...to samo...

28.01.09, 23:48
Mój problem jest taki, jak większość na forum ostatnio. Ja, bo 33-
letnia baba, dałam się omotac, zmanipulować, facetowi o pięc lat
młodszemu. W zasadzie nia ma sensu,żebym rozpisywała się, co się tak
naprawdę stało, bo wiele już zostało przez inne pokrzywdzone kobiety
napisane. Zastanawiam się, co się dzieje. Czy to jest jakaś plaga
naszych czasów, że faceci nie potrafią, bądź nie chcą, inaczej z
nami, kobietami postępować, tylko uwodzić, czarować, wykorzystywać,
mimo, iż zdają sobie sprawę z tego, że bardzo krzywdzą ? Ja mam
podejście chyba jeszcze nieco staroświeckie, jestem idealistką,
romantyczką, fakt. Pewnie zbytnio ufam mężczyznom. Teraz jestem w
momencie, gdy on, oddala się emocjonalnie, odsówa się ode mnie. A
najbardziej boli fakt, że nie ma odwagi, mimo, że pytany, powiedzieć
wprost, że chodziło mu tylko o jedno, od samego początku. Ja się
zaanagażowałam. Zaufałam. Troszkę to trwało, ale w końcu uwierzyłam,
że ktoś, kto jest tak inteligentny, czarujący, kto może mieć
niejedną kobietę, zauważył mnie, starszą od siebie. Cały czas mam
iskierkę nadziei w sobie, że zechce spotkać się po to, by mi
wytłumaczyć. Czy mogę liczyć od takiego kogoś na to, że w końcu się
przyznado nieszczerości, manipulowania ? Czy jednak jest to zwykła
mrzonka z mojej strony ?
    • poprioniony Re: ...to samo... 28.01.09, 23:55
      Pierwszy!
      • menk.a Re: ...to samo... 29.01.09, 10:33
        poprioniony napisała:

        > Pierwszy!
        >

        A pierwsi jak wiadomo będą ostatnimi. :P
    • 4groove Re: ...to samo... 29.01.09, 00:52
      odsówa bo coś pewnie posówa ?
      • modrooka Re: ...to samo... 29.01.09, 01:05

        4groove napisał:

        > odsówa bo coś pewnie posówa ?

        Całe szczęście, że czasem kolesie nie lubią równolegle, tylko jedną po drugiej :D
    • polam5 Re: ...to samo... 29.01.09, 01:34
      Chyba jednak nie ma co liczyc na to ze zachowa sie tak jak Ty sobie zyczysz i
      zakonczy to po gentelensku. Tak robia faceci w filmach albo Ci co maja po 40 -
      5o lat ale nie mlodzi chlopcy...Faceci (my) zwykle nie lubimy sie
      tlumaczyc....wycofujemy sie i to powinno byc dostatecznym dla ciebie aby sie
      rowniez wycofac, spisac na straty i zapomniec..w koncu co na tym zyskasz ze
      facet Ci powie prosto w oczy? a facet straci wszystko - tzn "meska dume" be
      bedzie zmuszony aby sie plaszczyc upokarzac i ponizac za swoje "grzechy" To co
      bylo sie po prosty "zbylo" i pewnie Ty masz idee o co chodzi... moze to wlasnie
      wiek i rozny poziom dojrzalosci i oczekiwan zyciowych. Ty bedac 33 latka pewnie
      myslisz o zalozeniu rodziny (zalozeniu kajdanek na 20 lat) a 27-28 chlopak (a
      tak to jeszcze chlopak) dopero osiga swoj sczyt seksualny i swiat sie przed nim
      otwiera tzn hormony ciagle kontroluja mozg a rozpoczyna sie okres dojrzalosci a
      wiec pelnej wydolnosc i mozliwosci... ....oraz jako samiec przeciez musi
      "wyprobowac" swoje samcze sily i zdobywac te najtrudniejsze samice ktore po
      zdobyciu znow porzuci.. Przykre ale prawdziwe...
      • cus27 Re: ...to samo... 29.01.09, 06:34
        Kazdy,"wcina"zupe,ktora-sam-sobie przygotowal(mniej lub bardziej
        slona,pikantna-w zaleznosci od gustu...smakowego)!
    • bombalska Re: ...to samo... 29.01.09, 22:31
      Mrzonka. On - niedojrzaly emocjonalnie. Im zdecydowaniej sie wycofasz, tym
      lepiej wypadniesz w jego rankingu (zdobyczy).
      • viviene Re: ...to samo... 29.01.09, 23:44
        e tam..
        • szeltie Re: ...to samo... 30.01.09, 01:40
          Ale po co tak naprawdę, ja mam się wycofywać, jeśli on to robi.
          Tymbardziej, że ja nie potrafie, nie chcę. Zresztą w tej sytuacji
          chyba nie mam już nic do stracenia...On niedługo kończy 29 lat.
          Wydawałoby się, że facet w tym wieku, powinien mieć już jakąś
          określoną wizję swego życia, do której będzie dążył. On naprawdę
          jest inteligentny, i o tyleż właśnie niebezpieczny dla kobiet takich
          jak ja, które nie są naiwne, ale wierzą w drugiego człowieka, w
          uczciwość i dobre intencje. Ale chyba jednak to nie popłaca...
Pełna wersja