Ilez cierpliwosci panowie...?

05.03.09, 21:04
Czy Wy tak w wiekszosci myslicie?
Od roku jestem z facetem. Ja 27 lat, on 32 lata. Oboje jestesmy
bardzo aktywni, mamy swoje hobby, swoje zajecia, prace itd. DO tej
pory pod kazdym wzgledem bylo nam ze soba swietnie. Duzo sie razem
smiejemy, seks zawsze byl fajny, ale z czasem staje sie coraz
lepszy.Powolutku i malymi krokami integrujemy sie w nasze dwa
swiaty. Problem pojawil sie tu, ze on od okolo 2 , 3 miesiecy
wszystko odbietra jako zrozumiale. Mam klucz do jego mieszkania, a
wiec on juz mnie wcale nie odwiezda, czas wspolny spedzamy - na jego
zyczenie na ogladaniu dvd, ja cos ugotuje, sprzatam mu mieszkanie,
robie pranie, do tego kochamy sie i tak mija czas... Kiedy probuje
go namowic aby gdzies wyjsc, cos razem zrobic - ciagle slysze nie.
Przeciez mamy w domu tak fajnie - twierdzi. Ja zas sie nudze. Wiem,
ze jego zycie zawodowe jest cholernie aktywne. Moje tez. Wiem, ze
czesto wychodzi do restauracji z partnerem, regularnie chodzilam z
nimi. Ale ja tylko czasami chce przezyc cos innego.
Drogi problem - on ma szalenie duza potrzebe wolnosci i
bezobowiazania. Chce wychodzic i wracac kiedy mu pasuje. I twierdzi,
ze skoro ja z tego robie taki problem, to nie toleruje jego zycia, a
wiec i jego. Chce abym akceptowala wszystko - brak czasu dla mnie,
przychodzenie do domu kiedy chce. Powiedzial, ze to drobnostki i
liczy sie to, co on dla mnie czuje, a nie to kiedy wraca do domu.
Uwaza ze silna kobieta nie zwraca uwagi na takie blachostki...
Moja cierpliwosc i chec na to sie powoli konczy... Czy wiekszosc
mezczyzn sie z nim zgadza, czy jednak to jest nie w pozadku wobec
partnerki...?
    • amira43 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 21:53
      ideał faceta;-)
      cen swoja nezaleznosc i jego tez;-D
    • tytus_flawiusz Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 21:56
      ani Ty się nie nadajesz do związku, ani on. Nie rozumiem dlaczego na siłę chcesz
      go tworzyć.
      Dał Ci klucze, jak masz chcicę to z nich korzystaj i tyle. Niech każdy żyje
      swoim życiem.
      • santasapina27 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 21:58
        Ale tu nie chodzi o chcice tylko o intymnosc i bliskosc miedzy nami.
        Takie podejscie byloby bardzo plytkie i lekko prymitywne. Zaspokoic
        zachcianki seksualne mozna naprawde na kazdym kroku. Tu w gre
        wchodza uczucia.
        • polam5 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:02
          Oj niewdzecznica.. On ci przeciez pokazuje jak to bedzie za 5-10 lat...niektore
          nie zdaja sobie sprawy az sie zagrzebia po szyje a Ty nie musisz az tak dlugo
          czekac i dokladnie wiesz co Cie czeka.
          • santasapina27 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 06.03.09, 08:26
            Nie uogolniaj tak strasznie....
            A wiec mezczyzna - slodziutki i ulegly bedzie taki na zawsze.
            Dlaczego tyle rozwodow? Wlasnie dlatego, ze zbyt szybko, zbyt
            pochopnie laduja sie na wspolne zycie, bo - szczegolnie kobiety -
            zlapaly Pana Boga za ogon, lub dlatego bo "kolezanki tez". Ale kiedy
            problemy male i duze nadchodza nie umieja ich wspolnie rozwiazac. Ja
            nie skreslam milosci,ale probuje zrozumiec drogiego czlowieka.
            Dzisiejsza moda polega na tym, ze jzeli on nie robi czegos, czego ja
            chce - mowie mu dowidzenia. O tak - czekam na Wielka Milosc, gdzie
            on bedzie taki jaki ja chce aby byl.... Tak, tak...
        • tytus_flawiusz Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:07
          santasapina27 napisała:

          > Ale tu nie chodzi o chcice tylko o intymnosc i bliskosc miedzy nami.
          > Takie podejscie byloby bardzo plytkie i lekko prymitywne. Zaspokoic
          > zachcianki seksualne mozna naprawde na kazdym kroku. Tu w gre
          > wchodza uczucia.

          o jakich uczuciach mówimy, o Twej czy jego miłości własnej ? Żyjecie sobie w
          luźnym partnerstwie tak naprawdę, które Ty uparłaś się nazwać związkiem. W imię
          tego waszego "uczucia", ani Ty ani on nie jesteście zdolni do ustępstw i
          kompromisów.
          To nie jest żadna tam miłość, tylko wzajemne dodawanie sobie prestiżu na
          zasadzie atrakcyjny gach - atrakcyjna dupa.
          Element konieczny by można uchodzić wśród współczesnych za człowieka sukcesu
          (ciekawa praca, dobry seks, fajna dupa, przystojny gach)... banał... i pod
          żadnym pozorem żadnych ustępstw :-))))))
          • santasapina27 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:17
            Ani ja nie jestem zdolna do kompromisu? A wiec w imie milosci, bo go
            kocham - zgadzam sie na wszystko, co robi...?
            On w sumie nic zlego nie robi i wiem, ze kazdy z nas ma prawo zyc
            jak chce.

            A pozatym sluchaj - nie chce tego az tak uogolniac. Kazdy do uczuc i
            zwiazku podchodzi inaczej. Ja tez do szybkich i otwartych nie
            naleze. Wrecz przeciwnie - wydaje mi sie to wtedy nieautentyczne.
            Owszem - jest luznie, ale do tej pory, kiedy go potrzebowalam - byl.
            Tylko ostatnio wlasnie widze, ze dla niego wszystko jest juz
            zrozumiale. Czy to u was facetow normalne?

            Zwiazek... jaka tu mowa o zwiazku po roku czasu? Ta prawdziwa
            intymnosc, bliskosc i znajomosc drogiej osoby wlasnie nastepuje z
            czasem, ale napewno nie juz po roku. I mysle ze wlasnie po ulozeniu
            takich drobnych, ale i wiekszych kryzysow dwoje ludzi zbliza sie do
            siebie.

            Nie naleze do pozerow potrzebujacych elementy.

            Moze i masz racje poczesi, ale powiedz moze - jaka jest wiec recepta
            na zdolnosc do prawdziwej milosci?
            • tytus_flawiusz Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:27
              > Ani ja nie jestem zdolna do kompromisu? A wiec w imie milosci, bo go
              > kocham - zgadzam sie na wszystko, co robi...?

              sama piszesz, że masz już tego dosyć i kończy Ci się cierpliwość. Więc wniosek
              jest banalny, nie jesteś w stanie na dłuższą metę zaakceptować jego stylu życia,
              a on Twych potrzeb na tej samej płaszczyźnie. Finito.

              > Tylko ostatnio wlasnie widze, ze dla niego wszystko jest juz
              > zrozumiale. Czy to u was facetow normalne?

              a jak coś jest zrozumiałe to źle ?

              > jaka jest wiec recepta na zdolnosc do prawdziwej milosci?

              dogadać się :-).... i dotrzymać warunków umowy :-) a to już jest majstersztyk,
              przy takiej niezgodności potrzeb jak Wasza :-)
        • amira43 Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:07
          piszes ze,spotykacie sie ,jest ok,poza tymi wspolnymi wyjsciami?
          w restauracji,czy klubie ,ciezko o intymnosc...uczucia,nie mieszaj do tego.
          z własnego doswiadczenia...uwielbiam byc w moim mieszkaniu,nie mam ochoty na
          imprezy. wynika to z tego ,iz
          w ciagu dnia ,mam nadmier kontaktow z ludzmi,moje mieszkanie jest moim azylem.
        • facettt duzooo :) 05.03.09, 22:33
          santasapina27 napisała:
          Ale tu nie chodzi o chcice tylko o intymnosc i bliskosc miedzy nami.


          Wiec akurat tego ow Pan w Twojej skali nie potrzebuje :)

          dotarlo, czy uproscic?
    • lofbergs.lila Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:00
      Oboje jestesmy
      > bardzo aktywni, mamy swoje hobby, swoje zajecia, prace itd

      w zyciu nie spotkalam sie z tak wielka liczba 'bardzo aktywnych,
      majacych swoje hobby, ba, pasje, zajecia, prace itd' osob co na
      forum ;)))
      • poprioniony Re: Ilez cierpliwosci panowie...? 05.03.09, 22:28
        Odrzucajac z 6 miliardow oseski i dogorywajacych starcow
        pozostaje nadal 5, ktore maja jakies zajecia.
        Ale jednak byc aktywnym, to brzmi durnie, znaczy sie, dumnie.
    • silver.london typowy flegmatyk 06.03.09, 08:54
      Florance Littauer Osobowość plus (Personality plus)
      Koniecznie zapytaj w bibliotece i przeczytaj
      Jak rozruszać flegmatyka.

      Od siebie dodam jeszcze, że jest to najlepszy
      z ludzkich charakterów.
      • santasapina27 Re: typowy flegmatyk - nie. Choleryk... 06.03.09, 09:27
        Wlasnie ze nie. On wybucha w ciagu minuty. Jest strasznym
        cholerykiem, jezeli cos idzie nie po jego mysli, nie tak jak on chce
        Wrzeszczy, denerwuje sie, wychodzi bez slowa. Pozytywne co widze -
        zmienil sie. Nadal nie tak jak trzeba, ale rozmawia ze mna. Mysli.
        Zastanawia sie. Oczywiscietwierdzi ze wcale nie zawraca sobie niczym
        glowy, bo ma wazniejsze rzeczy do zrobienia, ale sam dzwoni i
        objawia mi jakies refleksje nad nasza relacja. On nie potrafil do
        teh poy rozwiazywac konfliktow z kobieta. Bral przyklad ktry wyniosl
        z domu,a do idealnych on nie nalezy..
        Ale co wlasciwie jest idealne?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja