Moje drugie malzenstwo..

15.05.09, 04:04
..po roku-sypie sie i nie ma dla niego ratunku.
Jeszcze nigdy,zaden mezczyzna mnie tak nie "oplul" jak moj drugi
maz...
Wszystko mnie "boli" i szczescie ze mam dla kogo zyc....
    • kobieta_na_pasach Re: Moje drugie malzenstwo.. 15.05.09, 11:10
      to malzenstwo to zostalo zbudowane na czyims nieszczesciu czy nie?
      chodzi mi to, czy spotykalas sie z nim, zanim sie rozwiodl z
      pierwsza zona.

      ewa452 napisała:

      > ..po roku-sypie sie i nie ma dla niego ratunku.
      > Jeszcze nigdy,zaden mezczyzna mnie tak nie "oplul" jak moj drugi
      > maz...
      > Wszystko mnie "boli" i szczescie ze mam dla kogo zyc....


      a
      • ewa452 Re: Moje drugie malzenstwo.. 16.05.09, 10:44
        [i]..zanim Go poznalam,zona wyprowadzila sie z 15 letnim synem od Niego,do
        innego mezczyzny .Wystapila o rozwod.
        • titta Re: Moje drugie malzenstwo.. 30.05.09, 23:32
          A ty oczywiscie uznalas "ze to zla kobieta byla". Rozwodnika (i nie
          tylko) trzeba dobrze poznac-jak odnosi sie do swojej rodziny
          (rodzicow), innych ludzi (glownie tych ktorych niespecjalnie lubi),
          a potem dopiero sie wiazac...
    • polam5 Re: Moje drugie malzenstwo.. 15.05.09, 19:01
      Czyzby sie potwierdzalo stwierdzenie ze "ten drugi Ci pokaze ze ten pierwszy nie
      byl az taki zly"?
      • ewa452 Re: Moje drugie malzenstwo.. 16.05.09, 10:42
        ten pierwszy to byl i jest dran I sortu.Oszukal i oszukuje ludzi..sciga go
        policja w calej Polsce.Kilka kobiet rowniez...A byl moim I mezczyzna,z lawki
        szkolnej.


        I nie potwierdza sie stwierdzenie,o ktorym piszesz...
        • jes.its.mi Re: Moje drugie malzenstwo.. 16.05.09, 12:14
          Przykro mi z powodu twoich doświadczeń życiowych, życie nieźle dało ci w kość z
          tego wygląda.
          Jesteś pewna, że to koniec twojego małżeństwa? Nic się nie da z tym zrobić i czy
          jesteś pewna, że chcesz się rozstać?

          Pamiętaj, że co nas nie zabije, to nas wzmocni.
          Powodzenia
          • ewa452 Re: Moje drugie malzenstwo.. 16.05.09, 22:22
            ..ponioslam porazke.... .Ogromna.Dzisiaj niczego nie jestem pewna.Dziekuje za
            wsparcie.Pozdrawiam
    • tygrysio_misio Re: Moje drugie malzenstwo.. 16.05.09, 22:44
      wiesz,ze pierwsza zona sie wyprowadzila od Twojego meza... a sprawdzilas go
      doszczednie pod wzgledem przyzcym, dlaczego nie byl najcudowniejszy dla zony i
      dlaczego wybrala innego?

      skoro piszez,ze pierwszy maz byl draniem... i jednoczesnie byliscie ze soba od
      szkolnej lawki to moze masz zachwiane spojrzenie na mezczyzn??

      byc moze za szybko chcialas zlapac nastepnego (tak jakbys byla zdesperowana i
      musiala brac co popadnie)?

      a moze to Ty masz wredny charakter? :-)

      skoro ten nowy zwiazek sypie sie tak wczesnie to pewnie nic z niego nie
      bedzie....zapewne musisz mocno przemyslec sprawe jak najbardziej obiektywnie...
      i troche odpoczac od zwiazkow... i przede wszytskim nie zalamywac sie i nie
      stawac sie zgorzkniala, zatwardziala samotnica, "bo wszytskie samce to penisy"
    • sienmuza Re: Moje drugie malzenstwo.. 22.05.09, 11:13
      Ale dlaczego się sypie? Może jeszcze nie wszystko stracone?
      • marguyu Re: Moje drugie malzenstwo.. 22.05.09, 12:04
        "> Ale dlaczego się sypie? Może jeszcze nie wszystko stracone?"

        Jesli ewa ze swoim doswiadczeniami doszla do konkluzji, ze sie
        sypie - to sie sypie i nie ma czego ratowac. Niech ratuje siebie i
        dziecko.
        Lepiej byc sama niz w byle jakim towarzystwie.
        • sienmuza Re: Moje drugie malzenstwo.. 22.05.09, 12:13
          Mówisz to z doświadczenia czy z teorii? Kobieta z jednym dzieckiem
          poradzi sobie jeszcze jakoś ale gdy tych dzieci jest więcej...to nie
          wiem czy nielepiej sie męczyć ale mieć zapewniony byt. Chodzi tu
          także o byt dzieci.
          • marguyu Re: Moje drugie malzenstwo.. 22.05.09, 21:43
            "to nie
            > wiem czy nielepiej sie męczyć ale mieć zapewniony byt. Chodzi tu
            > także o byt dzieci. "

            Jak powszechnie wiadomo konfliktowe pozycie rodzicow "doskonale"
            wplywa na dzieci. Wrecz nie ma nic lepszego zeby zwichrowac im zycie.

            Co do doswiadczenia to w ciagu mego dosc juz dlugiego zycia
            widzialam wystarczajaco duzo takich sytuacji.
            Zapomnialas o jeszcze jednym. W wielu takich zwiazkach na sile
            i "dla dobra dziecka" (tak jakby dziecko bylo nierozumnym idiota nie
            widzacym i nieczujacym parszywej atmosfery w domu) faceci budza sie
            kolo 40- 50 i daja poteznego kopa od dawna niekochanej zonie.
            I wtedy to jest dramat.
            Inny wariant to "udawanie do konca" czyli do konca zycia w piekle.
            Jesli chcesz tak zyc, to twoja sprawa, ale nie radz tego innym.
    • think-thank Re: Moje drugie malzenstwo.. 27.05.09, 11:00
      nie martw się - do trzech razy sztuka
      • beasingiel_44 Re: Moje drugie malzenstwo.. 29.05.09, 17:55
        bez pospiechu mozna zyc ze soba bez zawierania zwiazku malzenskiego sprawdzic sie dopasowac a jak zachodzi potrzeba dotrzec i wtedy mozna myslec o zalegalizowaniu

        pospiech i owszem ale nie przy takich sytuacjach

        moze zbyt pospiesznie zdecydowalas sie na ten drugi zwiazek i teraz dopiero otworzyly ci sie oczy ale sprobowac zawsze mozna , moze to tylko chwilowe zadraznienie w twoim nowym zwiazku moze kryzys minie i dotrzecie sie oboje... wszystko w waszych rekach nikt z nas tu piszacych nie zrobi nic za was

        bierz sie za poprawe sytuacji inaczej nic nie osiagniesz

        powodzenia
      • squirrel-ka Re: Moje drugie malzenstwo.. 29.05.09, 21:08
        I tak, i nie.
        Może wzorce przekazane przez rodziców. Chodzi mi o przemoc w rodzinie, odnosi
        się do jej kolejnych wyborów mężczyzny "życia". Nie wiem, nie widziałam, nie
        byłam. Ale jeśli kobieta szuka dominującego mężczyzny, to jest jej wybór
        podświadomy. Np. jak tatuś tłuk mamusię, to ona mówiła "jak bije, to kocha."
        Analogicznie jest z przemocą psychiczną. Jeśli słyszała od dziecka - "Ty pier...
        idiotko..." To facet który będzie ją doceniał, nie będzie dla niej wzorem
        męskości. Ktoś kto ją upokorzył, będzie dla niej wzorem mężczyzny. Bo nie za ON
        innego wzorca. Taka kobieta będzie szukać agresywnego mężczyzny, nie partnera do
        związku.
        Niestety w co trzeciej rodzinie w Polsce dochodzi do przemocy fizycznej i
        psychicznej. To przenosi się na kolejne pokolenia. Błędne koło się zamyka.
        Chcemy, ale nie możemy pomóc. To potrzebna jest pomoc psychoanalityka, nie
        przypadkowych ludzi na forum.
        Choć zdarzają się jednostki, które próbują.
    • szary.bury Re: Moje drugie malzenstwo.. 15.07.09, 15:29
      ewa452 napisała:

      > ..po roku-sypie sie i nie ma dla niego ratunku.
      > Jeszcze nigdy,zaden mezczyzna mnie tak nie "oplul" jak moj drugi
      > maz...
      > Wszystko mnie "boli" i szczescie ze mam dla kogo zyc....

      Droga Ewo!
      Czy Twój mąż był pijany kiedy Cię "opluwał"? Wystarczy, żeby jedno z
      małżonków popijało a związek się na pewno rozpadnie.
      Bo jeśli Ci powiedział jakieś raniące słowa na trzeźwo, to może był
      wzburzony i nie potrafił się spokojnie wysłowić - w takim wypadku
      warto porozmawiać o tym spokojnie i powiedzieć mu że Cię zraniły
      jego słowa ale i też wysłuchać o co mu szło.
      Trzecia możliwość jest według mnie taka, że po prostu Ty masz tak
      czy inaczej dosyć tego związku i wszystko przyjmujesz jako jego
      winę. To na pewno nie doprowadzi do zgody bo Ty jej nie chcesz i
      wtedy wszystko Cię zaboli.

      Pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja