problemy z wiernością

20.11.08, 10:44
jak długo można ukrywać przed partnerem posiadanie kochanka/ki? nie
odbija się to na Waszym zdrowiu psychicznym? bo mi po 1,5 roku
zaczyna odbijać. nawet jak to się skończy to i tak wiem, że kiedyś
zacznie się nowe, bo ja to cholera mam jakieś problemy z wiernością
jednej osobie, ale wcale nie zawsze chodzi tylko o seks, może to się
leczy jakoś?
    • obrotowy To Problemy z charakterem. 20.11.08, 10:53
      "Jak nie potrafisz - to nie pchaj sie na afisz".

      Gdy sie psychicznie nie doroslo do posiadania kochanki
      i ten problem sprawia Ci wiecej troski, niz tradosci
      - to moze daj sobie z tym spokoj?
      • kag73 Re: To Problemy z charakterem. 20.11.08, 11:07
        mysle, ze zdarzaja sie moze ludzie, ktorzy maja problemy z
        wiernoscia. Proponowalabym nie wchodzic w styly zwiazek, albo tez
        poszukac partnerki, ktora propaguje tzw. zwiazek wolny/otwarty,
        czyli na zasadzie sypiamy z kim chcemy, ale jestesmy razem.
        Problem jednak najczesciej pewnie polega na tym, ze Ty idziesz w
        bok, ale ona o nie, nie, nie, tego bys nie chcial.
      • viviene Re: To Problemy z charakterem. 20.11.08, 11:12
        taak, zdrada sprawia ból i jak sam zauważasz nie tylko partnerowi
        ale też i tobie a moze się myle.
        W kazdym razie nie do konca o sama zdrade chodzi, ciebie podnieca
        całą ta otoczka przed i w trakcie, inny nie bedziesz wiec i zadna
        terapia nie pomoze do momentu póki tak faktycznie pozostaniesz
        sam,chociaż jak stwierdzasz zawsze masz ochote na "nowe"
        Beznadziejny przypadek,nalezy współczuć tym zdradzanym,tym ktorym
        kochaja bo przeż kogos takiego narazone sa na ponizenie i ból.
        pozdrawiam V.
        • obrotowy nie wiem, dlaczego obie Panie 20.11.08, 11:18
          podpisaly sie pode mna, skoro to bylo do autora watku.

          Ale dziekuje za potwierdzenie mich uwag, ze jak sie psychicznie
          do kochanki nie doroslo - to nie nalezy sie za nia brac :)))
          • viviene Re: nie wiem, dlaczego obie Panie 20.11.08, 11:21
            miałam na mysli autora:)
          • teklana Re: nie wiem, dlaczego obie Panie 20.11.08, 11:27
            Człowiek tzw."wolny"niech sobie ma tych kochanek i 15,bo dlaczego
            nie?Wtedy jest to tylko i wyłacznie jego sprawą co robi i z
            kim.Bycie w związku jednak do czegoś zobowiazuje.Masz racje-tylko
            niedojrzali psychicznie panowie mają skoki w bok ;-)
            • wsuwak Re: nie wiem, dlaczego obie Panie 22.11.08, 11:50
              teklana napisała:

              > Człowiek tzw."wolny"niech sobie ma tych kochanek i 15,bo dlaczego
              > nie?Wtedy jest to tylko i wyłacznie jego sprawą co robi i z
              > kim.Bycie w związku jednak do czegoś zobowiazuje.Masz racje-tylko
              > niedojrzali psychicznie panowie mają skoki w bok ;-)

              rewolucyjna definicja niedojrzałości!! haha
      • upsik_u Re: To Problemy z charakterem. 20.11.08, 11:32
        psychiczna dorosłość bardziej związana jest z osobowością niż
        charakterem
        • obrotowy Re: To Problemy z charakterem. 20.11.08, 14:44
          I z jednym i z drugim. Lecz w tym wypadku bardzej z drugim.
          Do posiadania kochanki w mniejszym stopniu potrzebna jest
          (wyrazista) osobowosc, a w wiekszym odpowiedni charakter :)
          • upsik_u Re: To Problemy z charakterem. 20.11.08, 14:56
            z takim ujęciem mogę się zgodzić:) we wcześniejszym coś mi nie
            grało. "odpowiedni" charakter to podstawa
            pzdr
      • shimala Re: To Problemy z charakterem. 27.11.08, 14:05
        obrotowy napisał:

        > "Jak nie potrafisz - to nie pchaj sie na afisz".
        >
        > Gdy sie psychicznie nie doroslo do posiadania kochanki
        > i ten problem sprawia Ci wiecej troski, niz tradosci
        > - to moze daj sobie z tym spokoj?


        Nieprawda - jednak ładnie napisane ;)

        Brzmi to tak jakbyśmu musieli dojrzeć do nieuniknionego a to w życiu nie o to chodzi!
        W większości przypadków zdradzają ludzie, których ja nazywam " wieczni łowcy". Podnieca ich szukanie, wyławianie smakowitych kąskówi i konsumcja a jednocześnie prozaiczność, jak wyprasowane koszule i obiad na stole sprawiają, że trwają przy partnerze z wygody. Pozdrawiam
    • wanilinowa Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:10
      po prostu wyjaśnij żonie nowe zasady związku żeby ona też miała okazję przynieść
      syfa do domu :) nie bądź samolubem
      • qrnamol Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:20
        Oj tam syfa odrazu.... Może potomka rodu przyniesie :D
        • wanilinowa Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:21
          o, to nawet lepiej :) wzbogaci pulę o lepsze geny
          • kag73 Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:28
            dobre, nie ma jak to sie posmiac w poludnie.
            Czyli sa tez pozytywne aspekty sprawy. Zawsze mowilam, dziecko to
            dziecko, swietosc:))
          • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:30
            skąd wiadomo, że lepsze?
            • wanilinowa Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:35
              bo nie szuka się gorszych na boku. zresztą ja mam Ci to tłumaczyć?? :D
              • kag73 Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:37
                A to nieprawda, wanilinowa. Najbardziej lubie tort ze smietana, ale
                nie zmienia to faktu, ze czasami zjadam tez wafelka.
                Widzialam juz ludzi, ktorzy zdradzali partnerow z gorszymi od nich.
              • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:40
                Twoja wypowiedź jest mało logiczna, więc wytłumacz, może nie szuka
                się gorszych, tylko innych, nowych .... co nie znaczy, że jak się
                znajdzie lepszego, to po jakimś czasie nie okaże się, że wyszło
                szydło z worka
              • qrnamol Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:41
                Czasem zew natury jest silniejszy i nic sie na to nie poradzi :P
                Potwór nie potwór byle miał .... ;))))
                • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:44
                  mysle,ze nasz bohater jest wyspecjalizowany w tym co robi
                  wiec skad u niego takie dylematy?
                  • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:47
                    własnie wcale nie taki wyspecjalizowany, a dylematy, no cóż,
                    wynikają właśnie z charakteru, dlatego nie zgadzam się z obrotowym i
                    jego postem, jak się człowiek wychował w takiej a nie innej
                    rodzinie, gdzie wpajano mu takie a nie inne wartości, to zaczyna się
                    czuć z tym podle
                    • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:49
                      wychowanie? rodzina ?
                      to Ty to robisz a to powyzsze nie ma nic do tego!

                      dziecko zbrodniarza nie musi nim zostac.
                      • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:52
                        chce zapytac?
                        czy Ty poczułeś sie kiedys zdradzony?
                        czy któras z Twoich pań doprawiła Ci rogi?
                      • kag73 Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:55
                        To pewnie chodzi o moralnosc. Wpojono mu pewne zasady, ze tak i siak
                        sie nie robi itd. I dlatego nie moze teraz"spokojnie" zdradzac, bo
                        ma poczucie winy albo jego przeblyski.
                        • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:58
                          hahah ,fakt :)
                        • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 12:21
                          nom, przebłyski :)
                      • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 12:17
                        sugerujesz mi, że rodzina i wychowanie nie maja wpływu na to jakim
                        się jest człowiekiem? jasne, że najwięcej mamy do gadania my, jeśli
                        chodzi o naszą osobowość i charakter, ale pewne wartości wpojone,
                        wrastają głęboko i zostają, z czasem mogą być modyfikowane,
                        zmieniane, bo coś co nie jest uwarunkowane genetycznie zmieniać
                        można, ale jednak zostaje jakiś ślad,. po co w takim razie
                        wychowywać dzieci na wartosciowe , dobre istoty, po co ten trud? po
                        to by sądzić, że to i tak psu na budę. i chyba sporo ludzi tak
                        myśli, bo widać jakie są dzisiejsze dzieci i młodzież
                        • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 12:35
                          nie sugeruje ze nie maja wpływu bo maja tylko co z tych nauk
                          przychodzi pozniej kiedy o nich zapominamy,po co powoływac sie
                          zasady kiedy ich nie mamy a to co wpajali nam rodzice blednie z
                          biegiem lat bo kłamstwo,zdrada wzieły góre.
                          Tak widac, wybacz,jestes tego swietnym przykładem skoro nie
                          potrafisz obronic sie przed zdrada,kłamstwem,masz dzieci? jakie
                          twoje beda? co bedziesz im wpajał,ze swoja kobiete nalezy kochac
                          szanowac itp ? ale jeszcze mozna miec kilka panienek na boku bo to
                          przeciez takie meskie i nikomu nie zaszkodzi.
                          przestan ,prosze.Twoja nieumiejetnosc dochowania wiernosci jest
                          silniejsza od ciebie,moze spytaj rodziców jak oni to
                          widza,mozliwe,ze pomoga ci zrozumiec.
                          • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 12:42
                            a wiesz co?
                            nie pokusiłeś sie na odpowiedz,czy twoje partnerki (wszystkie)
                            sa ci wierne ? ( i nie chodzi tu tylko o seks)
                            bo jak sie zdradza kogos kto zdradza to nie jest zdrada,
                            chyba sprawiedliwie ,co?
                            • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 13:09
                              ciekawa logika, w trakcie mojego 9 letniego związku, zdażyło mi się
                              to 2 razy, pierwszy skutkował rozejściem się, nie dlatego, że zdrada
                              wyszła na jaw, jednak po pewnym czasie wróciliśmy do siebie, taką
                              oboje podjęliśmy decyzje, no i niestety po 3 latach stało się to po
                              raz drugi
                              • kag73 Re: problemy z wiernością 20.11.08, 13:19
                                no a co z moja propozycja rowne prawa dla wszystkich? ty z kim
                                chcesz ona z kim chce a poza tym partnerstwo.
                                Czy u Ciebie to raczej podwojna moralnosc / podwojne standardy?
                                • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 13:35
                                  :) hmmm, tak w pewnym sensie jest teraz, nie wiem, czy ta druga
                                  strona ma kogoś, może tak, więcej się nie widzimy niż widzimy przez
                                  te 9 "wspólnych" lat,
                        • tysiamama21 Re: problemy z wiernością 30.11.08, 14:21
                          a jakich mamy dorosłych, fiutka wsadzić, komuś trochę pokłamać, poudawać,
                          później się z tego pośmiać i przedyskutować na forum... super...
                  • iwonesik Re: problemy z wiernością 27.11.08, 15:53
                    Może autor mi wytłumaczy, bo wczoraj definitywnie rozstałam się z
                    żonatym facetem. Od poczatku wiedziaąłm, ze ma żonę i dziecko i nie
                    zostawi ich. Niestety zakochałam sie w nim, On we mnie.
                    Wymienialiśmy dziesiątkami smsów o każdej porze dnia i nocy.
                    Spedzaliśmy cudowne chwile, wspólne wypady za miasto na weekend. Nie
                    łączył nas tylko seks, wspólne pasje, zainteresowania, mogliśmy
                    porozmawiac na kazdy temat, dużo czułości i namiętności. Ale to
                    wszystko były chwile, potem bolące rozstania-widziałąm, że on
                    cierpi, jest Mu źle, ale wracał do rodziny, ja zostawałąm sama. Co z
                    weekendami, świętami, sylwestrem. Nie mogłam juz tego znieść
                    zerwałam, ale cierpię niesamowicie-nie spotkam, już takiego faceta.
                    Był w stanie dla mnie zrobić wszytsko-pzryjeżdzał o każdej pozre
                    dnia czy nocy jak napisałąm , że jest mi źle, przytulił, pocałował i
                    oczywiście wracał. Wiem, ze ważne są chwile szczęścia, ale potem
                    jest cieżko i źle. Chyba dobrze zrobiłąm, ze zakończyłąm ten
                    związek....
                    Jego żona o niczym nie wiedziała
                    • swojski_fr_1 Re: problemy z wiernością 27.11.08, 16:10

                      "...czlowiek naraza sie na lzy, gdy raz pozwoli sie oswoic..."

                      to ten sam Antoine de Saint-Exupéry, ktorego pomeczylem wczesniej...

                      a teraz pociagne mniej literacko:

                      za zonatych trzeba sie brac, jak sama bedziesz mezatka... bedziesz
                      miala do kogo wrocic... ON, uwierz - tez z pewnoscia odetchnal...
                      moze nie chcial tego zrobic, bo wiedzial, ze jestes 'sama' i bal sie
                      zemsty...

                      Podziwiam kobiety, ktore maja sile/odwage/jaja odejsc od mezczyzny,
                      przez ktorego cierpia, czy fizycznie, czy duchowo, lub tez po prostu
                      nie sa z nimi w pelni szczesliwe.

                      Znajdz takiego, ktory dla Ciebie NAPRAWDE bedzie gotowy zostawic
                      wszystko, czy to inna partnerke, czy tez aeroklub, kolo lowieckie,
                      wedkarskie, czy inne 'wykretacze'.


                      iwonesik napisała:
                • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:44
                  :) no aż tak źle to ze mna jeszcze nie jest.
                  • viviene Re: problemy z wiernością 20.11.08, 11:46
                    ze ? po co pytasz jak i tak wiesz co zrobisz?
                  • kobieta_na_pasach Re: problemy z wiernością 20.11.08, 13:59
                    upsik_u napisała:

                    > :) no aż tak źle to ze mna jeszcze nie jest.


                    i sam sobie odpowiedziales.
                    moim zdaniem jest gorzej niz myslisz. dostales zly wzorzec z
                    domu.zero zasad.jestes szmata rodzaju meskiego.czas to sobie
                    powiedziec golac sie rano przed lustrem.
                    pozdrawiam
                    • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 14:02
                      wow, bardzo ostro pojechane, wnioskuję, że zdradził Cię facet
                      • wiseman_said Re: problemy z wiernością 24.11.08, 11:56
                        mnie nikt nie zdradził a też uważam cię za męską szmatę :)
                        po co konkretnie napisałeś ten post??
                        brawo dla pani na pasach
              • swojski_fr_1 Re: problemy z wiernością 24.11.08, 12:29
                Hmmm ...

                Swoich kochanek nie bierzemy za zyciowe partnerki... Zona, to zona,
                jedynie pociag seksualny zanikl, lub ilosc innych, wazniejszych
                wspolnych spraw przeslania umiejetnosc cieszenia sie i z seksu. Z
                kochankami jest inaczej - z nimi zwykle nie prowadzi sie inetresow,
                nie wychowuje wspolnie dzieci, nie planuje waznych zakupow,
                inwestycji, czy przyszlosci...

                Kochanka nas uzupelnia, nie tylko seksem, ale i swoim charakterem,
                skupia na sobie seksualna uwage, czesto jest mlodsza, duzo mlodsza,
                dlatego z cierpliwoscia wysluchujemy ich zalow, bo juz 'to znamy' i
                nie niecierpliwimy sie, jak wtedy gdy problem ze stala partnerka
                pzrechodzilismy po raz pierwszy, czesto w emocjach. W kochankach
                odnajdujemy czesto dokladniejszy, ostrzejszy obraz siebie.
                Sam 'dystans' i wolnosc codziennych wyborow 'bycia lub nie' razem
                jest fascynujaca.

                Czy kobiety szukaja 'tych lepszych' ... hmmm bo ja wiem... czesto
                ich pierwszy mezczyzna, to kolega ze szkoly czy studiow, idealny
                partner na poczatek zycia, zaradny, sprytny, aktywny na boisku,
                chodzacy testosteron... ale po kilku latach w biurze, z kredytem na
                karku...i wlasna matka w roli eksperta... miekczeje, lub zaczyna
                narzucac siebie w domu, tak jak wczesniej w szkole grupie slabszych
                kumpli...

                z kochankiem jest przynajmniej jeden spokoj - on nie poszczuje nigdy
                swoja mamusia :)


                wanilinowa napisała:

                > bo nie szuka się gorszych na boku. zresztą ja mam Ci to
                tłumaczyć?? :D
                >

        • pos3gacz Re: problemy z wiernością 24.11.08, 18:36
          qrnamol napisał:

          > Oj tam syfa odrazu.... Może potomka rodu przyniesie :D
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Jak nie przedłuzenie rodu, to chociaż jakowyś ""adidas"" ,
          ewentualnie H-4.
    • maxlikaz Re: problemy z wiernością 20.11.08, 16:54
      > ...może to się
      > leczy jakoś?

      O tak! Leczy sie doskonale!
      Objawowo - przy pomocy dobrego adwokata na rozprawie rozwodowej z
      winy niewiernego wspolmalzonka!
      Puszczajac go w dalsza droge zyciowa jedynie w przyslowiowych
      majtkach...
      Efekt murowany! Powodzenia zycze!!! :D
    • ryganta problemy z wiernością 20.11.08, 20:22
      A moze warto trochę popracowac nad swoim charakterem? Bo to chyba
      zalezy od własnie tych cech.
      • upsik_u Re: problemy z wiernością 20.11.08, 20:42
        moralność i zasady? z pewnością tak, to cechy charakteru. pewnie
        masz rację, ale nic nie jest takie proste jak się wydaje z pozoru.
        wszystko ma jakąś przyczyne i skutek niestety. ale prostowanie
        kręgosłupa bywa bardzo czasochłonne i ortopedycznie i metafizycznie
        i realnie. a w pewnym wieku, prostowanie może nie przynieść
        skutku ... bo kręgosłup skostniały i lenistwo wraz z wygodą się
        wkradają. ale rację przyznaje
        pzdr :)
    • showmessage Re: problemy z wiernością 21.11.08, 15:05
      Zdrada.. Nie istnieje bez powodu. Zawsze coś jest u podstaw. Skoro zdradzasz to
      zadaj sobie pytanie jaki sens ma ten oficjalny związek. Jak dla mnie nie ma
      żadnego. Po co zdradzać skoro można nie zdradzać a tylko zmienić partnerki?
      Związek bez namiętności nie ma sensu...
    • kruk51 Re: problemy z wiernością 24.11.08, 11:43
      Nie wydziwiaj ! Jesteś jaki jesteś ! Taka twoja natura. Co chcesz leczyć ?
      Chcesz się wpierniczyć jeszcze w większe problemy. Wyobraź
      sobie, że problem ten też dotyczy kobiet. Też mają trudności z tzw.
      wiernością. Z tym, ze kobiety są sprytniejsze i lepiej umieją ukryć
      zdradę i nie robią z tego dramatu. A właściwie porozmawiaj z psycholo
      giem.
      • clepsydra Re: problemy z wiernością 24.11.08, 11:55
        wszystkie kobiety to dziw.ki oprocz mojej matki
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: problemy z wiernością 24.11.08, 11:59
      1,5 roku z jedną kochanką? Zgłupiałeś?! Powinieneś ją zmienić już dawno, w końcu
      kochanka to nie żona.
    • walislaw_konski Re: problemy z wiernością 24.11.08, 12:06
      Jak już ktoś wspomniał, aż półtora roku z tą samą kochanką/kochankiem skłania do głębszej refleksji. Być może Twoja/Twój partnerka/partner nie jest właściwą osobą, może powinnaś/powinieneś związać się raczej z tą/tym kochanką/kochankiem?

      Sorry za formę odpowiedzi, ale dostosowuję je do formy pytania, skrzętnie ukrywającego płeć Twoją i kochanka/ki ;)
      • riki_i Re: problemy z wiernością 24.11.08, 12:29
        Półtora roku z kochanką to dużo. Idealny układ wg moich doświadczeń trwa mniej
        więcej rok kalendarzowy, a potem zaczyna się chrzanić, bo kochanka zaczyna się
        kokosić i wymagać czegoś więcej. Można to jeszcze przeciągnąć drugi rok, ale po
        2 latach to już jest zwykle "wóz albo przewóz" i zabawa się kończy.
      • upsik_u Re: problemy z wiernością 25.11.08, 18:22
        od razu zyskałeś/łaś moją sympatię, bo widzę, że myślisz :)
        • upsik_u Re: problemy z wiernością 25.11.08, 18:23
          od razu zyskałeś/łaś moją sympatię, bo widzę, że myślisz :)

          to było do walislawa
    • eso Bladź... 24.11.08, 13:16
      ... z Ciebie zwykła, po prostu. Nie ma co dorabiać ideologii do
      tego. A jak długo można ukrywać? Pewnie długo, ale zalezy to
      spostrzegawczości i stopnia zaufania drugiej osoby. Nie, tego się
      nie leczy. Przewrotnie powiem tak: rudy to nie kolor-to charakter...
      Podobnie tutaj. Bedzie to trwało dopóki będziesz miał kasę, wygląd,
      zdrowie etc... jak tego zabraknie podkulisz ogon i schowasz sie do
      budy. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
      • maly.jasio Belkot 24.11.08, 13:25
        eso napisał:
        Bedzie to trwało dopóki będziesz miał kasę, wygląd,
        > zdrowie etc... jak tego zabraknie podkulisz ogon i schowasz sie
        do budy. Pozdrawiam i życzę sukcesów.


        tak akurat jest ze wszystkim w zyciu... nie tylko z kochankami

        wiec rada jest mocno banalna.
        • eso Re: Belkot 24.11.08, 13:29
          maly.jasio napisał:

          > eso napisał:
          > Bedzie to trwało dopóki będziesz miał kasę, wygląd,
          > > zdrowie etc... jak tego zabraknie podkulisz ogon i schowasz sie
          > do budy. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
          >
          >
          > tak akurat jest ze wszystkim w zyciu... nie tylko z kochankami
          >
          > wiec rada jest mocno banalna.

          Nie jestem wujek dobra rada, żeby komuś doradzać... po prostu
          napisałem jak to widzę, absoltnie nie doradzałem.... ale co do
          banalności: najczęściej rzeczy banalne są najmniej widoczne,
          pozdrawiam
          • maly.jasio Re: Belkot 24.11.08, 13:43
            dobrze wiesz o co chodzi.
            - o to slowo "bladz".

            ani to madre, ani skutecznie oceniac z nienawiscia dzialania innych
            - tylko dlatego, ze sa niezgodne z Twoja filozofia.
            • eso Re: Belkot 24.11.08, 14:01
              Nie oceniam, po prostu nazywam rzeczy po imieniu... To tak jak na
              siłę forsuje się np określenie "afroamerykanin" kiedy mówi się o
              murzynie. Meczy mnie fałszywy relatywizm naszych czasów... Bladź to
              bladź i tyle-myślę, że to trafne określenie na osobę, która od 1,5
              roku ZDRADZA partnera/partnerkę i wie/pisze o tym, ze będzie to
              robić nadal. Proste. Jeszcze raz powtórzę: nie ma co dorabiać do
              tego ideologii. Pozdrawiam
              • maly.jasio Re: Belkot 24.11.08, 14:12
                No otoz wlasnie zaserwowalem Ci "szczerosc za szczerosc".

                Ty okresliles kogos-tam mianem "bladz", a ja nazwalem tez po
                imieniu Twoj post belkotem, ktory i tak niczego nie zmienia,
                a mnie bawi i smieszy :)))
                • eso Re: Belkot 24.11.08, 14:46
                  i w porządku, o tym właśnie mówię: rzeczy nazywajmy po imieniu!
                  Jeśłi dla Ciebie mój post jest bełkotem to ok, grunt że nazwałeś go
                  tak jak to widzisz. Pozdrawiam
                  • eso Re: Belkot 24.11.08, 14:49
                    I tylko mała uwaga: bladzią nie nazwałem "kogoś tam" tylko osobę,
                    która od 1,5 roku zdradza. Konkretnie tą osobę a nie listonosza,
                    panią w kasie w Tesco, czy mojego sąsiada.
                    • maly.jasio w mojej laskawosci 24.11.08, 15:07
                      osczedze nazywania (dalej) wszystkiego po imieniu
                      i przypomne stary zart:



                      Cieszyl sie zla opinia....
                      - co za dran!!!

                      Nie dosc, ze mial zla opinie - to jeszcze sie nia cieszyl !
                      • eso Re: w mojej laskawosci 24.11.08, 15:17
                        Dobre:)
                      • swojski_fr_1 Re: w mojej laskawosci 24.11.08, 15:23
                        a znasz fraszke ' na matematyka' ... Kochanowskiego ?
                        on sie nie bal nazywac spraw po imieniu... i wiesz nazwanie spraw po
                        imieniu nie jest az takie zle, jak ci sie wydaje, zobacz sam:

                        Ziemię pomierzył i głębokie morze,
                        Wie, jako wstają i zachodzą zorze;
                        Wiatrom rozumie, praktykuje komu,
                        A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.

                        :)
                        Pan Swojski


                        maly.jasio napisał:

                        > osczedze nazywania (dalej) wszystkiego po imieniu
                        > i przypomne stary zart:
                        >
                        >
                        >
                        > Cieszyl sie zla opinia....
                        > - co za dran!!!
                        >
                        > Nie dosc, ze mial zla opinie - to jeszcze sie nia cieszyl !

                    • zasiewd Re: Belkot 28.11.08, 16:14
                      tak rzadko ktoś pisuje na forum mądrze,bravo
            • kretek_bladzi Re: Belkot 24.11.08, 19:58
              maly.jasio napisał:

              > dobrze wiesz o co chodzi.
              > - o to slowo "bladz".
              >
              > ani to madre, ani skutecznie oceniac z nienawiscia dzialania innych
              > - tylko dlatego, ze sa niezgodne z Twoja filozofią

              Ale dlaczego?
              Po pytaniu inicjującym wątek widać, że piszący je nie ma _żadnej_ cyt. "filozofii" i poddał się publicznej ocenie. Jeden ocenia tak inny siak. Jaki wniosek z ocen i rad piszących wyciągnie wątkotwórca - tylko od niego zależy. Każdy ma prawo do własnego sądu na dany temat i również każdy ma prawo do z nim się niezgodzenia.
            • purchawkapuknieta ??? 24.11.08, 20:14
              > ani to madre, ani skutecznie oceniac z nienawiscia dzialania innych
              > - tylko dlatego, ze sa niezgodne z Twoja filozofia.

              my nie mówimy o robieniu kupy na trawniku, mówimy o ZDRADZIE. nie jestem
              antropologiem, ale przypuszczam, że w każdej kulturze zdrada jest potępiana. ZDRADA.
              • grassant Re: ??? 27.11.08, 10:34
                purchawkapuknieta napisała:
                mówimy o ZDRADZIE. nie jestem
                > antropologiem, ale przypuszczam, że w każdej kulturze zdrada jest
                potępiana. ZD
                > RADA.

                A jak się definiuje owa zdradę, jeśli np. w niektórych kulturach
                gościa częstuje się własną żoną...
    • swojski_fr_1 Re: problemy z wiernością 24.11.08, 14:02
      Tak dlugo, jak ci to sprawia radoche.

      Jak zacznie cie przerastac, to zaczynasz sie motac chodzisz po domu
      jak szurnieta i wszystko widac. Lepiej skoncz sprawe zawczasu, jak
      nie chcesz stracic stalego partnera.

      Gorzej, jak jestes w tym drugim/drugiej zakochana/y a w stalym
      zwiazku w ktorym jestes sa dzieciaki, ale nie ma uczuc do partnera.
      Na takim ogniu nie licz na 2 pieczenie ( w dlugich terminach ).

      ;-)


      upsik_u napisała:

      > jak długo można ukrywać przed partnerem posiadanie kochanka/ki?
      nie
      > odbija się to na Waszym zdrowiu psychicznym? bo mi po 1,5 roku
      > zaczyna odbijać. nawet jak to się skończy to i tak wiem, że kiedyś
      > zacznie się nowe, bo ja to cholera mam jakieś problemy z
      wiernością
      > jednej osobie, ale wcale nie zawsze chodzi tylko o seks, może to
      się
      > leczy jakoś?
    • krzywelustro Nie ma problemów z wiernością, ale z jej brakiem. 24.11.08, 14:11
      • maly.jasio Nie rozumiem... 24.11.08, 14:17
        To raczej inni z Twego otoczenia maja problemy z brakiem Twojej
        wiernosci - a nie Ty ?

        Brak wiernosci, to nie nalog - jak np. nikotynizm...
        (gdzie mozna miec chec porzucena nalogu, ale organizm nie pozwala)

        Gdy sie nie pragnie skokow w bok - to sie ich po prostu nie robi :)
        • swojski_fr_1 Re: Nie rozumiem... 24.11.08, 14:35
          maly jasio - male pytanka:

          1.Jak dlugo jestes w swoim stalym zwiazku, wiecej niz 7-10 lat?
          2.Czy udaje ci sie spelniac twoje plany zawodowe/finansowe?
          3.Czy przylapales swoja druga polowe na przynajmniej flirtowaniu z
          kims innym?

          Jesli masz pozytywne odpowiedzi na wszystkie pytanka, to uwierz mi,
          masz duze szanse zmienic swoj swatopoglad. A od seksu mozna sie
          uzaleznic. Niektorych form zwlaszcza ;-)

          maly.jasio napisał:

          > To raczej inni z Twego otoczenia maja problemy z brakiem Twojej
          > wiernosci - a nie Ty ?
          >
          > Brak wiernosci, to nie nalog - jak np. nikotynizm...
          > (gdzie mozna miec chec porzucena nalogu, ale organizm nie pozwala)
          >
          > Gdy sie nie pragnie skokow w bok - to sie ich po prostu nie robi :)

          • maly.jasio Nie rozumiesz... :) 24.11.08, 14:42
            Nie potrzebuje niczego zmieniac
            - gdyz mojego stosunku do "skokow w bok" tu nie okreslilem
            i okreslac nie zamierzam.

            Powtarzam tylko ponownie, ze ten , kto zdradza - nie ma z tym
            (psychicznych, czy emocjonalnych) problemow
            - gdyz po prostu zdradza bo tego chce :)

            Problemy z tym moze miec (gdy sprawa sie wyda)
            conajwyzej jego otoczenie
            • swojski_fr_1 Re: Nie rozumiesz... :) 24.11.08, 15:18
              echh...
              nie wierze w zdradzanie bez emocji... bo tu wlasnie o emocje chodzi,
              i to takie z gornej polki... tylko, ze z nimi jak z narkotykami,
              czasem mozna przedawkowac.


              maly.jasio napisał:

              > Nie potrzebuje niczego zmieniac
              > - gdyz mojego stosunku do "skokow w bok" tu nie okreslilem
              > i okreslac nie zamierzam.
              >
              > Powtarzam tylko ponownie, ze ten , kto zdradza - nie ma z tym
              > (psychicznych, czy emocjonalnych) problemow
              > - gdyz po prostu zdradza bo tego chce :)
              >
              > Problemy z tym moze miec (gdy sprawa sie wyda)
              > conajwyzej jego otoczenie

              • maly.jasio krakowskim targiem :) 24.11.08, 15:34
                swojski_fr_1 napisał:

                > echh...
                > nie wierze w zdradzanie bez emocji... bo tu wlasnie o emocje
                chodzi

                rowniez i tak bywa. przeciez tego nie neguje.
                neguje tylko wyrzuty sumienia wtedy i ex post:

                - typu :
                jaki ja bylem glupi, zapomnialem sie... - i tym podobne bajki,
                ktore taki delikwent potem zdradzonej zonie opowiada...

                a co ma jej powiedziec - ze mu z kochanka dobrze bylo i nie zaluje,
                a zaluje tylko tego, ze sie wydalo?

                przeciez w takiej sytuacji walizka stala by od razu za drzwiami :)
                • swojski_fr_1 Re: krakowskim targiem :) 24.11.08, 16:28
                  no, skrucha musi byc... ale poltoraroczny, regularnie konsumowany
                  romans nie kwalifikuje sie do zadnych negocjacji...
              • ahhna Re: Nie rozumiesz... :) 25.11.08, 02:11
                > nie wierze w zdradzanie bez emocji... bo tu wlasnie o emocje
                chodzi,
                > i to takie z gornej polki...

                Ha, ha, ha!! Górna półka! Dobre! Te emocje to najbardziej
                prymitywna, najbardziej pierwotna i dolna półka. Ot, hormony walą do
                łba, co poniektórzy są uzależnieni od takiego walnięcia hormonów, i
                tyle.
                Być z partnerem 15, 20, 30 lat, byc przy porodach, czuć smrody,
                widziec, jak to drugie sika, rzyga, cierpi, cieszy się, wychować
                razem dzieci i wiedziec po całym tym czasie, że to wszystko po cos
                było, odkrywac wciąż na nowo tę samą osobę - to jest górna półka
                emocji.
                • swojski_fr_1 Re: Nie rozumiesz... :) 25.11.08, 08:58
                  ahhna, nie wiem, o czym piszesz. Mialas kiedys dzieci ???
                  Ja mam ich trojke - wszystkie z jedna kobieta, i mowie ci nie ma nic
                  lepszego jak duza rodzinka. Wiekszosc czasu jest cudowna, rzyganie
                  zdarza sie raz do roku, glownie zwiazane z grypa jelitowa, i to
                  zwykle jest tak, ze ja jej nie dostaje jako jedyny, wiec wszystkich
                  obsluguje. Ale przez 350 dni w roku nikt nie rzyga.



                  Emocje - okay, mozna je roznie klasyfikowac, duzo jest sytuacji
                  dajacych olbrzymie emocje - kazdy je segreguje wedlug wlasnej
                  hierarchii: 'asystowanie' na porodowce, skok ze spadochronem,
                  pierwszy pocalunek, namietny, udany dla obojga seks... sa to emocje,
                  ktorych nie da sie przezyc samemu...


                  ahhna napisała:
            • grisza14 Mam pytanie do upsika 24.11.08, 15:26
              Czy Twoja slubna i Twoja kochanka tez kreca cos na boku?Wtedy mozesz
              nie miec dyskomfortu, bo albo wszyscy poza Toba sa zadowoleni, albo
              maja takie same problemy jak Ty i tez wszystko jest w porzdku.
          • rastalioness Re: Nie rozumiem... 24.11.08, 20:32
            Jak popularne powiedzonko amerykanskie mowi: Men have two heads but
            only enough blood to run one at the time
    • jurek.powiatowy Re: problemy z wiernością 24.11.08, 15:17
      Tego się nie leczy. Z tym się żyje.

      Ale samemu.
    • mamba8 Re: problemy z wiernością 24.11.08, 15:29
      Może czujesz się czasem jak w pułapce i tak właśnie szukasz przysłowiowej
      "wolności"?
    • ma_thro_na Re: może to się leczy jakoś? 24.11.08, 16:04
      na głupotę nie ma lekarstwa
    • estta1 Re: problemy z wiernością 24.11.08, 20:01
      1,5 roku prowadzisz podwójne życie i się dziwisz, że Ci odbija. A co
      do samej zdrady, to z kim zdradzasz, czemu to tak długo trwa itp
      świadczy o związku w którym jesteś bardziej niz o tym jaki sam
      jesteś.
    • krystyna.anonim Re: problemy z wiernością 24.11.08, 20:14
      wspołczuję, ale to się leczy! Michael Douglas też miał takie
      problemy i się, chłopina, wyleczył...
    • rahmanov Re: problemy z wiernością 24.11.08, 20:23
      jak długo można ukrywać przed partnerem posiadanie kochanka/ki? nie

      ty nie masz partnerki więc tonie twój problem


      > odbija się to na Waszym zdrowiu psychicznym? bo mi po 1,5 roku
      > zaczyna odbijać.

      nudzić


      nawet jak to się skończy to i tak wiem, że kiedyś
      > zacznie się nowe, bo ja to cholera mam jakieś problemy z wiernością
      > jednej osobie, ale wcale nie zawsze chodzi tylko o seks, może to się
      > leczy jakoś?


      braku jaj się nie da wyleczyć


      faect który zdradza to bezjajowa żałosna pinda
      a kobieta kó... - nie ma wjądków


    • ptr0 [...] 24.11.08, 20:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • myszowata.mysza Re: Zwykła ku... z ciebie 24.11.08, 21:04
        A rzucając kamień zastanowiłeś się, czy Ty nigdy nie zdradziłeś lub nie chciałeś
        zdradzić?
    • six_a Re: problemy z wiernością 25.11.08, 09:21
      zdecydowanie przenieś się do kochanki, w końcu ona toleruje żonę,
      to może i inne też będzie;)
      • swojski_fr_1 Re: problemy z wiernością 25.11.08, 10:42

        mogloby sie nagle tloczno zrobic u kochanka a-psiczki ;-)

        ciekawe, jak psychika a-psika/a-psiczki wygladlalaby po 18
        miesiacach w takich warunkach hi, hi, hi,

        polecam...krecenie na boku TYLKO z mezatkami - to nie moj wymysl,
        lecz porada starego dobrego wloskiego przyjaciela, ktory przezyl w
        Polsce juz dobre 10 lat ;-)

        six_a napisała:

        > zdecydowanie przenieś się do kochanki, w końcu ona toleruje żonę,
        > to może i inne też będzie;)
        >
        >

    • 6jolka6 Re: problemy z wiernością 25.11.08, 10:13
      Tak, leczy się - należy wybrać się na syberię w kibitce i karmić się
      mrówkami - tomoże wtedy wyzdrowieje twoja psychika. A przede
      wszystkim odejdź od swego partnera, zostaw go w spokoju, aby jeszcze
      zdążył ułozyc sobie zycie z kimś uczciwym. Jak lubisz zmieniac
      partnerów - to są na to rózne sposoby - mozna np. wyjść na ulicę.
      Zwiazek nie jest dla ludzi którzy nie potrafia byc wierni i uczciwi.
    • mateu910 Re: problemy z wiernością 25.11.08, 11:53
      moja koleżanka ma przyjaciela od 6 lat,mąż oczywiście nic nie wie i wszyscy są
      szczęśliwi.
    • irman10 Re: problemy z wiernością 25.11.08, 12:23
      Jak to jest, że zawsze przy takich tematach na forum objawia się prawdziwy wysyp
      moralizatorów wszelkiego rodzaju, z żelaznymi hasłami "a co gdy gdy ciebie ktoś
      zdradzał", "odejdź od żony i zostaw ją w spokoju" itp. itd.

      Autor założył temat, zadał konkretne pytanie. Niech odpowiadają ci, którzy mają
      jakieś doświadczenie w tym zakresie i opiszą jak i kiedy wpadli, albo co robią,
      że nie wpadli. Koleś jest chyba dorosły i zdaje sobie sprawę, że jest
      nieuczciwy. Jak ma ochotę i jego moralność to trawi, to jego sprawa. Forumowi
      moraliści niech założą wątek o udanych i uczciwych związkach i opiszą jak taki
      stan osiągnąć. Takiego tematu tu jeszcze nie widziałem. Do dzieła.
      • purchawkapuknieta Re: problemy z wiernością 25.11.08, 14:01
        mam wystarczające doświadczenie, by stwierdzić, ze społeczeństwo sku...ało. bez
        żadnej żenady opowiada o szmaceniu swojego partnera, żony, męża itd. i jeszcze
        ma pretensję do tych, którzy nie są wobec niego wyrozumiali i nie
        usprawiedliwiają jego degeneracji.

        • swojski_fr_1 Re: problemy z wiernością 25.11.08, 14:49
          masz racje, choc poczytaj Fredre, czy Moliera, przesledz wybryki
          Kochanowskiego, polskich krolow, czy europejskich dworzan... pelno
          tam zachowan odbiegajacych od monogamicznej etykiety...

          niestety takie mamy czasy dobrobytu, ze cos dawniej zarezerwowane
          dla nielicznych, teraz spada deszczem na cale ludzkie pospolstwo...


          purchawkapuknieta napisała:

          > mam wystarczające doświadczenie, by stwierdzić, ze społeczeństwo
          sku...ało. bez
          > żadnej żenady opowiada o szmaceniu swojego partnera, żony, męża
          itd. i jeszcze
          > ma pretensję do tych, którzy nie są wobec niego wyrozumiali i nie
          > usprawiedliwiają jego degeneracji.
          >

    • krewkaa Re: problemy z wiernością 25.11.08, 12:26
      póki co 2 lata :)
    • ludzkiepanisko Zupełny brak logiki autora wątku!!! 25.11.08, 12:43
      Drogi Kolego! Ty masz problem z niewiernością a nie z wiernością.
      Nie jesteś wierny wiec nie możesz mieć problemu z czymś czego nie
      ma, a jesteś niewierny i z tym zjawiskiem/faktem/cechą możesz mieć
      ewentualnie problem.
      Problem z wiernościa byłby wtedy, gdybyś nie mogł już wytrzymać z
      jednym partnerem ale byś trwał na polu wierności.
      A odpowiadając na Twoje pytanie- kochanke można ukrywać wiele lat.
      Zawsze partner dowiaduje sie o tym albo poprzez Twoją wpadkę albo
      nieuwagę albo przypadek albo intuicję. Skutkuje to natychmiastowym
      rozwodem, bo to nie jest już zdrada tylko podwojne życie albo sam
      sobie znajduje kochanka/kochankę i żjecie w kwadraciku.
      Przyjrzyj się dokładnie żónie czy aby nie wraca za póżno z pracy
      albo na szkolenia za często nie wyjezdza...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja