Czy rozwodnicy są kimś gorszym?

20.01.09, 11:57
Koleżanka poznała uroczego faceta, pasują do siebie jak dwie połówki
jabłka. Ona panna, on rozwodnik. Dokąd to było tylko takie
spotykanie się - nie było problemu. Postanowili stworzyć związek i
zaczęło się. Po co jej używany facet, już raz mu nie wyszło, a
dlaczego, to pewnie jego wina, ma dziecko, będziesz cały czas ta
druga etc.
W czasach gdy rozwody sypią się jeden za drugim rozwodnicy nadal są
przez wielu postrzegani jako Ci, którzy kiedyś się potknęli.
No potknęli się, każdy ma prawo się pomylić, przewóci się, wstaje,
otrzepuje kolana i idzie dalej.
Dziwnym jest ten świat.
    • viviene Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:06
      Podobno lepiej być rozwodnikiem niż starym kawalerem..
      Podobno lepiej być rozwódką niż starą panną :))))))))))))))

      tak,dziwny jest ten świat..

      niech żyją w szczęściu na przekór przeterminowanym,zdezelowanym
      opiniom :)
      • alcabin Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 22:26
        Ja bym się rozwódką nie zainteresował.
        • Gość: Kobieta34 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? IP: *.eimg.pl 04.02.10, 20:39
          Albin glupio piszesz.
    • viviene Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:06
      Podobno lepiej być rozwodnikiem niż starym kawalerem..
      Podobno lepiej być rozwódką niż starą panną :))))))))))))))

      tak,dziwny jest ten świat..

      niech żyją w szczęściu na przekór przeterminowanym,zdezelowanym
      opiniom :)
    • viviene Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:06
      Podobno lepiej być rozwodnikiem niż starym kawalerem..
      Podobno lepiej być rozwódką niż starą panną :))))))))))))))

      tak,dziwny jest ten świat..

      niech żyją w szczęściu na przekór przeterminowanym,zdezelowanym
      opiniom :)
      • protogenes Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 12.03.10, 18:12
        viviene napisała:

        > Podobno lepiej być rozwodnikiem niż starym kawalerem..
        > Podobno lepiej być rozwódką niż starą panną :))))))))))))))

        co za bzdura!!!!!!!
        Lepiej być starym kawalerem niż rozwodnikiem
        Lepiej być stara panną niż rozwódka...i jeszcze z dzieciakiem!
    • viviene Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:06
      Podobno lepiej być rozwodnikiem niż starym kawalerem..
      Podobno lepiej być rozwódką niż starą panną :))))))))))))))

      tak,dziwny jest ten świat..

      niech żyją w szczęściu na przekór przeterminowanym,zdezelowanym
      opiniom :)
    • tytus_flawiusz w sumie towar macany, ale za to sprawdzony 20.01.09, 12:33
      Najważniejsze, zeby posiadał książke serwisową (albo teczkę) i referencje
      poprzedniego własciciela.
      Choć osobiście polecam wypożyczenie krótki okres i przejażdżek. Wady ukryte
      zwykle nie zdążą się ujawnić
    • chloee Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:46
      Rozwodnik to jedna kategoria, rozwodnik (mężczyzna) z dzieckiem to druga.
    • ryganta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 12:57
      A ja powiem inaczej: Stary kawaler po 30 tez w róznych srodowiskaj
      jest postrzegany jako niewypał lub homoniewiadomo. Znam mnóstwo
      kobiet ( po 30), które sa zdania, że jak go nikt nie chciał to
      znaczy, że cos z nim nie tak. Dowodem tego jest art. w Claudi nr 1
      pt "Obroczka u faceta? Przeszkoda czy wabik?
      • viviene Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 13:04
        zdaniem mnóstwa kobiet po 30 ??
        a te miłe singielki po 30 to pewnie większość z wyboru ?
        a co nimi jest nie tak ?

        świat popłynął,wybór czy nie ,nikt w rezultacie nie chce
        być sam a ci to tak uparcie twierdza,kłamią :):)
        • tytus_flawiusz Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 13:11
          viviene napisała:


          > a te miłe singielki po 30 to pewnie większość z wyboru ?

          myślałem, że wszystkie

          > a co nimi jest nie tak ?

          głowy noszą za wysoko czy jakoś tak, (zbyt wielki dysonans pomiędzy mózgiem, a
          dupą. Czasem doprowadzony do otwartego konfliktu)
          • lucusia3 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:05
            tytus_flawiusz napisał:
            > głowy noszą za wysoko czy jakoś tak, (zbyt wielki dysonans pomiędzy mózgiem, a
            > dupą. Czasem doprowadzony do otwartego konfliktu)
            XD, dobre, uśmiałam się setnie!
            Oczywiście do większości się to nie stosuje, ale kilka osób o takim problemie od razu mi przyszło do głowy.
            Wszyscy są o zbyt niskim poziomie intelektualnym, kulturalnym, ekonomicznym, a jak już jakieś cudo się trafi to albo zajęte, albo za stare, albo się naszym szukającym/(cą)komletnie nie interesuje, bo szuka sobie drugą połowę, która nie będzie szukać osoby spełniającej kryteria, tylko kogoś kogo będzie lubić.
            • dude2009 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 19:37
              Amen! :)
          • nie-naiwniak Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 15:01
            tytus_flawiusz napisał:

            > viviene napisała:
            >
            >
            > > a te miłe singielki po 30 to pewnie większość z wyboru ?
            >
            > myślałem, że wszystkie
            >
            > > a co nimi jest nie tak ?
            >
            > głowy noszą za wysoko czy jakoś tak, (zbyt wielki dysonans pomiędzy mózgiem, a
            > dupą. Czasem doprowadzony do otwartego konfliktu)
            >


            napisane konkretnie. Popieram i masz rację .
            a oprócz tego - a co z paniami po rozwodzie ? Czy są " uporządkowane życiowo ? ".
        • bszalacha Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 28.01.09, 13:49
          To nie rozwódki maja problem,ani nie rozwodnicy lecz WY!
          Nie macie poczucia,że jesteście lepsi od tych poprzednich i próbujecie znajdywać
          potwierdzenie swojej wyjątkowości...
          Tak się,niestety dzieje,że rozwód bierze ten,kto się nie musi ukrywać za
          obrączką,nie musi z byle dziadem i niedojdą wchodzić do łóżka ani tłumaczyć się
          z oczywistych spraw.
          Jak się nic sobą nie prezentuje,to najlepszym zabezpieczeniem jest obrączka i
          cotygodniowa podróż do kościoła w paradnym stroju.
          • a.kubus.net Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 11:00
            a kto mówi że jesteśmy doskonali ? [weź takiego R.GIERTYCHA]
      • tacx Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 08:41
        > A ja powiem inaczej: Stary kawaler po 30 tez w róznych srodowiskaj
        > jest postrzegany jako niewypał lub homoniewiadomo. Znam mnóstwo
        > kobiet ( po 30), które sa zdania, że jak go nikt nie chciał to
        > znaczy, że cos z nim nie tak. Dowodem tego jest art. w Claudi nr 1
        > pt "Obroczka u faceta? Przeszkoda czy wabik?

        A od kiedy homoniewiadomo to cos złego? a od kiedy rozwodnik nie ma prawa do
        normalnego lajfu? a czemu samotna panna z dzieckiem ma się chowac po kątach i
        przepraszać za to ze żyje i czegos od życia potrzebuje? predolnijta wy się w te
        puste łby i weźcie się lepiej do roboty bo ilekroc wejdę na tego typu forum to
        mam wrażenie ze Polska to kraj idiotów , ćwierćinteligentów wszelkiej maści
        cudaków wychowanych na życiowych mądrościach wyczytanych w Claudii.
        od kiedy to można czlowieka oceniac pod kątem orientacji seksualnej,
        staropańieństwa czy jego życia seksualnego? Nie ma już innych kryteriów oprócz
        tych które wyczytać można w jakże opiniotwórczym periodyku Claudia? LOl!!!!

        Czy obrączka u faceta to przeszkoda? Dla mnie przeszkodą byłaby osoba która
        czyta takie durne gazety.
        • yanoosh111 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 11:36
          Średnia wieku internauty w Polsce to 24 lata... więc sam pomyśl czego tu wymagać
          od ludzi w tym wieku ? ;-)
        • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? "Używany"??? 25.01.09, 17:08
          W wielu różnych postach synonimem "rozwodnika" jest wyraz "używany".
          Ale czy na pewno TYLKO rozwodnicy są jak to wielu z Was
          określiło "używani?" Chyba nie wierzycie w to, że kawalerowie sobie
          nie "używają"?????? Powiem więcej.Rozwodnicy są bardziej porządni
          niż kawalerowie, gdyż żonaci na ogół (myśląc w kategoriach norm a
          nie patologii) "używali" TYLKO swoich żon, a kawalerowie
          niekoniecznie mogą zadawać się z jedną kobietą (mają do tego moralne
          prawo...:)))))))) Chyba że ktoś wyjaśni mi co znaczy
          słowo "używany", bo może popełniam błąd myślowy idąc "tą"
          drogą...??? Jakie jest znaczenie słowa "używany?"
          • swojski_fr_1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? "Używany"??? 26.01.09, 22:13
            nie sadzisz, ze wszystko zalezy od 'modela'... dzieciaty rozwodnik,
            napewno do malo smiganych nie nalezy... ba mogl byc nawet 'lekko
            bity' ;-) a przebieg napewno sobie przekrecil :)

            zonaty tez nie znaczy, ze nie smiga sobie ...

            liczy sie prawdziwe glebokie uczucie, jesli jest... to nic nie
            bedzie przeszkoda.



            szczesliwamezatka napisała:

            > W wielu różnych postach synonimem "rozwodnika" jest
            wyraz "używany".
            > Ale czy na pewno TYLKO rozwodnicy są jak to wielu z Was
            > określiło "używani?" Chyba nie wierzycie w to, że kawalerowie
            sobie
            > nie "używają"?????? Powiem więcej.Rozwodnicy są bardziej porządni
            > niż kawalerowie, gdyż żonaci na ogół (myśląc w kategoriach norm a
            > nie patologii) "używali" TYLKO swoich żon, a kawalerowie
            > niekoniecznie mogą zadawać się z jedną kobietą (mają do tego
            moralne
            > prawo...:)))))))) Chyba że ktoś wyjaśni mi co znaczy
            > słowo "używany", bo może popełniam błąd myślowy idąc "tą"
            > drogą...??? Jakie jest znaczenie słowa "używany?"
        • enencia Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 01:24
          Brawo - dosadnie ale też tak myślę.
        • misiu-1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 08:32
          tacx napisał:

          > A od kiedy homoniewiadomo to cos złego? a od kiedy rozwodnik nie
          > ma prawa do normalnego lajfu? a czemu samotna panna z dzieckiem ma
          > się chowac po kątach i przepraszać za to ze żyje i czegos od życia
          > potrzebuje? predolnijta wy się w te puste łby

          Odnoszę nieodparte wrażenie, że to Ty potrzebujesz takiej operacji. Kiedy ludzie
          zaczynają się zastanawiać nad wyborem partnera życiowego, wówczas odruchowo
          przestają się kierować lewackimi, tolerancjonistycznymi hasełkami z
          "opiniotwórczego periodyku" GWno. I wychodzi im, że nie życzą sobie
          homoniewiadomo. Po prostu. Nie życzą i już, mimo wszelkie GWniane zaklęcia. I
          GWNo ci do tego. Ogarniasz?
          Od kiedy homoniewiadomo to coś złego? Właśnie od wtedy, kiedy szuka się DLA
          SIEBIE męża/żony, z którym(-ą) chce się tworzyć rodzinę, rodzić i wychowywać
          dzieci. Od wtedy, kiedy polityczna poprawność ustępuje przed zdrowym rozsądkiem.
          Czy "p******nąć się w pusty łeb" powinien ktoś, kto szuka sobie partnera,
          jakiego potrzebuje - heteroseksualnego, odpowiedzialnego, wiernego i zdolnego
          współtworzyć szczęśliwy związek, czy raczej ktoś, kto dopatruje się w tym
          nietolerancji i homofobii?
          • young-and-bored Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 14:29
            Sam nie ogarniasz i już nie skumasz, bo dla Ciebie homoseksualista,
            Żyd i rozwodnik zawsze będą źródłem wypaczenia i zła. Po prostu taką
            już masz mentalność i tego nie przeskoczysz.
            I polityczna poprawność nic Ci tutaj nie pomoże, niczego nie
            ukryje, - choćbyś wyszedł ze swojego zaścianku, to Twoje katolicko -
            narodowe fobie wszędzie zdaradzą Twój brak szacunku dla odmienności
            drugiego człowieka.
            • misiu-1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 16:37
              Mamy tu dobry przykład, jak antyreligijna fobia wywołuje postępujący paraliż
              funkcji kognitywnych. Odezwało się lewackie kołtuństwo i obskurantyzm,
              domagające się "szacunku dla odmienności" pojmowanego w taki sposób, aby osoba
              szukająca sobie życiowego partnera nie brała pod uwagę jego preferencji
              seksualnych, bo świadczyłoby to o "zaściankowej, katolicko-narodowej fobii".
              Taki poziom lewicowego zindoktrynowania i zidiocenia musi budzić niekłamany respekt.
              • young-and-bored Let me tell you a little secret, my friend 01.02.09, 18:55
                Oczywiście nie przeczę, że osoba szukająca życiowego partnera może
                sobie życzyć bądź nie życzyć związku z "homoniewiadomo" i ogólnie
                może sobie życzyć co jej się żywnie podoba. Rzecz w tym, że jej pole
                do popisu jest w tym akurat przypadku mocno ograniczone, a
                życzeniowe myślenie nie zmienia faktu, że "homoniewiadomo" nie
                będzie zainteresowane heteroseksualnym związkiem. A nawet jeśli się
                na taki związek zdecyduje, to zrobi to najprawopodobniej tylko pod
                wpływem presji i nietolerancji miejscowej, pszenno-buraczanej
                społeczności i obawy przed społecznym napiętnowaniem.

                Oczywiście Twoja ignorancja i zacietrzewienie przesłaniają Ci ten
                drobny fakt, więc rzucasz trzy po trzy swoimi utartymi -imzami o
                lewackich hasłach i indoktrynacji, tak jakby takie czy inne
                polityczne poglądy miały znaczenie w rozumieniu tak podstawowych i
                naturalnych spraw jak orientacja seksualna.

                I pozwól, mój drogi Misiu-Pysiu, że na tym zakończę mój edukacyjny
                wywód, gdyż nie widzę powodu, żebym miał dłużej zupełnie bezcelowo
                tracić swój cenny czas i nerwy.

                pzdr,
        • Gość: Kotka34 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? IP: *.eimg.pl 04.02.10, 20:42
          tack bravo popieram:)))
      • pancwynar Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:52
        ryganta napisał:

        > A ja powiem inaczej: Stary kawaler po 30 tez w róznych srodowiskaj
        > jest postrzegany jako niewypał lub homoniewiadomo.

        uu...
        no to zostałem niewybuchem; a wraz ze mna kilku moich znajomych...
        możemy stworzyć "pole minowe";)
        • esmeralda_pl Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:56
          nie przejmuj sie - ja zadzieram nosa ( czytaj: nie lece na wszystko,
          co nosi spodnie) i jeszcze bylo cos o konflikcie liedzy mozgiem a
          dolna czescia ciala
      • yogibaboo1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:45
        My (faceci po 30tce) mamy takie samo zdanie nt samotnych kobiet po 30tce, ze cos
        z nimi nie tak, skoro nikt ich nie chcial. Niestety moje dotychczasowe
        doswiadczenia w tej materii potwierdzaja tylko ten poglad.

        Yogi
      • plisowanka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 24.01.09, 01:47
        ryganta napisał:

        > A ja powiem inaczej: Stary kawaler po 30

        Jak dopiero po 30 to jeszcze nie stary. Ty jakimiś starymi danymi dysponujesz, obecnie mało kto zawiera małżeństwo przed 30, no chyba że wpadka licealno-studencka i naciski otocznenia;)

        > Znam mnóstwo
        > kobiet ( po 30), które sa zdania, że jak go nikt nie chciał to
        > znaczy, że cos z nim nie tak.

        A może to on żadnej nie chciał, bo z nimi coś było nie tak?
        • pancwynar Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 30.01.09, 13:51
          plisowanka napisała:

          [...]
          > Ty jakimiś starymi danymi dysponujesz,
          > obecnie mało kto zawiera małżeństwo przed 30, no chyba że wpadka
          > licealno-studencka i naciski otocznenia;)


          jesteś pewna?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=87556892&a=87682632
        • ania.krupa.podwladna Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 04.02.10, 14:33
          uwazam ze rozwodnik nie jest idealem i niestety caly czas bedzie
          wisiec na nim stary zwiazek i wspomnienia tylko te mile zostaja
          niestety a ta osobe co poznz napewno powie ze zona byla taka i owaka
          a najczescviej mowia ze to jej wina.
          • megg78 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 04.02.10, 14:52
            bzdury,
            nad każdym "wisi jakiś stary związek" jak mówisz, czy to się zaobrączkował czy
            nie. bo mówimy tu o ultra trzydziestkach co najmniej.
            jeśli ja byłam w związku 7 lat, ale bez ślubu to co? jestem z pierwszej reki czy
            jak rozwódka - materiał częściowo zużyty???
    • luci-fer Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 23:37
      Nie są gorsi- raczej ciekawi i doświadczeni;) A to ze używany- hmmm ten to
      dopiero wie jak się zorganizować!!
      • aniaa80 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 00:51
        luci-fer napisała:

        > Nie są gorsi- raczej ciekawi i doświadczeni;) A to ze używany- hmmm ten to
        > dopiero wie jak się zorganizować!!
    • lacido Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 23:41
      w naszym "katolickim" kraju to jest problem ;/ nie chodzi o potkniecie
    • mariaeva Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 20.01.09, 23:47
      nie sa

      niedawno zdenerwowalo mnei cos co uslyszalm
      gostek mowi: facet co porzuci kobiete zone ktorej najpierw naplodzil
      dzieci jest s,,,,,
      tak, tylko ten sam facet czyz niejest s,,,,jesli naplodzil kobiecie
      a zoniedzieci, gada takie teksty a zdradza te kobiete z kim popadnie
      bo tak lubi i to wg niego jest w porzadku
      parodia

      arozwidnik podjal decyzje i dzieki temu nie oszukuje nikogo
      to jest fer wg mnie
      • mruff Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 21.01.09, 13:55
        Ja tam wolę kawalerów

        na cholerę mi na głowie alimenty na ex, na baby
        kredyt do spłacania (za M które jej oddał itd.)

        • lucusia3 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:13
          Ja też chyba jestem bardziej za kawalerem niz rozwodnikiem, absolutnie nie z przyczyn finansowych, ale ze strachu, że jak juz raz nie potrafił dojść do kompromisu, to drugi też ma małe szanse. No i można powiątpiewać w kompetecje społeczne takiej osoby - albo nie potrafi/nie chce się komunikować, albo oceniać ludzi. Oczywiście sytuacje są dość różnorodne, czasami rzeczywiście można trafić na maskującą się świetnie patologię, tyle, że to dość sporadyczne przypadki.
          Rozumiem, że się wielu rozwodnikom narażam, ale statystyki są dość brutalne - dzieci z rodzin rozwodników dużo częściej niż dzieci z rodzin pełnych same się rozwodzą. Dla mnie to dośc proste przełożenie na kompetecje społeczne.
          • mariaeva Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 07:16
            sama jestem po rozwodzie
            po drugie lepiej dzieciom nei fundowac awantur i wiecznej wojny
            zamiast normalnego rostania
            po trzecie - zycie za nas czasem uklada scenariusze
            po czwarte jak face w moim wiekujest kawalerem to znaczy ze z nim
            jest ....najczesciej ( bo nie zawsze )cos nie tak - albo udaje
            kaalera albo spolecznie niedojrzaly albo lowelas albo ciamajda /
            pomijam ze ciezko takiego kaalera ok 40stki znalezc w ogole ;) /
      • plisowanka to kobiety częściej składają pozwy o rozwód 24.01.09, 02:01
        mariaeva napisała:
        > gostek mowi: facet co porzuci kobiete zone ktorej najpierw naplodzil
        > dzieci jest s,,,,,

        A nie przyszło mu do głowy, że to tżona mogła porzucić męża? W świetle statystyk to kobiety częściej składają pozwy o rozwód.

        > arozwidnik podjal decyzje i dzieki temu nie oszukuje nikogo
        > to jest fer wg mnie

        Niekoniecznie on musiał podjąć tę decyzję o rozwodzie, tylko żona za niego.
        • mariaeva Re: to kobiety częściej składają pozwy o rozwód 24.01.09, 08:39
          pczywiscie ze mogla zona
          to bez roznicy kto lepiej kiedy nie udaje i nie klamie zadna ze
          storn biorac rowod i szanujac siebie i innych tym samym niz jezeli
          graja komedie robiac krzywde klamstwami sobie dzieciom i tym trzecim
          ktorym wmawiaja ze sa wolni
    • grz.egorz Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 21.01.09, 13:46
      Nie są. Dlaczego mięli by być? (Lacido, mięli by pisze się razem, czy osobno?;-).)
      • lacido Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 21.01.09, 21:12
        zapodaj kontekst bo nie czaje <lol>
      • menk.a Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:34
        razem. :P
    • purchawkapuknieta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 06:57
      rozwodnik rozwodnikowi nierówny.
      są tacy, którzy po miesiącu znajomości biorą ślub z tekstem "najwyżej się
      rozwiodę". co też czynią. tak, takie osoby są dla mnie "gorsze".

      zakładając rodzinę, zakładamy ją na cale życie. dla niektórych rozwód jest jak
      wyrejestrowanie działalności. cyk i po ptakach. współmałżonek i ewentualne
      potomstwo wraz z wyrokiem sądu przestają istnieć. taaak, takie osoby są dla mnie
      "gorsze". nie, po prostu gorsze.
    • mesz Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 11:42
      Nie są gorsi,ale...np.związek z nimi wyklucza ślub kościelny.
      Oczywiście nie myśli się o tym na początku znajomości,jednak kiedy
      pojawiają się uczucia i plany na przyszłość,trudno nie brać tego pod
      uwagę komuś, kto jest praktykującym katolikiem i dla kogo ślub
      kościelny jest ważny. Nie mówiąc już o tym, że w wielu kobietach
      pozostaje gdzieś marzenie białej sukni,welonu,ślubu w kościele.
      Dlatego właśnie ja też nie związałabym się z rozwodnikiem.
      • bun01 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:06
        :rotfl
        I jeszcze żeby przyjechał na białym koniu w blasku księżyca :-)
        Nie tyle kawalera szukasz co księcia prawdziwego. Ale Karol jest
        zajęty.
        Mamy XXI wiek, ślub kościelny nie jest do niczego potrzebny, a białą
        suknię można założyć i do cywilnego.
        Ale widać sekta katolicka ma swoje wymagania :-)
        • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do bun01 25.01.09, 20:42
          Masz rację. Ja tam też ślub cywilny brałam w białej sukni z mężem,
          który wcześniej się rozwiódł i jakoś świat się nie zawalił ;-)))
      • silic Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:02
        Możesz wziąć ślub kościelny jednostronny.
        • magdalaena1977 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 11:52
          silic napisał:

          > Możesz wziąć ślub kościelny jednostronny.
          nie może. Ślub jednostronny jest dla panny-katoliczki i kawalera-niewierzącego
          (albo odwrotnie). Nie można go wziąć, kiedy jedna ze stron już jest związana ze
          ślubem kościelnym z inną osobą.
          • skrzydlate Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 20:39
            najlepiej zmienic wyznanie... i dawaj :-)

            mistrz Pilsudski tak robił i jeszcze go czcili!
      • agatita82 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:30
        mesz napisała:

        Nie mówiąc już o tym, że w wielu kobietach
        > pozostaje gdzieś marzenie białej sukni,welonu,ślubu w kościele.
        > Dlatego właśnie ja też nie związałabym się z rozwodnikiem.

        No co za żenuła... A to do cywilnego nie można założyć sukni i
        welonu?? w głowach wam się poprzewracało.

        To nie związałaś się z rozwodnikiem, bo chciałaś suknię czy ślub
        kościelny - bo dwuznaczność widzę. Mogłaś wziąć mieszany ślub ...
        No i marzenia o białej kiecce nie są powodem do brania ślubu w pewnym
        obrządku religijnym. A jak mnie się podobają hinduskie stroje to co,
        mam wziąć ślub hinduski???
      • karina1984 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 09:15
        W wolnym światopoglądowo kraju można wyznawać dowolne poglądy,
        nawet tak idiotyczne jak te zaprezentowane przez mesz...

        Cóż dla wielu ludzi rytuały (religijne, presja rodziny, lokalnej
        społeczności, inne "co ludzie powiedzą") są ważniejsze od
        prawdziwego uczucia
        • misiu-1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 08:49
          karina1984 napisała:

          > W wolnym światopoglądowo kraju można wyznawać dowolne poglądy,
          > nawet tak idiotyczne jak te zaprezentowane przez mesz...

          Nawet bardziej idiotyczne - takie jak Twoje, czy paru wcześniejszych
          komentatorów. Panna chce wziąć ślub kościelny? To jej wyłączna sprawa i nic
          nikomu do tego. Wszelkie porady typu "do cywilnego też można założyć welon" są
          żenująco głupie. Jak ktoś chce kupić samochód, to nie oczekuje takich rad, jak
          ta, że na rowerze też da się jeżdzić.
      • magdalaena1977 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 11:59
        mesz napisała:

        > Nie są gorsi,ale...np.związek z nimi wyklucza ślub kościelny.
        Dla mnie też związek z rozwodnikiem nie wchodzi w grę ze względu na niemożliwość
        zawarcia ślubu kościelnego. Wolę być starą panną niż żyć w grzechu i nie
        przystępować do sakramentów.
        • bestero Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 12:22
          > > Nie są gorsi,ale...np.związek z nimi wyklucza ślub kościelny.
          > Dla mnie też związek z rozwodnikiem nie wchodzi w grę ze względu na niemożliwoś
          > ć
          > zawarcia ślubu kościelnego. Wolę być starą panną niż żyć w grzechu i nie
          > przystępować do sakramentów.
          Chciałbym zwrócić uwagę szanownych Pań, że jest coś takiego jak unieważnienie
          małżeństwa kościelnego. Tak się składa, że nawet moja była małżonka coś takiego
          załatwiła. Niestety tu chciałbym Panie znów zasmucić, że jednak nic z tego, bo
          ja tak czy siak ślubem kościelnym zainteresowany nie jestem. :-D
          • magdalaena1977 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 28.01.09, 00:34
            bestero napisał:

            > > > Nie są gorsi,ale...np.związek z nimi wyklucza ślub kościelny.
            > > Dla mnie też związek z rozwodnikiem nie wchodzi w grę ze względu na niemo
            > żliwoś
            > > ć
            > > zawarcia ślubu kościelnego. Wolę być starą panną niż żyć w grzechu i nie
            > > przystępować do sakramentów.
            > Chciałbym zwrócić uwagę szanownych Pań, że jest coś takiego jak unieważnienie
            > małżeństwa kościelnego.
            Nie ma. Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa - podobne do instytucji
            cywilnego prawa rodzinnego. Stwierdza się, że małżeństwo tak naprawdę nie
            zostało ważnie zawarte - np. kiedy jedna ze stron była niepoczytalna.
      • deleine Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 25.01.09, 22:44
        wystarczy, że jedna osoba jest wierząca i bez wcześniejszych ślubowań; druga
        obojętnie
      • bubster Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 11.02.10, 09:52
        Biała suknia i welon mogą być też na cywilnym.
        Ale rozwodnik dla katolika to może byc problem.
    • menk.a Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:32
      Jakie uczucia?;)
    • fotel_bujany Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:34
      Czy tak jak ty - swoją wypowiedzią pełną szacunku do osoby, z którą rozmawiasz?
      Gdybyś mówił do kogoś, patrząc mu w oczy, nigdy byś nie użył ostatniego słowa. I
      tego się trzymaj, nawet jak pisujesz na forum.
    • jan.u Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:41
      Rozwodnik nie jest nikim gorszym od innych. Różne sytuacje do rozwodu
      doprowadzają. Nie ma to nic wspólnego z jego wartością. To jedno.
      Jest też druga strona. Jeśli facet zawarł związek małżeński, to póki kobieta
      żyje (choćby go rzuciła), nie jest wolny. Koniec.
      Wiedząc o tym i szanując to każdy odpowiada za własne decyzje.
      Pozdrawiam
      • esmeralda_pl Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 12:55
        nie sa gorsi, ale ja bym sie z rozwodnikiem nie zwiazala. Sama
        jestem dzieckiem z drugiego malzenstwa, wiec wiem z praktyki jak to
        wyglada, kedy Tatus musi dzielic swoj czas i pieniadze miedzy dwoje
        dzieci...
        Poza tym jest jeszcze sprawa slubu koscielnego - nie chodzi mi o
        biala suknie, ale o sakramant...
        • silic Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:03
          Jak powyżej - ślub jednostronny.
          • silic Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:04
            A i to pod warunkiem że wcześniej brał kościelny - bo jeśli nie to może być i
            poczwórnym rozwodnikiem a i tak możecie się w kościele pobierać.
          • jan.u Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 16:33
            Ślub jednostronny może zawrzeć katolik z innowiercą, o ile ten wg swojej religii
            jest kawalerem/panną. Jeśli kandydat jest ateistą, też nie może być rozwodnikiem
            - tzw. małżeństwo naturalne (ateistów) jest w rozumieniu Kościoła również
            nierozerwalne.
            W przypadku rozwodników żaden ślub jednostronny nie wchodzi w grę.
            • sokolasty Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 17:45
              "Poza tym jest jeszcze sprawa slubu koscielnego - nie chodzi mi o
              biala suknie, ale o sakramant... "

              Sakramentu udzielają sobie małżonkowie co dzień, co minutę, bez przerwy, a nie
              mężczyzna w sukience.
              • titta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 20:59
                Tja, tylko czy jest katolikiem ktos, kto slowa Jezusa ma "w glebokim
                powazaniu"?
            • silic Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 19:16
              Wybacz, bo nie wiem co piszę z gorączki. W KK rozwodów nie ma więc naturalnie
              nie można być kościelnym "rozwodnikiem". Rozwodnikiem można być tylko po ślubie
              w USC a z takim rozwodnikiem można wziąć ślub kościelny bez problemu.
              Tak więc argument o niemożności założenia białej sukni racji bytu nie ma w
              żadnym wypadku.
              • jan.u Do silic'a 22.01.09, 22:22
                Pisałem o "ślubie jednostronnym" (sakramentalnym). Nie znajduje on rozwiązania w
                przypadku rozwodników ani osób pragnących poślubić rozwodników.
                Oczywiście katolik, który zawarł związek cywilny, a następnie się rozwiódł z
                perspektywy Kościoła nigdy nie był żonaty/zamężna i może zawrzeć małżeństwo
                sakramentalne.
      • titta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 20:56
        Zgadzam sie ale z jednym wyjatkiem: kobieta go rzucila (nie z jego
        winny) i zwiazala sie z kims/wyszla za maz. To samo od strony
        kobiety. Nie mozrze strona pokrzywdzona cierpiec na rowni z
        niewinna. Jesli ktos nie dotrzymal kontraktu wobec danej osoby, to
        tej danej osoby tez on juz nie obowiazuje.
    • leew1 "to pewnie jego wina" 22.01.09, 13:12
      co to znaczy "pewnie"? a może: pewnie to jej wina? nie można człowieka
      przekreślać na podstawie domysłów. znam doskonałe małżeństwo-21-letni staż- w
      którym on jest "z odzysku", a jego pierwszy związek trwał 7 lat i miał dwoje
      dzieci. Jest wzorowym mężem, ojcem i dziadkiem. w życiu nie ma nic pewnego poza
      śmiercią:)
      • deverell Re: "to pewnie jego wina" 22.01.09, 16:17
        w życiu pewna jest śmierć i podatki
    • jurek.powiatowy Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 13:18

      Chyba każdy z nas jest rozwodnikiem. Tyle, ze niektórzy to rozwodnicy z
      papierkiem. Czy lepsza jest osoba, która żyła w kilku konkubinatach od tej,
      która ma za sobą jeden, ale usankcjonowany prawnie związek?
      Inna sprawa kiedy jest dziecko. Wtedy faktycznie jest problem. Wówczas trzeba
      umieć żyć z przeszłością partnera, która ciągle będzie żyła. Kontakty z
      dzieckiem, z byłą żoną, z rodziną byłej żony. Każdy ma prawo się pomylić, ale
      trzeba wiedzieć, że życie z osobą, która ma dziecko z innego związku jest bardzo
      trudne. Takie związki udają się tylko wówczas, gdy spotykają się rozwódka z
      dzieckiem i rozwodnik z dzieckiem. Panna/kawaler bez dzieci nie ma większych
      szans na udane pożycie z rozwódką/rozwodnikiem z dzieckiem.
      • liberus Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 17:45
        Mądrze napisane, Jurek. Prawie każdy z nas z kimś się rozstał i jest "używany"
        i ma "przeszłość". Tylko niektórzy mają na to kwit, a niektórzy nie.
    • agn26 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:14
      uważam że nie, są to mężczyźni po przejściach i dlatego na pewno
      drugi raz tego błędu nie popełnią. Poza tym taki mężczyzna jest już
      doświadczony, może zapewnić kobiecie bezpieczeństwo.
      Wiem to z własnego doświadczenia bo sama jestem z rozwodnikiem i
      jest nam razem ze sobą bardzo dobrze, a jesteśmy już 2 lata, dla
      innych to dużo, dla innych mało...

      Nikt nie jest doskonały, i w ogóle gdyby wszyscy byli tacy sami to
      wtedy nikt nikomu nie byłby potrzebny...
    • agn26 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:31
      Człowiek uczy się całe życie i głupi umiera....
    • robmar2007 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 14:53
      Rozwodnicy ani nie są gorsi, ani nie są lepsi. Są tacy, którzy
      rozwodząc się kilkakrotnie, udowadniają, że się do związku nie
      nadają, bo albo sami popełniają błędy w postępowaniu, albo nie
      potrafią wybrać właściwie.
      Ja się rozwiodłem i jak zacząłem szukać partnerki, to uznałem, że
      lepsza będzie "po rozwodzie". Doświadczona? Tak! Ludzie, którzy raz
      się potknęli, dalej idą przez życie uważniej.
      Jestem po czterdziestce. I co mam na sympatii szukać wolnej
      trzydziesto- czterdziestolatki???
      Spotkałem wspaniałą Kobietę i co ciekawe taką, która potrafi
      przyznać się do tego samego błędu co ja: błędu w wyborze. Teraz
      widać, jak nasze doświadczenia i dojrzałość procentują. Choćby
      odwaga życiowa.
      I uważam, że lepiej się rozwieść i wejść w związek z rozwodnikiem,
      niż żyć w małżeństwie i puszczać się na boki z takimi, co żyją w
      ślubie.
      Spotkałem się z podejściem, że jak ktoś jest po jednym związku
      małżeńskim, to wchodzi w drugi związek z samymi obciążeniami. Ale
      pamiętać należy, że lepsze takie obciążenia, niż obciążenia
      umysłowe, wynikające ze stereotypów:) Pieniądze (np. alimenty) czy
      kontakty z ex nie stanowią problemu, jeśli się zrozumie, że żaden
      człowiek nigdy nie będzie nasz w 100%. Nawet jeśli był kawalerem lub
      panną. A ci co uważają inaczej, prędzej czy później orientują się,
      że nasz (w 100%) partner właśnie wybrał wolność...
      I jeszcze jedno. Rozwodnik, to co najmniej w 50 przypadkach na 100
      ktoś odważny. Zdradzający, to na 100% tchórz.
      • malaczarna21 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 15:23
        Mam 27 lat i jestem z rozwodnikiem o 21 lat starszym ode mnie. Czy
        zwariowałam? Niektórzy moi znajomi nie mogą pojąć dlaczego ja sobie
        tak życie marnuję będąc z nim, inni się dziwią, jeszcze inni w ogóle
        nie wtrącają się do mojego życia i słusznie. Bo to jest moje życie i
        moje zabawki!
        Uważam że rozwodnicy nie są ani dobrzy ani źli, to są normalni
        ludzie, którzy w życiu przeszli już jakiś etap i potrzebują jak
        każdy z nas zrozumienia, otwartości, czasami wsparcia i odwagi.
      • magdalaena1977 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 11:55
        robmar2007 napisał:
        > I uważam, że lepiej się rozwieść i wejść w związek z rozwodnikiem,
        > niż żyć w małżeństwie i puszczać się na boki z takimi, co żyją w
        > ślubie.
        a nie uważasz, że lepiej jest żyć cały w zwiazku z jednym kochajacym
        współmałżonkiem ?
        • liberus Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 17:50
          Szczęśliwi ci, którym się to udaje, Magdalena. Ale życie to nie bajka, nie
          wszystko się idealnie udaje. Jeśli okazuje się, że popełniłaś błąd przy wyborze
          partnera, to zdecydowanie lepiej się rozwieść niż żyć w fikcji i fałszu.

          Widać, że Robmar zna życie.
          • robmar2007 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 10:47
            Czy ja znam życie? Znam i nie znam... Musiałbym mieć więcej czasu i
            więcej możliwości praktycznego poznania różnych sytuacji.
            Rozwodnik jest doświadczony w zasadzie tylko o jedną lekcję więcej -
            wie, co to jest formalne rozstanie, ze wszystkimi tego
            konsekwencjami. Natomiast rozstanie w wymiarze realnym (czytaj:
            decyzja o odejściu) może w naszej głowie zostawić ślady czasem dużo
            gorsze. Choć jeszcze gorsze jest trwanie w bezsensie.
            Staram się nie uogólniać. Oceniam tylko moje życie i to co sam
            zrobiłem. Z mojego dotychczasowego życia wyciągam wnioski na
            potrzeby własnej przyszłości. Inne przypadki traktuję tylko
            pomocniczo. I innym radzę mój przypadek traktować tak samo.
            Zastanawiałem się z moja obecną Partnerką co by było, gdybyśmy się
            spotkali wiele lat temu. Pochodzimy z tego samego miasta i może
            nawet mijaliśmy się często na tej samej ulicy. I doszliśmy do
            wniosku, że chyba raczej byśmy się "wyminęli". Bo byliśmy
            niedojrzali...
            Są owoce, które na drzewie wyglądają pięknie, a gdy po nie sięgamy,
            okazuje się, że są kwaśne. Są owoce, które dopiero wtedy, gdy spadną
            na ziemię stają się prawdziwie słodkie:)
    • facettt moga byc nawet czyms lepszym :) 22.01.09, 15:38
      jezeli nie maja dzieci - lub jesli maja juz dzieci,
      a druga strona nie chce miec dzieci :)
      • krosta_na_dupie Re: moga byc nawet czyms lepszym :) 22.01.09, 17:03
        Mam takie jedno marzenie - zapytać obecną żonę mojego eksmałżonka,
        jak jej smakują resztki pozostawione przeze mnie. To złośliwe, ale z
        tego, co wiem, jej rodzina skrzętnie stara się ukryć, że zięć jest
        takim mężem z drugiej ręki, wychodzą na jaw drobnomieszczańskie
        uprzedzenia i wstyd, że panna jednak nie dała rady upolować
        kawalera. Gdyby to było możliwe, to pewnie by mu cnotę chirurgicznie
        odtworzyli, hehehe...
        • lubie_gazete Re: moga byc nawet czyms lepszym :) 22.01.09, 17:05
          A czemu Cię rzucił dla innej? Może byłaś zwyczajnie kiepska?
          • troll_bagienny Re: moga byc nawet czyms lepszym :) 23.01.09, 10:02
            Typowe myślenie rodem z polskiego grajdołka. Tylko ON może rzucić,
            nigdy na odwrót przecież...żal mi ciebie, prezentujesz myślenie o
            trudności konstrukcji cepa...
            • dizionari Re: moga byc nawet czyms lepszym :) 23.01.09, 12:45
              daj pokoj, to byla reakcja na prymitywny post krosty.
            • szczesliwamezatka Re: moga byc nawet czyms lepszym :) 25.01.09, 19:06
              No nie, nie tylko ON może rzucić, ale w przytłaczającej większości
              przypadków tak właśnie jest :-))))))))
        • facettt Tak kiepskie masz o sobie mniemanie? 22.01.09, 17:10
          krosta_na_dupie napisała:

          > Mam takie jedno marzenie - zapytać obecną żonę mojego
          eksmałżonka, jak jej smakują resztki pozostawione przeze mnie. To
          złośliwe, ale z tego, co wiem, jej rodzina skrzętnie stara się
          ukryć, że zięć jest takim mężem z drugiej ręki,

          - kiepskie masz o sobie mniemanie (o czy twoj nick dosc dobrze
          swiadczy:) skoro uwazasz , ze pozostawilas po sobie tylko jakies
          resztki - gdyz ja odchodzac bylbym pewien, ze przekazalem mojej
          patnerce wartosci i umiejetnosci, ktore ja wewnetrznie i
          praktycznie wzbogacily.

          wychodzą na jaw drobnomieszczańskie
          > uprzedzenia i wstyd, że panna jednak nie dała rady upolować
          > kawalera. Gdyby to było możliwe, to pewnie by mu cnotę
          chirurgicznie odtworzyli, hehehe...

          - to zupelnie osobny problem malomiasteczkowosci.

          badania socjologiczne dowodza natomiast, ze statystycznie
          biorac "drugie" malzenstwa sa szczesliwsze od pierwszych
          - z tego prostego powodu , ze ludzie znaja juz siebie i wiedza
          czego wymagac od partnera.
    • krosta_na_dupie Rozwodnik - facet a'la second hand 22.01.09, 16:58
      Po co brać popłuczyny po obcej kobiecie? Nie ma to już normalnych,
      świeżych, nieskażonych formalnym związkiem facetów? Nie wystarczy,
      że często, z braku środków finansowych posiłkujemy się ciuchami ze
      szmateksów, po co nam do tego wyeksploatowany amant? Zawsze, gdzieś
      w cieniu lub wspomnieniach teściów będzie się przewijać ta pierwsza
      synowa, ta nostalgia za rozbitym związkiem, a nawet porównania w
      stylu - ona była taka, ty jesteś owaka etc. Facet-rozwodnik to taki
      upośledzony kawaler, używany narzeczony, odrzut technologiczny...
      • obrotowy logiczna bzdura :) 22.01.09, 17:04
        biorac towar uzywany , poprzez obowiazek dostarczenia "certyfikatu"
        (czyli przyczyny rozwodu) poznajesz od razu jego wady , zalety
        i mozliwosci.

        W przypadku zakupu towaru nieuzywanego, mozesz natrafic na
        urzadzenie extra jakosci, a czasami jednak na towar z ukrytymi
        wadami.


        Ryzyko jest tu zatem wieksze.

        Twoje twierdzenie uwazam wiec za OBALONE - gdyz logicznie biorac
        kupy sie to nie trzyma :)))


      • para-noir Re: Rozwodnik - facet a'la second hand 22.01.09, 18:50
        pytam uprzejmie, a kim ty jestes? upośledzona panna, używana narzeczona, odrzutem technologicznym.. czy poprostu krosta na dupie?
        • akromegalia Re: Rozwodnik - facet a'la second hand 22.02.10, 22:24
          Bardzo trafnie ujęte podpisuję się obiema rękami:))
      • wilma.flintstone Re: Rozwodnik - facet a'la second hand 22.01.09, 19:42
        krosta_na_dupie napisała:

        > Po co brać popłuczyny po obcej kobiecie? Nie ma to już normalnych,
        > świeżych, nieskażonych formalnym związkiem facetów?

        Tja, lepszy taki co w wieku 30 lat ma na koncie 17 nieformalnych i
        dyma wszystko co sie rusza. Bez formalnych zobowiazan, ofkors :D
      • morekac Re: Rozwodnik - facet a'la second hand 22.01.09, 20:59
        Po co brać popłuczyny po obcej kobiecie?
        Przecież mozna brać po znajomej...
      • titta Re: Rozwodnik - facet a'la second hand 22.01.09, 21:01
        A jaka roznica pomiedzy "skarzonym zwiazkiem formalnym" a
        nieformalnym? Cos hipokryzja do tego wpisu sie wkradla...
    • grzes510 Do sibeliuss - przeczytaj to. 22.01.09, 17:32
      sibeliuss napisał:

      > Koleżanka poznała uroczego faceta, pasują do siebie jak dwie
      połówki
      > jabłka. Ona panna, on rozwodnik. Dokąd to było tylko takie
      > spotykanie się - nie było problemu. Postanowili stworzyć związek i
      > zaczęło się. Po co jej używany facet, już raz mu nie wyszło, a
      > dlaczego, to pewnie jego wina, ma dziecko, będziesz cały czas ta
      > druga etc.
      > W czasach gdy rozwody sypią się jeden za drugim rozwodnicy nadal

      > przez wielu postrzegani jako Ci, którzy kiedyś się potknęli.
      > No potknęli się, każdy ma prawo się pomylić, przewóci się, wstaje,
      > otrzepuje kolana i idzie dalej.
      > Dziwnym jest ten świat.


      Czytaj - rozwod, tak czy siak to negatywne zjawisko, nie
      niewybaczalna zbrodnia, ale ......rzecz jednak godna potepienia,
      bo ..........ludzie nie po to slubuja se milosc, zeby potem
      zdradzali, w rezultacie odchodzili od siebie.
      Moim zdaniem oczywiscie nie nalezy od razu skreslac kogos, bo juz
      raz sie rozwiodl /byc moze zawiodl/, ale tez na pewno trzeba realnie
      brac pod uwage to, ze dany czlowiek /kobieta lub mezczyzna/ juz raz
      wpadli czy zawiedli w zwiazku, a na dodatek jesli maja dzieci, jesli
      chcesz sie z kims takim wiazac.......z drugiej strony, patrzac na
      sprawe bardziej pozytywnie, to mozna rzecz, ze taka osoba jest
      bardziej doswiadczona i ....moze wyciagna nalezyte wnioski i teraz
      bedzie lepszym partnerem, biarac pod uwage fakt, posiadania przez
      tego czlowieka dziecka, co przez jakis czas moze wplynac na nowy
      zwiazek.
      Ewentualna decyzja nalezy do Ciebie, pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja