moja żona nie jest ambitna

    • cegielka612 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:20
      A ja akurat autora postu trochę rozumiem - tj. nie w kwestii
      wstydzenia się zawodu żony, bo tego w ogóle nie ma co komentować.
      Bardziej chyba chodzi o to, że to miała być przejściowa praca, na
      pół etatu, w rozumieniu autora postu niemęcząca (a nikt tak jak
      dzieci przynajmniej mnie nie potrafi zmęczyć) - a przekształciła się
      w pracę na stałe. Nie mówię, że zawód przedszkolanki nie jest ważny,
      ale na pewno perspektywy rozwoju zawodowego są średnie. Na pewno
      żona w tym konkretnym zawodzie nigdy nie zarobi na rodzinę i chyba
      to jest prawdziwy problem. Im wyższe ma się stanowisko tym gorzej
      się spada i można spaść niespodziewanie. A jeśli dobro całej rodziny
      opiera się jedynie na zarobkach męża, to może to być dla niego
      frustrujące.
      • mohinder Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:20
        Zgadzam się z powyższym tekstem.
        Autor wątku, nie najlepiej ubrał w słowa swoja sytuację.
        Niestety, praca nauczyciela w Polsce, nie jest zbyt prestiżowa -
        - nie wnikam w przyczyny tej sytuacji, ale tak jest. Już szczególnie praca
        z małymi dziećmi (np. przedszkole). Test to praca wymagająca,
        przynosząca wiele satysfakcji, często bardzo męcząca psychiczni - ale niestety
        nie prestiżowa.
        Z tym "wstydzeniem się" to trochę przesada, ale nie jest to praca
        której się komuś zazdrości (czy ze względów prestiżowych, czy finansowych).
        Poza wszystkim, żona autora jeżeli się nie cofa, to przynajmniej nie
        rozwija w dziedzinie, które poświęciła dobrych parę lat życia.
        Za 5 lat może mieć problemy z wykonywaniem wyuczonego zawodu.

        Do Autora:
        Jak przekonać żonę do zmiany zajęcia? Nie wiem czy się da.
        Z tego co piszesz, wynika że macie wystarczająco pieniędzy na życie,
        więc ona traktuje pracę jak hobby.
        Można spróbować przedstawić jej racjonalnie to co napisałem wyżej
        - męczyła się ileś lat na studiach, robiła podyplomowe, a teraz to traci.
        Oczywiście bardzie skuteczne było by, gdybyś Ty stracił pracę i ona musiała
        zacząć robić coś, co przynosi większe dochody - ale tego nie Ci nie życzę.
      • tin.ker.bell Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 21:13
        cegielka612 napisała


        Na pewno
        > żona w tym konkretnym zawodzie nigdy nie zarobi na rodzinę i chyba
        > to jest prawdziwy problem.


        i tu sie mozesz mylic, bowiem autor pisal nie o
        pracy 'przedszkolanki' stricte lecz o nauczycielce j angielskiego w
        przedszkolu, a to juz duza roznica
        chociazby w zarobkach, stawka godzinowa jest zupelnie inna, jesli
        kobieta uczy prowadzac wlasna dzialalnosc gospodarcza i/lub jest
        zatrudniona w firmie prywatnej
        jezyk angielski jest jezykiem miedzynarodowym i jakos nie przewiduje
        w najblizszej przyszlosci aby spadek popytu na zajecia dla dzieci
        malal, wrecz przeciwnie, stale rosnie.
        Powstaje zreszta coraz wiecej przedszkoli, w ktorych uczy sie dzieci
        metodami M.Montessori czy Freineta chociazby.
        Wszedzie tam j angielski jest rowniez obecny
    • listek_a Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:34
      dobra podpucha nigdy nie jest zła:P
    • janneke Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:52
      Chyba jesteś śmieszny, facet... po przeczytaniu tego, co napisałeś prawie
      wpadłam w szał. Na miejscu Twojej żony kopnełabym cie w dupsko. Prestiż? Kosztem
      ulubionej pracy, szczęścia, spełnienia zawodowego? I śmiesz się z nią kłócić o
      to? Kretyn, po prostu kretyn.
    • michal.augustyniak Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:54
      Przestań marudzić bo żona se znajdzie karierę i innego bo cię porzuci bo jesteś
      nudny, kłótliwy i marudzący.
    • madame_charmante Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:56
      Zona Georga Busha, prezydenta stanów zjednoczonych z zawodu była
      bibliotekarką :/.. i z tego co wiem, on się tego nie wstydził :/
    • madzior87 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:00
      Facet jest albo oszołomem albo prowokuje bezsensowną dyskusję. Tak czy inaczej
      nikt mu nic nie pomoże...
    • shellerka Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:05
      hehe adaś jak boga kocham adaś:)

      na jej miejscu już dawno bym Cię zostawiła.
      spotykałam się kiedyś z facetem. On mega zakompleksiony facet robiący karierę
      naukową i jednocześnie w biznesie. Cierpiał na przerost ambicji - dokładnie tak
      jak autor wątku.
      Ja 22 lata, studia wieczorowe, praca na etacie + do tego prowadziłam własną
      działalność - w branży reklamowej.
      Na jakiejś kolacji z jego znajomym - bardzo miłym zresztą i o wiele ciekawszym
      niż on sam, rozmowa skierowała się na tematy kto gdzie studiował. Kolega spytał,
      czy znam kogoś tam, który studiuje na mojej uczelni na tym samym roku i
      kierunku. Odpowiedziałam, że nie, ale to pewnie dlatego że ja jestem na
      wieczorowych studiach, a tamta osoba na dziennych.

      Po powrocie do domu - wracaliśmy w milczeniu i nie wiedziałam o co chodzi - adaś
      zmroził mnie wzrokiem i rzekł pełen powagi:
      - "kochanie, nie życzę sobie, żebyś mówiła moim znajomym, że studiujesz wieczorowo"
      wytłumaczył mi (wieeelki szok był to dla mnie - nie pierwszy i nie ostatni jak
      się okazało), że jego krępuje fakt, że studiuję wieczorowo, a nie dziennie (to
      nic, że miałam w wieku 22 lat własną firmę) i że to nie wypada, zeby tak dobra
      partia jak on (heheh) zadawał się z kimś ze studiów wieczorowych!

      • enigm-a Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:25
        Marzenie mężczyzny na podstawie wypowiedzi panów na różnych forach,
        gdzie uskarżaja sie na swoje żony:
        1. Kobieta ma pracować, aby mozna się było nią pochwalić
        2. Kobieta ma nie pracować, bo jak za dużo pracuje, to się nie
        zajmuje domem i dziećmi
        3. Kobieta ma pięknie wyglądać - nie może przytyć, ani obciąć
        włosów, ani zapuścić włosów
        4. Kobieta nie może za bardzo dbać o siebie, bo wydaje dużo pieniędzy
        i robi to dla innych facetów.
        Itd.itd.
        Co do prestiżowego managera, zacytuje tylko powiedzenie o
        dyrektorze, które doskonale odzwierciedla całą sytuację.
        " Podrzucisz gó..., patrzysz - dyrektor. Spada na ziemię - znów
        gó...".
        Oby za szybko sie pan Piotr o tym nie przekonał.
    • diablica.mala Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:13
      Współczuje, ale Twojej żonie. Daj jej chłopie święty spokój i albo
      bądź z niej dumny, albo nie uszczęśliwiaj na siłe.
      • alexa0000 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:37
        Pracowałam kiedyś w przedszkolach jako nauczycielka angielskiego.
        Trzeba byc naprawde cierpliwym, stanowczym, miłym, ale wymagajacym,
        kompetentnym człowiekiem. Trzeba wysłuchiwac "a on mnie popycha", "a
        ona zabrała mi klocki", znosic humorki, miec oczy dookoła głowy itp,
        itd. Od tej pory dla pan pracujacych w tych placówkach:szacunek,
        szacunek,szacunek.
      • sebalda Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:39
        Przez wiele lat też wykonywałam mało prestiżowy zawód, ktory jednak ceniłam, bo
        był mało stresogenny, pozwalał mi zamykac rozdział po zakończeniu dnia w pracy i
        zapominac o niej do następnego dnia, nigdy nie przenosiłam stresu i myśli o
        pracy do domu, w przeciwieństwie do moich koleżanek, które mialy bardziej
        prestiżowy zawód, miałam mnóstwo kontaktów z innymi, ciekawymi ludźmi i byłam
        ogromnie ceniona w firmie, bo to co robiłam, robiłam naprawdę dobrze. Mąż bardzo
        się zżymał, że taka inteligentna osoba jak ja, z takim potencjałem, zadawala się
        tak nieciekawą (w jego mniemaniu) pracą. Nie przejmowałam się tym jego gadaniem,
        ale trochę mnie to bolało. I nie dlatego, że podświadomie się z nim zgadzałam,
        ale jego narzekania były wyrazem jego braku szacunku do mnie i tego co robię.
        Po latach zmieniłam pracę, trochę przypadkowo. Teraz robię coś naprawdę
        ambitnego, choć nie zarabiam dużo więcej, mąż może się mną pochwalić, ja też
        dobrze się czuję, bo w sumie w nowym zawodzie znajduję dużo satysfakcji, jest to
        duża odmiana, no i mam świetnego szefa (ogólnie łatwo mnie zadowolić;), ale....
        I tu najlepsze: mój mąż w kłótniach potrafi mi teraz wyrzucić, że obrosłam w
        piórka, teraz jestem wielką panią .... i dlatego go mniej szanuję, co jest
        absolutną nieprawdą, bo to nie leży w mojej naturze. Czyli i tak źle, i tak
        niedobrze. Jak się chce psa uderzyć, kij zawsze się znajdzie.
        Do autora wątku: zostaw żonę w spokoju, daj się jej cieszyć tym, co lubi, nie
        umniejszaj jej roli. Może to jej powołanie, może ona bardzo kocha dzieci, a może
        to chwilowa fascynacja i kiedyś zmieni pracę, ale pytanie, czy Ty wtedy będziesz
        zadowolony?
      • pan-kabak Praca dużo ciekawsza niż tłumaczenia 31.08.09, 14:40
        Praca w przedszkolu jest dużo ciekawsza i znacznie trudniejsza niż
        tłumaczenie. Nie mówię o dokonaniach Barańczaka i fragmentach Biblii
        w przekładzie Miłosza, ale o przeciętnym tłumaczu instrukcji
        obsługi, korespondencji czy choćby przeciętnych powieści.
        W każdym razie dla mnie rozpoznanie osobowości, uzdolnień i
        problemów 25 dzieci i zastosowanie metod pracy odpowiednich dla
        każdego z nich to naprawdę wyzwanie. Sam pracowałem w liceum, ale to
        praca dużo łatwiejsza.
        Oczywiście pieniądze w przedszkolu raczej symboliczne, ale ponoć nie
        o to ci chodzi. A jeśli wstydzisz się przed znajomymi, to może
        poszukaj mądrzejszych znajomych.

        • krociech Re: Praca dużo ciekawsza niż tłumaczenia 31.08.09, 15:18
          Mam dokładnie takie same doświadczenia i dokładnie takie samo zdanie. Nie schodzę poniżej poziomu liceum, ponieważ "trafianie" do młodszych dzieci wymaga naprawdę masy pracy, a przyznam, że aż tak bardzo mi się nie chce. Inna sprawa, że jestem mężczyzną, a w dzisiejszych czasach mężczyzna pracujący z małymi dziećmi to
          prawie-że z definicji przestępca.

          Takie na przykład tłumaczenia pisemne to naprawdę mało prestiżowe i nudne zajęcie dla ludzi zdesperowanych - wiem, bo robię. Może i idzie wyciągnąć parę tysięcy więcej niż z nauczycielstwa (przy czym parę to bliżej dwóch niż dziewięciu...), ale gdybym miał wybór, zdecydowanie wolałbym być nauczycielem. I dlatego rozumiem PT Żonę kolegi menadżera, który wypowiada się tak, jak gdyby kochał nie Ją, a swoje wyobrażenie na Jej temat. Zachowanie typowe nastolatka w wieku dojrzałym wymaga raczej terapii psychologicznej niż pomocy forumowiczów.
          • priekrasna.brunhilda a możesz przetłumaczyć, co oznacza 31.08.09, 16:17
            "idzie wyciągnąć"?

            po jakiemu to, panie tłumaczu?
            • krociech Po potocznemu, Brunhildo. 01.09.09, 00:22
              Rejestr właściwy dla forum, naśladującego wypowiedzi codzienne, a nie prace naukowe. Przy okazji (BTW)
          • chude_ramie Re: Praca dużo ciekawsza niż tłumaczenia 10.11.09, 11:28
            noż ręcę mi opadły i wiszą jak czytam takie generalizacje! praca
            tłumacza jest nudna i dla ludzi zdesperowanych?? chyba ciebie nudzi i
            ty sam jesteś zdesperowany! a to już inna bajka! jeżeli ci nie
            odpowiada, to sobie zmień!
            akurat jestem tłumaczem pisemnym, praca sprawia mi wiele przyjmności -
            tak że wiem o czym piszę
        • minka5 Re: Praca dużo ciekawsza niż tłumaczenia 31.08.09, 19:36
          pan-kabak napisał:

          > Praca w przedszkolu jest dużo ciekawsza i znacznie trudniejsza niż
          > tłumaczenie. Nie mówię o dokonaniach Barańczaka i fragmentach
          Biblii
          > w przekładzie Miłosza, ale o przeciętnym tłumaczu instrukcji
          > obsługi, korespondencji czy choćby przeciętnych powieści.

          Ludzie! Nie wypisujcie bzdur o zawodzie tłumacza! Wiem o czym mówię,
          bo to akurat mój ukochany zawód od xxx lat.
          Naprawdę myślisz,że tłumacz zajmuję się li tylko tłumaczeniami
          korespondencji i aktów urodzenia?
          To się ciężko mylisz! Jak sądzisz, jaką ponosi się odpowiedzialność
          tłumacząc np. montaż linii produkcyjnej? Po pierwsze, złe
          tłumaczenie może spowodować wypadek narażający czyjeś zdrowie lub
          życie. Po drugie, może dojść do strat materiałowych. I zastanów się
          jaką wiedzą musi dysponować tłumacz (Twoim zdaniem 'przeciętny'),
          aby solidnie i poprawnie wykonać takie tłumaczenie?
          A jaka jest odpowiedzialność tłumacza w wypadku tekstów medycznych,
          prawnych/prawniczych i setek innych?

          Nie można stwierdzić czy praca przedszkolanki czy tłumacza jest
          ciekawsza/trudniejsza. To już chyba wybór osobisty, ale nie
          wypowiadaj się na temat jakieś pracy, o której nie masz pojęcia.
        • i.pisz.co.chcesz Re: Praca dużo ciekawsza niż tłumaczenia 31.08.09, 23:07
          pan-kabak napisał:

          > Praca w przedszkolu jest dużo ciekawsza i znacznie trudniejsza niż
          > tłumaczenie. Nie mówię o dokonaniach Barańczaka i fragmentach
          Biblii
          > w przekładzie Miłosza, ale o przeciętnym tłumaczu instrukcji
          > obsługi, korespondencji czy choćby przeciętnych powieści.
          >
          Przeczytaj te czesc swojego post, a zrozumiesz (byc moze:)), ze
          piszesz dokladnie w takim samym stylu, jak piot.r36. Dlaczego
          deprocejonujesz inny zawod niz twoj? Skad wiesz, ze ktos, kto
          tlumaczy isntrukcje obslugi nie spelnia sie bardziej, niz gdyby
          pracowal jako nauczcyiel j.obcego w przedszkolu?:) Hm?:)

          A tak poza tym, najzabawniejsze jest to, ze wystarczy pogrzebac w
          glowie w poszukiwaniu argumentow, obrac odpowiedni punkt siedzenia i
          mozna "zdeptac" prawie kazdy zawod:)
    • lejla81 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:52
      Hmmm... A nie możesz po prostu mówic, że Twoja żona jest anglistką?
      Ja też jestem po filologii i powiem Ci, że praca tłumacza jest
      okropnie nudna. Sto razy wolałabym byc nauczycielem. Myślę, że
      problem jest nieco wydumany, nawet jeśli nie jesteś zadowolony z
      profesji żony, to powinieneś byc wobec niej lojalny, a nie wobec
      kolegów. Ja miałam podobny problem - mój "mąż" jest strażakiem,
      zawód piękny i szlachetny, aczkolwiek nie kojarzący się raczej z
      mistrzami intelektu. I kilka razy słyszałam takie opinie, że z kim
      ja się w ogóle spotykam (nawet od własnego ojca). Nie było dla
      nikogo ważne, że on studiuje, że ma wysoki stopień, bo wszystkim się
      kojarzy, że strażak to jak głupi z sikawką gania i pożary gasi. Na
      początku mnie to ruszało, a teraz?? Mam to kompletnie w nosie.
      • emilia7emilia Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 14:55
        a co byś zrobił gdyby Twoja żona w ogóle nie pracowała??? tak jak
        moja....
    • cartman71 Pytasz co robić... 31.08.09, 14:57
      Na początek walnij się w łeb solidnie. Jeśli żona robi to co lubi to co Cię to
      boli? Ma brać udział w wyścigu szczurów jak Ty? Nic imponującego nie robisz.
      Manager ... to dopiero ambitne. Nie ośmieszaj się tym prestiżem jak to nazwałeś.
    • grawery Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 15:05
      Tak się zastanawiałem czytając to czy naprawdę jesteś aż takim pustakiem czy to
      prowokacja... Tyle Ci powiem, że przy Twojej żonie (chociaż jej nie znam)
      wyglądasz mi na strasznie małego...
    • mustangmac Dobra rada 31.08.09, 15:08
      Najlepiej weź się kolego pie....... mocno w łeb, ale tak naprawdę mocno,
      najlepiej z rozbiegu. Wtedy nie będziesz już miał żadnych problemów. Ciesz się,
      że Twoja kobieta pracuje i lubi to, a nie siedzi w domu i gruchy zbija. Nie
      każdej osobie zależy wyłącznie na "prestiżu" (cokolwiek to oznacza) wśród
      innych, po prostu lubią swoją pracę i mają w du... co inni o niej myślą. A Ty
      jesteś klinicznym przypadkiem chorobliwego karierowicza. W tym przypadku szkoda
      mi tylko Twojej żony, a dobrej rady to tylko i wyłącznie sam potrzebujesz,
      najlepiej co zrobić ze sobą żeby być normalnym.
    • 4v to ma być jakiś żart? prowokacja? 31.08.09, 15:10
      prestiż... biednemu managierowi zwykła nauczycielka już nie pasi i teraz powinna
      się zająć czymś bardziej ambitnym, bo inaczej zmieni się ją na lepszy model.

      z drugiej strony, jak się zajmie czymś poważniejszym, i zacznie "spełniać
      zawodowo", to poczujesz, że się od siebie oddalacie i i tak znajdziesz sobie
      jakąś na boku.

      źle jest jak jest? bo co? prestiż? o, jaki żal. życie dla prestiżu. ilu to już
      ludzi dla tego gówna poświęciło swoje zdrowie, życie, szczęście? społeczeństwo
      wymyśliło prestiż, by wszyscy poza władzą, samym "topem" ścigali się w wyścigu
      poświęcając to co najważniejsze... naprawdę tego potrzebujesz?

      zero empatii, sam czysty egoizm. typowy manager... a nie pomyślisz, że to dla
      Twojej żony dobre, że się w tym spełnia, że ma bezproblemowe życie, żadnego
      mobbingu, żadnego zapierdzielu, że dzięki temu nie wyniszczy się szybko, będzie
      dłużej świeża i młoda. nie pomyślałeś o tym, panie karierowicz?



      • pamejudd Na pewno to prowokacja. 31.08.09, 17:39
        Przeciez niemozliwe, zeby taki idiota wpadl na pomysl szukania rady na forum.
        • mocten Re: Na pewno to prowokacja. 31.08.09, 18:07
          Autor tematu jest zapewne debilem, chociaż "menager" też oddaje istotę rzeczy.
          • piot-r36 Re: Na pewno to prowokacja. 31.08.09, 18:45
            nie to nie prowokacja, nie rozumiem waszego oburzenia, żyję na pewnym poziomie,
            wysokim poziomie, oczywiście w pewnym sensie szanuję pracę mojej żony, ale
            uważam że mogłaby robić coś innego.
            Są niewątpliwie zalety takiej pracy, bo żona jest zawsze o 15 w domu, i może
            przypilnować córkę w lekcjach, zrobić obiad czy ogarnąć dom, ale gdy widzę żony
            moich kolegów które są prawnikami, tłumaczkami,chodzą elegancko ubrane do pracy,
            otaczają się innymi ludźmi to jednak im zazdroszczę. Żona na własne życzenie
            rezygnuje z rozwoju zawodowego.
            • twoj_aniol_stroz Re: Na pewno to prowokacja. 31.08.09, 20:40
              Musisz zastanowić się co dla CIEBIE jest wazne: ogarniety dom,
              dopilnowane dziecko, rodzinna atmosfera, ale żona bez wianuszka
              wpływowych znajomych i najmodniejszych ciuchów (a swoją drogą to nic
              nie stoi na przeszkodzie, żeby w takowych chodziła, tylko po co? ),
              czy elegancka żona, z gromadą modnych znajomych, ale pusty dom jak
              wracasz, dziecko z opiekunką, wynajęta sprzataczka, która będzie raz
              w tygodniu sprzatała, prała i prasowała. Ta druga opcja oznacza tak
              naprawdę brak rodziny, brak więzi z dzieckiem... Bycie weekendowym
              rodzicem dodatkowo z wyrzutem sumienia w stosunku do dziecka to nie
              najlepsza opcja. Faktem jest, że zona na własne zyczenie rezygnuje z
              rozwoju, ale czy to oznacza, że nie macie o czym rozmawiać? Nie
              macie wspólnych pasji? Może warto byłoby poszukać czegoś co będzie
              Wam obydwojgu sprawiało frajdę i nie będzie związane z pracą żadnego
              z Was. Takie wspólne pasje bardzo zbliżają, pozwalają spojrzeć na tę
              druga osobę w innym swietle. Często jest tak, że w tych pasjach
              drzemie jakiś talent, który pozwoli Ci spojrzeć na żone z uznaniem.
              Teraz przebija z Twoich wypowiedzi brak uznania dla tego co robi,
              nie chcę napisać, że brak szacunku, alejesteś w sumie bardzo
              blisko... Poszukaj czegoś tylko dla Was, czegoś co będzie odskocznią
              i co pozwoli Wam zobaczyć inne zalety w sobie nawzajem niż tylko
              prestiż związany z wykonywanym zawodem. To może być taniec, wypady
              motocyklowe pod namiot (wiem, że stać Cie na najdroższy hotel, ale
              wyzwanie jakim jest życie do spółki z naturą jest bardzo
              wartosciowe), rajdy off-road, może rajdy konne, cokolwiek... Spróbuj
              zejść z tego wysokiego poziomu życia codziennego i zachwycić się
              drobiazgiem, ciszą w lesie, samotnym drzewem pośrodku łąki, łoskotem
              fal w listopadowy wieczór (bałtyckich fal, bo one jednak mają swój
              urok), monumentalnymi górami z ich spokojem... Postaraj się
              popatrzeć na otaczający Cię świat nie z perspektywy pieniądza, ale
              w zachwycie nad jego prostotą. Pieniądze są ważne, zdecydowanie
              łatwiej się z nimi żyje, ale one są tylko środkiem, one nie
              przymnażają człowiekowi wartości... Wartość człowieka jest w więzi z
              drugim człowiekiem, to kim jesteś dla drugiego człowieka stanowi o
              Twojej wartości. I znów, niekoniecznie biznesowe znajomości sa tymi
              najwartościowszymi. Mądrość ludowa mówi, że prawdziwych przyjaciół
              poznajemy w biedzie. Tak, wtedy tak naprawdę wiadomo kto jest kim.
            • kaa.lka Re: Na pewno to prowokacja. 31.08.09, 20:41
              i owszem prowokacja.
              i owszem rozumiesz oburzenie.
              i w zwiazku z tym ze traktuje Twoje zdanie rownie powaznie jak Ty
              nasze zabawnie;
              zapytam o powody dla ktorych sie z zona swoja wyszles za maz.

              pozdro


            • 4v Re: Na pewno to prowokacja. 01.09.09, 00:09
              zapytam wprost, skoro to "niby" nie prowokacja

              1. czy żona nie może chodzić elegancko ubrana PO PRACY? w wolnym czasie, kiedy
              jest sobą, a nie jakimś wyrobnikiem gdzieś?

              2. czy otaczanie się "innymi" (cóż za enigma) ludźmi nie może mieć miejsca PO
              PRACY, ja rozumiem że przedszkolanki jej nie rozwijają, ale od czego jest czas
              wolny?

              czy Pan Menago nie rozumie, że praca w większości przypadków ludzi NISZCZY?
              mobbing, zepsucie, pracoholizm, złe nawyki, odżywianie, stres... chcesz tego dla
              swojej żony w imię prestiżu? wtf? luzer jesteś i tyle. traktujesz żonę już nawet
              nie przedmiotowo, ale totalnie bez wyobraźni. dwie strony medalu zauważ, a nie
              ślepo z prądem jak to żałosne stado baranów. bo menadżer wielki. i już się
              powoli rozgląda, jaki by tu pretekst znaleźć, żeby żonkę puścić dla innej :/

              czuć to, więc się kolego nie wypieraj.
            • polibezkontroli Re: Na pewno to prowokacja. 01.09.09, 03:03
              piter,
              ambicja - dążenie do realizacji cudzych celów,
              własne po prostu nazywamy celami!

              może Ty powinieneś popracować nad własnymi celami..
              Jakie Ty masz cele? Może kierujesz się cudzymi celami
              (życie korporacyjne często mylimy z wewnętrznym).
              Czy frustrowniem otoczenia nie chcesz zamaskować
              frustracji sobą...itd.

              Może od razu daj żonie spokój niech znajdzie sobie
              mężczyznę dla którego robienie kariery będzie tylko
              smutnym frazesem (taaaaak, trafiają się jeszcze
              mężczyżni z talentem do robienia pieniędzy bez bycia
              korporacyjnym osiołkiem)

              I ten Twój "poziom" jest naprawdę taki wysoki, że nie
              stać Cię na wysłanie żony do stylistki, potem do salonów
              urody i mody żeby się wylaszczyła i wyglądała lepiej
              niż jakieś biurwy? Bosz - jakie to smutne!!

              A może chodzi Ci o to że chciałbyś mieć więcej
              kasy a sam już nie "podskoczysz"?
              A może ktoś inny zaczął Ci się podobać?

              Eh,
              zastanów się gdzie naprawdę leży pies pogrzebany..
              bo na mój gust jesteś na dobrej drodze zeby rozj..ć
              sobie rodzinę.

              Nie zmieniaj świata, znajdź w sobie fuck-up'y
              i je napraw - a ręczę Ci że zniesiesz wiele
              i będziesz miał w d.pie czy Twoja żona/żony
              Twoich kolegów/królowa belgii nie/ma
              ambicję/lewą nogę/grzywkę/d.pę...

              sam widzisz, że w ten sposób powoli zmienisz się
              w stetryczałego dziada.

              p.s. drugą połowę (w tym wypadku żonę)
              możesz co najwyżej spytać czy jest szczęśliwa.
              ______________________________
              Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość.(za Albertem E.)
            • polibezkontroli Re: Na pewno to prowokacja. 01.09.09, 03:15
              piter,
              ambicja - dążenie do realizacji cudzych celów,
              własne po prostu nazywamy celami!

              może Ty powinieneś popracować nad własnymi celami..
              Jakie Ty masz cele? Może kierujesz się cudzymi celami
              (życie korporacyjne często mylimy z wewnętrznym).
              Czy frustrowniem otoczenia nie chcesz zamaskować
              frustracji sobą...itd.

              Może od razu daj żonie spokój niech znajdzie sobie
              mężczyznę dla którego robienie kariery będzie tylko
              smutnym frazesem (taaaaak, trafiają się jeszcze
              mężczyżni z talentem do robienia pieniędzy bez bycia
              korporacyjnym osiołkiem)

              I ten Twój "poziom" jest naprawdę taki wysoki, że nie
              stać Cię na wysłanie żony do stylistki, potem do salonów
              urody i mody żeby się wylaszczyła i wyglądała lepiej
              niż jakieś biurwy? Bosz - jakie to smutne!!

              poza tym "Oczywiście uważam że prestiż jest ważny,
              bo tym zyskujemy sobie szacunek, nauczyciele nie są
              szanowani w ogóle."
              mój drogi najpierw, to trzeba mieć do siebie szacunek
              - a szacunekinnych jest BTW. (z Twojej wypowiedzi
              wynika, że masz szacunek do siebie dopiero kiedy
              inni Cię szanują...och, smutne jest Twoje życie,
              w tym ciągłym pracowaniu na zasługiwanie..czyż nie?)

              A może chodzi Ci o to że chciałbyś mieć więcej
              kasy a sam już nie "podskoczysz"?
              A może ktoś inny zaczął Ci się podobać?

              Eh,
              zastanów się gdzie naprawdę leży pies pogrzebany..
              bo na mój gust jesteś na dobrej drodze zeby rozj..ć
              sobie rodzinę.

              Nie zmieniaj świata, znajdź w sobie fuck-up'y
              i je napraw - a ręczę Ci że zniesiesz wiele
              i będziesz miał w d.pie czy Twoja żona/żony
              Twoich kolegów/królowa belgii nie/ma
              ambicję/lewą nogę/grzywkę/d.pę...

              sam widzisz, że w ten sposób powoli zmienisz się
              w stetryczałego dziada.

              powodzenia!

              p.s. drugą połowę (w tym wypadku żonę)
              możesz co najwyżej spytać czy jest szczęśliwa.

              ______________________________
              Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość.(za Albertem E.)
            • ocelot2 nie wierze w twoje umiejetnosci menedzerskie 01.09.09, 08:44
              z twoich wzpowiedzi wynika niestety, ze jestes dosc plytka osoba,
              dla ktorej zachowanie pozorow jest wazniejsze, niz zrozumienie i
              akceptacja wyboru zawodowego w sumie jednej z najblizszych chyba
              Tobie osob.
            • osa551 Re: Na pewno to prowokacja. 01.09.09, 16:09
              chodzą elegancko ubrane do pracy
              > ,

              ja pierdzielę, tekst zupełnie jak mojego ojca tyle tylko, że on ma 76 lat ...
    • barnaba.dwa Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 15:20
      Oj cos mi tu snobem zaleciało:-)
    • przylga Chłopie, uważaj!!! 31.08.09, 15:59
      Weź ja zostaw chłopie! Przecież menager nie może mieć żony
      nauczycielki!
    • selvermane Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 16:04
      A czy jest Kobietą Szczęśliwą(tm)?

      P,NMSP :>
    • thorgal_aegirsson Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 16:11
      piot-r36 napisał:

      > witam wszystkich
      >
      > mam poważny problem jak zmotywować żonę do większej aktywności zawodowej, ona
      > skończyła filologię angielską na Uniwersytecie i pracuje w przedszkolu jako
      > nauczycielka, ja jestem menagerem w dużej firmie, chciałbym żeby zajęła się
      > poważniejszymi rzeczami na przykład tłumaczeniami (skończyła też studia
      > podyplomowe w tym kierunku) ale problem polega na tym że ona nie chce jest jej
      > chyba tak wygodnie ciągle się o to kłócimy.Nawet już nie chodzi o pieniądze,
      > ale o prestiż, przecież to nie brzmi zbyt poważnie nauczycielka w przedszkolu.
      > Poradźcie co mam zrobić.
      >
      > Piotr

      Pajac.
    • dona.a Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 16:11
      Moja koleżanka też jest nauczycielką angielskiego w przedszkolu, po
      filologii, dzieci i rodzice Ją uwielbiają, widać, że pasjonatka,
      również, jak w którymś wcześniejszym wpisie, pisze dla dzieci
      książeczki, śpiewniki, nagrywa bajeczki itp, dostaje kartki od
      byłych przedszkolaków z podziękowaniami za zaszczepienie
      zainteresowania do języka angielskiego, czego chcieć więcej:)
    • szarlej12 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 16:29
      otwórz okno w swoim "prestiżowym" biurowcu i skocz w dół na "prestiż" czyli na
      główkę.
    • twilight.pl A kto to k..źwa jest manager. 31.08.09, 16:39
      Rozumiem..lekarz,prawnik ale kuźwa manager? Co to jest?
      • three-gun-max Re: A kto to k..źwa jest manager. 31.08.09, 16:56
        ktoś lepszy od ciebie
        • pamejudd Nie za cieplo ci w glowke? 31.08.09, 17:36
          Bo widze objawy przegrzania ukladu...
    • nangaparbat3 Piotrusiu 31.08.09, 16:45
      byc moze Twoja zona po prostu lubi swoją pracę, a jako tłumaczka czulaby się
      nieszczęśliwa. Co - jako dla jej męża - jest dla Ciebie lepsze?
      A w sprawie prestizu - kim byla z zawodu ksiezna Walii?
      • zz26 człowieku!!! 01.09.09, 00:45
        spójrz na liczby na chwile obecna są 162 posty z czego okolo 160 mówi ci że
        popełniasz błąd jeśli jesteś tym managerem to wyciągnij z tego wnioski może nie
        masz racji? może malzenstwo i miłość to coś więcej niż zmuszanie zony do
        robienia czegoś czego nie chce tylko po to zęby sie pochwalić przed znajomymi?
        jeśli jesteś takim forsiastym managerem to zostaw swoja żonę znajdź sobie jakaś
        młodą głupią blondynkę która która w przyszłości chciałaby być psycholożka i
        bardzo sie interesuje ochrona środowiska. pomyśl jaki wtedy byłby prestiż!!! ile
        twoich znajomych może sie pochwalić fajna laska która świata poza twoim portf...
        ups pardon która świata poza tobą nie widzi? będzie świetnie pasować do twojego
        nowego bmw i garnituru od Armaniego
    • dorsai68 Serio chcesz odpowiedzi? OK, ale nie będzie miło. 31.08.09, 16:57
      Odczep się człowieku!
      Ja bym zrozumiał, gdy mówisz do żony "kochanie, jest cięzko, kryzys recesja, krecha za dom i samochód, moja pensja + twoja budżetowa pensyjka już nie starczą, musisz zastanowić się nad zmianą pracy na lepiej płatną", ale ku... jakiś prestiż?
      Wstydzisz się żony, tego, że robi to co lubi?!

      Faaacet... wstydu nie masz!
    • multisyncsb Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 17:06
      nie ma co odpowiadac!!!!!!!!!! to jest prowokacja!!!!!!!!!! o kazde pieniadze
      moge sie zalozyc :))))))
    • pamejudd A "menager" brzmi powaznie?!? 31.08.09, 17:35
      O kurde ... wpadlem pod stol ze smiechu :-D Co za pajac :-D


      To jest podpucha, prawda? To nie moze temat zalozony na serio...
    • uknown tłumacz to taki prestiż? 31.08.09, 18:42
      dla mnie zawód tłumaczki i przedszkolanki czy nauczycielki angielskiego są
      podobnie prestiżowe, żaden wstyd pracować w przedszkolu, pewnie tłumacz więcej
      zarabia ale przecież piszesz że nie chodzi o kasę ... ciekawszy problem, to fakt
      że ty się swojej żony i jej pracy wstydzisz, naprawdę uważasz że żony wszystkich
      twoich kolegów to same biznesmenki i menadżerki, nie ma wśród nich nauczycielek,
      urzędniczek, lekarek, sekretarek albo gospodyń domowych wychowujących dzieci? Z
      pewnością są i koledzy nie mają z tym problemu, być może celowo wzięli sobie
      takie żony bo dwie ambitne osoby w rodzinie to często zbyt wiele i takie
      małżeństwa się sypią ... A ty wołałbyś kobietę skupioną na karierze i własnych
      ambicjach, czy wówczas byłbyś szczęśliwy? Chyba jednak o kasę chodzi tylko
      przyznać się nie chcesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja