Dodaj do ulubionych

Hipermarketowa histeria

09.11.05, 09:56
Artykuł z GW:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3007497.html
- morfinka, przeczytaj spokojnie, bez emocji, porzuć na chwilę slogany i
przyjrzyj się RÓŻNYM opiniom specjalistów.
Myślę, że ten artykuł wyjaśnia wszystko.
Ja przynajmniej zgadzam się z nim w zupełności.


"PiS w trosce o drobnych przedsiębiorców chce ograniczyć otwieranie
hipermarketów. Sklepikarze są za. - To strzał w stopę - ostrzegają
specjaliści. Ich zdaniem prawdziwym zagrożeniem dla drobnego handlu nie są
hipermarkety, ale małe sieciowe sklepy typu Lidl czy Biedronka

Od kilku dni trwa kampania PiS skierowana przeciwko wielkim i zagranicznym
sieciom handlowym.

Ostrzał hipermarketów rozpoczęła w sobotę minister finansów Teresa Lubińska w
wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "Financial Times" stwierdzając, że duże
sklepy nie są mile widziane w Polsce.

W poniedziałek panią minister poparł premier, a specjalista od handlu w PiS
poseł Artur Zawisza poinformował, że jego partia chce uchwalenia ustawy
ograniczającej otwieranie hipermarketów. Dlaczego? Z troski o drobnych
polskich przedsiębiorców.

Słaby jak hipermarket

Czy sklepikarze rzeczywiście potrzebują ochrony?

- Tak - zapala się Roman Dera, prezes Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług,
która skupia małe i średnie przedsiębiorstwa.

- Nie - ripostują specjaliści od handlu.

Zdaniem Dery, który jeszcze w poprzedniej kadencji pracował nad ustawą mającą
ograniczyć powstawanie "wielkopowierzchniowych obiektów handlowych", Rada ma
dwa gigantyczne opracowania opowiadające o tym, jak drobni sprzedawcy upadają
przez duże sieci. - Proponowana ustawa po prostu ucywilizuje działanie
hipermarketów oraz centrów handlowych - argumentuje Dera.

Wprowadzi np. zasady dotyczące lokalizacji takich obiektów. Będą one
umieszczane na pograniczach miast, centra zostaną dla małych sklepów.

Co na to specjaliści?

Ich zdaniem drobne sklepy wcale takiej nadzwyczajnej ochrony nie potrzebują.
Tradycyjny handel trzyma się w kraju mocno, bo Polacy nie oszaleli na punkcie
hipermarketów. Dowodów na to ma być kilka.

Po pierwsze, zakupy wyłącznie w hipermarketach robi tylko co trzeci Polak -
wynika z badań firmy analitycznej ACNielsen. Dla porównania - tylko w takich
sklepach kupuje co drugi Węgier oraz trzy czwarte Czechów i Słowaków.

Kowalski chętnie za to korzysta z małych sklepów osiedlowych. Zakupy
wyłącznie w nich robi 16 proc. konsumentów.

Spora część społeczeństwa lubi też "współkorzystać" z różnych typów sklepów.
Na przykład trzy razy w tygodniu idzie do pani Kasi do warzywniaka czy
mięsnego, a po chemię oraz napoje - do hipermarketu. To europejski ewenement.
Inne narody nie lubią takich mieszanych zakupów.

Po drugie zaś, mamy najniższą koncentrację dużych sklepów w całym regionie -
pięć na milion mieszkańców. Węgrzy mają ich osiem na milion, a Czesi - 16.

Wreszcie małe firmy zarabiają... więcej niż hipermarkety. Według danych
Ministerstwa Gospodarki "Raport o stanie handlu wewnętrznego w 2004 r."
najwyższy poziom rentowności obrotu brutto osiągnęły właśnie małe
przedsiębiorstwa handlowe.

Wskaźnik ten wyniósł u nich 3,4 proc. - tymczasem dla dużych i średnich firm
handlowych jest to 2,5 proc.

Małe sklepy lepiej od gigantów wykorzystują też własne pieniądze. Rentowność
kapitałów własnych wzrosła w drobnych firmach w 2004 r. o 23,5 proc., a w
dużych tylko o 10 proc.

To wszystko może się jednak zmienić. I nie z powodu hipermarketów.

Nadchodzą dyskonty

- Największym przeciwnikiem małych sklepów w Polsce są nie wielkie sklepy,
ale dyskonty typu Lidl, Biedronka, Leader Price czy Plus - zarzeka się Piotr
Kucharzyk, szef firmy ABC Trade Marketing zajmującej się doradztwem w
zakresie handlu.

Jego zdaniem, gdy w okolicy otwiera się nowy hipermarket, obroty mniejszych
sklepów mogą spaść w ciągu dwóch miesięcy o ok. 20-30 proc.

Tymczasem otwarcie nowego sklepu dyskontowego odbiera okolicznym sklepikarzom
ponad połowę klientów. I to w ciągu miesiąca!

Ba, z hipermarketem drobni sprzedawcy mogą walczyć, choćby redukując własne
koszty, zmieniając aranżację sklepu albo zmieniając asortyment na bardziej
delikatesowy. I prędzej czy później, jak pokazuje praktyka, część klientów do
ich sklepów wraca.

Z dyskontem bitwa z góry skazana jest na porażkę. Powód?

Mało która firma potrafi udźwignąć nagły spadek obrotów o 50 proc. Poza tym
dyskonty lokowane są najczęściej w centrach miast, a hipermarkety - na
obrzeżach. - Z badań konsumenckich wynika, że na co dzień wolimy sklepy
położone w promieniu 800 metrów od naszego miejsca zamieszkania - twierdzi
Kucharzyk.

Co dalej

Najbliższe lata zapowiadają się jako triumfalny pochód sklepów dyskontowych.
Lider na tym rynku - Biedronka - ma otworzyć do 2007 r. nawet 275 nowych
placówek. Dziś ma ich ponad 750. Inny potentat - Leader Price - będzie
powiększał swoją sieć o 40 takich obiektów rocznie

A dyskonty można stawiać tam, gdzie nie opłaca się budowa gigantycznych
obiektów - nawet w miasteczkach liczących kilka-kilkanaście tysięcy
konsumentów."
Obserwuj wątek
    • morfinka_12 Re: Hipermarketowa histeria 09.11.05, 10:54
      dzwadzieścia tysięcy niewykwalifikowanych osób, pracując dla Tesco Polska, daje
      zarobić ale tylko sieci tesco. Nie da się wyżyć z pensji 300 lub 500 PLn/m-c. I
      to oczywista sprawa. A takie są warunki pracy w Tesco Ostrowiec. A prawdą
      natomiast jest że jedno miejsce pracy w markecie (nie tylko w Tesco) zabiera 3 -
      6 miejsc pracy w sektorze usług i handlu w okolicy gdzie takowa inwestycja
      została wybudowana.
      Oczywiście masz rację, że kryykuję, bo tworzenie miejsc pracy za moje pieniądze
      (70 % osób w tesco Ostrowiec będzie miało refundowane wypłaty z urzędu pracy)
      chciałbym aby było sensowne. Znam lepsze/inne mozliwości wydania środków
      budżetowych niż na zatrudnianie ludzi w tesco czy budowanie dróg za moje
      pieniądze dla kogoś kto nic nie da temu miastu.
      W tworzeniu iluzji - jesteśmy prawdziwymi mistrzami. To nie jest praca dająca
      środki do zycia czy choćby przeżycia.

      widzisz, fakt że trzeba ucywilizować handel w PL nie jest moim wymysłem.
      P.S. nie zgadzam się z PiS-em
      P.S. 2 nie zgadzam się z publicznym krtykowaniem inwestycji w polsce jak to
      robi minister finansów.
      P.S. 3 jakieś kroki jednak trzeba podjąć żeby można było normalnie pracować i
      żyć
    • malywroc Re: Hipermarketowa histeria 10.11.05, 13:26
      wyluzujcie - markety będą i już. Ciekawostka:
      zgodnie z najnowszymidanymi Polska jest państwem o największej liczbie siecie
      hipermarketów w Europie. Co wy na to?? Ciekawe dlaczego tak jeste. Ja nie widze
      sensownego wytłumaczenia.
      • feel_good to nie to samo 10.11.05, 17:28
        "największa liczba sieci" nie oznacza największej liczby obiektów czy też
        największego zagęszczenia hipermarketów na głowę mieszkańca.

        To oznacza tak naprawdę, że dopiero przed nami są przejęcia mniejszych, mniej
        rentownych sieci przez dużych graczy - tak jak Tesco przejęło sieć Savia,
        Carrefour przejął sklepy Hypernova, itd, itd.
        Tak więc wkrótce ta "liczba sieci" się zmniejszy - pomimo wzrostu realnej
        liczby sklepów w Polsce.
    • feel_good ewolucja centrów handlowych w Polsce (długie) 10.11.05, 17:32
      Dla zainteresowanych :)))


      "Ewolucja centrów handlowych w Polsce na przykładzie rynku amerykańskiego"
      Lidia Henclewska

      (artykuł pochodzi z numeru 10 [86] październik 05) - Nieruchomości C.H.Beck




      Nowoczesne obiekty handlowe zaczęły pojawiać się w Polsce wraz z normalizacją
      gospodarki, a więc na początku lat 90. Dziś, po ponad 10 latach intensywnego
      rozwoju istnieje spora ich liczba. Choć różnice są dostrzegane i przeciętny
      konsument doskonale wie, gdzie może znaleźć interesujące go towary, najczęściej
      nie uświadamia sobie różnorodności nieruchomości handlowych, wszystkie
      określając mianem „marketu”.

      Historia
      Koncepcja centrum handlowego wywodzi się z dawnego targowiska, a patrząc
      szerzej – z centrum miasta. Już w średniowieczu sprzedawcy zdawali sobie
      sprawę , że skupieni łatwiej przyciągną kupujących, lepiej zaprezentują swoje
      towary. Tak powstały handlowe centra miast, handlowe ulice. Rejon ten szybko
      stał się także miejscem spotkań lokalnej społeczności. Potrzebne stały się
      kawiarnie, restauracje, z czasem miejsca bardziej ambitnej rozrywki, jak kluby,
      teatry, kina. Badania socjologiczne pokazują, że pierwszym, najważniejszym
      miejscem w życiu człowieka jest jego dom. Drugim – miejsce pracy lub szkoła.
      Trzecim w tej klasyfikacji jest miejsce społecznych kontaktów. Taką właśnie
      rolę mają od dawna centra miast, a dziś starają się pełnić tę funkcję także
      niektóre centra handlowe.

      Kluczową rolę dla sukcesu miejsca handlowego odgrywały, i odgrywają do dziś,
      cztery czynniki:

      1. lokalizacja,

      2. dobra widoczność,

      3. łatwy dostęp,

      4. demografia, czyli liczba, wymagania i zamożność klientów.

      Niewątpliwe za „ojczyznę” centrum handlowego można uznać Stany Zjednoczone.
      Decydujący okazał się rozwój motoryzacji. Samochody przyczyniły się do
      rozbudowy przedmieść i przeniesienia się części mieszkańców miast na obrzeża.
      Tu były znacznie tańsze grunty i możliwość wielkopowierzchniowej zabudowy.

      Od roku 1960, kiedy było w USA 5000 centrów handlowych, ich liczba podwajała
      się prawie co dekadę. W 1990 r. było ich już 37 000, a wiek XXI rozpoczęto
      imponującą liczbą ponad 45 000 nowoczesnych obiektów handlowych1.

      Ewolucja
      Cechą, która z całą pewnością jest wspólna dla wszystkich rodzajów centrów
      handlowych, są ciągłe zmiany. Zmiany są odpowiedzią na nowe koncepcje
      sprzedaży, nowe potrzeby i oczekiwania klientów, zmiany demograficzne. Prowadzą
      one do rozwoju, renowacji i innej aranżacji nieruchomości.

      Pierwsze centra handlowe obsługujące bliską okolicę (neighborhood shopping
      center) powstawały w oparciu o sklep spożywczy o powierzchni ok. 2500 m2,
      drogerię ok. 500 m2. Uzupełniały je sklepy, prowadzone przez lokalnych
      najemców, zaopatrujące mieszkańców w towary codziennego użytku. Z czasem
      wielkość sklepu spożywczego i drogerii rosła. Tak powstały centra handlowe, w
      których głównym, „kluczowym” najemcą były duże markety. Doprowadziło to do
      utworzenia regionalnych centrów handlowych (regional malls). Miały one
      powierzchnię 40 000–80 000 m2.

      W latach 80. powstały sieci wyspecjalizowane w sprzedaży jednej kategorii
      towarów, nazywane przez specjalistów box stores. Zyskały sobie one także
      przydomek „zabójców kategorii” (category killers), gdyż mniejsi handlowcy z tej
      branży nie mogli konkurować z ich szerokim wyborem i ceną. Kilku takich
      najemców utworzyło nową kategorię tzw. Power Center. Towarzyszą im najczęściej
      sklepy z wyposażeniem mieszkań, ogrodnicze, sportowe. Zajmują powierzchnię od
      25 000 do 60 000 m2 (ten rodzaj w Polsce jeszcze nie występuje).

      Przedsiębiorcy chcący sprzedać nadmierną ilość, niekiedy niepełnowartościowych
      towarów po obniżonych cenach, utworzyli kategorię outlet malls (centra lub
      sklepy wyprzedaży). Typowa wielkość wynosi 5000 do 40 000 m2. Ponieważ
      producenci nie chcą konkurować z tymi samymi towarami sprzedawanymi po
      normalnej cenie, centra takie z reguły są zlokalizowane z dala od dużych
      metropolii. Klienci często pokonują do nich odległość ponad 80 km. W USA na
      początku XXI w. istniało 260 takich centrów2. W Polsce przykładem może być
      Ursus Factory Outlet w Warszawie.

      Efektem zapotrzebowania klientów, którzy oczekują połączenia zakupów z miło
      spędzonym czasem, jest powstanie life style shopping centers (w Polsce jeszcze
      nie funkcjonują).

      Architektonicznie są one zwykle reminiscencją centrum małego miasteczka z lat
      50., a więc jest główna ulica, często z parkingami przed sklepami. Nazwa
      nawiązuje do wysokiego poziomu rozrywki i specjalnie wyselekcjonowanych
      sprzedawców. Zwykle mieści się tam 16–24 ekranowe multikino, 12 do 20
      restauracji. Są to restauracje z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko boksy ze
      wspólnymi stolikami, jak to się dzieje najczęściej w innych marketach. Sklepy
      sprzedają wysokiej jakości artykuły sportowe, wygodną odzież, modne akcesoria.
      Towarzyszą im zwykle inne miejsca rozrywki, takie jak kluby, kręgielnie itp.
      Czynsze w tych kompleksach są z reguły znacznie wyższe.

      Zmiany ostatnich lat nawiązują do tradycyjnych form sprzedaży sprzed ponad pół
      wieku. Odżywają centra miast. Ludzie chcą robić zakupy w ładnym otoczeniu,
      szukają rzeczy wyjątkowych, nawet jeśli są one drogie.

      Podział
      Specjaliści od nieruchomości handlowych najczęściej wyróżniają ok. 10 rodzajów
      tego typu nieruchomości. Ze względu jednak na ciągłe zmiany nie jest to podział
      sztywny. Najczęściej pewne charakterystyczne cechy powodują, że zaliczamy dany
      obiekt handlowy do tej czy innej grupy. Inna jest też wielkość tych
      nieruchomości w Europie i USA. W Polsce charakterystyczne jest, że większość z
      nich to kompleksy nowe.

      Ze względu na lokalną specyfikę i brak niektórych typów centrów handlowych w
      Polsce znaczącą rolę odgrywają inne, mniejsze powierzchnie, które w realiach
      amerykańskich byłyby niezauważone.

      Dla całości obrazu warto więc przytoczyć podział opracowany przez Dział Badań
      Rynku COLLIERS INTERNATIONAL POLAND3. Wyróżniono tam:

      1.Centrum handlowe:

      – I generacji: duży supermarket + mała galeria handlowa;

      – II generacji: większa galeria handlowa;

      – III generacji: większa galeria handlowa + rozrywka (np. Galeria Mokotów w
      Warszawie, Stary Browar w Poznaniu);

      2.Supermarket – sklep samoobsługowy z salą sprzedaży 400–2499 m2, może
      występować samodzielnie lub być częścią większego kompleksu; może być typu:

      – Standardowy (Rema 2000, Elea, Albert);

      – Dyskont (Biedronka, Lidl, Plus, Leader Price);

      – Delikatesy (Piotr i Paweł, Bomi, Alma);

      3.Hipermarket – sklep samoobsługowy posiadający salę sprzedaży o powierzchni
      powyżej 2500 m2, może występować samodzielnie lub być częścią Retail Parku lub
      centrum handlowego (Tesco, Geant, Carrefour);

      4.Retail Park – rodzaj centrum handlowego z kilkoma
      dominującymi „wielkopowierzchniowymi” najemcami kluczowymi wraz z
      towarzyszącymi im mniejszymi najemcami (Węzeł Bielański we Wrocławiu);

      5.Factory Outlet – sklep lub zespół sklepów fabrycznych oferujących sprzedaż
      detaliczną po obniżonej cenie (Ursus Factory Outlet, podobne planowane są w
      Gdańsku i Piasecznie);

      6.Sklep branżowy – wyspecjalizowany w określonej kategorii produktów (Media
      Markt, OBI, Opex, Decathlon);

      7.Dom handlowy – niewielkie centrum handlowe, najczęściej w centrum miasta, bez
      wyodrębnionego parkingu;

      8.Powierzchnie handlowe w biurowcach – najczęściej na parterze, przeznaczone
      głównie dla użytkowników budynku;

      9.Główna ulica handlowa – np. w Warszawie Chmielna, w Poznaniu Św. Marcin, w
      Łodzi Piotrkowska, w Krakowie Floriańska, w Gdańsku Długa;

      10. Power Center – kilku wielkopowierzchniowych najemców dominujących w swojej
      branży na rynku – nie występuje w Polsce.

      Badania na polskim rynku wskazują na niedowartościowa
      • feel_good ewolucja centrów handlowych w Polsce (długie)-dok. 10.11.05, 17:37
        (...)
        Badania na polskim rynku wskazują na niedowartościowanie części ulic handlowych
        w śródmieściach. Programy rewitalizacji i nowe obiekty handlowe mogą zmieniać
        konfigurację najatrakcyjniejszych ulicznych ciągów handlowych. Proces ten
        obserwujemy obecnie na przykład w Poznaniu. Kilka lat temu powstały dwa duże
        obiekty handlowe Kupiec Poznański i Stary Browar. Łączy je (wyłączona z ruchu
        samochodowego) ul. Półwiejska. Odległość między nimi to ok. 15 min. pieszego
        spaceru. W tym układzie traci na znaczeniu ul. Św. Marcin.

        Trendy
        W USA większość centrów handlowych powstałych w latach 60., 70. i 80. ciągle
        funkcjonuje. W gęsto zaludnionych regionach (np. California) są one
        rozmieszczone co 10, 15 km wzdłuż drogi szybkiego ruchu. Często są między nimi
        małe różnice. Mają podobny układ, niekiedy identycznych kluczowych najemców.
        Jeśli więc w jakimś obiekcie klienci czują się źle, masowo przenoszą się do
        następnego – kilka kilometrów dalej.

        Wymusza to ciągłą walkę o klienta. Nie tylko poprzez dbanie o czystość i
        atrakcyjność otoczenia, toalet, miejsc zabaw dla dzieci, bezpieczeństwo i łatwy
        dostęp. Zmienia się także konfigurację najemców, dodaje nowe formy sprzedaży,
        nowe usługi. Wszystko po to, aby nieustannie nadążać za oczekiwaniami rynku.

        Duże markety, które powstały w oparciu o domy handlowe i potężne sieci
        sprzedaży, zaczynają coraz większą uwagę zwracać na modne, małe sklepy.
        Zarządcy odczuwają, iż nie mogą dłużej polegać tylko na dużych sieciach
        handlowych. Klienci poszukują dziś miejsc, gdzie w spokojnej atmosferze, ze
        świetną obsługą oferuje im się szeroki wybór towarów wyjątkowych, ze smakiem
        wyselekcjonowanych. Miejsc, gdzie zamiast rzeczy popularnych, produkowanych
        masowo, mogą znaleźć wyjątkową ofertę zarówno znanych stylistów, jak i młodych
        projektantów mody.

        Kupujący chcą mieć poczucie, że zdobyli coś wyjątkowego. Modne jest nosić coś
        niezwykłego i odpowiadać na pytania, gdzie udało się taką rzecz kupić.

        Aby przyciągnąć tego rodzaju sprzedawców, właściciele centrów handlowych (np.
        General Growth Properties Inc., który posiada 209 obiektów w 44 stanach)
        wprowadzają nowe programy najmu. Możliwe jest podpisanie umowy najmu na okres
        próbny trzech do sześciu miesięcy. Wcześniej oczekiwano od razu umów 10-
        letnich. Funkcjonowanie w dużym centrum handlowym może być korzystną zmianą.
        Przykładowy sklep, który zaczął działalność w listopadzie 2001 r. w Las Vegas,
        po przeniesieniu się do centrum handlowego podniósł swoją dzienną sprzedaż z
        1000 USD do 6000 USD4.

        O zmianę taką nie jest łatwo. Centra handlowe, mimo iż godzą się na
        kilkumiesięczne, próbne umowy, oczekują najemców, którzy będą mogli ostatecznie
        podpisać 10-letnie umowy najmu. Aby udowodnić swoją wartość, mali handlowcy
        muszą najpierw osiągnąć sukces jako samodzielne sklepy. Udaje się to, jeśli
        oferują towary, których nie ma w domach towarowych. Torebka Balenciaga ze skóry
        węża wyróżni sklep, bo dom towarowy oferuje tylko bardziej praktyczną z czarnej
        skóry.

        Niestety, wielcy projektanci godzą się sprzedawać swoje towary tylko pod
        warunkiem pewnego minimalnego poziomu kontraktu. Wynosi on ponad 50 000 USD na
        sezon.

        Sklepy, które sprzedają marki znanych kreatorów mody (np. Betsey Johnson, Miss
        Sixty Cynthia Rowley), osiągają roczny obrót 14 000 USD/ m2, podczas gdy
        średnia centrum handlowego wynosi 3660 USD/m25. Są więc bardzo atrakcyjnym
        najemcą. Niestety, działa tu reguła „uzyskasz najem w atrakcyjnym centrum
        handlowym jak udowodnisz, że doskonale sobie radzisz bez tej lokalizacji”.

        Zarządzanie
        Zarządzanie centrum handlowym wymaga dobrego przygotowania i sporego
        doświadczenia. Oprócz normalnych czynności zarządczych, szczególnego znaczenia
        nabierają takie elementy, jak: marketing, dobór i poszukiwanie nowych najemców,
        konstrukcja umów najmu, bezpieczeństwo, zwiększanie wartości nieruchomości czy
        prowadzenie centrum w okresach szczególnych (np. przed Bożym Narodzeniem). To
        szeroki obszar wiedzy trudny do przekazania, gdyż w dużej mierze oparty na
        doświadczeniu i ciągłej obserwacji rynku.

        Kiedy trzeba rewitalizować centrum, które lawinowo traci klientów i co za tym
        idzie – najemców, dobrze podpisane umowy najmu mogą uratować obiekt. Po prostu
        dadzą właścicielowi czas na wprowadzenie koniecznych zmian.

        Centrum handlowe to żywy organizm, na którego funkcjonowanie składa się szereg
        elementów. Warto więc spojrzeć na odwiedzane centra innym okiem i docenić efekt
        pracy sporego zespołu ludzi.


        --------------------------------------------------------------------------------

        1 R. F. Muhlebach, A. A. Alexander, Shopping Center Management and Leasing,
        Institute of Real Estate Management 2005.

        2 Tamże.

        3 J. Lipiński, Rynek powierzchni handlowych – podział, definicje, ogólne
        trendy, Finansowanie Nieruchomości nr 1/2005.

        4 A. Chozick, As Malls Think Small Boutiques Get Big Chance, The Wall Street
        Journal 24.6.2005 r.

        5 Tamże.


        Lidia Henclewska
        • englishman22 Nasze podwórko 10.11.05, 19:27
          Ciekawe, owszem ciekawe. Co sie tyczy naszego podwórka to nasz mall'ek bedzie
          otwarty 24 litopada-wystep Cezarego Pazury oraz możliwość wygrania kina
          domowego.Na mieście są już banery reklamowe.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka