Dodaj do ulubionych

cesarskie miasta z RT 7+7 już za 4 dni!

21.05.17, 19:56
witam,
jedziemy z mężem pierwszy raz do Maroka (hurra, ostatnie 2 miejsca!), bardzo proszę obeznanych o podpowiedzi co spakować z ciuchów tzn. czy są chłodne wieczory w Agadirze?, czy na objazdówce bywa upalnie? co warto przywieźć? jak rozwiązana jest kwestia "lunchu"/przekąski podczas zwiedzania w ciągu dnia? co warto zabrać i o czym koniecznie nie zapomnieć?
za wszelkie sugestie będziemy wdzięczni
dzięki
Obserwuj wątek
    • aseretka Re: cesarskie miasta z RT 7+7 już za 4 dni! 22.05.17, 16:39
      Nie wiem, jak teraz, ale gdy byłam na początku października, to wieczorami w Agadirze bywało chłodno, więc przydawała się jakaś lekka narzutka na ramiona.
      Jeśli chodzi o walutę, to wszystko jedno, czy zabierzesz euro, dolary, czy funty. Przelicznik wychodzi taki sam. Moim zdaniem najbardziej funkcjonalne są euro, ponieważ jeśli nie wykorzysta się wszystkich, to zawsze można je zostawić na inne podróże po Europie. Pieniądze radzę wymieniać w miarę potrzeb, ponieważ dirhamów nie wolo wywozić z Maroka, więc trzeba je "na siłę" wydawać lub dokonać ich wymiany przed wylotem na lotnisku (oczywiście sprzedając je po niższej cenie niż cena zakupu). I tu jeszcze uwaga: aby wymienić dirhamy na inną walutę (euro/dolary) trzeba mieć pokwitowanie z kantoru o wcześniejszej wymianie lub wydruk z bankomatu, że były wypłacane dirhamy. Dlatego należy trzymać te kwitki na wszelki wypadek.
      Co do zatruć... Jak mawiała mojej św. pamięci babcia: "Jak ktoś jest słabej d..y, to się byle g...em struje". :) Oczywiście należy przestrzegać podstawowych zasad: nie pić wody z kranu, często myć ręce oraz nie spożywać niemytych owoców i warzyw. W Maroku pijemy wyłącznie butelkowaną wodę. W hotelach, gdzie spaliśmy zawsze była jedna duża lub dwie małe butelki z wodą. Nam podczas podróży nie przytrafiły się żadne żołądkowe sensacje, nie mniej jednak mogą się zdarzyć. Dobrze jest więc mieć jakiś środki przeciw biegunce, jak chociażby stoperan.
      Po przylocie do Maroka należy wypełnić formularz wjazdowy (1. nom-nazwisko, 2. prenom-imię, 3. nom de jeune fille- nazwisko panieńskie. 4. date et lieu de naissance-data i miejsce urodzenia, 5. nationalite-narodowość, 6. pays de residence habituelle-kraj zamieszkania. 7. Profession-zawód, 8. nr passeport/date delivrance- nr paszportu i data wydania, 9. destination/provenance-skąd przyjechaliśmy i dokąd jedzemy, 10. adresse au Maroc-adres w Maroku: tu podajemy nazwę swojego hotelu lub wpisujemy „round trip”. Na dole po lewej stronie stawiamy krzyżyk w okienku: tourisme). Tu drobna rada - jak przylecicie do Agadiru, to pobierz taki formularz i wypełnij go stojąc w kolejce do odprawy. Podobny formularz, tym razem meldunkowy, należy wypełnić przed otrzymaniem kluczy do pokoju (tylko pierwszego dnia, później już pilot tworzy meldunkową listę zbiorczą ( ale jak ktoś chce, to może taki formularz wypełniać codziennie).
      W Marrakeszu radzę uważać na Placu Dżamaa al-Fina. Nie tylko na kieszonkowców, ale i przy robieniu jakichkolwiek zdjęć, za które trzeba płacić. Ze wszystkich stron dopadają Cię różni zaklinacze węży, treserzy małp, połykacze ognia itp., którzy pobierają haracz za wykonane zdjęcia. Osobiście powiem, że dla mnie było to bardzo stresujące. :( Ja samym placem też nie byłam zachwycona... Ale to moja subiektywna ocena.
      W Rainbow podobała mi się organizacja dostarczania bagażów do pokojów z autokaru i na odwrót. Bagażowi byli opłaceni i na walizce trzeba było tylko napisać kredą nr pokoju. Rano też zabierali wystawione na korytarz bagaże. Nie trzeba było martwić się o dawanie napiwków. Jednak po przylocie do Agadiru przed lotniskiem stoją panowie, wołający głośno nazwy różnych biur. Ci nie są opłaceni i należy im dać napiwek. Dlatego dobrze mieć przy sobie kilka drobnych euro.
      W Rainbow podobało mi się też to, że każdy samodzielne organizował sobie lunch/przekąski w ciągu dnia, a nie było zbiorowego żywienia w wybranych przez pilota restauracjach. Masz wtedy możliwość popróbowania różnych potraw.
      Na co uważać... Na czas w restauracjach czy kawiarniach podczas samodzielnego lunchu. Marokańczycy nie mają zegarków, ale mają czas, więc się nie śpieszą. I może być tak, że zamówisz jakąś potrawę, a nie zdążysz jej zjeść, bo wyznaczony czas wolny minie. Dlatego zawsze najpierw warto iść coś zjeść, a potem dopiero udać się na jakiś samodzielny spacer lub zakupy. I dobrze jest od razu pokazać kelnerowi na zegarek, co oznacza, że jesteśmy ograniczeni czasowo i skłoni go do szybszego podania zamówionych potraw.
      Alkohol w Maroku jest drogi i trudno dostępny. 6-ciopak piwa "Casablanca" (buteleczki 0,25 l) 116,00 Dh (ok. 11 euro), butelka marokańskiego wina 90-150 Dh. Tylko w dużych miastach są sklepy monopolowe o nazwie "Viktor" i do tego nie są one zbyt liczne. W restauracjach piwo i inne trunki też drogie. Mała butelka piwa (0,25 l) 25-40 Dh, w zależności od lokalu. Jeżeli więc lubicie wieczorkiem wypić łyk czegoś mocniejszego, to albo trzeba zabrać z Polski jakąś buteleczkę, albo dokonać zakupu na pokładzie samolotu, gdzie ceny są bardzo korzystne, bo bez VAT-u i bez akcyzy.
      Miłego pobytu. :)
      • boba5 Re: cesarskie miasta z RT 7+7 już za 4 dni! 22.05.17, 19:35
        baaaaaaaaaaaaardzo dziękuję za wyczerpujący tekst i tyle cennych informacji. Juz wiem ze mamy być czujni w Marakeszu i super podpowiedziałaś jak wypełnić formularz, z tymi bagażami już gdzieś czytałam-extra, z lunchem bedziemy mieli na uwadze ale z alkoholem na pokładzie to mnie zaskoczyłaś, wydawało mi się ze w samolocie jest najdrożej a w sklepie "na strefie" najkorzystniej? czyli alkohol w samolocie-OK a kupowałaś tez może jakieś perfumy dla siebie? gdzie warto? u nas? w samolocie? czy w Maroku?
        dzięki i pozdrawiam
        • aseretka Re: cesarskie miasta z RT 7+7 już za 4 dni! 22.05.17, 21:26
          > wydawało mi się ze w samolocie jest najdrożej a w sklepie "na strefie" najkorzystniej?
          Nie mówię tu o zakupach w cateringu pokładowym, bo tu ceny są wysokie. Ale chyba każda linii ma tzw. sklepy pokładowe, gdzie alkohol, papierosy i inne produkty kupujesz bez akcyzy i podatku VAT. Np. litrową butelkę Finlandii kupisz za 50,00 zł, a bardzo dobrego 70%Rasputina za marne 40,00 zł. :) Podobnie papierosy, perfumy, kosmetyki, markowe zegarki. Jak najbardziej warto, bo ceny niższe niż w sklepach na lotnisku nazywanych nie wiadomo czemu "bez cłowymi" (to chyba jeszcze nazwa z dawnych czasów). :) Tu masz np. katalog dla linii Enter Air:
          issuu.com/enterair/docs/duty_free_winter_2016-2017?workerAddress=ec2-54-167-222-90.compute-1.amazonaws.com
          Ale w innych liniach ceny są podobne. Dlatego też bardzo często robię zakupy w pokładowych sklepach. Niestety od chyba 2 lat podczas lotów do UE nie są w pokładowych sklepach sprzedawane papierosy i alkohol. :(
            • aseretka Re: cesarskie miasta z RT 7+7 już za 4 dni! 23.05.17, 06:39
              Faktycznie, Travel Service ma słabą ofertę. Czyli najlepiej kupić jakąś butelkę w polskim markecie i włożyć dobrze owiniętą do bagaży głównego.
              A zasady kupowania w sklepie pokładowym są takie same, jak w normalnym sklepie. Stewardessy przeciskają się z wózkowym kramikiem pomiędzy fotelami, mówisz co chcesz kupić, dostajesz towar i płacisz w złotówkach, euro lub kartą kredytową (ale tylko tą tzw. wypukłą).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka