Poczcie trzeba dać zarobić...

08.10.06, 21:19

Jak korespondencja biurowa przechodzi przez pocztę
Ziemowit Nowak2006-10-08, ostatnia aktualizacja 2006-10-08 18:52
Wojewoda robi to regularnie, marszałek sporadycznie - wysyłają listy pocztą
do starostwa kieleckiego, mimo że mieści się ono w tym samym biurowcu.
Jeden z takich listów z pokoju do pokoju zauważyliśmy przypadkiem w urzędzie
pocztowym mieszczącym się na parterze biurowca Świętokrzyskiego Urzędu
Wojewódzkiego. Był wysłany przez wojewodę, zaadresowany do starosty, opłacony
według taryfy zryczałtowanej. Jak sprawdziliśmy, to nie jest wyjątek.

- Z urzędu wojewódzkiego dostajemy pocztą tygodniowo cztery-pięć listów.
Opłacone są różnie, zależnie od wagi - mówi Katarzyna Banasik ze starostwa
kieleckiego, odpowiedzialna za obsługę korespondencji. Najniższa opłata za
taki list to 1,30 zł, cięższe przesyłki od wojewody kosztują 2-3 zł.

- To jeszcze nic - opowiada inny pracownik starostwa. - Kiedyś z urzędu
marszałka dostaliśmy dwa listy z zaproszeniem na jakąś uroczystość. Oba
wysłane pocztą, i to nie zwykłym listem, ale priorytetowym! Trzymam w biurku
jedną kopertę na pamiątkę, boby nikt mi nie uwierzył.

Nasi rozmówcy ze starostwa dziwią się absurdowi całej sprawy. Wszystkie trzy
urzędy mieszczą się w tym samym biurowcu, dzieli je kilka pięter i trochę
korytarzy. - Zapewniam, że jeśli chodzi o nasze przesyłki, to roznoszą je
pracownicy. Jak coś musi być potwierdzone, pieczątkę dostajemy w odpowiedniej
kancelarii - twierdzi Krystyna Kaczmarska, wicestarosta kielecki.

Wojewoda Grzegorz Banaś był całą sprawą zdziwiony i zażenowany. Najpierw
starał się dowiedzieć, czy to na pewno listy, których nie można dostarczyć
osobiście. W końcu obiecał: - Jeżeli chodzi o korespondencję wewnątrz
budynku, to jest to ewidentna bzdura. Powinno się ją wyeliminować, bo to
wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Na polecenie wojewody wyjaśnieniem zajęła się jego rzeczniczka Anna
Żmudzińska-Salwa. - Za wysyłanie poczty odpowiada zakład obsługi urzędu, a
konkretnie kancelaria. Pracownicy z poszczególnych oddziałów wkładają
korespondencję dla marszałka i starosty w odpowiednie przegrody, a pracownicy
tamtych urzędów je odbierają. Do tych urzędów listy nie są wysyłane pocztą -
przekonywała.

Dlaczego więc regularnie starostwo dostaje ostemplowane listy? - To pewnie
jacyś nowi, niedoświadczeni pracownicy. Rozsyłają listy do różnych urzędów i
albo z pośpiechu, albo z niewiedzy nie zauważają, że kieleckie starostwo jest
w tym samym budynku - próbowała wyjaśnić wicestarosta Kaczmarska.
    • banan9991 Re: Poczcie trzeba dać zarobić... 08.10.06, 21:28
      moze powinien tam na stale pracowac ktos do roznoszenia listow niech walnie
      stepel i nosi
    • pathos_phobos Re: Poczcie trzeba dać zarobić... 10.10.06, 13:35
      Głupota biurokratów nie zna granic
Pełna wersja