no.name1
17.10.03, 11:35
..człowieka, z którym nie dawno związałam swój los. Po co mężczyzna żeni się
z kobietą, by po ślubie „sprowadzić ją do parteru”? Przed ślubem znaliśmy się
przeszło 2 lata. Nic nas do niego nie zmuszało, zrobiliśmy to świadomie – z
miłości i chęci bycia razem. Tak mi się wówczas wydawało. To jego drugi ślub,
jest po rozwodzie.
Potem coś się zmieniło. Nasiliły się jego negatywne zachowania, docinki. Nie
rozumiem tego. Czy można czerpać przyjemność z poniżania żony?! Mój mąż
pracuje na bardzo odpowiedzialnym stanowisku i jest powszechnie lubiany i
doceniany. Bo gra. Takiego idealnego gościa, kumpla „wszystkim pomoże, o
każdej porze, O Mój Boże!”. Ma b.silny charakter, jest stanowczy, choć moim
zdaniem prawdziwy mężczyzna nie traktuje surowo kobiety, którą jak twierdzi,
kocha??
Na zewnątrz gramy idealną parę, ale w domu zaczyna się mój koszmar. Wytyka mi
każde potknięcie, ba, każdy defekt mojego ciała, każdą zmarszczkę (ja nie mam
jeszcze trzydziestki!) każdą niefortunna wypowiedź. Nie przeszkadza to mu w
zachwycaniu się innymi kobietami. Czyni to w sposób nad wyraz bolesny i
pogardliwy .Najgorszy jest chyba ten jego krzyk. Na moje prośby, żeby
przestał, bo mnie tym rani – krzywi się, że jestem słaba i mam się wziąć w
garść, życie to nie bajka etc. Kiedy zaczynam płakać, ostentacyjnie zamyka
drzwi i robi głośniej np. telewizję.
Nie jestem ideałem, znam swoje wady...choć jestem uważana za piękną kobietę,
i taką zaradną – pracuje w tzw. elitarnym zawodzie. Wiem, że jestem dziecinna
i zbyt wrażliwa. Ale do cholery jaka mam być? Twarda i nieczuła?
Na co dzień nie jest aż tak tragicznie, jest poprawnie. Dla mnie to za mało.
Nie rozumiem tego, że człowiek, który był kiedyś taki czuły i kochający mógł
się aż tak zmienić? Kiedy całe wieczory spędzaliśmy na rozmowie, a teraz woli
te przed telewizorem, wiecznie dzwoniąca komórka...Czuły jest dla mnie tylko
w jednej sytuacji. Tak naprawdę tylko wtedy czuje się kochana. Potem jest
dzień i stała dawka złośliwości i lekceważenia. Po co tak żyć? Próbowałam się
zająć pracą i innymi zajęciami. Tylko to wydaje mi się bez sensu..