Babcia, która chciała kupić Hutę..

03.01.06, 11:33
stanie przed sądem..

Nauczycielka, która chciała kupić Hutę Ostrowiec, stanie przed sądem








Emerytowana nauczycielka ze Starachowic Wiesława G., która chciała kupić Hutę
Ostrowiec, stanie wkrótce przed sądem. Prokuratura oskarżyła ją o to, że
obiecując zatrudnienie w zakładzie - wyłudziła od kilkunastu osób ponad 600
tys. zł.

O Wiesławie G. zrobiło się głośno w grudniu 2002 r. W głównym
wydaniu "Wiadomości" TVP miliony Polaków zobaczyły siwą, krótko ostrzyżoną
panią, która w swoim skromnym mieszkaniu zapewniała, że zamierza kupić
upadającą Hutę Ostrowiec i może na to przeznaczyć nawet ponad 100 mln zł.
Pieniądze miała rzekomo od potomków Żydów, których uratował podczas II wojny
światowej jej dziadek. Pani G. chętnie rozmawiała z dziennikarzami i kilka
tygodni spędziła na wielogodzinnych wywiadach z przedstawicielami polskich i
zagranicznych mediów.

- Zapewniam, że nikogo nie oszukuję. Pieniądze mam. No, może nie ponad 200
mln zł, bo przecież tyle w ten zakład trzeba będzie zainwestować, ale jakieś
80-120 mln zł mogłabym dać - mówiła w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".
Deklarowała taki majątek, choć sama przyznawała, że nie stać jej nawet na
opłaty za mieszkanie i zalega z czynszem.

W rozmowach z dziennikarzami sugerowała także, że może sponsorować
pierwszoligowych wówczas piłkarzy KSZO Ostrowiec. Zapowiadała też, że wpłaci
15 mln zł na konto zadłużonego szpitala w Starachowicach.

Finał był taki, że latem ubiegłego roku trafiła do aresztu, a teraz
prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko niej.

Z ustaleń śledztwa wynika bowiem, że w latach 2002-2004 oszukała 18 osób,
biorąc od nich pieniądze w zamian za zatrudnienie w kupionej przez nią w
przyszłości hucie. Przyjmowała też na swoje konto wpłaty na wsparcie małej
przedsiębiorczości. Co ciekawe, była tak przekonywująca, że niektórzy brali
pożyczki, aby wpłacić jej pieniądze. W ten sposób wyłudziła 660 tys. zł.

Nauczycielka cały czas przebywa w areszcie, nie przyznała się w śledztwie do
winy. Grozi jej kara do ośmiu lat więzienia. Jej proces będzie się toczył
przed Sądem Rejonowym w Starachowicach.

Huta Ostrowiec została kupiona w 2003 roku za 53,1 mln zł przez hiszpańską
Celsę.

Co wymyśliła Wiesława G.

Podczas okupacji jej rodzina mieszkała koło Lwowa. Dziadek był kolejarzem,
przyjaźnił się z rodziną żydowską. Kiedy zaczęły się represje i pierwsze
wywózki Żydów, dziadek ukrył pięć kobiet i dwóch mężczyzn w stodole. - Jedna
z tych kobiet była chyba w ciąży. Nasz dom stał na odludziu, wokół stodoły
nie było sąsiadów, więc nawet jak nas ktoś odwiedzał, to łatwo było wszystko
zachować w tajemnicy - wspominała w rozmowie z "Gazetą" G. Po wojnie kontakt
z uratowanymi Żydami urwał się, a G. kilka razy się przeprowadzała, aby w
końcu osiąść w Starachowicach, gdzie jej mąż znalazł zatrudnienie w fabryce
Stara. Ona uczyła języka polskiego. - Do 1994 roku nic nie wiedziałam o
uratowanych Żydach. Aż ktoś do mnie zadzwonił, wypytując o moją rodzinę i
mnie samą, potem przyjechał i długo ze mną rozmawiał. Nie wiedziałam jeszcze,
dlaczego tak ich interesuje moja rodzina. Po tej rozmowie przez kilka
miesięcy nie miałam żadnego sygnału, aż pewnego dnia ktoś mi powiedział, że
jestem jedyną spadkobierczynią mojego dziadka, który uratował Żydów, i oni z
wdzięczności założyli mi konto w banku - opowiadała.

Wiadomość tę miał przynieść Joachim Zajzamer. G. domyślała się, że mógł to
być syn dziecka kobiety, która była w ciąży, gdy przechowywał ich w stodole
dziadek. - Pan Zajzamer powiedział, że będą mi przesyłać pieniądze. Takie
nitki utworzyli, w końcu było tych nitek ponad sto, no i uzbierało się dużo
pieniędzy. Bardzo dużo. Do dzisiaj nie wzięłam z nich ani centa - opowiadała
G. W końcu postanowiła jednak wydać je na szlachetny cel. - Chciałam kupić
jakiś upadający zakład, żeby pomóc tym ludziom, no i pomyślałam o Hucie
Ostrowiec. Chcę kupić cały majątek, nie interesuje mnie kupowanie po kawałku -
przekonywała.

W listopadzie 2002 roku złożyła syndykowi huty pisemną ofertę zakupu zakładu
za 80 mln zł. Do oferty nie dołączyła żadnych dokumentów poświadczających, że
dysponuje takim majątkiem. Nie wpłaciła też 6 mln zł wadium, aby wziąć udział
w przetargu. Przestała wtedy rozmawiać z dziennikarzami, jej telefon milczał.
    • rudeboys Re: Babcia, która chciała kupić Hutę.. 04.01.06, 20:20
      pamiętam tą sprawę , kobieta nazywa się główka. swoją drogą przez moment myślałem że to ta z thm ale jednak nie.
      • bmwariat Re: Babcia, która chciała kupić Hutę.. 05.01.06, 09:47
        hehe, ja też myślałem, że to moja była wychowawczyni:))
    • dizzy81 Re: Babcia, która chciała kupić Hutę.. 06.01.06, 23:18
      A ja wierzyłem, że ona rzeczywiście tę hute może kupić
      • fiszu Pamiętam, pamiętam. 11.01.06, 09:16
        Nawet w prasie kilka artykułów się pojawiło na ten temat. To, że ktoś
        z "przeciętnych" mieszkańców miasta chciał w taką opcję uwierzyć tak bardzo, aż
        wreszcie uwierzył, to nic. Ale chyba blamażem okazała się łatwowierność władz
        miasta. Nie pamiętam dokładnie kto z nią rozmawiał, ale takie spotkanie się
        odbyło.
Pełna wersja