Dodaj do ulubionych

Przez cesarskie miasta po magiczne południe

06.12.11, 16:02


I po urlopie. Tym razem w jednym podejściu zaliczyliśmy dwie imprezy - tydzień cesarskich miast i tydzień magicznego południa ( naprawdę magicznego). Maroko to piękny kraj, a "podany" przez tak wspaniałych pilotów jak nam się trafiło mieć, staje się jeszcze wspanialszy i piękniejszy.

Dzień 1
Po śniadaniu jedziemy wzdłuż wybrzeża Atlantyku do Essaouiry, nadmorskiego miasteczka słynącego z pięknych wyrobów z drewna tui, oryginalnej architektury i artystycznej atmosfery. Masywne fortyfikacje dawnego Mogador starego portugalskiego miasta-portu, wąskie i kręte uliczki, pobielone domy z niebieskimi drzwiami, miłe kafejki, uroczy port to prawie bajkowy obrazek. W 2001 roku medina Essaouiry wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po drodze zatrzymujemy się na zdjęcia kóz wspinających się na drzewa arganiowe, z owoców owych endemicznych drzew pozyskuje się najcenniejszy olej na świecie -olej arganiowy. Następnie przejazd do portowego miasta Safi słynącego z warsztatów garncarskich i tamtejszej ceramiki. Spacer po medinie, wypijamy pierwsze szklanki soku wyciskanego z pomarańczy (pychotka), spotykamy pierwszych nosiwodów, kosztujemy ślimaków w aromatycznym rosole, jeszcze jakieś ciastko smażone na głębokim tłuszczu u ulicznego sprzedawcy i pierwszy dzień za nami.
Dzień 2
Dziś poranna kawa w rozkwitającym kurorcie Oualidia i przejazd do El-Jadidy - dawnej enklawy portugalskiej. Zwiedzamy historyczne centrum miasta:stara forteca Mazagan z Cysterną Portugalską, sąsiadujące ze sobą kościół i wielki meczet, domy kupców żydowskich i portugalskich, a wszystko to tłoczy się w arabskiej medinie. W jednej z kawiarenek nieopodal suku, zasiadamy na kawę nos-nos i szklankę zimnego soku pomarańczowego. Pozostałości portugalskiego miasta w Al-Dżadidzie wpisano w 2004 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Następnie przejazd do Casablanki – największego miasta Maroka- krótkie zwiedzanie centrum miasta: ogromny meczet Hassana II, mieszczący 25 tys. wiernych- z najwyższym na świecie 210 metrowym minaretem, plac Mohameda V, którego zabudowa jest ciekawym przykładem architektury mauretańskiej, gdzie biegnie do nas „banda” (4) nosiwodów na foto-sesję, spacer po ukwieconej promenadzie i przejazd przez dzielnicę okazałych rezydencji i ogrodów – Anfa.
Dzień 3
Po wczesnym śniadaniu wyjazd do Rabatu, stolicy Maroka. Zwiedzanie miasta założonego w roku 1150 przez kalifa Abd al-Mumina z dynastii Almohadów , odwiedzamy - meczet i wieża Hassana z XII w, Mauzoleum Mohameda V (dziadka obecnie panującego Mohameda VI), nekropolia Szella - dynastii Merynidów z piękną, łamaną bramą wejściową, którą to nekropolię upodobały sobie bociany, pałac królewski z imponującą bramą Bab ar-Rouah oraz artystyczna dzielnica kazba Al.-Udaja. Dalej mkniemy do Meknes, zwanego miastem pięknych bram. Zachodzimy do mauzoleum sułtana Mulaj Ismaila, założyciela miasta i najbardziej krwawego z marokańskich władców, następnie zwiedzamy legendarne stajnie dla 1200 koni i ogromne spichlerze, bramy Bab el-Khemis i Bab el-Mansour – uważane (i słusznie) za najokazalsze w całym Maroku. Na zakończenie spacer i miętowa herbatka w medinie, umieszczonej w 1996r na liście zabytków UNESCO. Pod koniec upalnego dnia, krótkie zwiedzanie Volubis -zabytek UNESCO: ruiny rzymskiego miasta z I w., łuk triumfalny Karakali, dom Orfeusza, termy, bazylika, forum i domy patrycjuszy z doskonale zachowanymi mozaikami. Następnie ruszamy na nocleg do Fezu.
Dzień 4
Od rana, od panoramy z twierdzy na wzgórzu, zaczynamy zwiedzanie Fezu, duchowej i religijnej stolicy Maroka. Zwiedzanie mediny - Fes el-Bali, będącej od 1981r. zabytkiem UNESCO - prawdziwego labiryntu ponad 9.000 krętych uliczek, gdzie poruszanie się bez miejscowego przewodnika jest niemożliwe, a okazuje się możliwe z naszą doskonałą pilotką – Panią Krystyną Dąbrowską, która wiedzie nas po zakamarkach ciasnych i czasem ciemnych z taką znajomością miejsca jakby była rodowitą mieszkanką Fezu, i co rusz zatrzymujemy się aby zajrzeć na dziedziniec meczetu i uniwersytetu El Karawijjin, do mauzoleum założyciela miasta Mulaj Idrisa II (oba miejsca dostępne jedynie z zewnątrz dla nie muzułmanów), do słynnej garbarni skór wielbłądzich i do tradycyjnej ręcznej tkalni. Wyjątkowa medina Fezu to miejsce, które pozwala na kilka godzin przenieść się w czasy średniowiecza. Tragarze na swych barkach oraz osiołki i muły dostarczają towar do niezliczonej ilości sklepików mediny. Następnie jedziemy do tzw. Nowego Fezu, a tu pałac królewski Dar El-Makhzen (z zewnątrz) i olbrzymia brama Bab al Jeloud, wizyta w synagodze i spacer po dzielnicy żydowskiej Mellah. Po zachodzie słońca, w medinie Fezu, w pięknie, stylowo urządzonym lokalu zasiadamy do kolacji na wieczorze berberyjskim (30 E) – w cenie szaszłyki, tażin jagnięcy ze śliwkami i sezamem (pycha) wino, owoce+ciasto i ludowa muzyka i tańce. Szału nie było, ale całość -OK.
Dzień 5
Dziś wyjazd z Fezu do Marakeszu – najdłuższy odcinek objazdu. Podróżujemy przez malownicze góry Atlasu Średniego. Cała trasa jest niezwykła widokowo. Po drodze krótki postój ( na narty – niestety to nie styczeń ani luty),w otoczonym przez lasy cedrowe górskim kurorcie Ifrane. Spacer po kurorcie i poranna kawa. Około 18.30 widzimy mury Marakeszu. Po zakwaterowaniu i kolacji, wypad na miasto a szczególnie na największą jego atrakcję po zachodzie słońca czyli plac Dżamaa el Fna - zabytek UNESCO, gdzie życie tętni przez cała dobę - m.in. zaklinacze węży, połykacze ognia, treserzy małp, bębniarze, kuchnie na wolnym powietrzu i mnóstwo sklepików itp.). W tym tłumie i hałasie można się zauroczyć lub go znienawidzić – nam się tam podobało
Dzień 6
Po śniadaniu rozpoczynamy zwiedzanie Marakeszu, najatrakcyjniejszego miasta Maroka, zwanego czerwonym miastem: bazar (suk), gdzie można zakupić ciekawe pamiątki miejscowego rzemiosła, minaret Koutoubija z XII wieku, meczet i medresa (szkoły koranicznej) Ali ben Jusufa, pałac Świetności czyli Bahia, grobowce dynastii Saadytów. Podczas zwiedzania miasta krótka wizyta w zielarni berberskiej. I tym razem za dnia, ponownie zaglądamy na jakże inny, wyciszony i prawie opustoszały plac Dżamaa el Fna. Po 15.00 ruszamy przez malownicze góry Atlasu Wysokiego do Agadiru, by wjazdem na górującą nad miastem średniowieczną kazbę – zamknąć liczącą ponad 1800 km pętlę naszego objazdu.
Dzień 7
Dziś wypoczywamy na pięknych, piaszczystych, szerokich plażach Agadiru i zażywamy kąpieli w zaskakująco ciepłej wodzie Atlantyku. Jednocześnie oczekujemy na przyloty turystów ruszających na objazd – Magiczne Południe. Dla nas to będzie kontynuacja zwiedzania Maroka.
cdn





Obserwuj wątek
    • yrec61 Re: Przez cesarskie miasta po magiczne południe 06.12.11, 16:04
      I nastał poranek, dzień 8
      Po sporych perturbacjach osób dolatujących z Warszawy, zajmujemy wreszcie miejsca w autokarze, na czele wspomniany wcześniej pilot – Pan Sebastian i wyjazd do położonego w dolinie rzeki Sus, malowniczego Taroudant, miasta zwanego ”Małym Marrakeszem” – chyba ze względu na mury o długości około 7,5 km, z 19 bastionami i 5 bramami- otaczające starą część miasta, bardzo podobne do tych w Marrakeszu. Spacerujemy po zabytkowej części miasta i suku, gdzie „rzucamy” się na sprzedawcę owoców opuncji, dalej ogrody Palais Salam - to dawna siedziba lokalnego możnowładcy. Po drodze mamy liczne przystanki widokowe. Dalej przejazd do miejscowości Taliouine, to wioska gdzieś w dolinie pomiedzy Atlasem Wysokim a Górami Sirua. słynąca z upraw szafranu, najcenniejszej przyprawy świata, gdzie dokonujemy zakupu kilku gram tego „skarbu”. Po zakwaterowaniu, robimy mały spacer do sąsiadującej z najgorszym hotelem na obu objazdach, pobliskiej, niewielkiej kazby, jednej z siedzib rodu Glouich.
      Dzień 9
      Po śniadaniu, z Taliouine ruszamy w kierunku miejscowości Agdz, od której rozpoczynamy magiczną podróż przez zieloną dolinę rzeki Draa. W Agdz obiadek – jakiś tażin w knajpce przy placu – rynku. Właściciel lokalu prowadzi nas do kuchni, aby pokazać że wszystko ma gotowe i zaraz podaje, ale lepiej otoczenia kuchni nie oglądać, choć..... wszystko bardzo smakuje. Po drodze mijamy olbrzymie oazy, skupiska palm i daktylowców, a pod nimi krzewy, zboża, henna i warzywa. Zatrzymujemy się na spacer po jednej z oaz, gdzie oblegają nas mali sprzedawcy daktyli i na zwiedzanie okazałej kazby Oulad Othmane, zamienianej sukcesywnie na hotel W czasie dalszej podróży w kierunku Zagory, przed ścianą daktylowego gaju ukazuje swe oblicze okazały ksar Tissergat, w którym odwiedzamy muzeum sztuki i tradycji doliny rzeki Draa. Nocujemy w Zagorze.

      Dzień 10
      Wyjazd z Zagory i przejazd przez tradycyjne wioski berberyjskie, rozpoczynamy spod starego drogowskazu, który informował poganiaczy wielbłądów, że z tego miejsca do słynnego Timbuktu w Mali wielbłądy idą 52 dni. Dalej trasa wiedzie nas przez góry Jbel Saghro, podczas tego przejazdu zatrzymujemy się aby obejrzeć charakterystyczne dla tego regionu skały i zatopione w nich skamieliny – trylobity i amonity. Po południu dojeżdżamy do Erfoud, gdzie kwaterujemy się w hotelu i podają nam obiad a nie obiado-kolację, gdyż po godz 17, dla chętnych wycieczka fakultatywna: zachód słońca na pustyni i wrócimy około 23 do hotelu. Wyjazd samochodami terenowymi na pustynię -na ogromny Erg Chebbi by zobaczyć niesamowite, dziś wiem że niezapomniane, pełne impresji zjawisko, jakim jest zachód słońca nad Saharą. Dojazd trwa ponad godzinę, po drodze stajemy w namiocie Nomadów – ludzi pustyni - na herbatkę, a w samochodzie około godz 18 termometr pokazuje 43 stopnie, a gdy wracamy około 22 na wyświetlaczu jest 37 stopni – „prawdziwa Sahara”. Wycieczka dodatkowo płatna, 30 EUR. Pan Sebastian organizuje dodatkowo godzinną przejażdżkę na wielbłądach (150 dir) – było super.

      Dzień 11
      Po śniadaniu jedziemy w Erfoud do zakładu kamieniarskiego, który z wydobytych w okolicy bloków skalnych wykonuje meble(stoły, ławy) ukazując w nich wspomniane wcześniej amonity i trylobity. Dalej mkniemy w kierunku Tineghir, otoczonego ogromnymi gajami palmowymi i słynącego z wyrobów ze srebra i wąwozu rzeki Todra. Po drodze mijamy systemy podziemnych kanałów-studni, mających za zadanie magazynowanie wody. Przełom Todry ze stromymi skalnymi ścianami wysokimi na 300 m jest zaliczany do wyjątkowych osobliwości geograficznych Maroka i my też go do tych osobliwości zaliczyliśmy – miejscowi piknikują, my spacerujemy - jest pięknie. Jedziemy do Ouarzazate, miasta które upodobał sobie filmowy świat - do małego Hollywood, poruszamy się przez malowniczą dolinę kolejnej rzeki - Dades. Ze względu na mnogość tradycyjnej warownej architektury –(kazby i ksary zbudowane z masy zwanej pise, otrzymywanej z ubitej ziemi, gliny, słomianej sieczki i wody) ten odcinek drogi zwany jest też „drogą tysiąca kazb”. Dalej jedziemy się przez region El Kelaa el Mgouna znany z upraw wyjątkowo aromatycznej róży, zwanej „rosa damascena”. Postój na różane zakupy i w drogę. Nocujemy w Ouarzazate.

      Dzień 12
      Ranek w Ouarzazate rozpoczynamy od oczekiwania na jakąś propozycję filmową(może jako statyści – ale nic).Ruszamy na zwiedzanie kazby Taourirt, należącej do rodu Glawich. Z zewnątrz piękny obiekt (gotowa scenografia do filmu) a wnętrza nie zachwycają. Po przeciwnej stronie drogi siedziba studia filmowego, lecz my opuszczamy miasto i zatrzymujemy się w studio Atlas Corporation, gdzie zaglądamy na teren położonego obok hotelu Oscar w którym pomieszkują ekipy filmowców. Jadąc w stronę Marakeszu, zatrzymujemy się przy najbardziej „filmowej” kazbie Maroka - Ait Benhaddou. To najsłynniejsza z kazb -wpisana na listę UNESCO, będąca maleńkim ufortyfikowanym miasteczkiem położonym na zboczu góry. Odwiedzamy jeden z domów kazby, poznajemy jego gospodarza i jednocześnie statystę filmu „Gladiator”. Na stałe w kazbie mieszka kilka rodzin. To miejsce gdzie kręcono sceny do wielu hollywoodzkich hitów, a w całej okolicy Ouarzazate powstało około 50 znanych prodkcji Następnie jedziemy przez góry Atlasu Wysokiego niezwykłą, malowniczą drogą przez przełęcz Tizi-n-Tichka (2260 m.n.p.m.). To najwyżej położona droga w Maroko po której regularnie kursują autobusy. I znów przed nami mury Marrakeszu. My byliśmy tu przed tygodniem, ale ponownie wybieramy się na wieczorną wizytę na placu Dżamaa el Fna .

      Dzień 13
      Poranne zwiedzanie Marrakeszu - najatrakcyjniejszego obecnie miasta Maroka,(choć Fez jest równie ciekawy) - rozpoczynamy od słynnego i pięknie prowadzonego ogródu Majorelle należącego kiedyś do Yves Saint Laurent’a, następnie zatapiamy się w uliczki medyny, wędrujemy do najpiękniejszej w Marrakeszu medresy Ben Youssef i do Muzeum Marrakeszu (my odpuszczamy – byliśmy tu przed tygodniem), dalej pobliska kubba Ba`adijin - kopuła nad dawnymi latrynami i salami ablacyjnymi, z których korzystali wierni przed modlitwą w meczecie. Dochodzimy do Dżamaa el Fna, gdzie jest czas wolny na ostatnie duże zakupy w tym wielkim marrakeskim markecie, a punktem orientacyjnym jest nam meczet z minaretem Kutubija.
      Nadszedł czas na wyjazd przez malownicze góry Atlasu Wysokiego, do Agadiru, czas na zamknięcie drugiej pętli naszego objazdu, czas na zakończenie dwóch tygodni podróży – bardzo różnych tygodni, to był czas dwóch odsłon Maroka. Pierwsza z nich to duże miasta, założone w średniowieczu - zachwycają wspaniałą architekturą i niepowtarzalnym klimatem, a druga twarz Maroka to faktycznie – magiczne południe - miejsca pełne kontrastów. Piaszczysta pustynia i opierające się jej naporowi domy zbudowane z pise oraz żyzne oazy wzdłuż płynących okresowo rzek Draa, Todra czy Dades z plantacjami daktyli, przypraw, melonów, bananów, pomidorów, opuncji czy henny. A w innym miejscu wyschnięte koryta rzek lub tereny pustyni kamienistej, piękne masywy górskie sięgające wierzchołkami ponad 4000 m i rozległe równiny. Oazy, góry, pustynia, kazby i ksary, ludzie i zwierzęta, smaki i zapachy oraz barwy i gorący, suchy klimat – to wszystko razem daje ową magię marokańskiego południa.




      • ob.serwator_1 Do yrec61 13.12.11, 11:32
        Witam! Lecę na oba objazdy 5 lipca. Pomyślałem, że północ jest nieco "lżejsza" więc zaczynamy od południa, a kończymy na północy. Mam pytanie - jak wygląda sprawa "przesiadki" z jednej objazdówki w drugą? Czeka się w hotelu, czy jedzie się z grupą na lotnisko i tam czeka na następną grupę i jedzie się do następnego hotelu? To pierwsze pytanie. Obiecuję, że będą następne. Pozdrawiam!
        • yrec61 Re: Do yrec61 13.12.11, 14:22
          no to pogratulować zamiaru - to dobre rozwiązanie dla zwiedzaczy.
          my na pierwszy objazd zlatywaliśmy na zbiórkę do hotelu kemer, i po pierwszej trasie na nocleg ponownie pojechaliśmy do tego hotelu.
          rano, po śniadanku, tych co zostawali na pobycie tygodniowym w agadirze, porozwoziły rezydentki do wybranych przez nich hoteli, a nas do hotelu adrar - bo tu zlatywali ci co jechali na magiczne południe.
          po zakwaterowaniu około godz 10.30, mieliśmy cały dzień na wypoczynek, a rano start w objazd i powrót był do tego samego hotelu adrar (jeśli nie pomyliłem nazw, ale mechanizm był taki jak podałem.
          • ob.serwator_1 Re: Do yrec61 13.12.11, 16:55
            Dzięki za błyskawiczną odpowiedź! Czy jest coś, co warto wiedzieć przed wyjazdem? Jakie są fakultety? Na które warto pojechać? Zaprawiony już jestem w bojach wiec mam nadzieję, że jakoś wytrzymam dwie objazdówki w kupie. Powietrze jest raczej suche (pustynne), czy duża wilgotność? 28 grudnia lecę do Etiopii poszwędać się wśród plemion południa. Gdyby przydały Ci się jakieś informacje, to wracam 13 stycznia
            • africamaniac Re: Do yrec61 14.12.11, 00:52
              5 lipca Magiczne Południe to nie najlepszy pomysł, niestety... Tzn. autokar z klimą to jednak pułapka przy wsiadaniu i wysiadaniu, za duze różnice tyemperatur i gwarantowana angina. Zwiedzać też niezbyt przyjemnie... W lipcu temperatury na Saharze potrafią przekraczać 50C. Nie mówię, że się nie da - ale Sahara to koniec września - pocz. czerwca.
              BTW, jednak polecam zwiedzanie tamtejszych rejonów samochodem terenowym - najlepiej w wyprawie z opcją samodzielnego prowadzenia. Super przygoda i nocleg np. w miejscu zwanym "plażą" na trasie rajdu Dakar zresztą (nie zdradzę gdzie ;) - i oczywiście w "milion star hotel" pozostawia niezapomniane wrażenia :). Pozdrawiam
              • yrec61 Re: Do yrec61 14.12.11, 10:49
                ludzie mają różne pomysły i ja twierdzę że mój był dobry - chciałem być w lipcu na saharze.
                co roku wyruszam gdzieś w lipcu i nie złapałem anginy od klimy.
                zwiedzanie też było przyjemne w lipcu.
                niczego z twych teorii nie potwierdzam - było wspaniale i my takie ciepełko lubimy.
                pzdr
                • gonia-65 Re: Do yrec61 11.04.12, 08:48
                  Ja pierwsza część, czyli cesarskie miasta zaliczyłam na początku lutego i było świetnie. Drugą część, czyli południe planuję właśnie w lipcu. Byłam juz w lipcu na saharze i przeżyłam, upały lubie więc sie nie obawiam :0 dzięki za ciekawy opis. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam opis trasy i teraz jeszcze bardziej chcę jechać :)
            • yrec61 Re: Do yrec61 14.12.11, 11:04
              fakultetem były chyba tylko wielbłądy na saharze, a reszta jest w cenie.
              imprezy nie są męczące więc dasz radę, a powietrze - na południu ciepło ale sucho, a na cesarskich, na większym odcinku bryza od atlantyku, więc trochę ochłody daje.
              etiopię jeszcze nie zaliczam, ale ojca brat wrócił na początku grudnia, więc info mogę mieć, ale spotkamy się dopiero w sylwestra.
              powodzenia
              • nehti Re: Do yrec61 14.12.11, 11:32
                Czytałam Twoją relację jeszcze na poprzednim forum marokańskim. Fajnie, że zachowałeś kopię i wkleiłes ją tutaj. Z uwagą przeczytałam jeszcze raz.
                Zgadzam się z Tobą, to nie prawda że objazdówki w lipcu czy sierpniu po pustyni kończą się anginą. Uczestniczymy z rodziną w takich wyprawach od kilku lat i nic takiego nikomu nie przytrafiło się.
                Mam może bardziej przyziemne pytania. Czy w hotelach na objazdówce są ręczniki (wolałabym nie ładować ich do walizek w ten sposób zostawiając sobie więcej miejsca na pamiątki).
                O której godzinie wstawaliście rano i wyruszaliście w dalszą drogę i o której mniej więcej wracaliście do hotelu?
                Czy po drodze są miejsca gdzie można wymienić walutę, czy lepiej zrobić to od razu po przylocie?
                Czy mógłbyś podać jakieś podstawowe ceny, chciałabym mniej więcej zorientować się ile potrzebuję wziąć na tę wyprawę gotówki. (Mam na myśli obiad, napoje itp).
                Pozdrawiam
                E.
                • yrec61 Re: Do yrec61 14.12.11, 14:42
                  Ogólnie jedzenie dobre i bardzo dobre, a śniadania "wzmocnione".
                  Hotele dobre (kilka z basenami), ręczniki własne zbędne.
                  wstawanie było od 6-6,30-7, a powroty 18,30 - 19,30
                  ja wymieniałem raz na cesarskich na poczcie w agadirze i raz gdzieś w kantorze, na trasie południowej znacznie mniej miejsc do wymiany
                  ceny w różnych miejscach różne - sok z pomarańczy - 4-6MAD za szklankę, tażin - 40-60MAD, kebab - 20MAD, piwo w markecie 10-15MAD, woda 1,5l - 5-6MAD, owoc opuncji 1MAD
                  pzdr
                  • agnieszka2608x Re: Do yrec61 18.12.11, 11:16
                    Witam,
                    planuję objazdówkę po Maroku i tu moje pytanie. Którą z nich poleciłbyś w pierwszej kolejności? Cesarskie Miasta czy jednak Południe? Czy marzec jest dobrym terminem na taką wycieczkę? Będę wdzięczna za info. pozdr. A.
                    • maldek5 Re: Do yrec61 18.12.11, 18:48
                      cześć. W listopadzie byłem z Rainbow na łączonej objazdówce- Ces.Miasta i Magiczne Poł. Obydwie trasy tak zupełnie różne ,że wydaje mi się kolejność obojętna. Zresztą Magiczne Poł. nie zawsze dochodzi do skutku, to będziesz musiała sugerowac się dostępnością terminu. Ale połączenie obydwu, to strzał w 10. Ja tak zrobiłem też dzięki wpisowi Yrka i za to jestem mu wdzieczny.Pogodę w listopadzie mieliśmy na objazd wspaniałą, nie za gorąco, choć krótki rękawek był na codzień. Życzę udanego wyjazdu i wielu wrażeń.
                      • agnieszka2608x Re: Do yrec61 18.12.11, 21:18
                        super, dzięki.
                        a gdybyś mial wybierac, to ktora z tras jest lepsza? Nie wiem, czy uda mi się dostać 2 tyg urlopu, wtedy bede musiala wybrac albo cesarskie miasta, albo poludnie ... :-(
                        • yrec61 Re: Do yrec61 19.12.11, 09:16
                          potwierdzam to co napisał maldek-jeśli obie imprezy jednocześnie to kolejność dowolna, a jeśli masz wybierać na którą jechać, to obie ciekawe i odmienne.
                          jeśli wolisz zabytki, budowle, wąskie uliczki medin, gwar - to cesarskie, a jeśli przyrodę, krajobrazy, góry, oazy,(oczywiście super zdjęcia z pustyni) - to mag. poł.
                          pozdrawiam
                          • maldek5 Re: Do yrec61 19.12.11, 14:27
                            Yrec, jeszcze raz serdeczne dzięki za Twoje opisanie szczegółowe objazdówek. Miałem to skserowane ze sobą i z góry już wiedziałem czego mam sie spodziewać. Włożyłeś w to trochę pracy, ale wiedz, że nie poszła ona na marne i są osoby Tobie wdzięczne. Pozdrawiam.
                              • maldek5 Re: Do yrec61 19.12.11, 23:18
                                witaj Yrec- na cesarskich pilotem była p. Alina Martyniak , a na Południu - p. Martyna Łukasiak. wszystko było ok. Rainbow ma dobrych jednak pilotow. Jestem zadowolony. Pozdrawiam.
                                • agnieszka2608x Re: Do yrec61 20.12.11, 23:14
                                  Dzięki bardzo :-) Chciałam jeszcze dodać, że zgadzam się z przedmówcą, że takie posty jak Twoje są świetnym źródłem informacji dla tych, którzy szukają istotnych, realnych opisów miejsc, do których planują się wybrać. Osobiście bardzo cenię sobie takie wpisy. pozdrawiam. agnieszka
                                  • yrec61 Re: Do yrec61 21.12.11, 11:15
                                    wielkie dzięki - to miłe, ale pisząc relację z imprezy (pochwalną dla organizatora lub wprost przeciwnie), takie intencje mi towarzyszą - że się komuś przyda.
                                    Pozdrawiam
                                    • djdag Re: Do yrec61 06.01.12, 11:44
                                      Wybieramy się w kwietniu z dziećmi na wyjazd na własną rękę i chciałam zapytać, ile czasu zajęły Wam przejazdy Agadir - Marrakesz i Marrakesz - Fez ?
                                      • yrec61 Re: Do yrec61 07.01.12, 11:43
                                        Trasę autokarem wycieczkowym z Fezu do Marrakeszu (z jakimiś postojem posiłkowym) pokonuje się w około 6 i pół godz, a z Marrakeszu do Agadiru (z postojem) w około 3 godz.
                                        Pozdrawiam
                                      • africamaniac Re: Do yrec61 17.01.12, 03:00
                                        Djdag, jeżeli na własną rękę to co prawda poświęcicie na przejazd z Marrakeszu do Fezu cały dłuuugi dzień, ale zamiast główną N8 zobaczycie po drodze: Most Imni'n Ifri i ślady dinozaurów, Wodospady Ouzoud, Jezioro Bin El Ouidane (swoją droga doskonale miejsce na postój między Marakeszem i Fezem), lasy cedrowe między Khenifrą i Ain Leuh ze żródłami L'Oum er Rbia po drodze. Warto :)
                                        • maroko4u Re: Do yrec61 20.01.12, 16:25
                                          Witam;
                                          zdumiwajaco co tu czytam, czyzby budowali autostrada miedzy Fesem a Marrakeszem??
                                          ktos twierdzi ze ta trasa liczaca dokladnie 480km pokona w czsie 6,5godzin to mistrzostwo swiata, a jeszcze ciekaawiej sie przdstawia trasa Marrakesz Agadir w czasie 3 godz hi hi hi, ta trasa liczy 260km, wiec nasz autokar od ruszenie z miejsca do wysiadanie musialby miec 100km na liczniku, wiem ze jest autostrada ale liczy ona 180km reszta dojazd do autostraty gdzie pretkosc 60 - 80 km/godz, no ale kto wie!!! w koncu trasa Paryz Dakar hi hi
                                          pozdrwaim
                                              • yrec61 Re: Do yrec61 23.01.12, 09:35
                                                No to się cieszę, i ja Ciebie hi hi.
                                                Tylko wystarczy wyznaczyć sobie trasę w wyszukiwarce, a można zobaczyć, że z agadiru do Marrakeszu (245 km) - czas przejazdu 2godz 50 min - ja podałem 3 godz. Pusta droga super autokar, doświadczony kierowca i się jedzie.
                                                W przypadku marrakesz-fez (470 km) - jest podany czas 7 godz. 30 min, więc pomyliłem się około godzinkę, ale kiedy jesteś na urlopie, kiedy wiozą cię komfortowym autokarem, to nikt czasu nie liczy, a tym bardziej nie liczy precyzyjnie :)
                                                • jwp48 Re: Do yrec61 04.04.12, 20:41
                                                  Witam! W przyszłym tygodniu wybieram sie z RT na Magiczne Południe,więc chciałam jeszcze raz przeczytać przed wyjazdem Twoje wspomnienia z podróży po Maroku i obejrzeć zdjęcia,ale niestety nie udało mi się do nich dotrzeć.Czy mógłbyś mi napisać,gdzie ich szukać?
                                                  Serdecznie pozdrawiam!
                                                  • yrec61 Re: Do yrec61 05.04.12, 09:42
                                                    Bardzo proszę to ten adres:

                                                    kolumber.pl/g/143463-Maroko%20-%20PRZEZ%20CESARSKIE%20MIASTA%20PO%20MAGICZNE%20PO%C5%81UDNIE
                                                    Udanego wyjazdu życzę.
                                                  • jwp48 Re: Do yrec61 05.04.12, 21:48
                                                    Z wielką przyjemnością obejrzałam zdjęcia,bardzo ciekawe i świetnie skomonowane,gratuluję.
                                                    Za kilka dni oglądanie tych widoków, mam nadzieję,będzie również z moim udziałem.
                                                    Serdecznie pozdrawiam.
                                                  • deoand Re: Do yrec61 06.04.12, 17:55
                                                    Szkoda , że nie wszystkie a własciwie niewiele zdjęć jest podpisanych ... Po tych murach twierdzy to chodziłem ale juz nie pamietam czy to była Essaurija czy sofija albo jakos tak - w kazdym razie widok znajomy a i zdjecia świetne .
                                                  • yrec61 Re: Do yrec61 06.04.12, 23:36
                                                    Dziękuję za uznanie, ale Kolego, nie przeginaj że niewiele zdjęć jest podpisanych. Na 257 fotek nie ma podpisu około 55, ale czy za każdym razem trzeba podpisać - cysterna portugalska - kiedy to ewidentnie widać, czy za każdym razem mam napisać - minaret meczetu w Casablance - gdy jest on na kilku sąsiednich zdjęciach (a jest rozpoznawalny) i podobnie z meczetem Kutubija w Marrakeszu.
                                                  • jwp48 Re: Do yrec61 07.04.12, 14:15
                                                    Witam!Mam jeszcze jedno pytanie-jakim aparatem zostały zrobione tak udane zdjęcia?
                                                    Życzę miłych,pogodnych Świąt Wielkanocnych!
                                                  • yrec61 Re: Do yrec61 07.04.12, 18:22
                                                    Cały czas uważam, że zdjęcia robi fotograf i aparat nie jest tu najważniejszy. Większość fotek zrobiłem Canon Power Shot SX 10IS i kilka Canon IXUS 50:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka