Żona mi powiedziała że mnie nie kochała

05.02.09, 17:11
Tak mi powiedziała jakiś czas temu. Powiedziała że chyba nigdy mnie nie
kochała, że nie była w stanie kogokolwiek pokochać.I że wydawało jej się że
mnie kocha.
Nie mieszkamy ze sobą już od jakiegoś czasu i nie wiem jeszcze jak się ułoży
między nami. Sporo rzeczy złych na swój temat usłyszałem od żony ale tego się
nie spodziewałem.
Powiedziała mi żona że chce abym wrócił do niej i wszystko się ułoży między
nami. Stwierdziła że teraz mnie już kocha, tylko gdy wychodziła za mnie za mąż
to nie kochała.
Spotkaliście się kiedyś z czymś takim? Ja mam trochę lat już , i myślałem że
sporo rzeczy widziałem.No ale z czymś takim się nie spotkałem.
I nie wiem co o tym myśleć. Po prostu nie rozumiem.
    • allerune Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 17:24
      kobieta im starsza, tym ciężej jej kogoś znaleźć. Z facetami odwrotnie. Myślę,
      że gdy człowiekowi zajrzy w oczy samotność, wiele rzeczy się może zmienić.
      Zrozumiała, że jesteś jej jedyną szansą.
      Nie daj się w to wplątać ponownie. W najlepszym razie za pół roku czeka Cię
      obojętność, w najgorszym powtórka z rozrywki bądź zdrada.
      • dionax Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 18:00
        allerune napisał:

        > kobieta im starsza, tym ciężej jej kogoś znaleźć. Z facetami odwrotnie. Myślę,
        > że gdy człowiekowi zajrzy w oczy samotność, wiele rzeczy się może zmienić.
        > Zrozumiała, że jesteś jej jedyną szansą.


        Wiesz.Żona gdy mi to mówiła , to powiedziała też że chciała po prostu za mąż
        wyjść. Że tylko to ją interesowało.
        Powiedziała że inaczej już patrzy na nasze małżeństwo i na to co ona robiła.
        Coś chyba jest w tym co napisałaś.

        Pozdrawiam
        • kobieta306 Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 18:15
          Napisze Ci z punktu widzenia takiej żony. Ten związek owszem ma szanse na
          "trwanie" ale to nigdy nie będzie normalna, zdrowa relacja. Jeśli nie macie
          dzieci to na Twoim miejscu postarałabym się odbudować swoje życie na nowo ale
          już bez niej. Jeśli są dzieci to inna bajka. Dla dzieci można znieść wszystko i
          poświęcić swoje szczęście. Jeśli oczywiście nie ma między Wami otwartej wrogości.
        • sibeliuss Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 18:55
          Chcesz znów z nią być?
      • mariaeva i niestety masz racje 05.02.09, 19:16
        przykre to ale prawdziwe :(
    • brak.polskich.liter Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 18:48
      Cos mi sie tu kupy nie trzyma. Nie kochala, jak za Ciebie wychodzila, ale teraz
      juz Cie kocha i w ogole jest miodzio? W takim razie co spowodowalo, ze nie
      mieszkacie razem? Bo chyba nie nadmiar milosci...

      > Powiedziała mi żona że chce abym wrócił do niej i wszystko się
      > ułoży między nami.

      Samo sie nie ulozy. Zeby ¨sie ulozylo¨ musielibyscie _oboje_ ostro popracowac
      nad zwiazkiem i nad soba - a i wtedy gwarancji nie ma zadnych. Mysleliscie o
      tym, zeby sie wybrac na terapie, a propos?

      Przypuszczam, ze sie kobieta wystraszyla - samotnosci, rozwodu, cholera wie
      czego. Moze za Toba teskni, zalezy jej na Tobie, chce pracowac nad zwiazkiem, a
      moze zalezy jej glownie na statusie zony. Trudno powiedziec, co jej w glowie
      siedzi. Nie piszesz, jak dlugo jestescie malzenstwem, w jakim jestecie wieku,
      czy macie dzieci, co doprowadzilo do rozstania - tylko to, ze zonie ulalo sie
      werbalnie to i owo na Twoj temat. To za malo, zeby cos sensownie radzic.
      • dionax Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 19:21
        Nie mamy dzieci. Jesteśmy małżeństwem od ponad dwóch lat.
        O poradni małżeńskiej nie myśleliśmy. Ja poszedłem do psychoterapeuty.
        Chodziłem sam kilka miesięcy.
        Co spowodowało że nie mieszkamy razem?
        To że zona utrzymywała kontakt ze swoim byłym chłopakiem, i któregoś dnia
        dowiedziałem się że zaprosiła go do nas do domu, podczas gdy byłem w pracy.
        Nie mieszkamy ze sobą od roku czasu.
        Podczas tych moich wizyt w psychologa , ten psycholog powiedział że moja żona
        mnie po prostu zdradzała emocjonalnie z tym chłopakiem.
        Zapytałem żonę o to i potwierdziła to.
        No i powiedziała też że mnie nie kochała , ale jak stwierdziła teraz kocha.
        Powiedziała ze za mąż tylko chciała wyjść.
        Ja sam nie wiem co mam myśleć.
        • luci-fer Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 19:32
          No jak to co?? Szukała frajera- żeby zapewnił je byt- ewentualnie potomostwo.
          Ponieważ tego nie ma- ulotniła sie z powrotem;) a jak było z poprzednim? jego
          kochała?? I może to on ją odrzucił i z tej nieszczęśliwości postanowiła się
          ustatkować- by zaleczyć rany??

          Facet- uciekaj od niej i tyle. Z tego nic dobrego nie wyniknie.. NIe raz i nie
          dwa wywinie Ci znów taki numer?? I po co Ci to??
          • dionax Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 19:45
            Któregoś dnia powiedziała że ona to bardzo dzieci chciała by mieć. A ja to taki
            jestem że mogę z nią być a jak nie chce to nie muszę.
            Chodzi o to że nie rozumiem tych słów które mówiła do mnie. Zupełnie inną osobą
            przed ślubem była a inna teraz. Przed małżeństwem nigdy takich rzeczy nie mówiła .
            Choć muszę przyznać że od jakiegoś czasu już nie mówi takich rzeczy.Zupełnie
            inaczej ze mną rozmawia. Na spokojnie.
            Chce abym wrócił do niej.Przeprosiła mnie za to i poprosiła abym to zapomniał i
            jej wybaczył.
        • brak.polskich.liter Re: Żona mi powiedziała że mnie nie kochała 05.02.09, 21:19
          Wiesz co? Niefajnie to wyglada.
          Nawet nie ze wzgledu na niedawna przeszlosc i emocje zony w chwili, kiedy
          braliscie slub (¨kochala, czy nie kochala?¨). Bardziej ze wzgledu na jej
          stosunek do Ciebie (cokolwiek przedmiotowy) i do sytuacji obecnej, do ktorej - w
          duzym stopniu - przyczynily sie jej niedojrzalosc i rozpoczecie nowego rozdzialu
          w zyciu bez emocjonalnego puszczenia starego, a za to z robieniem komus (czyli
          Tobie) wody z mozgu.

          Bardzo dobrze, ze poszedles do psychologa. Szacun, stary. Natomiast to, ze Twoja
          malzonka nie poszla, tez o czyms swiadczy. Niestety, niezbyt fajnym.

          Babka placze sie w zeznaniach - z tego, co mowi i jak mowi wynika, ze zalezalo
          jej (i zalezy nadal) glownie na statusie zony. A to bardzo niedobrze rokuje.

          Nie napisze Ci w tej sytuacji, z przyczyn oczywistych, ¨wroc do niej, zawalcz o
          swoje malzenstwo¨, nie napisze Ci rowniez ¨stary, rzuc ja w cholere¨ (choc, nie
          ukrywam, cisnie mi sie cos takiego na klawiature). To, co bym sugerowala, to
          danie malzonce szansy na dowiedzenie sie, o co jej samej chodzi, bez sciemniania
          i wzajemnie sprzecznych informacji, ktorymi robi Ci gorzej, bo ciezko podejmowac
          jakakolwiek decyzje nie wiedzac, na czym sie stoi. Czyli postawienie ultimatum -
          idzie do psychologa/na terapie i PRACUJE nad soba i Waszym zwiazkiem albo bedzie
          musiala sobie szukac kolejnego frajera.

          Oczywiscie, istnieje ryzyko, ze malzonka zastosuje spychotechnike, albo pojdzie
          na terapie na odczepnego. Coz, nikogo do niczego nie zmusisz. Byc moze, ozeniles
          sie z cwana manipulantka, a moze sie dziewczyna po prostu pogubila po drodze,
          wnioski ze spotkania dupa-gleba wyciagnie i szanse na przebudowe zwiazku wykorzysta.
          Pozostaje zyczyc powodzenia i dobrych (dla Ciebie) decyzji.

          W kazdym razie - nie lykaj kitow, jakie malzonka Ci wciska, tzn. nie wracaj,
          mamiony bulszitami, ze wszystko sie ulozy. Jesli to zrobisz, sam sobie strzelisz
          w stope. Jesli odbudowa/przebudowa Waszego zwiazku - to tylko na zasadach, w
          ktore wpisany jest szacunek do Twojej osoby, uczuc i potrzeb.

          Trzymaj sie,

          BPL
Pełna wersja