mateusz.rak Rozwiązanie waszych problemów 27.12.08, 04:23 Bzdury!! Nie podchodzimy tak do problemów rozstań!!! Nigdy!! Ludzie super wygladają w naszych oczach jeśli od nas ochodzą ponieważ boimy się że nie znajdziemy lepszej sztuki. I tak najczęściej jest, że ciężko znaleść osobę która lepiej wygląda i lepiej coś zrobi, czy lepiej się zachowuje. Rozwiazanie polega na ciągłym szukaniu lepszej partii. Szukamy, szukamy, chodzimy na randki, wyszukujemy, pytam znajomych, uczymy się zaczepiać na ulicy, w autobusie i tramwaju. Czytamy legendarną niesamowitą książkę "Gra" Neil Strauss która wybija z głowy szybko i łatwo każdą dziewczynę/faceta i leczy duszę od kopa. Przyjmujemy do wiadomości jedną z najlepszych na świecie historyjnek która opowiada o trwaniu w tym co chcemy osiągnąć i robimy swoje. Historia brzmi: Żołnierze walczyli ciężko na froncie. Wielu z nich miało dość i chcieli bardzo zmienić swoją sytuację życiową i nie zginąć. Pewnego razu podczas natacia jeden z żołnierzy zamiast kryć się wstał, chodził i czegoś szukał na ziemii milcząc. Wystawiał się niepotrzebnie na śmierć mimo wołań kolegów. Sytuacje zaczeły się powtarzać koledzy stwierdzili że zwariował, chodził i ciągle podnosił papierki z ziemii, sprawdzał dokładnie co to jest, upuszczał i szedł dalej. Trafił do szpitala. Chodził po szpitalu, milczał, podnosił każdą kartkę papieru jaką znalazł, czytał dokładnie, po czym pozwalał jej opaść. Ciągle to samo, aż pewnego dnia trafił przed komisję wręczyli mu papier. Gość obojętnie jak zwykle zniechęcony wziął do ręki kolejny świstek, przeczytał uważnie i pierwszy raz wrzasnął! Tak! To jest to czego szukał - dostał zwolnienie do domu, wojsko uznało go za niezdolnego do walki i odesłało do domu. Osiągnął to czego szukał, bez wisiłku robiąc swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna.briana Re: Rozwiązanie waszych problemów 27.12.08, 09:11 No to z innej perspektywy. Jestem eks i niestety jest w moim zyciu eks ktory dzwoni do mnie od 3 do 14 razy w tygodniu bo bardzo mnie kocha, nie moze zyc beze mnie, umiera beze mnie itp. Jest to meczace, denerwujace, nudne, zbedne i niechciane. Zalezy co kto nazywa miloscia ale w dobrej milosci zawsze jest szacunek do siebie, drugiej osoby, nie ma ponizenia i zmuszania. Kochac to takze pozwolic komus odejsc. Kochac to dac prawo to dobrego zycia sobie i tej drugiej osobie. To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: moje doświadczenie odnośnie powrotów 27.12.08, 13:08 Byłam z facetem który z niewiadomych mi powodów jakby od samego początku nie wiedział co czuje...ale krył się z tym po 2 m-ach intensywnej znajomości zostawił mnie "nagle"bo nie czuł nas i nie widział przyszłości Ja zamilkłam, on czasami smsa napisał,że naprawde nie chciał żeby tak wyszło...Po 3 tygodniach poprosił o spotkanie w którym wyznał,że przez ten czas zrozumiał,że ma mnie w sercu...dałam nam szansę chowając dumę w kieszeń-po tygodniu przestałam się bać,że może nam się nie udać. I po 4 m-ach od powrotu (2 tygodnie temu) zostawił mnie "nagle"bo nie czuł nas i nie widział przyszłości. Zamilkł na moją prośbę o brak kontaktu. Mam wrażenie,że jakiś czas temu poznał kogoś (mieszkamy w osobnych miastach, widywaliśmy się w week.)i we mnie widział już tylko denerwujące go cechy... A'propos że odchodzi się zawsze do kogoś-jeden związek (2 letni) zakończyłam nie mając nikogo na oku i nie mając dokąd pójść...Po prostu po zamieszkaniu razem męczyliśmy się okrutnie. Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: jestem idealną ex... 27.12.08, 15:15 kochana, jestem po czyms podobnym i minelo znacznie wiecej czasu i dalej nie mam ochoty na zwiazki lol obawiam sie ze nigdy to nie przejdzie chyba ze w koncu znajdzie sie jakas swirnieta baba ktora jednak bedzie miala ponadprzecietna cierpliowsc a w sobie duza doze sadomaso i bedzie chciala rozwinac moj papierek aby przekonac sie jaki ze mnie slodki cukierek lol ale aby sie ci nie pomiskowalo- nic do ex nie czuje, zwykly przechodzien. po prostu cos we mnie umarlo i nie nie ma ochoty powstac ani sie posklejac. znajoma starala sie mnie przywrocic swiatu ale niestety wymiekla choc wciaz probuje... hehehhehhe zwykla znajoma z ktora moznapogadac o wszystkim do 5 nad ranem, rowna babka :) pewnie sie jej nie udalo tylko dlatego zem uparty jak stary osiol :D ale na to juz nic nie poradze, a szkoda bo zycie przecieka przez palce. Odpowiedz Link Zgłoś
plisowanka ewentualny krok należy do tego, kto odszedł 28.12.08, 04:07 Tak logicznie rzecz ujmując, to ewentualny krok do powrotu powinien należeć do osoby, która sama odeszła. To chyba naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
zooyka Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 15:36 Też starałam się być idealną eks.... Minął 1 rok i 6 miesięcy. On ma już drugą nową dziewczynę, ja mam sny z jego udziałem. Zastanawiam się czy jak się spotkamy dać mu do zrozumienia że o nim myślę, a nóż nie jest szczęśliwy w nowym związku i chciałby do mnie wrócić. Jakiś czas po rozstaniu, zaryzykowałam i wyznałam mu że chciałabym jeszcze raz spróbować bo nie umiem się pogodzić z jego odejściem. Usłyszałam, że mnie kocha, ale potrzebuje czasu, że musi się zastanowić czego chce, do dziś nie dał mi odpowiedzi... Oczywiście wiem jak ona brzmi, ale dobija mnie że nie potrafił zamknąć za sobą furtki. Zyję przeszłością i złudzeniami mimo, że jak to ktoś słusznie zauważył to może już nie miłość lecz przyzwyczajenie i obawa że już nikogo takiego nie spotkam. Jakbym miała Ci doradzić, spróbuj to nic nie kosztuje a potrafi sprowadzić na ziemie. A to na pocieszenie i otarcie łez ;) pl.youtube.com/watch?v=DBdMNga-CAY Odpowiedz Link Zgłoś
marian099 Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 16:54 Ja również staram się być normalnym człowiekiem po wszystkim co mnie spotkało.. ale jednak mi się nie udaje. Mam problem bo razem pracujemy, staram się dystansować do różnych rzeczy, ale chcąc nie chcąc musimy się kontaktować non stop. Ona prosi mnie o zrobienie różnych rzeczy, a ja nie potrafię odmówić. Pomagam jej i czuję że dbam o kogoś kto nie dba o mnie... Potwornie mnie to męczy i czuję się wykorzystywany, ale nie potrafię jej odmówić bo a nóż może potrzebuje pomocy, bo może zmieni zdanie... bo przecież jak się od niej odwrócę to już nigdy nie będę miał szansy... A teraz będzie moim przełożonym i mam poczucie że poniekąd dzięki mnie... To straszne ale mam czasem pragnienie zburzenia tego wszystkiego, tej gry pozorów, bo był to romans, a jej facet o niczym nie wie... a ja byłem głupi myśląc że chce coś zmienić w swoim życiu... Sam nie wiem co dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
no1teresa Re: jestem idealną ex... 27.02.09, 11:28 >> Potwornie mnie to męczy i czuję się wykorzystywany, ale nie potrafię jej odmówić bo a nóż może potrzebuje pomocy, bo może zmieni zdanie... bo przecież jak się od niej odwrócę to już nigdy nie będę miał szansy...<<< powiedzialabym, ze wrecz przeciwnie dopoki bedziesz na skinienie palcem, jest jak bylo; gdybys nagle zmienil front i byl na dystans, bylaby przynajmniej zaintrygowana.... podnóżki nie sa ciekawe Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 21:20 myslę,że gdyby osoba odchodząca chciała powrotu,załóżmy po 2 latach i nie wiedziała co tam słychać u nas...to z pewnością jakoś wybadałaby grunt żyjemy wyobrażeniami o naszych ex, idealizujemy wspomnienia, blaknie to co złe było a ubarwiamy przeciętność tak sobie dzisiaj myślę,że za kim ja tęsknię? za facetem który ciągle nie wiedział co czuje? który raz chciał seksu a w większości nie chciał? I jak pytałam co jest grane (intuicja podpowiadała-coś nie teges jest z jego uczuciami co do mnie)oszukiwał,że dobry seks jest tylko po ślubie? za facetem który za moimi plecami umówił się z przyjaciółką żeby nam pomogła w związku? za gościem który 2x mnie nie chciał? o w dupę! Odpowiedz Link Zgłoś
prawie.idealna Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 21:48 przezylam rozstanie, napisalam o rozstaniu, a teraz juz wiem po przemysleniach, po przeczytaniu tego forum, po Waszych wypowiedziach... ze moze i faktycznie trzeba "zamknać za soba furtkę" najlepiej na kluczyk, a kluczyk wyrzucic gdzies w gleboka wode i nie probowac sie przedostawac przez zamkniete drzwi! zerwac kontakt, mimo ze to na prawde jest ciezkie i zyc, cieszyc sie z innych i poznac innego lepszego :) bo tak tkwic w zawieszeniu, w prozni, czekajac na zbawienie to mozna tylko stracic i nie zauwazyc czegos lepszego... Odpowiedz Link Zgłoś
szara_foka Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 22:38 prawie.idealna - to jest bardzo dobre podsumowanie tego watku, koniec z rozdrapywaniem ran z przeszlosci i patrzmy z nadzieja w nowy rok, na pewno bedzie lepszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: jestem idealną ex... 28.12.08, 22:42 furtkę zatrzaśnięto nam z nosem,palcem,sercem boli,krwawi...ale furtkę zamknięto nie chcą nas zatem do widzenia exy leczymy w tydzień (no góra dwa)strzaskane/zmiażdżone członki i idziemy szukać innych drzwi bo ponoć jak zmykają się jedno to otwierają drugie głupio stać i marznąć przed zamkniętymi,no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
prawie.idealna Re: jestem idealną ex... 29.12.08, 11:23 no to do dziela... zrobmy sobie postanowienie na nowy rok :) uczymy sie zapomiec o tym co sie stalo zlego (wiem, wiem ze ciezko, przeciez tez to sama przezywam)... i zaczynamy od nowa! majac na uwadze wczesniej popelnione bledy, bledy nasze i partnera... kobietom polecam ksiązkę "dlaczego mezczyzni kochaja zołzy" i nie badzmy takimi potulnymi dziewczynkami, tylko miejmy pazur i power - tak jak zołza :) Odpowiedz Link Zgłoś
nie.mam.tipsow Re: jestem idealną ex... 27.02.09, 10:52 Ja bym się więcej nie odezwała. Nie wierzę w cudowne powroty. Daj sobie czas, zapomnisz, ułożysz sobie zycie. Powodzenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
prawie.idealna Re: jestem idealną ex... 29.03.09, 16:15 no i stało się cos pieknego :) pisalam wczesniej o zamykaniu furtek, no nowych postanowieniach na nowy rok, o nowty zyciu z nowym partnerem.. i jest! i tak sie stalo ze sie spotkalismy, ze jestesmy razem, ze jest to cos wiecej niz spotykanie na na 3 randki.. Moj obecny mezczyzna juz widzi plany na wspólną przyszlosc, i to jest w stanie otwarcie potwiedziec po 2 miesiacach znajomosci :) spotkało mnie szczęście i teraz wazne jest byc szczescliwym z kazdym dniem coraz bardzej.. dlatego tez, uczestnicy tego forum.. na kazdego przyjdzie ten szczesliwy moment odnalezienia drugiego czlowieka z ktorym mozna bedzie isc smialo na przód razem za reke i usmiechac sie szczerze ze szczecia.. czy ktos tez juz jest w innym szczęsliwszym stanie, a wczesniej pisal tu o blącym sercu ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pe.le Re: jestem idealną ex... 30.03.09, 16:22 Super! Gratulacje. Dodajesz otuchy wszystkim podlamanym i rozdartym uczuciowo. Tak trzymaj. Odpowiedz Link Zgłoś
lejdi111 Re: jestem idealną ex... 30.03.09, 18:25 napiszę Ci dwa powiedzenia, które świetnie pasują do Twojej sytuacji: 1. Czas goi rany ale pozostawia blizny 2. stara miłość nie rdzewieje ale rozbitego dzbana nie warto sklejać gdyż i tak pozostaną rysy i pęknięcia Odpowiedz Link Zgłoś
prawie.idealna Re: jestem idealną ex... 05.04.09, 14:19 eh eh... gdyby to wszystko bylo takie proste jest biale i czarne i nic pomiedzy... ale tak nie jest. Okazalo sie ze moj ex dowiedziawszy sie ode mnie bezposrednio o tym, iz spotkam sie z innym mezczyzna - zdziwil sie i zszokowal... teraz nie potrafi chyba sobie z tym poradzic... nigdy bym go podejrzewala o taki slowotok wyznan i nawet pytanie o powrot... natomiast lejdi111 doskonale to podsumowala tymi dwoma przyslowiami idealnie pasujacymi do zaistnialej sytuacji... blizny po rozstaniu sa, oczywiscie... i zdecydowalam ze tego dzbana juz nie bede sklejala... jest jeszcze jedno pasujace do mojej sytuacji i moze innych osób rownież... "Docenisz kiedy stracisz. Stracisz jeśli nie docenisz." Moj ex chyba dopiero docenil, przebudzil sie jak dostal "klapsa" dowiedziawszy sie ze jestem szczesliwa z innym.. czasami nie warto cos zrozumiec..czasami trzeba to po prostu zaakceptowac.. nie warto sie zalamywac :) Odpowiedz Link Zgłoś
szara_foka Re: jestem idealną ex... 05.04.09, 20:51 tak tak czasem zycie pisze lepsze scenariusze niz scenarzyscie serialow, w stylu love story. Super, ze napisalas o pozytywnym zakonczeniu, to podnosi na duchu ;)te serca z bliznami, ktore czekaja na swoj happy end ;) Odpowiedz Link Zgłoś
prawie.idealna Re: jestem idealną ex... 05.04.09, 21:23 niestety nie ma co sie zalamywac... bo gdzies kiedys przyjdzie taki dzien ze kazdy z nas bedzie mogl odwaznie powiedziec ze jest szczesliwa osoba :) ja nie szukalam swojego szczescia... ale tez nie moge okreslic ze znalazlo sie samo :) nastapil moment w ktorym jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki otrzymalam czarodziejskie szczescie.. (o jeny, ale baśniowo sie rozpisalam)... oby trawalo nieskonczenie a i ja bede je pielegnowala... zycze Wam szczescia rowniez :) i sobie nieskromnie tez... Odpowiedz Link Zgłoś