bmwariat
05.10.06, 07:55
Kultura traci dach nad głową
OSTROWIEC. Miejskie Centrum Kultury i Biuro Wystaw Artystycznych przygotowują
się do przeprowadzki. Trudno będzie o lepsze lokale niż w byłym browarze.
Miejskie Centrum Kultury chce korzystać z dotychczasowych obiektów przy ulicy
Polnej jeszcze do końca roku, chociaż spadkobiercy rodziny Saskich żądają
niezwłocznego opuszczenia ich nieruchomości. Złożyli nawet pismo do Starostwa
Powiatowego o wyburzenie budynków.
GROŻĄ ODSETKAMI
Podczas konferencji prasowej dyrektor MCK Elżbieta Baran przypomniała, że już
w sierpniu dostała pismo wzywające do natychmiastowego opuszczenia
zajmowanych obiektów oraz przekazania budynków. Spadkobiercy zagrozili
naliczaniem czynszu z dużymi odsetkami.
Głosowanie radnych w ubiegłym tygodniu nie pozostawia już żadnych złudzeń.
Porozumienia gminy z Saskimi nie będzie.
- Rozmawiałam z prawnikami i wspólnie przygotowujemy pismo, które chcemy
skierować do spadkobierców rodziny Saskich - powiedziała dyrektor Elżbieta
Baran. - Proponujemy, by jeszcze do końca grudnia pozwolono nam na
korzystanie z obiektów. Od stycznia przyszłego roku z żalem będziemy musieli
się wyprowadzić. Wszystkie nasze sekcje muszą znaleźć pomieszczenia w budynku
kina „Etiuda”.
Dyrektor Elżbieta Baran nie ukrywa, że będzie kłopot ze znalezieniem miejsca
dla wszystkich klubów zainteresowań. Obecnie MCK inwentaryzuje cały swój
majątek.
MAJĄ NADZIEJĘ
W trudnej sytuacji znalazło się także Biuro Wystaw Artystycznych, które
wynajmuje pomieszczenia od MCK. - Na terenie miasta nie ma podobnego obiektu -
ubolewa dyrektor BWA Gustaw Hadyna. - Nie wiem, czy w tej sytuacji uda nam
się zrealizować nasze plany. Nie chcę się jednak wypowiadać w sytuacji, gdy
ważniejszy od kultury jest los kilku kupców i biznesmenów.
Artystom plastykom trudno się pogodzić, że już niedługo nie będą mieć
dotychczasowej siedziby. Tadeusz Kurek jednak wierzy, że jeszcze wszystko
można zmienić. Chociaż ruszyła już cała machina prawnicza nie traci nadziei,
że uda się porozumieć ze spadkobiercami zwyczajnie, po ludzku. Zofia Pająk
nie wyobraża sobie, by BWA znalazło jakieś miejsce po eksmisji. - To dla mnie
przykre, że trzeba wszystko likwidować, chociaż włożono tu tyle milionów -
przyznaje.
- Ten obiekt promieniował na całe miasto, to była wspaniała promocja - mówi
Kazimierz Czuba. - Szkoda, że trzeba będzie się stąd wyprowadzać. To
niewątpliwie będzie ze szkodą dla całej ostrowieckiej kultury.
Andrzej NOWAK, nowak@echodnia.eu