Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi...

28.01.09, 22:59
...który po "zgodnym" rozstaniu traktuje kobiete jak wroga???
Dodam, że spotykalismy sie przez dwa lata, ale rozstalismy, bo było
to dla mnie męczące, bo jak sie potem okazalo ciagnał na dwa fronty,
mial dziewczyne w swojej miejscowosci, a poderwał mnie na drugim
krancu polski, zarzekal sie ze nikogo nie ma, ale potem sam mi
powiedzial, bo rzekomo chcial z nia zerwac, zeby byc ze mna, ale
potem ona zaczela plakac i go blagac, no a ze mial dobre serce (he
he) to nie mogl postapic inaczej ;-) rozumiecie...no ale ze mnie tez
nie mogl zrezygnowac i zaznaczam nie bylo miedzy nami seksu!!!
Mozecie mi nie wierzyc , ale naprawde, nie moglam, gdy sie o tym
dowiedzialam, jestem z tych "porzadnych"...W kazdym badz razie
rozstalismy sie, ale w przyjazni mimo wszystko... pisalismy do
siebie od czasu do czasu, dzwonil, dopoty, dopoki nie poznal mnie ze
swoim bratem - mial w tym swoj cel, wyciagal od brata co u mnie
slychac, czy kogos mam itd. ( sam w tym czasie sie ozenil, bo jak
powiedzial ona go wrobila w ciaze, moze i tak, bo wiedziala o mnie
he he)od kiedy zorientowal sie, ze miedzy mna a jego bratem rodzi
sie uczucie zaczal mnie traktowac jak wroga,jak sie widzimy spuszcza
glowe, ale chrzaka, mojego przyszlego meza tez traktuje obojetnie,
tyle o ile nim gada, generalnie jego zona zapowiedziala ze ich na
naszym slubie nie bedzie, jest zle , bardzo zle, zwlaszcza miedzy
nim a moim narzeczonym, a to przeciez bracia! o co wiec mu chodzi??
Skad ta nienawisc wobec mnie i brata!!?? Z gory dziekuje za wasze
zdanie i wnioski
    • fisiel Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 28.01.09, 23:09
      wkurzyl sie ze on nie dostal a brat dostanie.
      • rozd-arta Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 28.01.09, 23:13
        srednio smieszne , wiesz :P ja pytam serio, a ty jaja sobie robisz...
      • rozd-arta Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 28.01.09, 23:22
        Tu nie chodzi o to , ze on jest wkurzony, on traktuje mnie jak kogos
        obcego, jak kogos , kogo sie nienawidzi, nagadal zonie najwyrazniej
        niestworzonych rzeczy, ta wpada w jakas chora agresje w stosunku do
        mnie, do tego stopnia, ze chciala mnie bic, cos tu jest nie tak, a
        ja nie wiem co??? ciagle robia nam pod gorke itd.itp kilka
        przykrosci nas juz spotkalo. Pytalam go- nie odpowiedzial, tylko
        spuscil glowe i odszedl. Na rodzinnych imprezach zachowuje sie
        dziwacznie, wrecz troche smiesznie,wstaje- siada- zaraz potem znowu
        wstaje, nie wie co z soba zrobic: ma cos na sumieniu?? Nerzeczonego
        upokarza na kazdym kroku, pracuja razem - to robi wszystko, zeby mu
        uprzykrzyc zycie, woli kumpli od wlasnego brata!!!
        • fisiel Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 29.01.09, 00:39
          > Tu nie chodzi o to , ze on jest wkurzony, on traktuje mnie jak
          kogos
          > obcego, jak kogos , kogo sie nienawidzi
          bylas z nim a teraz jestes z jego bratem. nienawidzi Ciebie i brata.
          w sumie nie powinno byc takiej sytuacji. rozumiem ze moze miec zal.
          >nagadal zonie najwyrazniej
          > niestworzonych rzeczy, ta wpada w jakas chora agresje w stosunku
          do
          > mnie, do tego stopnia, ze chciala mnie bic
          cokolwiek by nie nagadal to moze zona czuje zagrozenie z Twojej
          strony skoro maz gada o Tobie i przezywa ze jestes z jego bratem to
          moze boi sie ze jednak woli Ciebie od niej (?)
          w kazdym razie pewnie ma nadzieje ze dasz noge :)
          >Nerzeczonego
          > upokarza na kazdym kroku, pracuja razem - to robi wszystko, zeby
          mu
          > uprzykrzyc zycie, woli kumpli od wlasnego brata!!!
          brat w pewnym sensie "go zdradzil". brat1 widocznie nie spodziewal
          sie ze wyniknie taka sytuacja. moze nie jestes mu obojetna. w sumie
          to jak sie czegos nigdy nie mialo tak do konca to to pozniej nie
          daje spokoju. a brat-wybranek nr 2 to prawdopodobnie dostanie, zycie
          z Toba itd. czego brat-wybranek nr 1 prawdopodobnie nigdy juz nie
          bedzie mial okazji wyprobowac i jeszcze bedzie zmuszony na to
          patrzec bo tak czy siak bedziecie rodzina.

          CHYBA. o ile tekst w ogole jest zrozumialy. ze zmeczenia juz nawet
          nie jestem w stanie tego ocenic. ale mam zle przeczucia...
          • rozd-arta Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 29.01.09, 10:00
            Hmm...bardzo wnikliwa analiza. W sumie tez tak sobie myslalam na
            poczatku, ze moze miec zal...Ale z drugiej strony rozstalismy sie za
            obupolna zgoda, zanim zakochalam sie w jego bracie. To nie bylo
            zamierzone z mojej strony, w zyciu bym nie przypuszczala, ze to
            wszystko tak sie potoczy, no ale w sumie brat1(jak go nazwales) sam
            poniekad przyczynil sie do tego naszego poznanaia z bratem2.
            Rozumiem, ze mogl nie przypuszczac, ze akurat sie w sobie zakochamy
            z bratem2, no ale on juz mial zone i dziecko w drodze, wiec czy moze
            miec do mnie zal?? Z tymi zlymy przeczuciami, to tez je mam, ale czy
            to znaczy, ze mam zrezygnowac z faceta, ktorego kocham, zeby tamtemu
            zylo sie latwiej ( kiedy on nie mial zadnych skrupulow i ciagnal ze
            mna i teraz juz ze swoja zona jednoczesnie?)??
            • fisiel Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 29.01.09, 12:05
              Chyba nikt się nie spodziewał takiego rozwoju sytuacji. Co nie koniecznie musi
              oznaczać że Bratu1 może się to podobać. Mówiłaś że jego żona (zanim jeszcze nią
              została) wrobiła go w dziecko. Więc on tak jakby nie miał innego wyjścia niż się
              z nią ożenić. Może mniej by go "bolało" gdyby nie miał styczności z Tobą i nie
              musiał patrzeć jak układasz sobie życie i to w dodatku z jego bratem. Kto wie,
              gdyby jego żona nie zaszła w ciążę to może wolałby być z Tobą.
              >czy moze miec do mnie zal??

              Nie. Ale do brata tak.

              >czy
              > to znaczy, ze mam zrezygnowac z faceta, ktorego kocham, zeby tamtemu
              > zylo sie latwiej ( kiedy on nie mial zadnych skrupulow i ciagnal ze
              > mna i teraz juz ze swoja zona jednoczesnie?)??

              Nie, nie rezygnuj. W sumie to co Cię on obchodzi, czemu jechał na dwa fronty?
              Nie powinnaś tak patrzeć na sytuację. Trzeba to po prostu jakoś rozwiązać.
              Niestety nie wiem jak i nie wiem czy w ogóle się da. Chora sytuacja że jego żona
              chce Cię bić a on unika swojego brata. Jak reszta rodziny? Po czyjej są stronie?
              W ogóle ktoś interweniuje? ;)
              • rozd-arta Re: Pytanie do Panow- o co chodzi facetowi... 29.01.09, 13:49
                Jego zona zaszła w ciaze po tym, jak my sie rozstalismy, powodow
                rozstania bylo kilka:
                1) to, ze dzieli nas bardzo duza odleglosc- dla niego byl to wiekszy
                problem niz dla mnie, bo jak widac dla mojego narzeczonego to zadna
                przeszkoda
                2)to, ze tu spotykal sie ze mna, a jak byl tam to z nia- meczyla
                mnie taka sytuacja, choc nie byl mi obojetny, stracilam do niego
                przez to zaufanie, bo jaka niby moglam miec gwarancje, ze mnie
                kiedys tez tak nie bedzie traktowal, jak ta swoja dziewczyne, a
                wiem, ze stac mnie na to, zeby zyc normalnie u faceta, ktory bedzie
                tylko ze mna
                3)mysle tez, ze poniekad czul sie gorszy ode mnie, czesto pytal, co
                kobieta taka jak ja, wyksztalcona, z dobrego domu, atrakcyjna widzi
                w kims takim jak on - nie wiem, moze sie czegos bal...
                w kazdym badz razie matka ich o wszystkim wie i twierdzi ze brat 1
                bardzo byl we mnie zakochany, a jego zona chciala widzial co sie
                dzieje i chciala go za wszelka cene zatrzymac przy sobie, no i udalo
                sie jej, a tu znowu ja pojawilam sie w ich zyciu, zobaczyla mnie po
                raz pierwszy na weselu, bolalo mnie to, w jaki sposob zachowywala
                sie wzgledem mnie, nie oczekiwalam cudu, ze sie zaprzyjaznimy itd.,
                ale takiego obrotu sprawy tez sie nie spodziewalam, probowalam potem
                jakos sie z nia dogadac, ale uslyszlaam tylko przykre i wulgarne
                epitety.Wiec obiecalam sobie , ze nie bede wiecej sie upokarzac,nie
                da sie nikogo na sile uszczesliwic. Matka prosila, zebym dala im
                czas, wiec dalam, ale czekam juz od dwoch lat i bez zmian, nic sie
                nie zmienia, a jezeli juz to na gorsze...Ich ojciec sie nie wtraca,
                bardzo mnie polubil, ponoc ciagle pyta kiedy przyjade, ale matka,
                hmmm, usprawiedliwia tamtego , troche mnie to boli, mysle ze tez ja
                boli ta sytuacja, zwlaszcza ze miedzy jej synami zle sie porobilo
                (rozumiem ja) i boje sie ze kiedys moze miec do mnie o to jakies
                pretensje. No wlasnie czy da sie to jakos rozwiazac, co robic, jak
                mam sie zachowywac , kiedy dojdzie do jakiegos spotkania
                rodzinnego?? Nie mam pojecia- nie umie udawac, tak jak oni...a propo
                zalu do mojego narzeczonego, moim zdaniem tez nie powinien miec, ja
                bylam wolna, jak poznalam przyszlego meza, nikt nikomu nikogo nie
                odbijal...
Pełna wersja