Uparty i zacięty jak muł :((

20.03.09, 09:36
Nie "zjedzcie" mnie panowie żywcem , ale potrzebuję męskiego punktu
widzenia.

Streszczę maksymalnie problem.
Ja i mój facet - ludzie dorośli, po przejściach, podobno poważni,
oboje z dziećmi z poprzednich związków. Razem prawie 1,5 roku,
naprawdę dobrze spędzone razem, plany na przyszłość, walka o
widzenia z jego dziećmi, walka o akceptację jego osoby przez moje
dziecko - obie walki wygrane.
Jestem jedyną kobietą, która została oficjalnie przedstawiona jego
dzieciom, a był sam ładnych kilka lat.

Pan niedawno zmienił pracę. Przyznam, że trochę mu marudziłam,
ponieważ praca średnio mi sie podoba - dużo wyjazdów, a ja to źle
znoszę (niestety, mam bardzo złe doświadczenia z przeszłości).

Ostatnio bardzo sie starałam nie zatruwać mu życia na szkoleniach,
ale niestety w piątek , kiedy wrócił z kolejnego (zagranicznego)
szkolenia, coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((

Wyłaczył wszystkie telefony, napisał, że ma dość i chce się rozstać,
i przyjedzie nazajutrz po swoje rzeczy (min. narty)... I nie
przyjechał.
Od tygodnia nie pisze, nie dzwoni, nie odbiera moich telefonów, nie
daje znaku życia, a siedzi znowu zagranicą na następnym szkoleniu :
(((
Ja przestałam pisać i dzwonić... i nic...

Nie wiem nawet dokładnie, gdzie jest :(
Nie wiem, kiedy wraca, czy dzisiaj czy jutro i czy się odezwie...
Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy jak wróci to dalej będzie
chciał się rozstać... Zachowuje sie wyjątkowo podle, wiedząc, jak ja
bardzo cierpię w takich sytuacjach... I niestety, nie jest to
pierwszy numer tego typu, tylko do tej pory takie milczenie trwało
jeden-dwa dni góra... a tu już tydzień...

Nie wiem, co mam myśleć. Czy takie zachowanie jest typowe dla
dojrzałego faceta? I dlaczego nie przyjechał po swoje rzeczy, jak
zapowiadał? Miał czas, żeby to zrobić.

Czy któryś z panów wyjaśni mi, co mam robić?
    • tytus_flawiusz Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 09:39
      Jesteś zwykłe upierdliwe, ZABORCZE babsko. Całkowicie rozumiem gościa.
      • gatta5 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 09:54
        współczuję ci, pewnie w końcu wróci, ale ten związek nie będzie
        łatwy. Jak pogodzić to, że jesteś zaniepokojona, masz złe
        doświadczenia z delegacji faceta i jego lęk przed zaborczą kobietą?
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 17:04
        tytus_flawiusz napisał:

        > Jesteś zwykłe upierdliwe, ZABORCZE babsko. Całkowicie rozumiem
        gościa.

        Nie jestem.
    • lupus76 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 10:44
      coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((
      >
      > Wyłaczył wszystkie telefony, napisał, że ma dość i chce się rozstać

      Znaczy jest konsekwentny, na narty prawdopodobnie machnął ręką i kupi nowe.
      A Tobie sugeruję ważyć słowa, żebyś nie notowała kolejnych strat.
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 17:07
        lupus76 napisał:

        > Znaczy jest konsekwentny, na narty prawdopodobnie machnął ręką i
        kupi nowe.

        On nie z tych, którzy poświęcą wypasiony, wymarzony sprzęt plus
        kurtka i buty pod kolor ;)

        > A Tobie sugeruję ważyć słowa, żebyś nie notowała kolejnych strat.

        Najwyżej wystawię rzeczy na Allegro - będzie coś dla mnie za straty
        moralne...
        W końcu właściciel porzucił sprzęt i nie mam z nim kontaktu...
        • seth.destructor Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 02:05
          Najwyżej wystawię rzeczy na Allegro - będzie coś dla mnie za straty
          > moralne...

          Tja, zawsze wylezie ten materializm na wierzch.
    • triss_merigold6 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 10:46
      Pan ma problem z bliskością, takie unikowe ucieczki są dość typowe.
      Dwa wyjścia - przeczekiwać z nadzieją, że się zmieni (pan) albo nie
      przeczekiwać tylko rozmawiać, tłumaczyć etc.
      Jesli takie numery robił swojej ślubnej to rozumiesz czemu jest
      rozwodnikiem?
      • tytus_flawiusz Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 10:51
        triss_merigold6 napisała:


        > Jesli takie numery robił swojej ślubnej to rozumiesz czemu jest
        > rozwodnikiem?

        Jeśli takie numery robiła swemu ślubnemu, to chyba jasne dlaczego jest rozwódką
        • triss_merigold6 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 11:32
          Dlaczego? Można sobie nie życzyć, żeby partner pracował wyjazdowo i
          połowę czasu spędzał poza miejscem zamieszkania. Ja sobie na
          przykład nie życzę, bo mam niemiłe doświadczenia z wczesnej
          młodości. Wyjazd kilkudniowy służbowy, delegacje, konferencję etc.
          mogę znieść 2-3 x w roku ale nie częściej.
          • gatta5 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 11:49
            Triss masz chyba faceta, który też nie lubi delegacji, bo trudno mi
            uwierzyć, że powiedziałaś, że sobie nie zyczysz i on zresygnował:-)
          • tytus_flawiusz Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 12:22
            triss_merigold6 napisała:

            > Dlaczego? Można sobie nie życzyć, żeby partner pracował wyjazdowo i
            > połowę czasu spędzał poza miejscem zamieszkania.

            można nie łączyć się w pary z takim partnerem, a nie próbować narzucać post
            factum swoje widzimisię pod szyldem rzekomego "partnerstwa"
          • facettt smiechu warte :) 20.03.09, 14:23
            triss_merigold6 napisała:

            > Dlaczego? Można sobie nie życzyć, żeby partner pracował wyjazdowo

            Jasne, ze mozesz sobie nie zyczyc, lecz normalny mezczyzna prace
            wybiera sobie sam.
            Zabilbym babe, ktora probowalaby mi cokolwiek w tej kwestii
            narzucac.
            • triss_merigold6 Jasne, że sam 20.03.09, 14:52
              Jasne, że wybiera sam. Przy czysto rekreacyjnym układzie nie bardzo
              mnie interesowało gdzie pan pracuje i czy w ogóle pracuje. Przy
              nierekreacyjnym lubię wspólne spędzanie czasu a częste wyjazdy to
              wykluczają więc byłoby niemiło.
              Qrde to proste jest - ja jestem stacjonarna i domowa do wyrzygania,
              nawet w obrębie stolycy na konferencje ruszam się jak za karę i z
              facetem, którego nosi bym się nie dogadała. Mam potrzebę wiedzieć o
              której chłop na obiad wróci i co będziemy robić w weekend.
              • eivera Re: Jasne, że sam 20.03.09, 17:17
                Tu akurat teoretycznie dogadaliśmy się w sprawie charakteru jego
                nowej pracy.
                Miało być tak, żeby było dobrze dla NAS i moje prośby miały być
                oczywiście uszanowane.
                Tak się nie stało :(
                Miałam prawo się wkurzyć?
        • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 17:10
          > triss_merigold6 napisała:
          >
          > > Jesli takie numery robił swojej ślubnej to rozumiesz czemu jest
          > > rozwodnikiem?

          Wiem, czemu jest rozwodnikiem. Z exiarą juz się
          zdążyłam "zapoznać" :/
          >
          > Jeśli takie numery robiła swemu ślubnemu, to chyba jasne dlaczego
          jest rozwódką

          Nie wiesz, dlaczego. To ja powiedziałam byłemu
          małżonkowi "teletubisie idą papa", tak mi dał w kość :/ i naszemu
          dziecku też, niestety...
    • pol_zartem Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 11:53
      co prawda nie jestem facetem, ale dla mnie sytuacja jest oczywista. Ja tez
      kiedys "wyszlam ze zwiazku" z jedna tylko walizka i mialam w d.. reszte moich
      rzeczy, byle by tylko wiecej nie ogladac mojego pana i wladcy... Co Ty mu
      dziewczyno zrobilas????
      • poprioniony Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 13:21
        > Co Ty mu dziewczyno zrobilas????

        Moze odpowiedz kryje sie w tajemniczym stwierdzeniu
        "Przyznam, że TROCHE mu marudziłam"?
        • pol_zartem Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 14:05
          poprioniony napisała:
          > Moze odpowiedz kryje sie w tajemniczym stwierdzeniu
          > "Przyznam, że TROCHE mu marudziłam"?


          Wiesz, ze chyba masz racje.. hahaha i wszystko jasne
          • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 17:23
            pol_zartem napisała:

            > poprioniony napisała:
            > > Moze odpowiedz kryje sie w tajemniczym stwierdzeniu
            > > "Przyznam, że TROCHE mu marudziłam"?
            >
            >
            > Wiesz, ze chyba masz racje.. hahaha i wszystko jasne

            Nie tak ha ha ha... Nie jestem zrzędliwą jędzą, jestem tolerancyjna,
            a nawet nauczyłam się w stosunku do facetów artykułować jasne i
            czytelne komunikaty, drukowanymi literami, żeby się nie musieli
            domyslać.
            Więc po prostu jasno wyrażałam swoją opinię: "Nie podoba mi się
            twoja nowa praca. Jestem wkurzona, ale skoro nie masz innej, to
            nietety musisz dać mi trochę czasu, żebym się z tym pogodziła."
            Można jaśniej Wam coś wytłumaczyć?
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 17:19
        Co Ty mu
        > dziewczyno zrobilas????

        No właśnie chodzi o to, że tak naprawdę NIC nie zrobiłam :(((
        A już na pewno nic, za mogłabym zasłuzyć na takie podłe
        potraktowanie.
        Dlatego nie rozumiem, o co chodzi i jest mi z tym bardzo źle.
    • obrotowy bzdurny tytul 20.03.09, 14:34
      eivera napisała:
      > Czy któryś z panów wyjaśni mi, co mam robić?

      Bzdurny tytul, gdyz nie widze tu podstaw , by ocenic owego pana
      jako osobe uparta.
      Co zas dotyczy pytania - na razie i tak nie mozesz nic zrobic :)

      Jezeli ow pan zdecyduje sie jednak do Ciebie powrocic
      przestan mu SYPAC PIASEK DO USZU i odklej sie laskawie od jego
      pracy i jej charakteru.





      • eivera Re: bzdurny tytul 20.03.09, 17:35
        Wbijasz mi nóz w plecy...
        Bzdurny tytuł? Kurde, całe dwie sekundy nad nim myślałam :P

        A teraz poważnie:

        Potrzebuję KONSTRUKTYWNEJ KRYTYKI i jakiegos trzeźwego (sic!)
        spojrzenia na moją sytuację. Takie blablablamarudnababo nie robi na
        mnie wrażenia i nie pomaga.

        1. Jak ktoś chce zerwać i to głośno zapowiada, to po prostu
        przyjeżdża, mówi baj i zabiera cenny sprzęt narciarski, tudzież
        pozostałe rzeczy. Prawda?

        2. Jak ktoś ma dość, to na liczne smsy oraz telefony mówi "nie dzwoń
        i nie pisz", a nie wyłącza telefony i nie reaguje na smsy. Prawda?

        3. Jak ktoś przez prawie półtora roku był w naprawdę szczęśliwym
        związku (bo tak było!), co było widać słychać i czuć, nie rzuca tego
        z powodu kilku głupich tak naprawdę sprzeczek :( Chyba, że jest
        kompletnym idiotą, a mojemu "mułowi" inteligencji nie brakuje.

        4. Co mam robić? Czekać i nic nie pisać? Jak długo, to już trwa
        tydzień :/ Czy może wysłać tylko krótkie "tęsknię..."?

        5. A może wie, że przegiął i nie umie z tego teraz wybnąć "po męsku"?

        Pomóżcie jakoś, faceci!
        • obrotowy Re: bzdurny tytul 20.03.09, 17:52
          eivera napisała:

          > Bzdurny tytuł? Kurde, całe dwie sekundy nad nim myślałam :P

          - nie przejmuj sie, lubie wolno-myslicielki :)
          >
          >
          A teraz poważnie:
          > 1. Jak ktoś chce zerwać i to głośno zapowiada, to po prostu
          > przyjeżdża, mówi baj i zabiera cenny sprzęt narciarski, tudzież
          > pozostałe rzeczy. Prawda?

          - prawda, ale nie myl skutkow z przyczynami.
          to ze ow pan zachowuje sie niepowaznie i tak by kiedys wyszlo...
          moze lepiej, ze teraz. natomiast przyczyna tego konfliktu lezy po
          Twojej stronie. gdyz czepianie sie kogos, kto jak mniemam, ma
          ciekawa prace i pewnie dobrze zarabia, w dzisiejszych trudnych
          czasach jest nie na miejscu...
          >
          > 2. Jak ktoś ma dość, to na liczne smsy oraz telefony mówi "nie
          dzwoń i nie pisz", a nie wyłącza telefony i nie reaguje na smsy.
          Prawda?

          - juz napisalem, ze prawda, ale te pan widac nalezy do obrazalskich
          i niezdecydowanych.
          >

          >
          > 4. Co mam robić? Czekać i nic nie pisać? Jak długo, to już trwa
          > tydzień :/ Czy może wysłać tylko krótkie "tęsknię..."?

          - to zawsze mozna...
        • lupus76 Re: bzdurny tytul 20.03.09, 18:06
          eivera napisała:

          >
          > 1. Jak ktoś chce zerwać i to głośno zapowiada, to po prostu
          > przyjeżdża, mówi baj i zabiera cenny sprzęt narciarski, tudzież
          > pozostałe rzeczy. Prawda?

          Nieprawda. Jak baby ma się dość można machnąć ręką i poświęcić sprzęt, byleby
          nie miećz nią żadnego kontaktu.
          >
          > 2. Jak ktoś ma dość, to na liczne smsy oraz telefony mówi "nie dzwoń
          > i nie pisz", a nie wyłącza telefony i nie reaguje na smsy. Prawda?

          Albo zmienia numer i ma wszystko tam, gdzie słoneczko opalenizny nie zostawia.

          > 3. Jak ktoś przez prawie półtora roku był w naprawdę szczęśliwym
          > związku (bo tak było!), co było widać słychać i czuć, nie rzuca tego
          > z powodu kilku głupich tak naprawdę sprzeczek :(

          To zależy od punktu widzenia. Ktoś, kto nie lubi się irytować spakuje bambetle i
          pójdzie w siną dal.

          Chyba, że jest
          > kompletnym idiotą, a mojemu "mułowi" inteligencji nie brakuje.

          Może ocenił więc swoją sytuację i wybrał to, co dla niego lepsze.

          > 4. Co mam robić? Czekać i nic nie pisać? Jak długo, to już trwa
          > tydzień :/ Czy może wysłać tylko krótkie "tęsknię..."?

          Rób, co chcesz. jeśli przegięłaś - próbuj lepiej zdobyć telefon do nowego muła.

          > 5. A może wie, że przegiął i nie umie z tego teraz wybnąć "po męsku"?

          A może teraz jest naprawdę szczęśliwy?
    • showmessage Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 16:22
      > Pan niedawno zmienił pracę. Przyznam, że trochę mu marudziłam,
      > ponieważ praca średnio mi sie podoba - dużo wyjazdów, a ja to źle
      > znoszę (niestety, mam bardzo złe doświadczenia z przeszłości).
      >
      > Ostatnio bardzo sie starałam nie zatruwać mu życia na szkoleniach,
      > ale niestety w piątek , kiedy wrócił z kolejnego (zagranicznego)
      > szkolenia, coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((

      Kiedyś... miałem podobną sytuację. Byłem z kobietą która miała straszliwe
      huśtawki nastrojów. Długo to znosiłem, naginałem swoje życie do jej standardów.
      Teraz wyraźnie już widzę, że nie miało to sensu.
      To o czym piszę przypomina mi trochę tą sytuację. Dla tamtej przeprowadziłem się
      do innego miasta, zmieniłem pracę, spędzałem czas tak jak tego chciała. Jednak
      ciągle były tylko jazdy o różne bzdury. Właściwie to zlewałem te wszystkie
      awantury tak na co dzień, ale nie zapominałem. Któregoś dnia mi się licznik
      przekręcił o jedną awanturę za dużo i kiedy kolejny raz zadzwoniła żeby mi
      zrobić jazdę telefoniczną po prostu stwierdziłem, że to nie ma sensu. Bo po co
      się szarpać. Była mocno zaskoczona bo właśnie się jej wydawało że "poważni
      ludzie..." a tak naprawdę sądziła, że ma mnie na własność.
      Z tego co tu piszesz będziesz mieć naprawdę dużo szczęścia jak będzie chciał
      jeszcze z Tobą rozmawiać. Tamta moja ex proponowała mi 100% poprawy, że już nie
      będzie, że nie będzie w nic ingerować, ale już było za późno na poprawy..
      Przeważył jeden telefon właśnie.
      • eivera Showmessage! 20.03.09, 17:47
        Nie robię jazd o bzdury, spędzaliśmy wolny czas tak, jak oboje tego
        chcieliśmy. Chciał pojechać na dwa dni na windsurfing sam - pojechał.
        Musiał posiedzieć w domu i popracować, zamiast przyjeżdżać do mnie -
        pracował, bo tak trzeba było i już. To był naprawdę
        satysfakcjonujący związek dla nas obojga. Nawet tuż przed wyjazdem
        opowiadał, jak się chwalił mną swojemu nowemu szefowi..

        Chodzi o to, jak mnie teraz potraktował. Dorośli ludzie rozmawiają
        ze sobą, a nie zachowują jak gó...arze.
        Tym bardziej, że w czasie naszego związku potrafiliśmy dojść do
        porozumienia, dobrze wie, że się staram i naprawdę potrafię zmienić
        swoje zachowanie - bo to mu juz udowodniłam nie raz.
        Tylko niech POROZMAWIA ze mną. K%#$&@a!

        Gdyby przyjechał w tamtą sobotę, jak się zapowiadał, zabrał rzeczy
        i "rozstalibyśmy sie jak biali ludzie" (cytat), nie pisałabym tutaj,
        bo sytuacja byłaby jasna. A tak, nie wiem nawet na czym stoję.
    • pusinella Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 18:05
      No Twoje Amore ma Cię gdzieś :(

      ewidentnie chce zerwać z Tobą kontakt
      i z pewnością nie wypowiadałby się tak szczęśliwie o waszym idealnym dogadanym
      związku - nie tak jak Ty

      szczęśliwi ludzie tak nie robią
      no chyba że są masochistami
    • ma_gala Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 19:51
      Pan nie wyrósł jeszcze z przedszkola - i nawet jeżeli faktycznie
      PRZESADZIŁAŚ z marudzeniem - to powinien CI to powiedzieć, a nie
      odchodzić bez słowa. Jeżeli chce się wymiksować z tego związku to z
      całą pewnością zasługujesz na ostatnią szczerą rozmowę, a dla niego
      też powinno być to oczywiste, ze jeżeli byliście szczęśliwi i coś
      nagle przestało grać to wystarczy grzecznie podziękować i iść w
      swoją stronę (bo przecież jesteście dorośli). Jego zachowanie
      swiadczy niestety o niedojrzałości i podejściu do Ciebie nie do jak
      partnerki, ale małej dziewczynki ("była niegrzeczna, więc należy jej
      się za to kara"). Naprawdę chcesz budować swoją przyszłość z takim
      gościem? Mże włąśnie było miło i fajnie dopóki nie było ZBYT
      zobowiązująco?? Skoro zrobił tak raz (odszedł i zostawił Cię w
      wielkiej niepewności), zrobi na pewno wiele razy, jeżeli tylko mu na
      to pozwolisz. A co jeżeli np. będziesz z nim w ciąży i pan pojedzie
      sobie na szkolenie bez słowa??
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 21:40
        Nareszcie zrozumiałam sens powiedzenia: "Mężczyźni rozwijają się do
        czwartego roku życia, potem tylko rosną"... Widzę, że źle
        stargetowałam jednak forum - może etata byłby odpowiedniejszy.

        Paniom dziękuję za wyważone i dojrzałe odpowiedzi.
        Panom... też dziękuję ;)
        Zostaję sama z problemem... I chyba coraz mniej chce mi się być z
        moim (?) panem. Dorosły facet i zagrywki rodem z przedszkola?

        Jestem po przejściach. W swoim życiu doświadczyłam min. przemocy
        psychicznej, próby gwałtu przez_wtedy_jeszcze_męża i różnych
        takich... Chyba następny despota w moim życiu to zbyt wiele :(((

        Pozdrawiam Ballantine'sem.
    • tarantinka Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:44
      na twoim miejscu nie kontaktowałabym się. Tak uczciwie przed sobą
      przypomnij sobie takie drobne sytuacje, w których stawiałaś na
      swoim. mOze teraz on chce ci pokazac raz a dobitnie ze też jest
      dobry w takie gierki. Chce cie ukarac, ale ty nie bardzo wiesz za co
      on pewnie mysli ze wiesz. Ja nie toleruję, ale sama też nie stosuję
      szantażu jako formy wymusznia posłuszeństwa, dlatego poczymś takim
      to bym zakończyła. Ale nie wiem jak było u was, przed sobą mozesz
      być szczera, przeciez nie chodzi o to zeby udawadniac jaki to był
      dobry zwiazek - fakt jak się konczy temu przeczy. Odwagi w
      analizach :).
      • eivera Tarantinko, 21.03.09, 00:05
        dzięki...
        No cóż, było zajefakenku...biście, ale jak widać, ktoś tego nie
        docenił :((
        Następna porażka w moim życiu? Nihil novi... niestety...
    • plisowanka Cóż za wyróżnienie;) 21.03.09, 19:45
      eivera napisała:
      > Jestem jedyną kobietą, która została oficjalnie przedstawiona jego
      > dzieciom, a był sam ładnych kilka lat.

      Cóż za wyróżnienie, mam nadzieję, że mnie żaden facet nigdy tym nie zaszczyci, bo nie lubię dzieci;)

    • nawrotka1 Prawda czy pretekst? 22.03.09, 09:27

      A brałas pod uwagę pojawienie się nowej Pani gdzieś na horyzoncie?
      Takiej przyczyny tez nie należy wykluczać.;)))
      Skoro facet unika kontaktu i nie daje szansy na dojście do porozumienia, to albo
      zbyt mocno zalazłaś mu za skórę, albo jedynie dostarczyłaś pretekstu do
      zakończenia związku.
      • pyzz Re: Prawda czy pretekst? 23.03.09, 11:31
        > A brałas pod uwagę pojawienie się nowej Pani gdzieś na horyzoncie?
        Jaaaaaaaaaaaaaaasne! Skoro odchodzi, to na pewno zdradza. Taaaaaaaaaa!
        KAŻDE odejście faceta i rozpad związku to ZAWSZE wynika z jego perfidnej,
        wrednej zdrady z jaką lafiryndą.
        Samiec Twój wróg!
        • nawrotka1 Re: Prawda czy pretekst? 23.03.09, 11:46
          A Ty co się tak żołądkujesz? :DDD
          Nie "na pewno" ale "może" - to jest różnica.
          Ale pewnie masz rację, rozpad związku i odejście faceta NIGDY nie jest
          spowodowane przez zauroczenie nowa kobietą, winna jest ZAWSZE partnerka:DDDDD
    • a.b1 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 23.03.09, 12:56
      ten "MUŁ" złe określenie
      muł jest uparty i stoi w swym uporze, a tu? szast prast i narty
      spakowane, bez słowa....dziwne to
      ja widze 3 możliwości;
      -najszybsza która przychodzi do głowy to....nowa pani
      -po okresie wspólnych kłopotów, walk na schabowe;-), nastała
      stabilizacja i rutyna, która jest często śmiercią związku
      -nieświadomie poszłaś o jeden most za daleko i to ugryzło dotkliwie
      męskie ego (co jednak nie tłumaczy zerwania bez słowa, poważnego
      związku)
      monitoruje, łącze się w bólu
    • eivera Zakończenie historii z mułem bagiennym 05.04.09, 10:38
      Lubię kończyć to, co zaczęłam, więc opiszę zakończenie mojej story.

      Pan przyjechał jednak po rzeczy (a nie mówiłam, że on nie z tych, co
      unoszą się honorem i oleją cenny sprzęciol?)... Of kors nie miał mi
      nic do powiedzenia, nie potrafił mi nawet spojrzeć w oczy. Po mojej
      sugestii, że może by mi tak chociaż podziękował za te prawie półtora
      roku, wymamrotał coś pod nosem. I że mu przykro, chyba też
      wymamrotał, ale cicho jak na niego, więc do końca nie zrozumiałam ;)
      Na pożegnanie powiedziałam mu tylko, że jest złym człowiekiem i
      zaczęłam współczuć jego byłej żonie. Zrobiło mu się na twarzy coś,
      co miało chyba być szyderczo-ironicznym usmieszkiem, a wyszło jakby
      chciał kupę zrobić :P

      Dorosły facet, który sadził takie pierdy podczas naszego bycia
      razem, o swojej dojrzałości i takich tam, na końcu okazał się być
      gó...arzem bez klasy, małym Kaziem, którym zabiera zabawki i idzie
      do innej piaskownicy... Żałosne... Ponoć mężczyznę poznaje się po
      tym, jak kończy, a nie jak zaczyna (L.Miller), więc pan "mężczyzną"
      absolutnie nazwać się może :)

      A ja... przemeblowałam sobie wszystko w głowie i... odetchnęłam z
      ulgą. Kurcze, jaka byłam zaślepiona! Przecież z faceta zaczynał
      wyłazić przemocowiec, despota i egocentryk, a ja nie chciałam tego
      zauważyć! Już więcej nikt nie będzie na mnie wrzeszczał, walił łapą
      w stół, względnie w deskę rodzielczą, wychodził bez słowa, bo mu coś
      nie pasuje, ignorował moje telefony, miał ad rectum moje potrzeby...

      Tak bardzo chciałam uwierzyć, że mogę ułożyć sobie resztę mojego
      pokopanego życia właśnie z nim... ech...

      Jestem atrakcyjną kobietą, niestety inteligentną (głupie mają sto
      razy lepiej), na brak powodzenia nie mogę narzekać. Do seksu i
      miłego spędzania wolnego czasu zawsze sobie kogoś znajdę. Źle
      napisałam - zawsze jest ktoś, kto czeka :)))
      A do wspólnego życia... może w końcu spotkam tego jedynego?
      Kto wie?

      Pozdrawiam wszystkich i bardzo dziekuję.
      Eivera
      • agra1 Re: Zakończenie historii z mułem bagiennym 05.04.09, 14:33
        no to powodzenia w układaniu życia :)
        I oby sie trafil lepszy ....
      • paul55 Re: Zakończenie historii z mułem bagiennym 09.04.09, 02:21
        Ufff... To na szczescie dla obu stron skonczylo sie szczesliwie!
        • eivera Re: Zakończenie historii z mułem bagiennym 10.04.09, 00:01
          Masz rację Paul... dla OBU stron zakończyło sie szczęśliwie.
          Ja mam w końcu szansę na dziki i udany seks (bo było częśto, ale
          nudno), a pan ma... pracę?

          Tylko moich ulubionych kajdanek nie chce oddać... a on i tak nie
          używa takich gadżetów, bo woli seks podkołderny :)))

          No i jestem dużo spokojniejsza, odprężona, nie muszę się bać, że
          palnę coś, co sie panu i władcy nie spodoba i sobie pójdzie, albo
          wyłączy telefon, albo będzie walił łapskiem w stół i wrzeszczał...
      • pausea_viridis Re: Zakończenie historii z mułem bagiennym 10.04.09, 18:22
        in recto raczej, ale to detal
    • lvar Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 10.04.09, 07:46
      Facet tyra jak wół na swoją kobietę a w zamian dostaje kopa w dupę
      zamiast ciepłego słowa i wsparcia. Też bym się nie fatygował po
      narty tylko wiał od zołzy.
      • markac28 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 10.04.09, 08:11
        on tam może urabia nową lasencję, a ty mu dzwonisz i przeszkadzasz
        to po prostu wyłączył telefon; co do nart - akurat teraz mu
        niepotrzebne, a może ta nowa jest warta tego, żeby kupił sobie nowe?
        napisałam MOŻE - tak dla wyjaśnienia,
        • pyzz Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 10.04.09, 11:10
          > on tam może urabia nową lasencję,
          Skończ już z tą seksistowską propagandą. Urabia, albo i nie. Nie masz ani
          zielonego pojęcia jak jest ani żadnych podstaw, aby podejrzewać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja