rubina80
02.03.09, 14:56
Od roku jestem w zwiazku. Ja 28 l. On 32 l.
Zane od wiekow - poczatek wspanialy. On sie stara, zaskakuje, jest
zakochany. Twierdzi ze zakochany po dzien dzisiejszy. Ja zreszta
tez. Uzupelniamy sie, jest fajnie, przyjemnie razem spedzamy czas, w
lozku rewelacja.
A wiec w czym problem ?
Od okolo 3 m-cy dla niego caly zwiazek stal sie po prostu
zrozumialy. Mam klucze do jego mieszkania. Czesto jestesmy u niego,
poniewaz on twierdzi ze obojetnie jest gdzie, aby razem. Wczesniej
czesto mnie odwiedzal.
Kiedy staram sie go zagadac, aby gdzies razem wyjsc, czy kino, czy
restaurcja - nigdy nie ma czasu, albo mu sie nie chce. Twierdzi, ze
w domku ( u niego ) mamy przeciez najfajniej a on nie lubi
wychodzic. Ok. Ja tez nie. Ale mi chodzi tylko o kino, spacer lub
jedzenie.
Stal sie nieslowny, zapomina ze mial cos dla mnie zalatwic lub
oddzownic, przychodzi do domu pozno bez wytlumaczenia gdzie byl i
dlaczego. Wiem, ze jest to zwiazane z jego praca. Razem z najlepszym
kumplem prowadza dwie firmy. Zauwazylam, ze z tym przyjacielem
spedza wiecej czasu niz ze mna. Dzisiaj powiedzialam mu, ze
oczywiscie kazdy z nas ma prawo zyc jak chce. Nikt do niczego nie
jest zmuszany, ale ja z ty jego zachowaniem, ciaglym "nie" - mam
problemy. On na to, ze wszystko jest w jak najlepszym pozadku, ze on
jest ze mna najszczesliwszy, ale ja - co on wlasnie zauwazyl nie i
boi sie ze zawsze kiedy on bedzie poswiecal mi malo uwagi ja bede
nieszczesliwa. Ja, pomimo ze daze go wielkim uczuciem i jest mi
wazny nie mam checi bawic sie w jakies domyslania. Czy to w zwiazku
normalne, czy moze on chce tak zwanego otwartego zwiazku a ja
domagam sie za duzo? Dodam, ze on pragnie abym ja nie wychodzila
praktycznie wcale, a jezeli to abym o 23ej byla w domu i takie tam
glupoty. Mam wrazenie ze jest on niegotowy do prawdziwego zwiazku i
okazania milosci i ze generalnie jest chyba dziecinny... Nie
rozumiem naprawde nic. Z jednej strony tak, a z drogiej inaczej...
Moze jakis Pan wytlumaczy o co mezczyznom tak wlasciwie chodzi...