Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć..

17.10.03, 11:35
..człowieka, z którym nie dawno związałam swój los. Po co mężczyzna żeni się
z kobietą, by po ślubie „sprowadzić ją do parteru”? Przed ślubem znaliśmy się
przeszło 2 lata. Nic nas do niego nie zmuszało, zrobiliśmy to świadomie – z
miłości i chęci bycia razem. Tak mi się wówczas wydawało. To jego drugi ślub,
jest po rozwodzie.
Potem coś się zmieniło. Nasiliły się jego negatywne zachowania, docinki. Nie
rozumiem tego. Czy można czerpać przyjemność z poniżania żony?! Mój mąż
pracuje na bardzo odpowiedzialnym stanowisku i jest powszechnie lubiany i
doceniany. Bo gra. Takiego idealnego gościa, kumpla „wszystkim pomoże, o
każdej porze, O Mój Boże!”. Ma b.silny charakter, jest stanowczy, choć moim
zdaniem prawdziwy mężczyzna nie traktuje surowo kobiety, którą jak twierdzi,
kocha??
Na zewnątrz gramy idealną parę, ale w domu zaczyna się mój koszmar. Wytyka mi
każde potknięcie, ba, każdy defekt mojego ciała, każdą zmarszczkę (ja nie mam
jeszcze trzydziestki!) każdą niefortunna wypowiedź. Nie przeszkadza to mu w
zachwycaniu się innymi kobietami. Czyni to w sposób nad wyraz bolesny i
pogardliwy .Najgorszy jest chyba ten jego krzyk. Na moje prośby, żeby
przestał, bo mnie tym rani – krzywi się, że jestem słaba i mam się wziąć w
garść, życie to nie bajka etc. Kiedy zaczynam płakać, ostentacyjnie zamyka
drzwi i robi głośniej np. telewizję.
Nie jestem ideałem, znam swoje wady...choć jestem uważana za piękną kobietę,
i taką zaradną – pracuje w tzw. elitarnym zawodzie. Wiem, że jestem dziecinna
i zbyt wrażliwa. Ale do cholery jaka mam być? Twarda i nieczuła?
Na co dzień nie jest aż tak tragicznie, jest poprawnie. Dla mnie to za mało.
Nie rozumiem tego, że człowiek, który był kiedyś taki czuły i kochający mógł
się aż tak zmienić? Kiedy całe wieczory spędzaliśmy na rozmowie, a teraz woli
te przed telewizorem, wiecznie dzwoniąca komórka...Czuły jest dla mnie tylko
w jednej sytuacji. Tak naprawdę tylko wtedy czuje się kochana. Potem jest
dzień i stała dawka złośliwości i lekceważenia. Po co tak żyć? Próbowałam się
zająć pracą i innymi zajęciami. Tylko to wydaje mi się bez sensu..


    • brytan Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 11:55
      no.name1 napisała:
      ,
      > i taką zaradną – pracuje w tzw. elitarnym zawodzie. Wiem, że jestem dziec
      > inna
      > i zbyt wrażliwa. Ale do cholery jaka mam być? Twarda i nieczuła?
      > Na co dzień nie jest aż tak tragicznie, jest poprawnie. Dla mnie to za mało.
      > Nie rozumiem tego, że człowiek, który był kiedyś taki czuły i kochający mógł

      Nie rozumiem: masz prace odpowiedzialna w elitarnym zawodzie, jestes zaradna, a
      potem piszesz ze jestes dziecinna? Cos tu nie gra. A moze to go wlasnie drazni?
      Moze chce kobiete ktora jest dorosla kobieta. Widzisz jak on tobie wymawia
      slabosc? Nudzi go to, drazni, irytuje. Moze sprobuj mniej pokazywac, ze to Cie
      tak boli, bo to go wyraznie rozjusza. Moze blizej Cie poznal i sie przekonal ze
      nie jestes jego idealem i porownuje Cie do kobiet, ktore nimi sa.
      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 12:32
        Myślalam o tym. W pracy jestem inną osobą. W życiu poza nią, w domu - czuje się
        bezbronna i szczerze mówiąc, bezradna.Trudno być dorosłą tzn. opanowaną, mądrą
        i rozważną, kiedy czujesz, że ktoś Cie lekceważy, a przy tym świetnie bawi.
        Kiedyś sobie z tego żartowałam, ale teraz mam tego dosyć.Ideały nie istnieją.
        Tak jak pisałam, starałam się zająć sobą, pracą - ale problemy nie znikają
        kiedy się od nich odsuwamy. Dobrze, drażni go moja wrażliwość - to dlaczego
        wciąz to robi, wyśmiewa, choć wie, że tego nie znoszę? Kiedyś wydawało mi sie,
        że ludzie troszczą się o siebie wzajemnie i bronią przed brudem tego świata.
        Mam grać twardą sztukę przed mężem po to by mnie docenił? tego właśnie nie
        rozumiem.
        • l84d8 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 12:58
          Piszesz że jest czuły jeśli chodzi mu tylko o seks, dobrze zrozumiałem?
          Może właśnie chodzi o seks?
          Może on ma ochotę na więcej a ty nie i po prostu sięodgrywa.Ja mam podobnie z
          żoną. Kiedy mam ochotę na seks a ona mówi że nie ma ochoty i że nic nie będzie
          to mam ochotę też być dla niej niemiły.
          Pomyśl o tym może to jest jakieś rozwiązanie tej zagadki
          • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 13:03
            Głupio mi o tym pisać, ale mnie nigdy "nie boli głowa"..
            Czasem jest tak, kiedy chce mi dopiec i w tym temacie to
            udaje, że mnie nie zauważa, choć wiem (widze), że jest inaczej.
            Biorąc pod uwagę swój powyższy wywód, dochodzę do smutnego wniosku, że sex to
            jedyne co nam wychodzi..
            • l84d8 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 13:20
              Ja mam podobne kłopoty w swoim małżeństwie ale u mnie praprzyczyną jest seks.
              Jesli u ciebie seks nie jest powodem to znaczy że wyszłaś za faceta o wyjątkowo
              paskudnym charakterze, bo znaczy to że znęcanie nad tobą sprawia mu przyjemność.
              Początkowo myślałem że może się odgrywa na tobie za nie spełnianie jego potrzeb.
              A może powiedz mu że chcesz kilku tygodniowej albo miesięcznej separacji dla
              przemyślenia spraw. To może być pomysł na niego
        • maretina Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 21.10.03, 17:35
          nie obwiniaj sie. wystarczy, ze maz Cie sprowadza do parteru. jesli chcesz
          zawalczyc o wasze malzenstwo, to moze przejmij taktyke meza.zaszalej i pobadz
          przez miesiac zimna. moze wkurzy go wlasne zachowanie przez Ciebie odtworzone?
          trzymam kciuki za Ciebie. do Twojego meza nie umiem poczuc sympatii:(
    • Gość: facet Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.03, 13:39
      Ja mam taki sam problem jak Ty, ale ja jestem facetem. To co robi Twój mąż i
      moja żona to się nazywa przemoc psychiczna, jest jedną z najgorszych form
      znęcania się nad drugim, zostawia rany w duszy głębsze niż np. pobicie. I oni z
      tego nie wyjdą, chyba, że odejdziesz - i to będzie szokiem dla nich takim, że
      zaczną się zastanawiać nad swoimi relacjami z innymi. Przyjaciele, znajomi,
      oczywiście tylko tej drugiej strony są OK, nasi są be. Gdzieś wyjść,
      zaproponować coś - nie. Tylko ich pomysły są najlepsze.
      Ja już szukam nowego mieszkania. Chodziłem też do psychologa, moja żona
      oczywiście nie chciała - bo jej nic nie jest, to ja jestem chory i się muszę
      dostosować, to ja podobno powoduję te jej wszystkie rekacje i słowa, że mnie
      nie kocha itd.
      Pewnie że nie kocha i nigdy nie kochała.
      Szkoda tracić każdego dnia na toksyczną relację, bo czym dłużej to trwa tym
      trudniej z tego wyjść.
      Czytałem wiele książek na ten temat.
      Jeśli chcesz ze mną popisać zostaw kontakt.
      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 14:22
        no.name1@gazeta.pl
        • zumfem Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 14:44
          no.name holera, tylko nie wpadnij z facetem. Zaczniecie sie emailowo nawzajem
          pocieszac i potem moze dojsc do wiesz czego.

          I drugie - Twoj maz moze byc dran typu - mam wrobla w garsci, po co mam sie
          starac?
          A moze jest zazdrosny o Ciebie (piszesz ze jestes piekna).
          • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 14:57
            Piękna to przesada, choc to słysze. Odrzucając fałszywą skromność, powiedzmy,
            atrakcyjna. Zazdrosny? Nie koniecznie. Zbyt pewny siebie i tego , że nie odejde.
            A propos pocieszania - nie tego mi potrzeba i nie tego szukam ;) Najchętniej
            wlazłabym do tej jego (męza)głowy, może tam znalazłabym odpowiedzi na nurtujące
            mnie pytania. Jest zbyt zmienny, by móc definitywnie stwierdzić, że nie kocha.
            Wszystko byłoby łatwiejsze. Choć ponoć tonący brzytwy sie chwyta..
      • Gość: kATE Do:facet IP: *.virt.pl / *.Zamkowa.virt.pl 17.10.03, 16:07
        uJALES MNIE bardzo chcialabym cie poznac skad jestes?
        • pollka Re: Do:facet 17.10.03, 16:10
          Gość portalu: kATE napisał(a):

          > uJALES MNIE bardzo chcialabym cie poznac skad jestes?

          troszke podejrzany jest Twoj post Katie. Mmoze sie myle?
      • Gość: Sanchez Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 22:50
        wiesz , czytam to jak swoje opowieści dziwnej treści , jestem chyba w takiej
        samej sytuacji , ale ja chyba nie chcę się wyprowadzać , przynajmniej nie
        już ,mamy syna 14 lat chodzimy razem na mecze i sport , nie wiem czy to dobry
        pomysł , ale szkoda mi go ,ja miałem pełną rodzinę , ale rozmawiałem z nią czy
        naprawdę che abym się wyprowadził , jeśli tak zaczne to robić od jutra ale bóg
        mi świadkiem , nie obejrzę się więcęj w jej stronę , i będę tak samo nie
        litościwy !!!!!!
    • pollka Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 17.10.03, 15:55
      ja bylam w identycznej sytuacji. Tzn gdy on byl podniecony (przed) i w czasie
      seksu byl wspanialy. Czuly itd. Jak tylko sie wyladowal, irytowalam go,
      krytykowal w brutalny sposob wszystko.

      Ale tutaj jest smutna nutka - nasz uklad byl seksem bez zobowiazan. I takie
      zachowanie jest typowe dla faceta gdy nie ma uczucia.

      Zacznij sie zastanawiac czy on Cie kocha.
    • Gość: zatroskany Re:Spróbuj tego !!!!. IP: *.dip.t-dialin.net 17.10.03, 16:27
      Cześć, mam nadzieję, że potrafię Ci pomóc.
      Ja sam byłem dość podobnym typem do Twojego męża i dopiero gdy pojawiła się
      grozba, że utracę żonę, wszystko się zmieniło. Ja też na stanowisku, ona nie
      pracowała, jest piękną kobietą ale ja tego nie doceniałem- ot jest w domu i
      tyle.
      Moja żona podobnie reagowała do Ciebie.
      Ja myślę, że mąż Cię kocha, ale lekceważy Ciebie i Twoje potrzeby. Czuje się
      pewny siebie, jest doceniany przez otoczenie, nie dopuszcza do siebie myśli,
      że możesz go nie kochać i nie potrzebować.
      Trzeba zastosować kurację wstrząsową. W przpadku mojej żony był to obcy
      mężczyzna, który wykrył to czego ona potrzebuje i niewiele brakowało do
      rozpadu małżeństwa. Długo trwało zanim moje zarozumialstwo pozwoliło mi
      odkryć, że może moja żona znalazła kogoś komu się podoba i mu na niej zależy.
      Kosztowało nas to dużo po kilkunastu latach małżeństwa. Nie życzę Ci tego, ale
      mnie uświadomiło wreszcie jak ją kocham i jak niewiele brakło zeby ją utracić.
      Kosztowało mnie to moją ambicję i dumę.
      Musisz z mężem otwarcie porozmawiać i to nie z pozycji słabszego. Starannie
      przygotuj się do tej rozmowy. Musisz zobaczyć, że on jest gotowy ją odbyć.
      Potrząśnij nim, nie bądz płaczliwa, tylko zdecydowana!
      On musi zrozumieć, że kochasz go, ale Twoje uczucie musi być pielęgnowane.
      Do takiego faceta jak Twój przemówi tylko konkretny argument a nie płacz i
      prośby.Powiedz mu jakie masz pragnienia i niezrealizowane potrzeby. Powiedz,
      że wiele małżeństw doświadczyło tragedii i rozpadu tylko na skutek
      nierozumienia się. Powiedz, że go kochasz, ale tak dalej być nie może. Daj mu
      konkretne przykłady tego co jest zle i jak Ty to widzisz. Powiedz, że może
      jesteś głupsza od niego, ale masz swoje uczucia i potrzeby.
      Ze jak tego nie widzi, to będziesz powoli żyć obok niego.
      Możesz opowiedzieć mu historię, której ja sam doświadczyłem i ile to mnie
      kosztowało. Ja byłem przysłowiowym twardzielem, ale trafiło mnie tak mocno, że
      dziś wiem, że gdyby żona mnie opuściła, stał bym się malutki i bezradny.
      Rozmawiaj z nim, nie poddawaj się i nie uciekaj w płacz !
      Jak chcesz to napiszę do Ciebie privat. Pamiętaj, z tego może być wielka
      tragedia dla Was jak się nie dogadacie.
      Praktyk
      • no.name1 Re:Spróbuj tego !!!!. 17.10.03, 20:03
        Obawiam się, że odchodząc naprawdę bym mu zaimponowała. Myślalam, ze majac za
        soba nieudane malzenstwo, bedzie dbal o drugie. Nie czuje sie darem od losu,
        choc na poczatku postrzegal mnie w tych kategoriach, ale to nie ja o niego
        zabiegalam, nie ja sie oswiadczylam, nie zmusilam sila do malzenstwa. To w
        koncu dorosly, wydawaloby sie, facet.
        Czuje, ze "reanimuje nieboszczyka"..
        • Gość: Paweł Re:Spróbuj tego !!!!. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.10.03, 20:52
          Wyprowadź się od pacana i zobacz jak wtedy będzie Tobie i jemu. To nie musi
          być na stałe, ale może poczujesz jakąś ulgę? Z tego co piszesz nie wynika
          jakoby coś mogło się zmienić bez terapii wstrząsowej. Spróbuj też spojrzeć na
          to trochę z dystansu i logicznie (tzn. bez emocji), bo sama wiesz najwięcej i
          najlepiej - czy to jest realne że on się zmieni??

          Pozdrawiam
          • brytan Re:Spróbuj tego !!!!. 18.10.03, 01:00
            flirtuj z innymi facetami, niech widzi ze masz wziecie i mozesz w kazdej chwili
            sie na niego wypiac.FAcetow strach przed utrata mobilizuje i to jeszcze jak!
        • Gość: zatroskany Re:Spróbuj tego !!!!. IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.03, 10:21
          Odpisuję dopiero teraz, ale musiałem przemyśleć parę rzeczy na chłodno.
          Otóż, powtarzam, Wasza sytuacja i reakcje są dość podobne do naszej sprzed
          miesięcy. Moja żona używała niemal identycznych sformułowań jak Ty, zwłaszcza
          o reanimacji trupa.
          Musisz się zastanowić czego naprawdę chcesz. Wydaje mi się, że pisząc ten post
          i odpowiadając na uwagi, jeszcze zależy Ci na tym związku.
          Mężczyzni są często dużymi dziećmi i dopiero postawieni wobec faktu, że mogą
          utracić to na czym im zależy, choć może tego nie artykułują, robią dużo aby
          naprawić sytuację. Tak było i ze mną, choć sprawy zaszły tak daleko -romans
          żony, że myślałem żeby odejść. Może potrzeba nam było takiego szoku, żeby
          zacząć się rozumieć i cenić?
          Musicie szczerze ze sobą porozmawiać, a Ty wyłożyć przysłowiową kawę na ławę.
          Jeśi to nie dotrze, to szukaj szczęścia gdzie indziej.
          Pozdrawiam
    • Gość: CEO Co wy wszyscy gadacie... IP: *.dialsprint.net 18.10.03, 02:39
      Facet na stanowisku musi byc bydlakiem bo inaczej go zniszcza. Czesto udziela
      mu sie to w zyciu prywatnym i tak chyba jest w tym przypadku.
      Pierwsze malzenstwo bylo nieudane cos w tym musi byc ???
      • Gość: bydlak Re: Co wy wszyscy gadacie... IP: *.proxy.aol.com 18.10.03, 08:15
        powiedz mu HCWD
        i odejdz
    • Gość: anastazja Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.broker.com.pl 18.10.03, 20:40
      Ja mam identyczną sytuację w swoimi małzeństwie. Z tym, że objawianie agresji
      mojego męża przychodzi "falami". Raz jest kochającym wzorowym mężem i ojcem dla
      mojego dziecka. A jak go coś napadnie to rzuca wyzwiskami, grosbami i zawsze
      podkreśla, że jest "panem tego domu" i moze robić i mówić co chce. A my (czyli
      ja i dziecko) to matoły, którymi trzeba kierować, bo same bez niego to zginą.
      Sytuacja jest tym bardziej dziwna, że mój mąż ma nizsze wykształcenie ode mnie
      i moze w tym tkwi problem. Zawsze wysmiewa mnie ze mam wykształcenie a jestem
      głupsza od niego. Sama nie wiem, dlaczego z nim ciagle jestem. Nie mam dokad
      odejść. Ze swoją matka tez mam na pieńku. Do teśców nawet nie mam poco iść.

      Bardzo często cierpię, bo kocham tego drania "od zawsze" i to mój jedyny
      mężczyzna. Jestem od niego uzależniona. Jednak, kiedy przychodzą dni, w których
      wszystko jest w jak najlepszym porządku, to wtedy utwierdzam sie w przekonaniu,
      że dobrze nam ze sobą, że pasujemy do siebie (seks jest suuuuper i tutaj nie
      mamy nic sobie do zarzucenia), rozumiemy sie doskonale itd itd.
      Wierzcie mi, że wtedy jestem przekonana, ze tworzymy idealny zwiazek.
      Do czasu. Dopóki znowu mój "pan" i "władca" nie zacznie pokazywac, kto tu
      rzadzi. Wśród swoich kolegów 9którzy takze nie sa ideałami) ma
      przydomek "tyran". Cos w tym musi być.
      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 20.10.03, 07:30
        U mnie również takie sytuacje przychodzą falami. Są momenty kiedy jest
        b.dobrze. Jednak niestety te gorsze są częściej. Początkowo upatrywałam winy
        zachowań męża tylko w swoim zachowaniu, np. że go drażnie, coś źle robie.
        Jednak obojętnie co bym zrobiła, jego reakcje były niewspółnierne
        do "przewinienia". Zaczęłam trzeźwo myśleć, że bez względu na wszystko On nie
        powinien tak się zachowywać i reagować. Obawiam się, że moje małżeństwo będzie
        miało smutny finał..
        • Gość: facet Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.03, 12:23
          To, że takie traktowanie przychodzi falami jest jednym ze ZWYKŁYCH objawów
          tego, że jest to przemoc psychiczna. Gdyby zawsze był taki nie wytrzymałabys i
          odeszła. A tak jeździ po tobie jak chce, a gdy widzi, że juz pękasz przychodzi
          i mówi "kochanie". Jak cię troszkę podleczy to znowu może po tobie jeździć.
          Wiem że to trudne bo sam to przechodzę, w identycznej roli jak ty. Przeczytałem
          sporo książek o tym ("po co kupujesz te popier... książki i tak ci to nic nie
          da, musisz mnie tylko chcieć kochac a nie kupujesz książki"). Waham się nad
          decyzją. Ale z tego się nie wychodzi "automatycznie", to jest takie samo
          cholerstwo jak alkoholizm czy narkomania, a wręcz gorsze, bo go nie widać.
        • Gość: nikt Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.22.* 20.10.03, 14:08
          Chciałbym Cię poznać.Porozmawiać z Tobą. Będę dziś na WP,po 17-stej, może
          męzowie i żony?Co Ty na to? Mam nadzieję,ze się pojawisz.Czekam.Znajdziesz mnie.
    • trufelka Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 19.10.03, 11:17
      anastazjo jak nazywasz go panem i wladca to i tak sie zachowuje
      • Gość: anastazja Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.broker.com.pl 19.10.03, 22:30
        trufelko, chyba nie zrozumiałaś mej ironii
    • Gość: Przemek Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.tele.pw.edu.pl 20.10.03, 14:58
      Wspolczuje Ci, chociaz nie jestem pewien, czy przypadkiem nie masz tego, co
      chcialas.

      >To jego drugi ślub, jest po rozwodzie.<
      Mam nadzieje, ze zbadalas przyczyny rozpadu tamtego zwiazku. Jesli bylo tam
      znecanie sie nad zona, niewiernosc (czyli krancowy brak szacunku do niej), a Ty
      przeszlas nad tym do porzadku dziennego, to sama jestes sobie winna.

      >Ma b.silny charakter, jest stanowczy...<
      Tzw silny charakter to nic innego jak chec dominacji, stanowczosc (czyli upor)
      jest przejawem glupoty. Zastanawiam sie, czemu kobietom podobaja sie takie,
      negatywne przeciez, cechy.

      > Na zewnątrz gramy idealną parę, ale w domu zaczyna się mój koszmar.<
      Wytknij mu to przy pierwszej okazji - dwulicowosc to powazny defekt. Niech maz
      sie wstydzi i pracuje nad soba.

      >Najgorszy jest chyba ten jego krzyk.<
      Krzyczy ten, kto nie ma argumentow merytorycznych. Ergo, jest glupi. Wysmiej te
      jego krzyki przy pierwszej okazji.

      >Wiem, że jestem dziecinna i zbyt wrażliwa. Ale do cholery jaka mam być?
      Twarda i nieczuła? <
      Bron Boze! Wrazliwosc to zaleta, dziecinnosc oznacza ufne podejscie do swiata i
      innych, a wiec tez nie jest wada.

      >Czuły jest dla mnie tylko w jednej sytuacji. <
      To mu powiedz, ze zawiodl jako facet, bo nie potrafil przygotowac partnerki,
      oczywiscie ujmujacym zachowaniem podczas calego dnia :)

      Jednym slowem, on musi zrozumiec, ze nie jest w porzadku wobec Ciebie.


      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 20.10.03, 18:32
        Gość portalu: Przemek napisał(a):

        > Wspolczuje Ci, chociaz nie jestem pewien, czy przypadkiem nie masz tego, co
        > chcialas.
        >
        > >To jego drugi ślub, jest po rozwodzie.<
        > Mam nadzieje, ze zbadalas przyczyny rozpadu tamtego zwiazku. Jesli bylo tam
        > znecanie sie nad zona, niewiernosc (czyli krancowy brak szacunku do niej), a
        Ty
        >
        > przeszlas nad tym do porzadku dziennego, to sama jestes sobie winna.

        Mysle, ze to nie do konca jest tak. Kiedy wszystko jest idealne, nie czujemy
        potrzeby badania przeszlosci, zwlaszcza, jesli dla obojga moze byc bolesna.
        Zreszta, wersja dla mnie rozmijala sie z rzeczywistoscia, a nie bylo
        mozliwosci zweryfikowania jej w tamtym czasie. Teraz wiem, ze bylo inaczej.
        Poza tym nikt go nie potepial, co ma zwykle miejsce przy rozwodach w winy
        faceta, a wrecz odwrotnie: pelne zrozumienie i radosc "ze wreszcie ulozyl
        sobie zycie"..To napawalo optymizmem.



        > >Ma b.silny charakter, jest stanowczy...<
        > Tzw silny charakter to nic innego jak chec dominacji, stanowczosc (czyli
        upor)
        > jest przejawem glupoty. Zastanawiam sie, czemu kobietom podobaja sie takie,
        > negatywne przeciez, cechy.
        >
        > > Na zewnątrz gramy idealną parę, ale w domu zaczyna się mój koszmar.<
        > Wytknij mu to przy pierwszej okazji - dwulicowosc to powazny defekt. Niech
        maz
        > sie wstydzi i pracuje nad soba.
        Mam wrazenie, ze jego znajomi to taki prywatny fanklub. Poza tym nie lubie
        obnosic sie ze swoimi problemami. Choc nie powiem, pare razy ugryzlam.
        Umiejetnie obraca w zart moje publiczne uwagi, ale sygnal zostal
        wyslany..Mysle, ze niektorzy wiedza, ze cos jest nie tak, ale to nie ma
        znaczenia dla wzajemnych stosunkow. To pewnie wymaga bardziej spektakularnego
        przedstawienia.

        > >Najgorszy jest chyba ten jego krzyk.<
        > Krzyczy ten, kto nie ma argumentow merytorycznych. Ergo, jest glupi. Wysmiej
        te
        >
        > jego krzyki przy pierwszej okazji.
        >
        > >Wiem, że jestem dziecinna i zbyt wrażliwa. Ale do cholery jaka mam być?
        > Twarda i nieczuła? <
        > Bron Boze! Wrazliwosc to zaleta, dziecinnosc oznacza ufne podejscie do
        swiata i
        >
        > innych, a wiec tez nie jest wada.
        >
        > >Czuły jest dla mnie tylko w jednej sytuacji. <
        > To mu powiedz, ze zawiodl jako facet, bo nie potrafil przygotowac partnerki,
        > oczywiscie ujmujacym zachowaniem podczas calego dnia :)
        >
        > Jednym slowem, on musi zrozumiec, ze nie jest w porzadku wobec Ciebie.
        >
        I to jest najtrudniejsze. On nie widzi nic zlego w swoim postepowaniu. A nawet
        wiecej - jest dumny ze swojej konsekwencji w byciu "stanowczym" etc.

        pozdrawiam

        • Gość: Przemek Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 22.10.03, 15:38
          > >
          > I to jest najtrudniejsze. On nie widzi nic zlego w swoim postepowaniu. A
          nawet
          > wiecej - jest dumny ze swojej konsekwencji w byciu "stanowczym" etc.

          Juz Ci sugerowalem, co mozna w tej sytuacji zrobic. Jezeli po nieuprzejmym
          traktowaniu Cie w ciagu dnia, wieczorem zbierze mu sie na czulosc, to niech
          uslyszy, ze nic z tego, bo nie jestes gumowa lala i wymagasz odpowiedniego
          przygotowania - musisz czuc sie kochana, doceniona, adorowana i to w ciagu
          calego dnia, a nie tylko 5 minut przed. "A w ogole gdzie sa kwiaty, gdzie
          kolacja z dobrym winem?" - dorzuc i zakoncz tym dyskusje.
    • matrek Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 20.10.03, 15:19
      Nie wiem czy mozna to wytlumaczyc inaczej niz tylko brakiem milosci i
      niedostatkami umyslu. Przepraszam Cie, ale to co piszesz, swiadczy o tym, ze
      Twoj maz to jakis buc, ktory na dodatek gral wspanialego faceta aby "zlapac
      zone". Kiedy to osiagnal, moze juz sobie pozwolic na bycie soba i wychodzi z
      niego caly wrodzony prymitywizm. W tej systuacji, mysle ze powinnas zastanowic
      sie nad przyczynami jego pierwszego rozwodu ...
    • ha-jo Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 20.10.03, 19:37

      po prostu buc, i tyle.
      taka mentalnosc ss-mana, raz cie zwyzywa, przywali pala, a nastepnym
      przyjdzie, i przyniesie ci cukierka.ten facet obwinal cie sobie wokol palca,
      bo wie, ze jak ci zagra, tak ty mu zatanczysz.czuje sie absolutnie panem, od
      ktorego ty jestes zalezna.ale to mozna mu szybciutko wybic z glowy.pytanie
      tylko, czy ty tego w ogole chcesz, bo jak cie czytam, to mam wrazenie, ze
      jestes jedna z tych wielu panien, co to sie skarza, cierpia, ale tak naprawde
      nic nie robia, i dalej pozwalaja soba pomiatac.a tu trzeba zdecydowania,
      odwagi.masz te cechy?
      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 21.10.03, 13:59
        > bo wie, ze jak ci zagra, tak ty mu zatanczysz.czuje sie absolutnie panem, od
        > ktorego ty jestes zalezna.ale to mozna mu szybciutko wybic z glowy.pytanie
        > tylko, czy ty tego w ogole chcesz, bo jak cie czytam, to mam wrazenie, ze
        > jestes jedna z tych wielu panien, co to sie skarza, cierpia, ale tak naprawde
        > nic nie robia, i dalej pozwalaja soba pomiatac.a tu trzeba zdecydowania,
        > odwagi.masz te cechy?

        Nasz staż małżeński jest prawie zerowy. Okres tzw. narzeczeństwa, trwał 2 lata
        i był udany. To jest dla mnie nowa sytuacja. Na początku tłumaczyłam to stresem
        w pracy, kłopotami etc. Oczywiście męża. Tylko w momencie ustania rzekomego
        źródła problemów, napięcie i rozdrażnienie nie ustąpiło. Wtedy odniosłam
        wrażenie, że on po prostu „wyluzował się”. Nie jestem typem męczennicy, ale
        staram się rozwiązywać swoje problemy raczej w pokojowej atmosferze. Teraz tak
        naprawdę, nie wiem jak mam postępować. Coś tam klaruje się w mojej głowie, ale
        to za mało. Nigdy nie spotkałam się z takimi relacjami między ludźmi ani w moje
        rodzinie ani wśród znajomych. Umiem być złośliwa, ale przyjęcie takiej postawy
        życiowej pt. bez „dowalenia” komuś dzień jest stracony, nie mieści mi się w
        głowie.
        Jeśli zdecydowaniem i odwagą miałoby być np. wniesienie pozwu rozwodowego, to
        owszem – nie jestem na to gotowa. Jeśli mam podjąć walkę to w pierwszej
        kolejności chciałabym ustalić z czym walczę. Miałam nadzieje, że jak poznam
        choć troche mechanizmy takiego zachowania, będę mogła coś w tej sprawie
        postanowić i zrobić.
        • ha-jo Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 21.10.03, 17:30


          w porzadku, rozumiem.ale tak naprawde to nawet kiepski dzien w pracy, stres,
          zupelnie nie tlumaczy zachowania twojego faceta.pewnie, ze moze sie zdarzyc
          gorszy dzien.ale ty od razu powinnas wowczas zareagowac, powiedziec, ze nie
          podoba ci sie jego postepowanie, jego odzywki.jesli jednak mimo twoich uwag on
          wciaz zachowuje sie tak dalej, to juz jest problem.po kolejnej takiej sytuacji
          ja na twoim miejscu powiedzialbym mu, ze sobie tego nie zycze.jesli niedlugo
          po tym, znowu sie sytuacja powtarza, nie odzywam sie.i tu nie wystarczy, ze on
          nagle zmieknie, znowu cie przytuli, po czym kolejnego dnia znowu cie zbeszta.w
          tym momencie widze, ze on mnie w ogole nie slucha.ja bym powiedzial wowczas od
          razu, ze "albo sie zmienisz, albo czeka cie drugi rozwod, bo tak po prostu byc
          nie moze".ostro, ale to maja do siebie niekiedy takie formalne zwiazki.bywa,
          ze przed jest wspaniale, pieknie, kulturalnie, a po, kiedy zdobycz jest juz
          zdobyta, to juz mozna wyluzowac.partner staje sie czyms oczywistym...i to
          powinnas wybic bucowi z glowy.sorry, ale ja tez sie wychowalem w cieplym,
          kulturalnym domu, i po tym co piszesz, twoj facet dla mnie to zwykly buc, tak
          ze nie dziwie sie, ze jedna kobieta juz od niego uciekla, choc jego wersja
          jest na pewno zupelnie inna.i fatalnie, ze od razu tak po slubie wyhamowal, a
          moze to i dobrze.od razu powzu skladac wiec nie muzsisz, ale postraszyc, nawet
          lekko zartem, jak najbardziej mozesz.ja dalej nic sie nie zmienia, idziesz do
          adwokata, i wypytujesz sie o konkrety prawne w sprawie rozwodu, o ktorym
          jeszcze tak naprawde nie myslisz, ale tak, by najlepiej maz sie o tym
          dowiedzial.wowczas na pewno jasnie pan zmieknie.powodzenia
        • Gość: nikt Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.22.* 22.10.03, 12:06
          Odezwiesz się do mnie? Czy może mam o to już nie prośić?Nie chciałbym sprawiac
          Ci kłopotu i dodatkowego zamętu, chciałem Cię wesprzeć i porozmawiać o tym co
          przechodzisz, więc jednym mail'em możesz mieć mnie z głowy.
          Napisz...cokolwiek...Zrozumiem.
    • zakar Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 20.10.03, 20:36
      właśnie dlatego jest po rozwodzie
    • psotusia Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 21.10.03, 19:04
      A co będzie jak będziecie mieli dziecko, dzieci?
    • Gość: kate Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.b-m.pl 23.10.03, 13:45
      dokladnie to samo co u mnie. Dom jest miejscem, gdzie nie mam zdania, natomiast
      jak tylko pojawiaja sie znajomi, to ma "kochanego, zspanialego" meza. Musisz
      sie do tego przyzwyczaic, albo odejsc
      • no.name1 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 24.10.03, 09:46
        Nie uważasz, że to smutne i niesprawiedliwe? Jestem na tym etapie, że póki co -
        nie godzę się z tym. Mam na myśli moje wewnętrzne nastawienie, bo jak pisałam -
        rzucam grochem o ściane. Jestem w stanie zrozumieć, że mężczyźni odczuwają
        potrzebę dominacji - takie atawistyczne instynkty, ale nie akceptuje tłamszenia
        drugiej osoby i budowania swojego autorytetu na umniejszaniu zasług innych.

        pozdrawiam
        • nikt23 Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 24.10.03, 13:30
          no.name1 napisała:

          > Nie uważasz, że to smutne i niesprawiedliwe? Jestem na tym etapie, że póki
          co -
          >
          > nie godzę się z tym. Mam na myśli moje wewnętrzne nastawienie, bo jak
          pisałam -
          >
          > rzucam grochem o ściane. Jestem w stanie zrozumieć, że mężczyźni odczuwają
          > potrzebę dominacji - takie atawistyczne instynkty, ale nie akceptuje
          tłamszenia
          >
          > drugiej osoby i budowania swojego autorytetu na umniejszaniu zasług innych.
          >
          > pozdrawiam


          nie pozwól ,by przenosił na Ciebie napięcia z pracy..Ty także masz w pracy dni
          gorsze i lepsze...,ale w domu sama szukasz spokoju,ciepła i czułości,oderwania
          od wszystkich trosk..
    • nathaniell Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 23.10.03, 19:42
      jest tylko jedna rada - zostaw go
    • Gość: dojrzałababka Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. IP: *.icpnet.pl 24.10.03, 09:50
      niestety Twój facet to psychol:-) sprawia mu przyjemnosc poniżanie drugiej
      osoby- to patologia.lepiej między wami nie będzie,może być gorzej.
      to typ tzw chama w "białych rekawiczkach" ,na zewnatrz błyszczy,nikt by nie
      przypuszczał ze jest taki jakim go opisujesz.musi zacząć się leczyc u
      psychologa albo Ty odejdź,niszczy Ci zycie ,możesz być tego nieświadoma(do
      czasu)Nie mówie że Cie nie kocha,ale ja podziękawałabym za patologiczne uczucie.
      a tak na marginesie :znasz przyczyny rozpadu pierwszego związku?
      • dobroc Re: Mężczyźni - pomóżcie zrozumieć.. 24.10.03, 13:39
        Zdrowa dominacja to zupelnie co innego. Kto wie? Moze w pracy troche po nim
        depcza, to chce odegra role dominanta w domu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja