kyyriad znam traumatyczny przypadek 13.11.08, 08:55 mam kumpla, który z powodu wspólnego porodu rozwiódł się z żoną - to nie żart. Facet od początku nie chciał być przy porodzie i się opierał, ale żonka naczytana mądrych książek i nasłuchana opowieści koleżanek "rodzących razem" nie chciała o tym słyszeć i zmusiła go obecności na sali porodowej. A tam facet: 1. zwymiotował i obrzygał nawet rodzącą, 2 zasłabł i zemdlał, 3. dostał urazu i wstętu do kobiet, kiepsko potem było ze wzwodem, leczył się u terapeuty. Finał był taki, że po dokonaniach w trakcie porodu facet miał fatalną samoocenę a żona miała jeszcze pretensje, że zepsuł jej najważniejsze wydarzenie w życiu. Kobieta kompletnie nie rozumiała, co on tam przeżył i to go dobiło najbadziej. Małżeństwo siadło, seks się nie udawał, nawet ponoć nie z powodu nabytej oziębłości męża, ile z powodu jego żalu, że go zmusiła do całego tego horroru. I rzucił ją, choć dzieckiem się nadal interesuje, łoży pieniądze i utrzymuje scisły kontakt, to z nią już nie doszedł nigdy do porozumienia. Smutny finał mody na wspólne rodzenie - po tej historii baby się trochę wśród znajomych opamiętały i wolą rodzić same aby nie prowokować losu, choć pewnie to skrajny przypadek braku odporności ale po co sprawdzać który facet wytrzyma a któremu puszczą nerwy? Co innego jak sam chce ale w moim otoczeniu chce niewielu, wolą "po bożemu" zostać na korytarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
nospam-net Re: znam traumatyczny przypadek 13.11.08, 09:41 też znam gościa, który rzygał na sali porodowej, choć potem było raczej komicznie niż traumatycznie, to przy drugim dziecku żona już mu podziękowała za obecność na sali porodowej :))) Ja byłem przy porodzie mojej córki, pilnowałem się aby nie patrzeć gdzie nie trzeba, nie przeżyłem żadnych traum, ale mnie też to specjalnie nie obeszło, choć żona opowiada wszystkim o tym, jakie to wspaniałe chwile wtedy przeżyliśmy. Gdybym czekał na korytarzu na finał moje odczucia byłyby podobne - żonę i córkę kocham i kochać będę, seks uprawiamy, poród nam nie zaszkodził. Osobiście uważam, że kobiety demonizują fakt wspólnego porodu i obecności ojca na sali, i tak kobieta musi urodzić sama, a mąż często sterczy jak kołek w płocie albo pałęta się personelowi pod nogami, to nie jest dobra chwila dla faceta. Jak ktoś się boi widoku krwi, przesadnie wrażliwy jest albo poblokowany niech lepiej siedzi za drzwiami. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: znam traumatyczny przypadek 14.11.08, 00:20 Matko, usmialam sie:) Skad ona wziela takiego meza???:) Odpowiedz Link Zgłoś
gacfather Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 09:16 Ja - kilkudniowy ojciec - moge ci powiedziec z doswiadczenia. Generalnie dla kobiety porod latwy nie jest i najwazniejsze zeby ona sie najlepiej czula. Jesli uwazasz ze w ostatniej fazie porodu lepiej ci bedzie bez meza, to mu o tym powiedz. Ja bylem w trakcie calego porodu. Ale za rada poloznej na szkole rodzenia nie siedzialem gdzie nie trzeba i nie zagladalem wszedzie i to zapewne oszczedzilo mi tego urazu psychicznego. Poprostu stalem sobie po strone glowy zony, liczylismy sobie oddechy, mowilem jej czy skurcz idzie czy odchodzi i juz. Mi osobiscie nic sie strasznego nie stalo. Ale to tez na pewno kwestia wrazliwosci jednostkowej i tak jak mowie przede wszystkim woli matki. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 09:20 z takimi skutkami należy się liczyć,tak jak pisałam w poprzednim poście forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=87130362 Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 12:03 Moj byl ale nie przy samym porodzie (cesarka ze znieczuleniem ogólnym), za to dostał pierwszy (umyte już ;)dziecko na ręce (ja jeszcze byłam nieprzytomna) i stwierdził, że to była najpiękniejsza chwila w jego zyciu. Potem sam polecał kolegom poród rodzinny. W sumie nie chciałabym, żeby widział szczegóły, ważne ze był na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
makwalz Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 13:12 poród rodzinny to indywidualna sprawa rodziny a nie temat na forum; nie chce - niech nie bierze udziału, chce: bierze- proste... Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 15:56 Ale z takiej "socjologicznej" ciekawości można przecież zapytać, prawda? Jest wszak oczywiste, że zdanie innych nie ma wpływu na naszą decyzję, ale byłam ciekawa jak mężczyźni zapatrują się na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Nie 13.11.08, 15:11 Nie będę uczestniczył w porodzie. Będę klasycznie obgryzał paznokcie w poczekalni. Żona nie chce abym oglądał ją w trakcie, a i ja nie mam na to szczególnej ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
jokal7 Re: Zależy od więzi .. 13.11.08, 16:31 Moja przyjaciółka rozwiodła się z mężem . Co do tematu to cieszy się z tego że wtedy nie mógł być przy porodzie . To byłoby dla niej okropne jakby człowiek z którym jest skłócona miałby jeszcze wspominać jej traumatyczne i intymne chwile . Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Być może Cię rozczaruje, ale..... 13.11.08, 18:06 .... nie zamierzamy się rozwieść. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 17:40 Moj chcial byc przy pierwszym porodzie i przy nastepnym tez bedzie, w fazie parcia nie mogl sie powstrzymac zeby zajrzec 'co TAM sie dzieje' ale go polozna pogonila zeby stanal od strony glowy. Poszli potem na kompromis i stal przy mym boku:) Traumy jakiejs czy zmiany w naszych relacjach nie zaobserwowalam a mi na pewno bylo jednak razniej Odpowiedz Link Zgłoś
habibeti Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 18:32 skoro razem robilismy dzidziusia to razem go urodźmy. skoro się kogoś kocha, to przechodzi się razem przez ten przyjemny i mniej przyjemny etap. Odpowiedz Link Zgłoś
nanan1 Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 20:41 za innych mowic nie bede, ale gdyby moj facet powiedzial, ze nie ma ochoty na mnie przy porodzie patrzec, to bym go wyslala precz. Jest dla mnie najblizsza osoba i chce bysmy mogli na sobie nawzajem polegac. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 13.11.08, 21:03 habibeti napisała: > skoro razem robilismy dzidziusia to razem go urodźmy. A czy po wspolnie ugotowanym i zjedzonym obiedzie kupke tez razem robicie? POza tym, w jaki sposob facet rodzi? Trzymajac za reke rodzaca? No faktycznie, niesamowite to uczestnictwo w calym procesie wydawania na swiat potomka... Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 00:27 No wiesz, nie tylko trzymanie za reke wchodzi w gre. Chyba malo wiesz o porodach w ogole. Moj maz masowal mi krzyz, pomagal dojsc i wrocic z lazienki, pod prysznic itp. bo czulam sie naprawde zle, potem podrzucal mnie na pilce co mialo przyspieszyc rozwarcie bo ja nie mialabym sily... Generalnie przydal sie jednak. W fazie parcia trzymal mi glowe. Nie chcialabym byc tam sama, dziwie sie troche ludziom, ktorzy wzgledy estetyczne przedkladaja nad wzajemna bliskosc i pomoc. Ale to nie moja sprawa, kazdy jest inny Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 09:32 delfina77 napisała: > No wiesz, nie tylko trzymanie za reke wchodzi w gre. Chyba malo wiesz o porodac > h > w ogole. Fakt. Rodzilam tylko raz, a nie siedem, wiec niewiele... >Moj maz masowal mi krzyz, pomagal dojsc i wrocic z lazienki, pod > prysznic itp. bo czulam sie naprawde zle, potem podrzucal mnie na >pilce co mial o przyspieszyc rozwarcie bo ja nie mialabym sily... Generalnie przydal sie jednak > . > W fazie parcia trzymal mi glowe. Kurde, zastanaiwm sie jakim cudem sile na parcie i rozwarcie mialy te tysiace kobiet, ktore rodzily zanim jeszcze nastala moda na obecnosc faceta i skakanie na pilce? A poza tym, to z tego co pamietam swoje wrazenia porodowe, to skakanie na pilce byloby ostatnia rzecza, nma ktora mialabym ochote...No ale, jak sama stwierdzilas, co kto lubi... Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 11:49 wilma.flintstone napisała: > Kurde, zastanaiwm sie jakim cudem sile na parcie i rozwarcie mialy > te tysiace kobiet, ktore rodzily zanim jeszcze nastala moda na > obecnosc faceta i skakanie na pilce? po pierwsze, te kobiety z reguły mialy przy sobie inne kobiety, które były z nimi przez cały czas i aktywnie pomagały - zmieniac pozycje, chodzic itd. Nie bylo tak, ze rodzaca na większą czesc porodu zostawala sama na łozku, z położną zagladajacą od czasu do czasu, bo połozna jest jedna, a pod opieką ma kilka rodzących. Dlatego wlasnie osoba towarzysząca przy porodzie moze sie bardzo przydac, chociaż wcale nie musi to byc facet. Kilkanascie godzin porodu bez bliskiej osoby, która moze pomóc potrafi skutecznie pozbawić siły i motywacji. po drugie, wtedy kobiety nie rodziły z parciem na leżaco pod górkę, poród odbywał sie w pozycji spionizowanej, gdzie pomagala siła grawitacji, więc wymagało to znacznie mniejszego wysiłku rodzącej, i w takiej sytuacji ktoś, kto na czas parcia podtrzyma kobietę jest bardzo potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 12:03 goblin.girl napisała: > po pierwsze, te kobiety z reguły mialy przy sobie inne kobiety, które były z > nimi przez cały czas i aktywnie pomagały - zmieniac pozycje, chodzic itd. Czy mozesz sprecyzowac o jaka epoke historyczna Ci idzie? Bo ja mialam na mysli wiek XX, na przyklad... Nie > bylo tak, ze rodzaca na większą czesc porodu zostawala sama na łozku, z położną > zagladajacą od czasu do czasu, bo połozna jest jedna, a pod opieką ma kilka > rodzących. No ja tak wlasnie mialam, tak rodzila mnie i moje siostry moja mama, tak rodzilo wiele moich kolezanek. I dalysmy rade, dzieci zdrowe i zywe, my tez zyjemy, nie musimy sie leczyc u terapeutow z tego powodu... Dla mnie to jest takie troche wydziwianie jak z kupowaniem plastikow ochronnych na wszelkie kanty i krawedzie w domu, w ktorym jest male dziecko, zakladanie blokady szuflad, lodowki itp. Jak my, bedac dziecmi 25-30 lat temu, przezylismy w takim razie? Nie bez kozery socjologowie mlodziezy mowia, ze dzisiejsze pokolenia nastolatkow to chodzace kaleki mentalne, ktore sobie z zyciem malo radza, bo za bardzo im sie sterylne warunki zycia kreuje. I to samo z tym porodem rodzinnym - nagle trzeba skakac na pilce, a jak ktos sie dziwi po co, to mu sie mowi ze guzik wie o porodach i ze bez pilki i masazu kregoslupa to by nie urodzil...Czas mi umierac, chyba, nawet jesli z lekka przedwczesnie...:D Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 15:27 Hokus - pokus typu skakanie na piłce, chodzenie itd ma skracać poród, bo dziecko wchodzi w kanał rodny wykorzystując dodatkowo siłę grawitacji. Pokolenie naszych matek rodziło zdrowe dzieci, i owszem, a na dodatek teraz ma co opowiadać ;) Jak to baby leżały godzinami osamotnione, personel mógł swobodnie rzucać do nich mięsem i wyzywać od k..w, a i przygodny elektryk się zdarzył przy porodzie albo budowlańcy za oknem... a teraz, panie tego, te ludzie takie roszczeniowe i im się zachciewa nie wiadomo czego... miętkie to takie, ja tam 40 godzin rodziłam i żyję, wiadomo, że matka musi się poświęcić ;)) Moim zdaniem wyciągnęłaś zbyt duże działa na tego wróbla. Jakoś to było, bo być musiało, ale do diaska, chęć korzystania ze standardów medycznych, które cywilizowane społeczeństwa stosują od lat nie jest rozbestwieniem ani wyrazem słabości. Ja nie muszę rodzić tak, jak musiała moja starsza siostra, ani wierzyć, że matkopolizm musi się zaczynać od porodu - i bardzo się z tego cieszę. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 18:47 denea napisała: Ja nie muszę rodzić tak, jak > musiała moja starsza siostra, Nie musisz. Tyle tylko, ze to jest dyskusja na temat tego czy facet powinien uczestniczyc w porodzie. I ja tu, moim zdaniem, nie uslyszalam zadnych rozsadnych argumentow "za" (bo te w stylu: "razem plodzilismy to razem urodzimy" sa porazajace w swej nietrafnosci). Bo te wszystkie pilki, masaze i inne udogodnienia nie maja nic wpolnego z mezczyzna! Do tego kobieta powinna miec prawo i mozliwosc skorzystania niezaleznie od tego czy jej maz jest przy porodzie czy nie. Czy tak jest w praktyce, to juz inna sprawa. Inna i oddzielna. Tymczasem padaja tu wciaz argumenty, ze chlop jest potrzebny, bo inaczej to nikt nie pomoze nam na tej pilce, bo w Polsce to jest personel medyczny taki czy owaki...No dobrze, a ja mieszkam w kraju w ktorym mi personel medyczny pomoze i z pilka i z masazem i z czym tam sobie zycze. Moze wiec dlatego chcialabym uslyszec jakies nie zwiazane z patologiamii w polskiej Sluzbie Zdrowia argumenty w temacie: PO CHOLERE na porodowce mezczyzna? Zeby bylo sprawiedliwie, zeby tez sie denerwowal, cierpial...? Na innym forum tez toczy sie na ten temat dyskusja, tym razem z meskiego punktu widzenia. Polecam lekture watku. I refleksje nad nia...:tiny.pl/s6rk Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 21:36 Odniosłam się do Twojej wizji nadmiernej delikatności współcześnie rodzących kobiet ;) Z rzeczowych argumentów, które tu już padły pewnie nic nowego nie wymienię: - "patrzenie na ręce personelu" choćby w sensie obecności w pełni świadomej osoby. Jak słusznie zauważyłaś w pewien sposób to argument lokalny ;) - pomoc fizyczna, czyli właśnie prowadzanie w kółko korytarzami, sadzanie na piłkach i rozmaite czynności, że tak powiem podtrzymujące niemrawo gramolącą się kobietę ;) To może załatwić prywatna położna, o ile przychodzi specjalnie na dany poród i zajmuje się tylko konkretną pacjentką - wsparcie psychiczne. Chyba też może położna ? - chęć uczestniczenia w tym wydarzeniu. Po prostu. I chyba o to właśnie najbardziej chodzi. Bycia przy kobiecie w takim momencie, abstrahując od pomocy i chęci osobistego "dopilnowania". Przynajmniej ja tak sobie wyobrażam swoją motywację, gdybym była facetem :) Jeśli jednak któreś z partnerów z jakiegoś powodu nie chce obecności ojca dziecka, to moim skromnym zdaniem obecność jakiejkolwiek życzliwej duszy jest nieoceniona i bardzo się cieszę, że istnieje w PL taka możliwość - przynajmniej w teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 23:19 > tam sobie zycze. Moze wiec dlatego chcialabym uslyszec jakies nie > zwiazane z patologiamii w polskiej Sluzbie Zdrowia argumenty w > temacie: PO CHOLERE na porodowce mezczyzna? Ależ Ty na to seksistowsko patrzysz! Przecież tu nie chodzi o FACETA. Problem polega w ogólności na tym, że... NIE da się tak naprawdę kupić sobie przyjaciela. A już tym bardziej nie da się tego kupić za państwowe ubezpieczenie zdrowotne. I wydaje mi się, że zapewne z punktu widzenia kobiety ta dodatkowa osoba jest potrzebna po to aby w trudnej chwili mieć przy sobie kogoś bliskiego. Chodzi o wsparcie emocjonalne. Chodzi o to, aby był obok ktoś bliski, kto będzie tam i znosił niewygody nie dlatego, że ktoś mu płaci, bo to jego praca, tylko dlatego, że CHCE wesprzeć rodzącą w trudnych dla niej chwilach. Pytanie "Po co rodzącej ktoś bliski?" jest dla mnie trochę podobne do pytania "a po diabła w szpitalach w ogóle są odwiedziny?". Bo w sumie, taki jeden, co przychodzi do chorego, to po co? przeszkadza tylko lekarzowi, plącze się pod nogami. A lekarz jest profesjonalistą, sam lepiej wie, co pacjentowi potrzebne. I wcale nie chodzi o mężczyznę, jak matka nie ma kogo innego, niech to będzie jaki przyjaciel płci dowolnej. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 10:18 pyzz napisał: > I wydaje mi się, że zapewne z punktu widzenia kobiety ta dodatkowa osoba jest > potrzebna po to aby w trudnej chwili mieć przy sobie kogoś bliskiego. No to, jako kobieta powiem Ci, ze Ci sie wydaje. Ja porod odbieram porod jako bol i wysilek, w ktorym nikt mi pomoc nie moze, a wsparcie w postaci poklepywania po rece pewnie by mnie tylko w koncu zdenerwowalo. POdsumowujac: dla mnie wiele wypowiedzi w tym watku to jaskrwy dowod na to, ze zarowno kobiety i mezczyzni zbyt wiele biora za pewnik w kwestii czego druga strona potrzebuje podczas porodu. Kobiety zakladaja z gory,z e oczywistoscia jest iz mezczyzna z nimi musi byc, bo przeciez "razem poczeli" i to jest jego psi obowiazek, zas mezczyni uwazaja ze bez ich wsparcia i trzymania za raczke kobiecie byloby nieziemsko trudniej. A ja tylo mowie, ze oba podejscia sa niewlasciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 15:38 ...chyba, że sobie powiedzą nawzajem, czego oczekują i potrzebują. Jako kobieta czułam mniej więcej tak, jak napisał Pyzz a po fakcie wiem, że mnie osobiście obecność męża bardzo dużo dała. Co więcej, jestem przekonana, że sama rodziłabym znacznie dłużej i trudniej, dlatego stwierdzenie "rodziliśmy razem" jest w naszym przypadku uzasadnione ;) Z tym, że rzeczywiście warto otwarcie porozmawiać i niczego nie zakładać z góry. Gdyby chłop nie chciał, poszłabym z kimś innym. Ale bardzo cenię, że byłam właśnie z nim :) Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 16:41 wilma.flintstone napisała: Moze wiec dlatego chcialabym uslyszec jakies nie > zwiazane z patologiamii w polskiej Sluzbie Zdrowia argumenty w > temacie: PO CHOLERE na porodowce mezczyzna? Dla mnie osobiście po to, ze mój facet, a nie mama, nie przyjaciólka i nie połozna, jest dla mnie najbliższą osobą, a w trudnym i ważnym dla mnie momencie chcę mieć przy sobie najbliższą osobę. Zgadzam się natomiast, ze jest to kwestia umowy miedzy partnerami i to, co oni czują, powinno być decydujące, a nie nacisk z zewnątrz, bo taka jest moda. Zresztą z natury jestem odporna na mody i naciski z zewnątrz. Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 16:32 wilma.flintstone napisała: > Czy mozesz sprecyzowac o jaka epoke historyczna Ci idzie? Bo ja > mialam na mysli wiek XX, na przyklad... dobrze, ze sprecyzowałaś, o jaką epokę historycznę TOBIE idzie :) > No ja tak wlasnie mialam, tak rodzila mnie i moje siostry moja mama, > tak rodzilo wiele moich kolezanek. I dalysmy rade, dzieci zdrowe i > zywe, my tez zyjemy, nie musimy sie leczyc u terapeutow z tego > powodu... jasne, tak też rodziła moja mama i jej koleżanki, nadal tez tak rodzi i nadal bedzie rodziło wiele moich koleżanek. Oczywiscie, ze tak da radę. Podobnie jak kiedyś dało radę jechać na wakacje maluchem z czteroosobową rodziną i z psem, podobnie też da radę mieszkać z mężem i dwójką dzieci w pokoju u rodziców, da radę nie mieć bieżącej wody i elektrycznosci i żyć - popatrz, ile rodzin na świecie tak żyje i jakoś dają radę. Żeby nie było, ze same ekstremalne przykłady - da radę też żyć bez telewizora, chociaż to dla wielu Polaków pewnie trudne do pomyslenia, a dla nas na przykład zupełnie naturalne. Tyle w temacie, co się da, a czego nie :) Ale: po pierwsze, dla każdego granica tego, co sie da, a co niekoniecznie, jest inna. Zawsze też przy czyms, co dla Ciebie akurat wydaje sie nie do pomyślenia, znajdzie sie ktoś, kto powie - daj spokój, przecież tak sie da i o co tu robić aferę po drugie, to, ze "jakoś się da" i jakoś to bedzie, nie znaczy, ze nie moze być lepiej. Osobiście zamiast "jakoś tam", wolę "bardzo dobrze". Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 21:59 Hm, jak wspomnialam wczesniej, skakanie na pilce mialo przyspieszyc rozwarcie - nie zebym miala na to jakas wielka ochote:) Nie wiem jak sobie radzily te kobiety przed tysiacami lat - wiele z nich zmarlo przy porodach, dla innych bol byl mniejszy bo nie rodzily na oksytocynie tak jak ja. Ja na szczescie zyje i mam sie dobrze, ciesze sie, ze dzieki pomocy meza bylo mi razniej i dobrze wiedziec, ze wspolny porod moze zblizyc ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
gdynianin24 Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 10:15 byłem, zobaczyłem i na pewno zdecydował bym się na to jeszcze raz...to uczucie, które towarzyszy obcinaniu pępowiny, tzn. adrenalina, buzujące ale pozytywne zdenerwowanie czy wszystko OK i w końcu cięcie trzęsącymi się na początku rękoma, a przy samym cięciu mega spokój...BEZCENNE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 jesli ojciec byl przy poczeciu dziecka 14.11.08, 13:33 to i konsekwencji tego w postaci porodu nie powinien unikac : ) Odpowiedz Link Zgłoś
pyzz Re: jesli ojciec byl przy poczeciu dziecka 14.11.08, 13:51 A jeżeli, jak w przypadku między 10%, a 30% ojców, wcale go przy poczęciu nie było? :P Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: jesli ojciec byl przy poczeciu dziecka 14.11.08, 14:26 może dlatego nie chcą być przy porodzie bo męska intuicja im mówi że z tym dzieckiem coś nie tak <lol> Odpowiedz Link Zgłoś
paul55 Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 19:12 Ja nie chcialbym byc przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
binkaa Re: ojciec dziecka przy porodzie 14.11.08, 21:24 wielkie hallo z niczego poród to wcale nie taka wielka rzecz w sumie sama natura urodziłam dwoje dzieci z ojcem tych dzieci nie czuje żeby pałał niechęcią do seksu ze mną wręcz przeciwnie :) raczej nie wyobrażam sobie nie mieć go przy sobie jak robiliśmy dzieci też był :) Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 04:19 binkaa napisała: > wielkie hallo z niczego > poród to wcale nie taka wielka rzecz > w sumie sama natura > urodziłam dwoje dzieci z ojcem tych dzieci > nie czuje żeby pałał niechęcią do seksu ze mną > wręcz przeciwnie :) > raczej nie wyobrażam sobie nie mieć go przy sobie > jak robiliśmy dzieci też był :) Jestem z tej zdecydowanej większości, którzy byli przy narodzinach dziecka. Pamietam doskonale ten dzień i chetnie też tu coś napiszę ... Odpowiedz Link Zgłoś
zamszowa Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 07:01 jak zwykle polska dyskusja - przekonywanie, że ma się rację. to bez sensu. jeśli facet wyraża chęć a kobiety to nie krępuje to niech sobie razem rodzą. dla mnie fizjologia jest tak intymna, że nie przeżyłabym tego. nawet się nie wysiusiam przy męzu, którego kocham,, uwielbiam i z którym żyję na codzień już bardzo długo.tak po prostu zostałam wychowana i nic na to nie poradzę. wolę byc nienowoczesna ale żyć w zgodzie ze sobą. ktoś tu porównał tę sytuacje do choroby nowotworowej. przepraszam bardzo ale trzeba byc idiotą , żeby cos takiego napisać.to są naprawdę dwie skrajnie różne sytuacje życiowe. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 15:37 hehe w końcu małżon składał przysięge być ze mną na dobre i złe, a to były właśnie te ciężkie chwile :) A tak serio powiem, że ja sobie nie wyobrażam co by było, gdyby nie było przy mnie wtedy męża. Przynajmniej kontrolował sytauację, podczas gdy ja myślałam że za chwile wykituje z bólu i było mi zupełnie wszystko jedno, byleby sie tylko ten koszmar skonczył. Przypominał mi też jak sie oddycha i bardzo mi przez to pomógł, bo ja niestety byłam tak przerażona tym wszystkim i otumaniona bólem ze zapomniałam o czymś tak oczywistym. No i lekarz nie odważył sie mnie przy mężu zbluzgać a widziałam że miał ochote to zrobić słyszy sie różne skandaliczne historie na temat zwracania sie lekarza do rodzącej a obecność męża moze ostudzić nieodpowiednie zapędy lekarza a prawda jest taka że żaden mężczyzna nawet ginekolog położnik nie jest w stanie sobie wyobrazić jaki to jest ból, porównywalny do bólu przy amputacji ręki bądz nogi BEZ ZNIECZULENIA. Nie wpłyneło to w żaden sposób na nasze pożycie, wręcz jest coraz lepiej, z resztą mąż stał przy wezgłowiu łóżka i nie zaglądał mi w krocze bo i po co, przecież był po to aby podtrzymywać mnie na duchu a nie jako widz Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 16:09 chcialabym zobaczyc tego kogos kto porownuja porod do amputacji bez zniecxzolenia... mam rozumiec,ze sam takowe przezyl? Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:15 zapewne Tyt przeżyłaś jedno i drugie bez znieczulenia skoro się wypowiadasz? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:27 gdybym przezyla to bym porownywala... ale podejrzewam,ze niemal nikt obu przezyl ... wiec smiem twierdzic,ze powtarzanie tych bzdur uraga definicji czlowieka Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:32 podobnie jak to co myśli/czuje kobieta podczas porodu w ustach kogoś kto tego nie przeżył Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:51 podobnie jak to co czuje ktos kto ma obcinana noge bez znieczulenia... przez kogos kto przezyl porod;] Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 10:37 Niekoniecznie trzeba sobie od razu ucinac noge. Istnieja w medcynie sposoby pomiaru intensywnosci bolu, skale porownawcze itd. Pomijam juz fakt, ze na pewno sa ludzie ktorzy takiego bolu doswiadczyli (np. wypadek, wojna itd.) I ja takze slyszalam, ze bol porodowy w swej intensywnosci moze byc porownany do amputacji bez znieczulenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 15:54 nie słyszałaś o skali oceniani bólu? Odpowiedz Link Zgłoś
anka3395 Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:07 witam .jestem mamą 2dzieci,pierwsze dziecko rodziłam sama świadomie ,bo nie wiedziałam czego się spodziewać i nie chciałam zeby mąż był,a może byłam za młoda?miałam 23 lata:)natomiast przy drugim od początku chciałam żeby mąż był,i tak było,jako że od poczatku nie bardzo chciał mówił że na sam moment rodzenia się dziecka wyjdzie z sali,jednak gdy córa już miała sie urodzić na moje pytanie czy zostaje odpowiedział że przecież na finał nie może wyjść:)widziałam jego wielkie wzruszenie jak zobaczył maleństwo i czułam taką wspólną dumę że to nasze dziecko wlaśnie przyszło na świat,a na drugi dzien powiedział bardzo mądre zdanie ,a mianowicie że kobieta musi mieć bardzo wielkie zaufanie do faceta ,żeby go zaprosić na taką "imprezę" i że dla niego poród i seks mimo że dotyczą tej samej części ciała to dwie różne sprawy i absolutnie nie wiąże ich ze sobą Odpowiedz Link Zgłoś
anka3395 Re: ojciec dziecka przy porodzie 15.11.08, 23:39 aha i jeszcze dodał że docenia to że chciałam żeby był ze mną:) Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 12:38 Ja mogę podać dwa rodzaje argumentów za obecnością ojca przy porodzie. Pierwszy - bardzo praktyczny. Przy porodzie aktywnym druga osoba, która jest przy tobie cały czas, jest pomocna w sensie dosłownym. Może ci pomóc wstać, podnieść się, może ci pomóc dojść do łazienki i poczekać pod drzwiami, czy tam nie padniesz, pomóc wejść i wyjść z wanny, może ci pomagać przy tych rzeczach, których nie zrobisz samodzielnie. Położna nie będzie przy tobie przez kilka godzin non - stop. Mąż lub inna towarzysząca osoba może np. ściskać rodzącej biodra w czasie skurczów, co w przypadku bólów krzyżowych BARDZO łagodzi ból, ale trzeba być cały czas obok, bo skurcze lecą co minutę. Położna musiałaby cię nie odstępować, żeby móc ci asystować w ten sposób. Dobrze wyedukowany mąż może też pomóc w sensie motywacyjnym - jeżeli rozumie co się z tobą dzieje, np. na etapie kryzysu 7 cm. Więc nie chodzi tu o klepanie po rączce, tylko o czystą, praktyczną i użyteczną asystę, która ułatwia poród w pierwszej fazie. Przy porodach wertykalnych osoba towarzysząca jest nieoceniona też w drugiej fazie, bo może przytrzymać rodzącą w wybranej, wygodnej dla niej pozycji w czasie, kiedy położna już jest na swoim stanowisku i łapie dziecko. Więc dzięki temu ma się większą możliwość wyboru pozycji do rodzenia. Tą rolę może spełnić każda inna bliska osoba, którą się ze sobą zaprosi na poród. Drugi rodzaj argumentów jest bardziej egzystencjalny i dotyczy głównie ojców. Jak już ktoś napisał wyżej, chodzi o to, żeby tam być. Nie dla swojej żony, nie dla dziecka, tylko dla samego siebie. Żeby to przeżyć, bo to jest jedyny taki moment w życiu, kiedy się wita nowego członka rodziny (niezależnie od ilości dzieci, dla każdego dziecka jest to jedyny taki moment w życiu, kiedy się rodzi). Znam wielu facetów (w tym mojego własnego), którzy mówią, że nie wybaczyliby sobie, gdyby przy tym ich nie było, bo wiedzą, że ominęłoby ich coś ważnego i nie dającego się nadrobić. Podobnie, jak się czuwa przy umierającym rodzicu i wyjdzie się do toalety, albo pojedzie do domu się przebrać a w tym czasie on umrze - wiele osób nie może sobie darować, że w TYM momencie ich przy nim nie było. Nawet, jeżeli moment śmierci był nieestetyczny a rodzic nieprzytomny, nie ma to najmniejszego znaczenia, chodzi o to, że była wewnętrzna potrzeba, żeby być przy nim w tym jedynym momencie, który już nie wróci. Śmierć jest pożegnaniem, poród powitaniem, ale są tak naprawdę wydarzeniami z tej samej kategorii wagowej i egzystencjalnej. I dlatego ja uważam i wielu znanych mi mężczyzn uważa, że jest to po prostu obowiązek, być tam, dla siebie samego, żeby powitać nowe dziecko w momencie jego pojawienia się na świecie, a jakość estetycznych widoków nie ma tutaj nic do rzeczy, bo tak samo, nikt nie wychodzi celowo i planowo z sali szpitalnej w momencie śmierci kogoś bliskiego, żeby sobie zaoszczędzić widoków w finale i nie czeka za drzwiami aż umrze i będzie można znowu wejść. (chyba, że się mylę albo obracam się w innych kręgach społecznych, kiedy w takich momentach chowa się własne fochy i lęki do kieszeni, bo nie wypada się z nimi obnosić w obliczu rangi wydarzenia z kategorii kręgu życia i śmierci) Odpowiedz Link Zgłoś
tym777 Re: ojciec dziecka przy porodzie 16.11.08, 22:19 odpowiem na twoje pytanie choć jestem kobietą.przy pierwszym porodzie na początku nie chciałam żeby mąż był bo naczytałam się bzdur że niby może to facetowi obrzydzić naszą osobę i tak nagadałam mężowi że sam się zaczął bać.im bliżej porodu tym bardziej ja chciałam żeby był przy mnie a on tym bardziej nie.jednak tak się umówiliśmy że jak już będzie ostatnia faza porodu to wyjdzie,no i nie zdążył wyjść(zapomniał się:))i zarówno ja jak i on się z tego bardzo cieszymy!przy drugim porodzie i mąż i ja nawet nie rozmawialiśmy o tym bo dla nas obydwojga było pewne że będziemy rodzić obydwoje.(dodam jeszcze że obydwa porody prawie że odebrał on :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
itd35 Re: ojciec dziecka przy porodzie 20.11.08, 10:55 Nidgy nie chciałabym, żeby Mój Mąż był obecny przy porodzie. Od tysięcy lat poród to była sprawa kobiet, a ojcowie byli za drzwiami. I uważam, że tak było dobrze.(Mój Mąż również to zdanie podziela), facet jest od "polowania" a nie od epatowania się "fizjologią na sali porodowej". Dobry Mąż i Ojciec powinien zadbać o to, żeby Jego Kobieta rodziła w dobrych i bezpiecznych warunkach, np. prywatna klinika, dobra położna tylko do opieki nad tą rodząca Kobietą i ew. lekarz w razie ew. zagrożenia.Ale teraz wogóle "świat wariuje" faceci na sali porodowej, na urlopach wychowawczych, niedługo będą rodzić za nas, a kobiety będą ich trzymać za rekę, a coraz więcej samotnych kobiet, rozbitych małżeństw i rozwodów, i dzieci bez rodziców. PS. Naogląda się jeden z drugim relacji z porodu i potem opowiada jakieś głupoty o "włochatych arbuzach i dziu....).Wstyd!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś