ojciec dziecka przy porodzie

05.11.08, 11:23
Mam pytanie do mężczyzn - jak zapatrujecie się na uczestnictwo w
porodzie rodzinnym? Jest to dla Was naturalne, pragniecie tego czy
raczej wolelibyście nie uczestniczyć w tym wydarzeniu? Pytam, bo dla
większości kobiet, z którymi rozmawiałam, to, że ich mężczyźnie będą
przy porodzie, jest jasne jak słońce. Ja nie chcę żeby mój mąż był
obecny w tzw. drugiej fazie porodu (w czasie tej właściwej akcji).
Nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek inny niż personel medyczny mógł
oglądać mnie w takiej sytuacji. On nie pała chęcią uczestnictwa, ale
powiedział, że to zależy ode mnie i wyjdzie z sali na moje żądanie.
A jakie jest Wasze zdanie na temat porodów rodzinnych? Chcielibyście
przy tym być, czy raczej niekoniecznie?
    • cloclo80 Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 14:42
      Zamiast uczestniczyć w wątpliwej urody lekcji zootechniki lepiej
      byłoby gdyby facet zadbał o porządny szpital lub klinikę, przekupił
      kogo trzeba by ruszyli dupsko, a potem dopilował by ktoś nie
      zaiwanił sprawy (co niestety często ma miejsce). Lepiej zatem niech
      zajmie się pilnowaniem lekarzy i pielęgniarek niż przysłowiową dupą
      Maryny.
      • mruff Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 14:52
        mam zamiar rodzić bez faceta-obserwatora
        to może być dla niego lekki wstrząs

        są przypadki (zbadane naukowo) kiedy po porodzie facetowi nie staje-
        bo widział jakiego cierpienia "przysporzył" swojej babce


        • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:13

          > bo widział jakiego cierpienia "przysporzył" swojej babce
          >
          >
          raczej widział rozciągniętą do niemozliwości dziurę, wielkiego włochatego
          arbuza, pokrytego krwistą mazią, który przez tę dziurę się przeciska. potem
          ciągnie się gumiasta kicha, a na koniec wyłazi kawał flaczorow. sama potem nie
          miałabym ochoty w taką dziurę czegokolwiek wkładać. o własnym ptaku nie wspominając.
          • leszlong Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:15
            @purchawka: O ile wiem, to facet przy porodzie nie widzi jak jego dziecko jest
            wypychane z macicy przez pochwę, gdyż tam będąc i widząc przeszkadzałby
            lekarzowi. On tego nie widzi, stojąc przy głowie rodzącej. Nikt z lekarzy nie
            pozwoli mu stać od strony przeznaczonej dla opieki medycznej.
            Tak więc, ojciec przy porodzie może być i nie widzieć wszystkiego. Zobaczy
            jedynie dziecko wrzeszczące i umazane krwią oraz śluzem.
            • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 00:04
              A to dziwne,ze nikt z lekarzy nie pozwoli stac od strony
              przeznaczonej dla opieki medycznej.Kiedy 9 lat temu rodzilam corke
              to maz byl przez caly czas ze mna,najpierw przegadal pol nocy z
              polozna kiedy ja siedzialam w wannie,a kiedy juz nastapil final to
              niemalze w jego rece corka wpadla.Sam przecial pepowine i zawsze
              powtarzal i powtarza,ze to byla najpiekniejsza noc w jego
              zyciu.Dodam,ze nie mial problemow ze wzwodem po porodzie widzac mnie
              rodzaca i staje mu niemalze na kazde zawolanie.Durnota jest
              twierdzenie,ze dziecko jest umazane krwia i sluzem - moja corka byla
              prawie czysta.Polozna ja tylko wytarla ocieplonym recznikiem
              poniewaz w Danii panuje system,ze jesli dziecko nie wymaga kapieli z
              powodu zbyt duzej ilosci krwi na sobie to przez pierwsze 2-3 dni
              warto dziecko zostawic nie zmywajac naturalnej ochrony skory.Az
              przykro sluchac wywodow niektorych o konsekwencjach porodu dla
              mezczyzn/mezow,o traktowaniu kobiet i dzieci kiedy naprawde mozna te
              chwile przezyc super i majac wspomnienia na cale zycie.W Danii 90%
              facetow jest przy narodzinach swoich dzieci - inaczej bylby
              okrzykniety mieczakiem.Nie znam przypadku aby po sprawie tatus mial
              problemy z ptakiem na skutek szoku.Fakt jest jeden:co poniektorzy
              faceci sa dobrzy do odwalenia zapolodnienia ale kiedy chodzi o
              asyste przy porodzie to juz ich nie ma.
              • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 20:00
                ludwigvanbeethoven napisała:

                Fakt jest jeden:co poniektorzy
                > faceci sa dobrzy do odwalenia zapolodnienia ale kiedy chodzi o
                > asyste przy porodzie to juz ich nie ma.

                Fakt jest takze taki, ze Natura tak to wymyslila, ze facet tylko
                zapladnia, zas cala reszta to domena kobiety. Jest to zreszta jeden
                z argumentow, ktorych uzywamy opowiadajac sie za prawem kobiet do
                aborcji - to nasze brzuchy i nasze porody....

                Ja rodzilam bez mezczyzny i, mowiac szczerze, zupelnie nie wiem w
                czym mezczyzna moze kobiecie rodzacej pomoc. Ze potrzyma za reke
                i "jest"? No i co z tego? Czy mniej prez to boli, czy mniej sie
                cierpi? Dla mnie to feministyczna histeria i nic wiecej...
                • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 20:35
                  W polskich szpitalach facet glownie jest potrzebny do pilnowania
                  kobiety,zeby jej personel nie zahukal,a dziecka nie zrobil kaleka.Co
                  do aborcji to tylko kobiety powinni sie w tej kwestii wypowiadac i
                  powinno to byc do rozrachunku poszczegolnej jednostki.Ja np jestem
                  zwolennikiem terapii genowej ale niestety odmawia mi sie mozliwosci
                  poniewaz wiekszosc spoleczenstwa polskiego uwaza to za
                  niehumanitarne.Co do pomocy to mozna na dwie strony gadac;syna
                  rodzilam w Polsce i zle to wspominam,a corke w Danii z mezem i to
                  zupelnie dwa porody.Generalnie uwazam,ze jesli facet/maz chce to
                  powinien byc razem z kobieta.Ale jak juz zauwazylas to sporo
                  forumowiczow twierdzi,ze asysta przy porodzie jest przede wszystkim
                  przerazajaca z powodu bolu,krwi i pozniejszych problemow ze wzwodem.
                  • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 21:12
                    ludwigvanbeethoven napisała:

                    > W polskich szpitalach facet glownie jest potrzebny do pilnowania
                    > kobiety,zeby jej personel nie zahukal,a dziecka nie zrobil kaleka.

                    Tak, tyle ze to jest zupelnie inna dyskusja. Pytanie zas dotyczylo
                    bardziej innych aspektow porodu rodzinnego. A poza tym to syna
                    urodzilam 15 lat temu, z nacieciem, lewatywa, z naciskaniem na
                    brzuch zeby wyszlo lozysko, lecz w dalszym ciagu nie pojmuje w jaki
                    sposob pomoglby mi wtedy moj maz, gdyby byl ze mna na porodowce.
                    Pouczylby lekarza, zeby mi nie robil lewatywy? A co by to zmienilo?
                    Malo tego, jak widac zyje, moje dziecko tez zyje, mam mase
                    znajomych, ktorym porodzily sie dzieci w tamtych latach i tez
                    wszystcy zyja i nie sa kalekami...Czy Wy, przypadkiem, nie
                    przesadzacie z ta niekompetencja naszych lekarzy?

                    Pytanie jst jednak w dalszym ciagu to samo: w jaki sposob mezczyzna
                    pomaga kobiecie podczas porodu (abstrahujac od koniecznosci
                    przykypywania poloznej i od wyrokowania czy jego kobiecie potrzebna
                    jest lewatywa)?
                    • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 21:59












                      > Pytanie jst jednak w dalszym ciagu to samo: w jaki sposob
                      mezczyzna
                      > pomaga kobiecie podczas porodu >
                      Jak wszystko na swiecie rowniez ten aspekt ma dwa bieguny.Z jednej
                      strony sa kobiety ktore uwazaja jak Ty,ze porod to typowa damska
                      sprawa,bo natura,bo mozna sie czuc nie atrakcyjna,bo ludzkie jest
                      to,ze dziecko moze wygladac niezbyt oszalamiajaco kiedy jest umazane
                      krwia czy kalem,bo tatus moze sie przestraszyc i miec problemy z
                      ptakiem,bo szok i bla bla bla itp.Nalezy uszanowac.Z drugiej strony
                      sa kobiety ktorym obecnosc meza (choc nie tylko bo znam osoby ktore
                      mialy przy sobie przyjaciolke lub mame)pomaga.Czuja sie bardziej
                      bezpieczne,porod przebiega spokojniej i szybciej,trzczniaja swoj
                      wyglad,mezczyzna nie obawia sie,ze wyglad partnerki przyprawi go o
                      dlugoletni wstret do niej itp.Nawet trzymanie za reke w tak waznym
                      momencie zycia niby dla Ciebie nic ale jednak - dzieki dotykowi
                      przekazujemy sobie nawzajem pozytywna energie.Kiedy moj syn 16 lat
                      temu sie rodzil ojca dziecka nie bylo nawet przed
                      szpitalem,wszystkie decyzje musialam podejmowac sama.W tymtych
                      czasach taka byla moda,ze kobieta miala zamknac ryj i robic to co
                      jej personel kaze.W szczegolnosci pielegniarki.Do konca zycia nie
                      zapomne kiedy nie bylam w stanie juz lezec bo rzygalam,potrzebowalam
                      chodzic bo mi to pomagalo,a taka jedna ci... na mnie z morda,ze mam
                      sie polozyc bo zgubie dziecko!Wszystko odbywalo sie z korzyscia dla
                      personelu,a nie z mysla o rodzacej.Kiedy rodzilam corke (moze
                      dlatego,ze w innym kraju)maz byl ze mna caly czas.Nic go nie bylo w
                      stanie zaskoczyc moze dlatego,ze Dunczycy traktuja cialo i nagosc
                      jako normalna w swiecie rzecz.Bogu dziekuje,ze mialam go obok i moze
                      choc faktycznie chlop nie jest w stanie ani pomoc ani pojac bolu
                      jaki jest naszym udzialem to mimo wszystko bylo klawo.Personel byl
                      dodatkiem do wydarzenia,a nie gwiazda rockowa podczas porodu.I oto w
                      tym chodzi.Nie zazdroszcze Ci przebiegu narodzin syna bo takie
                      wydarzenie pamieta sie do grobowej deski.Cale szczescie,ze czasy sie
                      zmieniaja,a ludzie maja prawo wyboru.Sa inne mozliwosci niz ta
                      straszna lewatywa,golenie - niepotrzebnie - krocza i z tego nalezy
                      sie cieszyc.Pewnie kiedy nasze dzieci beda rodzic lub stawac sie
                      rodzicami medycyna pojdzie jeszcze dalej.Kto wie - moze to chlop
                      bedzie rodzil,a my bedziemy sobie spokojnie siedzialy i trzymaly go
                      za reke....:)
                      • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 23:07
                        ludwigvanbeethoven napisała:

                        >.W tymtych
                        > czasach taka byla moda,ze kobieta miala zamknac ryj i robic to co
                        > jej personel kaze.

                        Ja musze byc jakas skrzywiona, bo wlasnie tego oczekiwalam od
                        personelu medycznego, zeby mi powiedzial jak mam sie zachowac. Bo
                        niby skad ja sama mialam to wiedziec? A to, ze rodzacej sie wydaje
                        ze wiszenie z glowa w dol jest odpowiednia pozycja porodowa, moze
                        sie okazac jednak malo bezpieczne dla niej czy dziecka, nie sadzisz?

                        > zmieniaja,a ludzie maja prawo wyboru.Sa inne mozliwosci niz ta
                        > straszna lewatywa,golenie - niepotrzebnie - krocza i z tego nalezy
                        > sie cieszyc.

                        A co jest takiego strasznego w lewatywie? Unikniecie "przyjemnosci"
                        narobienia pod siebie na oczach innych ludzi?

                        Tak sie sklada ze akurat wiem cos o skandynawskich porodowych
                        obyczajach, bo mieszkam w Szwecji. I uwierz mi, ze uwazam nasze,
                        polskie, "staromodne" podejscie za niejednokrotnie bardziej kobiecie
                        i jej godnosci przyjazne niz tutejsza maniera au naturel. Porod to
                        przede wszystkim potezna fizjologia, a kazda fizjologia jest dla
                        czlowieka krepujaca. Tyle, ze wspomniany przez mnie wczesniej
                        histeryczny feminizm (w Skandynwaii histeryczny dwa razy wiecej niz
                        gdzie indziej), nakrecil do granic wytrzymalosci te machine
                        bezrefleksyjnego uwznioslania porodowej fizjologii i wynoszenia jej
                        na poziomy, na ktorych sie okazuje ze krew, pot czy gowno sa
                        zwiazane z jakimis niepowtarzalnymi przezyciami duchowymi. Tymczasem
                        gowno porodowe jest dokladnie takie samo jak to poobiednie. I,
                        doprawdy, nie mam pojecia czemu te same kobiety, ktore w normalnej
                        sytuacji starannie zamykaja drzwi do toalety, nagle zaczynaja glosic
                        poglad, ze lewatywa bardziej je poniza niz narobienie pod siebie
                        przy swiadkach. Panie wybacza, ale dla mnie jest to dowod na to, ze
                        u wiekszosci kobiet hormony ciazowe wplywaja na procesy myslenia...



                        Kto wie - moze to chlop
                        > bedzie rodzil,a my bedziemy sobie spokojnie siedzialy i trzymaly
                        >go za reke....:)

                        Watpie.
                        • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 23:41
                          Przy pierwszym porodzie mialam robiona lewatywe i przyznam,ze to nie
                          jest siedzenie w salonie Gucciego.Golenie krocza tez odbiega od
                          przezycia duchowego.Za drugim razem zamiast lewatywy zostaly
                          zastosowane tabletki i mozna se bylo siedziec w sraczu tak dlugo jak
                          dusza zapragnela.Mialam szczescie,ze i syn i corka urodzili sie nie
                          umazani ani kalem,ani krwia,ani sluzem.Corka dodatkowo zostala tylko
                          wytarta cieplym recznikiem bo byla tak czysta,ze nawet nie trzeba
                          jej bylo myc.Wykapalismy ja dopiero w piatej dobie.Co zas do
                          obyczajow porodowych to nigdy nie zamienilabym dunskiego modelu na
                          polski.Z wielu powodow:spokoju,traktowania kobiety jako
                          czlowieka,mozliwosci wspolnego porodu bez bulenia bajecznych kwot za
                          cos co jest jak najbardziej naturalne na swiecie i gdzie poprzez
                          placenie obowiazkowej stawki na ubezpieczenie nie wiedziec czemu
                          szpitale kaza sobie wnosic dodatkowe oplaty.Ale skoro tak Cie
                          przerazaja skandynawskie modele to moze nie warto w tej strasznej
                          Skandynawii zyc?Moze powinnas pomyslec o powrocie do kraju?Nie moge
                          sie wypowiadac na temat Szwecji bo za malo ten kraj znam,ale chyba
                          wydaje mi sie,ze raczej nie odbiega Dania od Szwecji i Norwegii od
                          siebie.Te narody po prostu maja takie podejscie do zycia i 1000 razy
                          wole ich sposob niz pruderyjno-zaklamany polski.Gdzie nagosc jest
                          be,wypowiadanie slowa penis-srom-macica itp jest niemalze rowne
                          zdradzie narodowej.Moze gdyby oswiata w Polsce byla inna to nie
                          mieli by tam tylu mlodocianych ciaz,nielegalnych aborcji,samotnych
                          matek.Co do pozycji rodzenia to tylko rodzaca moze powiedziec w
                          jakiej jest jej najwygodniej.I moze to byc pozycja
                          siedzaca,wiszaca,plywajaca czy lezaca.Personel ma za zadanie nagiac
                          sie do kobiety,a nie odwrotnie.Konczac watek smiem stwierdzic,ze ze
                          strony natury kobieta wie co ma robic podczas porodu - polozna czy
                          lekarz moga ewentualnie podpowiadac kiedy warto glebiej oddychac i
                          ewentualnie przec coby sie dzieciaczyna nie zakleszczyla.
                          • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:24
                            ludwigvanbeethoven napisała:

                            Ale skoro tak Cie
                            > przerazaja skandynawskie modele to moze nie warto w tej strasznej
                            > Skandynawii zyc?Moze powinnas pomyslec o powrocie do kraju?

                            Ta nutka protekcjonalizmu mowi mi, ze przemawiasz do mnie z poozycji
                            tej, ktora w Danii jest na stale, zas, ja, sezonowa sprzataczka w
                            Szwecji, powinnam wrocic na swoja polska wioche. Typowe. A ja po
                            prostu jedyne co uwazam to to, ze skandynawski model zycia i ich
                            kultura nie zawsze dostarcza najlepszych i optymalnych rowziazan. I
                            nie rozumiem dlaczego uwazasz, ze powinanm wrocic do kraju tylko
                            dlatego ze nie wielbie balwochwalczo wszystkiego co Skandynawowie
                            sobie wymyslili i uznali za prawidlowe. Niechze oni sobie traktuja
                            cialo naturalnie. Ja jednak uwazam, ze sa w zyciu czlowieka pewne
                            tabu, ktorych nie powinno sie naruszac. Czy w Polsce, czy w Szwecji
                            czy tez w Patagonii.
                            • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:32
                              Nawet mi przez glowe nie przyszlo,aby traktowac Cie jako "sezonowa
                              sprzataczke" (jak sama siebie nazwalas)Chodzilo mi o to,ze ciezej
                              jest zyc w kraju ktorego sie do konca nie akceptuje,nie rozumie czy
                              nie popiera.Ale fakt jest faktem,ze ich sposob bycia i zycia jest
                              znaczaco odmienny od polskiego.I spokojnie - ja tez nie jestem w
                              stanie zaakceptowac pewnych sfer spolecznych i probuje przekonywac
                              Dunczykow,ze w Polsce byloby to nie do pomyslenia.
                              • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:45
                                ludwigvanbeethoven napisała:

                                > Nawet mi przez glowe nie przyszlo,aby traktowac Cie jako "sezonowa
                                > sprzataczke"

                                No tak to zabrzmialo, bo skoro uznalas ze moge sobie "wrocic do
                                kraju", to jest w tym zalozenie tymczasowosci mojego tutejszego
                                zycia. A ja tu mieszkam od ponad 10 lat, mam meza dla ktorego sie
                                zreszta tu przeprowadzilam, prace, dom...I nie wiem czy masz racje,
                                ze ciezko jest zyc w kraju ktory sie nie do konca akceptuje. Bo czy
                                jest taki, ktory sie akceptuje bezkrytycznie? W Polsce tez jest tyle
                                rzeczy, ktore mnie doprowadzaja do pasji i mi nie pasuja...

                                .Ale fakt jest faktem,ze ich sposob bycia i zycia jest
                                > znaczaco odmienny od polskiego.

                                Jest. W pewnych kwestiach mi te roznice wrecz odpowiadaja, wole, na
                                przyklad, szwedzka powsciagliwosc niz polska wylewnosc, ktora czasem
                                potrafi wyjsc bokiem (np. kiedy nie dadza Ci wyjsc z przyjecia o tej
                                porze, ktora Ty uznasz za stosowna). Nie rodzilam tutaj jeszcze
                                (moze niedlugo sie to zmieni;), ale znajome Szwedki ktore maja male
                                dzieci, tez nie zawsze sa zachwycone. Chociazby tym, ze polozne po
                                porodzie terroryzuja je przymusem karmienia piersia przez co
                                najmniej rok. A ja uwazam, ze jak sie chce skonczyc po pol roku czy
                                trzech miesiacach, to zadna polozna nie ma prawa w to ingerowac.
                                Tymczasem slyszalam historie o poloznych wrecz robiacych matkom
                                awantury za wczesniejsze zakonczenie karmienia. W Polsce lekarz
                                przyjal moja decyzje ze zrozumieniem, mimo ze skonczylam karmic
                                zaledwie po kilku miesiacach.
                    • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:04
                      > Czy Wy, przypadkiem, nie
                      > przesadzacie z ta niekompetencja naszych lekarzy?
                      Otóż, jak już wcześniej napisałem w Polsce od samych zakażeń szpitalnych umiera
                      w Polsce więcej ludzi niż w wypadkach drogowych, czyli ok. 6000. A są to
                      oficjalne PAŃSTWOWE dane, więc raczej są zaniżone, niż zawyżone. Pielęgniarki
                      urządzają sobie zabawy w sesje fotograficzne z wcześniakami wkładanymi do
                      kieszeni fartuchów, a lekarze SORów bezczynnie przyglądają się umierającym nic
                      nie robiąc, bo ci nie przynieśli ze sobą skierowania od lekarza pierwszego
                      kontaktu. Pielęgniarki i lekarze idą do pracy nie zwracając uwagi na
                      wykrwawiających się ludzi leżących przy wejściu, do szpitali trzeba wzywać
                      karetki, bo lekarz nie przyjmie chyba, że karetka przywiezie itd. itp.
                      Mój własny ojciec mało się nie przekręcił, bo kilka dni wcześniej lekarz nie
                      przeczytał w wynikach badań, że sytuacja JUŻ była poważna. Ojciec mojej
                      koleżanki był przewożony zimą z jednego końca miasta na drugi, w karetce, w
                      której obsługa nie włączyła ogrzewania. Efekt był tego taki, że dostał zapalenia
                      płuc, problem w tym, że całość działa się tydzień po operacji na otwartym sercu.
                      Ponadto po tej operacji nie zechciano należycie zdezynfekować rany i wdało się
                      zakażenie. Też ledwo przeżył. Oba z zeszłego roku. Moja matka rodziła moją
                      starszą siostrę przez cesarkę. Przed cesarką lekarz argumentował, że jest
                      wściekle potrzebna, ale POTEM lekarze już byli zgodni, że wcale JEDNAK wskazań
                      nie było. A ten lekarz po prostu zmyślił powody, po prostu łgał, bo inaczej
                      groziło mu, że się dziecko będzie rodziło między Bożym Narodzeniem, a Sylwestrem
                      (cięli 23 grudnia). Moja mama też żyje, siostra także. Tyle tylko, że mama miała
                      potem przez całe życie wielką bliznę i zadawane pytania, czy to cięcie to
                      przeprowadzał chirurg, czy rzeźnik.
                      Dodam, że moja ukochana też już miała profilaktycznie wycinany pieprzyk, co też
                      skończyło się blizną i także POTEM lekarze mówili, że ten, który to robił zrobił
                      to źle. To ZAWSZE tak jest. INNI lekarze POTEM będą mówili, że ten, co robił
                      zrobił źle. Ale ON nie odpowie, a pacjentowi zostanie pamiątka na całe życie.
                      Niestety, ale taka właśnie jest prawda: POLSCY lekarze SĄ niekompetentni, mają
                      zdrowie, życie pacjentów w głębokim poważaniu, bo wiedzą, że nawet, jak zaszyją
                      nożyczki, to włos im z głowy za to nie spadnie.
                      • ludwigvanbeethoven Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:16
                        Niestety masz absolutna racje.Moja Mama jest pacjentem na
                        nieszczescie Instytutu Onkologii w Warszawie.Miesiac temu miala
                        przeprowadzana operacje i NIEKOMPETENTNI lekarze spie.przyli
                        robote:podziurawili jej jelito cienkie i na dodatek nie powiedzieli
                        ani slowem,ze musi zmienic calkowicie system zywienia.Jak sie
                        pacjent pyta czy moze to czy tamto to lekarze sie nie zastanawiaja
                        czy sercowy,cukrzyk,z dziurawym jelitem - wszystko moze,a najlepiej
                        zeby sie zamknal i basta.Co do zaszytych nozyczek to jeszcze gotowi
                        zaskarzyc pacjenta o kradziez-wiec tez lepiej nie dochodzic swoich
                        praw.Oto "cudowna"polska sluzba zdrowia i nasze ciezko wypracowane
                        skladki na ich zabawy i olewanie pacjenta.
                        • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:21
                          Kolejny przykład z mojego własnego życia. Jako dziecko uległem wypadkowi.
                          Złamałem ząb i dostałem wstrząśnienia mózgu. Lekarz posadził mnie na fotelu
                          dentystycznym i kompletnie się nie przejmował faktem, że dziecko mu na fotelu
                          traci przytomność, w żadnym razie nie uznając tego za przesłankę, aby mnie do
                          szpitala skierować.
                          Ktoś jeszcze wierzy w kompetencje Polskich lekarzy?
                      • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:17
                        Dodam jeszcze: gdy mój ojciec leżał w szpitalu na łóżku obok zmarł na żółtaczkę
                        człowiek, który wcześniej od pana doktora dostał WZW jako bonus.
                        A żona mojego kolegi z pracy miała poród, który się przedłużał. Rodziła ze
                        znieczuleniem. Otóż lekarz miał podawać znieczulenie w określonych odstępach
                        czasu. Lekarz ZDROWO przeciągnął znieczulenie jej, przez co się zwijała z bólu.
                        A jednak W KARCIE znieczulenie widniało w równych odstępach czasu. Normalnie
                        lekarz SFAŁSZOWAŁ wpisy w karcie aby ukryć swój błąd. Właśnie po to jest ojciec:
                        postawić kamerkę i WSZYSTKO nagrywać. Nie do celów pamiątkowych, ale DOWODOWYCH.
                      • fajny-wenflon Re: ojciec dziecka przy porodzie 19.11.08, 11:54
                        Musze Cię zmartwić... jest to aż 10 razy więcej niż w wypadkach drogowych! Wg. badań szacunkowo nawet 10% hospitalizowanych jest zarażanych a ok 10% zarażonych w szpitalu umiera. W liczbach wygląda to tak: ok 60 tyś. osób umiera z powodu zakażeń szpitalnych co roku. 600 tyś. osób jest zarażanych w szpitalach! dane z 2004r
                        link: www.gis.gov.pl/test_kursy/kursy/zakazenia1/kurs2/materialy_edukacyjne2.pdf.
                    • uczula Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 10:05
                      ja ci powiem co by to zmienilo.
                      Nie traktowali by cie jak przedmiot.
                      Nie naciskali brzucha by lozysko wyszlo tylko PROSILIBY zebys jeszcze parla - ja
                      tak mialam i moj nM byl przy mnie.
                      a wierz mi - to moj drugi porod, wiec mam porownanie - bylo lepiej.
                      wszystko bylo inaczej i bylo zdecydowanie lepiej, chociaz porod byl ciezki.
                      ps. jak pan tatus poczuje sie nie teges to przeciez zawsze moze wyjsc...czyz nie?
              • alice33331 Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 19:44
                ludwigvanbeethoven napisała:
                Kiedy 9 lat temu rodzilam corke
                > to maz byl przez caly czas ze mna,najpierw przegadal pol nocy z
                > polozna kiedy ja siedzialam w wannie,a kiedy juz nastapil final to
                > niemalze w jego rece corka wpadla.Sam przecial pepowine i zawsze
                > powtarzal i powtarza,ze to byla najpiekniejsza noc w jego
                > zyciu.Dodam,ze nie mial problemow ze wzwodem po porodzie widzac mnie
                > rodzaca i staje mu niemalze na kazde zawolanie.Durnota jest
                > twierdzenie,ze dziecko jest umazane krwia i sluzem - moja corka byla
                > prawie czysta.Polozna ja tylko wytarla ocieplonym recznikiem
                > poniewaz w Danii panuje system,ze jesli dziecko nie wymaga kapieli z
                > powodu zbyt duzej ilosci krwi na sobie to przez pierwsze 2-3 dni
                > warto dziecko zostawic nie zmywajac naturalnej ochrony skory.Az
                > przykro sluchac wywodow niektorych o konsekwencjach porodu dla
                > mezczyzn/mezow,o traktowaniu kobiet i dzieci kiedy naprawde mozna te
                > chwile przezyc super i majac wspomnienia na cale zycie.W Danii 90%
                > facetow jest przy narodzinach swoich dzieci - inaczej bylby
                > okrzykniety mieczakiem.Nie znam przypadku aby po sprawie tatus mial
                > problemy z ptakiem na skutek szoku.Fakt jest jeden:co poniektorzy
                > faceci sa dobrzy do odwalenia zapolodnienia ale kiedy chodzi o
                > asyste przy porodzie to juz ich nie ma.


                Podpisuję się pod każdym słowem, prawie pod każdym, mój poród był 7 lat temu i
                odbył się w Polsce. ;) Odbierał ,dosłownie, poród, zawsze podkreśla, że On
                pierwszy zobaczył Młodą i się tym chwali wszem i wobec, stawał mu i nadal staje
                (tak,tak na mój widok). Wystarczy trochę inteligencji i można rozgraniczyć
                jedno od drugiego. Czy ginekolog nie wie, że jego partnerka ma w środku to co
                ma, nie sypia z nią w związku z tym.
            • troll_bagienny Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 09:40
              Nawet nie wiesz, co może zobaczyć (a nawet nagrać kamerką) przyszły
              tatuś. Mój znajomy skwitował poród swojej połowicy w ten sposób:" no
              i cała się rozlazła... i zrobiła kupę". Z tego co pamiętam, nie mógł
              się przemóc do seksu z żoną przez okrągły rok.
              Na początku akcji "Rodzić po ludzku", kiedy zaczęto mówić m.in. o
              udziale ojca w tym ważnym wydarzeniu, jakim są narodziny, paru
              znanych mi ojców twierdziło, że dzięki uczestnictwie w porodzie
              czują większy kontakt z dzieckiem. Nie sądzę jednak, żeby im
              chodziło o cały przebieg porodu - wystarczy, jak dla mnie, jeśli
              delikwent jest przy myciu i ubieraniu dziecka, które właśnie się
              urodziło, żeby poczuć więź, niekoniecznie trzeba oglądać spoconą
              żonę i słuchać jej jęków i pretensji w stylu: "coś ty mi zrobił!"
            • agastrusia Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 11:50
              Są nawet tacy delikwenci co to z kamerą/aparatem włażą w tą dziurę.
              Natomiast żaden normalny facet nie zagląda babce między nogi podczas porodu bo
              to, po pierwsze wątpliwa przyjemność, a po drugie, powinien ją wspierać, pomagać
              oddychać, trzymać za rękę, ocierać czoło i takie tam ;-)
            • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 22:17
              ilu ludzi, tyle prawd. mój widział.
              a jako ciekawostke podam, że w tym wątku czynny jest delikwent, dla którego
              obecność ojca przy operacji "cesarskie cięcie" jest jak najbardziej normalna,
              właściwa i wskazana
          • malenka_e650 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:08
            z doświadczenia - facet nie widzi co się dzieje od pasa w dół, stoi
            z drugiej strony łóżka, mój mąż przez cały poród pstrykał zdjęcia i
            był zafascynowany i szczęśliwy, że mógł być razem z nami w sali i
            właśnie tam najlepiej mógł wszystkiego dopilnować; to było 5 lat
            temu :) za 2 miesiące kolejny poród i mój mąż chce być ze mną :)i
            nie ma mowy o żadnych problemach łóżkowych z powodu wspólnego
            porodu, ale to przeżycie dla prawdziwych facetów :)
            • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 23:22
              malenka_e650 napisała:


              > mój mąż przez cały poród pstrykał zdjęcia

              Przerazajace...
          • makwalz Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 13:09
            z tego co się orientuje to na wiekszosci porodówek facet w czasie porodu
            rodzinnego nie zagląda w dziure..zależy na jakiej porodówce się przebywa...
          • dove5 Re: ojciec dziecka przy porodzie 18.11.08, 20:28
            Obrzydliwe jest to co piszesz. Nie rozumiem ludzi, ktorzy w tak
            oblesny sposob postrzegaja swoje cialo. Pewnie brzydzisz sie sama
            siebie.
            • bgwd14 Re: ojciec dziecka przy porodzie 18.11.08, 21:26
              Rozumiem, że wszyscy Ci "wrażliwi" na te obrzydliwości porodowe,
              faceci, nie bedą również w stanie zaopiekować się kochaną, ale chorą
              osobą. Gdy w razie poważnej choroby musieliby, nie daj Boże, zmienić
              pampersa żonie, umyć tyłek, to od razu daliby nogę. Fe, to takie
              nieestetyczne... Tylko gdzie tu miłość także na złe, a nie tylko na
              dobre i przyjemne?
        • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 00:22
          I jeszcze wiecej przypadkow, w ktorych kobieta robi sie oziebla po traumie
          porodu (bo czuje, jakiego cierpienia sobie "przysporzyla"). To moze na wszelki
          wypadek zrezygnujemy w ogole z rozmnazania?
          • teklana Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 10:08
            Halo,halo-wydaje mi sie ,że popadamy w skrajności.Rozumiem obie
            strony.Poród jednak jest tak specyficznym przezyciem,że nie można
            stworzyć jednoznacznego kodeksu prawidłowego postępowania.
            Niezaprzeczalnie są to ważne chwile zarówno dla mamy , taty i
            dziecka.
            Sama jestem mamą-od dłuzszego czasu,ale pamietam dzień porodu jakby
            to było wczoraj.Nie był to poród rodzinny,były już wtedy rzecz jasna
            takie mozliwości ale rodzice często nie korżystali z
            tego "dobrodziejstwa".Pare lat póżniej nastała taka chyba moda,która
            nie wiem skąd przyszła i wiele kobiet zadreczało swoich partnerów
            namowami na wspólny poród.Pojawiły się również modne twierdzenia
            typu "jestesmy w ciąży",szkoły rodzenia itp.
            Moda modą,ja wracając do sedna,rodziłam tak naprawdę w
            skandalicznych warunkach(biorąc pod uwagę te czasy )i było mi samej
            bardzo ciężko.14 godzin charówki bez bliskiej osoby w towarzystwie
            cynicznych pielęgniarek.Nie pomyślałam jednak nawet przez moment by
            zaprosić męża do przeżywania tych katuszy.Odwdzięczył mi sie po
            wszystkim bardzo pomagajac w domu już po powrocie ze szpitala.Teraz
            są wieksze mozliwości zorganizowania porodu rodzinnego,super
            warunki,łózeczko w jednoosobowej sali,wycieczki rodziny z
            gratulacjami.....i świetnie.Uważam ,że każdy człowiek jest
            inny,inaczej przeżywa i odczuwa.Nie śmiałabym namawiać męża na coś
            na co mógłby nie mieć ochoty.Skoro nie wyraził chęci ok.Gdyby
            jednak chciał-też dobrze.
            Wiele kobiet postepuje bardzo egoistycznie zmuszając niejako
            mężczyzn swoich ukochanych do wspólnego wysiłku przy porodzie mówiąc
            razem śmy to wykonali to dlaczego ma facetowi być lżej.W
            konsekwencji niejednokrotnie mężczyzna nie poradziwszy sobie z
            sytuacją odchodzi od rodziny.
            Myślę ,że nic na siłę,a jesli ktoś chce trzeba mu umożliwić
            uczestniczenie w tej podniosłej chwili.
            • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 12:24
              Jasne, że jak facet chce, to warto rozważyć taką opcję. Trzeba
              poszukiwać kompromisu, który jakoś pogodzi oczekiwania i matki i
              ojca dziecka. Na szczęście my się zgadzamy co do tego, że obydwoje
              nie chcemy żeby mój mąż był do samego końca porodu. Gdybym chciała
              żeby był, to pewnie by się zgodził, ale wiem, że to nie byłaby jego
              całkowicie wolna wola. Dla wielu osób stanowimy jednak dziwadła,
              ponieważ ZWŁASZCZA kobiety uważają, iż jest oczywiste, ze poród
              powinien być rodzinny. Wkurza mnie to, bo ja nikomu nie wybijam z
              głowy porodu rodzinego - jak chcą rodzić razem proszę bardzo,
              natomiast ja spotkałam się z takimi tekstami jak powyżej
              wspominałam. Tak jakby przyszłe matki decydujące się rodzić z
              mężami/partnerami czuły się lepsze od tych nielicznych, które się na
              to nie decydują.
              • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 12:30
                ale to jest naturalne...nie masz co sie burzyc

                w spoleczenstwie w ktorym mda jest na pewne zachowania... osobniki kultywujace
                ja beda wywyzszaly sie tym...osobniki niekultywujace,beda oszukiwaly same
                siebie,ze one nie narzucaja wiec nie powinno byc narzucane...

                rzeczywiscie nie powinno... ale w sytuacji odwrotnej bardzo czesto nagle te
                nienarzucajace narzucaja, a narzucajace nie;]

                argumantem za tym, ze gdyby porody rodzinne byly malo popularne, Ty
                "narzucalabys" i tlumaczyla chcacym tak rodzic,ze to jest zle... jest to,ze
                teraz sama siebie musisz przekonywac na forum

                bo przeciez gdybys naprawde miala gdzie innych i decydowala samodzielnie... to
                bys pierd#lila to co mowia inni
                • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 12:35
                  aaaa
                  to co Ty tu uprawiasz tez jest narzucaniem swojego zdanie... robisz to sposobem
                  jakim opisujesz... zadajesz pytanie a potem od razu (w dodatku bardzo
                  sugerujaco) mowisz o swoich wnioskach...

                  jdnoczesnie chcesz obnizyc argumenty drugiej strony populistycznymi chwytami
                  "wiele kobiet" itpe... jednoczesnie opisujac to tonem "one glupie i takie niedobre"
                  • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:08
                    Swoje pytanie skierowałam do mężczyzn ponieważ chciałam wiedzieć czy
                    rzeczywiście jest tak, że na ogół mężczyźni bardzo chcą uczestniczyć
                    w porodzie. Podejrzewałam, że tak nie jest, ale znajome kobiety
                    zaczęły insynuować, że jest i stąd moje pytanie. Nikogo nie
                    przekonuję do niczego, chciałam jedynie poznań opinię MĘŻCZYZN, więc
                    nie doszukuj się nie wiadomo czego.
                    • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:22
                      gdybys naprawde tylko tego chciala...poprostu zadalabys pytanie... bez tej calej
                      "sugerujacej" i "napastliwej" otoczki
                      • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:35
                        Zaczęłam właśnie od pytania (patrz - początek wątku), a później
                        dałam wyraz swojemu rozgoryczeniu z powodu głupich komentarzy, z
                        którymi sie spotkałam w związku z tym zagadnieniem. I nie mam
                        zamiaru "napastować" samej idei porodów rodzinnych tylko fanatyzm
                        niektórych kobiet w tym temacie.
                        • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:41
                          Właśnie przeczytałam wszystkie swoje wypowiedzi w tym wątku i nie
                          zauważyłam właściwie żebym cokolwiek sugerowała czy kogoś
                          napastowała. Przytoczyłam tylko rzeczywiste wypowiedzi (że facet,
                          który nie chce to właściwie samiec, a związek z kimś takim jest
                          powierzchowny), które swego czasu do mnie skierowano. I które mi się
                          nie spodobały. Również w rzeczywistości spotykam się z wielkim
                          zdziwieniem gdy mówię, że mój mąż nie będzie obecny w drugiej fazie
                          porodu. Takie są fakty i tyle.
                          • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:44
                            oczywiscie,ze tego nie zobaczysz...
                            twoje znajome tez tego nie widza...

                            a facet jest samcem.. czy tego chcesz czy nie;]
                            • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:52
                              > a facet jest samcem.. czy tego chcesz czy nie;]

                              Oczywiście, że jest :) Ale chodziło o bycie samcem nie w sensie
                              biologicznym tylko emocjonalnym - wyzucie z uczuć wyższych.
                              • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:04
                                bo wiesz... zarowno poczucie,ze faceta nie powinno byc przy porodzie... jak i
                                poczucie kobiety,ze facet nie powinien tego widziec...jest nalecialoscia
                                spoleczna z minionej mody

                                teraz mamy inna mode.. niektore osoby juz sie na to przestawily

                                tak prawde mwoiac to nie ma tu nic czystego z wnetrza pragnien czlowieka... ale
                                jego wyobrazenia o roli spolecznej i tego co "wypada"

                                kiedy nie wypadalo,zeby mezczyzna byl przy tym... teraz zaczyna niewypadac zeby
                                go nie bylo

                                wiele osob potrafi myslec samodzielnie i samemu podjac decyzje.. ale wiele tez
                                robi to co jest "poprawne"... a mimo wszytsko nawet te samodzielnie myslace mama
                                w glowie pewne "spoleczne" instrukcje...

                                ja np mimo,ze jestem bardzo "naturystyczna" i kompletnie nie uwazam,zeby zwykle
                                czynnosci bilogiczne mialbybyc wstydliwe czy odpychajace.... mimo,ze kiedys pod
                                wplywem forum zapytalam faceta czy chcialby w takij sytuacji byc przy mnie i
                                uslyszlam,ze tak (ale to bylo takie byle jakie i wiem,ze nieprzemyslane-moze jak
                                uswiadomilby sobie realnosc takiej sytuacji, zmienilby zdanie)... tez mam w
                                glowie to, ze facet "nie powinien" widziec kobiety tak rozwlonej... choc to
                                przeciez jest bez sensu, bo moja koncepcja akceptacji fizjonomii fizjologii
                                powinna mowic mi,ze to naturalne i facet nie powienien przyjmowac tego negatywnie...


                                nastawiasz sie negatywnie do wszytskich myslacych inaczej i probujacych Cie
                                przekonac....a nie powinnas... podejmij swiadoma decyzje i poprostu tak zrob
                                • turbo_wesz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 13:03
                                  pani zadała proste pytanie, a ty filozujesz o jakichś wewnętrznych modach.

                                  ja, osobiście, raczej wolałbym uniknąć tego widoku, ale chcę być tam w razie
                                  jakby coś się działo oraz żeby dodać żonie otuchy (z bliską osobą zawsze łatwiej)
                        • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:41
                          chcesz napastowac fanatyzm fanatyzmem.. ale nie widzisz,ze w tym momencie jestes
                          taka sama ;]

                          Ci sie wydaje inaczej to od razu wyzywasz inne od fanatyczek itpe..

                          wykazujesz sie tym samym co one... jestescie siebie warte;]

                          wnioskuje,ze gdybys znalazla sie w gronie koboet unikajacych porodow rodzinnych
                          jak wody swieconej... i znalazlaby sie jedna chcaca takie cos zorganizowac...
                          zachowywalabys sie tak samo jak one
                          • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:48
                            Ty chyba masz kłopot ze zrozumieniem co ja właściwie napisałam.
                            Podkreślam jeszcze raz, że nie potępiam ani porodów rodzinnych ani
                            ludzi, które takie porody popierają. Gdy zarówno matka i ojciec
                            dziecka chcą uczestniczyć w tym wydarzeniu to jest naprawdę super. I
                            gdzie widzisz tutaj fanatyzm?? Denerwuje mnie jednak to, że
                            niektórzy krytykują postawę odmienną i brak chęci wspólnego
                            rodzenia.
                            • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 13:55
                              alez oni maja pelne prawo do krytyki..tak samo jak Ty mialabys prawo zkrytykowac
                              kogos, kto chce rodzic w domu w towarzystwie swoich ciotek,bez zadnego
                              zabezpieczenia, nie konsultujac nic przez 9 miesiacy z zadnym lekarzem

                              Twoje wypowiedzi nie maja formy obiektywnego pytania w calu dowiedzenia sie
                              jakie stanowisko maja inni...

                              ale jest proba przeforsowania swojego zdania: zrobilas to (niechacy zapewne, bo
                              takie praktyki sa swiadome zazyczaj ludziom przeszkolonym w sposobach persfazji)
                              podajac zaraz za pytaniem swoje zdanie.... wypowiadajac sie o swoich znajomych
                              tonem bardziej negatywnym... do tego w ktoryms poscie z kolei nazwalas je
                              fanatyczkami

                              caly Twoj watek jest jedna wielka krytyka sposobu myslenia Twoich znajomych...
                              masz do tego prawo zreszta;]
                              • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:01
                                tygrysio_misio napisała:
                                > caly Twoj watek jest jedna wielka krytyka sposobu myslenia Twoich
                                znajomych...
                                > masz do tego prawo zreszta;]

                                Baby! Uspokujta się!
                                A Ty tygrysio nie zazdrośc koleżance że jest w ciąży.
                                • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:07
                                  sugerujesz,ze zazdroszcze?
                                  dlaczego?? ;]

                                  ostatnio przezylam lek przed dorosloscia,kiedy zdalam sobie sprawe,ze juz jestem
                                  w wieku reprodukcyjnym i ze coraz blizej mi do zycia z plebani czy innych
                                  seriali.... niz do filmow o szalonych nastolatkach ;] na szczescie przeszlo mi,
                                  ale w takiej sytuacji chyba ciezko powiedziec,ze zazdroszcze ;]
                                  • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:43
                                    tygrysio_misio napisała:

                                    > sugerujesz,ze zazdroszcze?
                                    > dlaczego?? ;]

                                    Bo się czepiasz, niewiadomo czego :)))
                                    • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:50
                                      sie nie czepiam tylko wchodze glebiem w podane tresci... prosze nie analizowac
                                      slowa "glebiej" ;]
                            • winifred jak zwykle.... 12.11.08, 21:52
                              oł fak! pewne, rzeczy nie ulegają zmianie, zaczęło się od normalnego pytania, typu: za czy przeciw. Skończyło sie jak zwykle: niemal linczem autora pytania! czy Ona sugeruje odpowiedź czy nie, czy narzuca swój punkt widzenia czy nie!
                              porażka! zamiast merytorycznej dyskusji, przepychanki, kto co komu wmawia!
                              co do pytania, wypowiadam sie w imieniu swoim i męża:
                              ja podobnie jak pan premier zdaniem pani Nelllly Rokita, jestem "w rozkroku": chciałabym, żeby mój mąż był przy mnie, z drugiej strony jak myslę sama o porodzie, to cała "operacja" napawa mnie swoistym rodzajem obrzydzenia (pomimo niewątpliwego uroczego "owocu tejże operacji"), i wolałabym, żeby mój mąż tego nie oglądał. dla jego dobra "psychicznego" :)
                              wiem, też, że On mysli podobnie jak turbo_wesz: wolałby tego nie widzieć, ale uważa, że rozsądniej będzie nie zostawiać mnie w tym momencie samej... bo to Polska przecież
                              kazdy decyduje sam za siebie, My też mamy jeszcze nieco czasu na decyzję.

                              ps: pogadajcie lepiej, zamiast "drzeć koty"
                              czółko!
              • maxi102 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 11:47
                Odpowiem Ci na podstawie własnych (jako ojca przy porodzie)
                doświadczeń. Przed porodem rozmawialiśmy z żoną na temat mojego
                ewentualnego uczestnictwa przy narodzinach córeczki - zgodnie
                ustaliliśmy, że nie będę na porodówce, ze względu na krępujące dla
                żony intymne okoliczności. Rzeczywistość jednak okazała się trochę
                inna - za sprawą położnej zostałem wciągnięty w czynne
                uczestniczenie przy porodzie. Wspominam to jako jedno z
                najpiękniejszych doznań w życiu. Może faktycznie, jeśli ktoś
                zupełnie obcy oglądałby poród widziałby "zakrwawionego włochatego
                arbuza" (zresztą po serii obejrzanych w telewizji telenowel w
                stylu "pierwszy krzyk" i moje wyobrażenie na ten temat było
                podobne). Oczami ojca, na "żywo" sytuacja wygląda zdecydowanie
                inaczej - byłem świadkiem jak na świecie pojawia się najpiękniejsza
                dla mnie istota. Możliwość wspierania na duchu żony też po czasie
                okazała się bardzo pomocna, a to wspólne przeżycie zbliżyło nas
                jeszcze do siebie
                • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:10
                  Nie wykluczam, że i u nas będzie podobny przebieg wydarzeń. Na razie
                  górę bierze moje poczucie skrępowania oraz pewnie niepokój mojego
                  męża przed nieznanym. Ale to tylko przypuszczenia co do tego jak
                  będzie. W związku z tym niczego nie zamierzamy z góry przesądzać i
                  może się zdarzyć tak, że mąż jednak będzie obecny do końca, chociaż
                  na razie żadne z nas tego nie zakłada.
        • rikol Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:32
          Rozumiem, ze 99% przypadkow tych problemow z erekcja dotyczy
          ginekologow-poloznikow, ktorzy porody, takze z powiklaniami i zakonczone
          operacja, ogladaja na codzien? A co z weterynarzami? Smieszy mnie taka
          argumentacja, bo jakos ci sami twardzi panowie ogladaja regularnie krwawe jatki
          w telewizji, graja w krwawe gry, poluja na zywe zwierzeta, a tu nagle boja sie
          OGLADAC porod swojej kobiety.
          • turbo_wesz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 13:09
            proste wytłumaczenie ewolucyjne - kobieta ma się kojarzyć z ciepłem i
            bezpieczeństwem, być równowagą dla "krwi i stali", a poród może obedrzeć ze
            złudzeń, w końcu kobiety też pierdzą
            • rikol Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 14:30
              Jeszcze 100 lat temu ludzie mieszkali w domach jednoizbowych, razem ze
              zwierzetami. Sugerujesz, ze oni nie widzieli porodow? Bzdury kompletne. Ogladali
              porod kobiety, krowy, swini, suki, kotki - bez zadnych urazow. Dzieci w takich
              warunkach widzialy tez seks rodzicow i nic sie nikomu nie stalo. Kobieta kojarzy
              sie z cieplem od XVIII w. - to wymyslil Rousseau, wraz z opieka nad dziecmi (co
              ciekawe, sam Rousseau mial duzo dzieci, ktore oddal do przytulku). Wczesniej
              kobieta kojarzyla sie z diablem i nieokielznanym popedem seksualnym - stad
              polowania na czarownice, wlasnie z patologicznego strachu przed kobiecym popedem
              seksualnym. Dzieci zywiono resztkami, nawet w bogatszych domach. Porodow przez
              tysiaclecia nie ogladali tylko arystokraci i ludzie na tyle bogaci, zeby
              pozwolic sobie na oddzielne pokoje dla kobiet.

              Jak kobieta zachoruje na raka i jest nieestetyczna, to tez odziera cie ze
              zludzen? Porod to normalna sprawa, wiekszosc kobiet go przechodzi. Dla ciebie
              najlepsza bedzie lalka - nie ma tych znienawidzonych przez ciebie smierdzacych
              wnetrznosci, no a dziecko przeciez mozna adoptowac.

              Mezczyzni tacy jak ty kobiete uwazaja za przedmiot stworzony tylko dla ich
              przyjemnosci, jesli przestaje byc ladna lub tez zaczyna byc autonomiczna, chca,
              zeby zniknela im z oczu. Gadanie o 'cieple i bezpieczenstwie' to jest po prostu
              maskowanie pragnienia kompletnej kontroli nad kobietami.
              • nett1980 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 14:49
                Za duzo madrych slow i odniesien do historii :) Polowa macho tutaj
                nic z tego nie zrozumie.
                Moj byl przy porodzie, lepiej sie z tym czulam, byl oczywiscie za
                moja glowa. Widzial malego od razu po wyjsciu. Slyszal jak noz
                nacinal mnie, widzial wypychanie. Gdyby cos sie z dzieckiem stalo,
                to przynajmniej bylby swiadek spoza ukladu pielegniarsko-
                lekarskiego. O dziwo to on plakal juz po potem na oddzielnej sali,
                gdy trzymal tlumoczek z 3,5 kg czlowiekiem. Ja tam mialam wszystko
                glebko w powazaniu, myslalam tylko o tym, ze koszmar sie skonczyl i
                ze synke jest ok.
            • ahhna Re: ojciec dziecka przy porodzie 17.11.08, 11:02
              > proste wytłumaczenie ewolucyjne - kobieta ma się kojarzyć z
              ciepłem i
              > bezpieczeństwem, być równowagą dla "krwi i stali", a poród może
              obedrzeć ze
              > złudzeń, w końcu kobiety też pierdzą

              Również sikają, robia kupę, dłubią w nosie, smarkają, pocą się i
              czasem śmierdzą potem, a dodatkowo raz na miesiąc krwawią. Para,
              która żyje ze sobą kilka lat - na tej samej planecie, a nie dwóch
              róznych - widzi to nawzajem u siebie. I jeśli ma odrobinę oleju w
              głowie - nie robi z tego tragedii. Ja bym powiedziała, że ta
              świadomość fizjologii partnera nie tylko nie oddala, ale wręcz
              zbliża. Z całą resztą śweiata mamy w 99% estetyczny do przesady
              kontakt, pozbawiony widoku krwi, smrodu i kału (a także, niestety,
              rozmów o śmierci np, bo to też mało estetyczny temat). Więc z tą
              jedną osobą warto mieć coś więcej. Również na poziomie fizjologii. W
              końcu na kiblu zobaczę w swoim życiu pewnie tylko dzieci i męża. I
              to oni będą dla mnie ludźmi z krwi i kości. I to jest w sumie
              fajne :).
              A na tej zasadzie: czy w gruncie rzeczy seks jest estetyczny? A czy
              myśli się o tym, uprawiając go z ukochaną osobą?
          • zoofka Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 12:16
            Położnik kształcił sie w tym temacie i dla niego jest to PRACA. Poza tym nie
            jest to ich kobieta, tylko pacjentka a to chyba duża różnica.

            Śmieszy mnie stwierdzenie, że facet który nie ma ochoty na poród rodzinny nie
            jest "twardy" ani "męski"
      • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:23
        Lepiej zatem niech
        > zajmie się pilnowaniem lekarzy i pielęgniarek niż przysłowiową dupą
        > Maryny.


        czyki jesteś za tym, żeby był przy porodzie :DDD
        • cloclo80 Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:39
          Owszem, ale w charakterze kontrolera a nie akuszera.
          • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:56
            no ale jak patrzeć lekarzom na ręce gdy się jest poza salą porodową??
    • obrotowy never more :) 05.11.08, 14:52
      archeopteryx napisała:

      Chcielibyście przy tym być, czy raczej niekoniecznie?


      Chcialem, ale drugiego takiego juz bym nie przetrzymal :)

      Mozna dostac ataku serca przy tym 12-to godzinnym horrorze.
    • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 15:01
      Ja byłem i nie żałuję. Oczywiście pojechałem z portfelem
      wypchanym flotą. Miała miec cesarkę bo ciąża była przenoszona,
      więc kiedy zadzwoniła do mnie w pracy że będzie poród
      naturalny, natychmiast pojechałem do szpitala.
      Sprowiadziłem prywatną położną (wcześniej umówioną), opłaciłem
      położne, wykupiłem znieczulenie (wszystko szara strefa).
      Gdybym nie był, żona by tych wszystkich rzeczy nie mogła
      załatfic. Fakt jest faktem, że najlpeiej czułem się przed
      szpitalem jarając cmika za cmikiem.
      • gocha033 koszmar 05.11.08, 15:04
        z tą flotą...

        az rodzic sie odechciewa.
        • cloclo80 Re: koszmar 05.11.08, 20:29
          W naszych szpitalach często nie ma innego wyjścia tylko postąpić jak chooligan.
          W końcu lepiej posmarować i zwiększyć prawdopodobieństwo, że ze szpitala nie
          przywiezie się kaleki lub co gorsze trupa.
          • 0ffka Re: koszmar 05.11.08, 21:19
            cloclo80 napisał:

            > W naszych szpitalach często nie ma innego wyjścia tylko postąpić jak chooligan.
            > W końcu lepiej posmarować i zwiększyć prawdopodobieństwo, że ze szpitala nie
            > przywiezie się kaleki lub co gorsze trupa.

            To jest niestety polityka prorodzinna po polsku :(((
            PS
            Nigdy w życiu nie pozwoliłabym, aby moje kochanie uczestniczyło w czymś takim
            jak poród rodzinny :)
            • cloclo80 Re: koszmar 05.11.08, 21:41
              Możliwe, że wyrażam się mało parlamentarnie, ale nie ma innego wyjścia jak brać
              sprawy we własne ręce i użyć wszelkich środków by finał ciąży nie zakończył się
              tragicznie.
            • pyzz Re: koszmar 07.11.08, 11:49
              > Nigdy w życiu nie pozwoliłabym, aby moje kochanie uczestniczyło w czymś takim
              > jak poród rodzinny :)
              Jakbym trafił na kobietę, która odmawiałaby mi prawa do udziału w porodzie
              naszego wspólnego dziecka, to szybko przestałaby być moją kobietą i w życiu nie
              miałaby szans na dziecko ze mną.
              To jest straszne. Jeżeli kobieta nie chce się swemu facetowi pokazywać w
              trakcie, a równocześnie nie widzi nic przeciwko, aby oglądały to obce
              pielęgniarki, to znaczy, że więź między nią a jej facetem jest na tyle żadna, że
              nie powinien się godzić mieć z nią dziecko.
              • archeopteryx Re: koszmar 07.11.08, 14:06
                Jeżeli kobieta nie chce się swemu facetowi pokazywać w
                > trakcie, a równocześnie nie widzi nic przeciwko, aby oglądały to
                obce
                > pielęgniarki, to znaczy, że więź między nią a jej facetem jest na
                tyle żadna, ż
                > e
                > nie powinien się godzić mieć z nią dziecko

                Wydaje mi się, że strasznie upraszczasz. Poczucie wstydu można mieć
                większe lub mniejsze, to kwestia bardzo indywidualna. Jeżeli kobieta
                ma większe poczucie wstydu niż jakaś inna kobieta, nie swiadczy to
                zaraz o płytkości więzi łączących ją z partnerem. I to nie jest tak,
                że swojemu facetowi nie chce się pokazać, ale nie ma nic przeciwko
                obecności pielęgniarek. Personel medyczny na sali porodowej to po
                porstu konieczność i nie da się tego uniknąć. I wcale nie chodzi o
                to, że woli się pokazywać pielęgniarkom niż partnerowi, tylko o to,
                że pielęgniarkom (położnym) musi się pokazać, a partnerowi nie.
                Jednocześnie również moim zdaniem dziwna i niepokojąca byłaby
                sytuacja kategorycznej odmowy mężczyźnie uczestniczenia w porodzie
                rodzinnym gdy on tego wyraźnie chce. Jest to zdarzenie tak ważne dla
                obojga, że decyzja powinna być wspólna
                • pyzz Re: koszmar 08.11.08, 13:56
                  Przeczytałem Twoje uwagi na temat poczucia wstydu i chcę napisać, że to nie jest
                  tak, że ja upraszczam. To jest raczej kwestia postawienia odpowiednio wyżej
                  poprzeczki co do wymaganej więzi jaką trzeba stworzyć z kobietą, aby móc się
                  odpowiedzialnie zgodzić na to, aby mieć z nią dziecko. Jak mam mieć z kobietą
                  dziecko, to wiążę się z nią na 20 lat. Wybacz, ale to musi być NAPRAWDĘ silna
                  więź. Wstyd przed pokazaniem się drugiej osobie w trudnych naturalistycznych
                  chwilach jest oczywisty, zrozumiały i należy go szanować. Jednak w miarę
                  zacieśniania relacji dopuszczamy drugą osobę coraz bliżej. Jeżeli decydujemy się
                  na dziecko, a nadal nie jesteśmy ze sobą na tyle blisko, aby się siebie nawzajem
                  nie wstydzić, to znaczy, że to za wcześnie na dziecko.
                  • pyzz Re: koszmar 08.11.08, 14:24
                    Nie wiem, czy dobrze sformułowałem o co mi chodzi.
                    Ale według mojego światopoglądu ojciec jest na sali porodowej nie po to, aby
                    sobie popatrzeć, czy porobić zdjęcia, tylko aby JEJ pomóc. Jeżeli kobieta mówi,
                    że się wstydzi, to znaczy po prostu, że nie ufa, kurcze, ojcu swego dziecka na
                    tyle aby odczuwać jego obecność jak pomoc, a nie jako niepotrzebne dodatkowe
                    gały, które chcą się gapić. A to znaczy, że relacja między nowymi rodzicami jest
                    zbyt płytka, aby mieć dziecko.
                    • archeopteryx Re: koszmar 12.11.08, 17:16
                      Ale decydując się na dziecko nie zastanawialiśmy się czy poród
                      będzie rodzinny, czy nie. Więź, która między nami istnieje, po
                      prostu skłoniła nas do tego żeby mieć razem dziecko. Kwestia tego
                      jak i w czyim towarzystwie się ono urodzi zaistniała dopiero gdy już
                      zaszłam w ciażę. I nadal uważam, że to jakie ktoś ma poczucie wstydu
                      nie jest miarą jakości związku. I nie wykluczam, że w czasie
                      przebiegu porodu będę sobie życzyć obecności mojego męża aż do
                      samego końca, a on zdaje sobie sprawę, że może się ta stać i na to
                      się godzi. Na razie nie wiem jak to jest więc moje założenia
                      opierają się wyłącznie na przypuszczeniach.
                    • mrih Re: koszmar 12.11.08, 19:14
                      pyzz napisał:

                      > Nie wiem, czy dobrze sformułowałem o co mi chodzi.
                      > Ale według mojego światopoglądu ojciec jest na sali porodowej nie po to, aby
                      > sobie popatrzeć, czy porobić zdjęcia, tylko aby JEJ pomóc. Jeżeli kobieta mówi,
                      > że się wstydzi, to znaczy po prostu, że nie ufa, kurcze, ojcu swego dziecka na
                      > tyle aby odczuwać jego obecność jak pomoc, a nie jako niepotrzebne dodatkowe
                      > gały, które chcą się gapić. A to znaczy, że relacja między nowymi rodzicami jes
                      > t
                      > zbyt płytka, aby mieć dziecko.


                      Słusznie prawisz. Gdy jest więź między małżonkami, gdy jedno kocha drugiego jak
                      siebie samego, to ani ona nie odmówi mu zgody na jego obecność, ani on nie
                      odmówi jej swojej obecności.
                    • winifred Re: koszmar 12.11.08, 22:07
                      ej pyzz, to nie jest tak, że mąż idzie tam, żeby się gapić, ale to wszystko wygląda mało przyjemnie, ten ból, zmęczenie, wszelkiego rodzaju wydzieliny, opuchlizny. może niektórzy własnie podchodzą do sprawy w ten sposób: kocham i nie chcę Go narażać na te widoki.wiadomo, że mąż nie stoi obok lekarza, tylko przy swojej żonie, ale mimo to. lekarz i pielegniarka juz to wszystko "przerabiali" nie jeden raz, dla nich normalka.
                      mój kolega był z żoną przy pierwszym porodzie. bo oboje uważali, że tak trzeba. przy drugim porodzie czekał na korytarzu. Kocha ją ale uważa, że "już swoje widział" i więcej nie chce w tym uczestniczyć.
                      • karmelowa_mumi Re: koszmar 13.11.08, 12:23
                        ja, gdyby to facet mial rodzic, nie wyobrażam sobie zostawić go w tej sytuacji, bo "swoje już widzialam". Co za bzdurny argument. Kocham, więc chcę wspierać go w trudnej chwili, bez zbędnej filozofii
                      • bubster Re: koszmar 13.11.08, 16:23
                        kocha ją ale swoje widział więc niech się baba męczy on chce mieć
                        spokój :-)
                  • ludwigvanbeethoven Re: koszmar 13.11.08, 22:31
                    pyzz napisał:

                    <Jak mam mieć z kobietą
                    dziecko, to wiążę się z nią na 20 lat.> A
                    przepraszam,ze zapytam:dlaczego akurat na 20? To potem matka dziecka
                    juz sie nie nadaje czy jak?Czy po tych 20 latach mezczyzna powinien
                    znalezc nowa kobiete na kolejne 20 lat?Wolalabym wiedziec bo z mezem
                    juz jestesmy 12 lat wiec czas nieublaganie zbliza sie do granicy
                    wyznaczonej przez Pana i nie wiem,jak mam sobie ewentualnie ukladac
                    zycie...
                    • pyzz Re: koszmar 14.11.08, 00:09
                      Litości, nie łap za słówka. Mógłbym napisać "przynajmniej na 18", na 25.
                      Chodziło mi o to, że to zobowiązanie na WIELE LAT, więc tą decyzję trzeba
                      dokładnie zważyć.
                      • ludwigvanbeethoven Re: koszmar 14.11.08, 00:26
                        pyzz napisał:

                        > Litości, nie łap za słówka.
                        Nie ma sprawy ale fajnie zabrzmialo.Mam nadzieje,ze Panski Tata jest
                        w dobrym zdrowiu i zakonczyl wszelakiego rodzaju powiazania z polska
                        sluzba zdrowia.Pzdr goraco
                  • atlantis75 Pyzz 18.11.08, 17:23
                    Pyzz, bardzo dobrze to ująłeś. Gratuluję głowy nie od parady :)
      • zamszowa Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 06:54
        przez takich jak ty ludzie bez "floty" nie maja szans na godny poród. dajecie,
        więc żmije czekają. jak się nie da - torturują. to jest nienormalne, to jest ich
        praca. żywicie te pasożyty i macie w dupie, że ktoś moze nie mieć kasy.
        a, i pisze się "załatwić" bogaty intelektualisto
    • katz3 Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 15:09
      moje zdanie na temat porodów rodzinnych jest takie, że to dobrze że są możliwe.
      Jak jakiś facet i jego kobieta chcą to mogą sobie rodzić razem. Ja nie chciałem
      chociaż miałem więcej niż jedną okazję aby w tym uczestniczyć i nie żałuję
      chociaż oczywiście nie wiem co straciłem. Gdyby moja nalegała pewnie bym poszedł
      na taki poród ale że tylko raz nieśmiało zaproponowała to ja nieśmiało
      zaprotestowałem i mi się upiekło ;)
    • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 15:57
      Dzięki za Wasze odpowiedzi. Ja właśnie w ten sposób wyobrażam sobie
      pomoc męża w sprawie porodu, że będzie pilnował żeby nie zabrakło mi
      właściwej opieki ze strony personelu.
      Zadałam to pytanie, bo spotkałam się z opinią, że facet, który nie
      marzy o tym żeby uczestniczyć w porodzie jest w zasadzie prostym
      samcem, a związek stworzony z kimś takim jest płytki i
      powierzchowny. Nie mogłam jednak uwierzyć, że wyszłam za kogoś
      takiego i chciałam się zorientować czy rzeczywiście miałam aż
      takiego pecha :) i sama również mam spaczony pogląd na ten temat.
      Pozdrawiam!
      • facettt Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:02
        archeopteryx napisała:
        .
        > Zadałam to pytanie, bo spotkałam się z opinią, że facet, który
        nie marzy o tym żeby uczestniczyć w porodzie jest w zasadzie
        prostym samcem,

        jakies kobiece bzdury.
        wiekszosc mezczyzn raczej o tym nie marzy.
        • archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:03
          Tak właśnie podejrzewałam :)
          • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:14
            wiesz co, gdyby z entuzjazmem podszedł do porodu rodzinnego, to wtedy na twoim
            miejscu zaczęłabym sie niepokoić :)
            • frisky2 Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:18
              To ja jestem mniejszoscia, bo zawsze marzylem, zeby byc przyporodzie i nie
              wyobrazalem sobie zebym nie byyl. Bylem i to fantastyczne przezycie, nie ma
              zadnego wplywu na seks itp, a niesamowicie wytwarza wiez z dzieckiem i zona.
              pozdro
              frisky2
              • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:20
                to bardzo fajnie.

        • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:25
          i co z tego, że nie marzy o tym, kobieta też nie marzy o porodzie tylko o
          dziecku jak już więc cierpieć powinni oboje
        • ahhna Re: ojciec dziecka przy porodzie 17.11.08, 12:43
          > jakies kobiece bzdury.
          > wiekszosc mezczyzn raczej o tym nie marzy.

          Nie wiem, skąd te dane. większość tatusiów, których znam, chciało i
          było przy tym. Teraz chodzę do szkoły rodzenia - wszyscy tatusiowie,
          a jest ze 20 par, deklarują, że rodzą z żonami (choc może nie jest
          to reprezentatywna grupa).
          Mój mąż rodził ze mną 13 lat temu i teraz, gdy w drodze drugie
          dziecko, też nie wyobraża sobie, że mogłoby go przy tym nie być. Jak
          go zapytałam, to spojrzał na mnie zszokowany, bo z góry uznał to za
          oczywiste, zwłaszcza w dzisiejsztych czasach (13 lat temu było to
          trudniejsze, a mimo to juz wtedy chciał). Nijak nie wpłynęło to na
          nasze pożycie seksualne, a na więź emocjonalną całej naszej trójki -
          bardzo (pozytywnie). To mąż napisał pamiętnik z tych dni - ja nie
          zapamiętałam nawet połowy tego, co on :)
          Nikogo tu nie chcę oceniać ani generalizować, każdy ma swoje
          argumenty na tak i na nie, ale ja uważam, że warto, żeby ojciec
          uczestniczył w tym arcyważnym wydarzeniu w życiu rodziny. Oczywiście
          nic na siłę, ale uważam, że panowie, którzy nie chcą, coś tracą.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 16:20
        Nie chciałbym być przy porodzie i nie polecałbym tego żadnemu mężczyźnie. Bo o
        ile matka będzie miała we krwi niezły koktajl hormonów (co oczywiście
        niekoniecznie wpływa na cierpienie przy porodzie)o tyle ojciec będzie w porodzie
        uczestniczył na trzeźwo i świadomie. Poza tym poród od zawsze był sprawą kobiecą
        i nie widzę specjalnego powodu aby to zmieniać.
        • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:26
          trzeźwo i świadomie?? dobre faceci są tacy spękani że nie ma mowy o pełnej
          świadomości
          • frisky2 Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 14:51
            Bez przesady, to mit. Faceci są twardzi jak stal.
            frisky2
            • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 20:18
              to mit, że Faceci są twardzi jak stal

              :)))))))))))
              • frisky2 Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 20:59
                lacido napisała:

                > to mit, że Faceci są twardzi jak stal
                >
                > :)))))))))))
                >
                Serio, serio, Lacido:)) Zwlaszcza w sytuacji porodu:-)
                • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 21:03
                  w porównaniu do kobiet w trakcie porodu mężczyźni to cienkie bolki :D
                  • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 21:18
                    to tez jest mit...
                    kazdy w takiej sytuacji czulby sie "zagubiony" kiedy chcialby cos zrobic a
                    niemoglby...i jedyne co moglby to czekac...
                    kazdy czulby sie zmieszany widzac czyjs bol i nie mogac nic z tym zrobic...

                    a kobieta musi... musi to jest i juz

                    w odwrotnej sytuacji mogloby byc ciekawie
                    • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 21:39
                      to nie jest mit :)
                      ból jakiego doznaje kobieta podczas porodu jest tak duży że według lekarzy
                      (przynajmniej tych co byli przy moim porodzie) byłby dla mężczyzny nie do
                      zniesienia.
                      Ataki paniki u rodzących kobiet też się zdarzają, wiec to wcale nie jest tak że
                      ona musi i jest dzielna bo nie ma wyjścia.Nie mniej u mężczyzn takie ataki
                      paniki są znacznie częstsze, mój eks miał nietęgą minę podczas pierwszej i
                      drugiej fazy, końcowej miny nie widziałam bo stał za moimi plecami :)
                      I nie każdy byłby zmieszany :)
                      • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 21:41
                        a wedlug innych lekarzy to kobiety czesciej umieraja w skutek silnego bolu niz
                        mezczyzni, nizej maja granice tolerancji bolu... wiec jak to jest?
                        • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 23:32
                          a jaki to niby silny ból zabija kobiety? ból jest oznaką że coś sie dzieje a nie
                          powoduje śmierci
                        • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 23:52
                          Akurat próg bólu to mężczyźni mają niżej i jest na to znane ewolucyjne
                          wytłumaczenie.
                          Kobiety mają obniżony próg bólu ze względu na bóle porodowe. Te, które miały
                          próg bólu niżej wymarły przy porodach, ponieważ bóle porodowe były tak silne, że
                          uniemożliwiały im skutecznie rodzić.
                          Z kolei to mężczyźni polowali i byli narażani na niebezpieczeństwa, ponieważ na
                          polowaniach i tym podobnych wyprawach ci, których na przykład ukąszenie pająka
                          bolało bardziej wcześniej reagowali na to ukąszenie umierali rzadziej, niż ci,
                          którzy ból odczuwali słabiej i nie reagowali.
                          I mamy ewolucyjne mechanizmy, które powodują, że kobietom z latami próg bólu się
                          podwyższał, a mężczyznom obniżał.
                          • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:00
                            Akurat próg bólu to mężczyźni mają niżej i jest na to znane ewolucyjne
                            wytłumaczenie. Kobiety mają obniżony próg bólu ze względu na bóle porodowe. Te,
                            które miały próg bólu niżej wymarły przy porodach, ponieważ bóle porodowe były
                            tak silne,

                            mężczyźni mają nizej..., kobiety mają obnizony..., te ktore miały nizej... coś
                            tu kręcisz aż sie zakręciłęś
                            • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:23
                              Kobiety mają PODWYŻSZONY próg bólu ze względu na bóle porodowe.
                              tak miało być.
                              W każdym razie, średnia kobieta przy tym samym skaleczeniu będzie odczuwała
                              słabszy ból od mężczyzny. Jest w tym drobna subtelność. Taka, że różnice
                              pomiędzy różnymi kobietami ORAZ różnymi mężczyznami są większe, niż różnica
                              pomiędzy średnim poziomem dla kobiet i średnim poziomem dla mężczyzn. Dlatego
                              twierdzenie, jakoby "gdyby to mężczyzna odczuwał, to by coś tam" jest samo w
                              sobie seksistowskie, bo to by zależało od konkretnego mężczyzny, jak i
                              konkretnej kobiety.
                              • frisky2 Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 11:16
                                A ja mam odwrotne obserwacje. Moja zona jak sie skaleczy to niemal placze, a ja
                                nie czuje nawet. Wiec cos z tym progiem pokreciles.

                                Nie ma co dyskutowac o bolu porodowym, bo zaden facet go nie przezyl i tak
                                naprawde nie wiadomo, czy jest jakis nie do wytrzymania. Moze dla kobiet jest
                                nie do wytrzymania, a faceci by spoko wytrzymali.
                                • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 11:37
                                  > A ja mam odwrotne obserwacje. Moja zona jak sie skaleczy to niemal placze, a ja
                                  > nie czuje nawet. Wiec cos z tym progiem pokreciles.

                                  Jak napisałem:
                                  "różnice
                                  pomiędzy różnymi kobietami ORAZ różnymi mężczyznami są większe, niż różnica
                                  pomiędzy średnim poziomem dla kobiet i średnim poziomem dla mężczyzn."
                                • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 12:52
                                  > Nie ma co dyskutowac o bolu porodowym, bo zaden facet go nie
                                  przezyl i tak
                                  > naprawde nie wiadomo, czy jest jakis nie do wytrzymania. Moze dla
                                  kobiet jest
                                  > nie do wytrzymania, a faceci by spoko wytrzymali.

                                  wolne zarty widizałam facetów uzalajacuch sie nad skaleczonym
                                  paluszkiem że sie zaraz wykrwawią wieć nie mói mi żę tacy z Was
                                  twardziele
                              • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 08:24
                                bomba.

                                twierdzenie, jakoby "gdyby to mężczyzna odczuwał, to by coś tam" jest samo w
                                > sobie seksistowskie, bo to by zależało od konkretnego mężczyzny, jak i
                                > konkretnej kobiety.

                                wiesz co, to jest tak seksistowskie, jak stwierdzenie, że kobiety maja większe
                                cycki od mężczyzn. bo przecież istnieją kobiety, które mają mniejszy biust od
                                niektórych mężczyzn.
                                stwierdzenie "gdyby to mężczyzna odczuwał, to by coś tam" jest opartena
                                wcześniej napisanym przez ciebie zdaniu "> W każdym razie, średnia kobieta przy
                                tym samym skaleczeniu będzie odczuwała
                                > słabszy ból od mężczyzny."
                                to, co uprawiasz nazywa się sofistyką.
    • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 20:48
      a moge odpowiedziec jako samica?

      ja bym chciala, ale tez chyba jako wsparcie na poczatku..potem nie wiem

      ale ja bym chciala na kucaka rodzic...to na poczatku facet przydalby sie, zeby
      mnie przytrzymac czy pomoc chodzic, albo przytulic kiedy juz bede miala
      dosc...ja tak radze sobie z bolami brzucha itpe... i chcialabym miec taka
      mozliwosc... i przy tym facet by sie przydal

      przy takim czyms chyba nie mialby szans patrzec co sie dzieje... a tego bym nie
      chciala
    • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 05.11.08, 21:29
      Mój facet w dniu porodu oświadczył, że nie chce być przy porodzie, powiedziałam
      mu, że skoro razem nawarzyliśmy tego piwa to razem będziemy je pić i jeśli nie
      zostanie to mnie popamięta.W efekcie przecinał pępowinę a jak przyniósł mi
      dziecko to z dumą oświadczył że mały obsikał lekarza.
      To wszystko oczywiście nie miało już wpływu na to że po 2 tygodniach go
      zostawiłam bo był z niego ....
    • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 06.11.08, 23:21
      Oczywiście, że będę przy porodzie. Przecież jakość opieki przez polskich lekarzy
      jest tak beznadziejna, że rodząca MUSI mieć na sali kogoś, kto będzie jej
      życzliwy. Jedyna taka osoba, to ojciec dziecka. Przecież nasi lekarze nadal
      nacinają krocza w 80% porodów, co zostało potępione przez WHO (na podstawie
      wieloletnich
      świetnie udokumentowanych badań) bagatelka, 24 lata temu. I do tych ludzi NADAL
      nie dotarło. Kobieta w czasie porodu jest obolała, zmęczona i nie ma siły bronić
      się przed personelem, który ją potnie (bo to szybciej, pal licho, że
      niebezpiecznie i powoduje rozdarcia), który wsadzi ją na fotel porodowy (bo im
      wygodniej ciąć, co ich obchodzi, że wtedy grawitacja nie pomaga w porodzie), nie
      dopilnuje, czy lekarz ręce umyje (choć nie myją, co powoduje, że od samych
      zakażeń szpitalnych umiera w Polsce więcej ludzi rocznie, niż w wypadkach
      drogowych). Kobieta sama nie obroni się, jeżeli pielęgniarka wyniesie gdzieś
      dziecko, bo szpital uważa, że dziecko nie może spać z matką.
      Ojciec MUSI być przy porodzie, bo to jedyna życzliwa matce i dziecku osoba tam.
      Jedyna, która będzie w stanie bronić ją przed Polskim Lekarzem i Polską
      Pielęgniarką.
      A już kompletnie nie rozumiem stwierdzeń, że matki się nie zgadzają, bo
      nieestetyczne. Czy jeżeli Wasze dzieci uległyby wypadkowi, to czy chciałybyście,
      aby zabroniono Wam je odwiedzić w szpitalu, bo to nieładnie wygląda, gdy jest
      taki opuchnięte i pokaleczone?
      • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:03
        od nacięcia nic się nie rozdziera
        • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:07
          to mozna zbadac eksperymentalnie...bierzesz kartne i ciagniesz wzdluz
          bolku...potem nacinasz ten bok i znow ciagniesz...
          • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:17
            o kurteczka przy porodzie to wygląda inaczej :P
          • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:18
            DOKŁADNIE tak, jak pisze tygrysio.
            Było sporo badań. Bez nacięcia jest rozerwań mniej, są najczęściej znacznie
            mniej groźne i znacznie częściej się dobrze goją. Za to nacięcia PRZYSPIESZAJĄ
            poród, więc lekarz, któremu się spieszy na piwko z kolegami wymyśli każdy pseudo
            medyczny bełkot, byleby pacjentów zastraszyć, aby się sami zgodzili.
            • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:23
              czyzbys tez regularnie czytywal artykuly o akcji "rodzic po ludzku"??? :D
            • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:23
              byłam nacinana i uwierz mi, że wolałam to niż naciągnie skóry przez położną,
              wiesz jak wyglądają pęknięcia jak nie było nacinania?
              CO nie zmienia faktu że u nas stosuje się je nagminnie a nie w ostateczności
              • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:26
                poszukac Ci badan WHO? :D
                • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:32
                  www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=147
                  www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=373
                • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:35
                  a co mi po tym?
                  • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 00:47
                    po tym,ze oni lepiej sie znaja i wiecej cipek rozerwanych widzieli niz TY...
                    wiecej te nierozerwanych, bo nie nacinanych
                    • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 14:26
                      od oglądania rozerwanych cipek wiedzy nie przybywa
                      • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 15:45
                        i wlasnie dzieki takim ludziom jak Ty...dalej w Polsce mamy skostniale standardy
                        medyczne.. super..
                        • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 20:44
                          nie wiedziałam, że jestem taka wszechmocna. Dzieki za wiarę w moje możliwości :P
                      • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 18:46
                        Coz, wiekszosc naukwocow jednak zgadza sie co do tego, ze badania doswiadczalne
                        sa koniecznym elmentem rozwoju wiedzy.
                        • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 20:47
                          niektórzy chyba nie naukowcy (choć w sumie nie wiem tego, Tygrys jak to jest
                          jesteś naukowcem moze?) mają odmienne zdanie i uważają ze patrzenie starcza :)))
                          • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 21:58
                            nie napisalam,ze starcza...

                            ale patrzenie jest poczatkiem do wyciagania wnioskow... w przeciwienstwie do
                            wrozenia z fusow i przekazywanie niepotwierdzonych informacji
                            • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 22:04
                              to niestety, musisz mnie oskarżyć z powództwa cywilnego obawiam się ze
                              prokuratura się tym nie zajamie
                          • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 23:09
                            Nie zrozumialas mnie.
                            Obserwacje zjawisk zalicza sie na ogol do badan doswiadczalnych. To wlasnie to
                            "patrzenie" pozwala potwierdzac lub zaprzeczac hipotezy naukowe.
                            • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 23:17
                              jeśli dla Ciebie badanie sprowadza sie do patrzenia to ok
                              • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 15:58
                                skoro wedlug Ciebie podstawa badan nie jest obserwacja... to najwyrazniej jest
                                nia modlitwa...
                                • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 16:54
                                  pochopnie wyciągasz wnioski ale widać ze z badaniami też masz niewiele wspólnego
              • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 11:34
                > byłam nacinana i uwierz mi, że wolałam to niż naciągnie skóry przez położną,
                Twój wybór.

                > wiesz jak wyglądają pęknięcia jak nie było nacinania?
                A Ty wiesz? Przecież byłaś nacinana! Jeżeli byłaś nacinana, to na jakiej
                podstawie się wypowiadasz na temat co by było, gdybyś nie była?
                Wiem jedno. Procedura ta została już uznana za szkodliwą przez WHO 24 lata temu.
                I przez cały ten czas do polskiego konowała nie dotarło.
                ISTNIEJĄ procedury, które się w medycynie stosuje, a potem się okazuje, że są
                szkodliwe. Masowe wycinanie migdałków, ba, kiedyś chłopcom przekłuwano członki
                na wylot, aby się nie mogli masturbować, bo uważano, że masturbacja jest
                szkodliwa. Ja jednak przed nacinaniem postaram się ukochaną uchronić tak samo,
                jak sam nie dam sobie wmówić, że jeżeli mój ewentualny przyszły syn będzie się
                masturbował, to że trzeba by było przekłuwać mu członek.
                Bądź łaskawa przestać mnie karmić wiedzą medyczną z czasów Xiędza Wójka.
                Dyskusja jest nie o tym, tylko o obecności ojca dziecka przy porodzie.
                • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 12:49
                  mam koleżanki, któe nie były nscinane bo położna zwlekała do
                  ostatniego momentu, niestety czekałą zbyt długo, szycie pekniecia a
                  potem gojenie to dopiero masakra
                  na jakiej podstawie Ty wypowadsza sie o porodzie co?
                  NIe karmie CIę wiedzą medyczną tylko włąsnymi doswiadczeniami jeśli
                  bedzies zuparcie bronił swą ukochaną przed nacieciem któe moze być w
                  tym wypadku konieczne to nie wiem czy wyjdziew jej to na dobre
                  ale wybacz jeśli jesteś położnikiem i weźmiesz za siebie tę
                  odpowiedzialność
                  • falka32 Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 11:49
                    Lacido, czy koleżanki rodziły na leżąco lub na siedząco? Czy położna tylko
                    "czekała", czy też zrobiła cokolwiek w kierunku ochrony krocza?

                    Jeżeli poczytasz sobie zalinkowane badania, to doczytasz, że uznawana u nas w
                    Polsce za jedyną słuszną i bezpieczną pozycja do rodzenia na leżąco (w wersji
                    bardziej liberalnej - na półsiedząco na fotelu metr nad ziemią) jest nie tylko
                    najbardziej niebezpieczną i nienaturalną pozycją porodową (ze względu na zwężony
                    kanał rodny i konieczność wypychania dziecka pod górę = duży wysiłek zmęczonej
                    rodzącej = mała efektywność parcia = częsta konieczność zabiegów) ale także
                    najbardziej sprzyjającą urazom krocza, w tym najbardziej rozległym. Stąd
                    popularność nacięć, bo żeby ich uniknąć, albo położne musiałyby się mocno
                    napracować przy porodzie i aktywnie chronić krocze, albo pozwolić dziewczynie
                    rodzić wertykalnie = one same pracować na klęczkach.
                    Udowodniono także, że naturalne pęknięcia goją się szybciej i w sposób mniej
                    powikłany - statystycznie. Są też na ogół płytsze, niż nacięcie, które z
                    definicji idzie po wszystkich warstwach skóry i mięśni. Może to jest masakra dla
                    szyjącego, że nie może szyć ładnie po linii prostej, tylko po jakichś zaułkach,
                    ale ja nie widzę powodu dać się okaleczyć dla wygody lekarza, bo MOŻE pęknę i
                    będzie bardziej kłopotliwe dla niego szycie.

                    I jeszcze jedno pytanie: rozmawiałaś może także z kobietami, które rodziły BEZ
                    nacięcia i BEZ urazów? Bo ja ze swoich doświadczeń porodowych (jeden poród z
                    głębokim rutynowym nacięciem i dwa następne porody bez nacięć i bez
                    jakichkolwiek pęknięć, zero szycia) mogę powiedzieć tyle, że rodzenie bez
                    nacięcia i bez pęknięcia jest nie tylko całkiem możliwe, ale też znacznie
                    przyjemniejsze.
                    • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 15:51
                      wiem jak ja rodziłam :) i to co robiła położna w celu ochrony przed cieciem
                      czyli masażem i naciągania skóry było nie do zniesienia i robiła to bardzo
                      długo, sam powiedziała że jeszcze chwila i może nastąpić pękniecie więc jednak
                      trzeba naciąć najgorsza byłą pani doktor która nie mogła uwierzyć ze mimo
                      znieczulenia czuję ból przy szyciu
                      Pisze na podstawie własnych doświadczeń, w tym szpitalu nikt nie rodził leżąc
                      plackiem
                      Naturalne pęknięcia nie są ukierunkowane i mogą być rozgałęzione więc jest o
                      chyba gorsze niż planowane nacięcie o określonej długości
                      co do porodu to z nacięciem czy bez nie jest on dla mnie przyziemnością
            • binkaa Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 21:30
              potwierdzam
      • ursullaaa Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 08:47
        trafione w sedno ! urodziłam dwoje dzieci ( oba p. rodzinne)i z w/w względów
        polecam, musi ktoś im patrzeć na ręce, nie musi to mąż ( jeśli jest na to za
        słaby , niedojrzały...itp.), może siostra , mama , przyjaciółka....bezcennne i
        konieczne jest bezpieczeństwo i poczucie bezpieczeństwa dla przyszłej mamy i
        dziecka.
        • wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 20:38

          To sa dywagacje na temat patologii w poslkiej Sluzbie Zdrowia, a nie
          dyskusja czy mezczyzna RZECZYWISCIE jest kobiecie przy porodzie
          potrzebny.
    • zloty.strzal Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 07:56
      Znalazłam na wykopie ten męski punkt widzenia
      zdemoralizowany.blox.pl/2008/10/Porod.html
    • pani.misiowa Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 16:27
      u nas jest tak, ze zadne z nas nie chce 'porodu rodzinnego'
      pod tym wzgledem jestem zacofana i uwazam ze porod to babska sprawa
      i chce miec kolo siebie tylko polozna i ew. gina w razie potrzeby
      (gin to dla mnie nie-facet :)) )
      nie chce by mnie facet ogladal w tej sytuacji, wole by przyszedl na
      przeciecie pepowiny (jesli bedzie chcial) albo juz zupelnie po
      porodzie
    • silling Zapatrujemy sie pozytywnie i przy porodzie bylismy 07.11.08, 23:09
      Zapatrujemy sie pozytywnie i przy porodzie bylismy...

      Od tego sie jest facetem, zeby wspierac swoja kobiete w trudnych chwilach.

      Nie wyobrazam sobie, zeby zostawic ja sama w takim waznym momencie...

      Kazdy normalny facet umie sobie poradzic w trudnych chwilach, tym bardziej
      jezeli moze sie na nie przygotowac.
      Narodziny potomka to piekna chwila i napewno nie pozostawia urazow (przynajmniej
      u normalnych ludzi).
    • minasz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 23:13
      ja nie zdazyłem dojechac cesarka i mam zal do zony ze nie poczekała
      (mogła sie przeciwstawic zeby zrobili to za 2h) na poczatku przez to nie ma
      takiej relacji z dzieckiem
      • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 07.11.08, 23:59
        A ja mam koleżankę, która miała cesarkę, która umówiła się ze szpitalem, że mąż
        będzie na sali podczas operacji, po czym znany i oblegany Warszawski szpital
        położniczy z umowy się wypiął w ostatniej chwili, kiedy już jechała na salę.
        Lekarz powiedział, że ON rządzi, a nie ona, że ona nie ma nic do gadania i bez
        dyskusji.
        • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 08:14
          hehehe, ale cham! jak człowiek chce być przy, np. wycięciu wyrostka swojej
          matki, to ma do tego pełne prawo! lekarz morda w kubeł.

          kolega powyżej sobie zażartował. wyjaśnie, choć ty pewnie wiesz lepiej na czym
          polega poród naturalny i cesarskie cięcie. otóż cesarskie cięcie jest OPERACJĄ,
          którą wykonuje się pod znieczuleniem, a następnie pod narkozą wydłubuje się z
          macicy wszystko, co pozostało po ciąży. tyle w temacie.
          • ultima-thule Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 10:27
            Mogę się tylko domyślać, jak silnym przeżyciem jest poród i mimo że
            nie wykluczam nie "posiadania" dzieci w ogóle, nie wyobrażam sobie
            być przy porodzie sama.
            Niektórzy piszą, że to obrzydliwe- ale przecież nie trzeba stać w
            nogach i przecinać pępowiny. A jeśli kobieta zachoruje i trzeba
            będzie się nią opiekować i myć etc też to będzie obrzydliwe i
            wynajmie się do tego pielęgniarki?
            Domyślam się, ża zaraz zostanę zmieszana z błotem, to częste na
            forum niestety... Niemniej, gdy już zdecyduję się na dziecko, to
            będzie nasze wspólne dziecko od początku do końca. Myślę, że
            niektóre osoby (również ja) nie do końca zdają sobie sprawę z tego,
            jak bardzo potrzebny jest mężczyzna kobiecie jako wsparcie, ktoś,
            kto kocha, potrzyma za rękę, nie będzie brzydził się jej bólu i
            brzydkiego dziecka.
            Jak można brzydzić się kogoś kogo się kocha? Jak można powiedzieć,
            że się kogoś kocha, jeśli nie akceptuje się go pełni, z jego
            fizjologią i chwilową brzydotą?
            • ultima-thule Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 10:33
              Jeszcze jedno - bardzo przykro by mi było, gdyby mój Ukochany nie
              chciał być przy mnie w jednej z najbardziej bolesnych, trudnych a
              jednocześnie jednej z najpiękniejszych chwil w naszym życiu.
              Jednocześnie pewne zastrzeżenie - jeśli rzeczywiście obu stronom to
              odpowiada, to ok, ale dla mnie, niestety, jest to przejaw
              niedojrzałości związku i niezbyt silnej rzeczywistej więzi między
              partnerami.
              Oczywiście jest to tylko moje osobiste zdanie.
            • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 10:49
              ależ nikt cię nie zmiesza z błotem. wynaturzeńcy, którzy w porodzie nie widzą
              nic mistycznego, wzniosłego i pięknego po prostu nie zdają sobie sprawy z
              rzeczywistości. a rzeczywistość jest taka, że kochający partner trzyma za rękę
              swą dzielną partnerkę, która ból znosi w milczeniu, ociera jej zroszone potem
              czoło jedwabną białą chustką, pomaga jej w oddychaniu... po pięciu minutach
              słychać pełne radości "siorb" i za chwilę uśmiechnięta położna podaje matce
              ślicznego rózowego bobaska owiniętego w mięciutki, ciepły becik. czego wszystkim
              paniom i panom życzę :D
              • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 11:57
                purchawkapuknieta napisała:
                > ślicznego rózowego bobaska owiniętego w mięciutki, ciepły becik.
                czego wszystki

                Matko Pluskwo! Musisz zawsze wszystko niszczyc????
                Jedynym ojcem podczas porodu może byc rzeźnik albo chirurg?
                Ewentualnie Waldi ;)))
                • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:12
                  muszę, gdyż w wieku 30 lat mam zjebane życie i odczuwam z tego powodu
                  dyskomfort. złośliwość to mój łagodzący okład.

                  chce rodzić przy asyście pułku na placu defilad? jej brocha, nie moja.
                  tylko na diabła jakąś ckliwą ideologię do tego dorabiać? a co mnie to właściwie!
                  już skretynienie i mnie zaczyna dotykać. kto z kim przystaje...
                  • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:49
                    purchawkapuknieta napisała:

                    > muszę, gdyż w wieku 30 lat mam zjebane życie i odczuwam z tego
                    powodu
                    > dyskomfort. złośliwość to mój łagodzący okład.
                    >
                    > chce rodzić przy asyście pułku na placu defilad? jej brocha, nie
                    moja.
                    > tylko na diabła jakąś ckliwą ideologię do tego dorabiać? a co mnie
                    to właściwie
                    > !
                    > już skretynienie i mnie zaczyna dotykać. kto z kim przystaje...

                    Chłopa Ci trzeba, i to od zaraz!
                    • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:57
                      istnieje taka możliwość. jednakowoż kontakt bezpośredni z mężczyzną przyprawia
                      mnie o mdłości. z drugiej strony jednak... ostatnio było u mnie dwóch lekarzy.
                      jeden przystojniejszy od drugiego. a jakiego mam listonosza! matko. a ryszard
                      kalisz jaki kąsek...! :D

                      • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 14:14
                        purchawkapuknieta napisała:
                        > jeden przystojniejszy od drugiego. a jakiego mam listonosza!
                        matko. a ryszard
                        > kalisz jaki kąsek...! :D

                        Referuję Rycha Kalisza - siana, korytka i ukochanego ciała
                        do całowania, nie zabraknie.
            • frisky2 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 14:19
              DOkladnie tak mysle. Bylem przy porodzie mojej zony i jestem z tego powodu
              szczesliwy.
          • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:16
            Otóż, znakomitą większość planowych cesarek wykonuje się w znieczuleniu
            miejscowym, a nie pod narkozą. I tak miało być w tym wypadku.
            I, pomijając sens takiej decyzji, rodzice sobie zażyczyli, aby ojciec był przy
            tym i łapał matkę "za rączkę". Problem w tym, że zostali oszukani - że szpital,
            dopóki mogli powiedzieć "nie, to spadamy" mówił "tak, tak, wszystko ok", a
            potem, jak już było za późno, się wypiął. To świadczy o traktowaniu pacjentów. I
            o to tu chodzi. Jeżeli kobieta na przykład zażyczy sobie porodu bez nacięć, to
            lekarz jej powie "taaaaak, żadnych nacięć", byleby tylko przyszła do tego
            szpitala, a potem, to sztuka, jest sztuka i się tnie, bo to już trwa godzinę, a
            dziś gołota się bije i jak się spóźni przed telewizor 5 minut, to może być po
            ptakach. I ktoś tam musi być, aby lekarzowi dać w pysk i powiedzieć, że przecież
            miało być bez cięć.
            • chooligan Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:58
              Coś się tak uczepił tego nacinania pochwy?
              Nacięcie daje dużo zalet:
              1. Nie ma ryzyka pęknięcia krocza
              2. Poród jest szybszy
              3. Poród jest mniej bolesny
              4. Pochwę można zaszyc ciaśniej - dla ciebie lepiej
              • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 16:28
                Nacinanie to tylko przykład. Przykład tego, że powszechnie stosuje się różne
                rzeczy, które według WSPÓŁCZESNEJ wiedzy medycznej są szkodliwe, ale polskiego
                konowała jeszcze nie dotarło, więc karmi pacjentów mitami, jak ten o
                zmniejszaniu ryzyka pęknięć.
                Równie dobrze mogłem wspomnieć o goleniu, czy takich "dobrodziejstw" jak
                lewatywa wodą z mydłem. Albo wsadzenia kobiety na fotel porodowy na wznak, by
                obsłudze było łatwiej. Tych kolejnych gmerań, które sprawiają, że pacjentowi
                jest gorzej, a lekarzowi lepiej jest mnóstwo. Są też na przykład uwłaczające
                komentarze wygłaszane przez obsługę a to za to, że się nie zgodziła na golenie,
                a to taki o "szyciu ciasno" "dla męża" (nb. m.in. po to będę przy porodzie, aby
                w wypadku takiego komentarza prostacki lekarz dostał szybko w mordę tak mocno,
                aby już nigdy więcej sobie na takie grubiaństwo nie pozwolił).
                • estta1 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:07
                  mój facet był i bardzo mi pomógł, pierwsze dziecko rodziłam sama
                  drugie z nim i różnica jest zasadnicza. może potrzebowaliśmy dojrzeć
                  do tej decyzji, w sumie to oboje, przy pierwszym dziecku nie
                  wiedziałam co mnie czeka,bałam się jak się zachowam, a
                  chciałam "dobrze" wypasć. Przy drugim już wiedziałam że nie ma mowy
                  o dobrym wypadaniu. Jesteśmy na takim etapie w związku że nic nie
                  jest nam straszne, wydawało mi się że nie można być bliżej ale poród
                  jeszcze bardziej nas zbliżył. Pewnie to będzie uogólnienie ale jak
                  się razem przeszło kilka zkrętów, wzlotów i upadków to takie chwile
                  mogą tylko zbliżyć. Ale pewnie jak się ma 20 kilka lat to ta
                  biologiczna strona porodu może przerażac, jak się ma 30 kilka to już
                  nie. Nie wiem czy to jest wynik tego że M był przy porodzie ale z
                  drugiem dzieckiem ma lepszy kontakt, praktycznie cała opieka typu
                  kąpanie, przewijanie spadła na niego - ja zajowałam się wtedy
                  starszą córka. Wiem on powinien napisac ten post bo pytanie było do
                  mężczyzn. Tak czy siak nie zmyślam wspolny poród to było
                  najważniejsze wydarzenie w naszym zyciu. A co do seksu przed i po to
                  bez zmian, tego się bałam ale Mój M mi odparł że wiekszym szokiem
                  były dla niego moje owłosione nogi jak mnie na poczatku znajomosci
                  odwiedził po tygodniu niewidzenia bez uprzedzenia ;)
                  • oldbay Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 16:55
                    > A co do seksu przed i po to
                    > bez zmian, tego się bałam ale Mój M mi odparł że wiekszym szokiem
                    > były dla niego moje owłosione nogi jak mnie na poczatku znajomosci
                    > odwiedził po tygodniu niewidzenia bez uprzedzenia ;)


                    Ha ha ha, uśmiałam się!
                    Rzeczwiście, bardzo życiowa sytuacja i świetny komentarz szanownego
                    M. :-)
                    Pozdrawiam!
                    -
                    oldbay
              • lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 22:47
                Skarbie nie pochwy tylko krocza :)
                i przyspieszenie to polega na tym, że w końcu wychodzi głowka (zbyt długie
                przebywanie w kanale rodnym może być groźnie) a bolesny jest jeszcze bardziej bo
                zszywanie mimo znieczulenia boli a o gojeniu już nie wspomnę
              • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 09.11.08, 03:52
                > Nacięcie daje dużo zalet:
                > 1. Nie ma ryzyka pęknięcia krocza
                Nie ma ryzyka tylko pewnosc - naciecie to takie "idealne" pekniecie, ktore
                trzeba zszywac, ktore musi sie zrastac itd. A statystyki wskazuja, ze jednak w
                wiekszosci przypadkow nie jest potrzebne.

                > 3. Poród jest mniej bolesny
                Zato wiele kobiet cierpi potem niepotrzebnie, zanim ciecie sie zrosnie a szwy
                wchlona.

                > 4. Pochwę można zaszyc ciaśniej - dla ciebie lepiej
                Pochwy wiekszosci kobiet z natury dostosowuja sie do rozmiarow wiekszosci
                mezczyzn. Jesli sytuacja nie jest nietypowa, "poprawianie" natury raczej nie
                jest dobrym pomyslem. Moze np. wyjsc za ciasno...
                • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 09.11.08, 03:55

                  > mezczyzn. Jesli sytuacja nie jest nietypowa, "poprawianie" natury raczej nie
                  > jest dobrym pomyslem. Moze np. wyjsc za ciasno...

                  Nawiazuje do przypadku "plastyki pochwy przy okazji", o ktorym slyszalam.
              • rikol Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 16:05
                Widze, ze kolega jest zwolennikiem afrykanskich obyczajow, zaszywania kobiety
                dla meza. Informuje, ze w Europie jest to nielegalne, zreszta w Afryce w
                wiekszosci krajow rowniez.

                Jak masz zatwardzenie, to moze sobie brzuch rozetniesz, to szybciej ci
                przejdzie, co?
          • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:20
            Swoją drogą, jeżeli uważasz, że sam pomysł moich znajomych, aby ojciec asystował
            przy cesarce jest absurdalny i niespotykany, to przeczytaj sobie podpis pod zjęciem:
            pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Caesarian.jpg
            • purchawkapuknieta Re: ojciec dziecka przy porodzie 08.11.08, 13:51
              tym zdjęciem mnie przekonałeś, bo skoro istnieje zdjęcie osoby z zewnatrz
              asystującej przy cesarskim cięciu (operacji), znaczy, że to naturalne i
              powszechnie praktykowane.
              wiesz, moje dziecko leżało w inkubatorze. nie wisiała żadna kartka z informacją:
              nieupoważnionym wstęp wzbroniony. wejscie tylko w odzieży ochronnej itp.
              odbywaja sie pielgrzymki krewnych i znajomych dzieci leżących w pokoju z moim
              dzieckiem. właściwie żadnych zakazów nie łamią, tylko zakazy zdrowego rozsądku i
              narażają swoje i inne dzieci na niebezpieczeństwo. niektórzy też robili zdjęcia
              tym żabkom w akwariach. czy rozumiesz, o co mi chodzi?
              cesarskie cięcie polega na otworzeniu brzucha. tu nie chodzi o zakazy szpitala,
              tylko o zdrowy rozsądek.

              a co do narkozy. w jakimś lewym szpitalu rodziłam widocznie, bo wszytkie panie
              po cesarce (znieczulenie okołooponowe) dostawały narkozę, a lekarz łyżeczkował
              macice. ale ja nie jestem lekarzem, więc pewnie nie mam racji.
              • tiresias Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 11:22
                najgorsze są takie buraki- mężowie co ładują się z portfelem, znają się na
                wszystkim a w razie wątpliwości mogą nawet lekarzowi 'dać w mordę', bo im się
                sposób interwencji nie podoba.
                NIE może laik decydować o sposobie przebiegu porodu.Lekarz za to odpowiada i w
                razie problemów to wina i tak będzie jego.
                Burak wtedy będzie przecież niewinny, 'bo przecież się nie zna'.
                dalejże buraki do swojej roboty....
                • tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 11:33
                  nie rozsmieszaj....

                  kiedy to wine ponosi lekarz? kiedy ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny

                  byl taki przypadek kiedy lekarz przeprowadzal ciezkie, niekonczoce sie sie w
                  miare szybko porody najzwyczajniejszym wysickaniem....kladzeniem sie na brzuchy
                  kobiet itpe...

                  a co na to kolesie lekarze? bronili goscia tak,ze nawet wyroku w zawieszeniu nie
                  dostal...za kilka niezywych dzieci i jeszcze wiecej z problemami zdrowatnymi...

                  lekarz rzadko kiedy jest winny...a jeszcze rzadziej ponosi odpowiedzialnosc za
                  swoje czyny
                  • tiresias Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:07
                    tygrysio_misio napisała:

                    > nie rozsmieszaj....

                    perdolisz głupoty i powtarzasz plotki. to 'wyciskanie' to też metoda:

                    Kolejnym zabiegiem „przyśpieszającym poród” jest stosowany czasem w drugim
                    okresie porodu(na szczęście coraz rzadziej) zabieg Kristelera czyli wyciskanie
                    płodu z macicy.
                    www.lekarz.com.pl/dom_czy_szpital/medykalizacja.htm
                    i na stosowanie tej metody też są wskazania. oczywiście, że odchodzi się od
                    takiej metody, ale stosowane są również inne, co do których mogłabyś zapiać w
                    swoim laickim oburzeniu.

                    czy piekarzowi zaglądasz do gara, jak ci ten chleb przygotował?
                    a mechanikowi w warsztacie też mówisz co i jak ma zrobić z dziurą w chłodnicy?
                    był taki wierszyk:murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania.
                    więc się, tygrysiu, tez za coś weź i staraj się to robić dobrze. lekarze tonie
                    idioci ani samobójcy.
                    a mężowie rodzących to często spanikowani, rozhisteryzowani i niedouczeni,
                    często agresywni lub podchmieleni delikwenci z pretensjami do wszystkich, takimi
                    jak twoje
                    • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:35
                      > a mężowie rodzących to często spanikowani, rozhisteryzowani i niedouczeni,
                      > często agresywni lub podchmieleni delikwenci z pretensjami do wszystkich, takim
                      > i
                      > jak twoje
                      Może byłoby inaczej, gdyby w wyniku zakażeń szpitalnych nie umierało więcej osób
                      rocznie, niż w wypadkach drogowych (w kraju, w którym w wypadkach drogowych
                      umiera najwięcej w europie). Wystarczyłoby częściej ręce myć...
                    • falka32 Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 12:01
                      Człowieku, linkujesz artykuł o zbędnych i szkodliwych zabiegach przy porodzie i
                      powołujesz się na wymieniony tam zabieg jako uznaną metodę...
                      Dalej doczytano :"Czas rodzenia się główki ulega skróceniu, ale prawdopodobnie
                      kosztem uszkodzenia mięśni dna miednicy i pęknięć pochwy, niefizjologicznego
                      wzrostu ciśnienia w czaszce rodzącego się dziecka i ewentualnych powikłań a
                      nawet dramatycznych finałów w rodzaju pęknięcia macicy lub wątroby rodzącej."

                      I z tego porodu zabieg Kristelera jest ZAKAZANY, jest na czarnej liście zabiegów
                      położniczych i z tego powodu jest tam napisane "na szczęście coraz rzadziej".
                      Znajdź mi jakiekolwiek wskazania, które pozwalają ten zabieg wykonać legalnie,
                      oprócz wskazania "schrzaniliśmy już wszystko, więc teraz już tylko ratujemy
                      swoje tyłki a matka i tak nie wie co robimy i będzie wdzięczna, że lekarze
                      uratowali jej dziecko"
                • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:23
                  > najgorsze są takie buraki- mężowie co ładują się z portfelem, znają się na
                  > wszystkim a w razie wątpliwości mogą nawet lekarzowi 'dać w mordę', bo im się
                  > sposób interwencji nie podoba.
                  Napisałem, że jak lekarz wykaże się grubiańskimi komentarzami, że woli ogolone
                  (albo nie-ogolone, wszystko jedno), to dostanie w mordę. Bo mu się po prostu
                  będzie należało. Za same odzywki.

                  > NIE może laik decydować o sposobie przebiegu porodu.Lekarz za to odpowiada i w
                  > razie problemów to wina i tak będzie jego.
                  Sens życia wg Monthy Pythona. Cud narodzin:
                  - Co mam robić?
                  - Nic maleńka, nie masz kwalifikacji.

                  Problem polega na tym, że my tu nie mamy do czynienia z sytuacją, w której laik
                  się mądrzy, tylko z sytuacją, w której polscy profesjonalni lekarze upierają się
                  przy RUTYNOWYM stosowaniu zabiegów, których stosowanie jako RUTYNOWYCH nie
                  laicy, ale LEKARZE z całego świata od dobrze ponad 20 lat uznają za
                  przestarzałe. Co więcej zabiegi te nie są niegroźne, tylko szkodliwe, bolesne
                  utrudniające matce. I OCZYWIŚCIE bywa, że istnieją do jakiegoś konkretnego
                  zabiegu wskazania, ale w Polsce te zabiegi są stosowane POWSZECHNIE.
                  • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 21:34
                    > Sens życia wg Monthy Pythona. Cud narodzin:
                    He, he, odpowiedzialam zanim przeczytalam tego posta.
                • aiczka Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 21:33
                  > NIE może laik decydować o sposobie przebiegu porodu.Lekarz za to odpowiada i w
                  > razie problemów to wina i tak będzie jego.
                  > Burak wtedy będzie przecież niewinny, 'bo przecież się nie zna'.

                  Przypomina sie "Sens zycia wedlug Monty Pythona". Rodzaca pyta: Co ja mam robic?
                  Na to pielegniarka: Nic, kochanie, nie masz kwalifikacji.
                  Nie mozna przesadzac w zadna strone. Lekarze potrzebuja jednak zgody pacjentow
                  na wykonywanie zabiegow. Powinnismy traktowac to powazniej, nie tylko jak
                  papierek do obowiazkowego podpisania. Lekarz powinien tlumaczyc, o co chodzi,
                  jakie sa za i przeciw, wyniki badan statystycznych itp. a nastepnie akceptowac
                  decyzje. Oczywiscie w naglych wypadkach rozmowa moze byc skrocona do komunikatu
                  typu "to jedyna szansa". Porod rzadko jest naprawde naglym przypadkiem w tym
                  sensie, ze jednak ludzie maja pare miesiecy na przygotowanie sie i w tym czasie
                  moga dowiedziec sie szczegolow na temat roznych potrzebnych i niepotrzebnych
                  procedur.
      • dzikoozka Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 12:05
        jeśli akcja była w toku to trzeba było się spieszyc. U mnie sie
        spóźnili włąśnie o te 2 h i musiałam mieć znieczulenie ogólne.
    • piotrzbukowiny Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 11:41
      Mam trzech synów. Moja żona nie bardzo chciała abym był przy
      pierwszych dwóch porodach. Potem dojrzała. Byłem przy trzecim.
      Gdybym musiał wymienić tylko jedno najpiękniejsze przeżycie w całym
      moim życiu to byłby własnie nasz wspólny poród. Nie zastanawiaj się.
      Idźcie razem, na "wszystkie etapy" a nie tylko na pierwszy.
    • iluminacja256 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:04
      Wśród Inuitów często ojciec odbierał poród - tak w ramach
      ciekawostek:)
      A na marginesie - kiedy zastanawiam się nad tym stwierdzeniem - nie
      chcę na to patrzec, bo mi potem sie odechce seksu itp, to mysle
      sobie , ze w tym stwierdzeniu tkwi o wiele więcej. Za tym stoi cały
      konglomerat pojęć dotyczących choćby pojęcia naturalnosci,
      fizjologii, naturalnosci fizjologii kobiety i długo by
      pisać...Jestem przekonana, z ezaden z facetów, którzy walczą
      zacięcie o zycie poczete, nei był ze swoją zoną na
      porodowce...Wlasnie dlatego, z e walczy o abstrakt, a jak ognia boi
      się konkretu...
      To swoją drogą zabawne, z e zołnierz z wyrwanymi flakami to
      bohater , a rodzaca kobieta jest ....nieestetyczna:))))))))))))))
    • ostryga11 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 12:13
      Co prawda pyt. skierowane było do mężczyzn, a ja jestem kobietą,
      jednak przezyłam obecność męża przy dwóch porodach i mam coś do
      powiedzenia.Pierwszy raz rodziłam sama , dawno temu , posrod niezbyt
      zyczliwego personelu i powiedziałam - nigdy więcej.Mąż obiecał mi,
      że w czasie drugiego porodu nie zostawi mnie samej. Drugi poród
      przebiegał był łatwo i bez komplikacji, było super. Mąż stał obok
      mnie i po prostu mi towarzyszył, jednak i przy lekkim porodzie było
      to dla niego bardzo trudne dośwaiadczenie. Odmówił przecięcia
      pępowiny, prawie zemdlał itd. Kolejny raz towarzyszył mi na moje
      wyraźne życzenie, ale bez wielkiego przekonania. Było ok do czasu,
      kiedy nie zaczęły sie komplikacje. Był, wspierał, ocierał pot,
      spacerował itd. Potem rodziłam długo i bardzo, bardzo bolesnie. On
      nie mógł mi już w żaden sposób pomóc, potrzebna była doświadczona
      położna i lekarz, a nie zdenerwowany, współczujący kochający
      człowiek. czuł sie zbędny, a ja wrzeszcząc z bólu starałam sie
      pohamować i mysleć też o nim. Żałuję, że w pewnym momencie nikt
      delikatnie nie pozwolił mu wyjść.Po prostu w pewnym momencie nie
      było już tam dla niego miejsca. Te przezycie wpłynęły potem na jego
      stosunek do małej - mialam wrażenie, jakby podśwaidomie winił ja za
      moje cierpienia. Inaczej do tego podchodzi matka, ktorą ból chyba
      bardziej jeszcze do dziecka przywiązuje, a inaczej mężczyzna. Trudno
      była nam po tym dośwaidczeniu ułożyć sobie życie seksualne. Mąż,
      który z natury jest mocno "seksualny" na prawie dwa miesiące
      zaprzestał aktywności. Twierdził, że nie może przyjść do siebie po
      tym, co się ze mną działo. I nie chodzi tu o fizjologię, bo z
      fizjologią miał do czynienia już za pierwszym razem, ale o moje
      cierpienie. Miał jakąś wyraźną blokadę, a nawet chyba przekonanie,
      że seks kończy się porodem, czego za nic nie chciał. to było trudne
      doświadczenie dla nas obojga i myślę, że lepiej byłoby dla nas
      obojga, gdyby w pewnym momencie po prostu wyszedł wiedząc, że
      zostawia mnie w kompetentnych rękach. Niezbędny i bardzo potrzebny
      był na początku, zanim nie upewniłam się, że mam odpowiednią opiekę.
      I to by było na tyle.....
      • turbo_wesz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 13:34
        > gdyby w pewnym momencie po prostu wyszedł wiedząc, że
        > zostawia mnie w kompetentnych rękach.

        kompetentnych... to mi spędza sen z powiek...
      • mrih Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 19:45
        ostryga11 napisała:
        > czuł sie zbędny, a ja wrzeszcząc z bólu starałam sie
        > pohamować i mysleć też o nim.

        Dziwny gość. Biedak, czuł się zbędny:( A mi się zdawało że to facet jest dla
        kobiety przy porodzie a nie odwrotnie. Jeśli może coś pomóc - pomaga, jeśli nie,
        to nie. Trzymać za rękę chyba zawsze można.
    • lubie_gazete Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 13:34
      Zależy czy widział cię z obfajadanym tyłkiem czy jeszcze nie-jak nie to akurat
      będzie miał okazję
      • zigzac1 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 14:39
        Nie moge uwierzyc w jedno : czy naprawde wasi mezczyzni widza Was, kobiety tylko napachnione i wykapane??? Czy nigdy nie chorowalyscie, nie pocilyscie sie? Nie mialyscie rozwolnienia? Sama nie wiem - smiac sie, czy zazdroscic? Czy ten "obfajdany tylek", jak kolega sie elegancko wyrazil, to naprawde dla nich taki szok? Slyszalam, ze sa tacy, co sie sobie nawet nago nie pokazuja, ale dopieru tutaj zaczynam w to wierzyc. Nieslychane.
        • zawiniety ...hm 12.11.08, 15:13
          Byłem przy porodzie mojego synka. Najważniejsza chwila w moim życiu. Było długo,
          ciężko i turpistycznie ale to nie moment w którym człowiek ocenia estetykę sytuacji.
        • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 15:37
          Wiesz co? Ja sądzę, że główny efekt polega na tym, że mężczyzna czuje się
          przywiązany do ukochanej i mu nieprzyjemnie patrzeć, jak ona cierpi. Problem,
          który sam na własnej skórze odczułem (gdy musiałem w ręce konowałów oddać ojca -
          głównie dlatego, że wcześniej inne konowały dokonały pomyłki, która mało się
          śmiercią nie skończyła), że lekarz i pielęgniarka widząc, że ja się przejmuję,
          że go boli w pada w histerię wmawiając mi, że rzekomo zaraz zemdleję. Do mdlenia
          było biegunowo daleko, nikomu nie przeszkadzałem, ale seksistowski stereotyp, że
          "facet zaraz zemdleje" się włączył.
    • maciejzi Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 15:29
      > Ja nie chcę żeby mój mąż był
      > obecny w tzw. drugiej fazie porodu (w czasie tej właściwej akcji).

      Ja byłem przy porodzie, bardzo dla mnie ważne chwile to były, ale przy
      'właściwej akcji' zostałem wyproszony na 5-10 minut z sali przez lekarza, w tym
      czasie urodził się syn. Podejrzewam, że bym przeszkadzał, dla mnie
      najważniejsze, że byłem wcześniej z żoną.

      Matt
      • pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 15:32
        > Ja byłem przy porodzie, bardzo dla mnie ważne chwile to były, ale przy
        > 'właściwej akcji' zostałem wyproszony na 5-10 minut z sali przez lekarza, w tym
        > czasie urodził się syn. Podejrzewam, że bym przeszkadzał,
        No więc, jeżeli mnie lekarz zechce wyprosić, to ja z góry będę wiedział, czy
        rzeczywiście TEGO życzy sobie moja ukochana. Jeżeli będzie sobie życzyła mojej
        obecności, a lekarz spróbuje mnie wyprosić, to sam wyleci z żądaniem
        przyprowadzenia prawdziwego profesjonalisty, a nie takiego homo-sovieticus, jak
        on, któremu się wydaje, że on ma prawo rządzić pacjentem.
    • jan.u Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 15:32
      Ja tam chciałem, byłem, wszystko widziałem (wychodzącą główkę jak najbardziej),
      ochoty na seks nie straciłem, a za drugim razem mam nadzieję znów uczestniczyć
      (styczeń/luty 2009).
      Pozdrawiam
    • mcbet Byłem, widziałem, przeżyłem - cieszę się 12.11.08, 16:08
      Bylem przy porodzie mojej córeczki. Widziałem jak wychodzi jej główka.
      Potem byłem blisko żony, więc nie widziałem wszystiego...
      To były cudowne chwile. Wiem, że stanowiłem dla niej oparcie i byłem świadkiem
      czegoś cudownego :)

      A widzę jednak, że ludzie (zwykle z wielkich miast) mają jakieś pytania,
      problemy natury estetycznej itd.
      To jest jakieś zakłamanie. Nie będziecie przy swojej matce, gdy będzie umierała
      np. plując krwią? Ja będę do końca. Poród, śmierć, choroba - to wszystko jest
      ludzkie. Oczywiście, mniej gładkie, niż na ekranie w telenoweli. Ale to właśnie
      prawdziwe życie.
      Dodam tylko, że moja żona tuż po porodzie wymagała zabiegu. A ja na rękach z
      płaczącą malutką córeczką byłem wtedy także w tym samym pokoju. Widziałem
      wszystko... tak, było mnóstwo krwi, itd. I co z tego? Nie zwracałem na to uwagi,
      bardziej bałem się o nią i o jej zdrowiu myślałem. Tyle
      czesc
      • purchawkapuknieta Re: Byłem, widziałem, przeżyłem - cieszę się 12.11.08, 17:09
        pytanie tylko, czy twoja matka będzie sobie życzyła. ja, jako matka i bywalczyni
        szpitali nie życzę sobie, by moje dzieci podstawiały mi kaczke.
        mnie nie obchodzi, czy facet zemdleje, nabawi się wstrętu do seksu. chodzi o
        mnie. JA źle się czuje, kiedy narażam bliską mi osobę na dyskomfort- w moim
        pojęciu, choć ta osoba może zupełnie nie widzieć powodu, by przy mnie nie być..
        czy to jest trudne do pojęcia? haaalooo?
    • stek22 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:14
      Jak nie chce to niech nie robi się zakładnikiem myślenia typu, że jak Ty chcesz.
      Widocznie są powody natury psychologicznej że nie chce, nie może, itp. Powody,
      których złamanie może być nawet dla Ciebie samej do odchorowania.
      Ja na ten czas, byłem. Od początku do końca. Nawet pępowinę przecinałem. Sam
      chciałem i było to coś niesamowitego
    • lekomanek Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 17:57
      Byłem przy porodzie mojej córeczki. Moja żona twierdzi, że
      uspokajało ją że ktoś bliski był przy niej.

      Dla mnie było frustrujące oglądać ukochaną jak zwija się z bólu, a
      ja nic nie mogę z tym zrobić.

      Oczywiście byłem po "właściwej stronie" mojej żony (czyli przy
      głowie), znajomy lekarz mówił aby broń Boże nie zaglądać pod
      prześcieradło.
    • aliali1 Re: ojciec dziecka przy porodzie 12.11.08, 22:18
      Byłem przy poczęciu to i byłem przy porodzie :). Uczestniczyłem przy dwóch
      porodach. Była to nasza wspólna decyzja. Zachęcił nas do tego także
      zaprzyjaźniony lekarz. Uważamy to za wspaniały wybór. Widziałem wszystko i jakoś
      to mnie nie zniechęciło do seksu itp. Więcej, bardzo to scementowało nasz
      związek. Na koniec przecinałem pępowinę. Polecamy wszystkim taką formę porodu
      (dla tych co chcą). Fakt że poszło szybko i bez żadnych komplikacji, emocje
      udzieliły się po porodzie. Zrobiliśmy sobie zdjęcia z tego wydarzenia do
      rodzinnego albumu. Oczywiście takie które można pokazać, a nie do podręcznika
      medycyny.
    • a_weasley A co tam po mnie? 12.11.08, 23:41
      archeopteryx napisała:

      > Mam pytanie do mężczyzn - jak zapatrujecie
      > się na uczestnictwo w porodzie rodzinnym?

      Zdecydowanie negatywne.

      > Jest to dla Was naturalne, pragniecie tego czy
      > raczej wolelibyście nie uczestniczyć w tym
      > wydarzeniu?

      Kategorycznie bym nie chciał. Na szczęście moja żona też uważa, że "poród to
      babska sprawa". Owszem, żeby ją odwieźć do szpitala, w razie potrzeby
      dopilnować, żeby miała wszystko co się jej należy, to tak, ale asystować przy
      porodzie to nie.
      Wieleśmy rozmawiali o tym, a jak przyszło co do czego, to już wiadomo, że i tak
      będzie cesarka.

    • tangerka Jeżeli nie jesteście oboje przekonani - lepiej nie 13.11.08, 08:36
      Co innego być w szpitalu, trzymać za rękę, zorganizować opiekę a co
      innego uczestnictwo w samym porodzie - to dla większości mężczyzn
      ciężkie przeżycie nawet jak się później do tego nie przyznają. Wielu
      moich kumpli publicznie deklaruje, że "to było cudowne przeżycie",
      urodziliśmy razem" itp. bo teraz taki trend, ale po cichu przyznaje
      że wolałoby nie widzieć rozwarcia, skurczów, parcia i całej mordęgi
      porodu tak jak woli się nie widzieć operacji ślepej kiszki u
      bliskiej i kochanej osoby. Umówmy się: to nie jest ładny widok, co z
      tego że naturalny i zakończony wspólnym dzieckiem, skoro dla wielu
      zbyt szokujący i żle wpływający na potencję? Wszystko zależy od
      stopnia wrażliwości faceta, na niektórych to nie robi wrażenia, inni
      mają potem już inny obraz kobiecości, odarty z tajemnicy, porażająco
      naturalistyczny i blokady z tego powodu ... Nic się nie stanie jak
      facet zaczeka obok na koniec akcji porodowej, więź z dzieckiem
      będzie taka sama bo i tak zawiązuje się znacznie później niż na sali
      porodowej (nawet u matek), może zobaczyć dziecko w kilka minut po
      wyjęciu z macicy, zrobić pierwsze zdjęcie, wziąć na ręcę, czy te
      parę minut robi jakąś różnicę? Jedno jest pewne: nie postępujcie
      wbrew sobie tylko dlatego, że teraz jest taka moda i wszyscy rodzą
      razem, jak wam to nie odpowiada - wasze prawo.
Pełna wersja