moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie

07.07.09, 17:20
Panowie

Mam problem, z ktorym podzielilam sie na babskim forum ;) ale wazna bylaby dla
mnie opinia mezczyzn :)
ponizej zamieszczam link do watku ktory juz raz opisalam:

forum.gazeta.pl/forum/w,12264,97534317,97534317,moj_facet_a_wieczor_kawalerski_Co_sadzicie.html
Czy moge prosic Was o wyrazenie swojego zdania?

Pozdrawiam serdecznie
    • durneip Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 07.07.09, 18:03
      tu mężczyzn jak na lekarstwo, więc teraz będę mówiła ja, prezes drugiego klubu.

      pan zamówił koledze ku...szcze i na boku bonus dla siebie, a ty się rozwodzisz
      nad teoriami, opiniami itd. dobrze masz w głowie?

      osobiście zrobiłabym pasztet zajęczy z palanta za pomocą szczęśliwej narzeczonej.

      a ty, zamiast filozofować, idź zrób testy na weneryczne i hiv.
      • praktyk71 Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 07.07.09, 18:22
        Taaa.. - "szczerość w naszym klubie - to norma! "Swoją drogą, cóż to za niezguły muszą być, że już cały kraj o tym czyta .. Jeśli równie sprytnie wybrali prezent dla podsądnego, to rzeczywiście - badać się migiem ! I w ogóle się zastanowić - póki czas :O
    • kotek.filemon Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 07.07.09, 20:59
      Sądzimy, że do najbystrzejszych ten twój facet nie należy. Chyba że, bo i taka ewentualność występuje, wisisz mu miękkim kalafiorem na tyle, że w d*pie ma co sobie pomyślisz...
    • showmessage Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 07.07.09, 21:18
      Osobiście uważam że nie powinien Cię wcale wtajemniczać w swój wieczór
      kawalerski. Szczerze mówiąc uważam że histeryzujesz. Niech się zabawi tak jak ma
      ochotę i tyle. Nie potrafisz mu zaufać w tak prostej sprawie to po co za niego
      wychodzisz?
      • durneip Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 02:55
        na razie to ona nigdzie nie wychodzi.

        ciekawe czy w swojej bezbrzeżnej tolerancji przełknąłbyś, gdyby twoja małżonka
        na ku... chadzała.

        uważam, że zdecydowanie za mało histeryzuje. powody:
        - facet idiota
        - facet o załamanym morale
        - traktuje ją jak skończoną idiotkę (dała mu chyba powody, wnioskując po tym wątku)
        - duże prawdopodobnieństwo, że facet sprzedał jej jakiegoś syfa. niektóre z tych
        syfów są śmiertelne alboo nieuleczalne.

        ale tak, tak, niech się bawi jak ma ochotę...
        • showmessage Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 10:03
          Gdyby było tak jak pisze, że to nie jest wieczór kawalerski jej faceta to w
          ogóle sytuacja byłaby absurdalna bo co ją obchodzi obcy facet i czy skorzysta
          czy nie? Usługa jak każda inna, z której korzystają miliony ludzi na całym
          świecie, więc co za różnica czy ten tutaj skorzysta? Ma się zabić bo tylu innych
          właśnie teraz to robi? :D
          Wiesz, ja wychodzę z założenia, że każdy ma swój rozum. Ja nie mam prawa nic
          oczekiwać, ani też w żaden sposób naginać mojej partnerki, a ona analogicznie
          nie ma prawa nic wymóc na mnie. Gdyby się zdarzyła sytuacja w której jakiegoś
          zachowania nie toleruję, po prostu bym odszedł. Oznaczałoby to, że nie toleruję
          jakiejś cechy mojej żony. Czyli nie toleruję jej. Jak więc mam być z kimś kogo
          nie toleruję? Prosta logika. Podobnie zachowa się moja partnerka. Dzięki temu
          relacje między nami są krystalicznie czyste. Każde daje z siebie tyle ile chce i
          otrzymuje tyle ile drugie daje. Jeśli nastąpi dysproporcja związek się
          zdestabilizuje i rozpadnie. :)
          Nie wierzę w sztuczne jakieś podtrzymywanie relacji, w stawianie wymagań typu
          "jeśli czegoś nie będziesz robić albo się w określony sposób zachowywać". Patrzę
          na to od drugiego końca; "jeśli twoje zachowanie przestanie mi odpowiadać". Nie
          stawiam wymagań partnerce ale konfrontuję jej zachowanie ze swoją granicą
          tolerancji. W ten sposób każde ma zachowaną wolność osobistą pozbawioną
          ograniczeń poza tymi które samo sobie narzuci. Jest to też dobrą miarą dbania o
          jakość związku, wzajemnego zaufania, partnerstwa we wszystkim.
          Myślę, że ten model jest lepszy niż biadolenie iż ten czy ta nie chce robić tego
          co ja chcę. Moja rada; jak czegoś nie tolerujesz to odejdź, a jak tolerujesz to
          nie biadol bo przecież na to się godzisz. Nikt nie każe się męczyć. Uważam, że
          większość problemów ma się na własne życzenie i tylko siebie można winić za
          określony styl i jakość życia.
          • praktyk71 Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 10:29
            Zgadzam się.
            Dodać można, że jeśli "naginanie" ma jakiś sens - to tylko samego siebie; wiem czego oczekuje moja partnerka, a skoro chcę by ze mną była - staram się spełniać jej oczekiwania. To ja jednak decyduję, czego chcę bardziej. Życie ciągle każe nam wybierać ...
          • durneip Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 11:48
            > Myślę, że ten model jest lepszy niż biadolenie iż ten czy ta nie chce robić teg> o
            > co ja chcę. Moja rada; jak czegoś nie tolerujesz to odejdź, a jak tolerujesz
            to> nie biadol bo przecież na to się godzisz

            ależ ja się zgadzam i całe życie tak robię, bez względu na bolesne konsekwencje.
            właśnie dlatego dziwię się, że autorka wątku siedzi i biadoli i się zastanawia,
            zamiast spojrzeć trzeźwo na sprawę.

            I jeszcze - wieczór kawalerski innego faceta co prawda, ale ten tutaj na jej
            oczach zamawia panienkę, a na stronie omawia detale. chyba nie omawiali w takiej
            tajemnicy szczegółów stroju scenicznego? Więc zasadniczo ją obchodzi, że (nie
            "czy") jej własny facet skorzysta. Istotny detal, czyż nie?
            • showmessage Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 17:43
              Ale skąd właściwie przeświadczenie że ktokolwiek skorzysta? Jeśli stawiasz komuś
              loda to też zawsze i koniecznie musisz go zjeść sama? Tu nie ma nawet
              powiedziane że sam zainteresowany skorzysta nie mówiąc o stawiającym. Gdybym się
              zdecydował zrobić komuś taki numer to z pewnością omówiłbym bardzo dokładnie
              scenariusz zdarzenia po prostu żeby wiochy nie było, a wszyscy się dobrze
              pośmiali. Jasne że bym omówił kwestie stroju i minuta po minucie co się ma dziać.
              Gdyby to moja partnerka wynajmowała gościa na wieczór panieński swojej koleżanki
              to by mi w głowie nie postało zaraz ją posądzać o niecne zamiary. Gdybym miał
              podejrzenie to by oznaczało że należy dobrze zweryfikować swoje uczucia bo tam
              gdzie nie ma na tyle fundamentalnego zaufania to raczej coś nie tak się dzieje.
              Szczerze mówiąc nie wiem co robiła moja małżonka w swój wieczór panieński. Nigdy
              o to nawet nie spytałem, podobnie jak nie spowiadałem się ze swojego
              kawalerskiego. Przecież nie zawsze i wszystko musi się wiedzieć. ;) Ja bym
              opowiedział, ale wiem że ona nie zapyta i odwrotnie. :D
    • dafne88 Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 10:24
      Ja mężczyzną nie jestem, ale jeżeli chodzi o moje zdanie w tej
      kwesti, to gdyby to dotyczyło wieczoru mojego przyszłego męża, to
      nawet zgodziłabym się na striptizerkę:)
    • elagresto Re: moj facet a wieczor kawalerski... Co sadzicie 08.07.09, 12:36
      che te kobiety, nawet męskie forum zagadają...

      jak dla mnie są 2 opcje:
      1.zna tego gościa na tyle, że wie, że chętnie umoczy i nie oznacza to że on by
      tak postąpił
      2.sam nie widzi w tym nic złego i sam by skorzystał

      a tak w ogóle to co za wiksy, że wszystkiego nie wiesz. Może to nie było nic
      strasznego, ale panowie krępowali się poruszać temat przy Tobie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja