Poradźcie, pomóżcie ....

02.11.08, 01:21
Jak postąpić, gdy już nic nie działa??
Mąż tydzień temu, kolejny raz zdeptał mnie. Tym razem nie ustępuję i domagam
się przeprosin, skruchy, zapewnienia, że nigdy więcej tego nie zrobi. On
zamiast tego zachowuje sie jakby sie nic nie stało, albo mówi, że zdenerwował
się, bo mu niszczę świat i wybucha.
Zapytacie jak to mu niszczę świat? Ano powiedziałam mu o swoich niepokojach
związanych z tym, że nadszarpnął moje zaufanie i poczucie bezpieczeństwa
swoimi tajemnicami (kontakty z innymi kobietami - smsy za plecami, przyjaźń,
....), które wyszły na jaw.
Potrzebuję rozmów na temat tego co się "działo" - dlaczego itd. On nie czuje
takiej potrzeby - dochodzę do wniosku, ze w ogóle nie potrzebuje ze mną
rozmawiać. Jak zaczynam rozmowę, to napada na mnie, zaczyna kręcić, złościć
się i mówi, że to co on czuje mnie nie interesuje - no i kończy sie
wyzwiskami, że mu zniszczyłam życie, zabieram normalność itd.
A jaka jest dla niego normalność - życie jakby nic sie nie wydarzyło, tzn.
obiadek, filmek, banały z pracy; ciąg dalszy wypowiedzi typu "z nikim nie
rozmawiam" i zero rozmów o tym co ja czuję i przeżywam w ogóle i w związku z
"tamtymi" wydarzeniami.
Ta sytuacja jest nie do zniesienia - mijają dni pracy i dni wolne - on nie
rozpoczyna rozmowy, a jak ja zaczynam to się rzuca. Juz nie chcę jego
przeprosin - z czego sobie porządnie z resztą zadrwił - wyśmiewając mnie, że
się nad sobą użalam .....
    • polska_potega_swiatowa Re: Poradźcie, pomóżcie ....do Ewy 02.11.08, 06:03
      twoj maz ewidentnie ma jakies niedokonczone sprawy damsko-meskie.
      Daj mu wiecej "przestrzeni" nawet jesli na to nie zasluguje, a moze
      wtedy zastanowi sie nad soba gdy nie bedzie juz czul zadnej presji z
      twojej strony. A jesli "dokonczenie" tych spraw nie dojdzie do
      skutku, to po prostu bedziesz musiala sie z nim rozstac. Takie
      zycie..Jest niezmiernie skomplikowane, wiem cos o tym, bylo tak ze
      dawalem 300% normy mojej ex, a dostawalem w zamian 2%...Mialem dosc,
      odszedlem, nie szukalem specjalnie nowych powaznych zwiazkow, i
      chyba dlatego zlowila mnie kobieta (moja zona), ktora uwazala ze
      jestem "perfekt" materialem na partnera, taki wyluzowany, nic nie
      chce, po prostu potrzebuje partnerstwa przyjazni.

      No i teraz mam odwrotna sytuacje, choc moja daje mi 1000% wiecej niz
      moja ex to nadal, cos stoi na drodze do pelnego szczescia w milosci.
      Niby jestem kochany, mam perfect partnerke ale...moze zal ze wtedy
      co chcialem, moja ex przeciagala w nieskonczonosc, dozowala mi swoja
      milosc w minimalnych dawkach...

      Jesli chcesz miec szczesliwy zwiazek w mezczyzna to wybieraj tego
      ktory ciebie chce, a nie tylko tego ktorego ty zdecydowalas ze go
      chcesz...

    • gs_win Czepiasz się go to masz za swoje 02.11.08, 08:40
      Robisz męzowi piekło na ziemi , czepiasz się go - to masz za swoje .
      Co ma Ci powiedzieć ? Że w przerwie w pracy był z sekretarką szefa
      na obiedzie . I był i co sie stało ? Myślisz , że jak mu
      zrobisz "szlaban na wyro" i ciągłe kłótnie to w końcu skapituluje ?
      Z może pomyśli, że PRAWDZIWA hetera z Ciebie wylazła i NAPRAWDĘ
      poszuka ukojenia w ramionach jakiejś kolezanki ? masz kobieto wybór -
      ALBO robić mu pikeło w chacie i czekać aż skapituluje ( ale
      pamiętaj - męzczyzna jest genetycznie przystosowany do walki - mysli
      kategoriami ATAKUJ ( znajdź sobie inną mniej upierdliwą kobietę ) ,
      albop UCIEKAJ ( skapituluj przed żoną - lae pamiętaj - jak z
      terrroruysta ,żądania będą eskalowac )) albo - no właśnie . Nie
      możesz kobieto pokazać jaka jesteś fajna ? Czy to takie trudne . Jak
      się nie kochałaś z nim od paru dni , to przytul się , powiedz że bez
      niego nie wytrzymujesz, że jest taki męski ( pochwal jego
      członka !!! ) i potem POKOCHAJ SIĘ Z NIM !!! Nie na misjonarza ,
      ale tak , aby pokazać jak Ci dobrze . Poakż , że jesteś KOBIETĄ ,
      może trochę zagubioną , ale taką która JEGO potrzebuje , której
      brakuje sexu - właśnie z NIM . Zrób MU obiad jaki lubi , zrób mu coś
      naprawdę pysznego i NIE CZEPAIAJ się go !!! Myslisz , że jak będzie
      mial w łózku "ognistą kocicę" i obiadek na stole, to pójdzie gdzieś
      indziej ? KAŻDY samiec na tej planecie jest szczęsliwy , jak ma coś
      do picia , pełną michę i dostęp do takiego fajnego owłosionego
      miejsca u swojej samicy . KAŻDY - od króliczków do tygrysów i MY
      mamy to samo . Tylko jeszcze dodatkowo nie lubimy jak ktoś się do
      nas czepia . Pokaż, że jesteś dobra w łóżku to naprawdę - nie masz
      się czego obawiać .
      • teklana Re: Czepiasz się go to masz za swoje 02.11.08, 13:22
        gs_win-Ty myslisz ,że wystarczy dać facetowi historycznie
        D....,podstawić michę pod nos,podać kapcie i gazetę i pełny luz?
        Jednym słowem koleżanka ma się zmienić w szczwanego lisa,który
        bedzie nadskakiwał mężowi dodatkowo:
        Nie
        > możesz kobieto pokazać jaka jesteś fajna ? Czy to takie trudne .
        Jak
        > się nie kochałaś z nim od paru dni , to przytul się , powiedz że
        bez
        > niego nie wytrzymujesz, że jest taki męski ( pochwal jego
        > członka !!! ) i potem POKOCHAJ SIĘ Z NIM !!! Nie na misjonarza ,
        > ale tak , aby pokazać jak Ci dobrze . Poakż , że jesteś KOBIETĄ ,
        > może trochę zagubioną , ale taką która JEGO potrzebuje , której
        > brakuje sexu - właśnie z NIM . Zrób MU obiad jaki lubi , zrób mu
        coś
        > naprawdę pysznego i NIE CZEPAIAJ się go !!! Myslisz , że jak będzie
        > mial w łózku "ognistą kocicę" i obiadek na stole, to pójdzie gdzieś
        > indziej ? KAŻDY samiec na tej planecie jest szczęsliwy , jak ma coś
        > do picia , pełną michę i dostęp do takiego fajnego owłosionego
        > miejsca u swojej samicy .

        To żenada!!!
        Podałaś instrukcję obsługi jakiego faceta?Takiego którego trzeba
        omijac wielkim łukiem,,jesli w ten tylko sposób działa.
        UWAŻAM,że dorosli ludzie powinni jednak ze soba porozmawiać a nie
        bawic sie w tego typu podchody.Mąż sie stawia-jak określiła autorka
        wątku,bo zostały przekroczone granice któr postawił pan.Zabrała mu
        zle pjętą prywatność.Takie tajemnice w związku są
        niedopuszczalne,poniewasz partner niszczy zaufanie kochanej osoby i
        doprowadza do braku bezpieczeństwa......Izoluje sie a to działa
        destrukcyjnie na związek.Nalegałabym na rozmowę!!!!
      • duzawinka Re: Czepiasz się go to masz za swoje 02.11.08, 16:48
        Myslisz , że jak będzie
        > mial w łózku "ognistą kocicę" i obiadek na stole, to pójdzie gdzieś
        > indziej ?

        tak, to kwestia charakteru
        a nie sprawnego serwisu

    • lidka_77 hm, zły mechanizm 02.11.08, 10:10
      on robi z Ciebie wariatkę, lekceważy. i teraz tak - jeśliby próbował
      jakoś wyjaśnić, a Ty dalej byś drążyła, byłabym po jego stronie. ale
      jeśli on nawet nie próbuje, tylko stosuje spychologię, milczenie i
      jeszcze wpędza Ciebie w poczucie winy, to mi sie nie za bardzo
      podoba.

      albo weź go kopnij w tyłek


      albo po prostu zacznij żyć tak jak on - czyli miej własny świat i
      przyjaciół, a jego nie dopuszczaj do swoich miejsc. czyli, żyj z nim
      jako z współlokatorem i tyle.
    • kookardka Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 11:06
      z tego co piszesz wychodzi mi typ faceta, którego nie znoszę ...
      kobieta jest jego własnością, można ją deptać, oczerniać, robić
      wszystko na co ma się ochotę bez względu na to jakie to ma
      konsekwencje dla jej emocji i uczuć bo to nie jest istotne...
      ona ma siedzieć cicho, akceptować wszystko a jeśli ma cokolwiek
      do powiedzenia to jedynie wtedy gdy chce przytakiwać ...
      jeśli nie przytakuje i nie akceptuje to to zła kobieta jest i należy
      jej się kara, ataki, wpędzanie w poczucie winy itd.
      Trafiłaś na faceta, który Cię nie szanuje, nie szanuje Twoich uczuć
      i emocji, nie kocha tylko uważa, że ma na własność ... uciekaj póki
      czas i szukaj kogoś kto będzie dbał o Twoje emocje, szanował Twoje
      uczucia, będzie brał pod uwagę Twoje zdanie a przede wszystkim
      spokojnie rozmawiał o dręczących Was niepokojach ...
    • duzawinka Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 11:19
      współczuję nieudanego małżeństwa
    • poprioniony Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 15:47
      > Tym razem nie ustępuję i domagam się przeprosin
      ...
      > Juz nie chcę jego przeprosin
      • khadroma Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 15:58
        poprioniony napisała:

        > > Tym razem nie ustępuję i domagam się przeprosin
        > ...
        > > Juz nie chcę jego przeprosin

        Bardzo klarowne, jak dla mnie.
        Na poczatku podjela probe uzyskania przeprosin.
        Potem, gdy z niej zadrwil, doszla do wniosku, ze jego przeprosiny ma gdzies.
        Ale chyba nie to stanowi meritum tej wypowiedzi....
        • poprioniony Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 16:17
          Ze tez musze jak krowie na miedzy...

          > Mąż tydzień temu, kolejny raz zdeptał mnie. Tym razem nie ustępuję
          > i domagam się przeprosin, skruchy, zapewnienia, że nigdy więcej

          "tydzien temu" to czas przeszly.
          "tym razem nie ustepuje" to czas terazniejszy.

          > Ta sytuacja jest nie do zniesienia - mijają dni pracy i dni
          > wolne - on nie rozpoczyna rozmowy, a jak ja zaczynam to się rzuca.
          > Juz nie chcę jego przeprosin

          "mijaja dni pracy i wolne" - to jest ten "tydzien temu".
          "juz nie chce przeprosin" - i znow czas terazniejszy.
          • khadroma Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 17:15
            poprioniony napisała:
            > "tydzien temu" to czas przeszly.
            > "tym razem nie ustepuje" to czas terazniejszy.

            A o czyms takim jak "czas terazniejszy historyczny" slyszal?
            Formy czasu terazniejszego czesto uzywa sie do opisu zdarzen przeszlych.
            • duzawinka Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 18:02
              > poprioniony napisała:
              > > "tydzien temu" to czas przeszly.
              > > "tym razem nie ustepuje" to czas terazniejszy.
              >
              > A o czyms takim jak "czas terazniejszy historyczny" slyszal?
              hahahahaha
              proszę Cię, nie pouczaj
              poprioniony wie lepiej


              > Formy czasu terazniejszego czesto uzywa sie do opisu zdarzen przeszlych.
            • poprioniony Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 18:03
              > A o czyms takim jak "czas terazniejszy historyczny" slyszal?

              Podejrzewasz autorke o ta technike literacka? Ja obstawiam, ze to
              byl raczej belkotliwy strumien swiadomosci, a przynajmniej moje
              prostujace sie jelita reagowaly tak samo jak przy Ulisessie.
    • duzawinka Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 18:13
      rzuć go i znajdź takiego, który nie tylko będzie Cię lekceważył i nie szanował,
      ale jeszcze będzie Cię bił

      będziesz typową polską męczennicą
      • teklana Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 18:19
        domniemuję,że Ty jesteś nietypowa duzowinka ;-)Ale nie wyjątkowa się
        okazuje ;-)
        • ullik Re: Poradźcie, pomóżcie .... 02.11.08, 18:42
          sa ludzie, którzy uważają, że jak nie beda o czymś rozmawiac, mówic to
          temat/problem nie bedzie istniał lub sam zniknie....
    • 16ewa16 Re: Poradźcie, pomóżcie .... 04.11.08, 22:22
      ullik - tak właśnie chyba uważa mój mąż - że jak nie będzie o czymś rozmawiac,
      mówic to temat/problem nie bedzie istniał lub sam zniknie.... - dokładnie tak.

      poprioniony - piszesz, że to mój "belkotliwy strumien swiadomosci". Masz rację -
      jestem w takiej depresji od dłuższego czasu, że rzeczywiście - nie rozróżniam
      już co jest prawdą a co kłamstwem. Mój mąż zakłamuje rzeczywistość a jeszcze
      bardziej przeszłość. Gdy cytuję jego własne słowa, mówi, że mi sie wydaje.

      Jeśli chodzi o przeprosiny - doszłam do takiego etapu, że już ich nie chciałam,
      bo wydarte na siłę raniły by zamiast ukoic ból. Chodziło mi bardziej o to
      (domagając się o nie) żeby mój mąż zrozumiał, że tak postępować nie może, że nie
      zgadzam sie na to. W momencie gdy zamiast tego, on atakował mnie poczułam, że
      nie będę ich w stanie przyjąć - zbyt wielki ból

      cdn.
      • staryigruby Re: Poradźcie, pomóżcie .... 04.11.08, 22:39
        a ty nie jestes najzwyczajnie zbyt zazdrosna?
    • 16ewa16 Re: Poradźcie, pomóżcie .... 05.11.08, 14:17
      Najzwyczajniej pewno jestem zbyt zazdrosna, zbyt wymagająca i zbyt poważna...
      zbyt zaangażowana, zbyt naiwna i zbyt konserwatywna ...

      staryigruby - A co to znaczy "zbyt zazdrosna"?

      polska_potega_swiatowa - wzajemność - to jest to, co do mnie przemawia - jakieś
      motto na szczęśliwy związek. I u mnie tez brak równowagi i rozmijanie się. On
      mnie chce, ja jego chcę ale inne mamy swiaty - szczególnie trudno nam jest się
      porozumieć

      gs_win tak, masz rację - intymność i smaczny posiłek są bardzo ważne, ale
      niestety nie wystarczą do szczęścia, nie wystarczą by nakarmić duszę, by
      zabliźnić rany i dać nadzieję...

      teklana - jesteś kobietą i chyba dlatego dobrze mnie rozumiesz. Napisałaś: "Mąż
      sie stawia-jak określiła autorka
      wątku,bo zostały przekroczone granice któr postawił pan.Zabrała mu
      zle pjętą prywatność.Takie tajemnice w związku są
      niedopuszczalne,poniewasz partner niszczy zaufanie kochanej osoby i
      doprowadza do braku bezpieczeństwa......Izoluje sie a to działa
      destrukcyjnie na związek.Nalegałabym na rozmowę!!!! "

      Dążę do rozmowy i porozumienia, tłumaczę jaki jest mój tok rozumowania i
      odczuwania i dlaczego nie mogę otrząsnąć się po jego oszustwach. Mówię czego bym
      chciała, słucham tez jego słów. Wykazuje dużo dobrej woli, ale jak tylko rusze
      temat "co działo się i dlaczego itd" to jest atak - tak idiotyczny i
      irracjonalny. On mówi, że kocha, że pragnie itd i obiecuje brak agresji i
      rozmowy ale na obietnicach się kończy. Ja zaś nie jestem w stanie żyć na niby,
      od teraz ...

      lidka_77 - ja czuję w sercu, że jeśli on mnie oszukiwał, to powinien poczuwać
      się przynajmniej do wyjaśnień. Boli mnie, że muszę się o to dopominać, a on i
      tak niczego nie wyjaśnia, odwraca kota ogonem i udaje że nie ma tematu.
      Wczoraj porozmawialiśmy ok. godziny ale o pracy mojej, jego. Liczyłam na rozmowę
      o uczuciach, o tych niewyjaśnionych sprawach - a on próbował zrobić awanturę, że
      rozmawialiśmy, czego jeszcze chcę.

      nie jestem w stanie życ jakby go nie było. Chcę prawdziwego życia - jesli
      małżeństwo, to prawda, miłość, przyjaźń, szacunek, zrozumienie, akceptacja,
      zycie razem - nie osobno - tak nie dam rady .... I efekt jest taki, że walczę o
      coś prawdziwego, ale ponosze klęski i umieram pogrążając się w rozpaczy

      kookardka - tak, mój mąż często jest bezwzględny. chyba jeszcze nie osiągnął
      stadium typowego agresora, nie umiem go rozgryźć. Albo sie grubo mylę albo on
      jest jakiś dziwny, na pewno nie funkcjonuje logicznie - przynajmniej nie wg
      mojej logiki.

      Napisałaś dużo trafnych słów i poradę - uciekaj. To właśnie często radzą ludzie
      - ale ja nie mogę uciec! Nie dlatego, że się boję i że nie mogę. Jest wiele
      powodów, dla których nie mogę.
      Napisałaś też "będzie dbał o Twoje emocje, szanował Twoje
      uczucia, będzie brał pod uwagę Twoje zdanie a przede wszystkim
      spokojnie rozmawiał o dręczących Was niepokojach ... "
      To właśnie, co napisałaś chciałabym uzyskac od swojego męża.
      I niestety, odnoszę wrażenie, że mój mąż póki co, właśnie tak postępuje jak Ty
      napisałaś - jest dobrze, gdy się uśmiecham, gdy coś jest nie po jego myśli to
      atak i przelewanie winy na mnie - pożałowania godnymi sposobami (np.
      manipulacja, wkładanie w moje usta słów, których nie powiedziałam).

      • kookardka Re: Poradźcie, pomóżcie .... 05.11.08, 16:59
        Moim zdaniem chciałabyś by Twój mąż był inny niż jest. Oczekujesz,
        że się zmieni. Uzalezniasz się od swojego pragnienia by on był inny
        bo Ty tak chcesz. Stąd pewnie brak możliwości ucieczki.Pułapka ...
        Odkąd zrozumiałam, że mogę kochać kogoś za to jakim jest człowiekiem
        i jak mnie traktuje przestałam myśleć, że miłość polega na
        irracjonalnym cierpieniu mimo wszystko i bierze się z kosmosu ;)
Pełna wersja