Dziki na łąkach romanowskich

19.09.06, 06:17

Dziki w mieście
Pomagają leśnikom, przeszkadzają rolnikom. Odstrzałem grasujących dzików i
wypłatą odszkodowań zajmą się myśliwi
OSTROWIEC. - Stado dzików pojawiło się kilka dni temu na łąkach Romanowskich
w Ostrowcu Świętokrzyskim. Podchodzą coraz bliżej miasta, niszczą pola. Tego
nigdy wcześniej nie było - załamują ręce mieszkańcy Ostrowca i pobliskiego
Chmielowa.

Właściciele łąk położonych pomiędzy ulicą Sienkiewicza w Ostrowcu
Świętokrzyskim, a wybudowaną kilka lat temu obwodnicą miasta, prowadzą nas
ścieżką dzielącą pola. Kilkadziesiąt metrów od ruchliwej ulicy Sienkiewicza
pierwsze wyorane na polach bruzdy. Kawałek dalej następne. Pole wygląda jak
po regularnej orce. Ale to ślady po podchodzących pod miasto dzikach.

ROLNICY POMSTUJĄ
- Pojawiły się kilka dni temu, nie wiadomo czy przeszły z drugiej strony
ulicy, z lasów na Rudce, czy z pobliskich szuwarów ciągnących się aż do
osiedla Kuźnia. Najpierw myśleliśmy, że to bobry, ale one takich szkód nie
zostawiają. Okazało się, że to dziki niszczą nasze pola - pokazuje zorane
miejsca Henryk Jędrzejewski, mający tu swoje pole mieszkaniec pobliskiego
Chmielowa. Rolnicy załamują ręce, że po przejściu dzików z ich roli już
niewiele będzie.
- Pole zniszczone jak nic. Wystarczy spojrzeć, wszystko przeorane, na
zmarnowanie pójdzie, bo co z tym człowiek zrobi - żali się Janina Muszyńska,
mieszkanka sąsiadujących z łąkami ostrowieckich Bielin. - A dziki co noc
podchodzą, żerują. Skąd się tu wzięły, podchodzą coraz bliżej miasta, a
przecież nigdy wcześniej ich tu nie było - przypomina sobie starsza kobieta.

A LEŚNIKOM POMAGAJĄ
Leśnicy przyznają, że dzików jest w tym roku wiele, ale o tym, że podchodzą
pod miasto, pierwsze słyszą.
- Dziki sprzyjają leśnikom w walce z pędrakami, które są naszym prawdziwym
utrapieniem - przyznaje Mirosław Ziółkowski, zastępca nadleśniczego
Nadleśnictwa Ostrowiec Świętokrzyski.
Mieszkańcy Chmielowa zgłosili sprawę do wójta gminy Bodzechów Jerzego
Murzyna.
- Ze względu na to, że Łąki Romanowskie to teren koła myśliwskiego, zgłosiłem
sprawę do jego przewodniczącego. Odszkodowanie za straty wyrządzone przez
dziki zwraca rolnikom właśnie koło myśliwskie - wyjaśnia wójt Jerzy Murzyn,
który sam należy do koła myśliwskiego.


Jerzy Murzyn, wójt gminy Bodzechów, myśliwy:
- Nie spotkałem się dotychczas u nas z przypadkiem dzików podchodzących tak
blisko miasta. Można przypuszczać, że to wpływ cywilizacji. Dzikie zwierzęta
coraz bardziej oswajają się z ludźmi.
Agnieszka WYKROTA-PRZYSIWEK wykrota@echodnia.eu

    • brazilion Naiwnosc 19.09.06, 14:06
      A ja sadzilem, ze znow bedzie o polityce ;)
      • chuchalscy Re: Naiwnosc 19.09.06, 15:31
        Moi drodzy u nas w Trójmieście dziki chodzą też, ostatnio widziałem nad morzem w
        Sopocie, na drodze w dzielnicy Witomino w Gdyni.
        • bmwariat Re: Naiwnosc 19.09.06, 15:41
          Jak w lesie w sobote na grzybach na Kolonii Miłkowskiej byłem to było pełno
          śladów rycia dzików. Dobrze, że nie spotkałem dzika z małymi..bo nie miałbym
          zadnych szans
          • lachien Re: Naiwnosc 19.09.06, 15:47
            Byłeś w lesie i nie zostawiłeś linka do forum? Bleeee. Może dziki zjawiły by się
            na forum i przeorały co niektóre wątki?
            • brazilion Re: Naiwnosc 19.09.06, 16:01
              Przeoralyby, albo i nie przeoralyby...
              Ale moze za to choć wystraszyłyby takiego jednego Jaśka z problemami układu
              trawiennego ;)
Pełna wersja