Gość: Wojtek_68
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.04.11, 07:27
Czytam w dzisiejszym wydaniu "GO" o lokalnych Animatorach Partycypacji Społecznej.
Już sama nazwa owych działaczy do dupy ale czytam dalej.
cyt. "Na spotkaniu poznaliśmy Animatorów Partycypacji Społecznej - osoby, które będą odpowiedzialne za nawiązanie dialogu na linii samorząd-społeczeństwo"
Gorzej niż "za komuny". Jeśli samorząd, który z samej swojej idei reprezentuje społeczeństwo na najniższym szczeblu sprawowania władzy, potrzebuje pośredników do dialogu z de facto swoimi wyborcami, to coś tu się dzieje od du.y strony.
Czyżby elity władzy znów się oderwały od mas społecznych jak za starych dobrych czasów?
Żenujący przykład marnowania pieniędzy na kolejną popierdułkę (pewnie finansowaną z unijnej, czyli naszej kasy).
cyt. "Dzięki tym działaniom samorząd będzie mógł podejmować ważne decyzje na rzecz rozwoju społeczno-gospodarczego przy czynnym udziale obywateli"
Kiedyś wystarczyły do tego celu dyżury radnych w swoich dzielnicach, gminach.
Czyżby bezpośrednia rozmowa z wyborcami już przerastała możliwości radnych. Potrzebni są tłumacze?