martaa2510
16.11.08, 15:21
W profilu wyraźnie napisałam, iż nie interesują mnie kompletnie
panowie żonaci.
I co ? Świetnie rozwijającą się znajomość ( gadu + telefony + maile)
musiałam zerwać, bo w końcu okazało się że pan posiada jednak
małżonkę ( wg jego relacji był 3 lata po rozwodzie ).
No cóż. Świat jest jednak baaaaaaardzo mały. Spotkałam koleżankę ze
studiów po latach przypadkiem w galerii handlowej.
Co słychać ? A mieszkam teraz w miejscowości X - pada odpowiedź.
A ja na to : Ooo mam tam znajomego.
Pada imię i nazwisko. A ona na to, wiesz jego nie znam zbyt dobrze,
ale jego ŻONA pracuje ze mną ...
Pan zapytany wprost o obecność małżonki Anny ( padło nawet imię z
mojej stony ) strzela focha i dowiaduję się, że "z kimś mnie
pomylono i nie będzie udawadniał, że jest wielbłądem".
Nasza klasa to jednak świetne źródło informacji.
Wrzucam imię i nazwisko żony - jest !
Wakacyjne zdjęcie z "ukochanym mężusiem " plus komentarze
znajomych " ale z Was piękna para".
Na zdjęciu - oczywiście "rozwiedziony" - nie ma wątpliwości.
Miałam już trzykrotnie taką sytuację i za każdym razem zastanawiam
się - po co ta cała zabawa ?