co po wykrytym romansie...

26.10.03, 19:09
..pytanie: jak odbieracie zachowanie żony w takiej sytuacji? Bardziej
imponuje wam duma/pogarda/zapowiedz odejscia? Co myslicie o takim zachowaniu
jak zacieta bezpardonowa walka o utrzymanie zwiazku.. czyli awantury,
sprawdzanie bilingow, wertowanie poczty, maksymalna kontrola, wykonywanie
przez zone telefonow do kochanicy i tego typu zagrania..?
    • j_u Re: co po wykrytym romansie... 26.10.03, 20:36
      Ej, no, nie pozostawiajcie tego bez odpowiedzi, tez jestem ciekawa...
    • Gość: she Re: co po wykrytym romansie... IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 21:00
      wiem, pytanie bylo do panow ale... kiedy ja dowiedzialam sie, ze malzonek mnie
      zdradza wynioslam sie z domu (bo akurat mieszkanko jego bylo), bez jakichs
      awantur (jasne ze troche z niedowierzaniem mu wygarnelam ale z mojego punktu
      widzenia zdrada to koniec zwiazku wiec nie bylo sensu zdzierac sobie gardla).
      Potem szybki pozew rozwodowy (tu moje zwyciestwo - rozwod zgodnie z moim
      zadaniem z jego wylacznej winy)
      Baaaardzo szybko doszlam do siebie. Gosc byl zaskoczony. Chyba spodziewal sie
      spazmow, rozpaczy itp;-))))
      Nawet mi zarzucil, ze chyba go nie kochalam skoro tak lagodnie to u mnie
      przebieglo... (zalosny, nie?;-)
      A ja po prostu wyszlam z zalozenia, ze skoro gosc jest idiota (bo narazil nasz
      zwiazek na s-m-i-e-r-t-e-l-n-e niebezpieczenstwo) no to nad czym tu plakac????
      I za kim??? Za idiota?! To by mi uwlaczalo...
Pełna wersja