mujot
29.10.08, 12:30
Dwóch dobrych kumpli z pracy założyło się o butelkę Bacardi, kto poderwie Kaśkę, blondynkę poznaną w modnym klubie. Dobra praca, odpowiedzialność, wiadomo ... po godzinach trzeba się wyszaleć. No to kombinowali, tańczyli, kupowali dobre drinki, wszystko szło świetnie. Na imprezie zakład się nie wyjaśnił ... Obaj dostali numer telefonu.
Im bardziej o tym myślę, tym bardziej mnie to wku...a. Taki zakład to moce przegięcie. Chciałbym zareagować, ale oni nie chcą mnie słuchać... całą sytuację obracają w żart. A z drugiej strony - porozmawiać z nią to też słabe rozwiązanie – nie chce żeby była na mnie zła, kim jestem żeby się wtrącać w jej życie? Teraz zupełnie nie wiem, jak się zachować. Najgorsze jest to ... ona mi się podoba.