ma_gala
23.03.09, 00:09
Mój facet strzela fochy. Na okrągło, nieustannie. Najczęściej
wybiera sobie weekend, gdy mamy dużo do roboty a on chce mieć
tzw. "święty spokój", tzn. np. popykać w jakąś głupią gierkę,
pogrzebać w internecie. Fochy oojawiają się również wtedy, gdy coś
jest nie po jego myśli i/lub nie daj boże - po mojej! Jego fochy to
oczywiscie - według niego - zawsze uzasadnione żale, któe mają mnie
wychować, spowodwać, ze sę zmienię, bo przecież to zawsze ja robię
coś źle! Nigdy on. Nie ukrywam, ze mam już tego dość! Nawet jeżeli
ma do mnie żal "o coś tam" to niech ze mną porozmawia! Kolejne
weekendy ciszy, kolejne "nauczki", które mają mi coś pokazać...
tylko co?? jak sobie radzicie z fochami partnera? bo ja zaczęłam to
już po prostu zlewać. Ile można?!?!?! Najbardziej wkurzajace jest
to, gdy on urządza focha wtedy, gdy mamy coś razem zrobć:
posprzątać, pojechać po coś, iść na wcześniej umówione spotkanie...
Wszystko mam z nim konsultować najlepiej z co najmniej tygodniowym
wyprzedzeniem, on natomiast nie widzi potrzeby konsultowania ze mną
swoich decyzji i wyborów. Coraz częściej utwierdzam się w
przekonaniu, że strzelając mi focha leczy swoje kompleksy, pokazuje
swoją wyższość nade mną, niszczy mnie... Jak sobie radzicie w takich
sytuacjach z partnerem i ze swoimi uczuciami?