szeltie
28.01.09, 23:48
Mój problem jest taki, jak większość na forum ostatnio. Ja, bo 33-
letnia baba, dałam się omotac, zmanipulować, facetowi o pięc lat
młodszemu. W zasadzie nia ma sensu,żebym rozpisywała się, co się tak
naprawdę stało, bo wiele już zostało przez inne pokrzywdzone kobiety
napisane. Zastanawiam się, co się dzieje. Czy to jest jakaś plaga
naszych czasów, że faceci nie potrafią, bądź nie chcą, inaczej z
nami, kobietami postępować, tylko uwodzić, czarować, wykorzystywać,
mimo, iż zdają sobie sprawę z tego, że bardzo krzywdzą ? Ja mam
podejście chyba jeszcze nieco staroświeckie, jestem idealistką,
romantyczką, fakt. Pewnie zbytnio ufam mężczyznom. Teraz jestem w
momencie, gdy on, oddala się emocjonalnie, odsówa się ode mnie. A
najbardziej boli fakt, że nie ma odwagi, mimo, że pytany, powiedzieć
wprost, że chodziło mu tylko o jedno, od samego początku. Ja się
zaanagażowałam. Zaufałam. Troszkę to trwało, ale w końcu uwierzyłam,
że ktoś, kto jest tak inteligentny, czarujący, kto może mieć
niejedną kobietę, zauważył mnie, starszą od siebie. Cały czas mam
iskierkę nadziei w sobie, że zechce spotkać się po to, by mi
wytłumaczyć. Czy mogę liczyć od takiego kogoś na to, że w końcu się
przyznado nieszczerości, manipulowania ? Czy jednak jest to zwykła
mrzonka z mojej strony ?