kremniveaa
15.06.09, 12:46
Potruj i tutaj.
Choc mam juz pewna wersje, to jednak zapytam.
Poznalam kogos.
Byl etap lozkowy.
"Po" powiedzial, ze spal z moja znajoma, ze bal sie ze sie zakocha i
zakonczyl historie z nia.
Widywalismy sie troche (raczej w ukryciu, bo...jestem z kims)
Nagle jego dziwne pytanie czy...powiedzialam o "nas" (ja nie widze
zadnych nas,ale to juz szczegol)innej znajomej dziewczynie
Latwo zalapac, ze z nia tez cos...:)
Przyznal sie, bez bicia :)
Nie ma zazdrosci, jest jakies dziwne uczuci...
On wie, ze mam kogos, ze nie rzuce go dla niego, ze nie mysle o byci
z nim, z to tylko zabawa, choc jest nam dobrze razem i jestesmy
bardzo zgrani /nie tylko w lozku/ ale...czemu mowi mi o innych ?
Po co taka szczerosc ? (dodam, ze trudno mnie zrobic w konia, jakis
dziwny instynkt mi pomaga od zawsze, myli sie tylko raz na milion)
On ufa mi, ze sie nie wygadam /ma racje, bo po co mam im cos
mowic?/, ze nie pojde im powiedziec, ze on tez ze mna sypial...
O co biega ???