Dodaj do ulubionych

7 kg oddam w dobre ręce....

22.10.03, 17:43
1000 kalorii no, może 1200...
muszę schudnąć. czuję się jak wóz z węglem.
kto się przyłączy..?
proszę, w kupie raźniej...

czy ktoś ma tabele kaloryczne..?

Pomocy!!

ps. odchudzanie od zaraz..:)
Obserwuj wątek
    • ab1960 Re: 7 kg oddam w dobre ręce.... 05.02.04, 12:59
      minęło już trochę czasu, znalazłaś chętnego na te 7 kg? Jeżeli nie to napisz
      do mnie chetnie pomogę (bez tabletek , FUJ!!!)
      mój e-mail: ab1960@gazeta.pl

      pozdrawiam i zapraszam wszystkich co chcą oddać swoje kilogramy
      • ruda-kotka Re: 7 kg oddam w dobre ręce.... 05.02.04, 19:45
        A moze napiszesz tu na Forum?

        Takie posty dziwnie mi przypominaja setki innych ktore mialam nieprzyjemnosc
        czytac. Wiekszosc z nich to diety typu Cambridge czy Herbalife czyli nic innego
        jak tylko wyciaganie kasy od nawnych ludzi.
        • agick witam..:) 11.02.04, 10:26
          7 kg aktualne bardzo.
          zwłaszcza, że z 7 zrobiło się blisko 10 kg.

          ale ale..
          już nie jestem tak zdesperowana jak poprzedni0 - dietuję od paru dni, od dwóch
          tygodni chodzę 3 razy w tyg rano na basen i na fitness. wczoraj byłam na
          ćwiczeniach fat burning....:)))


          dziewczęta - jak się macie..?
          :)
          • ruda-kotka Re: witam..:) 11.02.04, 10:37
            Ja jestem wlasnie po sniadaniu, jajecznica z dwoch jajek (moj facet z osmiu)
            plus dwa kartoniki (jak mioj chlopak nazywa vase :)) a moj facet dwa tosty z
            szynka i serem...

            Wczoraj za to poszalalam :) Z okazji 35 dnia diety caly dzien jadlam co
            chcialam. A wieczorem poszlismy do KFC i kurcze ; zjadlam kilka frytek, udko i
            skrzydelko i wiecej juz nie moglam :)
            • agick a jak ą Ty stosujesz dietę..? 11.02.04, 11:04
              sławetne 1000 kalorii dziennie..?
              jak się ma do tego jedzenie jajówy rano..?

              ja rano nie jadam - piję kawę, a teraz co drugi dzień idę na basen.. jem około
              10:00 - 11:00... zaraz właśnie zjem jajko na twardo i pomidora. obecnie
              zrezygnowałąm kompletnie z pieczywa. nawet kartoników vasa....
              • ruda-kotka Re: a jak ą Ty stosujesz dietę..? 11.02.04, 11:15
                agick napisała:

                > sławetne 1000 kalorii dziennie..?

                Tak.

                > jak się ma do tego jedzenie jajówy rano..?

                A tak ze to doskonala porcja witamin i mikroelementow a takze bialka. Pozatym
                jest sycace. I mieszcze sie swobodnie w "sniadaniowych" 250 kaloriach.

                > ja rano nie jadam - piję kawę,

                Twoja sprawa, ale KAZDY zywieniowiec powie Ci ze sniadanie to podstawa.

                > jem około
                > 10:00 - 11:00...

                Jesli Ci to odpowiada to dobrze.

                > zaraz właśnie zjem jajko na twardo i pomidora.

                Kopenhaska, czy sie myle?

                > obecnie
                > zrezygnowałąm kompletnie z pieczywa. nawet kartoników vasa....

                A ja pieczywo lubie, na zmiane z kartonikami jadam pieczywo razowe.
                • agick Re: a jak ą Ty stosujesz dietę..? 11.02.04, 11:22
                  nie, nie kopenhaska choć myślę o tym...
                  ograniczam na razie:
                  - żarcie ogólnie
                  - kalorie
                  - mój wielki tyłek

                  i wiesz - gdyby ktos powiedział, że jak bedę jeść pokrzywy i schudnę to pewnie
                  bym jadła. jestem tak dobita tym ile ważę, że nie masz pojęcia.
                  gdybym wiedziała, że rzucenie palenia będzie kosztować prawie 10 na plusie
                  pewnie bym dalej spokojnie paliła....:( ale rzuciłam i nie zapalę. mam
                  nadzieję, że skoro byłam tak konsekwentna by walczyć z nałogiem to podołam też
                  mojej wadze..
                  tyle, że po 30 tce ciężej wszystko idzie...:(

                  w zeszłym roku na kopenhaskiej zjechałam 7 kg.
                  może czas zacisnąć zęby i pojechać jeszcze raz..?
                  • ruda-kotka Kopenhaskiej mowimy nie! 11.02.04, 12:17
                    > nie, nie kopenhaska choć myślę o tym...

                    Ja w czasie wakacji chcialam sprobowac. Skutecznie zniechecily mnie do tego
                    opinie na Sieci, chociazby tu:

                    users.nethit.pl/forum/read/necrosa/2103545/
                    users.nethit.pl/forum/read/necrosa/2130313/
                    Pozatym dwie moje kolezanki ze studiow sie tak odchudzaly. Wydaly (bo zima wiec
                    wszystkie warzywa sa drozsze) po ok 100 zlotych. Jedna schudla 5 kilo ktore
                    zaraz wrocily, drugiej po dwoch tygodniach od zakonczenia wrocilo 8, a zgubila 4.
                    Mnie jojo przeraza :)
                    Pozatym na 1000 kcal mam ten komfort ze moge jesc co chce.

                    > ograniczam na razie:
                    > - żarcie ogólnie
                    > - kalorie
                    > - mój wielki tyłek

                    To jak ja :)

                    > i wiesz - gdyby ktos powiedział, że jak bedę jeść pokrzywy i schudnę to pewnie
                    > bym jadła.

                    Tez tak mialam jeszcze pol roku temu. Teraz tez drazni mnie faldka tu i owdzie,
                    ale ucze sie siebie akceptowac bo jak to ktos powiedzial, nie wazne ile
                    schudniesz - jesli nie polubisz siebie, ciagle bedziesz sie czula gruba.

                    Mam taka kolezanke na studiach. Przy kosci, nawet bardzo. Jest dusza
                    towarzystwa, zawsze swietnie ubrana, zadbana, dobrze pachnaca, ma faceta ktorego
                    niejedna laska moze jej pozazdroscic. Czasem narzeka ze chcialaby zrzucic troche
                    "balastu" ale w koncu stwierdza ze za bardzo lubi gotowac swojemu mezczyznie :)
                    I choc ja przy niej wygladam jak modelka to bardzo jej zazdroszcze pewnosci
                    siebie i tego ze siebie akceptuje...

                    > jestem tak dobita tym ile ważę, że nie masz pojęcia.

                    Wlasnie po to tu jestes zeby sie nie dobijac, albo inaczej, jestes tu po to zeby
                    dobic do wymarzonej wagi :) I my jestesmy tu po to zeby sobie nawzajem pomagac :)

                    > gdybym wiedziała, że rzucenie palenia będzie kosztować prawie 10 na plusie
                    > pewnie bym dalej spokojnie paliła....:( ale rzuciłam i nie zapalę.

                    Sama widzisz, palenie potrafilas rzucic a to trudniejsze niz ze slodyczami, bo
                    nie da sie polowicznie rzucic. Jestes silna.

                    A teraz pomysl jak to ze nie palisz wplywa na Twoje zdrowie. Te 10 kilo to pikus
                    przy raku ktorego byc moze uniknelas, ze o cerze nie wspomne :)

                    > mam
                    > nadzieję, że skoro byłam tak konsekwentna by walczyć z nałogiem to podołam też
                    > mojej wadze..

                    Podolasz :)

                    > tyle, że po 30 tce ciężej wszystko idzie...:(

                    Ale zrobilas pierwszy krok. Jestes tutaj. A to juz duzo.

                    > w zeszłym roku na kopenhaskiej zjechałam 7 kg.
                    > może czas zacisnąć zęby i pojechać jeszcze raz..?

                    A moze pozwolic sobie raz w tygodniu na paczka w ramach nagrody po 6 dniach na
                    1000 kcal? Bez wyrzeczen?
                    Przeczytaj watek ktory napisalam do pusi. Jesli dieta bedzie dla Ciebie katorga
                    to nic z tego nie wyjdzie, bo albo rzucisz ja w cholere p 3 dniach albo nabawisz
                    sie anoreksji czy nerwicy.
                    • agick :) 11.02.04, 13:54
                      ruda...
                      ja nawet po kopenhaskiej nie przytyłam - zabiło mnie rzucenie palenia.
                      ale 1000 kalorii daje więcej możlwiości - człowiek w końcu wyrabia w sobie
                      nawyk liczenia..

                      wiesz, ja generalnie nie mam kłopotów z samą sobą - zawsze byłam w sobie.
                      generalnie duża jestem (wysoka i potężna) ale nigdy nie byłam tak otłuszczona
                      jak teraz...

                      mam cudownego partnera - pozostałość czasów mniej otłuszczonych (czyli też
                      lepszego humoru na codzień). 2 metrowy przystojny facet, który jest tak
                      spokojnym ktosiem, że nie masz pojęcia. znosi moje huśtawy teraz, wspiera,
                      przygotowuje (tylko czaem, żeby nie było, że anioł) posiłki... no i gania z
                      emną na basen 3 razy w tygodniu (musimy wcześnie wstać - to już poświęcenie bo
                      śpioch).

                      dam radę - z Waszą, jego i swoją pomocą.
                      • ruda-kotka Re: :) 11.02.04, 14:06
                        > ale 1000 kalorii daje więcej możlwiości - człowiek w końcu wyrabia w sobie
                        > nawyk liczenia..

                        Moja mama odchudzala sie dieta 1500 kcal. Dluzej to trwalo ale nie musiala sobie
                        odpuszczac niektorych rzeczy :) Z 20 kilogramow zrzuconych wrocily jej 3 i od
                        pol roku waga stoi w miejscu :)

                        Zreszta, ja sama kiedys, jeszcze 2 czy 3 lata temu potrafilam o 23 zrobic sobie
                        jajecznice z makaronem, albo ugotowa parowki. Dzis by mi to nawet przez mysl nie
                        przeszlo, zwlaszcza o takiej porze :) Albo czytajac ksiazke bralam karton soku
                        pomaranczowego i tabliczke bialej czekolady a potem jakgdyby nigdy nic szlam na
                        obiad... Do dzis uwielbiam biala czekolade ale przed zjedzeniem tabliczki
                        powstrzymuje mnie wizja wyrzutow sumienia :)

                        > mam cudownego partnera - pozostałość czasów mniej otłuszczonych (czyli też
                        > lepszego humoru na codzień). 2 metrowy przystojny facet, który jest tak
                        > spokojnym ktosiem, że nie masz pojęcia. znosi moje huśtawy teraz, wspiera,
                        > przygotowuje (tylko czaem, żeby nie było, że anioł) posiłki... no i gania z
                        > emną na basen 3 razy w tygodniu (musimy wcześnie wstać - to już poświęcenie bo
                        > śpioch).

                        Ja mam dzieki Bogu podobnie. Buddysta i choleryczka - niezle sie dobralismy ale
                        wytrzymalismy juz 2 lata :) Ja sie czasem wsciekam, krzycze a on spokojny,
                        zawsze ma na wszystko rade :) Rozczulil mnie kiedys jak wchodzac do kuchni
                        nakrylam go z ogromna kanapka - nie chcial jesc przy mnie zeby mi nie bylo
                        smutno ze ja nie moge :) Chociaz paradoksalnie, im ja mniej jem tym jemu wiecej
                        kaze :) Ciagle cos gotuje, pytam co by zjadl :)

                        > dam radę - z Waszą, jego i swoją pomocą.

                        Jasne :)

                        Znalazlas juz tabele kalorii? Ja wiem ze przez pewnien czas trzeba sie do tego
                        przyzwyczajac. Ja np. do tej pory nienawidze czytac ze w 100gczegos tam jest
                        tyle i tyle kalorii bo nie mam wagi kuchennej w domu i wolalabym przeczytac ze
                        szklanka porzeczek ma tyle kcal, plasterek tego ma tyle a lyzka tego tyle. Poki
                        co do pewnych rzeczy dochodze metoda wlasnych kombinacji.
                        • agick Re: :) 11.02.04, 14:13
                          ano nie mam tablic i wdzięczna będę jeśli podasz mi jakieś linki.

                          zgadzam się z Tobą, że podawanie rozmiarow porcji w np szklankach, łyżkach itd
                          byłoby łatwiejsze..:)))

                          ps. rozczuliłam się wizją Twojego faceta z kanapką w kuchni..... mój robi
                          podobnie...:)))

                          w piątek idę na fat burning.
                          • ruda-kotka Re: :) 11.02.04, 14:48
                            Tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15023&w=10577879 podalam kilka
                            linkow ktore powinny Ci sie przydac. Osobiscie za najbardziej wiarygodna strone
                            uwazam grubasy.pl ale tam wszystkiego nie ma niestety, pozatym ostatnio strona
                            kuleje, brakuje mi zwlaszcza forum.

                            Z podzialem na szklanki i lyzki jakos sobie sama musze radzic. No i kombinuje :)
                            Np. ostatnio mialam ogromna ochote na jakies dobre platki sniadaniowe. No i
                            kupilam sobie Jaski (takie poduszki z galeretka), na opakowaniu przeczytalam ile
                            jest kalorii w 100g, opakowanie ma 150g bodajze wiec stwierdzilam ze jak
                            podziele opakowanie Jaskow na 3 trzesci to kazda bedzie miala po 50g. Nie
                            chcialo mi sie po jednym rozkladac na trzy kupki (tak kiedys z makaronem
                            zrobilam :) a jakze :)) to wzielam trzy kubki i do kazdego wkladalam po garsc
                            jaskow, no i wyszly mi trzy pelne kubki. Wiec jesli w 100g jest 348 kcal to w
                            50g jest 174 kcal :) I akurat doberze sie zlozylo bo kubek Jaskow wsypywalam do
                            miseczki do tego dolewalam kubek mleka 0,5% (88 kcal) i mialam sniadanie calkiem
                            niezle :)
                            Troche kombinowania jest, ale trzeba sobie jakos radzic :)

                            A co to jest fat burning? To jakies cwiczenia?

                            • agick wielkie dzięki za link.. 11.02.04, 15:40
                              swoją drogą - pomysłowy dobromir z Ciebie..:)) chyba bym nie wpadła na pomysł
                              liczenia makaroników podczas podziałki na trzy równe kupki...:))


                              fat burning - to rodzaj ćwiczeń mający na celu spalenie naszego tłuszczyku.
                              ćwiczenia są w dość szybkim tempie, przy użyciu róznych przyrządów np sztangi,
                              step. ważne aby mieć podwyższone tętno ale nie zadyszkę - teoria aerobów się
                              kłania..:)

                              bardzo fajne ćwiczenia - zaraz potem sauna i nie wiesz co to zakwasy..:) w
                              piątek idę kolejny raz - kupiłam karnet na dwa zajęcia w tygodniu plus basen
                              rano trzy razy w tygodniu. myślę, że po takim 'zabiegu' moje ciało przestanie
                              się lenić i tyć.


                              tak czytam sobie o tych napadach apetytu na słodycze i stwierdzam dziwną rzecz -
                              słodkie jadłam nawet nie pamiętam kiedy..... ostatnio (w niedzielę) moj
                              współspacz jadł kinder bueno... a ja sledzie...:)

                              oznacza to, że nie mam kłopotu ze słodyczami..:))))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka