bulciaak
14.04.09, 23:52
Witam!
R. poznałam na studiach. Zainteresowałam się nim już pierwszego dnia, kiedy go tylko zobaczyłam, mimo że byłam w stałym związku. Oczywiście wtedy nie myślałam o nim jako o kimś więcej.
Zbliżyliśmy się do siebie kiedy okazało się, że oboje uwielbiamy śpiewać. Wtedy też zaczęły się wypady na karaoke. Początkowo po zajęciach, później umawialiśmy się także w dniach wolnych od nauki, często tylko we dwoje. Kiedy umówiliśmy się pierwszy raz w dniu kiedy nie było zajęć na powitanie pocałował mnie w policzek. Byłam tym mocno zaskoczona, bo znaliśmy się wtedy może z półtora miesiąca i nie mieliśmy super kontaktów, poza tym byłam w związku. Pocałunek na dzień dobry i na do widzenia był za każdym razem kiedy się gdzieś spotykaliśmy. Na imprezach też się robiło coraz goręcej. Często się przytulaliśmy pod pretekstem, "jak się cieszę, że ciebie poznałam/em", bywały też cmoki w policzek.
Pewnego razu gdy poszliśmy pośpiewać z jego znajomym R. przeholował z alkoholem. Kiedy siedziałam obok niego wymówił moje imię jakby się chciał o coś spytać, odwróciłam głowę, a on pocałował mnie w usta. Potem zaczął mi mówić, że on czeka na swoją jedyną, i że wie że ja niedługo rozstanę się z M., bo nie jestem z nim szczęśliwa, ale on jest cierpliwy i na swoją połówkę będzie czekał tak długo jak będzie trzeba, powiedział mi też że jestem jego prawie że ideałem, tylko że nie mam blond włosów. Obsypywał mnie komplementami w stylu, że mnie bardzo lubi, że jestem bardzo mądra jak na swój wiek, że podziwia mnie za silną wolę itp. Na końcu dodał, że mnie wcale nie podrywa i traktuje jako przyjaciółkę.
Miesiąc później mój związek się rozpadł (R. nie miał z tym nic wspólnego.) Kiedy R dowiedział się o tym (po dwóch tygodniach) zaproponował wyjście na karaoke. Przed pójściem śpiewać siedzieliśmy w barze z jego kolegami i rozmawialiśmy o koledze, którego dziewczyna która nie je mięsa. On się spytał mnie czy ja jem, odpowiedziałam, że tak, a on stwierdził, że to dobrze.
Kiedy byliśmy już w lokalu powiedziałam mu, że mi się podoba. On wtedy stwierdził, że to nie jest rozmowa na tą chwilę (byliśmy po kilku piwach).
Następne nasze wyjście to był lokal, w którym oprócz śpiewania można też potańczyć. Wyrwałam go więc na parkiet i czując, że się do mnie klei pocałowałam go delikatnie w usta. On ten pocałunek odwzajemnił o wiele większym i tak nam minął wieczór na ciągłym przytulaniu się i całowaniu. Było bardzo gorąco. Patrzył mi się w oczy tak, jakby chciał mnie zjeść, ja się czułam jak w siódmym niebie. Ciężko to opisać. Przy stoliku powiedział mi, że nie chce być ze mną, bo nie jest gotowy na związek i że wciąż porównuje dziewczyny do swojej byłej (był w 5letnim związku, który się zakończył na początku jesieni ubiegłego roku), ale usłyszałam też, że mu się podobam.
Na następnych imprezach było już gorzej, chociaż wciąż mnie całował na powitanie, czasem w policzek, czasem w usta. Ja nie mogąc się powstrzymać ciągle łapałam go za rękę, lub pod rękę, czasem z nienacka go cmoknęłam w policzek.
Raz rozmawialiśmy o nas. Powiedział, że traktuje mnie tylko jako przyjaciółkę.
Po tym odpuściłam, a on nie odzywał się do mnie jakieś 3 tygodnie albo dłużej. W końcu napisał, czy idę z nim i jego koleżanką pośpiewać. Zgodziłam się. W klubie nie dotknęłam go ani razu, nie złapałam pod rękę. Nic. Jego znajoma miała aparat. Kiedy szliśmy na herbatę na stare miasto, R chciał, żeby zrobiła nam wspólne zdjęcie, do którego mnie mocno przytulił (jak tylko dostał cd z fotkami, to zdjęcie umieścił na swoim profilu na nk)
Ostatnio trochę mnie poniosło i znów zaczęłam go łapać za rękę. Raz spytałam, czy mogę go przytulić. Odpowiedział, że nie. Wynikła z tego rozmowa, w której powiedział mi, że traktuje mnie jako przyjaciółkę, choć wie, że najlepiej byłoby mnie spławić, ale za bardzo mnie lubi żeby to zrobić, że nie chce mieć żadnej dziewczyny przez kilka lat. Powiedział mi też, że nie chce się tylko ze mną przespać, bo to by wszystko zepsuło między nami, że najlepiej będzie jak zacznę podrywać innych facetów. Na pytanie kim dla niego jestem odpowiedział, że między przyjaciółką, a kimś innym.
Ta rozmowa odbyła się niedawno. Niby da znak życia (wysłał mi dwa linki i nawet ustawił sobie opis na gg ze mną w roli głównej), ale na moje wiadomości już nie odpisuje
Kompletnie nie wiem co mam teraz robić. Bardzo mi na nim zależy, ale nie jestem w stanie zrozumieć kim dla niego jestem. Jak mam się wobec niego zachowywać? Czy naprawdę jestem dla niego tylko koleżanką, czy ma on w sobie jakieś blokady i boi się mieć mnie za kogoś więcej?