Gość: Shemreolin
IP: *.crowley.pl
29.10.03, 11:03
Opowiem wam taka historie. Smutna bardzo ale niestety prawdziwą. Gosia moja
najlepsza przyjaciółka miała chłopaka. Kochała go niesamowicie. Mimo, ze
wielokrotnie ja ranił nie powiedziała o nim nigdy złego słowa. Jego rodzina
kochała ja bardzo. Gosia piekła mu ciasta, pomagała gdy miał kłopoty i zawsze
była przy nim. Ale on w marcu tego roku zerwał z nia i powiedział, ze co
prawda Gosia jest kobieta jego życia ale on sie nie wyszalał jeszcze. Gosia
przyjęła to ze spokojem ale wiem, ze bardzo cierpiała. Jednak jak zawsze nie
powiedziała o nim złego słowa była na każde zawołanie. Mówiłam jej ze to
bład, ze on na to nie zasługuje. Ale ona mówiła mi wtedy: "ja wiem, ze on
wróci. Kocham Go i bedę czekać". I czekała, czekała... W lipcu wyjechała w
podróz dookoła Europy. Wróciła na poczatku sierpnia. Spotkałam sie z nią.
Wygladała slicznie, opalona i radosna. 14 sierpnia Gosia umarła. Nagle. W
nocy bez zadnego powodu opusciła nas. Sekcja zwłok nic nie wykazała. Była
zdrowa jak ryba. I w grudniu miałaby 21 lat. Jak sie potem okazało... w nocy
kiedy Gosia umarła jej chłopak wyznał naszej kolezance, że chce do Gosi
wrócić, ze ja kocha. Nie zdazył jej tego powiedzieć. A ona tak czekała i
wierzyła. Miała racje...
Panowie... pamietajcie, kochajcie swoja kobietę, szanujcie jej poswiecenie i
miłośc do was. Czasami kobiety sa upierdliwe (Gosia tez czasem była, to
fakt), ale to osoba, która o was dba i troszczy sie. I czasami, gdy najmniej
sie tego spodziewacie, ta osoba moze odejsc na zawsze. A wy nie zdazycie
powiedzieć jej tego wszsytkiego co chcielibyscie by wiedziała.