Seks w pracy

IP: 195.85.227.* 17.12.03, 17:57
Witam, jestem ciekawy ilu z was panowie, i ile z was panie, uprawiało
kiedykolwiek seks w pracy? Ja tego nie doświadczyłem ale mam na to dużą
ochotę i odpowiednią kandydatkę:) Tylko boję się że po tym nasze stosunki
(służbowe i prywatne) ulegną pogorszeniu... Jak z tym u was bywało?
Pozdrawiam.
    • Gość: Jan Re: Seks w pracy IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 17.12.03, 19:46
      U mnie w pracy... prawie codziennie. Sam ze sobą lub z kimś.
    • blueeye26 Re: Seks w pracy 17.12.03, 19:52
      Widać po stylu w jakim piszesz,że nie jesteś do końca zdecydowany i trochę się
      tego obawiasz.Masz żonę?dzieci?-radzę Ci lepiej najpierw pomyśleć o możliwych
      konsekwencjach a potem działać.A co jeśli upatrzona laseczka nagle zacznie
      rozpowiadać o tym co się między wami wydarzyło?-w firmie będzie huczeć od
      plotek a finał taki,że szybko stamtąd będziesz zwiewał,bo będziesz miał tego
      dość. Czy nie prościej znaleźć sobie kogoś spoza tego środowiska???
    • Gość: corgan Gdie zywiosz tam nie ruchajosz.... IP: 217.8.191.* 17.12.03, 20:17
      jak mawiali starozytni rosjanie i tobie tez to radze
      • sociopata Re: Gdie zywiosz tam nie ruchajosz.... 17.12.03, 20:27
        don't stick your dick into company ink. Przewiduje tragiczny koniec zamoczenia
        w pracy. Bedzie ci sie to tak odbijalo ze pilka tenisowa w twojej (autora
        watku) czaszce bedzie brzmiala jak Szopen w porownaniu z tym co bedziesz
        odczuwal przez lata.
        • Gość: Boomerang Re: Gdie zywiosz tam nie ruchajosz.... IP: *.crowley.pl 18.12.03, 14:15
          Miałem takie przeżycie, jakieś 5 lat temu. Była moją asystentką. Po kilku
          zbliżeniach (w pracy i poza pracą) przestała słuchać poleceń. Potem narobiła
          mi problemów, o mało nie straciłem roboty. Nie radzę próbować takich układów...
          • sociopata Re: Gdie zywiosz tam nie ruchajosz.... 18.12.03, 14:53
            "Miałem takie przeżycie, jakieś 5 lat temu. Była moją asystentką. Po kilku
            zbliżeniach (w pracy i poza pracą) przestała słuchać poleceń. Potem narobiła
            mi problemów, o mało nie straciłem roboty. Nie radzę próbować takich układów..."

            Piekne! Chyba najpiekniejszy post na tym pokreconym forum! Dziekuje panu!

            One jak przychodza do pracy to juz sie ustawiaja ktora bedzie komu co cignela.

            Ja mialem raz w innym dziale, w innym budynku tak ze sie nie widzielismy w
            czasie pracy. Prosilem zeby zamknela dziob i nie gadala. Nic nie pomoglo. Ale
            nie wiedziala jednego: ze ja juz planowalem zwolnienie z pracy. Ale miala mine
            jak odszedlem!

            Innym razem inna sama przylazla i wprosila sie na weekend. Po weekendzie od..lo
            jej i miala wyrzuty sumienia. Przyprowadzila nawet swojego chlopaka zeby
            pokazac ze 'go ma'... jakas durna babska logika.

            Jeszcze inna... malo nie skonczylo sie to wieksza rozroba, chociaz dostawalem
            takie informacje ze bylem w fantastycznej sytuacji w firmie.. U kolesia byl to
            wyrok sadowy. Moj kierownik zlapal sie na jakas wariatke a jak zona sie o tym
            dowiedziala to kazala sobie wybudowac dom i zaplodnic. To wspaniale zycie bez
            dzieci ktore sobie tak chwalil zostalo mu zabrane. Musial odejsc z firmy.
            Najgorsze sa te dziwki ktore przychodza na kontrakt do pracy i nie sa stalymi
            pracownikami. Te z gory przychodza zeby sie 'wspac' w te firme. Nic do
            stracenia a wszystko do zyskania. Takich unikac jak ognia.




    • peaker Re: Seks w pracy 18.12.03, 15:23
      Pełno takich samotnych suk kręci się po firmach, licząc ,że złapie faceta
      nieważne czy samotnego, czy żonatego. Łeb taka ufarbuje, wysolariuje się, cipę
      ogoli i myśli, że jest laska. We łbie siano i trociny, ale nogi potrafi
      rozkładać i ciągnąć druta - typowe kwalifikacje kurwiszona. Zaczyna sie
      niewinnie, a potem chce coraz więcej.Od próśb do grózb ( awans, molestowanie
      seksualne, powiadomienie żony, ciąża itd.). Na koniec wystawi ci taki rachunek,
      że się nie pozbierasz. Nie będziesz wiedział, jak się dziwki pozbyć.
      Konsekwencje: konieczność zmiany pracy, rozwód, rozbite życie rodzinne,
      niechciane dziecko.
      • Gość: verte Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 16:59
        Zasada podstawowa:Nie ruszaj dupy z własnej grupy.Będą z tego później kłopoty.
        • zdzichu-nr1 Re: Seks w pracy 18.12.03, 17:52
          Można ewentualnie próbować z ruchawicą, która ma męża i chce się puścić na
          boku. Teoretycznie nie powinna robić tyłów, aczkolwiek wiem po sobie że
          praktyka przeczy teorii. U mnie zaczynały po pewnym czasie pieprzyć o rozwodzie
          z mężem, wspólnym wyjeździe na stałe w nieznane, a nawet o zostawieniu dzieci
          teściom (!!!!!). Słowem tragedia...
      • sociopata Re: Seks w pracy 18.12.03, 18:16
        peaker napisl
        Pełno takich samotnych suk kręci się po firmach, licząc ,że złapie faceta
        nieważne czy samotnego, czy żonatego. Łeb taka ufarbuje, wysolariuje się, cipę
        ogoli i myśli, że jest laska. We łbie siano i trociny, ale nogi potrafi
        rozkładać i ciągnąć druta - typowe kwalifikacje kurwiszona. Zaczyna sie
        niewinnie, a potem chce coraz więcej.Od próśb do grózb ( awans, molestowanie
        seksualne, powiadomienie żony, ciąża itd.). Na koniec wystawi ci taki rachunek,
        że się nie pozbierasz. Nie będziesz wiedział, jak się dziwki pozbyć.
        Konsekwencje: konieczność zmiany pracy, rozwód, rozbite życie rodzinne,
        niechciane dziecko.

        Nastepny doskonaly post. To forum robi sie coraz lepsze. Ciekawe ze dupy
        forumowe siedza teraz cicho.

        • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.03, 14:30
          a co maja pisac??? Wola przeczytac jakimi jestescie kretynami
          • sociopata Re: Seks w pracy 22.12.03, 19:42
            sluchaj, nie obrazaj sie. Oni naprawde fajnie pisza bo to samo zycie. Jak ty
            sie obrazasz tzn jestes bardzo mloda i nie wiesz co sie dookola dzieje.
      • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.03, 14:28
        jestescie smieszni! Wyzywacie je ood kurwiszonow, a sami co??? Jesli sa stanu
        wolnego to im wolno, bo nie rania nikogo, a wy faceci zostawidzie zone z
        dzieciakiem i idziecie sie pieprzyc z inna byc moze czasami ja szantarzujac. I
        kto tu kogo krzywdzi??? Za swoja glupote trzeba poniesc konsekwencje a nie
        zwalac na innych
        • sociopata Re: Seks w pracy 22.12.03, 19:44
          jak pisalem w poprzednim poscie, niektorzy tak robia a reszta by tak chciala.
          Tak sa faceci zaprogramowani: na zwalenie wszystkiego co sie rusza i
          powiekszenie jej jamy ustnej. A wy jestescie zaprojektowane na kurestwo i tak
          jest i to najlepiej polubic.
          • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 22:09
            brak mi slow..... Ochyda- jestescie odrazajacy :(
      • Gość: maja Re: Seks w pracy IP: *.lanet.wroc.pl 05.01.04, 20:55
        ot i meska logika a ten co do tej ciązy sie przyczyni to gdzie miał łep pod
        kierownica.co blondyn tak zawsze kobieta winna a ze cwana to jej plus .
    • peaker Re: Seks w pracy 18.12.03, 18:26
      Każda myśli, że jak się z tobą prześpi, to ma prawo decydować o twoim życiu.
      Zawłaszczy twój wolny czas, portfel, samochód. Będzie ci mówić, jak masz się
      ubierać i dokąd się wybierać - oczywiście z nią. Zamęczy cię smsami,
      telefonami, meilami.Snuć będzie marzenia o wspólnym, nowym, wspaniałym życiu.
      Dręczyć będzie pytaniami, czy ją kochasz, czy ona ci się jeszcze podoba.
      Oczywiście będzie chciała urodzić ci dziecko. Będzie oczywiście koszmarnie
      zazdrosna o wszystko i o nic.
      • Gość: Boomerang Re: Seks w pracy IP: *.crowley.pl 19.12.03, 09:21
        Dokładnie! Tak to właśnie jest! One nie czują umiaru. Powiedz takiej jedno
        miłe słowo, a ona już w swojej chorej głowinie dorobi sobie całą resztę z
        piękną otoczką. Pamiętam jeszcze, jak okropnie czuje się facet, który na
        codzień świetnie sobie w życiu radzi, a przez jakiegoś kurwiszona musi
        zmieniać tak wiele swoich planów... Horror!
        • sociopata Re: Seks w pracy 19.12.03, 10:20
          Ditto, panowie, dobre historie. Czytalem kiedys 'porade' jakiejs ekspertki czy
          w ksiazce czy magazynie na polce (takim co znika w ciagu dnia a pisma dla
          mezczycn leza tam calymi tygodniami). Otoz ta ekspertka objawila naiwnym
          kobietkom, ze ona to wie jak sie zabrac za faceta. Jej trick polegal
          na 'ubieraniu sie na czarno', 'siedzenie w domu' - nawet jak latasz co godzine
          do kawiarni to jak chcesz zlowic faceta to musisz siedziec w domu wiedzac
          oczywiscie ze on przyjdzie a czasem niespodziewanie. W domu oczywiscie
          najlepiej cos praktycznego robic, a to druty do welny, gotowanie czy wlasno
          upieczone ciasto. Ekspertka dalej ciagnela: w ciagu 3 miesiecy gwarantowane ze
          facet sie ozeni! Kilka lat pozniej poznalem pania ktora widac czytala ten
          artykul, bo wszystko szlo wedlug opisu ktory niegdys przeczytalem. Bylo
          siedzenie w domu, bylo szydelkowanie, bylo ubieranie sie na czarno przy kazdej
          sytuacji. Nie moglem sie wprost doczekac te 3 miesiace czy wytrzyma do
          czwartego... nie wytrzymala po dwoch...

          Przypadek z dnia dzisiejszego. Znajomy jest doskonalym specjalista w swojej
          dziedzinie, jak malo ktory. Problem ze mieszka w malym miasteczku gdzie na jego
          specjalnosc nie ma prawie ze zapotrzebowania. Facet (wyglada jak Michael
          d'Angelo, potrafilby rozlozyc byka na grzbiet) byl zonaty z jakas franca ktora
          urodzila dziecko. Wkrotce doszlo do rozwodu i zaczela robic mu trudnosci z
          widzeniem dziecka. Sprawa sadowa, adwokaci zbijaja kase, facet dostal widzenie.
          Facet moglby wyjechac do wiekszego miasta i zarobic 10x wiecej forsy, ba
          wiecej, ale nie wyjedzie bo dziecko go trzyma bo raz na tydzien widzenie...i
          troche awantur przy okazji. Chlopiec ma 7 lat...Jak na to patrze to tragedia.
        • Gość: maja Re: Seks w pracy IP: *.lanet.wroc.pl 05.01.04, 21:11
          akurat tak sie składa ze pracuje w firmie gdzie 2/3 to stanu osobowego to
          mezczyzni firma liczy sobie jakies 270 osób , znam wiekszosc tych osob nie
          jestem juz stanu wolnego , i jak widze co piszecie to mi sie smiac chce,
          kobiety im sie nazucaja , myslicie ze wy mezczyzni jestescie inni to sie grubo
          mylicie sama juz niejednokrotnie odmawiałam takich propozycjom , z rozwodem na
          czele .
      • frustrat1 Re: Seks w pracy 19.12.03, 14:40
        peaker napisał:

        > Każda myśli, że jak się z tobą prześpi, to ma prawo decydować o twoim życiu.
        > Zawłaszczy twój wolny czas, portfel, samochód. Będzie ci mówić, jak masz się
        > ubierać i dokąd się wybierać - oczywiście z nią. Zamęczy cię smsami,
        > telefonami, meilami.Snuć będzie marzenia o wspólnym, nowym, wspaniałym życiu.
        > Dręczyć będzie pytaniami, czy ją kochasz, czy ona ci się jeszcze podoba.
        > Oczywiście będzie chciała urodzić ci dziecko. Będzie oczywiście koszmarnie
        > zazdrosna o wszystko i o nic.


        swiete slowa, swiete slowa peaker..najgorzej, ze sie nie wie na poczatku na co
        taka zdzire stac, wyglada na ostatniego matola i poza dupa nic soba nie
        reprezentuje, a tu sie okazuje ze to einstein przebieglosci...trzeba uwazac, oj
        trzeba
        • sociopata Re: Seks w pracy 22.12.03, 19:45
          frustrat, ja nie wiedzielame ze tylu madrych facetow jest na swiecie. Swiete
          slowa, frustrat1!
    • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 19.12.03, 09:35
      wiecie co, szkoda słów na takich idiotów jak wy. Czy ktoś przystawił wam
      pistolet do łba i kazał sie przespać z jakąś laską?? nie sądzę, musicie
      zrozumieć jedno dla kobiety seks to nie jest tylko wyładowanie nadmiaru
      energii, z tym wiążą się uczucia, a wy chyba ich nie macie, wnioskuję bowiem z
      wypowiedzi, że większość z was ma partnerki i ich nie kocha ani nawet nie
      szanuje, skoro zdradza. Zawsze można powiedzieć NIE, nawet jak ktoś pcha Ci się
      do łóżka, ale dla was to chyba za trudne "MĘŻCZYŹNI" !!!!
      • Gość: Frumowa dupa Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 10:17
        Standardowo Panowie, bravo, potraficie oceniac sytuacje tylko z jednej strony,
        albo z tej z której Wam w tym momencie najwygodniej.
        Sami określacie Wasze koleżanki z pracy kurwiszonami, to po kiego grzyba się
        z nimi zadajecie? To chyba nienajlepiej o Was samych świadczy. To przykre, że
        stać Was tylko na najgorsze pustaki w Waszej firmie, co - inne nie zawracają
        sobie Wami dupy? może nie warto? A jakie są Wasze partnerki? tez takie puste?
        a może dużo inteligentniejsze i z trudem przychodzi zrobienie na nich wrażenia
        i szukacie gdzie indziej uwielbienia? Gratulacje. A badania po takich
        kurwiszonach robiliście? może jakies kłykcinki albo inne świństwo do domu
        przytargaliście? ;)
        Co do tego zakochiwania sie w Was, to nie popadajcie w samouwielbienie, bo z
        własnego doświadczenia wiem, ze wcale nie jesteście lepsi od tych kobiet co
        podobno rzucają dla Was wszystko!
        Pozdr.
        • sociopata Re: Seks w pracy 19.12.03, 10:23
          chcialas chyba napisac 'forumowa' bo ta 'frumowa' kojarzy mi sie z 'Fruwalska z
          Bemowa'. A tak w ogole to wygladasz na osobe o nicku 'maretinea', hehehe.
          • Gość: Forumowa dupa Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 10:26
            Przykro mi, ale nie trafiłeś.
        • Gość: TO JA DO STAREJ QRWY IP: *.acn.waw.pl 02.01.04, 22:38
          JA CI W KOŃCU PRZYPIERDOLĘ. JAK BOGA KOCHAM.
          • Gość: Teresa Re: DO STAREJ QRWY IP: *.devs.ac-net.pl 02.01.04, 22:55
            tak, tak, uderz w stol, a nozyce sie odezwa
            Forumowa dupo, trafilas w samo sedno!
            wyrazy uznania i pozdrowienia
    • zdzisio1 Re: Seks w pracy 19.12.03, 11:31
      najlepiej to jest na tych wszystkich imprezach firmowych, wtedy to nawet te co
      sa "cnotki" w pracy jak sie upija to dupy daja komu popadnie zgodnie z regula -
      baba pijana - dupa sprzedana
      • peaker Re: Seks w pracy 19.12.03, 12:41
        Da ci dupy taki kurwiszon, kupi ci prezent i już cały świat wie ,że jestes jej
        facet. Koleżnkom będzie chwaliła się i opowiadała z detalami co i jak.Kiedy
        będziesz chciał się wycofać i zakończyć romansik nawiedzi cię taka bez żenady
        w domu, grożąc i szantażując oraz wypominając, czego to ona dla ciebie nie
        zrobiła i gotowa była zrobić. Zasypie cię niekończącymi się pretesjami o
        weekendy, wakacje, wyjazdy, wyjścia, które oczywiście powinieneś razem z nią
        spędzać.
        • Gość: Kocisz co zatem robić? IP: 62.173.207.* 19.12.03, 14:09
          po prostu nie ruchać panienek z pracy i tyle...albo dawać im tylko do
          pociągnięcia śmietany, od tego w ciążę nie zajdzie i żadnej mendy nie sprzeda...
          • sociopata Re: co zatem robić? 22.12.03, 19:41
            kocisz: nie dasz rady. Jak raz z taka byles dales jej poic mleczka to i tak cie
            wrobi bo pewnie juz jest z innym w ciazy a ty jestes wystawiony na meza. Mam
            znajomego osrodka ktory robi badania na ustalenie ojcostwa i tak jest dzien w
            dzien. Lepiej sie naucz obciagac sam sobie a wyjdzie ci taniej. No moze jakas
            mala dojareczka do mlek czy cos w tym kierunku (tak na jeden sutek, ale nie
            wiem jak to powiedziec sprzedawcy).

            Peaker: piszesz samo zycie. Najjlepsze ze na drugi dzien (jak juz wyladowala u
            ciebie w domu na noc), pojawiaja sie szklanki na polce i ONA JUZ TU MIESZKA. A
            ten prezent co ci dala to byla:
            woda kolonska (kosztowna nawet), jak inwestycja to inwestycja, nie?

            Sweter markowy ale tak dlugi ze sie na kolanach przeciera. Ladnie wyglada na
            polce ale jak sie patrzysz na to sie zastanawiasz czy sie nie skracasz z minuty
            na minute.

            Obietnice w rodzaju: moj wujek w USA (co prawda wujek ja olal zanim ona sie nie
            urodzila)... wakacje itd...
    • Gość: Triss Merigold Re: Seks w pracy IP: *.acn.waw.pl 19.12.03, 14:54
      Zasada "nie pierdolisz tam gdzie pracujesz" jest zdrowa i pozwala uniknąć
      zbędnych komplikacji. Jeżeli już się upierasz przy romansie w pracy to tylko z
      mężatką z dzieciakami, nieco znudzoną ale dbającą o opinię. Nie wygada, nie
      będzie stwarzać problemów, będzie bać się, że mąż się dowie. Inna nie
      zagwarantuje Ci niezbędnej dyskrecji. Broń Boże wolna bo Ci się zakocha, będzie
      płakać, że oszukałeś a potem z zemsty narobi smrodu.
      • Gość: Boomerang Re: Seks w pracy IP: *.crowley.pl 19.12.03, 15:20
        No właśnie, nie pierdolisz tam gdzie pracujesz. No ale nawet jak już się to
        zdarzy pamiętaj: taka kobieta to perfidny kurwiszon, a facet tylko idzie za
        instynktem - jest w pełni usprawiedliwiony :)))))))
        • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 19.12.03, 16:21
          ŻENADA!!!!!!
          • peaker Re: Seks w pracy 19.12.03, 16:24
            Co jesteś taka dupodajka?
            • Gość: Triss Merigold Re: Seks w pracy IP: *.acn.waw.pl 19.12.03, 16:27
              Nie mieszam życia zawodowego z prywatnym to raz. Mam kumpli, którzy źle wyszli
              na romansach w pracy, stąd moja opinia, to dwa. Ponadto znam kobiety, które
              będąc samotne w pracy szukają męża, może być cudzy a panowie bywają
              niewyobrażalnie naiwni i próżni (bo panna się interesuje, to dowartościowuje).
              • peaker Re: Seks w pracy 19.12.03, 16:51
                Znam taką jedną.Pracę dostała nie z powodu wykształcenie ( którego nie ma), ale
                dlatego, że często i ochoczo dawała - do tego ma szczególne kwalifikacje.
                Sądziła, że mimo upływających lat nadal tak będzie funkcjonować w firmie.
                Łapać będzie kolejnych naiwnych, a za seks domagała się awansu. Klasyczny i
                czysty przykład kurestwa. Na szczęście skończyła karierę zawodową ,wyrzucona z
                pracy.
            • Gość: edyta dla sociopaty, peakera i zdzicha nr1 IP: *.pl / 80.51.253.* 19.12.03, 16:47
              Wiecie co: mam juz 25 lat, ale i tak mi przykro jak piszecie takie rzeczy.
              Pracuje glownie z mezczyznami i nie zauwazylam u nich takich radykalnych
              postaw.
              Jak widze taki brak empatii podudowany chlodnym radykalizmem (oraz pewna taka
              nielogicznoscia) Triss- zwyczajnie robi mi sie mdlo.
              Omijac szerokim lukiem i nie komentowac - zamiast pisac niesprawiedliwe
              bzdury. Jesli sie do czegos przyczyniacie- jestescie wspolwinni i tyle. Nie
              mozna miec ciastka i go zjesc.
              • Gość: Triss Merigold Re: dla sociopaty, peakera i zdzicha nr1 IP: *.acn.waw.pl 19.12.03, 16:53
                Empatia nie jest moją mocną stroną. Tu wszyscy są anonimowi i wypowiadają się
                bardziej szczerze niż w bufecie czy na lunchu w pracy przy koleżankach. Masz
                przynajmniej pewien przegląd pogladów na temat męskiego podejścia do romansów w
                pracy, ja bym wyciągnęła wnioski zamiast uderzać w moralizatorskie tony.
                Nie biorę strony ani mężczyzn ani kobiet, ludzi są mi raczej obojętni.
                Interesuje mnie podejście i problem a nie konkretny człowiek.
                • Gość: edyta Re: dla Triss IP: *.pl / 80.51.253.* 19.12.03, 17:04
                  Ciebie akurat nie oskarzalam o brak empatii, jesli dobrze pamietam. Poza tym
                  to, co napisalam, to czysty pragmatyzm takze - bywalcy tutejszego lupanaru ze
                  mna wlacznie sa zdania, ze romanse bywaja niebezpieczne. Ja jeszcze uwazam, ze
                  krzywdzace i wolno mi:)
                  I ani dogmatyzmem ani logikami rozmytymi nikt mi nie zdola wbic do glowy, ze
                  powinnam wyciagac wnioski na podstawie forumaowych watkow trzech panow o
                  orientacji lekko przechylonej w wiadoma strone.
                  Ja juz nie placze z pewnych powodow. Ale czasem mi dalej zal.
                  • zdzichu-nr1 Do Edyty 19.12.03, 19:03
                    Nie bardzo rozumiem Edyta o co Ci chodzi. Jak piszesz, masz już 25 lat i
                    powinnaś wiedzieć, że Panowie co innego mówią przy Paniach z pracy, a co innego
                    między sobą. Rozmowa na męskim forum odpowiada szczerym męskim gadkom przy
                    piwku, a nie wygładzonemu dyskursowi w pracy. Dlatego z faktu, że mężczyźni w
                    pracy odnoszą się do Ciebie uprzejmie nie wyprowadzałbym daleko idących
                    wniosków na temat mężczyzn jako takich i ich stosunku do kobiet w pracy czy
                    poza pracą.

                    Brak empatii? Facet chce sobie niezobowiązująco spuścić z krzyża i tyle. Równie
                    dobrze można zarzucać, że klienci prostytutek nie wczuwają się w ich odczucia i
                    sytuację życiową.

                    > Omijac szerokim lukiem i nie komentowac - zamiast pisac niesprawiedliwe
                    > bzdury. Jesli sie do czegos przyczyniacie- jestescie wspolwinni i tyle. Nie
                    > mozna miec ciastka i go zjesc.

                    Nie każda kopulacja równa się prokreacja. Jest coś takiego jak "czarujący
                    epizodzik, co świtem znika i nie rani serc" (Hanna Banaszak). My mówimy o
                    hienach, które chcą na perfidnym nadstawianiu dupy (i to często "na zimno")
                    ustawiać sobie całe życie. Mówimy też o Paniach, które tracą głowę i zdrowy
                    rozsądek po przygodnym stosunku płciowym z mężczyzną.

                    > bywalcy tutejszego lupanaru ze
                    > mna wlacznie sa zdania, ze romanse bywaja niebezpieczne. Ja jeszcze uwazam,
                    > ze krzywdzace i wolno mi:)

                    Krzywdzące dla mężczyzn również. Uważam tak i wolno mi :)

                    > I ani dogmatyzmem ani logikami rozmytymi nikt mi nie zdola wbic do glowy, ze
                    > powinnam wyciagac wnioski na podstawie forumaowych watkow trzech panow o
                    > orientacji lekko przechylonej w wiadoma strone.

                    W jaką stronę???? Ja nie jestem "bi" !!!!

                    • Gość: e Re: Do Edyty IP: *.pl / 80.51.253.* 19.12.03, 21:28
                      Nie bardzo rozumiem Edyta o co Ci chodzi
                      To ja Ci powiem. Moj optymizm poznawczy kaze miec nadzieje, ze ludzie na
                      starosc;) nie glupieja calkowicie. Czasem napotykam takie cases, ze owa wiara
                      mi sie chwieje. Zwlaszcza jak widze,ze umyslowo w innych dziedzinach ktos jest
                      wydolny, a takze ponadprzecietnie sprawny werbalnie.
                      Brak empatii?
                      Równie
                      >
                      > dobrze można zarzucać, że klienci prostytutek nie wczuwają się w ich
                      odczucia i
                      >
                      > sytuację życiową.
                      Błąd. Ja piszę o ogólnych predyspozycjacj człowieka, a nie jednorazowych
                      oczekiwaniach w konkretnej sytuacji. Nie przepadzam za ludzmi, ktorzy maja
                      empatie w rozmiarze kieszonkowych rozmowek polsko-chinskich. Kalectwo tego
                      typu jest nudne, chyba ze nieempatycznych cytujesz z przypisami.
                      Krzywdzące dla mężczyzn również. Uważam tak i wolno mi :)
                      Alez oczywiscie. Ja mezczyzn nie dyskryminuje i przyznaje im prawo do bycia
                      krzywdzonym.
                      W jaką stronę???? Ja nie jestem "bi" !!!!
                      Juz Cie uswiadamiam;) w jaka strone. W strone schematyzmu. Wszyscy piszemy
                      czarnymi literami na bialym tle. Tylko niektorzy jakos czarniej.

                      >


                      • sociopata Re: Do Edyty 22.12.03, 19:52
                        zrobilas mi przyjemnosc posadzajac mnie o homo czy biseksualizm. Czuej sie z
                        tymi panami blisko jezeli chodzi o opinie o kobietach. Tylko czy to naprawde
                        jest homo-bi? A moze po prostu toi sie nazywa 'meskosc'?
                        • Gość: ola Re: Do socjopaty IP: *.lanet.wroc.pl 05.01.04, 21:35
                          a moze warto było by pomyslec ze dana pani tez potzebuje sie wyzyc i nie
                          koniecznie musi byc komus z tego powodu zle. my tez mamy swoje potzeby warto o
                          tym pomyslec a nie generalizowac sytuacje....
                • Gość: mileslonko pewna "dama" IP: *.acn.waw.pl 20.12.03, 10:11
                  Masz rację. Wiedz, że chamstwo na tym forum uprawia pewna znudzona "dama".
                  Sfrustrowana długim romansem męża. Romansem z pracy. Peaker i Zdzich nr 1 to ta
                  sama osoba. Owa "pani" występuje także pod innymi nickami. Moralizatorski ton
                  wynika z tego, że jest nauczycielką w szkole. Ma 50 lat i wydaje jej się, że
                  pozjadała wszystkie rozumy świata. Tymczasem jest nudna,
                  nieatrakcyjna,zakompleksiała, zawistna,nieobliczalna i przede wszystkim stara w
                  przeciwieństwie nawet do jej rówieśniczek.
                  • zdzichu-nr1 Re: pewna "dama" 20.12.03, 15:36
                    Sorry ale ja nie jestem Panią Triss Merigold, co można łatwo wywnioskować
                    korzystając choćby z wyszukiwarki. Chyba miłesłonko nie sądzisz, że rozmawiam
                    na forum sam ze sobą???
                    • flc99 Re: pewna "dama" 22.12.03, 09:44
                      co za nudy
                      • sociopata Triss Marigold 22.12.03, 19:56
                        Jezu, dziekuje wam zescie mi zwrocili na te pania. 50? Fajnad.
                        znudzona mezem? fajnie, takiej szukam.
                        Nauczycielka? Doskonale, te sie dopiero potrafia zabawic.

                        Dziekuej za zwrocenie mojej uwagi na fajna d. na forum.
                        • Gość: Triss Merigold Re: Triss Marigold IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 21:04
                          Yyy to chyba nie o mnie chodziło w postach powyżej ale i tak sprostuję: nie mam
                          50 lat, nie mam męża, nie jestem nauczycielką. Muszę Cię rozczarować sociopato,
                          mam bardziej męskie podejście do wielu problemów niż większość kobiet. Wesołych
                          Świąt.
                • sociopata Re: dla sociopaty, peakera i zdzicha nr1 22.12.03, 19:49
                  a tak o tym ciastku, to my chcemy zezrec cala tace i to na raz i niestety nie
                  zauwazamy ze ciastka sa smierdzace. Taki nasz los, goniacych sie psow.
    • Gość: alfonso Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 15:10
      kupą mości panowie. Można przez jakis czas wykorzystać taką firmową dupodajkę,
      opowiadając jej różne farmazony ( na które bardzo łatwo się nabierają naiwne i
      głupie) i porzucić jak burą sukę. Chce sama, nikt jej nie zmusza, ale potem
      niech nie ma pretensji o wykorzystywanie seksualne,o zmarnowany czas, czy życie.
      Skoro jest na tyle dorosła, że potrafi rozkładać nogi przed żonatym, to powinna
      wiedzieć, czym to się kończy. Trzeba być bardzo bezkrytycznym sądząc,że facet
      opuści rodzinę i wszystko co się z tym wiąże dla jakiegoś kurwiszona
      przechodzonego, nic sobą nie reprezentującego.
      • cortez3 Re: Seks w pracy 22.12.03, 15:21
        Zgadzam sie z alfonso.
        Najpierw sama wskoczy facetowi do wyra a potem jeczy, ze ktos ja wykorzystal,
        ponizyl etc. Gowno prawda, ktos kiedys powiedzial "jak suka nie da to pies nie
        wezmie". Ja sie z tym zgadzam !!!

      • zdzichu-nr1 Re: Seks w pracy 22.12.03, 19:33
        Gość portalu: alfonso napisał(a):

        > kupą mości panowie. Można przez jakis czas wykorzystać taką firmową
        >dupodajkę, opowiadając jej różne farmazony ( na które bardzo łatwo się
        >nabierają naiwne i głupie) i porzucić jak burą sukę. Chce sama, nikt jej nie
        >zmusza, ale potem niech nie ma pretensji o wykorzystywanie seksualne,o
        >zmarnowany czas, czy życie. Skoro jest na tyle dorosła, że potrafi rozkładać
        >nogi przed żonatym, to powinna wiedzieć, czym to się kończy. Trzeba być
        >bardzo bezkrytycznym sądząc,że facet opuści rodzinę i wszystko co się z tym
        >wiąże dla jakiegoś kurwiszona przechodzonego, nic sobą nie reprezentującego.

        hmmmmmm, mam apetyczną sekretarkę i wcale nie kurwiszona. Ostatnio dała do
        zrozumienia na firmowej imprezie, że bardzo chętnie coś więcej, ale tak
        bardziej na poważnie, a nie na sportowo. No i Drogi Alfonso mam dylemat, czy
        wstawić farmazon że się rozstanę dla niej z partnerką, czy odpuścić?! Trochę
        szkoda nie zadziałać bo diablo fajna dupeńka
        • Gość: Triss Merigold Re: Seks w pracy IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 21:09
          Będąc w pracy ma dostęp do Twoich danych (adres, telefon) i spokojnie może to
          wykorzystać, żebys faktycznie zrealizował obietnicę - trochę Ci pomoże rozstać
          się z partnerką, w razie gdybyś się nie spieszył. Wersja druga - po wszystkim,
          kiedy już usłyszy, że to nie takie proste itd. na zimno Ci dokopie i
          poinformuje Twoją stałą panią. Jak na sportowo to bzyknij, jak nie to odpuść.
          Zawiedzione uczucie + urażona ambicja to mieszanka piorunująca u kobiety.
          Dziękuję za uwagę.
    • Gość: xyz Re: Seks w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 15:30
      mileslonko to wypisz, wymaluj powyższy przykład -autentyczne, z życia wzięte
      • Gość: Kierownik Seks w pracy IP: 195.85.227.* 22.12.03, 19:24
        Po tych wszystkich postach muszę poważnie się zastanowić, co prawda żony nie
        mam ani dzieci, a osoba chętna jest postawiona wyżej w hierarchii szczurowa niż
        ja..ale - zaraz, zaraz, to może ja ją wykorzystam i na niej zrobię karierkę:)?
        • zdzichu-nr1 Re: Seks w pracy 22.12.03, 19:29
          Gość portalu: Kierownik napisał(a):

          > Po tych wszystkich postach muszę poważnie się zastanowić, co prawda żony nie
          > mam ani dzieci, a osoba chętna jest postawiona wyżej w hierarchii szczurowa
          > niż ja..ale - zaraz, zaraz, to może ja ją wykorzystam i na niej zrobię
          > karierkę:)?

          Pod warunkiem że ona się Tobą nie znudzi. Kolega przerżnął szefową, potem ona
          zaczęła dawać dupy swojemu dyrektorowi (zagraniczny menedżer na kontrakcie), a
          kumpla na zimno wyjebała z roboty
          • sociopata Re: Seks w pracy 22.12.03, 20:01
            zdzichu, co do tej sekretarki, to wsadz interes w gniazdo szerszeni,czego ci
            serdecznie zycze.
            Co do szefowej? Widzialem przypadek, stara i ochydna k kora byla szefowa,
            wziela sie za mlodego chlopaka, urodzila nawet dziecka (a moze adoptowane) i
            potem ten jelen przezyl wszystkie czystki ale zestarzal sie i zdziadzial nie do
            poznania. Nie warto.


            • Gość: edyta Re: Seks w pracy IP: *.pl / 80.51.253.* 22.12.03, 21:15
              a ja zycze wszystkim ateisto oraz agnostykom wesolych swiat:)
              Poniewaz watek sie nie udal niech bedzie chociaz milo...
    • Gość: dama Pewna dama nie jest sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 14:07
      w przeciwieństwie do innych i ma powodzenie w realu i wirtualu oraz świetnie
      się bawi.
      • Gość: uśmiech Pani w takim wieku IP: *.acn.waw.pl 24.12.03, 07:35
        ma prawo żyć złudzeniami. Czasu nie cofnie. Młodsza nie będzie.
    • Gość: autor Re: Seks w pracy IP: *.provider.pl 30.12.03, 20:48
      jestem kobietą. Powiem wam, moze dosadnie, ale macie razje. Ja bylam z dwoma
      chlopakami, z ktorymi studiowalam, wydawalo mi sie, ze lozko cos znaczy, na
      prawde wierzylam, ze sie we mnie zakochali, ze to milosc!
      eh..
      Jednego meczylam przez rok telefonami, grozilam samobojstem itd.
      W koncu poprosilam go, zeby nie odbieral ode mnie telefonow, bo ja nie
      potrafilam prestac dzwonic. Pomglo.
      Drugiego troche mniej, 1 list, 1 telefon. Potem zaparlam sie siebie, pilam
      codziennie i jakos przeszlo.

      Cale zcyie marzylam o pieprzonej milosci, a dostawalam tylko seks z facetem,
      ktory nie chaial mnie nastpenego dnia widziec,
      kiedy mnie rzucali, to mi sie swiat wali,
      teraz juz umiem sie powstyrzmac, piję.
      Chujowo mi samej.

      Pewnie znacie film: "Fatalne zauroczenie", takich kobiet, ktora grala Glen Close
      jest wiele, sa samotne, marza o milosci, jej pewnie tez od dziecka mowiono, ze
      ma byc czyjas zona (mnie od poczatku uczono, tak, zebym pozniej byla czyjas
      zona), przychodzi doroslosc: i nic. A przeciez cale zycie mi wmawiano, ze mam
      sobie meza znalesc! przy kazdej wigili zyczono mi 'dobrego meza'.
      Jest sie sama i czus sie mozna niepotrzebna.
      To tak, jakbys trenowal 10 lat pilke nozna, a kiedy wreszcie masz tyle lat, ze
      mozesz zagrac na stadionie, mowia ci, ze mozesz tylko bilety sprzedawac.


      Teraz juz powoli z tym godze. nie oczekuje niczego. Jakos smutnie, ale zyje
      sobie sama. I wiem, ze gdyby sie zjalwil jakis facet, nie umialabym odejsc z twarzą.


      • Gość: rany Re: do kretynki IP: *.acn.waw.pl 30.12.03, 22:10
        Jesteś KOMPLETNĄ IDIOTKĄ. Dziwię się, taka stara 50 lat i taka głupia. Wszystko
        jest juz za tobą.Teraz z górki i to b a r d z o szybko, szusem nie dasz rady.
      • pulkownick Re: Seks w pracy 31.12.03, 15:19
        autorka 30, gdzies ty byla cale moje zycie? Ja tam moze troche nie taki amant
        no ale chce sie zakochac jak ty chcesz, tylko na wiele nocy.
        • Gość: kochas Re: Seks w pracy IP: *.sympatico.ca 31.12.03, 15:59
          Hej, Pulkownik,

          Teraz to panny za mundurem nie chca stac sznurem, zmien ubranie, to moze jakas
          cie zauwazy.

          Ta autorka, to ma rzeczywiscie problem, ale podobno kazdy jest kowalem wlasnego
          szczescia, wiec ona marnie kuje. Mnie sie wydaje, ze ona za bardzo chce znalesc
          sobie meza, zamiast szukac chlopa - zwyklego chlopa, oswoic go, nauczyc jak sie
          trzeba myc, jak nalezy kochac kobiete itp. Zanim ten chlop sie zorientuje, to
          juz bedzie z reki jadl, jak pies i bedzie wierny jak pies. A tak to ty autorko
          odstraszasz tych swoich napotkanych amantow, ze zaraz do oltarza. Kazdy chlop
          boi sie tego oltarza jak swieconej wody - trzeba uzyc cos innego tak jak lep na
          muchy.
          • sociopata jak ty to ladnie napisales! 01.01.04, 01:54
            Ta autorka, to ma rzeczywiscie problem, ale podobno kazdy jest kowalem wlasnego
            szczescia, wiec ona marnie kuje. Mnie sie wydaje, ze ona za bardzo chce znalesc
            sobie meza, zamiast szukac chlopa - zwyklego chlopa, oswoic go, nauczyc jak sie
            trzeba myc, jak nalezy kochac kobiete itp. Zanim ten chlop sie zorientuje, to
            juz bedzie z reki jadl, jak pies i bedzie wierny jak pies. A tak to ty autorko
            odstraszasz tych swoich napotkanych amantow, ze zaraz do oltarza. Kazdy chlop
            boi sie tego oltarza jak swieconej wody - trzeba uzyc cos innego tak jak lep na
            muchy.
    • mickey.mouse Re: Seks w pracy 31.12.03, 17:38
      Nie zdażyło mi sie to niestety, ale wyobrazam to sobie jako jedną z
      najbardziej "exciting" okoliczności. Troche zreszta słyszałem na ten temat i
      bardzo mi się to podoba :) Powodzenia
    • bubster trochę OT 02.01.04, 08:55
      z postów pod tym wątkiem wynika, że faceci chcą od kobiet przede wszystkim
      seksu i świętego spokoju
      wytłumaczcie mi w takim razie, po co Wam żony?
      w końcu wielu z Was ma
    • Gość: Miau/ Małgosia Re: Seks w pracy IP: *.mni.pl 02.01.04, 13:33
      podoba mi się tutaj, bardzo ! A w nawiązaniu do tematu-> zdarzyło mi się kilka
      razy uprawiać seks z "kolegami" z pracy. Przeraziło mnie to, że to oni nie byli
      dyskretni. Skończyło się plotkami w firmie oraz wizytami żon i narzeczonych. Na
      szczęście oszczędzono mi wizyt matek i ojców;) Oczywiście mam nauczkę na
      przyszłość, że trzeba niezwykle starannie dobierać sobie facetów z firmy do
      seksu. I zgodzę się z którymś z przedmówców, że nie powinno się ruszać dupy z
      własnej grupy.
      Teraz już to wiem.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 02.01.04, 16:31
        i czym ty się chwalisz?? tym, że sie puszczasz na lewo i prawo?? Rzeczywiście
        powód do dumy!!!
        • Gość: Małgosia/ Miau Re: Seks w pracy IP: *.mni.pl 02.01.04, 17:56
          nie ekscytuj się tak, bo nie znasz mnie, ani innych osób, które wdają się w
          tego typu układy...Nie uogólniaj, nie oceniaj.
          • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 02.01.04, 21:06
            nie oceniam, nie uogólniam (odpowiedż była skierowana bezpośrednio do ciebie)
            tylko wyciągam wnioski z twojej wypowiedzi na ten temat, a co do wdawania
            się "w tego typu układy", może jestem nie z tego świata, ale dla mnie seks i
            miłość to nie są układy tylko uczucia
            • Gość: ola Re: Seks w pracy IP: *.lanet.wroc.pl 05.01.04, 22:00
              kazdy robi to co lubi . Dlaczego o mezczyznach nie mówi sie ze sie puszczaja.
              a tak wogule to niech kazdy pilnuje swojego tyłka - w koncu mamy 21 wiek.
              • sociopata hehehe, droga Olu, 06.01.04, 17:16
                Gość portalu: ola napisał(a):

                > kazdy robi to co lubi . Dlaczego o mezczyznach nie mówi sie ze sie puszczaja.
                > a tak wogule to niech kazdy pilnuje swojego tyłka - w koncu mamy 21 wiek.


                Dlaczego?! Dlatego, droga Olu ze dla mezczyzny kazda nowa dupa narysowana na
                kafelku niezmywalnym mazakiem w lazience, to stopien do gory. A dla kobiety
                kazdy nowy amant to stopien w dol. Nie wspominajac o tak drobnym fakcie ze
                kobieta jest nieprzystosowana emocjonalnie do wielu facetow i potem jej yebie
                na dekiel.
              • Gość: ja Re: Seks w pracy IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.01.04, 20:26
                no właśnie, ja swojego tyłka pilnuję i byle kto dostępu do niego nie ma a
                właściwie to nikt poza moim mężem, a to dlatego, że takie mam zasady i co do
                tego ma 21 wiek? I tak jak napisał sociopata dla faceta każda zaliczona
                panienka to powód do dumy (abstrachując od faktu moralności takiego zachowania)
                a dla kobiety, która zalicza facetów? według mnie bardziej powód do frustracji.
                Zgadzam się z sociopatą, że kobiety nawet jak idą z kimś do łóżka na jeden raz
                liczą na coś więcej, podchodzą do tego emocjonalnie, a mężczyźni nie ... dla
                nich to "tylko sex", pozdr chanelka
            • Gość: quin26 Re: Seks w pracy IP: *.com.pl 06.01.04, 14:21
              no to jesteś nie z tego świata !!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja