moj problem z samcem gatunku ludzkiego

07.10.08, 09:49
mowie sie tyle,ze kobiety mowia polslowkami, a faceci rozumieja tylko to co
mowi sie wprost

moim problemem jest to,ze mowie wprost a to i tak jest interpretowane po swojemu

prosto z mostu mowie czego potrzebuje, czego pragne itpe...a pytajac sie
"czemu tego nie zrobiles skoro tyle razy Ci mowilam wprost" slysze odpowiedz "
bo mysle,ze tak bedzie lepiej"

jak rozmawiac z facetem, ktory dziala na zasadzie domyslow (oczywiscie takich
domyslow, ktore sa wygodne dla niego)?

jak rozmawiac z facetem, ktory nie rozumie tego co sie mowi do niego wprost?
    • 1.xxx12345 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 10:08
      to, że ty mówisz wprost (???) to oznacza tylko tyle, że ewentualnie zrozumiał o
      co ci chodzi. to absolutnie nie oznacza, że się z tym zgadza, akceptuje itd. ->
      będzie robił to co uważa za stosowne.

      przeciwne pytanie - dlaczego sama nie zrobisz tego co TOBIE odpowiada?
      • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 10:19
        zeby zaczac zyc robic sama to co mi odpowiada musze zostac sama

        rozumiem to,ze czasem jemu moze nie pasowac to czego ja chce w zyciu...ale takie
        cos jak spacer (kiedy on teraz ma od groma i nic przeszkadzajacego spacerowi nie
        robi) nie jest chyba znyt trudne...

        mowie mu,ze czegos bardzo potrzebuje, on mowi,ze rozumie to i tez chce, kiedy
        sie umawiamy na to.... a potem na moje "mielismy..." on mowi "myslalem,ze..."

        co tu myslec...bylismy jasno umowieni!!

        zrozumialabym gdyby powiedzial wprost,ze nie ma na to ochoty, nie zrobi nic zeby
        mi sie przyjemniej zylo.... ale on ciagle mowi,ze mysla ze bedzie tak lepiej

        to jest takie denerujace,ze ja staje sie coraz bardziej agresywna... i nie wiem
        na nastepne " myslalem,ze tak bedzie lepiej" zareaguje piesciami;]
      • pyzz Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 13:08
        > to, że ty mówisz wprost (???) to oznacza tylko tyle, że ewentualnie zrozumiał o
        > co ci chodzi. to absolutnie nie oznacza, że się z tym zgadza, akceptuje itd. -&
        > #62;
        > będzie robił to co uważa za stosowne.
        O właśnie. Problem kobiet z mężczyznami chyba polega na tym, że one sądzą, że
        jeżeli im się coś mówi (ciekawe dlaczego zwrot "coś mu się mówi" tak rzadko
        oznacza coś innego, niż "mówi mu się, że ma coś zrobić"?), a on nie protestuje
        to znaczy, że się zgadza. A on nic nie mówi, bo nie ma ochoty na kłótnię, ale to
        nie znaczy, że się zgadza.
        • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 07:36
          ale jesli zgadza sie bo nie ma ochoty na klotnie...ale sie nie zgadza...a ja nie
          wiem,ze on sie nie zgadza i trzymam go za slowo..to chyba juz mam prawo byc zla?
          • pyzz Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 14:42
            Prawo być zła, to masz zawsze. Ale jak jesteś, to sama zbieraj konsekwencje
            tego, czy ta złość jest uzasadniona. Jeżeli mu "mówisz, aby coś zrobił", to
            NIGDY nie masz prawo być zła, ponieważ partnerski związek nie polega na tym, że
            ON słucha rozkazów JEJ. Możecie się wspólnie podzielić obowiązkami, ale to
            znaczy, że on ma mieć na ten podział realny wpływ.
            • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 18:46
              zakladam,ze nie tworzac tego planu partnerskiego..tylko zgadzajac sie na cos nie
              majac zamiaru tego wykonac...i grajac mna w swoje gierki..on ma bardziej realny
              wplyw na wszytsko niz ja
    • pyzz Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 12:59
      Jeżeli facet nie robi, co mu się każe, to niekoniecznie dlatego, że nie rozumie
      polecenia, a być może dlatego, że uważa, że jest nieroztropne.
      To, że Ty chcesz, aby coś było zrobione to jeszcze nie znaczy z automatu, że on
      ma to zrobić.
    • sibeliuss Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 13:08
      Kiedy masz dla niego czas?
      • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 07:40
        zawsze...bez wzgledu na to co bym robila...
        • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:45
          facet czuje, że ma Cię w zasięgu ręki, myk pstryk i jesteś, zawsze
          dla niego, gotowa i zwarta, wtedy kiedy on ma ochotę - czy on dla
          Ciebie tez taki jest ? CJesli tak, to ok, znaczy, ze oboje to
          akceptujecie ... ale chyba tak nie jest - chesz mu matkować ?
          Bo to matka rzuca wszystko i sika w majtki na widok synka
          ( założe się, że taka ma matkę ;) ) ... tego typu facet zrzuca na
          kobietę z którą jest całe gó..., w które wpada i oczekuje od niej,
          że ona to posprząta ... taki facet liczy na wyreczanie, usługiwanie
          i wykonywanie poleceń ... teraz masz tylko namiastkę, pomyśl co
          bedzie jak z nim bedziesz chciała ustalić coś w sprawie mieszkania,
          dzieci, finansów ... ja na samą mysl grzeję wrotki ;)
          • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:55
            masz racje: on ma 25 lat a zawsze trzeba go wyciagac z klopotow i ciagle trzeba
            mu pomagac

            a do tego w zamian nie otrzymuje sie zbyt wiele wdziecznosci i
            szacunku...standardowy teks "sama chcialas, do niczego Cie nie
            zmuszalem"...najgorsze jest to,ze to jest prawda...nie zmusza nikogo...ale tez
            nie rozumie,ze to,ze inni sami z siebie chca mu pomagac,bo imna nim zalezy
            zasluguje na szacunek...ze nalezalo by odplacic sie za zmarnowany czas
            wyreczeniem ich z czegos co musza zrobic dla siebie...albo czyms podobnym.....
            jedyne co potrafi powiedziec to lekcewazaco "sama tego chcialas"
            • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 17:24
              Nie matkuj, nie wyręczaj, nie pchaj się sama z pomocą, gdy o to nie
              prosi. Niech sam ponosi konsekwencje swoich działań i decyzji, a Ty
              tylko obserwuj i wyciągaj wnioski. To jak on załatwi sprawy to też
              dużo mówi o człowieku. Będziesz miała mniej kłopotów, mniej gadania,
              nie bedziesz czuła, że on jest niewdzięczny ... a co wiecej
              zobaczysz z kim masz do czynienia ;)
    • facettt nie zadawaj sie z samcami.... 07.10.08, 13:48
      tygrysio_misio napisała:
      pytajac sie
      > "czemu tego nie zrobiles skoro tyle razy Ci mowilam wprost"
      slysze odpowiedz " bo mysle, ze tak bedzie lepiej"

      Masz do czynienia z czlowiekiem, ktory schodzi Ci z linii ataku,
      gdyz nie ma na niego ochoty.

      Ja na tego typu uwage odpowiadam wlasnie wprost (zaleznie od
      oklicznosci): gdyz nie mialem ochoty, gdyz nie mialem czasu, a bywa,
      ze i: bo nie jestem twoim sluga i nie bede robil glupich rzeczy :)

      Po czym (naturalnie) nastepuje klotnia :)
      • tygrysio_misio Re: nie zadawaj sie z samcami.... 08.10.08, 07:40
        jak ja bym chciala tak zwyczajnie sie poklocic...tak zeby sie wydarl na mnie;]
        • facettt Re: nie zadawaj sie z samcami.... 08.10.08, 14:57
          tygrysio_misio napisała:

          > jak ja bym chciala tak zwyczajnie sie poklocic...tak zeby sie
          wydarl na mnie;]


          zebym ja wydzieral sie na babe, zdzieral sobie gardlo,
          a ta by czerpala jeszcze z tego sadystyczna przyjemnosc ? :)

          a nigdy w zyciu !

          ten Twoj mily - wie czego czynic nie nalezy :)
    • grzech_o_1 Jak to facet gatunku ludzkiego, to 07.10.08, 15:00
      żadne wysiłki nic nie dadzą. Bo nawet tygrys bywa ludzki.
      Chyba że chodzi o faceta z gatunku homo sapiens.
      Ale jak taki jest niekumaty, to go wywal przez balkon, otrzep
      dłonie i po sprawie.
      Ps.
      Minimum czwarte piętro.
      • gocha033 Ty chcesz, zeby trafila na pierwsze strony gazet? 07.10.08, 15:03
        grzech_o_1 napisał:

        to go wywal przez balkon, otrzep dłonie i po sprawie.


        Ty chcesz, zeby trafila na pierwsze strony gazet?
        W mysl zasady, ze: jak pies pogryzl czlowieka - to zaden News
        Ale jak czlowiek pogryzl psa - to i owszem.
        • grzech_o_1 Jak tygrysio zeżre mena, macho, 07.10.08, 15:26
          to żadna sensacja. Od tego są tygrysie.
    • thefellow Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 21:23
      Wprost czyli każesz mu coś zrobić a on się nie słucha i robi po
      swojemu - bo to właśnie faceci są jak dzieci , muwisz mu a on nie
      chce słuchać - zupełnie jak chłopczyk do swojej nauczycielki :)
      OK to jest coś apropo "tygrysio"
      a coś a propo "misio" ?
      • adela38 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 07.10.08, 22:26
        Bo ten facet nie jest az tak w tobie zakochany by twoje potrzeby byly dla niego
        najwazniejsze...
        Dla zakochanego faceta spelnienie twojej prosby/zachcianki to szczescie...
        • lambert77 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 07:44
          proszę czytać mniej romansów ;)
          • adela38 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 18:53
            Do mnie to bylo? :)) To co wyzej stwierdzilam opiera sie na moim 40-letnim
            zyciowym doswiadczeniu... a kto tego nie rozumie, ze dla zakochanego faceta daje
            szczescie uszczesliwianie swojej kobiety zwyczajnie jeszcze nie byl bardzo
            zakochany...
            • lambert77 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 06:55
              żebym dobrze zrozumiał :) jeżeli na hasło mojej kochanej żony
              skacz !!! zamiast ze szczęścia zamerdać ogonem i zapytać tylko jak
              wysoko zaczynam marudzić smęcić i odwracać kota ogonem to znaczy że
              jej nie kocham :)?? Jeżeli o północy zachce jej się śledzia z
              truskawkami bitą śmietaną i szampanem wiedząc, że tego nie ma w domu
              mam z bananem na twarzy lecieć po nocnych i szukać tych rzeczy bo
              przeca kochający mężczyzna spełni każdą zachciankę ?? ;)
      • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 07:42
        moze powinnam zaczac go lac?
        w zasadzie to jest za bezwzglednym brakiem przemocy w obec dzieci...ale w jego
        przypadku widze,ze rodzice powinni go lac;]
        • lambert77 Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 07:44
          jeszcze mu się spodoba i będziesz miała kłopot :D
    • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 21:48
      a nie prościej zapytać co on na to i posłuchać co on na to ?
      • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 11:19
        a myslisz,ze nie pytalam?
        • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:11
          no i co ? ustalacie coś po czym on bez porozumienia z Tobą i bez
          uprzedzenia zmienia wersję ? bo uważa, że tak będzie lepiej ?
          Wie, że Ciebie to wkurza a mimo to robi tak nadal ?
          Czułabym sie tresowana a takie traktowanie uważam za brak szacunku
          do mnie i do mojego czasu.n Albo to koles zrozumie i przyjmie do
          wiadomości albo baj ...

          • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:33
            no i widzisz jak dokladnie sie rozumiemy

            tyle,ze on jak tylko mowie "mam dosc juz tego" "nie szanujesz mnie" "marnuje
            przez Ciebie swoj czas i zycie" stosuje super praktyke....staje sie urazony
            tym,ze powiedzilam,ze bedac z nim zmarnowalam czas...obiecuje poprawe,
            obiecuje,ze bedzie mi pomgal i wspieral mnie...

            po czym wszytsko jest od nowa...

            i ja mam juz naprawde tego dosc!!
            • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:38
              No tak, wpędza Cię w poczucie winy - to jakiś kolejny manipulator
              i treser ... z takimi trzeba ostro, krótko i zdecydowanie - won.
              Bo tacy faceci nie czują potrzeby by rozumieć, to wieczni chłopcy
              są rozpieszczani przez własne matki - tupią nózką i becza w kącie.
              Pie..., ja potrzebuje faceta a nie jakiegoś mazgaja i takiego
              gnoja właśnie dopiero co pogoniłam ...
              Sory Tygrysio, ale jestes z mazgajem. Masz siłe by dźwigac go całe
              życie na plecach ? Albo podporządkowac się ? jak potrafisz to ok, a
              jak nie to tylko niepotrzebnie się z nim naszarpiesz ...
              • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:51
                mialam sile... nawet by mi to pomoglo... bo ja jestem z tych co musza miec duzo
                do roboty w zyciu, inaczej sie rozleniwiaja i nie robia nic

                tyle,ze czasem potrzebuje dobrego slowa, czasem potrzebuje porady...tylko tego
                potrzebuje, nie trzeba nic robic za mnie...strasznie sie rozleniwilam i mimo,ze
                zaplacilam za aerobiki i silwnie (bez ktorych kiedys zyc nie dalam rady i
                cwiczylam dziennie po 2-3 godziny) nie chodze....mowie,ze stracilam motywacje i
                potrzebuje przypominania mi o tym...mowi,ze rozumie i ze bedziemy rozmawiac o
                tym...i dupa: zero wsparcia i motywowania...a przeciez mowi,ze bedzie mnie
                wspierac, a ja jasno powiedzilam jakiej pomocy potrzebuje!! to tylko jeden przyklad

                a najbardziej mnie deneruje lekcewazenie tego jak mowie,ze mam dosc i nie dam
                rady tak zyc...lekcewazace puste zapewnienia a potem to samo od
                nowa....lekcewazace zapewnienie,ze sie nie bedzie spoznial, a nastepnego dnia
                kolejne ponad godzinne spoznienie (kolejne godziny kiedy nic nie robie tylko czekam)

                i to lekcewazace "to bylo trzeba cos porobic"...a ja nie umiem zaczac robic cos
                nowego kiedy wiem,ze za chwile byc moze on przyjdzie i bede musiala to zostawic
                • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 17:12
                  wyobrazasz sobie kogos, kto wiecznie sie spoznia ponad pol godziny....kogo budze
                  telefonem,zeby na pewno wstal,bo mamy gdzies isc....on mowi,ze wstal juz po czym
                  lekcewazaco idzie spac...budze go kiedy jest spozniony 15 minut....mowi,ze
                  bedzie za 10-15minut...po czym po nastepnych 50minutach mowi,ze jest juz
                  blisko,za chwile bedzie (mamy miedzy soba 10minut drogi) po czym przychodzi po
                  kolejnych 10 minutach


                  ten sam ktos kiedy raz przyszlam 10-15minut za wczesnie (bo nie mialam zegarka),
                  a mialam tylko przyjsc po niego zeby gdzies dalej isc...ten sam ktos powiedzial
                  mi z takim "zlym" tonem,ze co ja robie i, ze on jest zajety...i zabym
                  zaczeka....po czym musialam czekac znacznie dluzej niz przyszlam za wczesnie
                  (zdazylam spalic papierosa, pojsc do sklepu po gume - wrez ze staniej w kolejce,
                  i znow sobie zapalic - pale okolo 5 minut, do sklepu tez jst okolo 5minut))
                  minut na zewnatrz i to jeszcze zima!!

                  on kompletnie nie rozumie,ze mam jego dosc...nawet tego nie potrafie mu
                  powiedziec...
                  • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 17:17
                    a mozesz jakos wydłużyć ten margines czasu ? np do 15 - 20 minut
                    bez gadania ? bo jeszcze trochę to koles zamiast breloczka zacznie
                    minutnik nosić ;)
                • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 17:14
                  a tutaj to się zgodzę - wystarczy zadzwonić i uprzedzić, że coś
                  wypadło, wtedy ja nie czekam a i nie mam powodu do obawy, że coś
                  się stało ... normalna ludzka sprawa szanowanie czasu i emocji
                  drugiej strony :)

                  wiesz co, jak nie jesteś tak do końca przekonana co do rozstania,
                  to po prostu bądź z nim ale skup się bardziej na sobie. Nie czekaj,
                  nie wypatruj tylko zajmij się sobą. Nie masz dziś dla niego czasu,
                  bo idziesz na siłownie, nie czekasz na Niego w domu tylko wychodzisz
                  gdzies jak się spóźnia i nie uprzedza - przeciez tyle razy mówił,
                  zebyś coś porobiła, no to poszłaś coś porobić ... itd
    • seth.destructor Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 08.10.08, 22:36
      pewnie wychowany na takiej sygnałowej, co jak coś chciała, to tak
      owijała w bawełnę, że nie wiadomo było czy mówi dzień dobry, czy
      spadaj.
      • kookardka Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:20
        ja myślę, że to facet, który nie liczy się ze zdaniem drugiej osoby,
        gdyby źle domyślał się i źle interpretował to by inaczej regaował,
        jakoś by to w tym kierunku tłumaczył a on odpowiada " bo tak będzie
        lepiej" ... lepiej dla niego oczywiście i to zawsze wygodna wymówka -
        takie puste nie uzasadnione niczym ogólne stwierdzenie, które ma
        zatkać drugą stronę, bo jej zdanie się nie liczy, jej potrzeby są
        mało ważne a jej pragnienia nie istotne ... wdawanie się w
        szczegółową rozmowę kończy się zapewne fochem, obwinianiem albo
        agresją z jego strony ... jakiś kolejny dupek i tyle - ja bym mu
        nartę już załozyła ...
        • tygrysio_misio Re: moj problem z samcem gatunku ludzkiego 09.10.08, 16:41
          w tym przypadku nie foch ale uciekanie od tematu;]

          dla mnie w tej sytuacji najgorsze jest to,ze jakbym nie starala sie to i tak
          zawsze wychodzi na to,ze on lepiej wie czegos potrzebuje i czego pragne....i w
          zaden sposob nie moge mu przetlumaczyc,ze jest inaczej..

          rozmawiamy, on mowi,ze rozumie...a za miesiac znow mi mowi,ze on wie lepiej
          czego mi brakuje, czego pragne itpe...

          a rozmawiac nie chce o niczym.....moje prob rozmow wchodza mu jednym uchem i
          wychodza innym

          wydaje mi sie,ze to jest czlowiek nie zdolny do rozmow o czymkolwiek zwiazanym z
          nim i z ogolnymi sprawami wystepujacymi w przypadku zwiazkow....

          a najgorsze jest to,ze ja staje sie agresywna...i jak slysze "myslales,ze tak
          bedzie lepiej" kidy ja mu dokladnie wytlumaczylam co jest dla mnie lepsze i on
          sie zgodzil na to....poprostu mam ochote go pobic..tak samo jak sie spoznia po
          godzinie/dwie....

          on nie rozumie jak wiele czasu mi marnuje...jak wiele moglabym zrobic ze swoim
          zyciem... i ja juz dokladnie zdaje sobie sprawe,ze czas to skonczyc....
        • maly.jasio kokardka? 09.10.08, 16:47
          kookardka napisała:
          jakiś kolejny dupek i tyle - ja bym mu nartę już załozyła ...
          >
          - masz tu swieza dostawe, zeby Ci nie zbraklo :)
          www.gorna-kubacka.pl/pics/sporty_zimowe_narty_sprzet.jpg
          >
          • kookardka Re: kokardka? 09.10.08, 17:15
            dla każdego po jednej ? hmmm ... no to chodźcie tu robaczki do
            mnie ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja