autentycznie się z tego wszystkiego pochorowałem. przyszedł wtedy do mnie mój kumpel, bo miał mi film oddać. Dobrze, że żony wtedy z córką w domu nie było. Nie wytzrymałem i powiedziałem mu, żeby spier z mojego domu i zycia. Nie załapał o co chodzi, to mu pokazałem wynik. Nawet się nie wypierał. Powiedział, że tak czuł, że kiedyś to wyjdzie. Zarzekał się, że tylko raz się przespali, jak się kiedyś pokłóciliśmy przed moim wyjazdem z pracy, to ona do niego zadzwoniła, bo nie mogła się uspokoić. Coś mieli wypić, i jakoś tak miało wyjść, że wylądowali w łózku. Po tym wszystkim podobno moja zona jak się ocknęła zaczęła histeryzować i mieli do tego nie wracac. A później pojawiła się ciąża. Pytał się jej czy to jego dziecko, powiedziała, że nie. Zapytałem się go dlaczego mi to zrobił. Najgorsze jest to, że nie odpowiedział nic. Mówił coś w stylu, że nie wie, że to był moment, ze mu przykro, ze nie chcial. Takie banaly. Powiedziałem mu, ze ma się nie zblizac do mojej zony i ma o niczym nie wiedzieć. Normalnie nie chce mi się wierzyć w to, co pisze. Jak z jakiegos chorego filmu. Czuje się z reszta jak w filmie, nie wiem gdzie jest moje zycie. Pewnie kiedys ta sprawa wyjdzie, on jej powie, albo ja nie wytrzymam. Czasem chciałbym cofnac czas. Bylbym losiem, ale przynajmniej tego nieswiadomym. Szkoda mi tylko mojej corki, bo wlasciwie tylko dla niej to robie, ze jej jeszcze nie uswiadomilem. Dobrze z tego wszystkiego, że matka mi się pochorowala, przynajmnie nie musze się tlumaczyc, dlaczego tak dziwnie się zachowuje. Jak się wali, to chyba wszystko po kolei. Nie mam pojecia jak to się potoczy. To chyba tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: To chyba nie moje dziecko 11.12.08, 18:04 kostekwawa napisał: > Czasem chciałbym cofnac > czas. Bylbym losiem, ale przynajmniej tego nieswiadomym. Szkoda mi tylko mojej > corki, bo wlasciwie tylko dla niej to robie, ze jej jeszcze nie uswiadomilem. Pytał, pytał i się dowiedział, a teraz cierpi katusze. Nie masz chyba wyboru. Musisz porozmawiać z żoną. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett.o-hara Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 15:37 Naprawdę współczuję takiego obrotu sprawy, ale ja też bym porozmawiała z żoną. Nie ma co się tak męczyć. Córka niczemu nie jest winna, ma kochającego tatę i to jest najważniejsze. Ale z żoną naprawdę radzę porozmawiać, wtedy będzie wiadomo na czym się stoi. Może akurat wam się ułoży. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 17:38 W sumie masz o tyle dobrze, ze wiesz kto jest ojcem i ze byla to jednorazowa zdrada.Powinienes porozmawiac na powaznie z zona.W aspekcie, ze zdrada byla jednorazowa mozesz sprobowac jej wybaczyc.Jesli chcesz i jesli chcesz byc przybranym ojcem tej dziewczynki.Bo niestety tym jestes.Jest o tyle dobrze, ze masz mozliwosc wyboru.Mozesz tez odejsc i wniesc sprawe o zaprzeczenie ojcostwa.Ale nie musisz.To twoj wybor.Mozesz tez odejsc i sprobowac ulozyc sobie zycie od nowa z inna- uczciwa kobieta.Z nia mozesz miec jeszcze wlasne dzieci...Zycie ma sie tylko jedne i warto walczyc o swoje marzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 17:44 Dodam jeszcze, ze moze sprawdz u lekarza czy mozesz miec wlasne dzieci..., bo jak nie to moze ci bedzie latwiej pogodzic sie z tym faktem... Inna rzecz- dobrze ze dziecko jest na tyle male, ze jesli teraz odejdziesz to nie bedzie nawet ciebie pamietac...Teraz juz patrzyles i czules, ze nie jest twoja...wierz mi ze z czasem to bedzie coraz silniejsze...dzieci naprawde sa jak ich rodzice... Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 19:18 Cholera, nie wiem. Dziecko ma prawo wiedzieć. To się i tak wyda. Córkę możesz kochać jak córkę ale ona ma-prawo-wiedzieć. Ja bym chciała. Mam w dalszej rodzinie podobną sytuację: niby nikt nie wie ale wszyscy wiedzą. To chore. Ojciec kocha syna choć wie, że ojcem biologicznym nie jest. Małżeństwo jest martwe. Facet żony nie kocha, raz wylądował w szpitalu dla nerwowo chorych. Nie wie, po co żyje. Nie wiem, co wie i czuje ten syn- chłopak jest już dorosły... ale nie mam złudzeń. Przemyśl to wszystko, od Ciebie wszystko zależy. Dziewczynka ma biologicznego ojca, ma Ciebie. Będzie szok ale nie będzie tragedii. Współczuję jednak, bo życie się popie...ło. Odpowiedz Link Zgłoś
bombalska Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 23:55 Tak, dokladnie tak sobie wyobrazam finaly takich sytuacji. Gdy czlowiek zacisnie zeby i bedzie probowal zabic w sobie tego mola, co go zzera, to on i tak wylezie inna strona (upadek na zdrowiu). Stres mozna pokonac tylko poprzez odciecie sie od jego zrodla, a nie srodkami uspokajajacymi (czy alkoholem). Odpowiedz Link Zgłoś
green_land Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 20:51 Nie przejmuj się, wszystko się ułoży. Też mamokres, że walis ie jedno po drugim, mam nadzieję ze nie pozostaną zgliszcza. Nie wiem, może najlepiej by było, gdybyś żonie o wszystkim powiedział? I gdybyście zdecydowali się na drugie dziecko? Wtedy nie ma czasu na myślenie, roztrząsanie. Zmienia sie bardzo wiele i fakt, ze pierwsze dziecko nie jest Twoim biologicznym nie byłby już tak wążny. Wiesz, ja rozumiem kumpla, rozumiem Twoją żonę. Czasami wystarczy troche za dużo alkoholu:/ Dla niej okres ciąży ze świadomością czyje dziecko nosi musiał być koszmarem. Już swoje odpokutowała. Niestety, pewnych rzeczy nie da się już zmienić. Trzeba je więc zaakceptować. Długo udając, że nic nie wiesz nie wytrzymasz. Im prędzej jej o wszystkim powiesz, tym lepiej. Nawet nie próbuję wczuć się w Twoją sytuację, zresztą kobieta zawsze jest matką, ojcu zaś pozostaje wierzyć żonie. Wiesz, ilu facetów wychowuje nie swoje dzieci? Mnóstwo. Może nawet ich partnerki nie wiedzą:) Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Przede wszystkim siły i wiary w siebie. Kochacie się, a to jest najważniejsze. Lepiej poskładać wszystko do kupy niż zacząć burzyć, wiesz, myślę o rozwodzie itd. Powiem Ci szczerze - gdybym była na miejscu Twojej żony, pewnie już dawno wylądowałąbym w psychiatryku:( Gdyby Cię nie kochała, pewnie odeszłaby. Dlatego uważam, że musiało byćto dla niej koszmarnie trudne. Nie, nie chcę jej bronić ze niewinna itd. W końcu to ona poszła do łóżka. Ale jest też przyjaciel - nie powinien był. Tylko, że alkohol... Ech. No i co zrobić? Już za późno na gdybanie i żale. Już po fakcie. Wiesz wszystko. Nie siedź bezczynnie, nie czekaj,że stanie się cud, samo się nie ułoży. Musisz z nią porozmawiać. Poboli jeszcze trochę, żal będzie pewnie w Tobie jeszcze długo. Ale nie pozwól mu zniszczyć wszystko, Was, dziecko. Czasami za chwilę głupoty płaci się najwyższą cenę i co począć? Iść się powiesić? To było by zbyt egoistyczne. Jesteś mądrym gościem, kochasz żonę /chociaż może gorycz teraz przeważa/, kochasz córeczkę, małżeństwo masz udane. Nie każ jej bardziej, niż ona siebie ukarała. Tzrymam mocno kciuki i życzę już tylko samych jasnych dni:) Odpowiedz Link Zgłoś
bombalska Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 23:48 Dla swietej zgody wszyscy beda teraz pisac, zebys zaakceptowal obecna sytuacje. Ja nie wiem, czy Ty ja zniesiesz. Teoretycznie moglbys sie do tego tak ustawic, ze wychowujesz corke tak, jak bys wychowywal dziecko zaadoptowane. Ale to nie o to chodzi. Bedzie siedziala w Tobie i zzerala Cie wiedza, ze zdradzily Cie 2 bliskie osoby: zona i przyjaciel. I to razem. Mysle, ze odsuniesz sie od zony przez to (tak jak juz pogoniles kumpla), a poza tym ta sytuacja odbije sie na Twoim zdrowiu. Tak przypuszczam. Gdy dusza choruje, to cialo tez podupada. No, zycze Ci jak najlepiej, ale... pomyslalbys kiedys, ze mozna sie porzygac po informacji?? :) Tez bym nie myslala, ze to mozliwe, gdybym sama tego nie przerobila. Wszystko przez stres, ale ile mozna zyc w stresie... Ta Twoja historia to sie na film nadaje. Mimo wszystko, zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
rayenne kosekwencje niezbędne ale ... 14.12.08, 20:53 Wydaje mi się że wszyscy tu zapominamy o tym, że biologiczny ojciec też się moze upomnieć o swoje prawa; ok. zachował się beznadziejnie, nielojalnie wobec przyjaciela, przesypiając się z jego żoną; nie wiadomo jednak, czy taki ma charakter czy to była chwilowa głupota okupiona wyrzutami sumienia (a jeśli laska naprawdę chciała "ukryć" zdradę i nie powiedziała mu, że ciaża jest jego - a nie męża udziałem? na przykład dlatego, zeby nie dopuścić do "męskiej, szczerej rozmowy"? Może w gruncie rzeczy ten koleś też cierpi, bo (jak mu się wydaje - szlachetnie ) - odsunął się od swojej córki, którą może chciałby uznać? Przecież tego nie wiemy. Taki pan również może kiedyś w przyszłości wystawać pod przedszkolnym płotkiem i patrzeć na swoje- nie swoje dziecko, z butelką piwa w ręku ("dla zalania wewnętrznego robaka"). Wbrew pozorom chłopie, nawet jeśli teraz wydajesz się najsłabszy i najbardziej pokrzywdzony (oprócz dziewczynki), to ty masz kontrolę nad sytuacją - Twój ruch. Żona już pokazała jak chce to rozegrać. Postawiła na kłamstwo, żeby ratować swój tyłek, nie licząc sie z nikim: ani Tobą, ani ojcem dziewczynki, ani nią samą. Nie bacząc na konsekwencje. Zrobiła źle, powinna ponieść konsekwencje, ale nawet ona nie zasługuje na totalne przesranie całego życia, podobnie jak Ty. Musi zapłacić za błąd, ale mieć też szansę na odkupienie winy (niekoniecznie w tym związku), na normalne życie (niekoniecznie z Tobą), ma prawo do szczęścia, zwiazanego z macierzyństwem, bliskością. Pamiętaj, że ona - jeśli okaże się że wiesz o zdradzie i dziecku - moze zgodzić się na wszystko, nawet na upokorzenie... ale czy 1) jesteś w stanie ją jeszcze kochać i naprawdę jej wybaczyć? 2) jesteś w stanie czerpać z życia pełną piersia i mieć z niego satysfakcję dręcząc psychicznie inne osoby (np. poprzez inne romanse "teraz ja jej pokażę", "wypominanie jej" itp albo "szczucie jej" że wszystko jest ok itp. a w ostatniej chwili pokazywanie, ze jednak "nie możesz się przełamać"?) Nie ma sensu. Żadne życie nie może być wartościowe, jeśli z ofiary staniesz się katem i sadystą. Znajdź odpowiedź w sercu, czy dasz radę, czy będziesz czuł się bezpieczny emocjonalnie w tej relacji, czy żona będzie dla ciebie wsparciem w trudnych chwilach i czy ty sam gotów jesteś tego wsparcia jej udzielić... Rozważ to. Jeśli odpowiedź brzmi NIE - musisz się zebrać do kupy i odejść. Jeśli jednak ją kochasz ... bo wbrew temu, co tu piszą wszyscy, tak też się zdarza i wtedy nie ma sensu burzyć małżeństwa. Pozdrawiam, życzę odnalezienia spokoju pod swiątecznym drzewkiem, dużo zdrowia dla Mamy i mądrych wyborów. Czasem dotykanie nosem do bombek i szukanie swojego zwariowanego odbicia bardzo pomaga. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: To chyba nie moje dziecko 18.12.08, 16:58 > z córką w domu nie było. Nie wytzrymałem i powiedziałem mu, żeby spier z mojego > domu i zycia. Nie załapał o co chodzi, to mu pokazałem wynik. Nawet się nie > wypierał. Powiedział, że tak czuł, że kiedyś to wyjdzie. Zarzekał się, że tylko > raz się przespali, jak się kiedyś pokłóciliśmy przed moim wyjazdem z pracy, to > ona do niego zadzwoniła, bo nie mogła się uspokoić. Coś mieli wypić, i jakoś ta skąd wiedziałeś że to przyjaciel? wyniki dna nie wskazują chyba z imienia i nazwiska rodzica dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
funboy Re: To chyba nie moje dziecko 13.12.08, 23:32 W szoku jestem, jak kobiety potrafia oszukiwać. Miłość, ołtarz, przysięga, a tu za plecami robiła Cię w rogi z najlepszym przyjacielem. Nie wierz ze to był alkohol, to była zemsta, a rudy kolega użyty jako broń. W ten sposób chciała Cię upokorzyć, no i zdarzyło się dziecko. Zauważ że nie pomyśleli o prezerwatywie, a jakby rudy był chory na coś, może hiv? Twoja żona w ogóle nie myślała o Tobie pod żadnym względem. Rozwód kolego, zaprzeczenie ojcostwa. Chciała zemsty, to niech teraz zobaczy jak smakuje oszustwo. A Ty zacznij życie od nowa, naprawdę nie warto całe życie inwestować w cudze dziecko. Wiem ze kochasz to dziecko, ale ono powstało z Twojej biedy i Ty nigdy tego nie zapomnisz. Jest nie Twoje, i jak dorośnie wypnie się na Ciebie bo nie jestes jej ojcem. Żona też się wypnie, bo dzieciaka odchowałeś, cele spełnione. Byłeś tylko przedmiotem, to teraz pokaż im. Niech rudy tyra na swoje dziecko. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 02:35 W ogóle co to za pierdy "porozmawiaj z nią"? O czym ma rozmawiać? O tym że babka ma pakować walizki? No bo chyba od tego trzeba zacząć. Trzeba jej pokazać co zrobiła, że się o wszystkim wie i w żadnym razie nie próbować wmanewrować w winę z tekstami "puściłam się z sąsiadem bo to Twoja wina". Ciekawe że wielokrotnie spotykałem się na FK z opinią że jak facet zażąda od kobiety potwierdzenia ojcostwa to ma dostać w zamian "walizki z drzwi". Rozumiem że wtedy zasada "porozmawiaj z nim" już nie działa? :)) Fakty są takie - kostekwawa ma dziecko które fizycznie nie jest jego i ma żonę która zrobiła z niego rogacza. Nie wyobrażam sobie żeby teraz facet łożył teraz na utrzymanie nieswojego dziecka. W imię czego miałby to robić? A co z biologicznym ojcem dziecka? Chyba to on powinien teraz mieć zasądzone alimenty? Przede wszystkim nie dawać na razie po sobie poznać że się wie a zamiast z żoną porozmawiałbym najpierw z dobryn prawnikiem (najlepiej facetem) żeby się dowiedzieć jaki jest prawny obraz tej sytuacji itp. Jakie ma się prawa, co przysługuje itp. Ja bym jednak próbował założyć nową rodzinę. Miłość nie jest wieczna a ślepa raczej przeszkadza w małżeństwie niż pomaga. A jestem pewien że Ci się uda. Bo to co było między Twoją obecną zoną a Tobą będzie się powoli wypalać. Czy tego chcesz czy nie. Wkurza mnie w tym wszystkim że jak kobieta padnie ofiarą gwałtu albo mobbingu to natychmiast ma stosy rad i instytucje które mówią jej jakie ma prawa, co ma zrobić i czego oczekiwać. Kiedy dochodzi do sytuacji że facet odkrywa że dziecko które wychowuje nie jest jego to dostaje słodkie wypierdki w stylu "porozmawiaj z nią" albo "nie rozbijaj rodziny" albo "nie krzywdź dziecka bo ono nie jest winne". Czyli wszystko byleby tylko kobieta nie odczuła winy, nie miała poczucia krzywdy i nadal mogła tkwić w błogim samozadowoleniu. Naprawdę musimy wziąć się w garść i bronić przed zalewem tych feminobzdetów. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett.o-hara Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 11:21 Nie sądzę, aby rady w stylu "porozmawiaj z żoną" miały na celu to, aby kobieta pozbyła się poczucia winy. Chodzi bardziej o to, aby mąż powiedział żonie, że wie że to nie jego dziecko i czy ona o tym wie. Muszą dojść do porozumienia co z tym dalej zrobić - czy być dalej w tym związku, czy się rozstać, czy powiedzieć dziecku, czy biologiczny ojciec powinien płacić alimenty itp. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 13:00 > Nie sądzę, aby rady w stylu "porozmawiaj z żoną" miały na celu to, > aby kobieta pozbyła się poczucia winy. Tyle że współczesna feministyczna kultura lansuje że nie istnieje coś takiego jak wina kobiety. Nawet jeśli poczucia ewidentnej winy się nie zmyje, ale warto ją trochę rozmyć i rozwodnić na zasadzie "gdyby nie TY, gdyby nie TY że Cię nie było nigdy bym nie zdradziła" albo inne pierdy w stylu "nie dbałeś o mnie" i "nie kochałeś mnie dlatego tak się stało". Jeśli do tego dołączymy że faceci są z zasady winni wszelkich nieszczęść to po latach ta wina kobiety ulegnie kompletnemu rozmyciu. Dziś już chyba nie ma takiego czynu który popełniłaby kobieta a który nie znalazłby obrońców płci żeńskiej? Skoro baba która zamordowała 5 swoich dzieci może w Dużym Formacie mówić "w ogóle nie czuje się jak morderczyni" no to co ma powiedzieć inna babka która "tylko" zrobiła rogacza ze swojego męża i urodziła mu nie jego dziecko? Przyzna się do winy i poniesie tego konsekwencje? A niby dlaczego skoro cała współczesna kultura lansuje żeby tego nie robić bo kobiety nie są niczemu winne? > Chodzi bardziej o to, aby mąż powiedział żonie, że wie że to nie > jego dziecko i czy ona o tym wie. A ona pewnie odpowie że nie wiedziała. I w pierwszym odruchu wszystkiemu zaprzeczy. Zgadłem? No bo co innego ma powiedzieć? > Muszą dojść do porozumienia co z tym dalej zrobić Ale do jakiego porozumienia? Porozumienie oznacza że jedna i druga strona z czegoś ustępuje i zawierany jest kompromis. Z czego ustępować ma facet który został zdradzony a w dodatku ma dziecko którego nie jest faktycznym ojcem? > czy być dalej w tym związku I udawać jakby nigdy nic się nie stało? Podtrzymywać fikcję? Żeby po latach zyskać etykietkę sponsora-frajera albo rycerza-głąba? > czy biologiczny ojciec powinien płacić alimenty. No to chyba oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 13:35 Oj Corgam, nie pie...już jak potłuczony. Baba jest winna i co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Nie patrz na kobiety przez pryzmat własnych uprzedzeń. Jestem kobietą i jej nie bronię. Na zimno facet powiniem zaprzeczyć ojcostwo, rozwód z orzekaniem o winie żony dostałby pewnie w cuglach. Tylko że na zimno on nie umie. Jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
a54 Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 20:53 pom napisała: ..................... > Jestem kobietą i jej nie bronię. Na zimno facet powiniem zaprzeczyć ojcostwo, Nie wiem, czy może. Bodajże można to uczynić tylko do pół roku od momentu dowiedzenia się o urodzeniu dziecka. Po tym okresie może to uczynić tylko prokurator, jak będzie chciał. > rozwód z orzekaniem o winie żony dostałby pewnie w cuglach. > Tylko że na zimno on nie umie. Jeszcze. Fakt, rozwód z orzekaniem o winie ma bardzo duże szanse dostać. Radziłbym zapoznać się z uwagami między innymi na tym forum, z opinią prawnika albo i prawników, przemyśleć i podjąć jak będzie pewny decyzję, co dalej robić. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 21:20 Tak, oczywiście, użyłam uproszczenia pisząc o ojcu; sprawę wytoczyć powinien prokurator. Za skrót przepraszam, jeśli był źle odczytany ale nie miałam intencji nikomu doradzać. A autor wątku tak czy inaczej powinien skorzystać z profesjonalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett.o-hara Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 14.12.08, 18:37 Oj, corgan1, strasznie jesteś cięty na kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 15.12.08, 11:09 zrezygnowac z wykopania kobiety za drzwi..to chyba oczywiste;] Odpowiedz Link Zgłoś
jakitaaki Re: najpierw porozmawiaj z prawnikiem 17.12.08, 16:17 Jak znam zycie , to koles tzw" przyjaciel domu " nieraz cie wyreczał, az tu wpadka i kiedys prawda wyjdzie ja jaw , zawsze ! Mądrze zmykaj. Odpowiedz Link Zgłoś
ambx Co u ciebie,Kostek? 04.02.09, 09:09 "prawda was wyzwoli..." napisano w Piśmie Św. No więc żyjesz z tą okrutną prawda już kolejny miesiąc... ale zniknąłeś z forum. Ciekawi nas co zdecydowałeś i jakie są dalsze losy waszego "kwartetu egzotycznego". 3Vsię! Odpowiedz Link Zgłoś
effcia85 Re: To chyba nie moje dziecko 05.02.09, 21:35 rudy kolor włosów jest kolorem recesywnym, który się nie ujawnia jeśli pojawi się "obok"niego gen nad nim dominujący-ale może być tak że przekazując swojemu dziecku gen, sekwencję genów warunkującą kolor włosów oboje przekazaliście geny recesywne odpowiedzialne za ujawnienie się rudego koloru włosów ... no i Anielka jest ruda...możesz też przeprowadzić test DNA...tylko jak Twoja żona się dowie może być z tego potworna awantura:( ...możesz też spr sobie czy gr krwi nie wyklucza Cię jako ojca ...ale chyba najważniejsze jest to że się kochacie!? powodzenia Ewa:) Odpowiedz Link Zgłoś
na_buncie_2 Re: To chyba nie moje dziecko 06.02.09, 09:56 juz sprawdzil jego podejrzenie byly sluszne Odpowiedz Link Zgłoś
kukimonster-online Do matek-Polek 22.02.09, 00:53 Poodbno jesteście takie pewne że dziecko któe urodziłyście jest wasze a jak się zachowacie jak sie okaze po latach że dziecko podmieniono przypadkowo w szpitalu zaraz po porodzie? ?Hę, będziecie kochac je dlaej tak samo, a może będzięcie chciały szukac swego prawdziwego co? Odpowiedz Link Zgłoś
bugmenot2008_2 Re: Do matek-Polek 22.02.09, 15:31 a dlaczego ma akceptowac nie swojego bachora?? Jego zona okazala sie kurwą. Robisz testy. Dzieciak nie twoj pakujesz kurwe z bachorem i wyrzucasz z domu !!! Takie wlasnie sa kobiety TO ZWYKLE KU... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
kawitator Re: Do matek-Polek 23.02.09, 08:06 > Takie wlasnie sa kobiety TO ZWYKLE KU... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Wyraźnie cie poniosło Zareagowałeś emocjonalnie i bez sensu Słowa zawsze, wszędzie, każdy, czy każda bardziej pasują do rozhisteryzowanej panienki jak do faceta Żyjemy w kulturze która wymaga udowodnienia winy i nie akceptuje odpowiedzialności zbiorowej. Poza tym obraziłeś moja dziewczynę. Jako człek starej daty wyślę sekundantów w imieniu swoim i innych którzy poczuli się obrażeni jak nie odwołasz Zgodnie z zasadami przysługuje mi wybór broni dlatego proponuje tradycyjne pistolety pojedynkowe. Masz do wyboru wycofujesz swoje obraźliwe twierdzenia lub stajesz Odpowiedz Link Zgłoś
bugmenot2008_2 Re: Do matek-Polek 23.02.09, 18:57 kawitator napisał: > > Takie wlasnie sa kobiety TO ZWYKLE KU... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 > Wyraźnie cie poniosło Zareagowałeś emocjonalnie i bez sensu Słowa zawsze, wsz > ędzie, każdy, czy każda bardziej pasują do rozhisteryzowanej panienki jak do fa > ceta > Żyjemy w kulturze która wymaga udowodnienia winy i nie akceptuje odpowiedzialn > ości zbiorowej. > Poza tym obraziłeś moja dziewczynę. Jako człek starej daty wyślę sekundantów w > imieniu swoim i innych którzy poczuli się obrażeni jak nie odwołasz Zgodnie > z zasadami przysługuje mi wybór broni dlatego proponuje tradycyjne pistolety p > ojedynkowe. > Masz do wyboru wycofujesz swoje obraźliwe twierdzenia lub stajesz pocaluj mnie w dupee Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Do matek-Polek 23.02.09, 10:16 bugmenot2008_2 napisał: > a dlaczego ma akceptowac nie swojego bachora?? Jego zona okazala sie kurwą. > Robisz testy. Dzieciak nie twoj pakujesz kurwe z bachorem i wyrzucasz z domu !! > ! > > Takie wlasnie sa kobiety TO ZWYKLE KU... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Chyba nie było tym razem orgazmu onanistycznego. Zdarza się. Wybaczam z litości. Odpowiedz Link Zgłoś