Dodaj do ulubionych

muzyka, która nie przemija

17.11.04, 18:35
tak sobie wpadłem na temacik, bo znalazłem w starych kasetkach płytkę The
Legendary Pink Dots - The Maria Dimension i mnie zwaliła do parteru. Jestem
taki mały przy tej muzyce. Uciekam - bo muszę to przeżyć jeszcze raz, a potem
jeszcze i jeszcze..........
Obserwuj wątek
    • raskarba Re: muzyka, która nie przemija 17.11.04, 20:44
      Masz racje, stary. Ja niedawno ja sobie sprawilem i przyznac musze, ze to
      muzyka, ktorej nie da sie porownac do niczego (choc wg. mnie troszeczke traci
      starymi klimatami z Floydow i Joy Division). A co powiesz o ich "Crushed Velvet
      Apocalypse" ? Dla mnie jeszcze lepsza. Do dyskusji o muzyce jeszcze wrocimy, bo
      teraz musze juz pedzic.
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 18.11.04, 13:43
      Dalej szperam w kasetkach i co ja widzę?........Nie - to nie może być prawda!
      Rzucam się do wieży, puszczam i..... to prawda - nie skasowałem tego. Powoli
      się rozkręca, powolutku... No i jest Lisa, no i jest Brandon. No i jest cały
      Dead Can Dance. Ale ja kasowałem Aion przecież. Całe szczęście pomyliłem się.
      Salute.
      • raskarba Re: muzyka, która nie przemija 18.11.04, 14:43
        Taak, "Aion" rzeczywiscie nie przemija. Zreszta, podobnie, jak praktycznie cala
        reszta tworczosci DCD. Mnie osobiscie szczegolnie przypadla do gustu "Within
        the realm of the dying sun". Ponoc DCD znow sie zeszli i beda koncertowac, i
        chyba nawet znow cos nagrywac... Pieknie !
        • lachien Re: muzyka, która nie przemija 18.11.04, 15:10
          Ano, zeszli się. Koncert jest w maju w Warszawie. Within the realm....jest
          jedną z najlepszych, chociaż dodał bym tu jeszcze Into The Labyrinth i
          Spiritchaser. Zresztą, cała twórczość DCD to ponadczasowa muzyka. Tak na
          marginesie, widzę, że Ciebie też otaczają pozytywne dźwięki. Tylko zastanawiam
          się, czy tylko nas?. Bo jakoś nikt chyba nie ma ochoty pogadać o muzyce przez
          duże M. A szkoda. Pozdrawiam.
          P.S. Ktoś pukał?
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 19.11.04, 12:02
      Witam ponownie, choć chyba sam z sobą rozmawiam. To w takim razie powiem sobie,
      że dzisiaj posłucham sobie innej płyty Legendarnych Różowych Kropek -
      mianowicie "The Tower", a na deser Pink Floyd - "Atom Heart Mother". Pozdrawiam
      się i mam nadzieję, że zobaczę się wkrótce.
      • raskarba A ja dzisiaj na pierwsze i drugie sniadanie... 19.11.04, 14:23
        posluchalem sobie najpierw Sigur Ros "Agaetis Byrjun", a potem
        jeszcze "StereoNucleosis" Paula Wertico (tego od SBB). Cos mi tez mowi, ze na
        dokladke powinienem puscic "8" reaktywowanej grupy Focus. Wiem, ze u niektorych
        taki repertuar moglby wywolac niestrawnosc, ale ja popijam wszystko zielona
        herbatka...
        • mawe1 Re: A ja dzisiaj na pierwsze i drugie sniadanie.. 19.11.04, 16:54
          U mnie właśnie leci płyta It's a beautiful day z 1969 "It's a beautiful day" i
          4 numery są rewelacyjne(szkoda,ze nie wszystkie,ale dla tej 4 warto miec plyte)
          white bird, girl with no eyes, hot summer day i wasted union blues. I calkiem
          na zawsze dla mnie jest tez Jethro Tull "up to me" "mother goose" i "cheap day
          return"na razie tyle.pozdrowienia.a no i king crimson chyba "in the court of
          the crimson king" ale nie przesluchalam jeszcze calosci. A DCD "into de
          labirynth" dla mnie najlepsza. i wogóle jest tyle wspaniałej muzyki i to jest
          cudowne,ze caly czas powstaje nowa.papa
          • raskarba "Bombay Calling" pierwowzorem "A Child in Time" ? 20.11.04, 04:01
            Wlasnie na "It`s a Beautiful Day" jest instrumentalny chyba kawalek pod tytulem
            bodajze "Bombay Calling", ktorego wstep zywcem przypomina o kilka lat
            pozniejszy slynny "A Child in Time" Deep Purple. Przypadek, czy moze plagiat?
            A moze tak zwany przypadek plagiatu nieswiadomego ? Nie wiem, czy zauwazyliscie
            podobienstwo pomiedzy oboma utworami (glowny motyw rozpoczynajacy), jesli nie,
            posluchajcie i powiedzcie, czy to cos z moimi uszami, czy moze jednak kryje sie
            w tym cos wiecej, niz zludzenie.



          • raskarba King Crimson... 24.11.04, 15:45
            Czyli piekno ukryte w (pozornej) kakofonii. Dla wielu jedna z ich gorszych plyt
            jest "Islands" z roku 1971, a dla mnie na pewno jest ich najbardziej
            melancholijna, ale i najpiekniejsza...

              • raskarba Re: King Crimson... 18.02.05, 17:23
                Pierwsza ich płyta jest w ogóle PIERWSZA, prawie pod każdym względem.
                Ale w każdej kryje się coś frapującego. Zarąbisty jest, na przykład, koncert z
                płyty "K.C. Live at the Amsterdam Concertgebouw" z roku 1973. Co ciekawe, jeśli
                posłuchasz ich najnowszych wydawnictw, tzn. "Happy with What You Have to Be
                Happy with" i "The Power to Believe", przekonasz się, co to znaczy muzyczny
                geniusz, który niezależnie od mody i koniunktury potrafi grać coś
                intrygującego, nie powtarzając się przy tym, bynajmniej. Chylę czoła przed
                gościem (R.F.), który najwyraźniej nie starzeje się i nigdy nie przechodził
                kryzysu wieku średniego !
                • jedrzejtrabalski Re: King Crimson... 22.02.05, 22:40
                  koncertu z 1973 nie kojarze w tym momencie, a The Power To Believe, to wg, mnie strasznie niedoceniana płyta, wszystkim naokoło "crimsonowcom" nie siada, tak mi mówią, ja mam inne odczucia, tak samo podobały mi się projeckty i w ogóle lubię nowsze rzeczy i jak wspominałem, pierwszą płytę. Oprócz tego mam wybrane ulubione z innych, jak np. "three of a perfect pair", zresztą ciężko oceniać ten stuff, na pewno im nowsze tym bardziej surowe i zimne, matematyczne i wydaje mi się, że w tym fripp jest najlepszy, chociaż na samym początku kariery, liryczna zapowiedź tego, co się dzieje teraz, była też niczego sobie, jakby nie patrzeć "confusion will be...
      • mawe1 Re: muzyka, która nie przemija 19.11.04, 23:43
        kaksi tez jest fajna i wogole wszystkie 5 milo jest posluchac, choc na dzien
        dzisiejszy tra jest mi najblizsza,ale za pewien czas moze w innej plycie
        odkryje cos nowego i wtedy nastapi podmiana.To ciekawe tak odkryc w czyms
        znanym cos co pozwala spojrzec na te rzecz z nowym zainteresowaniem.i uslyszec
        to czego sie w czesniej nie slyszalo.dobrej nocy.
      • mawe1 Re: muzyka, która nie przemija 22.11.04, 11:38
        no.queen juz dawno nie docieral do moich uszu z mojego wyboru.ale moze
        faktycznie czas odnowic znajomosc. ale zaczne chyba od ostatniego ulubienca
        czyli innuendo i dopiero pozniej zobacze co dalej. Obecnie docieram tez do
        calej plyty bez jacka, poniewaz do tej pory w moim posiadaniu bylo tylko kilka
        piosenek i nawet mi sie podobaly. na razie mam 1 numer proponowanego Trilok
        Gurtu "brazilian".fajne.z polskiej Dikandy tez mozna wybrac kilka dobrych
        rzeczy.
        • raskarba "Innuendo" ? Tak, chociaz... 23.11.04, 15:25
          moim skromnym zdaniem, nie do pobicia jest caly ciag ich rewelacyjnych albumow
          od "A Night at the Opera" poczawszy ("Bohemian Rhapsody"), poprzez "A Day at
          the Races" ("White man")i "News of the World" ("Sheer heart attack"), a
          na "Jazz" ("Mustapha", "All that jazz" i "Dead on time")i "Live Killers"
          skonczywszy (polecam zwalajaca z nog wersje "Brighton rock").
    • raskarba Nie znam portugalskiego, ale... 22.11.04, 14:55
      jakis czas temu wpadly mi w rece stare nagrania brazylijskiej wokalistki SIMONE
      (mozna by je okreslic jako samba/bossanova z domieszka jazzu i folku) i jestem
      zafascynowany. Co za ekspresja i wokal. I wcale nie przeszkadza mi, ze w zab
      nie rozumiem, o czym ona spiewa. Mysle, ze to naprawde sugeruje, ze mam do
      czynienia z Muzyka przez duze "M". Goraco polecam, choc nie wiem, czy jej
      nagrania bedzie w Polsce lub Europie latwo dostac.
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 22.11.04, 17:19
      zapisałem sobie Simone w pamięci - poszukam napewno, dzięki za namiary. Queen
      Innuedo zaj...sta płytka, ale GFlash G...the best, posłuchaj. Ja tam teraz
      wałkuję Morphine i Johna Zorna. Pozdrawiam z otchłani jazzowej psychodelii. Pa .
      • mawe1 Re: muzyka, która nie przemija 23.11.04, 09:51
        Hej. Chyba sie nie przesłyszałeś odnośnie it's a beautiful day i deep
        purple.chyba ,ze pod wplywem sugestii takze slysze "drobne" podobienstwo w tych
        dwoch numerach.Ale jak sobie lece przy osbie te dwa numery to faktycznie
        podobne.
        Jesli chodzin o simone - mam niejaką ninę simone-chyba o to chodzilo, bo z
        opisu klimatu pasuje.niestety na razie tylko 2 numery,ale czuje,ze beda miec
        pozytywny wply, bo jak teraz ich slucham to od razu twarz sie smieje i czuje,ze
        swiat jest fajny.mam nadzieje,ze wiekszosc jest utrzymana w podobnym klimacie.
        Taak. Morphine troszeczke rozni sie od wyzej wymienionej:)nie znam calej
        tworczosci-tylko z ostatniego okresu-a sa one "podobno" gorsze niz poprzednie.
        mi one odpowiadaja.zwlaszcza lubie udzial chyba saksofonu w utowrach.niezwykle
        mi pasuje do tych numerow.
        Zorna nie znam,ale mam nadzieje,ze to nadrobie.
        Ernest Ranglin 2 plyty :"Below the bassline" i "modern answers to old
        problems" sa swietne. co nie znaczy,ze cala reszta nie.po prostu tylko to znam:)
        • raskarba To nie ta SIMONE, ale rownie dobra... 23.11.04, 15:00
          Nine Simone rowniez lubie, tak za wokal, jak i repertuar (w tej wlasnie
          kolejnosci, a polecam szczegolnie chocby "My baby just cares for me" i "Wild is
          the wind"), ale w poprzednim poscie mialem na mysli SIMONE Bittencourt de
          Oliviera z Brazylii, czyli po prostu SIMONE. Ze skladanek naprawde dobre sa jej
          przekrojowe "Seb Medida" i "Essential Simone". Nielatwo je bedzie znalezc, ale
          mozna posluchac fragmentow chocby na stronie www.allmusic.com. Kto wlozy
          wysilek, by je znalezc, nie bedzie tego zalowal...
        • raskarba Re: muzyka, która nie przemija 23.11.04, 14:49
          A ja do tej "pokrewnej" listy dodalbym jeszcze koniecznie: ISAO TOMITA,
          Jon & Vangelis, wczesny Rick Wakeman, Tony Banks, Ashra, Eloy, etc. Nie wiem,
          czy dobrze znasz tworczosc TOMITY, ale dla mnie jest bezkonkurencyjny, jesli
          chodzi o klimaty, aranzacje i "wizjonerskosc" jego muzyki. Szczegolnie "The
          Bermuda Triangle" to niesamowity album, przez wielu ekspertow, jak i zwyklych
          zjadaczy chleba uznawany za szczytowe osiagniecie w historii muzyki
          elektronicznej. O Vangelisie chetnie jeszcze kiedys porozmawiam.
        • raskarba TOMITA 24.11.04, 15:38
          Ta plyta w niektorych krajach wydana byla takze jako "Daphnis et Chloe" i to
          rzeczywiscie jeden z lepszych albumow Tomity. To prawda, ze Tomita koncentruje
          sie na transkrypcjach muzyki powaznej, ale robi to z takim polotem i
          wirtuozeria, ze efekt koncowy jest niekiedy znacznie efektowniejszy od
          oryginalu, a przede wszystkim, super pobudza wyobraznie. Polecam szczegolnie
          wspomiany "The Bermuda Triangle" (sa tam tez wlasne kompozycje Tomity), a poza
          albumem z muzyka Ravela, niewiarygodne wrazenie robia tez "Firebird"
          (Strawinski), "Snowflakes are dancing" (Debussy), "Pictures from an exhibition"
          (Mussorgski), czy "The Planets" (Holst).
      • raskarba Taak, "Red", a zwlaszcza "Starless"... 27.11.04, 03:32
        wywoluje u mnie nadal gesia skorke przy kazdy sluchaniu. A swoja droga,
        ostatnio fascynuje mnie najnowszy Alan Parsons, czyli "A Valid Path" , gdzie w
        kawalku pod tytulem "Return to Tunguska" naprawde niezla solowke wycina David
        Gilmour... Przypadl mi tez do gustu BLACKFIELD, a najbardziej chyba numer znany
        jako "Glow". "Cloudy Now" tez przemawia mi do wyobrazni.
        Pozdro.
        • raskarba "Starless and Bible Black" (1973)... 27.11.04, 17:39
          Ten album King Crimson kupilem przez przypadek, bo myslalem, ze to na nim jest
          kawalek "Starless". Gdy sie okazalo, ze nie, poczatkowo bylem zawiedziony, ale
          gdy uwaznie posluchalem calosci, wydaje mi sie, ze to jedna z najlepszych plyt
          Crimsonow. Polaczenie nieludzkiej wrecz wirtuozerii wszystkich
          instrumentalistow z przeblyskami melancholii, czy nawet bolu istnienia. Podoba
          mi sie tez wokal Johna Wettona. Ogolem, swietne przygotowanie gruntu pod
          nastepny krazek, czyli "RED". Zreszta, zbieznosc tytulow chyba nieprzypadkowa:
          caly album nazywal sie "Starless and Bible Black", a glowny utwor na nastepnym -
          wlasnie "Starless"...
          • raskarba Dzisiaj nie przemija u mnie... 29.11.04, 15:10
            "Physical Graffiti" Led Zeppelin (1975). Moje typy: "The Rover", "In My Time of
            Dying", "Kashmir", "In the Light", "Ten Years Gone", "The Wanton Song" i chyba
            "Black Country Woman". A poniewaz wzielo mnie cos na sentymenty, poslucham tez
            chyba ich jedynki (1969)...
            • raskarba Re: Dzisiaj nie przemija u mnie... 29.11.04, 16:53
              raskarba napisał:

              > "Physical Graffiti" Led Zeppelin (1975). Moje typy: "The Rover", "In My Time
              of
              >
              > Dying", "Kashmir", "In the Light", "Ten Years Gone", "The Wanton Song" i
              chyba
              > "Black Country Woman". A poniewaz wzielo mnie cos na sentymenty, poslucham
              tez
              > chyba ich jedynki (1969)...


              O, przepraszam, niechcacy pominalem "Trampled Under Foot" z "Physical
              Graffiti", a to tez moj ulubiony utwor z tej plyty.
              • raskarba Pamiec ludzka jest zawodna... 29.11.04, 17:04
                wlasnie slucham "jedynki" Zeppelinow i musze przyznac, ze muzyka ta w 90% sie
                nie zestarzala. Swietne jedrne blusiory "You shook me" i "I can`t quit you,
                baby", eksperymentalne "Dazed and confused" i "How many more times",
                ostre "Communication breakdown" plus nastrojowa ballada "Babe, I`m gonna leave
                you". Czegoz wiecej moze fan dobrej muzyki wymagac ! Tyle, ze ja o tym troche
                juz zapomnialem, dlaczego Led Zeppelin tak dobrym zespolem byli... Pora
                odswiezyc klasyke.
                • raskarba Co prawda, przyszlo mi rozmawiac z samym soba... 30.11.04, 15:10
                  ale to nic.
                  Ponoc do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic.
                  Wpadla mi dzis do reki genialna, niedawno wznowiona plyta koncertowa "Live"
                  Jean-Luc Ponty`ego. Przed caloscia chyle czola, ale nadzwyczajnie udana, wrecz
                  porywajaca jest tamtejsza wersja na zywo kawalka "Egocentric Molecules". Jesli
                  chcielibyscie na wlasne uszy przekonac sie, jak powinno sie grac jazz-rocka o
                  zacieciu progresywnym, trudno bedzie znalezc lepszy przyklad ! Tu nie wystarczy
                  umiejetnosc "zaprogramowania" paru nut na syntezatorach,czy zagrania paru
                  chwytow na basie - ci goscie daja tak czadu, ze chyba po koncercie wszystkie
                  instrumenty poszly do wymiany...
                    • raskarba Slyszalem jeden kawalek, ale... 30.11.04, 18:38
                      nie ma sie co dziwic, to nie moze byc prawdziwe The Doors. Przeciez goscie sa
                      bez watpienia profesjonalistami, umieja grac i komponowac, ale w prawdziwej
                      sztuce potrzebna jest jeszcze szczypta szalenstwa, nieprzewidywalnosci i
                      geniuszu, jakich dostarczal im Jim Morrison. Bez niego moga wszystko dalej
                      idealnie odgrywac co do nuty, tak samo, jak robili z nim, ale i tak nie bedzie
                      tej magii, ktora skrywala sie MIEDZY NUTAMI...
    • raskarba Szczegolna slabosc do GENESIS... 01.12.04, 15:09
      Po raz pierwszy od dawna posluchalem ostatniej studyjnej plyty GENESIS "Calling
      all stations". Musze powiedziec, ze nie rozumiem, dlaczego zebrala tak duzo
      krytyki. Ray Wolson w roli wokalisty jest naprawde swietny. Dla mnie to jakby
      idealne skrzyzowanie poprzednich dwoch "glosow" Genesis, czyli Collinsa i
      Gabriela. Plyta jest bardzo rowna, kompozycje sa udane i swietnie zagrane, a
      calosc utrzymana jest w jesiennym, nieco dolujacym klimacie (dobrze oddaje to,
      co widze za oknem). Godne polecenia utwory to, przede wszystkim : "There must
      be some other way", "Uncertain weather", "Dividing line" i tytulowy. Dla mnie
      cztery i pol gwiazdki na piec mozliwych. No, ale co tu sie dziwic, zawsze
      mialem szczegolna slabosc do GENESIS...
    • raskarba Czy komus z was mowi cos nazwisko... 02.12.04, 00:53
      FLORA PURIM ? Goraco polecam. Wokalistka jazzowo-bossanovovo-eksperymentalna
      wprost z Brazylii. Niedawno po raz pierwszy na kompakcie ukazala sie jej plyta
      z roku 1979 pt. "Carry on". Cos pieknego! Refleksyjna, relaksujaca, ale
      jednoczesnie nie nudna. Muzyka, ktora wyprzedzila swoj czas. Czyli taka, ktora
      nie przemija...
      • mawe1 Re: Czy komus z was mowi cos nazwisko... 02.12.04, 12:02
        Nic mi nie mowi,ale mam nadzieje,ze juz wkrotce powie. Witam po krotkiej
        przerwie i przebywaniu w rodzinnych stronach.wypadlam troche z muzycznych
        opowiesci.musze wszytsko przejrzec.na razie jednak przy Saint Germain de Press
        Cafe 5 pisze 1 rozdzial mojej pracy magisterskiej!I zdobywam cala plyte Niny
        Simon ktora mi sie do tego stopnia spodobala,ze chce miec wiecej jej muzyki.
        Tak samo z Trilok Gurtu tez bardzo fajne i pomalu roszerzam stan posiadnia ich
        muzyki.pozdrawiam.papa.
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 02.12.04, 11:51
      Jeśli chodzi o jazz to gorąco zachęcam do posłuchania Herbiego Hancocka, ale
      płyty Gershwin's World. Wspaniały jest też Davis na swojej In A Silent Way - te
      dwie parunastominutowe kompozycje to muzyka, jakiej się po nim trudno
      spodziewać. Gorąco dziś.
      • raskarba Miles Davis 02.12.04, 15:09
        Nie wiem, dlaczego, ale na mnie zawsze piorunujace wrazenie robila muzyka z
        jego plyty "Bitches`Brew". Lubie tez "In a Silent Way", nawet bardzo. A poza
        tym "Music from Siesta", "Kind of Blue" i "Winda na szafot".
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 02.12.04, 18:14
      Bitches Brew - niesamowita płyta. Chyba najlepsz - jeśli brać pod uwagę
      całokształt. Siesta - to znów Davis i Marcus Miller, najlepszy basista na
      świecie (polecam solowe dokonania). Ta staruszka za mną to imaginacja?
    • raskarba Dzisiaj walkowalem... 02.12.04, 19:46
      Manfred Mann`s Earth Band. Malo znany i niedoceniany zespol. Pieknie graja na
      nastepujacych albumach (w kolejnosci wg. moich upodoban): "Watch" , "Roaring
      Silence", "Angel Station", "Nightingales and Bombers", "Solar Fire"
      oraz "Chance". Zreszta, na wielu innych tez niewiele gorzej. Dojrzaly,
      soczysty, melodyjny i pelen inwencji rock progresywny najwyzszych lotow, ze
      znakomitym wokalista Chrisem Thompsonem i samym Manfredem Mannem na klawiszach.
      Kto nie zna, nie wie, co traci !
      • bmwariat Re: Dzisiaj walkowalem... 03.12.04, 05:52
        Ech..i ja się dorzucę do tego wątku. Dla mnie muzyką która nie przeminie jest
        DŻEM z niezapomnianym Ryśkiem Riedlem. Takie utwory jak "List do M..", "Wehikuł
        czasu", "Whisky", "Zapal świeczke" zostały i zostaną w pamięci wielu rodaków.
        " Mamo pisze do Ciebie list...
        Może ostatni, napewno pierwszy,
        Jest głęboka, ciemna noc,
        Ja siedze w łóżku, a obok śpi Ona
        I tak spokojnie oddycha..."

        Innym zespołe, który przynajmniej u mnie nie zniknie jest "Stary" Depeche Mode-
        mowa o latach 80-tych. Wspaniałe płyty i wspaniałe przeboje.
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 03.12.04, 10:45
      Hancocka znam wszystko, mam prawie wszystko. Future 2 Future - niesamowita
      płyta, zabawa samplerem. Headhunter też, bo tam jest Sly. Manfred Mann podstawa
      starego grania - ja dorzucam Can i Hawkwind. A Depeche to osobna historia
      mojego życia - uwielbiam Songs of Faith and Devotion. A teraz sobie słucham
      lekkiego jak spawik po piwku UB40.
      • raskarba Herbie... 04.12.04, 00:39
        Polecam jedna z wczesniejszych plyt Hancocka - "Crossings" z roku 1971. Sa na
        niej dwie swietne kompozycje: 25-minutowa "Sleeping Giant" i
        kosmiczna "Quasar". Oczywiscie, "Head Hunters" tez znam i cenie, ale innych
        jego plyt specjalnie juz nie pamietam. Za co serdecznie zaluje i prosze o
        rozgrzeszenie.
    • lachien Re: muzyka, która nie przemija 03.12.04, 15:05
      Dżem jest OK, ale mi nie za bardzo podchodzi. Z rodzimego rynku podoba mi się
      nieistniejący już Kobong (Chmury Nie Było), Nosowska (Puk Puk) i panowie
      Stańko, Urbaniak, Dudziakowa, stare Pogodno. Reszty w tej chwili nie pamiętam
      za co serdecznie przepraszam. W tej chwili rozpływam się przy mojej kapeli
      życia - Pink Floyd - i płycie Meddle. Następna w kolejce to Atom Heart Mother,
      a potem może Ummagumma dla pobudzenia wyobraźni.
    • raskarba AMJ tez lubie... 04.12.04, 14:51
      pasjami. Moze nie za wyposazenie i umiejetnosci wokalne, ale za intymna,
      pluszowa interpretacje. No i klimaty bossanovovo-sambowo-jazzowe raz na jakis
      czas.
    • raskarba Jon Mark-Johnny Almond - to jest to ! 05.12.04, 16:24
      Dzis u mnie nie przemija prawie zupelnie nieznana, ale w kregach koneserow
      muzycznych kultowa wrecz kapela Mark-Almond (czyli Jon Mark-Johnny Almond, bron
      Boze nie mylic z nowofalowym i homo-niewiadomo wokalista pod tytulem Marc
      Almond). Graja absolutnie niepowtarzalna mieszanke jazzu, folku, awangardy i
      psychodelii z przeblyskami melodyjnego, choc nie kiczowatego popu. Jedyni w
      swoim rodzaju. Dzielem geniuszu w ich dyskografii jest wlasciwie wszystko, ale
      na wyroznienie zasluguja szczegolnie: "Other people`s rooms" (1978), "Mark-
      Almond II" (1972), "Tuesday in New York" (1980) oraz "To the heart" (1976).
    • raskarba Kto zna BUDGIE ? 06.12.04, 15:19
      Sluchalem dzis walijskiej grupy Budgie z plyty "Bandolier" (1975) oraz "Never
      turn your back on a friend" (1973). Muzyka zapiera dech. Czaduja we trzech,
      jakby ich bylo z dziesieciu. Ale kiedy trzeba, jest urzekajaco delikatnie i
      lirycznie. Gdybyscie posluchali ich oryginalnej wersji kawalka "Breadfan",
      przekonalibyscie sie, ze Metallica, ktora wykonuje ten cover, jest cieniutka,
      jak przyslowiowy barszczyk ze scierek...
      • raskarba Re: Kto zna BUDGIE ? 06.12.04, 15:23
        Aha, podobno Budgie sie reaktywowali i wlasnie wyszla ich plyta "Last Session",
        ktora nagrali w roku... 1982, ale wytwornia plytowa nie zdecydowala sie wtedy
        na wydanie tego materialu z jakiegos powodu. Bardzo jestem ciekaw,
        czy ta nowa-stara muzyka mnie nie zawiedzie.
      • Gość: Paweł Re: Kto zna BUDGIE ? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 08:40
        Ja znam. Uważam w przeciwieństwie do wielu, którzy uważają tylko 3 pierwsze
        albumy za interesujące, bo tak sie utarło, że Budgie utrzymali znakomity poziom
        do Impeckable włącznie. Konkretny po prostu hardrock. Ale przyznam też, że
        wszystkie ich płyty są jednak troszkę nierówne. Te pseudobeatlesowskie
        angloflegmatyczne balladki np. You Konow I'll Always Love You doprowadzaja mnie
        do szewskiej furii, dlatego zawsze je omijam. A moja ulubiona płyta to Bandolier
        - wbrew temu co się powszechnie uważa.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka