malena_79
21.01.09, 14:27
...albo może głupieją?
Bo ja czegoś nie rozumiem. Znam jednego faceta po 40, fajny facet,
można z nim pogadać, z poczuciem humoru i ze swoją pasją...no
właśnie i ta pasja, czyli jego zabaweczki (motocykle) są dla niego
najważniejsze... Spotykamy się od czasu do czasu, bo mamy, że tak
powiem wspólne sprawy służbowe, ale polubiłam go bardzo i chciałam
go poderwać, ale chyba nic z tego i się zastanawiam czy to może moja
wina, a może jego, bo czegoś nie rozumiem. Wczoraj ręce mi opadły
jak z nim rozmawiałam, jakoś nie miałam odwagi z nim pogadać na żywo
więc zaczepiłam go na internecie, zapytałam co robi, taka gadka
szmatka, a on, że nic ciekawego, a ja, że pewnie laski podrywa, a
on, że jestem jedyną laską jaką ma na swojej liście kontaktów i, że
chyba zwariowałam jak pomyślałam, że on i podrwy, bo jemu tylko jego
motocykle teraz w głowie, no ta ja palnęłam mu, że szkoda, a on, że
one też są ładne i zajebiste...no ręce mi opadły... No fajny,
ciekawy facet, ale chyba cofnął się do 5 roku życia spowrotem :)
Chyba trzeba dać sobie spokój z nim...bo ja to wytrwała nie jestem i
szybko się zniechęcam, a myślałam, że mu się podobam. Wiem, że uważa
mnie za ładną i fajną więc o co chodzi? Dzieli nas ok. 15 lat
róźnicy i może ja czegoś tu nie rozumiem jeszcze... Facet jest po
rozwodzie, towarzyski, ale zawsze sam, to znaczy bez kobiet, bo
wszystkie swoje koleżanki chyba traktuje jak kolegów... A myślałam,
że po 40 to się właśnie chce świeżej krwi :) a tu nie, bo zabaweczki
dają mu wszystko, co chce...