Problemy malzenskie

12.05.09, 15:10
Jestesmy malzenstwem od 20 lat.
2 lata temu maz zostal zdiagnozowany ze ma powazna chorobe ktorej
jednym ze skutkow jest brak ochoty na sex a jesli sie juz zmusi to
nie wychodzi nic z tego. Takze nie kochalismy sie juz jakies 3 lata.

Prubuje byc wyrozumiala. Nie wywieram przsji. Ale on nic w tej
dziedzinie nie chce robic. A o zadnych tabletkach nie ma mowy. Takze
jest jak jest. Wszelkie okazywanie ciepla i czulosci tez zaniklo.

Naprawde nie wiem co z tym zrobic. Nie chce rozbijac naszego
malzenstwa bo inne aspekty sa pozytywne. Ale coraz bardziej jest mi
brak mezczyzny.

Czy tu jest jakies sensowne rozwiazanie?

    • dzikoozka Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:20
      może Twoj mąż sam odczuwa depresje z tego powodu?
      Próbowałas rozmawiać z nim na ten temat?
      Nie wiem jakiego rodzaju ma problemy zdrowotne, może viagra by mogła
      pomóc?
      • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:22
        Rozmawialam.
        Viagra by pomogla ale on nie chce zadnych proszkow brac.
        Wyglada na to ze jemu ten stan rzeczy odpowiada.


        • dzikoozka Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:26
          Ale Tobie nie odpowiada. Spytaj go, czy nie bedzie miał nic
          przeciwko kochankowi.
          Jeśli będzie, to musisz sie zastanowić, czy wolisz z nim zostać czy
          odejsć...bo to jest jego zła wola, jeśli nie chce się leczyć.
          • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:32
            Odejscie nie wchodzi w rachube bo zbudowalismy razem bardzo wiele.
            Poza tym jest jeszcze dziecko dla ktorego jest idealnym ojcem.

            Kochanek? Moze to by bylo rowiazanie ale znalezienie takiego z
            odpowiednim profilem to troche chyba trudne jest. A jednorazowych
            skokow w bok to ja wogole nie popieram. I wogole czy posiadanie
            kochanka zmiejszy problem i nie wiecej go skomplikuje?
            • dzikoozka Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:39
              być moze skomplikuje, jak sie zakochasz, oczywiście to moze rodzić
              kolejne problemy, ale skoro do Twojego męża nie dociera, że mógłby
              cos zrobić dla Ciebie....
              Ale czego właściwie oczekujesz? Sprawa jest prosta, albo kochanek,
              albo kontynuacja stanu obecnego. W takim przypadku pozostaje
              wibrator ....
              My nie przekonamy Twojego męża do tego, żeby mu się chciało.
            • gujanam Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:39
              kochanka znaleźć nie jest trudno, jestem na jednym portalu
              randkowym, bo chłopa fajnego poszukuję ;), ale non stop mam
              propozycje od Panów na stały związek-romans, nie tylko takie
              jednorazowe akcje ich interesują....
              co Ci szkodzi?
              • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:50
                Wszystko OK tylko ze to bedzie zdrada malzenska. A nie to sobie
                przyzekalismy i po drugie czy cos takiego moze dzialac na dluzsza
                mete?
                • stary.kawaler Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 23:17
                  Tzn. pytasz meza wprost o to, czy moze braz pod uwage twoje potrzeby
                  i zaspokajac je z pomocą srodkow farmakologicznych? Czy dajesz do
                  zrozumienia, ze masz ochote na seks i on mógłby, tylko ma na to
                  wazne wymowki? Chodzi mi o to, czy przedstawilas mu wprost,
                  delikatnie, ale jednoznacznie, ze masz z tym problem i potrzebujesz
                  go? I co on na to?
                  Wychodze z zalozenia, ze po tylu latach mozna wprost mowic o swoich
                  potrzebach, lub przynajmniej partner zdaje sobie z ich istanienia
                  sprawe.
                  Bo, jezeli jest tak, ze rozmawiasz z nim o tym, ze ci tego brakuje,
                  a on wykorzstuje chorobe, zeby unikać, to prawdopodobnie przestal
                  postrzegac cie jako obiekt erotyczny.
                  W tym kontekscie moznaby uznac, ze przysiega w zakresie potrzeb
                  seksualnych nie obowiazuje i mozesz sobie znalesc kogos, kto byc
                  moze bedzie kandydatem na kochanka.
                  Dzikoozka ma rację (jak zwykle :).
                • gujanam Re: Problemy malzenskie 13.05.09, 12:24
                  takie układy ciagną się czasami latami :)
                  • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 13.05.09, 14:57
                    Ale czy wchodzenie w taki uklad nie stanowi zdecydowanego zagrozenia
                    dla tego co jeszcze w zwiazku zostalo? A zostalo wiele a nawet
                    bardzo wiele.

                    A moze jest sposob na to zeby to zagrozenie ograniczyc? A jelsi jest
                    to jak?

                    Dziekuje za wszystkie komentarze.
                    Jak widac sa rozne poglady na ta sprawe.



    • katz3 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:41
      Lepsze forum na takie sprawy: tu
    • malomowny_stas Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 15:58
      niezalezna39 napisała:

      > Jestesmy malzenstwem od 20 lat.

      oooo...po dwudziestu latach nie jeden zdrowy facet nie ma ochoty na sex z
      żoną...one zazwyczaj są święcie przekonane, że kładąc się do łóżka w papilotach
      na głowie i leżąc obok jak skała robią wszystko na co je stać w kwestii
      zachęcić, pobudzić, rozpalić, itd...
      • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 16:11
        O to akurat nie chodzi.

        Po 20 latach jestem nadal dobra w tym departamencie. Wiem ze sie
        podobam mezczyznom bo pracuje w srodowisku gdzie faceci stanowia 80
        procent pracownikow. Nie sadze jednak zeby romansowanie lub inne
        tego typu akcje w pracy bylo sensowne. Jestem za bardzo
        profesjonalna zeby to robic.

        Jesli chodzi o potencjal intelektualny to tez mi niczego nie
        brakuje. Stac mnie tez na zamowienie kogos na godzine czy sto
        godzin - ale to tez nie moj styl.

        Takze reasumujac tu nie jest przypadek zaniedbanej glupiej baby:))






        • malomowny_stas Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 16:40
          niezalezna39 napisała:

          > O to akurat nie chodzi.
          >
          > Po 20 latach jestem nadal dobra w tym departamencie. Wiem ze sie
          > podobam mezczyznom bo pracuje w srodowisku gdzie faceci stanowia 80
          > procent pracownikow.

          > Takze reasumujac tu nie jest przypadek zaniedbanej glupiej baby:))

          rozumiem, jesteś atrakcyjną kobietą, ale...czy wiesz napewno co kręci twojego faceta, co mogłoby być dobrą zachętą? oczywiście chodzi o sex, bo jest wiele możliwości...
          • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 16:58
            18 lat wiedzialam i nadal wiem.

            problem w tym ze on jest chory i ta choroba powoduje to ze
            naturalnie juz nie moze a farmakologicznie sobie pomoc nie chce. I
            co ja mam z tym zrobic?
        • krostanadupie Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 16:59
          Moze zwyczjnie juz nie moze.
          Natury nie oszukasz.
          • niezalezna39 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 17:08
            OK wiec jesli zakaladamy ze juz nie moze i juz moc nie bedzie mogl
            to ja w wieku 39 lat mam poprostu to zaakceptowac i w porywach
            zaspokoic sie wibratorem?

            Poza tym jesli nie moze to sa srodki farmakologiczne ktore moga
            ludziom w takiej sytuacji pomoc, czego jednak on nie potrafi
            zaakceptowac.
            • krostanadupie Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 17:26
              > Poza tym jesli nie moze to sa srodki farmakologiczne ktore moga
              > ludziom w takiej sytuacji pomoc, czego jednak on nie potrafi
              > zaakceptowac.

              Woli zyc bez seksu niz zejsc na zawał.
              Zrozum go kobito.
              Trzeba było sobie szukac młodszego.
            • malomowny_stas Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 17:50
              niezalezna39 napisała:

              > Poza tym jesli nie moze to sa srodki farmakologiczne ktore moga
              > ludziom w takiej sytuacji pomoc, czego jednak on nie potrafi
              > zaakceptowac

              cóż, skore on nie chce leczenia farmakologicznego...to z jego strony raczej egoistyczne podejście, musi dobrze wiedzieć, że jesteś uczciwa i nie zdradzisz...39 lat, jeszcze kawał życia przed tobą, heh...może by tak zastosować dylemat " leczysz się albo zdradzę " wiem, plotę pzdury...
              • polam5 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 18:11
                Masz racje - nie tedy droga. Ego czy duma meska niestety jest mocnym stymulantem
                a "niemoc" jednym z najgorszysch rzeczy do koroch mezczyzna chce sie przyznac i
                kiedy sie postawi go pod lufa pistoletu to rezultaty nie trudno przewidziec.
                Zwiazki dobre na pewno maj wystarczjaco dobra komunikacje aby znalezc wlasciwy
                moment i wlasciwy sposob na sprobowanie tego co jest mozliwe. Oczywiscie jesli
                zona postawi to w sposob "to jest Twoj problem i chce abyc Ty to zalawil" to
                szkoda czasu. Jedynie mozna to zrobic kiedy problem sie postawi jako "To nie
                Twoj problem ale Nasz i nie Twoja wina ale czynnink niezalezny. Zdajemy sobie
                sprawe ze tylko oboje mozemy to rozwiazac i jesli bede wiedziec jak Ci pomoc to
                zrobie wszystko co mozliwe poniewaz Cie kocham i Ty na pewno tez bo mnie
                kochasz. Nie mamy nic do stracenia a wszystko do zyskania"
            • polam5 Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 17:54
              Najlepsze rozwiazanie to chyba to co proponujesz poniewaz kazde inne rozwiazanie
              typu kochanek zrobi byc moze wiecej zlego niz dobrego a jak sama sobie zdajesz
              sprawe dla mezczyzn fakt ze "nie moga" moze byc ogromnie stresujacy. Jednak
              jesli was laczy tak wiele i macie dobra komunikacje to chyba tylko potrzeba
              czasu, cierpliwosci i wzajemnego zrozumienia. Rozmowy na ten temat na pewno nie
              sa latwe ale wydaje mi sie ze jest nadzieja. Kiedy maz potrafi zrozumiec ze jest
              to wazne dla Ciebie i wazne dla waszego zwiazku i moze tylko umocnic was zwiazek
              to wydaje mi sie w koncu zrozumie. Jest to tylko kwestia wlasciwego podejscia
              aby nie zmuszac ani nie sugerowac bezposrednio czy tez "przeprowadzac powazne
              rozmowy" ale tak rozmawiac jak z przyjacielem aby jemu sie wydawalo ze to jego
              idea i ze to on robi z wlasnej woli aby sobie i Tobie zrobic przyjemnosc...
              Kobiety to potrafia i Ty pewnie tez.. w koncu za kazdym sukcesem mezczyzny stoi
              madra kobieta...
            • wilczypajak Re: Problemy malzenskie 13.05.09, 08:27


              > OK wiec jesli zakaladamy ze juz nie moze i juz moc nie bedzie mogl
              > to ja w wieku 39 lat mam poprostu to zaakceptowac i w porywach
              > zaspokoic sie wibratorem?
              >
              > Poza tym jesli nie moze to sa srodki farmakologiczne ktore moga
              > ludziom w takiej sytuacji pomoc, czego jednak on nie potrafi
              > zaakceptowac.


              Chyba przeceniasz skuteczność środków farmakologicznych. Podejrzewam, że jak
              Twój mąż łyknie Viagrę, to nic nie pomoże, bo z tego co słyszałem (sam nie
              próbowałem bo takiej potrzeby na razie nie było), to Viagra może przywrócić
              możliwości a nie chęci.
              Jesteś w trudnej sytuacji, bo niezależnie, co wybierzesz, to nie będzie to dobre.
              Znam małżeństwo w podobnej sytuacji jak Ty, tzn. jest odwrotnie, to żona jest
              chora poważnie i nie ma mowy o seksie, mąż wybrał seks na boku (z koleżanką z
              pracy). Ona się podobno o tym dowiedziała, szczęśliwa nie była, ale nadal są razem.
              Niedobór seksu może być bardziej dotkliwy niż się niektórym wydaje, zwłaszcza
              jak obiekt pożądania jest obok w tym samym łóżku. Co wybrać życie w ascezie, czy
              skok w bok? Trudne pytanie. Jak jest właściwa odpowiedź nie wiem.
              • real_kfiatuszek Re: Problemy malzenskie 13.05.09, 11:16
                Znam małżeństwo w podobnej sytuacji jak Ty, tzn. jest odwrotnie, to
                żona jest
                > chora poważnie i nie ma mowy o seksie, mąż wybrał seks na boku (z
                koleżanką z
                > pracy). Ona się podobno o tym dowiedziała, szczęśliwa nie była,
                ale nadal są ra
                > zem.


                Jaki szlachetny!
                Dla mitycznego dobra rodziny i dziecka pewnie wybrał skrzywienie
                kręgosłupa.
    • grassant Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 19:35
      niezalezna39 napisała:
      >
      > Czy tu jest jakies sensowne rozwiazanie?
      >
      ruski sołdat
    • showmessage Re: Problemy malzenskie 12.05.09, 22:53
      Obudź się.
      >Takze nie kochalismy sie juz jakies 3 lata.
      > Prubuje byc wyrozumiala.
      >Wszelkie okazywanie ciepla i czulosci tez zaniklo.
      >Nie chce rozbijac naszego
      > malzenstwa bo inne aspekty sa pozytywne.
      Przez chwilę się posłuchaj. Czy tak mówi ktoś o szczęśliwym związku? Pozytywne
      aspekty przy braku ciepła? Gdzie wzajemne przyciąganie? Teraz się zastanów czy
      nadal tak chcesz żyć. Nie ma żadnego sensu zmuszać kogoś do czegoś co po prostu
      zlewa. Po prostu do tego trzeba woli obojga i nic tu nie poradzisz. Moja rada,
      zrobić ostatnią rozmowę skoro widzisz jakieś pozytywy sytuacji. W tej rozmowie
      powiedzieć jak Ci źle. Nic nie zarzucać, nie krytykować, nie podawać rozwiązań.
      Jedynie powiedzieć co czujesz, szczerze i bez przemilczania. To jest ostatnia
      rozmowa więc możesz być we wszystkim szczera. Jeśli po tej rozmowie nie
      zobaczysz żadnego działania, próby poprawy kontaktów miedzy wami (nie mówię tu
      że gość zaraz wskoczy Ci do łóżka, bo chodzi tylko o widoczną dobrą wolę
      naprawy) to odejdź i nawet się nie oglądaj bo nic już nie ma.
      • polam5 Re: Problemy malzenskie 13.05.09, 00:51
        Ty piszasz jak osoba 18 letnia. Nie widzisz ze kobieta chce utrzymac zawiazek a
        nie rozwalic? Malzenstwo i rodzina to nie biznes...
        Czy przysiega malzenska "na dobre i na zle" w zaszdzie znaczy "tylko na dobre"
        ?? Za strach sluchac ze ktos moze udzileac takich. Chcial(a) bys aby Ciebie tak
        kiedys potraktowano kiedy zachorujesz i staniesz sie niewygodny(a)???
        Nieuzyteczny przedmiot wiec na smietnik i zamienic na nowy.....
        • showmessage Re: Problemy malzenskie 15.05.09, 02:03
          Dzięki za tą 18. :D Co ma utrzymywać? Coś czego już nie ma? Wiesz niby wszystko
          można ciągnąć w nieskończoność (zwłoki też) jednak jaki ma sens się umartwiać?
          Dla mnie małżeństwo to kawałek papieru upraszczający sytuację prawną. Nigdy by
          mi nie postało w głowie żeby zatrzymywać kogoś przy sobie na siłę, a zwłaszcza z
          powodu "bo tak trzeba". Uważam, że to jest wręcz słabość na którą bym sobie nie
          pozwolił. Cóż Ty może jesteś innej konstrukcji, z gatunku tych co to w cięższych
          momentach użalają się nad sobą i zawracają wszystkim d... zamiast po prostu
          wyjść i dać żyć normalnie. ;)
          • polam5 Re: Problemy malzenskie 15.05.09, 19:07
            Kazdy zwiazek ma swoje wazne i te mniej wazne wartosci. Jesli najweiksza
            wartoscia jest seks to jedno ale jesli nie to inna sprawa ale nawet jesi seks
            nie jest najwazniejszy to wcale nie znaczy ze nie jest wazny i nie chcialoby sie
            porawic...
            Jesli ktos jest gotow na podeptanie rodziny tylko dlatego ze malzonek jest chory
            i to jest to zwiazek oparty glownie na prymitywnych instynktach.
            • showmessage Re: Problemy malzenskie 16.05.09, 19:31
              Związek ma sens tylko kiedy partnerzy czerpią przyjemność z bycia razem, kiedy
              czują do siebie to iskrzenie, kiedy widzą wyłącznie u swego boku partnera. Każda
              inna opcja to tylko układ, przyzwyczajenie, rutyna, czasem wygoda bo po co się
              przemęczać i zmieniać to co jakoś tam działa... Trochę jak z tym traktorem ze
              skeczu. Przychodzi gość i mówi, że traktor się zepsuł. Na to drugi - A co mu się
              stało? -No koło się zepsuło. -Ale trzy są dobre!
              Właśnie o to chodzi nie pojedziesz za daleko traktorem z trzema dobrymi, ale
              możesz siać propagandę że traktor ma trzy dobre i tylko jedno zepsute. Jest
              prawie dobry, tylko że do niczego...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja