afikar
08.11.08, 16:07
Jestem w zwiazku rok z 33 letnim mezczyzna. Przez pierwsze pol roku snul plany
dotyczace wspolnej przyszlosci, slubu i dzieci. Mielismy razem zamieszkac.
Jednak ciagle przekladal owo zamieszkanie. Gdy po roku czasu przycisnlam go,
powiedzial ze nie jest w stanie ze mna zamieszkac i ze wogole tego nie chce i
ze mowil to bez zastanowienia. Dodl, ze on moze mieszkac tylko sam na dzien
dzisiejszy, bo potrzebuje spokoju na swoje hobby. Mowi jednak, ze za rok
zamieszkamy. I tu pojawia sie moj dylemat, czy wogole mu w to wierzyc? Z czego
moze wynikac niechec do mieszkania z kims, Dodam, ze czuje ze dba o mnie i ze
zalezy mu, ale moze to tez tylko piekne slowa. Czuje sie po prostu oszukana.
I nie wiem czy czekac dalej czy sie rozstac.