Czy rozwodnicy są kimś gorszym?

    • men1972 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 19:37
      Coś Wam tu napiszę.

      Według mnie rozwodnicy nie są jako ludzie gorsi czy lepsi od panien/kawalerów.

      Ale..............
      Ale maja najczęściej ( GUS podaje, że w 85% ) zobowiązania moralne i FINANSOWE
      wobec dzieci, a często i ex małżonków.

      Ja sam jestem kawalerem, mam 37 lat. I wolę być samotnym niż miałbym wejść w
      szambo.................

      Bo NIE MAM ochoty na inwestowanie swojego biologicznego czasu i pieniędzy w
      dzieci w których niema ani jednego mojego genu - a to jest sytuacja powszechnie
      znana pod określeniem ,,braku własnej krwi ,, .

      Bardzo żle bym się czuł, gdybym się dowiedział - a oczywiście dowiedziałbym się
      - że BIOLOGICZNY ojciec dzieci mojej partnerki, płodzi nowe dzieci w swoim nowym
      związku, a ja ODWALAM za niego pracę, i wychowuję CUDZE dzieci !!!
      • artemisia_gentileschi Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 15:13
        Nikt cie nie zmusza do inwestowania w cudze dzieci, ale
        sugerowalabym inwestycje w slownik ortograficzny.
        • men1972 Do *artemisia coś tam........* 23.01.09, 15:54
          Ale Cię musiało ubodnąć to co napisałem. Tak mocno że aż wytknęłaś mi błędy
          ortograficzne.

          Dziękuję. Mi wytknęłaś błędy ortograficzne, a sama publicznie blużnisz.
          Bo używanie na publicznym forum słowa typu dupa , jest blużnierstwem.

          A tak właśnie masz podpisane w stopce.

          Wiesz. Nie znam Cię artemisia, ale po skali Twojej agresji wnioskuję, że Ty
          także jesteś rozwódką z przychówkiem. Dodam rozwódką szukającą jelenia/sponsora
          do inwestowania w Twoje dzieci.

          Dlatego, aż tak ubódł Cie mój post. A ubódł dlatego, że trafił w coś w Twojej
          duszy, co sama myślisz na temat wychowywania cudzych dzieci.

          Bo gdybyś nie myślała o tym w ten sam sposób co ja - to nie zaatakowała byś mnie
          tak mocno za te błędy ortograficzne, tym bardziej że robiących ,,ortografy,,
          tutaj jest więcej ;-)
          • artemisia_gentileschi Re: Do *artemisia coś tam........* 23.01.09, 16:39
            Nie ubodlo, raczej rozbawilo. Zwlaszcza ten tekst o bluznierstwie
            czyli dupie:)))
            Zamiast prob dedukowania na temat zycia osobistego i gleboko
            skrywanych pogladow interlokutorow, poczytaj sobie jednak ten
            nieszczesny slownik. Przydalby sie jeszcze jakis podrecznik English
            for beginners, jak wnioskuje z nicka;)
      • bubster Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 11.02.10, 09:57
        Czyli jesteś 37 letnim kawalerem bo nigdy nie spotkałeś bezdzietnej
        panny?
    • archiwalda Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 20:15
      Co za żenująca dyskusja,jakby główny problem polegał na ubiorze do
      ślubu, chyba jeden post był jakis na temat o umiejetnościach
      spolecznych rozwodników

      Jeśli nie ma w związku ewidentnej patologii to wg mnie ZAWSZE wina
      leży po obu stronach, więc raczej nie ma się co łudzic, że jest tak,
      że on ten dobry... a ex żona to zła kobieta była....
      najprawdopodobniej poznasz tylko jednostronną wersje jak było...i
      często dopiero po fakcie tzn ślubie okazuje się, ze ten biedny
      skrzywdzony rozwodnik wydatnie do rozpadu pierwszego związku się
      dołożył
      i niestety tamto pierwsze życie zawsze będzie w pewnym stopniu
      częścią nowego, zwłąszcza jesli są dzieci. wszelkie święta
      uroczystości rodzinne będą stwarzały jakieś niezręczne sytuacje kto
      z kim i jak ma je spędzac, alimenty i inne koszty które rodzic
      ponosi względem dzieci zwykle typu jakieś wyjazdy, jakis ekstra
      prezent który czasem się daje, sluby pomoc w urządzaniu na
      samodzielnej drodze - zwykle rodzice z przyjemnościa dają to swoim
      dzieciom, przy dwóch rodzinach może być z tym problem jeśli facet
      nie śpi na pieniądzach, kontakty z jego rodzina choćby tesciami,
      nowej zony i dzieci no i tej pierwszej czy np na jubileuszu babci ma
      byc tylko nowa synowa z nowymi wnukami czy stara ze starymi też???


      codziennośc stwarza mnóstwo takich dylematów i trzeba byc tego
      świadomym, że to jednak jakos tam uwiera. Zakładam, że między
      facetem a eksią nie ma żadnych wojen, bo wtedy to juz wogóle jest
      niezły cyrk.

      Więc jest tu naprawde mnóstwo problemów których nie mają partnerzy
      bez zobowiązań.

      Pozdrawiam jako ta druga żona z pietnastoletnim stażem:))
      • men1972 Do osoby *archiwalda* od men1972 22.01.09, 20:41
        Jesteś bardzo mądrą kobietą !!!

        Napisałaś właściwie prawie wszystko w swoim poście.

        A ja dodam od siebie, że na 500% pojawiłby się problem w kontaktach nowej żony (
        np. rozwódki z 2 dzieci ) z jej nowymi teściami - a więc rodzicami swojego
        nowego męża.

        Jestem pewny, że Ci przybrani dziadkowie na pewno nie pokochali by dzieci, które
        nie są po ich synu, w taki sposób jak biologicznie własne wnuki.

        A taka sytuacja, ZAWSZE RODZI PROBLEMY, szczególnie wtedy gdy ich syn ( w tym
        przypadku np. bezdzietny kawaler ) ożeniłby się z rozwódką z 2
        dzieci...................

        Osobiście, nic, ale to nic, do rozwódek/rozwodników nie mam. Bo są kompetentnymi
        pracownikami w firmach, wspaniałymi kumpelami.

        Relacje z takimi osobami na poziomie zawodowo - koleżeńskim niczym się nie
        róznią od tych z osobami bez tzw przejść osobistych.

        Ale tak jak napisałem po wyżej i w poprzednim poście. Na stopę związku intymnego
        ( przynajmniej tak długo, jak sam nie mam zobowiązań alimentacyjnych ) przenosić
        bym relacji koleżeńskich nie chciał.
        • truskawkowa_margerita Re: Do osoby *archiwalda* od men1972 31.01.09, 14:00
          już dałbyś spokój z tą biologią i kasą... nic tylko biologia i kasa
          się liczy. a głównie kasa, prawda? nie masz własnych dzieci i
          związku, bo to zbyt koszowne, a może żyjesz w przerażeniu, że
          wybranka nie urodziłaby Twoich biologicznych dzieci? litości.
          • bubster Re: Do osoby *archiwalda* od men1972 11.02.10, 10:00
            Biologia ma na nas większy wpływ niż się wydaje.
      • sienmuza Ratunku!!! 23.01.09, 08:52
        Jestem właśnie w takiej sytuacji, moje ”stare życie” plącze się z
        nowym. Córka ma występ szkolny i chciała nań zaprosić kogoś z
        rodziny. Więc najpierw zaprosiła oczywiście mnie i … mojego
        partnera. Niestety ze względu na obowiązki zawodowe, on nie mógł
        przyjąć zaproszenia. Więc wymyśliła, że zaprosi „starą babcię” i
        mojego byłego męża, czyli swojego tatę. Ratunku!!! Ja nie chcę się z
        nimi widzieć. Ale też nie mogę jej zabronić. Chyba zwariuję. Takie
        sytuacje w ponownych związkach, w których są dzieci zdarzają się i
        to często. Niestety.
    • titta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 20:53
      Pewnie malo kto sie na tym zastanawia, zanim sam sie w takiej
      sytuacji nie znajdzie. Wszystko zlerzy CO bylo przyczyna rozwodu.
      Pomylka zyciowa? Mlody byl i glupi i zlaczyl sie z
      nieodpowiedzialna, niedojrzala osoba. Czy raczej sam okazal sie taki?
      Jesli to drugie to prosze samemu odpowiedziec sobie na pytanie, jaka
      jest szansa, ze nagle dorusl i nabral odpowiedzialnosci?
      • abcd777 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 22:00
        Coz, ja tez mam meza rozwodnika... i niestesty, w moim przypadku to
        sie potwierdza.. nie byl w stanie wtedy zwiazku stworzyc, nie jest i
        teraz.... niestesty... jest glupio uparty (z przewaga "glupi:) i
        niszczy wszsystko... tak jak wtedy tak i teraz, choc o "wtedy" mam
        dość mętne pojecie, bo mnie przy tym nie bylo i znam relacje jedynie
        z jego strony... wlasnie wyciaga materac, by spac w kuchni.... i
        powiedzcie sami, czy jest normalny?? ;ale ja to juz wszystko
        pieprze... najgorsze w tym wszystkim jest to, ze mamy dziecko, ktore
        wwszytko widzi, co sie dzieje.. tak wiec dla dobra dziecka i swojego
        udaje sie w lutym do adwokata.... bo to naprawde nie ma sensu....
        niemowie, ze kazdy rozwodnik taki jest, ale jakby nie bylo, zawsze
        jest jakis powod, ktory byl "powodem" rozwalenia pierwszego zwiazku,
        cbhoc to nie regula, ale cos w tym jest, tak wiec miejcie sie na
        baczonisci.....
    • 4ani Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 22:21
      To nie tak, że rozwodnicy się kiedyś potknęli, bo każdy się potknął -
      stąd tylu singli. Ale z rozwodnikami z dziećmi jest taki problem,
      że nie potrafią ustalić priorytetów, stąd ich kolejna partnerka musi
      być tą "silną" i tą "wyrozumiałą", która ma bezwzględnie akceptować
      ich przeszłość. Nie ma szans, żeby on akceptował jej trudność w
      dostosowaniu się do sytuacji. Byłam w takim związku trzy lata. Dla
      mnie stał się niemożliwy. Z przyczyn prozaicznych - materialnych.
      Nie mogłam pogodzić się z zarabianiem na wspólne wyjazdy jego i
      dziecka, podczas gdy ja siedziałam sama w domu (wspólny wyjazd we
      troje był wg niego nie do pomyślenia). Nie mogłam też już zarabiać
      na jego alimenty, ograniczać swoje wydatki w imię płacenia na inną
      kobietę i dziecko. Może jestem niedojrzała. Postawcie się w takiej
      sytuacji. Nie ma takiej miłości, to nawet nie jest miłość, to jest
      jakiś biznes, w którym kompletnie niewinna osoba płaci za czyjeś
      błędy. Powtarzam - postawcie się w sytuacji tego, kto zarabia na
      cudze dziecko
      • allia80 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 22:41
        no w takiej sytuacji to chyba oczywistym jest zawarcie intercyzy...?? osobne
        finanse... i nikt nie każe Tobie łożyć na kogoś 'obcego'..
      • plisowanka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 25.01.09, 01:29
        4ani napisała:
        > Nie mogłam też już zarabiać
        > na jego alimenty, ograniczać swoje wydatki w imię płacenia na inną
        > kobietę i dziecko. Może jestem niedojrzała. Postawcie się w takiej
        > sytuacji. Nie ma takiej miłości, to nawet nie jest miłość, to jest
        > jakiś biznes, w którym kompletnie niewinna osoba płaci za czyjeś
        > błędy. Powtarzam - postawcie się w sytuacji tego, kto zarabia na
        > cudze dziecko

        Rozumiem, że on zarabiał znacznie mniej od ciebie i stąd twoje problemy.
    • lotka2121 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 22.01.09, 22:50
      Wszystko zależy od drugiej strony. Znam parę osób związanych z
      rozwodnikami, żyje im się dobrze, potrafią poukładać życie z dziećmi
      z poprzedniego zwiazku i nowego, byłymi żonami i mężami. Znam też
      związanych z np kobietą po rozwodzie, która w imię chorego
      wychowania swoich dzieci z poprzedniego związku nie chce mieć
      dziecka z kolejną osobą, nie chce brać ślubu i funkcjonować w
      normalnym, zdrowym związku tylko tworzy twór niszczący wszystkich
      naokoło. Można mieć rozwody, dzieci - takie jest życie. Nie zawsze
      piękne jak z obrazka, ale trzeba mieć rozsądek i budować, budawać,
      budować, a nie niszczyć. Generelnie moja opinia jest taka, że
      rozwodnik też człowiek i wszystkim należy się szansa na normalnoć,
      tylko nie wszyscy potrafią ją tworzyć.
      • a.kubus Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 01.02.09, 12:20
        z tego co piszesz wynika , że jesteś tolerancyjna .Chciałbym porozmawiać z Tobą
        na ten temat osobiście .Może jestem zielony w tych sprawach ,ale sam to
        przeżyłem . 0ŚWIEĆ MNIE .Czekam na e-mail: kubusarek@gmail.com
    • l666 Czym sie rózni rozwód od zerwania? 23.01.09, 03:09
      Nie wyolbrzymiajamy wagi instytucji małzenstwa, bo to tylko papierek. Jesli nie ma dzieci, to kogo bys wolała:

      - rozwodnika po 3-miesiecznym malzenstwie?
      - nigdy niezonatego, ale bedacego z ostatnia kobietą 7 lat?

      No slucham.


      • mariaeva Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 23.01.09, 07:18
        dobry przyklad :)
        ale pewnie wiekszosc wybierze kawalera

        coz - wybor nalezy do kazdego z nas
        dodam tylko
        ze zazwyczaj milosc nei wybiera :))))
        no ale moze to tylko ja tak mysle ;)
        • joastine Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 23.01.09, 11:58
          "ze zazwyczaj milosc nei wybiera :))))" - dziękuję za to
          stwierdzienie. Cały czas miałam je w głowie czytając ten wątek. Myśl
          nasilała się po przeczytaniu postów, typu: " ja bym się z
          rozwodnikiem nie związała". Moi drodzy nikt z nas nie jest pewien co
          go w życiu czeka i nie nam osądzać czy rozwodnik "jest dobry czy
          zły". Możemy tylko liczyć się z konsekwencjami, ale czy przez tą
          świadomość bęziemy w stanie się rozstać z ukochaną osobą ???
          Ja jestem z rozwiedzionym mężczyzną około 6 m-cy, bywa różnie, jego
          kontakty z byłą żoną są ograniczone do min., mieszka za granicą,
          nie mają dzieci. Teściowie o niej nie mówią, żeby nie robić mi
          przykrości. Ona to ta zła, odeszła dla kariery, niby wszystko super,
          ale mimio to zawsze jest nutka niepewności, że może jeszcze do
          siebie wrócą. Ta przykrość, kiedy rozmawiają, kiedy o niej mówi
          (cokolwiek). To że jego podejście do kolejnego małżeństwa jest dla
          niego abstrakcją, że słowo żona nie ma większego znaczenia, wręcz
          przeciwnie - kpina. Jednym słowem nie jest łatwo, ale czy to są
          powody, żeby się rozstać?? Też nie planowałam bycia z rozwodnikiem,
          życie samo zaplanowało..
      • kachna79 Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 23.01.09, 12:12
        > Nie wyolbrzymiajamy wagi instytucji małzenstwa
        Dla sporej liczby osób ta instytucja rzeczywiście nie jest wiele
        warta. Różnica pomiędzy rozwodnikiem a kawalerem (również po długich
        związkach) polega na tym, że ten pierwszy złożył publicznie poważną
        deklarację, wiele obiecał (żonie, sobie, dzieciom...), a później się
        z tej obietnicy nie wywiązał. Oczywiście różne są powody rostania,
        ale trudno całą wine zrzucić na byłą żonę.
        • bestero Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 23.01.09, 12:27
          > warta. Różnica pomiędzy rozwodnikiem a kawalerem (również po długich
          > związkach) polega na tym, że ten pierwszy złożył publicznie poważną
          > deklarację, wiele obiecał (żonie, sobie, dzieciom...),
          Tu mnie masz, rzeczywiście obiecałem coś swojej byłej i tego nie dotrzymałem. A
          bardzo chcę uchodzić za osobę słowną. Cóż, błąd młodości. Patrząc na to teraz
          uważam, że ta przysięga jest chora. 80% (?) ludzi przecież jej nie dotrzymuje.
          Nie chodzi mi o rozwody, ale o cudzołóżstwo. Skąd ktoś przysięgający ma wiedzieć
          co będzie za 20 lat? Wiem, że już takiej przysięgi nie złożę i od nikogo czegoś
          takiego oczekiwał nie będę.
          • kachna79 Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 26.01.09, 14:20
            > Tu mnie masz
            Wcale Cię nie mam, bo nie to było celem mojej wypowiedzi:) Odpisałam
            dziewczynie i tyle.

            > Patrząc na to teraz
            > uważam, że ta przysięga jest chora. 80% (?) ludzi przecież jej nie
            > dotrzymuje.
            Tu już tylko mogę się uśmiechnąć, bo chyba nie należy tych "danych
            statystycznych" traktować poważnie...
        • jowita771 Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 25.01.09, 13:19
          > Różnica pomiędzy rozwodnikiem a kawalerem (również po długich
          > związkach) polega na tym, że ten pierwszy złożył publicznie poważną
          > deklarację, wiele obiecał (żonie, sobie, dzieciom...), a później się
          > z tej obietnicy nie wywiązał.

          Mam męża rozwodnika, ale nie złamał przysięgi. Wręcz przeciwnie, zrobił naprawdę
          wiele, żeby ratować swoje małżeństwo.
          Widzę duży plus takiego związku - mam pewność, że jeśli nawet kiedyś się
          rozstaniemy i mąż będzie z kimś innym, to nadal będzie dobrym ojcem dla naszych
          dzieci. Mając męża - bezdzietnego kawalera - można się nieźle przewieźć.
          • kachna79 Re: Czym sie rózni rozwód od zerwania? 26.01.09, 14:23
            > Widzę duży plus takiego związku - mam pewność, że jeśli nawet
            kiedyś się
            > rozstaniemy i mąż będzie z kimś innym, to nadal będzie dobrym
            ojcem dla naszych
            > dzieci. Mając męża - bezdzietnego kawalera - można się nieźle
            przewieźć.
            Zapewne w każdej sytuacji można znaleźć jakieś plusy, ale to co
            napisałaś też pokazuje, że związek z bezdzietnym kawalerem jest inny
            niż z rozwodnikiem. Ja w swojej wypowiedzi starałam się tę różnicę
            zaakcentować.
    • robmar2007 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 08:13
      Koncentrujecie się w większości na sprawach drugorzędnych: pieniądze
      czy stosunki z rodziną. Drugorzędnych? Tak, ponieważ takie same
      problemy można mieć z dużym prawdopodobieństwem z osobą wolną. Takie
      same. Gdy zapytasz się wolnej kobiety, czy chce mieć dziecko, to na
      99% odpowie, że tak. Zwłaszcza, że ostatnio taka moda, choć dzieci
      coraz mniej. Ale jak będzie wyglądało jej macierzyństwo, zobaczysz w
      praktyce. Nie ma gwarancji.
      Tymczasem, spotykając osobę, która ma dziecko, możesz szybko
      zorientować się jaki jest jej stosunek do rodzicielstwa. I jeśli
      chce mieć dzieci jeszcze raz, łatwiej próbować niż z panną czy
      kawalerem. Tym bardziej łatwiej:)

    • black_magic_women Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 13:40
      sibeliuss napisał:

      > Koleżanka poznała uroczego faceta, pasują do siebie jak dwie połówki
      > jabłka. Ona panna, on rozwodnik. Dokąd to było tylko takie
      > spotykanie się - nie było problemu. Postanowili stworzyć związek i
      > zaczęło się. Po co jej używany facet, już raz mu nie wyszło, a
      > dlaczego, to pewnie jego wina, ma dziecko, będziesz cały czas ta
      > druga etc.
      > W czasach gdy rozwody sypią się jeden za drugim rozwodnicy nadal są
      > przez wielu postrzegani jako Ci, którzy kiedyś się potknęli.
      > No potknęli się, każdy ma prawo się pomylić, przewóci się, wstaje,
      > otrzepuje kolana i idzie dalej.
      > Dziwnym jest ten świat.


      Akurat wczoraj rozmawiałam o tym z koleżankami.Nie ukrywam,że dla mnie to
      problem...Rozumiem,że mozna być z kims w dlugoletnim,stałym związku(tyle,że bez
      papierka)i niczym (?)sie to nie różni od bycia po rozwodzie.Ale pomijając juz
      kwestie ślubu kościelnego(dla mnie ważne0,to i tak czuje jakis dyskomfort.
      Z drugiej jednak strony,wiem,że wolnych,dojrzałych mężczyzn po 30 nie ma
      niestety wielu:(
    • 18_lipcowa1 nie sa,pod warunkiem ze nie maja dzieci 23.01.09, 15:02
      inaczej- dla mnie nie sa kandydatami na faceta
      • arcadios1987 Re: nie sa,pod warunkiem ze nie maja dzieci 23.01.09, 17:22
        Prawdą jest, że facet z dzieckiem nie jest dobrym kandydatem. Ja również znam taką sytuację z życia - świetna dziewczyna, dzieciaty rozwodnik i nagły wybuch uczucia. On zawsze mówił, że była żona to "zła kobieta była", jednak patrząc na jego zachowanie - no cóż... Zanim zawinął do portu jakim jest jego obecna dziewczyna wyznawał miłość wszystkim jej koleżankom - w tym jednej w stałym, kilkuletnim związku i z poważnymi planami na przyszłość. Wspomniane koleżanki stosowały wobec niego klasyczną olewkę, bo jakoś trudno było im uwierzyć, że co dwa tygodnie zakochuje się w kolejnej z nich. Jego obecna nie znając go do końca po prostu naprawdę coś do niego poczuła. Przeszli już jedno rozstanie (z jego winy), ale wrócił do niej "na warunkowym", rzekomo nie mógł znieść jej cierpień...

        Oto więc przykład kolejnego "skrzywdzonego" mężczyzny. Po wysłuchaniu jego żalów łzy stawały w oczach, i nawet faceci mieli ochotę go przytulić :) Tymczasem jak widać do rozwodu bardzo często dochodzi z winy obu stron. Problem w tym, że po tym zdarzeniu każdy się wybiela i umiejętnie zrzuca winę na drugą połówkę. Nie zaliczam do tego skrajnych przypadków, bo takich jest cała masa - są dobrzy faceci i złe kobiety, są też zwykłe ciućmoki i naprawdę oddane wierne żony. Trwałe związki zabija obecna moda na śluby w wieku 19-22 lat, poprzedzone zwykle nieplanowaną ciążą. Młody rozwodnik z dzieckiem to po prostu dzieciak, któremu zachciało się bawić w dorosłość, ale nie wyszło. Pozatym kobieta w związku z kimś takim zawsze będzie tą drugą - można unieważnić małżeństwo, ale dziecka zrzec się trudniej, to taka niemożliwa do przerwania nić pomiędzy byłą, a nim. Niemożliwa pod warunkiem, że facet ma zasady i nie zrzeka sie własnego potomka traktując go jak podatek od przyjemności. Jeśli zaś brak mu tych zasad i zostawia kobietę samą sobie... no cóż. Obecna też powinna mieć w tym momencie pewne obiekcje, bo ma zero procent gwarancji na to, że nie powtórzy na niej wybryku, a sam popłynie z falami...
        Bardzo często spotykam się z twierdzeniem, że w związki z rozwodnikami wchodzi się ze względu na ich bagaż doświadczeń, dojrzałość życiową. Dziewczyna zakochana w takim typie podświadomie konkuruje z byłą, chce być najlepsza we wszystkim i wynagrodzić mu krzywdy jakich doznał. Problem w tym, że sama nawet nie zauważa, jak ten jego bagaż doświadczeń ląduje na jej plecach, i z jaką wielką chcęcią go za nim targa.
        Jak więc zachować się, kiedy na horyzoncie jest gość "z odzysku"? Patrzeć, dziewczyny! Patrzeć! Macie takie ładne oczy, a często nie potraficie z nich korzystać. Badajcie, nie bójcie się dyskretnie drążyć tematu jego rozstania, bo wnioski mogą być zaskakujące. Może być tak, że dobry człowiek nie uroni nawet pół łezki, a bandzior będzie ryczał jak bóbr. Nie dajcie się krzywdzić w imię miłości, dobrego seksu itp. Normalnych facetów jest na pęczki. Oni jednak siedzą w cieniu. Nie obnoszą sie ze swoją krzywdą, a na pewno nie traktują jej jako karty przetargowej w zdobywaniu kolejnej wybranki serca.
        • 18_lipcowa1 Re: nie sa,pod warunkiem ze nie maja dzieci 23.01.09, 19:05
          wszystko prawda
          poza tym ja sie zwyczajnie nie chcialabym dzielic czasem, miloscia,
          uwaga i kasa faceta z jakims dzieciakiem
          zwyczajnie
    • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 17:53
      Nie, nie i jeszcze raz nie!!! Jestem żoną rozwiedzionego mężczyzny a
      zatem jedną z tych, które mogą sensownie odpowiadać na tego typu
      pytania. A więc - do dzieła! Mężczyźni nie dzielą się na
      wspaniałych, niewinnych i "czystych" kawalerów, których umysły nie
      zostały jeszcze wypaczone przez złe doświadczenia z kobietami oraz
      na skrzywdzonych rozwodników ze zwichniętą psychiką.Czasami jest
      wręcz przeciwnie. Początkowo jako panna szukałam swojego ideału
      wśród kawalerów i po kilku spotkaniach i rozmowach z nimi dostawałam
      bólu głowy. Otóż, jako "idealni" (bo bez przeszłości)panowie mieli
      nierealne wymagania i na tyle czelności aby wytykać mi moje "wady",
      a więc: że jestem tylko nauczycielką, a to kostka mogłaby mieć mniej
      cm objętości (jestem szczupła), a to,że mam dziwny akcent... Po
      prostu obłęd!!!! Warto zaznaczyć, że oni nic od siebie nie
      wymagali.Nastawieni na to, żeby brać, a nic z siebie nie dać.
      Wiecznie o nich zabiegać, czymś imponować, zdobywać, tylko dlatego
      że on jest kawalerem???! To nie dla mnie! Zero zasad savoir-vivre. -
      wyciągnięte kopyta podczas siedzienia i rozmowy ze mną, itp. Nie ma
      nic GORSZEGO niż WYMAGAJĄCY BIEDAK bez wykształcenia pracujący
      gdzieś tam kątem Warszawie jako sprzedawca i zadzierający nosa.
      Paranoja.Mój kochany mąż, który miał kiedyś leniwą babę i dlatego
      się z nią rozwiódł jest wspaniały. Dzięki swojej mądrości i pracy
      dużo osiągnął w życiu, jest przystojny,niezależny, wyrozumiały,
      zawsze uśmiechnięty i wykształcony a jednocześnie skromny - i przez
      to WIELKI. Przy nim czuję się bezpieczna, szczęśliwa i czuję się jak
      ktoś bardzo ważny zarówno dla niego jak i w moim otoczeniu
      społecznym. Traktuje mnie jak królewnę. Jest bardzo opiekuńczy i nie
      ma żadnych przyjaciółek. Zawsze stawia mnie na 1 miejscu. Nie bójcie
      się takich meżczyzn. Spróbujcie! Naprawdę warto.
      • 4ani Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 23:41
        Wzięłaś ślub w ostatnią sobotę? A o "leniwej babie" dowiedziałaś się
        od swojego małżonka? Brawo!!! Odezwij się za rok. Nie będę prawić
        kazań, to samo gadałam o swoim związku... do czasu
        • majenkir Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 24.01.09, 00:59
          4ani napisała:
          > Wzięłaś ślub w ostatnią sobotę? A o "leniwej babie" dowiedziałaś
          się od swojego małżonka? Brawo!!! Odezwij się za rok.

          Ja sie odzywam! 10 lat malzenstwa z rozwodnikiem i wiesz co?
          kazdemu bym zyczyla takiego partnera...
        • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 24.01.09, 08:47
          Nie wzięłam ślubu w ostatnią sobotę. Jesteśmy małżenstwem od 2 lat.
          Mam teraz 30 lat. Ale powiem Ci coś. Do małżeństwa trzeba dorosnąć.
          Szczęście zamężnej kobiety zależy od niej samej. To tylko kwestia
          jej inteligencji i charakteru. Meżczyzna, który racjonalnie patrzy
          na swoje życie, nie zwiąże się z byle kim i odwrotnie. Zanim wyszłam
          za mąż skończyłam studia i znalazłam sobie dobrą pracę. Oni na to
          patrzą i nie ma się co dziwić.Poza tym, kobiety często zaniedbują
          się jako mężatki-tyją, nie mają ambicji,mają humory, depresje
          zmieniają się na gorsze. Mam tu na myśli przyziemny i zacofany styl
          życia, m.in. wyciąganie od męża pieniedzy - bycie tzw. PIJAWKĄ.
          Mężczyźni lubią silne i niezależne partnerki i nie uśmiecha im się
          perspektywa utrzymywania swojej królewny i spełniania jej
          materialistycznych zachcianek. Niestety, trzeba dać też coś od
          siebie. A o leniwej babie nie dowiedziałam się od męża. Widziałam ją
          na zdjęciach. Bo chyba ktoś, kto ma skończony tylko ogólniak, liczy
          na prezenty, nie chce ani sprzątać, ani gotować, ani też nie ma
          zawodu nie powinien liczyć na dobrego i porządnego meża??? Bycie
          męzatką nie oznacza bieganie z JEGO kartą kredytową po sklepach,
          lecz stawianie sobie nowych celów w życiu, nieustanny rozwój.
          Kobieta powinna planować swój własny rozwój we wszystkich sferach
          życia. Ważne jest aby trzymać swoje emocje na wodzy, nie prowokować
          kłótni,nie wybuchać gniewem, bo wtedy rodzi się nienawiść i już jest
          po związku. Wybrać sobie kogoś, kto nie ma nałogów i zbyt dużo
          kolegów. Trzeba tę osobę "obejrzeć" z każdej strony i nie mam tu na
          myśli cielesnych atrybutów. Do związku we dwoje trzeba dorosnąć.
          • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 24.01.09, 08:58
            Trzeba było tak od razu pisać!! To dużo tłumaczy. Meżczyźni na ogół
            nie szanują kobiet nie będących ich żonami. Pomiatają nimi i
            traktują jak służące, bo wiedzą, że w każdej chwili mogą im wystawić
            walizki za próg. I to robią. To oni mają przewagę i dyktują warunki
            !!!!!!! Żonaty facet zawsze będzie dążył do zgody. Bo cóż mu po
            kolejnym rozwodzie????!!!! Mam kuzynkę, która mieszkała z facetem 4
            lata bez ślubu. Po tym okresie on się wyprowadził, ona ma 30
            lat, "uraz" i bardzo małe szanse założenia rodziny, nie mówiąc już o
            dzieciach. Sama sobie taki los zgotowała. Przez życie nie można iść
            bezmyślnie, trzeba myśleć przede wszystkim o sobie i jakby tu
            nie "zostać na lodzie". Wolałabym być rozwódką niż panną, która
            wciąż zaczyna od nowa. Przynajmniej mogłabym sobie spojrzeć w lustro.
            • robmar2007 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 26.01.09, 10:22
              Jeden z bardziej durnych postów. Równie dobrze możnaby napisać, że
              mężczyźni traktują swoje żony (formalne) jak niewolnice, bo wiedzą,
              że żona nie ucieknie. I dodać, że jak są dzieci w małżeństwie, to
              właściwie taka kobieta ma jak w Guantanamo!
              Małżeństwo lekarstwem na ucieczkę męża??? Formalności to przejaw
              myślenia o sobie??? Chyba ta, jeśli ktoś myśli o sobie takimi
              kategoriami...
              • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do r....mar 26.01.09, 11:41
                Żona może uciec, a dlaczego nie??????? jeśli jeszcze udowodni mężowi winę, to i
                na jej korzyść... wyjątek stanowi taka, która nie ma dokąd uciec i będzie z nim
                "regardless", ale o takich nie rozmawiamy.
              • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 12:07
                Są niewolnice i niewolnice. Za nic w świecie nie chciałabym być
                niewolnicą - nieślubną partnerką, która za friko posprząta,... i nic
                nie chce w zamian (chory altruizm?) ale są to chyba kwestie czysto
                charakterologiczne.
                • bubster Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 11.02.10, 10:07
                  Nieślubna partnerka to niewolnica? Która za friko posprząta? To
                  jakie ty masz wyobrażenie o związkach?
                  A mąż płaci ci za sprzątanie? Chore...
            • bubster Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 11.02.10, 10:05
              Jeżeli nieżonaty facet nie szanuje partnerki to na męża tez się nie
              nadaje.
              Bez sensu post? Jak to dyktują warunki? To kobiety to jakieś cielęta
              ubezwłasnowolnione?
          • plisowanka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 25.01.09, 14:53
            szczesliwamezatka napisała:
            > Zanim wyszłam
            > za mąż skończyłam studia i znalazłam sobie dobrą pracę. Oni na to
            > patrzą i nie ma się co dziwić.

            No to jesteś superwybitna dziewczyna! Jako jedyna kobieta w Polsce skończyłaś studia! Z tego co mi wiadomo, to 80-90% młodego pokolenia je kończy;)))
            • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do plisowanki 25.01.09, 15:45
              ZAPOMNIAŁAM DODAĆ, ŻE SĄ TO STUDIA DOKTORANCKIE. I CO ty NA TO? A
              POZA TYM NIE CHODZIŁO MI O TO, ŻEBY POCHWALIĆ SIĘ TYM, ŻE MAM
              STUDIA. zALEŻAŁO MI NA TYM, ŻEBY UZMYSŁOWIĆ KOBIETOM PO ZAWODÓWKACH,
              KURSACH, ITP. ŻE NIE POWINNY CZEKAĆ NA KSIECIA Z BAJKI!
              • szczesliwamezatka Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do plisowanki 25.01.09, 16:01
                A czy aby Twoje dane nie są czasami czysto "wyssane" z palca? Skąd
                wiesz, że 80-90% młodego pokolenia ma skończone studia? A nie np. 77%
                I czy aby masz na myśli tylko absolwentów czy i też studentów- a to
                chyba szalona różnica? Czy dysponujesz jakimś wiarygodnym źródłem
                badań na poparcie prawdziwości swojej wypowiedzi jeżeli chodzi o
                dane procentowe?
                Pozdrawiam.
          • bubster Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? Do ani 11.02.10, 10:06
            Czyli jak ty oprócz pracy na etat wykonujesz wszystkie domowe
            obowiązki to jesteś dobrą żoną?
            A gdzie partnerstwo?
      • 4ani Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 23.01.09, 23:45
        I jeszcze jedno - ja nie byłam tak głupia, żeby brać ślub
    • plisowanka zapytajcie się tych swoich rozwodników... 24.01.09, 02:18
      ...którzy mawiają: "Nie jesteśmy gorsi", czy jak byli jeszcze kawalerami to chcieli się ożenić z rozwódką obciążoną dziećmi;)
      • men1972 Do osoby o nicku *plisowianka* 24.01.09, 09:14
        plisowanka napisała:

        > ...którzy mawiają: "Nie jesteśmy gorsi", czy jak byli jeszcze kawalerami to chc
        > ieli się ożenić z rozwódką obciążoną dziećmi;)

        Nic dodać, i nic ująć. W jednym krótkim zdaniu Plisowanko podsumowałaś w 100%
        rzeczywistość.
        Miałaś odwagę publicznie wyrazić to, co 95% kobiet i mężczyzn myśli, ale w realu
        przy spotkaniu twarzą w twarz NIGDY by tego wprost nie powiedzieli.......... ,
        bo natychmiast byli by oskarżeni o to, że są egoistyczni !!!

        Po prostu ludzie grają, noszą trochę maski, a prawda jest taka, że 95% ludzi NIE
        CHCE WYCHOWYWAĆ CUDZEGO PRZYCHÓWKU.
        • men1972 Re: Do osoby o nicku *plisowianka* 24.01.09, 10:10
          Dodam jeszcze do tego, że 85% rozwodników/rozwódek ma PRZYCHÓWEK wobec którego
          ma różne ( najczęściej finansowe ) zobowiązania.
      • bubster Re: zapytajcie się tych swoich rozwodników... 11.02.10, 10:08
        BINGO
    • constelacja Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 24.01.09, 12:40
      Po tysiąckroć wolę rozwodnika z tuzinem dzieci niż starego kawalera, któremu
      mamusia prasuje skarpetki !!!!
      Życie to nie jest film,, wyreżyserowany i oparty na pięknym scenariuszu..
      człowiek ma prawo popełniać błędy.. ma prawo przestać kochać, ma prawo zacząć
      kochać kogoś innego! Nie żyjemy przecież za karę!!!
      To, ze płaci alimenty? Przecież płaci na swoje dzieci! jeżeli kochasz faceta -
      jego przeszłość również akceptujesz... bo jest jego częścią.
      To, ze ma wspomnienia ? a kto ich nie ma?
      -
      • wil-li Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 11.02.10, 13:50
        constelacja napisała:

        > Po tysiąckroć wolę rozwodnika z tuzinem dzieci

        Czyżbyś miała doświadczenia w tej materii? Jeżeli nie, to raczej nie zabieraj
        głosu w tej kwestii, bo nie wiesz o czym mówisz...
        Chyba,ze sama jesteś rozwódką z tuzinem dzieci... wtedy siły byłby wyrównane ;).

        > Życie to nie jest film,, wyreżyserowany i oparty na pięknym scenariuszu..
        I tu się z Tobą zgadzam... Ile związków, spotkań... tyle scenariuszy, a
        reżyserami jesteśmy na ogół sami.

        > To, ze płaci alimenty? Przecież płaci na swoje dzieci!

        Niestety, często do głosu dochodzą właśnie te kwestie finansowe... szczególnie
        jeżeli facet nie zarabia tyle, żeby otrzymać swoje dzieci z poprzedniego związku
        (nie daj Boże i żonę) i dzieci ze związku aktualnego jeżeli już się pojawiły...

        >jeżeli kochasz faceta - jego przeszłość również akceptujesz... bo jest jego
        częścią.

        Oczywiście, decydując się na związek z takim facetem akceptuję jego przeszłość ,
        co nie znaczy ze czasami gdzieś w środku nie rodzi bunt...
    • 0kasiek1 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 24.01.09, 23:20
      nikt nie twierdzi ze sa gorsi ale , jest to małe ale ze wiedza ze
      nic nie trwa wiecznie!!lepiej od ludzi wolnych , i maja inny poglad
      na swiat wiem , bo sama poznałam wyjatkowego faceta , ktory juz tak
      bardzo boi sie bliskoci z kims innym ze woli byc sam , i zyje sobie
      w soim małym swiecie bawiac sie nie biorac nic juz na serio!!
    • jowita771 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 25.01.09, 09:13
      Mam koleżankę, której matka zawsze uważała, że człowiek po rozwodzie to
      patologia. Parę lat temu moja koleżanka się rozwiodła i jej matce zmienił się
      punkt widzenia. Teraz uważa, że tylko mężczyźni po rozwodzie to patologia,
      kobiety niekoniecznie (jej córka oczywiście nie, nawet pomimo orzeczenia o winie).
      • men1972 do Jowita771 25.01.09, 12:25
        jowita771 napisał:

        > Mam koleżankę, której matka zawsze uważała, że człowiek po rozwodzie to
        > patologia. Parę lat temu moja koleżanka się rozwiodła i jej matce zmienił się
        > punkt widzenia. Teraz uważa, że tylko mężczyźni po rozwodzie to patologia,
        > kobiety niekoniecznie (jej córka oczywiście nie, nawet pomimo orzeczenia o wini

        Buhahahahahahaaaa :-)

        Jowita771 :-) Rozwaliłaś mnie tym postem :-) Buhahahahahahahahahha
        > e).
        • szczesliwamezatka Re: do Jowita771 25.01.09, 16:52
          Świetny post!
          Gratuluję :0)))
    • mama2b Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 25.01.09, 21:37
      tak

      [gif]http://www.emofaces.com/images/emoticonBig.gif[/gif]
    • pan-z-biustem Rozwiedziony, rozwiedziona. Podwojny standard. 26.01.09, 15:20


      To tak na marginesie tematu. Zauwazyelm, ze jak facet mowi ze jest
      w "trakcie rozwodu" to dziala na nasze piekne panie jak plachcta na
      byka-na ogol odpowiadaja, ze jak sie rozwiedziesz do konca to
      pogadamy a zdarza sie ze wrecz serwuja tez teksty o klamstwie by
      sobie podupczyc.
      Natomiast dla naszych pieknych pan jest prectly fine powiedzic ze
      jest sie w trakcie rozowdu. Ot, zycie. Niedobry pil, bil i teraz
      jeszcze nie chce placic. A meskiego ramienia potrzeba naszym paniom
      wiec one nie musza czekac do konca sprawy rozwodowej, bo jakzeby to.

      • pan-z-biustem Re: Rozwiedziony, rozwiedziona. Podwojny standard 26.01.09, 15:35
        pan-z-biustem napisał:
        prectly fine powiedzic ze

        perfectly fine :))
        • teczka22 szczesliwamezatka 26.01.09, 17:52
          A ja uwazam ze masz jakies kompleksy na punkcie swojego malzenstwa,bo pewnie nie tak to sobie wymarzylas i teraz sama siebie probujesz przekonac i wmowic sobie ze zycie z rozwodnikiem jest takie cudowne.
          No i jest druga sprawa,ze skoro rozwiodl sie raz to nic nie stoi na przeszkodzie zeby zrobil to znowu,teraz jest przeciez bogatszy o ow doswiadczenie i moze nastepnym razem pojdzie mu z tym jeszcze latwiej.
          • szczesliwamezatka teczka - koniecznie przeczytaj!!! 26.01.09, 18:24
            Próbowałaś dobrze myśleć, ale pudło. Gdybyś posłuchała mojej
            historii oraz tego jak radykalnie moje życie zmieniło się na lepsze
            (w jakich warunkach mieszkam, itp.), zmieniłabyś zdanie. Jestem
            bardzo wdzięczna losowi za to, co mnie spotkało. Wiesz dlaczego jest
            tak dużo moich wypowiedzi na forum? Dlaczego piszę o każdej porze
            dnia? Bo choć mam dobry zawód,nie muszę pracować do końca życia. Mój
            mąż nie pije, nie pali papierosów, ani mnie nie zdradza, oraz, co
            rzadko się teraz spotyka potrafi i CHCE zapewnić mi dobre życie
            Wszystko jest OK! Ale miło poczytać ciekawe spostrzeżenia ;))))
            Dzięki za odpowiedź.
            • teczka22 Re: teczka - koniecznie przeczytaj!!! 26.01.09, 18:57
              Ha,ha czyli jestes z nim z rozsadku bo "dzieki niemu twoje poprzednie marne zycie zmienilo sie na lepsze"?!
              Dziekuje za taki zwiazek.
              Super uklad, siedzisz w domu i uslugujesz swojemu panu:-)
              tylko uwazaj-jak ci sie znudzi takie zycie i zaczniesz sie buntowac jest duze prawdopodobienstwo ze i ciebie zostawi.
              • szczesliwamezatka Do teczki raz jeszcze!!! ;)) 26.01.09, 19:34
                Wiesz co teczka, jest dużo prawdy w tym, co napisałaś!!! Ale ja
                wcale nie czuję się tak jakbym "usługiwała" swojemu panu. Chyba nie
                uważasz, że jestem jedyną kobietą nawet na tym forum, która podaje
                swojemu mężowi obiad????????? No wiesz, gdybym kazała się codziennie
                zapraszać do restauracji nigdy nie wyszłabym za mąż, nawe mimo urody
                (ha, skromna jestem, co???)Właśnie wraz z mężem czytamy Twoje
                odpowiedzi i śmiejemy się do rozpuku. A co do miłości i rozsądku, to
                przyznaję że bardziej kocham męża niż jestem z nim dla
                rozsądku.Zaimponował mi swoją szlachetnością, humorem, zaradnością i
                niezależnością. W takich jego cechach się zakochałam. W cechach -
                podkreślam, a nie w pieniądzach jak sugerowałaś! Sama też dałabym
                sobie radę w życiu.
                A co do drugiego rozwodu... to naprawdę trzeba być nieudacznikiem,
                żeby do niego dopuścić! Nie wiem czy wiesz, ale dla faceta drugi
                rozwód to STRASZNY OBCIACH! I ten, który ma dla siebie choć trochę
                szacunku,jakihś znajomych na poziomie, to do tego nie dopuści. Poza
                tym, chyba sama przyznasz,że romantyczne uniesienia w tych czasach
                to już między bajki można włożyć i do lamusa odłożyć. Bardziej liczy
                się zaangażowanie, wzajemna troska. Bo przecież można postawić
                miłość na 1 miejscu i zakochać się w pięknym bawidamku... ale co
                dalej??? Pozdrawiam:)))
                • teczka22 szczesliwamezatka 26.01.09, 19:52
                  ja mysle ze nieudacznikiem jestes jak doprowadzisz do pierwszego rozwodu(pozdrowienia dla meza;-)
                  szlachetnosc,zaradnosc,niezaleznosc i ty mi o bajkach mowisz:-))
                  Piszesz strasznie chaotycznie,nie denerwuj sie .
                  To nie ja musze zyc z facetem wtornego uzytku wiec to nie nie moja sprawa:-))
                  A ze z mezem masz dzieki nam zabawe-super, korzystaj z tego poki mozesz;-)kto wie jak dlugo to jeszcze potrwa.
                  • szczesliwamezatka Nic o nas nie wiesz ;) teczka22 27.01.09, 09:11
                    Bardzo pragnęłaś udowodnić wyższość kawalerów nad rozwodnikami, ale
                    z Twoich postów wieje mi tylko jedno uczucie- ZAZDROŚĆ!!!! Nawet nie
                    wiesz, jak siła twoich emocji przyćmiła treść Twoich wypowiedzi, jak
                    bardzo wyeksponowała brak wiary w to, co napisałaś.
                    A co do obciachu po "pierwszym rozwodzie" to już zupełnie oszalałaś.
                    Na jakim świecie ty żyjesz????W tym kraju jest pewnie więcej
                    rozwiedzionych niż małżeństw. Ciekawe czy Ty byś się nie rozwiodła
                    gdybyś miała męża alkoholika, hazardzistę lub z długami? Uciekałabyś
                    od niego gdzie pieprz rośnie! :)))))))
                    Poza tym, za mało o nas wiesz, żeby móc przepowiadać mi tak czarną
                    przyszłość. Jesteśmy wykształconymi ludźmi, bez nałogów, którzy od
                    dawna potrafią dojrzale rozwiązywać swoje problemy na korzyść
                    związku.
                    A tak w ogóle to przykro mi, że źle zrozumiałaś treść wszystkich
                    moich postów.
                    • bubster Re: Nic o nas nie wiesz ;) teczka22 11.02.10, 10:14
                      zazdrość? dziewczyno, według mnie - i chyba teczki też - tobie nie
                      ma czego zazdrościć!
                      Zrozum, że dużo pań uważa, że masz nudne i niewolnicze życie.
                      Jeżeli jesteś szczęśliwa - powodzenia, obyś się nie rozczarowała.
                      Ale zazdrościć naprawde nie ma czego.
                • bubster Re: Do teczki raz jeszcze!!! ;)) 11.02.10, 10:12
                  Jest cała masa mężczyzn, ktorzy uczestnicza w obowiązkach domowych,
                  gotują, sprzątają. Mają żony które inwestują w swój rozwój a nie
                  tylko siedzą w domu.
                  Nie czujesz jakbyś usługiwała? Ty gotujesz, on ci płaci. nie dałabym
                  rady wytrzymać w związku, w którym partner traktowałby mnie jak
                  darmową sprzątaczkę, praczkę, kucharkę,... nie napiszę dalej.
                  Napisz teraz piękny post o tym, jak to nie mam racji - i koniecznie
                  pokaż swojemu misiowi, zeby wiedział jak go kochasz i dzielnie
                  bronisz.
            • 1julietta Re: teczka - koniecznie przeczytaj!!! 26.01.09, 19:01
              Nie mozna mowic ze wszyscy mezczyzni chca silnych niezaleznych
              kobiet, ktore trzymaja swoje emocje na wodzy itp. wszystko kwestia
              gustu, ja ...uwazam osobiscie ze w zwiazku trzeba byc przede
              wszystkim soba, taka jaka sie jest, spelniac sie jako kobieta, i
              znalezc kogos kto ma podobna wizje zycia do naszej. Ale nieusatannie
              co rano dziekowac Bogu ze sie spotkalo cud mezczyzne...to wg. mnie
              nie cenienie samej siebie, bo uwazam ze wielu jest cudnych
              wspamnialych mezczyzn na swiecie i ja naprawde uwazam ze nie ma nic
              zlego jesli chce wymagam aby mezczyzna traktowal mnie jak
              ksiezniczke, zdobywal...adorowal, zachwycal i kochal na nowo co
              dzien. Owszem ja odwdzieczam mu sie tym samym, ale nie chce tylko do
              mezczyzny ograniczac swojego swiata...zycie to cos wiecej. A rozwoj
              i cala reszta to przede wszystkim dla samej siebie.
    • 1julietta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 19:20
      A powracajac do watku o rozwodnikach ...to ciekawa jestem co z
      zazdroscia , przeciez ta osoba juz raz kochala nad zycie...ponad
      wszystko, przynajmniej tak powiedziala, wyznala swiatu? a wiec...?
      • teczka22 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 26.01.09, 19:38
        Trudno mi sobie to wyobrazic,mysle ze nie czulabym sie za dobrze przedstawiana jako druga zona "Wieska"(nawet nie bezposrednio tyle ze przez osoby trzecie),swiadomosc ze to innej przyrzekal milosc do konca zycia,wiernosc przed Bogiem.
        Dziwnie by mi bylo wiedzac ze to nie dla nas bily koscielne dzwony,ze tylko on i jego pierwsza zona to przezyli.
        A biala suknia w usc?To nie to samo,15 minut i po sprawie.
        A i tak gdzie nie zapytasz to cywilny do niczego prawie sie nie liczy,taki polsrodek.
        • marekabcd Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 09:09
          Drogie panie ja wlasnie jestem rozwodnikiem i co wiecej posiadam 2 zone czytajac
          obecne tu posty poprostu az dostaje zajadow ze smiechu nad infantylnoscia
          niektorych osob ale jak to powiadaja jak sobie poscielisz tak sie wyspisz i tak
          dalej i tak dalej. Drogie panie ja wiem ze dla panien slub koscielny biala
          suknia impreza na 200 osob kapela sa w zyciu najwazniejsze :) sam bedac
          rozwodnikiem spotykalem sie z pannami ktore mi prosto w oczy mowily ze chca
          takiego slubu ze z tego powodu nie wyjda za mnie tylko jakos wcale a wcale nie
          przeszkadzalo im to z sypianiu ze mna :) wiec jak to nazwac??? hipokryzja?? czy
          infantylnoscia??:) bo jesli te panie uwazaja ze slub koscielny zapewni im
          trwalosc malzenstwa to ja im gratuluje:). Ktoras napisala ze juz pierwszy rozwod
          to obciach ja bym napisal inaczej obciachem to jest zawarcie malzenstwa z
          niewlasciwa osoba:). Niestety faceci w pewnym wieku powiedzmy miedzy 18 a 25
          rokiem zycia maja jeszcze zielono w glowach i biora zazwyczaj sobie za zony
          niewlasciwe osoby/ oczywiscie sa wyjatki/ wtedy liczy sie sex wspolne imprezy,
          zycie towarzyskie czy wpadka ciazowa partnerki i co dalej ano slub i po kilku
          latach rozwod bo okazuje sie ze wspolne zycie nie polega na imprezowaniu razem
          uprawianiu sexu jak kroliki itp itd. Gdy przychodzi proza zycia placenie
          rachunkow splaty kredytow nocny placz dziecka wtedy jakos tak sie dzieje ze
          takie malzenstwa sie rozpadaja i jakos slub koscielny jako gwarancja niewiele tu
          pomaga :). Poza tym czy to naprawde jest obciach dla faceta ze chce sobie
          poprawic zycie i rozwiesc sie niz zyc w imie jakieis /slub koscielny/ idei z
          kobieta z ktora juz wie ze wiecej go dzieli niz laczy??. Kilka pan pisalo tu o
          milosci ze nie mogly by scierpiec ze facet kochal juz jakas kobiete a one sa
          zawsze teraz ta druga??? a ja zadam pytanie jak kochal?? i jaka to byla milosc??
          czy milosc jak ja to nazywam szczeniacka mlodziencza dla ktorej liczy sie dla
          faceta tylko wyglad partnerki sex dyspozycyjnosc imprezowanie oraz to jak duzy
          ma biust??? czy milosc jaka ja nazywam dojrzala ktora przychodzi z wiekiem gdzie
          najwazniejsze jest szacunek do siebie zaufanie partnerstwo. Zreszta nie uwierze
          ze te panny ktore tu pisuja nigdy nie byly zakochane wiec jaka to roznica
          zakochac sie co jakis czas w jakims facecie isc z nim do lozka potem sie
          odkochac pokochac nastepnego i tak w kolo Macieju. Odpowiedzcie sobie drogie
          panie panny wlasnie na to pytanie. Kiedys sam bedac kawalerem uwazalem ze ludzie
          rozwodza sie tylko z powodow np nalogow, kryminalnej przeszlosci, agresji, czy
          zdrady zycie zweryfikowalo moje poglady. Tych czynnikow jest znacznie znacznie
          wiecej. A jaka jest roznica miedzy rozwodnikami a para ktora mieszkala na kocia
          lape przez kilka lat ??? ktos odpowie ze zasadnicza bo liczy sie papierek:) no
          ale jak dla kogos liczy sie tylko papier to gratuluje ja wole stawiac na
          czlowieka i jego serce:) Ktos napisal ze ponowne malzenstwa rozwodnikow sa
          zdecydowanie trwalsze i jest to prawda czemu???? bo rozwodnicy nie kieruja sie
          juz tylko sercem i ciagotami:) tylko tez rozumem licza wszystkie za i przeciw bo
          Polska to nie Ameryka tu pruderia zacofanie i ciemnogrod ma jeszcze wielkie
          znaczenie a na wsiach zabitych dechami rozwodka czy rozwodnik traktowany jest
          jak diabel wcielony gdzie maz moze bić moze pić ale ma być moze tez zdradzac ale
          nie mozna sie z nim rozwiesc bo co sasiedzi powiedza i ksiadz proboszcz:) teraz
          co do ,,uzywalnosci,, rozwodnikow hahahaha stawiam 1 zlotego do 100$ ze wiele z
          panien dzis jest wiecej uzywanych niz nie jedna mezatka czy rozwodka :) a
          rozwodnik??? a rozwodnik juz sie wyszalal zazwyczaj i potrafi docenic
          stabilizacje prawdziwa milosc partnerstwo i zaufanie wie gdzie sa bledy w
          zwiazkach omija je to sie nazywa doswiadczenie zyciowe i zaden kawaler
          malozuzywany i panna cnotliwa:) tego nie posiada. Amen
          • robmar2007 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 12:54
            O! I to jest właściwe podsumowanie całej dyskusji, która miejscami
            przypomina rozmowę przedszkolaków o zabawkach. Co prawda dla mnie
            różnica między rozwodnikiem a "świerzonką" jest niewielka, bo
            różnice są między konkretnymi ludźmi, ale zgadzam się, że niektórym
            stereotypy pomieszały się z rzeczywistością.
            Ostatnio spotkałem się z kumplem i jego "narzeczoną". Ona panna, lat
            trzydzieści pare, on kawaler po czterdziestce. Ona o ślubie myśli
            właśnie tak "obrazkowo": sala weselna w dobrej restauracji,
            zarezerwowana na pół roku, ładny kościół, suknia biała, frak. A w
            rzeczywistości, to znajomych i rodzinę sie olewa, do kościoła chodzi
            rzadko, niewinny kolor sukni to tylko teoria.
            Rozwodnik jest używany, to prawda, ale w odróżnieniu od samochodu
            dba o siebie sam, a nie dbał o niego "właściciel":)
          • lettice Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 13:16
            Marek, bardzo dziękuję za Twojego posta. Już myślałam, że nie
            istnieją racjonalnie myślący ludzie.. Pozdrawiam
            • 1julietta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 13:25
              Jesli chodzi o wypowiedz Marka, coz nie powiem ze sie nie zgadzam,
              ale to tez bylo pokazanie tylko jednej strony, tej dobrej, uwazam ze
              nie mozna nazywac ludzi infantylnymi niedojrzalymi i nieracjonalnymi
              tylko dlatego ze z wlasnych powodow wartosci i idealow nie
              zwiazaliby sie z rozwodnikiem, kazdy jest inny, indywidualnie
              podchodzi do zycia i zwiazkow czy milosci, i to zwykly brak
              toleracji uwazac taka osobe za gorsza durna i beznadziejnie glupia,
              jej sprawa jej wybor, dla niektorych te kryteria sa bardzow wazne i
              na zawsze takie pozostana, i nie tylko z powodow ze dana osoba byla
              uzywana bla bla czy kochala kiedys...i dalsze udowadnianie ze
              rozwodnicy sa cudowni i wspaniali bo juz wiedza sa dojrzali,.tak
              moze Ty taki jestes ale nie wszyscy, nie mam co uogolniac bo wlasnie
              z rozciagania szczegolu na ogol tworza sie stereotypy, ze Komus po
              rozwodzie sie ulozylo to uwazam ze jest bardzo dobrze i bardzo sie
              ciesze ze szczescia takiej osoby, moja siostra jest po rozwodzie,
              obecnie ma nowego partnera i wiem jak wiele wysilku bolu i lez
              kosztowalo ja rozstanie z mezem i to nie jest takie hop siup, bo
              czesto trudniej potem zaufac...dojsc do siebie.
              Mam tez przyjaciela rozwodnika, ktory niestety nie umie juz ufac ani
              kochac, sam twierdzi ze cos sie w nim wypalilo zgaslo...i jedyne co
              potrafi to traktowac kobiety jak rzecz, cialo oj niejedna przez
              Niego plakala...w odwet za to ze zona go zdradzila...wiec rozni
              ludzie rozne zycia
              • tytus0007 szczesliwamezatka , marekabcd i lettice 27.01.09, 14:03
                to jedna i ta sama osoba!
                • 1julietta Re: szczesliwamezatka , marekabcd i lettice 27.01.09, 14:53
                  O. o. Roztrojenie jazni?;)
                  • marekabcd tytus i julietta :) 27.01.09, 16:59
                    taaaaaaaaaaa a świstak siedzi i zawija w sreberka :)
                • nnonsens Re: szczesliwamezatka , marekabcd i lettice 27.01.09, 17:49
                  Jesteś pewien ? Bo jedna z tych osób jest mniej egzaltowana niż reszta
                  Chociaż dyskusja sam na sam ze sobą jest też dobrym sposobem na samotność
                  ,ewentualnie przekonania siebie samego do swoich poglądów
                  • lettice Re: szczesliwamezatka , marekabcd i lettice 27.01.09, 18:00
                    dziewczyno, ale Ty się musisz nudzić.
          • men1972 Do Markaabcd 28.01.09, 22:07
            Najpierw do Ciebie Markuabcd.

            Napisałeś nam tutaj na forum, że masz drugą żonę.

            No a co z pierwszą ??? Macie wspólne dzieci ????

            Napisałeś także, że rozwodnicy juz nie kierują się głównie porywami serca lecz
            rozsądku - dlatego są według Ciebie lepszymi partnerami. OK - niech ci będzie.

            Ale teraz wyobraż sobie, że teoretycznie ja poznaję Twoją ex żonę i Twoje
            malutkie dzieci............

            Odpowiedz mi tak szczerze, aż do bólu:

            Co ja miałbym z tego, że przez najbliższe 15 - 18 lat inwestowałbym swój
            biologiczny czas zegarowy, swoje pieniądze, w TWOJE dzieci............

            Odwaliłbym za Ciebie robotę. Ty kiedyś, będziesz miał ze swoich dzieci, które
            noszą TWOJE dna , swoje BIOLOGICZNE wnuki.

            A co miałbym z nich np. ja ??????? Założę się że znasz odpowiedz na to pytanie.

            Dlatego ludzie po rozwodach + przychówek, są zdecydowanie gorszym materiałem na
            życiowego partnera czy partnerkę. Niestety taka jest prawda!

            ***
            • megg78 Re: do starego kawalera MENa 38 letniego 04.02.10, 15:52
              "inwestowałbym swój biologiczny czas zegarowy,"

              hehehe, a co to za twór?
          • plisowanka do marekabcd 01.02.09, 23:32
            marekabcd napisał:
            > Kiedys sam bedac kawalerem uwazalem ze ludzie
            > rozwodza sie tylko z powodow np nalogow, kryminalnej przeszlosci, > agresji, czy zdrady

            Skoro sam będąc kawalerem tak myślałeś, to dlaczego masz pretensje do innych kawalerów/panien, że myślą tak samo, jak ty kiedyś? Czy będąc kawalerem chciałeś się wiązać z rozwódką? Pewnie nie. Zapomniał wół jak cielęciem był.
            • young-and-bored Re: do marekabcd 02.02.09, 01:03
              plisowanka napisała:

              > Skoro sam będąc kawalerem tak myślałeś, to dlaczego masz pretensje
              do innych ka
              > walerów/panien, że myślą tak samo, jak ty kiedyś? Czy będąc
              kawalerem chciałeś
              > się wiązać z rozwódką? Pewnie nie. Zapomniał wół jak cielęciem
              był.


              Jest mnóstwo kawalerów, którzy z chęcią związaliby się z rozwódką,
              żeby sobie chociaż troszkę w życiu poużywać.
              Podobnie - jest zadziwiająco wiele niewinnych, świetnie edukowanych
              panien z tzw. "dobrych domów", które chętnie pospotykają się nie
              tylko z rozwodnikiem, ale i z żonatym (o ile sypnie się im trochę
              kasy i pogłaszcze po główce). Mamy się śmiać czy płakać z ich
              młodzieńczych ideałów ?
          • miewam-racje Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 06.02.10, 01:43
            Nikt nie jest gorszy ani lepszy tylko dlatego że się rozwiódł lub nie.
            Górnolotnie mówiąc zależy to głównie od tego jakim się jest człowiekiem .... wydaje mi się to dośc oczywiste
            w większości znanych mi osobiście wypadków obie strony mają swój udział w rozpadzie związku ... mniejszy lub większy ale jednak obie
            z pewnością układanie sobie życia z człowiekiem który ma za sobą jakąś przeszłośc, związek, który się rozpadł, dzieci ... wymaga wysiłku, tolerancji, wyobraźni i wyrozumiałości ... może po prostu głębokiego uczucia i odłożenia na bok różowych okularów,zmierzenia sie z wyzwaniami wynikającymi ze skomplikowanych relacji na styku "przeszłosci" i teraźniejszości
            jest bardzo trudno
            miałem odwagę zakończyc wieloletni związek (o ile można to rozpatrywac w kategoriach odwagi), który gdzieś po drodze zgubił swoje spoiwo i sens dalszej egzystencji, w zasadzie moja jednostronna decyzja, której brzemię dźwigam i będę pewnie długo jeszcze nosił na plecach
            próbuję coś zbudowac, jakieś nowe życie z kobietą którą kocham, która jest w podobnej sytuacji jak ja, oboje mamy dzieci, które kochamy co nie przekłada sie na to, że potrafimy życ ze swoimi dotychczasowymi partnerami
            jako towar z "odzysku" nie czuję sie gorszy
            co więcej uważam, że moje doświadczenia życiowe nauczyły mnie pokory i nie jestem skłonny do łatwego wydawania opinii i oceniania postępowania innych ludzi co dośc jest powszechne w tym wątku zdaje się i może dlatego rozwodnicy, którzy potrafią się zmierzyc z własną przeszłoscią i wyciągnąc z niej wnioski bywają lepsi ... :)
            wystarczy sie przyjrzec jak sobie radzą z tak skomplikowaną rzeczywistością ... żeby wyciągnac własne wnioski
            proszę .... niech ci co prowadzą tak uporządkowane życie małzeńskie lub w jakich bądź związkach i są tak gotowi do bezkompromisowych ocen tych którym sie nie udało ... spróbują się zmierzyc, chocby w wyobraźni z taką sytuacją ...
            tyle wiemy o sobie i o swojej wartości jako męża, żony, partnera- rki, ojca, matki, z jakimi problemami przyjdzie się nam zmierzyc w życiu

            nie byłem do tej pory uczestnikiem jakichkolwiek tego typu dyskusji, ale jakoś mnie tak naszło w piątkowy wieczór

            pozdrawiam wszystkich bez względu na wygłaszane opinie
    • na_buncie Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 18:40
      sa zdecydowanie gorsi bo nie potrafili stanac na wysokosci zadania
      czesto rozwod nastepuje z ich winy , a czasem sa ddd i nie potrafia
      byc z kims na stale bo nie zaznali ciepla rodzinnego
      • marekabcd Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 19:07
        Dodajac:) uwazam ze najgorsze sa tak zwane stare panny po 30 tce:) a juz max to
        te co mieszkaja jeszcze razem z rodzicami albo z podobnymi sobie kolezankami na
        komornym:). Takie persony maja juz w sobie taaakie nawyki staropanienskie ze
        asymilacja w jakim kolwiek zwiazku takich panien jest calkowicie niemozliwa:)
        Przy nich rozwodki to poprostu chodzace idaly i ostoja kobiecosci:)
        • na_buncie Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 27.01.09, 20:20
          na cholere wiec faceci zenia sie z takimi a pozniej rozwod za
          rozwodem . dzialanie pozbawione logiki .

          ps . nie chce uogolniac , nie kazdy rozwodnik to dno ale nalezy
          uwazac wchodzac z takimi w zwiazki .


          • 1julietta Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 29.01.09, 18:13
            A co z facetami po 30, tzw synkami mamusi, ktorzy cala swoja pensje
            wydaja na ubranka i inne aby wygladac cudnie...takie laleczki puste,
            bez wartosci, iluzje mezczyzny?...wiec prosze nie schematyzowac do
            kobiet po 30....faceci po 30...pusci w srodku i wygodni, mieszkajacy
            z rodzicami, majacy zajebiscie drogie samochody na zryw,,,,wiecznie
            niedojrzali do podjecia decyzji , odrobiny samodzielnosci...zycia w
            ogole
      • sibeliuss Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 02.02.09, 21:10
        Sama to wymyśliłaś?
    • romarrio Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 29.01.09, 20:05
      po pierwszym rozwodzie spoko
      nie ma problemu, kazdemu moze nie wyjsc,
      ale po dwoch, trzech patrza na ciebie jakos tak podejrzliwie

      najlepiej sie za bardzo nie zwierzac
      przynajmniej na poczatku
      wystarczy powiedziec, ze sie rozwiodles...
      oto czego zycie mnie nauczylo ;)
      • marekabcd Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 30.01.09, 10:15
        faceci rozwodnicy maja zdecydowanie lepiej i znacznie wieksza szanse na udany
        ponowny zwiazek??? czemu?? poruszany tu aspekt dzieci jest wielce istotny ale w
        tym kraju generalnie zawsze to matki dostaja prawo opieki i dzieciaczki sa przy
        nich a facet tatus rozwodnik od czasu do czasu je widuje lub prawie wcale/ np.
        duza odleglosc zamieszkania/ ale jak placi systematycznie alimenty to jest
        wlasnie postrzegany jak dobry tata ktory bierze odpowiedzialnosc za swoje
        dzieci. wielu moich kolegow tez jest rozwodnikami kolo 40 ki i nie maja
        problemow z zakladaniem ponownych zwiazkow placa alimenty plus starcza im kasy
        na to by z ponowna partnerka zyc na jakims tam poziomie i dla nowych kobiet
        postrzegani sa jako odpowiedzialni faceci bioracy odpowiedzialnosc za rodzine.
        Oczywiscie sa cale rzesze facetow smondakow co narobilo dzieci a potem nie placa
        na nie i nie biora za nie odpowiedzialnosci ale jesli kobiety godza sie na to to
        tylko ich sprawa tylko czemu te panie nie zadaja sobie pytania???Jesli ten facet
        nie dba o swoje dzieci ktore juz posiada to jaka ona ma gwarancje ze bedzie dbal
        o ich wspolne dzieci????. Wszystko zalezy od charakteru i mentalnosci ludzi
        Natomiast rozwodki z dziecmi w wieku kilku kilkunastu lat maja naprawde
        niewielkie szanse na ponowny zwiazek ze zobowiazaniami nie mowie tu o
        partnerskim sex ukladzie gdyz wielu moich kolegow odeszlo od takich pan wlasnie
        ze wzgledu na ich dzieci ktore potrafily w oczy im powiedziec ,,spie...j nie rob
        mi uwag bo nie jestes moim tata,, i mialy w nosie to ze facet dba o dom w ktorym
        mieszkaja lodowke i potrzeby tych wszak nie swoich dzieci.
        • young-and-bored Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 30.01.09, 13:51
          Ale co Ty w zasadzie masz do rozwódek ? Jak miałbym się koniecznie
          pakować w związek (mówię o związku) to wolałbym raczej dziewczynę z
          dzieckiem niż zapatrzoną w siebie małolatę.
        • plisowanka guzik prawda 02.02.09, 03:10
          marekabcd napisał:
          > wielu moich kolegow tez jest rozwodnikami kolo 40 ki i nie maja
          > problemow z zakladaniem ponownych zwiazkow placa alimenty plus starcza im kasy
          > na to by z ponowna partnerka zyc na jakims tam poziomie i dla nowych kobiet
          > postrzegani sa jako odpowiedzialni faceci bioracy odpowiedzialnosc za rodzine.

          Guzik prawda. Z moich obserwacji wynika co innego. Niezależnie od tego, ile facet zarabia, zawsze są konflikty finansowe między nową partnerką a byłą partnerką. Ta pierwsza z nichęcią patrzy na comiesięczny ubytek w budżecie domowym, a ta druga nęka faceta częstymi pozwami o zwiększenie alimentów. Do takich wniosków prowadzi także lektura forum Macochy.
    • iberia.pl nie są , n/t 30.01.09, 10:39

    • paw-aga Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 30.01.09, 15:03
      Spotkalam sie z tymi samymi opiniami 8 lat temu gdy poznalam mojego
      meza, 5 lat starszy i po rozwodzie. Oczywiscie pretensje Pani Matki
      i polowy rodziny ze jeszcze taka mloda i znajde sobie kogos w jej
      mniemaniu "normalnego". Dlugo trwalo zanim to przelknela.
      • ledzeppelin3 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 02.02.09, 15:02
        Są lepsi w łóżku, bo wyposzczeni
    • katinka6 Re: Krótko i na temat: nie!:) 02.02.09, 20:07
    • frozenman Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 04.02.10, 15:55
      Osobiście nie zauważyłem tego.
    • lopresolja Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 05.02.10, 22:44
      Nie sa...ale to czy osoba stanu wolnego bylaby w stanie sie zwiazac z osoba
      rozwiedzona to juz indywidualna kwestia...jak ktos jest wierzacy to jest to duza
      przeszkoda.
    • rachela25 Re: Czy rozwodnicy są kimś gorszym? 06.02.10, 14:57
      A czym sie różni facet bez ślubu który miał długoletnią partnerke i
      wspólne dziecko od rozwodnika + dziecko . Niczym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja