prosze poradzcie

IP: *.ostroda.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 17:07
mieszkam z chłopakiem od kilku miesiecy niby wszystko jest oki bo bardzo go
kocham a jednak nie wiem czy ten zwiazek nie powinien sie zakonczyc poniewaz
nudze sie troche z nim ,codziennie to samo dla niego zrezygnowalam z marzen
wiec mecze sie w skole ktorej nie lubie ,a co najgorsze bardzo czesto sie
klocimy a raczej to ja sie kloce ale to dlatego ze on jest zamkniety w
soobie i mi nie ufa a to mnie boli ,probowalam juz rozmawiac ale to nic nie
pomaga ,ciagle tylko sie smuce i mam zepsuty humor z jego powodu czy tak
powinno byc ?przeciez go kocham i on mnie tez wiec czemu tak jest?
    • sarna2003 Re: prosze poradzcie 01.12.03, 03:09
      Gość portalu: niepewna napisał(a):

      > mieszkam z chłopakiem od kilku miesiecy niby wszystko jest oki bo bardzo go
      > kocham a jednak nie wiem czy ten zwiazek nie powinien sie zakonczyc poniewaz
      > nudze sie troche z nim ,codziennie to samo dla niego zrezygnowalam z marzen
      > wiec mecze sie w skole ktorej nie lubie ,a co najgorsze bardzo czesto sie
      > klocimy a raczej to ja sie kloce ale to dlatego ze on jest zamkniety w
      > soobie i mi nie ufa a to mnie boli ,probowalam juz rozmawiac ale to nic nie
      > pomaga ,ciagle tylko sie smuce i mam zepsuty humor z jego powodu czy tak
      > powinno byc ?przeciez go kocham i on mnie tez wiec czemu tak jest?

      kochasz go kochac, ale nie jego bo go nie znasz.

      moja rada?

      poszukaj innego, przespij sie i zobaczysz ze to tak samo smakuje, a czasem
      lepiej.....

      zycie ucieka i nie marnuj go.........sarna.
      • dadaczka Re: prosze poradzcie 01.12.03, 09:53
        yyy, przepraszam, a czego się spodziewałaś? Że każdy dzień będzie świętem?
        Fajerwerki i róże? Nie da się tak.

        Jak go kochasz, to go kochaj na codzień i nie kłóć się, bo niby co on ma
        zrobić? Pomyśl raczej Ty o tym, co zrobić, żeby się ZDARZAŁY święta w Waszym
        życiu, zaproponuj coś, podejmij jakieś działanie, żeby nie było szaro i
        monotonnie - wspólny wypad gdzieś na weekend, może basen albo długi spacer w
        sobotę, koncert, kino, piwo w jakimś fajnym pubie - jest tyle możliwości.
        Jeśli nie będzie żadnego porozumienia pod tym względem - to już faktycznie
        ciężko. Ale codzienność to codzienność, nie ma co fajerwerków oczekiwać, tylko
        wspierać się nawzajem w tej codzienności i sobie jej nie utrudniać. Jak
        będziesz postępować tak, jak do tej pory, to facet - mimo uczuć - nie wytrzyma
        w końcu i ucieknie, no bo ileż można samych pretensji słuchać?

        Piszesz, że Ci nie ufa, że jest zamknięty - to pozór pewnie, po prostu
        mężczyźni są inni niż my i trzeba to przyjąć. On pewnie nie ma potrzeby mówić
        o tym, co przeżywa i jak przeżywa. A i te uczucia są inne - w nas, kobietach,
        uczucia "kotłują się" stale, są na wierzchu i pod spodem, mężczyźni
        najcześciej "na wierzchu" mają spokojną wodę, do tego dążą (bo ileż można żyć w
        napięciu, jak się "nawalczą" w pracy i w środowisku, to chcą trochę odsapnąć),
        a jeśli się "zakotłuje" - no bo przecież jednak się "kotłuje" - to niżej,
        głębiej - i nie zawsze to musi być pokazane. Heh, jeśli "na wierzchu" się
        pojawi ślad "kotłowania" - to już najczęściej nie jest dobrze. Zaznaczam, że
        piszę - na podstawie własnych obserwacji - o mężczyznach w miarę
        zrównoważonych, zdarzają się typy "histeyczne", które przeżywają non-stop - i
        to jest dopiero nie do zniesienia! - bo taki facet jest stale zajęty sobą i
        swoimi przeżyciami.

        Cierpliwości życzę w docieraniu się. To, co przeżywasz jest normalne, możesz
        się tylko zastanawiać, czy Wasze uczucia były na tyle silne, że warto było
        podjąć decyzję o zamieszkaniu razem.

        A co do szkoły - jak się męczysz, to nie ma innej, która by Ci bardziej
        pasowała? Pomyśl, może jest jakaś szansa?
    • Gość: laurka Re: prosze poradzcie IP: *.anax.pl 05.12.03, 09:13
      sprawa jest chyba banalnie prosta..gosciu zabral ci wolnosc w doslownym
      rozumieniu tego slowa,ogranicza ciebie i wiesz sprawia tym samym ze czujesz sie
      zamknieta jak zwierzatko..co zrobic?..wyjdz do ludzi,zacznij robic to co tobie
      odpowiada,nie daj mu sie stlamsic..jezeli on mimo wszystko nie zrozumie swojego
      bledu ,trudno,trzeba sie rozstac..ja rozumie ze ludzie sa zamknieci ,ale to nie
      tlumaczy zabierania komus swobody i tym samym checi do zycia
      trzymaj sie cieplutko:)
Pełna wersja