kszo.pany
15.11.09, 11:28
Przeglądając współczesną prasę, łatwo można dojść do wniosku że goni ona za sensacjami, opisując nieszczęścia, by wyciskać łzy czytelników i budzić ich niezdrowe zainteresowanie tragediami. Plotki, kradzieże, napady, gwałty - to codziennośc w pismach regionalnych i brukowych.
Chcę Wam jednak pokazać, że już ponad 100 lat temu prasa pisała o podobnych sprawach, tylko zmieniały się uwarunkowania społeczne, gospodarcze, obyczajowe, czy polityczne
Zatem zabieram Was w podróż w czasie po naszym regionie.
Na początek:
Gazeta Kielecka – nr 149, 5 lipca 1914
"Z powiatów
(Od wł. koresp.)
Nowa Słupia, 2 lipca.
W czasie uroczystości św. Piotra i Pawła w naszej okolicy zdarzyły się dwa nastąpujące wypadki:
W pobliżu N. Słupi, w miejscowości Serwis, utopił się 17-letni Muszyński (ze Słupi), który pojechał tam pławić konia. Przez nieostrożność, wjechał w wyrwę, o kilkułokciowej głębokości. Pod upustem około młyna, stracił równowagę, przytem koń się potknął i zaczął tonąć, i M. spadł z niego i poszedł na dno, gdyż nie umiał pływać. Wszystko to widział kolega utopionego Muszyńskiego, lecz nie mógł dać swemu towarzyszowi pomocy. gdyż i on pływać nie umiał. Nadbiegli ludzie nie mogli również przyjść, z pomocą. Po godzinie przechodziła tamtędy wycieczka. Jeden z wycieczkowiczów szybko rozebrał się i wskoczył do wody. Po długim szukaniu pod wodą i po spuszczeniu wody na upust, znaleziono martwe zwłoki Muszyńskiego pod kołami młyńskiemi. Wszelkie próby cucenia były daremne.
Drugi wypadek zdarzył się we wsi Kotarszyn, gm. Waśniów (pow. opatowski), gdzie podczas nabożeństwa odpustowego w parafialnym miasteczku Waśniowie, spaliło się doszczętnie, z całym inwentarzem żywym i martwym, zamożne gospodarstwo włościanina Pająka. Wszyscy poszli na odpust pozostawiając w domu małego chłopca, który pasł gęsi. Powiadają, że spaliło się ponad 1000 rubli gotówki, przeznaczonych na spłatę rodzeństwa. Przyczyna pożaru niewiadoma.
Janko"