grenzoid
14.05.09, 13:01
Spory czas temu pewien o wiele starszy ode mnie znajomy (już prawie starszy
pan) powiedział mi, że kobiety w większości nie mają swoich prywatnych pasji i
zainteresowań. Kłóciłem się, bo nie znoszę uogólnień. A jednak coś w tym jest.
Rozglądam się dookoła i widzę, że pośród moich kumpli właściwie każdy coś tam
sobie robi poza pracą. Jeden śmiga na rowerze, drugi z trzecim ma kapelę,
czwarty grywa w klubach, następny ciągle ulepsza swój samochód, a jeszcze
jeden działa społecznie. A wśród pań jakoś mało widuję osób szczerze i z
radością oddanych jakimś regularnym twórczym, rozwojowym zajęciom. Przypadek ?