on, jego zona i jej kochanek

08.04.09, 19:30
Podczytuję troche to forum, a dzisiaj chce sie podzielic swoim problemem.

Od kilku lat jestem mezatka. Mamy 2 dzieci. Wyszlam za maz z milosci, jednak po kilku latach cos zaczelo sie psuc i nastapil powazny kryzys. Maz praktycznie nie zwracal na mnie uwagi, zajety byl praca i swoimi hobby, nie mial ochoty na wspolne spedzanie czasu, ani nawet zbytniej ochoty na seks. Do tego doszly ciagle awantury, o drobiazgi. Probowalam wiele razy z nim rozmawiac, ale konczylo sie na tym, ze on nie widzi problemu. od razu uprzedze stwierdzenia, ze sie mu znudzilam - nie zmienilam sie fizycznie, nie przytylam, a on twierdzi, ze mnie kocha i wszystko jest ok.

Mniej wiecej w tym samym czasie poznalam pewnego mezczyzne, starszego o 15 lat. tez w stalym zwiazku, zona, dwojka duzych juz dzieci. Poczatkowo nie zwrocil mojej uwagi, ale w miare poznawania go wydal mi sie bardzo interesujacy, inteligentny i wesoly. Zauwazylam, ze on tez zwrocil na mnie uwage. Flirtowalismy, a potem flirt przerodzil sie w cos powazniejszego - calowalismy sie. To trwalo moze miesiac-dwa, a potem on powiedzial, ze nie moze tak, ze musimy poprzestac na przyjazni. Sytaucja ciagnie sie tak juz 2 lata, nie jest to do konca przyjazn, bo byly miedzy nami (rzadkie) delikatnie intymne momenty, zaawansowany flirt, ale najwyzej mnie pocaluje w policzek, nic poza tym. Nie widujemy sie czesto, nie dzwonimy, nie wysylamy smsow, nie spotykamy na osobnosci - czasem sluzbowo, czasem wspolna kawa, i tyle. Pod wplywem tego romansu rozkwitlam - wielu znajomych to zauwazylo, ze wyladnialam.

W miedzyczasie moj maz zmienil sie. Moze pod wplywem moich stanow depresyjnych... dostrzegl problem. Zmienil sie. Ja jednak jestem zakochana w tym drugim. Nie moge przestac o nim myslec. Jest jedyny w moim sercu.

Rozmawialam z mezem, powiedzialam, ze nie czuje juz do niego tego, co wczesniej (nie powiedzialam, ze jest ktos), ze najuczciwiej z mojej strony byloby sie rozstac.... jednak sa dzieci, nie chce tego dla nich, nie chce tez byc sama, a z mezem sie calkiem dobrze rozumiemy, nie jest idealny, ale jest bardzo dobrym partnerem. Tylko "tego czegos" brakuje... kiedy sie kochamy, czuje sie, jakbym zdradzala tego drugiego, ...

Jak to wyglada z boku?
    • poprioniony Re: on, jego zona i jej kochanek 08.04.09, 20:23
      > Podczytuję troche to forum, a dzisiaj chce sie podzielic swoim problemem.

      Niestety...

      > Od kilku lat jestem mezatka. Mamy 2 dzieci. Wyszlam za maz z milosci

      Tutaj zaczyna sie standardowe wstepne urabianie czytelnikow.

      > jednak po
      > kilku latach cos zaczelo sie psuc i nastapil powazny kryzys. Maz praktycznie n
      > ie zwracal na mnie uwagi, zajety byl praca i swoimi hobby, nie mial ochoty na w
      > spolne spedzanie czasu,

      Ten zly wlasnie zostal przedstawiony we wlasciwym swietle.

      > ani nawet zbytniej ochoty na seks. Do tego doszly ciagl
      > e awantury, o drobiazgi. Probowalam wiele razy z nim rozmawiac, ale konczylo si
      > e na tym, ze on nie widzi problemu.

      Oczywiscie ta dobra probowala wszystkiego co sie
      dalo, ale ten zly jest taki zly - czyli dalsze urabianie
      czytelnika przed przejsciem do przewidywalnego meritum.

      > Mniej wiecej w tym samym czasie poznalam pewnego mezczyzne,

      No i mamy, czy ktos sie takiego zwrotu w opowiesci
      spodziewal?? Na pewno nie!

      > przyjazni. Sytaucja ciagnie sie tak juz 2 lata, nie jest to do konca przyjazn,
      > bo byly miedzy nami (rzadkie) delikatnie intymne momenty, zaawansowany flirt,
      > ale najwyzej mnie pocaluje w policzek, nic poza tym.

      Jeszcze troche urabiania, ah, milosc, oh, glebokie uczucia, eh.

      > czasem wspolna kawa, i tyle. Pod wplywem tego romansu rozkwitlam - wielu znajom
      > ych to zauwazylo, ze wyladnialam.

      J.w. racjonalizacja.

      > .. dostrzegl problem. Zmienil sie. Ja jednak jestem zakochana w tym drugim. Nie
      > moge przestac o nim myslec. Jest jedyny w moim sercu.

      J.w.

      > artnerem. Tylko "tego czegos" brakuje... kiedy sie kochamy, czuje sie, jakbym z
      > dradzala tego drugiego, ...

      I znow, j.w.

      > Jak to wyglada z boku?

      Standardowo do bolu.
      Przy nastepnej historii wysil sie troche.
      Dorzuc troche przemocy, krwi, moze jakies sceny walki?
      • kusiciel_dusz Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 07:41
        myślisz że ta hitoryjka to lipa?
      • real.becwal Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 10:21
        w ten klasyczny sposób pisane są scenariusze filmowe :DDD
    • skarpetka_szara Wyglada to zalosnie 08.04.09, 20:25
      Wiesz... kobiety tak maja ze zwykla sytuacjie przekrztalcaja w
      jakis glupi romantyzm. "kochanek" cie caluje w policzek...wow!
      Romans na poziomie przedszkola.
      Jestem pewna ze Twoj kochanke wcale tak nie wzdycha za toba.
      DLATEGO ze nie spotykasz go - w luke przyklejasz jakies romantyczne
      obrazki - jaki on jest, jak ty za nim szalejesz... bla bla bla...

      wez kobieto wloz ta sama energie ktora kierujesz ku kochankowi i
      skieruj ja do meza. My wszystkie mamy jakies fantazjie, ale
      sciagnij sie na ziemie - gdybys musiala prac kochanka skarpetki i
      majtki, to by ten romantyzm ci przeszedl szybko.

      I nie mysl tylko o tobie... Twoj maz bardzo szybko moze stac sie
      dla innej panny prawdziwym kochankiem gdy w domu czuje ze nie ma
      miedzy wami nic. A puzniej bedzisz plakac na forum: "maz odszedl a
      teraz zaluje..".
      • rotin1 Re: Wyglada to zalosnie 13.04.09, 12:56
        Nie jej wina ze mąż ogólnie ma ją w dupie "Zakupił" w kościele wiec już nie
        trzeba wysilać się dla niej jak wcześniej. Więc teraz pomyśl sobie starasz się
        dla kogoś robisz co w Twojej mocy by było dobrze lecz ta druga osoba ma to
        ogólnie gdzieś Na jak długo starczy Ci sił ??? Więc nie myślę by nie miała ona
        racji Nie jest matką Teresą by dla kogoś się poświęcać Ona chce kochać i być
        KOCHANA (nie tylko przez powiedzenie tego bo mówić to można inną rzeczą jest to
        okazywać)
    • polam5 Re: on, jego zona i jej kochanek 08.04.09, 22:14
      Ano z boku to wyglada tak ze masz prawo rujnowac swoj zwiazek - czy masz ku temu
      powody czy tez nie poniewaz to Twoj zwiazek i Twoja sprawa jednak nie masz prawa
      rujnowac czyjegos. Wiesz ze face jest zonaty i ma dzieci i jak wyglada wcale Cie
      nie prowokuje do nastpnego kroku a Ciebie jak widac korci. Tu sie szykujesz do
      "przejecia go" i tu masz wielki problem. Na takie zachowanie mamy dosc
      drastyczne okreslenia i chyba nie bez powodu.
      • kuzynka_zosia Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 15:02
        Nie wydaje mi sie, ze mozna zrujnowac komus zwiazek w pojedynke.
        Inicjatywa wyszła od niego. Tak samo jak i inicjatywa nie przeradzania tego w cos wiecej.
        Wydaje mi sie za to, ze facet, ktory jest w nie-rozwalnym zwiazku nie tuli sie do innych kobiet i nie wklada im reki pod bluzke. Jest wiec co najmniej tak samo winny jak i ja.
        Poza tym jego zwiazek nie klei sie od dawna, dlugo przed tym jak sie poznalismy, wiec tu akurat duzych zaslug nie mam.
    • nawrotka1 Re: on, jego zona i jej kochanek 08.04.09, 23:18
      >Nie widujemy sie czesto, nie dzwonimy, nie wysylamy smsow, nie spotykamy na
      osobnosci - czasem sluzbowo, czasem wspolna kawa, i tyle. Pod wplywem tego
      romansu rozkwitlam - wielu znajomych to zauwazylo, ze wyladnialam.

      Jakiego romansu? :DDDD
      • menk.a Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 09:08
        nawrotka1 napisała:

        > >Nie widujemy sie czesto, nie dzwonimy, nie wysylamy smsow, nie
        spotykamy n
        > a
        > osobnosci - czasem sluzbowo, czasem wspolna kawa, i tyle. Pod
        wplywem tego
        > romansu rozkwitlam - wielu znajomych to zauwazylo, ze wyladnialam.
        >
        > Jakiego romansu? :DDDD

        No platonicznego. :D
        • nawrotka1 Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 10:02
          Aha:)
          Myślałam, że chodziło o jakąś przeczytaną lekturę. W takim wypadku poprosiłabym
          o tytuł i autora, też bym sobie chętnie zakwitła:DDD
        • kuzynka_zosia Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 15:06
          Romans to niekoniecznie seks.
          "krótka miłostka, zauroczenie, gdzie przynajmniej jedna z osób (przeważnie jedna ;) nie widzi widoków na wspólną przyszłość".

          Wydaje mi sie, ze slowo "flirt" na regularne spotkania od kilku lat wlasnie jest nieodpowiednie.
    • romarrio to sie nazywa wrogie przejecie 08.04.09, 23:27
      branie sie za zonatych,
      oj nieladnie...

      i to jeszcze przed rozwodem
      co sie z tymi babami porobilo...
    • cynta Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 03:25
      Zapisz sie na forum Romans i Sex. Tam Ci bardziej pomoga niz tutaj. Dostaniesz
      dokladne instrukcje jak szczesliwie i bezpiecznie zostac prawdziwa kochanka
      ukochanego Pana. Nie trac czasu bo bedziesz zalowac do konca zycia.. :)
    • dzikoozka Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 11:29
      Puknij się w głowe, kobieto. Tamten wcale Cie nie chce a Ty
      wyobrażasz sobie jakieś bajki. Obudź sie. To nie zaden romans.
      zauroczenie w facecie który ma żone i nie potrzebuje drugiej.
      • lo.rett.aa Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 12:13
        dzikoozka napisała:

        > Puknij się w głowe, kobieto. Tamten wcale Cie nie chce a Ty
        > wyobrażasz sobie jakieś bajki. Obudź sie. To nie zaden romans.
        > zauroczenie w facecie który ma żone i nie potrzebuje drugiej

        hmm zastanawia mnie jak latwo ludziom
        przychodzi wyglaszac kategoryczne sady
        jak latwo wydawac opinie
        oceniac, wartosciowac

        skad wiesz, ze ten facet akurat nie potrzebuje drugiej a nawet
        trzeciej?
        tu akurat mezczyzna postawil sprawe jasno ale
        po 2 miesiacach ( chyba, nie pamietam jak tu bylo)
        i naprawde nie wiadomo czy decyzja ta spowodowana byla jedynie
        blokada zewnetrzna typu norma wiernosci malzenskiej
        czy tez jego wewnetrznym przekonaniem

        okropne jest tez to, jak zasciankowe wypowiedzi tu mozna przeczytac
        jak gleboko w samych kobietach (sic!) tkwi poczucie winy
        ze oczerniaja slowem inne kobiety
        z taka latwoscia, bezmyslnie i stereotypowo
        • dzikoozka Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 12:24
          To jesteś kuzynką zosia czy lorettą?
          co chcesz usłyszeć? Jaka jesteś wspaniała?
          Chciałaś usłyszeć, jak to wyglada z boku.
          Z boku wygląda to właśnie tak jak napisałam. Marzysz o facecie,
          który, gdyby miał ochote i nic go nie ogranicząło, dawno by cie
          wy....ł
          Ale coś go ogranicza, nie wiadomo - może jest impotentem, może go
          tak naprawdę nie pociagasz, a może NAWET kocha zonę (sic!)??? Nie
          pomyślałaś o tym?
          Jak jesteś duzą dziewczynką a nie dziecinną dziewczynką to chyba
          domyślasz sie, że dwumiesieczna nieskonsumowana "miłość" może być
          raczej niepowaznym złudzeniem a nie powodem rozwalania swojego
          zwiazku i zwiazku czyjegoś?
          Teksty o zaściankowości możesz sobie wiesz gdzie wsadzić, taka
          jestes nowoczesna? To zamów sobie chłopca na godziny, jak cie
          swędzi, wcale cie nie potępię, twoja sprawa. Nie rozwalaj zwiazku
          komuś bo to jest świnstwo a nie "brak zaściankowości"
          I jakie poczucie winy? Z jakiego powodu? Pseudopsychologizujący
          bełkot?
          Bezmyślność to prezentuje autorka wątku a stereotypowo chce
          rozwiazac swoj problem.
          • lo.rett.aa Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 12:47
            haha
            nie jestem Zosia a nawet kuzynka
            prosze wiec nie zwracaj sie tak do mnie
            to nie ja chcialam uslyszec, to nie ja zalozylam watek

            ale polecialas ostro po bandzie
            fiu fiu

            powiem Ci tak
            nie interesuja mnie intencje
            Twoje, Zosi, czy tego faceta

            ja stwierdzam po prostu fakt,
            ze to normalne
            bowiem wiekszosc ludzi tego doswiadcza
            na jakims tam etapie zycia

            jest tylko kwestia zasadnicza
            jak to rozwiazuja

            niektorzy fascynuja sie Pawlem Delagiem :)))
            niektorzy Woody Allenem :))
            niektorzy wieszaja nad lozkiem zdjecia rozebranych kobiet
            a niektorzy tak jak kuzynka Zosia
            i juz



            i na zakonczenie powiem Ci dzikoozko
            biedna jestes
            jesli tak jednotorowo widzisz swiat
            ale pewnie tak latwiej ci sie zyje
            • dzikoozka Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 14:29
              wow widze ze dogłębnie studiujesz moje posty :)
              zupełnie niepotrzebnie się tak ekscytujesz

              właśnie to o czym napisałaś -
              to, że sie tak wogóle zdarza
              i to, że się tak często zdarza
              powoduje, ze to takie banalne
              i żałosne,
              takie pochlipywanie na forum
              pt. "zakochałam sie w facecie,
              którego tak naprawdę nie znam"

              A co do moich intencji - nie mam zadnych intencji, dziewczyna pytała
              o zdanie innych, dostała zdanie - m. in moje, do którego mam pełne
              prawo.

              A twoje współczucie jest mi absolutnie zbedne
              możesz je zachowac dla innych
              poczujesz się lepiej
              • lo.rett.aa Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 20:27
                dzikoozka napisała:

                > wow widze ze dogłębnie studiujesz moje posty :)
                > zupełnie niepotrzebnie się tak ekscytujesz

                ja studiuje Twoje posty?
                nie wiem po czym wnosisz
                raptem przeczytalam dwa
                a do ekscytacji mi daleko

                >
                > właśnie to o czym napisałaś -
                > to, że sie tak wogóle zdarza
                > i to, że się tak często zdarza
                > powoduje, ze to takie banalne
                > i żałosne,


                no jest byc moze
                no i ?
                kijem Wisly nie zawrocisz
                ludzie maja swoje slabosci
                masz jakis inny pomysl
                na bycie niebanalna
                to go zdradz nieswiadomej gawiedzi :)


                > takie pochlipywanie na forum
                > pt. "zakochałam sie w facecie,
                > którego tak naprawdę nie znam"

                pochlipywanie to przesada
                racje przyznaje
                ale jak to ma im w czyms pomoc
                to dlaczego nie?
                czy rzeczywiscie jest to dla Ciebie
                nie do przyjecia?
                wyluzuj

                >
                > A co do moich intencji - nie mam zadnych intencji, dziewczyna
                pytała
                > o zdanie innych, dostała zdanie - m. in moje, do którego mam pełne
                > prawo.

                owszem, masz
                ale i ja mam
                dlatego nie zycze sobie
                abys mnie atakowala werbalnie

                ja przedstawiam stan faktyczny,
                jak jest u ludzi
                ze maja czesto takie sytuacje w zyciu
                a Twoja interpretacja
                jednostronna,
                wytykajaca jedynie kobietom
                tego typu zachowania
                i jednoczesnie chroniaco/tlumaczaca mezczyzn
                jest naduzyciem

                wiem, co mowie
                bo znam takie historie
                z drugiej strony
                tej meskiej


                >
                > A twoje współczucie jest mi absolutnie zbedne
                > możesz je zachowac dla innych
                > poczujesz się lepiej

                nie powinnas brac na powaznie
                mojego wspolczucia
                • dzikoozka Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 23:12
                  lo.rett.aa napisała:

                  > dzikoozka napisała:
                  >
                  > > wow widze ze dogłębnie studiujesz moje posty :)
                  > > zupełnie niepotrzebnie się tak ekscytujesz
                  >
                  > ja studiuje Twoje posty?
                  > nie wiem po czym wnosisz
                  > raptem przeczytalam dwa
                  Dwa, ale zupełnie bez związku z tematem


                  > > właśnie to o czym napisałaś -
                  > > to, że sie tak wogóle zdarza
                  > > i to, że się tak często zdarza
                  > > powoduje, ze to takie banalne
                  > > i żałosne,
                  >
                  >
                  > no jest byc moze
                  > no i ?
                  > kijem Wisly nie zawrocisz
                  > ludzie maja swoje slabosci
                  > masz jakis inny pomysl
                  > na bycie niebanalna
                  > to go zdradz nieswiadomej gawiedzi :)

                  nie mam ambicji być niebanalną
                  ani nie mam zamiaru byc czyimkolwiek mentorem
                  Twierdze tylko, że to powszechne i banalne, kropka
                  Pomysłu nikomu dawac nie mam obowiązku

                  >
                  > > takie pochlipywanie na forum
                  > > pt. "zakochałam sie w facecie,
                  > > którego tak naprawdę nie znam"
                  >
                  > pochlipywanie to przesada
                  > racje przyznaje
                  > ale jak to ma im w czyms pomoc
                  > to dlaczego nie?
                  > czy rzeczywiscie jest to dla Ciebie
                  > nie do przyjecia?
                  > wyluzuj

                  Taaak w zasadzie mozna to zaakcepotować,
                  pytanie tylko, czy 111543 wątek na ten temat ma sens?

                  > > A co do moich intencji - nie mam zadnych intencji, dziewczyna
                  > pytała
                  > > o zdanie innych, dostała zdanie - m. in moje, do którego mam pełne
                  > > prawo.
                  >
                  > owszem, masz
                  > ale i ja mam
                  > dlatego nie zycze sobie
                  > abys mnie atakowala werbalnie

                  I tutaj się mylisz.
                  To Ty zaatakowałaś mnie werbalnie.
                  Nie odnosiłam się do żadnej twojej wypowiedzi, odpisałam autorce wątku, a ty się
                  wciełaś komentujac moją wypowiedz, chociaz cie nie prosiłam o zdanie na MOJ
                  temat. Obdarzyłaś niechcianym współczuciem, bo takiej "biedaczce" jak ja się
                  należy za te moja zaściankowość, prawda? Jaka Ty za to jestes wyrozumiała i
                  tolerancyjna! Coi cie w gruncie rzeczy obchodzą moje poglądy? Ja sie wypowiadam
                  do autorki wątku, ciebie nie pytam o zdanie ani go nie chcę.


                  > ja przedstawiam stan faktyczny,
                  > jak jest u ludzi
                  > ze maja czesto takie sytuacje w zyciu
                  > a Twoja interpretacja
                  > jednostronna,
                  > wytykajaca jedynie kobietom
                  > tego typu zachowania
                  > i jednoczesnie chroniaco/tlumaczaca mezczyzn
                  > jest naduzyciem

                  To Twoja jednostronna interpretacja mojej wypowiedzi, jest naduzyciem,.
                  Wcale nie bronię faceta. Ani o nic nie oskarżam. Autorka chciała osądu SWOJEGO
                  zachowania a nie tego goscia.


                  > wiem, co mowie
                  > bo znam takie historie
                  > z drugiej strony
                  > tej meskiej

                  Właśnie, ja tez znam. Dlatego piszę - moim zdaniem dla tego faceta autorka jest
                  miła odskocznią od codzienności, nie wartą stawiania na szali całego
                  dotychczasowego życia.

                  >
                  > >
                  > > A twoje współczucie jest mi absolutnie zbedne
                  > > możesz je zachowac dla innych
                  > > poczujesz się lepiej
                  >
                  > nie powinnas brac na powaznie
                  > mojego wspolczucia

                  Myślisz, ze brałam je na poważnie??? No weeeeź, jesteś złośliwą maupą, co do
                  tego nie miałam od początku żadnych wątpliwości.
                  I teraz możesz mnie oskarżać o atak werbalny, mam to gdzieś :D
                  EOT
      • kuzynka_zosia Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 15:16
        a mnie sie wlasnie zdaje, ze chce.
        Tylko nie takim kosztem.

    • lo.rett.aa Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 12:15
      Jak to wyglada z boku?

      normalnie
      wszyscy moi znajomi tak maja ;)
    • maly.jasio Zosiu, prosze Cie... 09.04.09, 13:52
      Ja to balaganiarz jestem, ale przed swietami, to jak przystalo
      na porzadnego czlowieka - pomagam w myciu okien, luster, pucowaniu
      podlog itepe.

      Moze bys sie - do hollery - za cos porzadnego wziela,
      miast wypisywac goopoty, gdy inni teraz ciezko pracuja?
      • kuzynka_zosia Re: Zosiu, prosze Cie... 09.04.09, 14:55
        Ja juz umylam okna.
        • maly.jasio Zosiu, to przypomne Ci... 09.04.09, 15:05
          kuzynka_zosia napisała:

          > Ja juz umylam okna.


          Zosiu, to przypomne Ci stara goralska madrosc :

          Co robi goral po pracy?
          A to zalezy - czy jest zmeczony, czy nie...
          - Gdy nie jest zmeczony - to siedzi i mysli.
          - A gdy jest zmeczony - to tylko siedzi...

          Co Tobie, Droga Zosiu - tez polecam :)


    • crazyrabbit Re: on, jego zona i jej kochanek 09.04.09, 14:12
      Ano z boku tak wyglada, że żadnego romansu nie ma i nie było, jest
      może flircik, a Ty żyjesz jakiejś nierealnej rzeczywistości.
      Wmówiłaś sobie tą miłość, ten cały wyimaginowany romasik, bo nie
      układa Ci sie w małżeństwie i podświadomie szukasz odskoczni.

      Jak chcesz wiedzieć, jak wyglada prawdziwy romans, to kilka osób Ci
      opisze cos takiego z pikantnymi szczegółami.

      Obudź się i spróbuj coś naprawić w swoim prawdziwym związku, zanim
      będzie za późno.
Pełna wersja