Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz

26.10.06, 16:30
Jak zapanowac nad tą rozpasaną młodzieżą szkolną, zwłąszcza gimnazjalistami. Wczoraj wstrząsnęło mną to zdarzenie na Wybrzeżu, powiesiła się młoda dziewczyna. A kuratorium rodzice oprawców i społecznośc tamtej komentuje fakt ,że to był taki wybryk...młodzieńczy...! Najgorsze jest to że jak patrze dookoła, na ulicy, w sklepie, parkach itd.itd. To normalnie zwierzęta nie ludzie, o tak i ch nazwę. Zero kultury i jkiegokolwiek szacunku. Ostatnio widzialem 4 gówniarzy wtargnęło w kolejkę starszego Panan nimal przewrócili i do niego z tekstem dzidek nie śpiesz się .Ja się zagotowałem normalnie. Pisałem wam że sobie kupuje pistolet, jeszcze go nie ma, ale będzie. Ale mam gumę policyjną w samochodzie w bagażniku. I już miałem lecieć po nią...cisnienie mi skoczyło automartycznie, ale opanowałem się, i za dużo ludzi było, zreszta nawet nie zreagowali. I jak nad zwierzętami zapanować, co w tej oświacie zmienić, nie moge znależć odpowiedzi
    • skladak1968 Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 16:37
      Moim zdaniem problem leży w (skrótowo z braku czasu):
      1. braku jakichkolwiek autorytetów
      2. zbyt "bezstresowym" wychowaniem przez rodziców
      3. powszechną dostępnością do "bzdur" i przemocy w TV, DVD i grach komputerowych
      4. traktowaniem dzieci w szkołach jak "święte krowy" bo "pieniądze idą za
      uczniem, mniej uczniów=mniej kasy=konieczność zwalniania nauczycieli

      Sam mam 13 letnią Córkę i wiem ile czasu trzeba poświecać dziecku, żeby Go
      "wychować na człowieka"

      To tak na szybko


      zapraszam
      • michal13w Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:11
        Mnie to wszystko mierzi tak samo, ale jak słyszę, że to wina przemocy w filmach,
        albo grach, albo gazetach itp. to mnie telepie dosłownie. TO RODZICE WYCHOWUJĄ,
        a nie gry, filmy albo co tam jeszcze ! Mówienie, że to w jakimkolwiek stopniu
        wina filmów czy gier jest totalną bzdurą, abstrakcją, hipokryzją.
        A do rozwoju tej ogólnonarodowej patologii przyczynia się nasz system
        szkolnictwa, w którym, w chwili obecnej, nauczyciel jest BEZSILNY, nie ma
        zupełnie ŻADNYCH środków żeby móc zapanować nad bydłem, z którym bardzo często
        ma doczynienia. Powiem więcej, w naszym mieście np. istnieją swoiste wylęgarnie
        tej padaki, pierwszy przykład z brzegu- samochodówka. Akurat znam kogoś kto jest
        tam w klasie maturalnej i codziennie słyszę co opowieści na temat tego co się
        tam dzieje. Normalnie pięści się same zaciskają, tam normalnie nie ma żadnego,
        nawet najmniejszego porządku, uczniowie robią co chcą, wyzywają jawnie
        nauczycieli. Opowieść z wczoraj (dosyć łagodna w porównaniu z innymi, które
        znam) na lekcji wychowawczej tydzień temu jakiś koleś bawi się komórką,
        wychowawca karze przestać, więc koleś zaczyna taką dyskusję: co chcesz? weź się
        odwal, bo co mi zrobisz? itp. Nauczyciel zareagował wpisując gościowi ileśtam
        punktów ujemnych (śmiech na sali). Skutek? Od tamtej pory wszyscy się tak
        odzywają do tego nauczyciela, bo widzą, że "tylko dał punkty ujemne". Fakt jest
        taki, ze ten człowiek więcej nie może zrobić, albo nawet nie chce, bo nie od
        wczoraj pracuje w tej szkole i wie, że nic by jego interwencja u dyrektora nie
        dała. I tak jest na większości lekcji. Ja tego nie nazywam szkołą, to jest
        chlew, to jest wylęgarnia bydła. I to tylko jeden przykład.
        • michal13w Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:14
          Jeszcze jeden przykład, najlepiej świadczący o tym w jakim chorym systemie się
          obracamy. W tej samej klasie w zeszłym roku szkolnym na lekcji religii, ten sam
          człowiek, którego pyskuwkę opisałem wyżej, rzucił księdzu pod nogi petardę!! W
          szkole! Na lekcji! I co? I spokojnie przeszedł do klasy maturalnej, dostał minus
          ileśtam punktów i pewnie śmiał się przy tym do rozpuku. To jest szkoła? To jest
          pośmiewisko!
          • michal13w Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:17
            Zresztą, niebawem zacznę praktyki w jednej z ostrowieckich szkół, więc pewnie
            jeszcze niejedno wam opowiem
    • lachien Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:37
      Bez komentarza, bo tu trzeba działać a nie gadać.
      • kszo.pany Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:44
        Gimnazjum jest najgorszą zbieraniną, jeśli chodzo o wiek tych rozwydrzonych
        gówniarzy. Nikt nad nimi nie panuje. Jakie macie pomysły na poprawę tej
        sytuacji. W jakie mechanizmy obronne możemy wyposażyć nauczyciela?
        • michal13w Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 17:54
          Przede wszystkim nie może być tak, że nauczyciel nawet nie reaguje, "bo to i tak
          nic nie da". Nauczyciel musi mieć poczucie, że jeśli trafia mu się taki
          delikwent, to coś trzeba z tym zrobić. To może się wydawać nieprawdziwe, ale
          faktycznie wielu nauczycieli z góry zakłada, że interwencja np. u dyrektora nic
          nie da. I tutaj jest rola dyrekcji, która powinna stać murem za każdym
          nauczycielemi z pełną powagą reagować w każdej sytuacji. Z drugiej strony ja
          osobiście nie wiem jakie środki ma w takiej sytuacji do dyspozycji dyrektor, ale
          mam dziwne przeczucie, że w wielu przypadkach wystarczyłoby żeby odpowiednio
          pogadał z takim delikwentem i jego rodzicami. Wiem to z doświadczenia, bo jak
          chodziłem do IVgo to też miałem takich 'zdolnych ciołków' w klasie kilku, ale
          oni byli mocni aż do pierwszego spotkania z dyrektorem właśnie. Jedna rozmowa z
          nim wystarczyła może nie do tego żeby znormalnieli i wydorośleli, ale
          przynajmniej przez kolejne trzy lata zachowywali się na lekcjach normalnie.
          Oczywiście wiadomo, że przede wszystkim trzeba wychowywać, a nie karać, ale w
          przypadkach, o których pisałem to brzmi śmiesznie. Szkoła może być tylko
          uzupełnieniem procesu wychowania.
          • chuchalscy Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 26.10.06, 18:45
            a rodzice śpią...... i tu jest duży problem
    • aisablri Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 27.10.06, 01:00
      A mnie to zdarzenie nie dziwi, wcale. Brutalnie brzmi, prawda?
      Tylko że pamiętam co się działo za moich czasów w PSP nr5. Może takich
      ekstremów nie było, ja o takich nie wiem, ale jestem przekonana, że po
      atmosferze tam panującej- kwestia przypadku że nie było. Niestet- nauczyciele
      nie panują nad niczym, niczego nie chcą widzieć. Człowiek tylko z czasem
      specjalizuje się w tym, które drogi są bezpieczniejsze (naookoło), kogo unikać,
      których klas i korytarzy. A na Wielkanoc, 2 miesiące przed zaczynało się lanie
      wiadrami lodowatej wody- pamiętam w którymś roku był mróz, śnieg jeszcze i lali
      na dworze. Fajna zabawa prawda?
      Nie dziwię się tej dziewczynie, w tym wieku takie sytuacje to o wiele za wiele
      do zniesienia.
    • buksy Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 27.10.06, 08:14
      a ochroniarze w ostrowieckich gimnazjach to nie przegiecie ? toz to przyznanie się do bezradnosci !
      • w.kielanowska Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 27.10.06, 08:25
        Kiedyś wystarczała pani woźna i nikt jej nie podskoczył,ale to już chyba
        przeszłość.....
        Co do sytuacji w szkole to wina leży po stronie rodziców i nauczycieli i już....
        Ale wkurzam się jak o tym gadam i byłoby tego dużo,więc daję na wstrzymanie....
      • brazylion3 Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 27.10.06, 08:31
        Według mnie:
        1. Wychowanie - to dzisiaj schodzi na dalszy plan, problemy doroslych, praca, teraz masę osob zagranicęwyjechało, często nie ma jednego z rodziców, nwet dwoch, dziecko zostaje z babką itd. Dzieci są wychowywane przez otocznie kolegów itd, za w takim wieku negatywny lider to jest dla nich ktoś
        2. Nie ma punktu odniesienia, kryzys autorytetów. Zgodzę się z tym ,że nauczyciel jeśli ma charyzmę, potrafi zainteresować , tak czy tak skupi część uczniów
        3. Mediatyzaja, internetyzacja, telefonizacja - pojawiłą isę nowa technologia, łatwo i szybko można coś nagrać, wyslać koledze, zaszpanować itd. Robi się szum, złe przykłądy, ośmieszanie nauczycieli, seks w szkole itd. to dociera do glowy wszystkich i także tych dzeci, dla nich to tworzenie wizerunku, że nauczyciel jest bezsilny
        4. Nowe technologie tleinformatyczne zastępują młodzieży sport, nie ma jak w sposób ciekawy go spedzić, po co grać w piłkę, po co do kółka należeć, nie ma klimatu
        5. Złe zarządzanie szkołą - która jest tylko budynkiem i po lekcjach zamyka się i boisko i szkolę, nie zyje ta instytucja. Czasem dobry manadzer szkoły dyrektor potrafi nad tym zapanować urozmaićić tę szkoęłę
        6. Brak jakieś takiej kontry na to postępujące chamstwo młodzieży, nikt nie zwróci uwagi bo sięboi, czy widzi coś w autobusie, czy na ulicy, każdy spuszcza glowe i idzie. A to ich wbija w silę i poczucie siły.
        7. W proces naprawy tej sytuacji według mnie musi się wlączyć i szkołą, policja, rodzice, kośćiół, kluby sportowe, instytucje publiczne. Jeśli działalyby razem i się uzupenualy to może byłoby łąwiej. Sama szkola nie pociągnie,bo ona zależy także od innych instytucji
    • brazylion3 Do Michała13w 27.10.06, 08:57
      Będziesz mialę tę praktykę w gimnazjum czy liceum, podstawówce Michał13w:) Kolegas uczył niemieckiego w gim,nazjum i mówi ,że nie mógł zpanować...ale po pewnym czasie opanowałsytuację a głównie dzięki pomyslowi, bo prowadzil zajęcia w trochę inny spoób, ,,otwarty,,:)
      • chuchalscy Re: Do Michała13w 27.10.06, 08:59
        do wszystkiego trzeba mieć talent, do nauczania też
    • aisablri Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 03.11.06, 15:49
      Dziewczynka
      Grażyna Plebanek*
      2006-11-02, ostatnia aktualizacja 2006-11-02 17:37
      Kultura robi z nas bierne kobiety i agresywnych mężczyzn. Figura matki jest pasywna, figura ojca władcza
      Czternastoletnia dziewczynka jest dzieckiem, które czasem marzy o pocałunku. Urodzona w złym czasie i miejscu może być już żoną, matką albo prostytutką. Może też być ofiarą.

      Dzieci, które razem szły do pierwszej komunii, podzieliły się - pięciu chłopców rozebrało w klasie koleżankę, dotykali ją rękami i słowami, weszli tak głęboko, że znienawidziła swoje ciało. Pozostali patrzyli. Dziewczynka nikomu o tym nie powiedziała, bo czuła się winna. Czuła się brudna, zła i winna. Wolała się zabić.

      To koszmar ze snów każdej dziewczynki, kobiety. To lęk ojca i matki dziewczynki - żeby nie spotkała grupy mężczyzn, którzy rozbiorą ją i zgwałcą, upokorzą, zabiorą to, co tylko jej - ją samą.

      Celowo powtarzam słowo "dziewczynka", bo ono bywa synonimem słowa "ofiara". Gwałt jest szczególnym rodzajem przemocy, czymś, co może zrobić mężczyzna kobiecie, nigdy odwrotnie. Dziewczynki w gimnazjach nie otaczają swojego kolegi, nie zdejmują mu spodni, nie symulują wsadzania mu w odbyt butelek. W Polsce jeszcze nie.

      Kiedy mieszkałam w Szwecji, dzielnica Fisksätra miała bardzo złą opinię. Mieszkali tam Rosjanie, Polacy, Turcy, Arabowie, gangi walczyły ze sobą, co chwila wybuchała strzelanina, kogoś mordowano. Ale nic nie odda oburzenia, jakie wywołała informacja o powstaniu gangu dziewczyn. Wskaźnik przestępczości dla Fisksätra pozostał na tym samym poziomie, szok i wściekłość opinii publicznej do końca zszargał opinię tej dzielnicy.

      Kim były te dziewczyny gangsterki? Ofiarami gwałtów, siostrami ofiar gwałtów, miały braci gwałcicieli? Co musi się stać, żeby kobieta założyła kastet i podkute buty, żeby wzorem postaci z gier komputerowych skopała napastnika, a potem skoczyła na niego i zgniotła mu żebra? Co muszą zrobić mężczyźni kobietom, żeby wychodziły na ulicę jak żołnierze i napadały "niewinnych"?

      Cudzysłów nie jest prowokacją, jest faktem. Bo nie ma niewinnych. Kultura - to już truizm, ale nie w nietolerancyjnym kraju - robi z nas bierne kobiety i agresywnych mężczyzn. Figura matki jest pasywna, figura ojca władcza. Co innego uczucia religijne, niczyich uczuć nie zamierzam ranić - mówię o władzy. Jeśli religia daje kobiecie jako jedyną opcję stereotyp matki, jeśli państwo zatrudnia realne matki, a potem wyrzuca je z pracy, bo zaszły w ciążę, jeśli media lansują obraz sytych rodzinnością żon-matek, to czy wydaje się dziwne, że pięciu nastolatków otacza drobną dziewczynkę?

      Ich jeszcze nikt nie otoczył, nie mają się czego bać, Fisksätra jest daleko. Tyle że świat się ostatnio kurczy...

      Reakcje uczniów - "chłopaki chciały się pokazać", reakcja matki - "nie winię ich", reakcja ministra edukacji - do poprawczaka ich. Jak to interpretować? Po kolei: dzieci - wyuczona pogarda dla kobiety, poczucie bezkarności. Matka - chrześcijańskie miłosierdzie? Szok? Minister - siła w odpowiedzi na siłę. I jeszcze sugestia premiera, żeby w zakładach karnych dla młodzieży porządku pilnowali ludzie z rodowodem wojskowym.

      Co wychowawcy z rodowodem wojskowym mogą zrobić piątce nastolatków, którzy zgwałcili dziewczynkę? Mogą im pokazać, że są silniejsi. Że na świecie są mężczyźni słabsi (nastolatki) i silniejsi (byli wojskowi). Kiedy chłopaki wyjdą z poprawczaka, znów będą "się chciały pokazać", to oczywiste. Możliwe, że skopią nawet samych byłych wojskowych.

      Czternastoletnia dziewczynka marzy o pocałunkach tak jak w książce "Dla mnie to samo" Agnieszki Drotkiewicz. Nastolatka ma być operowana, doktor jest przystojny i pięknie pachnie, ona chce, żeby ją pocałował. Co ta dziewczynka czytała przed operacją - "Anię z Zielonego wzgórza", książki Musierowicz? A może "Władcę much"?

      Virginia Woolf napisała "Własny pokój", o tym, że kobieta ma prawo mieć swoje miejsce na świecie. Własny pokój jest nami, jest naszym wnętrzem, do którego nikt nie ma prawa wejść. Jest pochwą.

      Chłopakom nie wolno wchodzić do żadnego pokoju, gdzie nikt ich nie zaprasza. Żadnym chłopakom, ani tym, którzy "się pokazali" w Gdańsku, ani tym z byłej Jugosławii - "potwornym doktorom w czarnych maskach". Mimo że świat się kurczy.

      W Szwecji, tam, gdzie dziewczyny tworzą gangi, na razie w dzielnicy Fisksätra i im podobnych do szkół mają być wprowadzone lekcje samoobrony dla dziewczynek. Jeśli dziewczynki nie dopuszczą do tego, żeby ich koleżankę otoczyło pięciu chłopców, zdjęło jej majtki i symulowało gwałt, nie będą może powstawały gangi dziewczyn na model tego z dzielnicy Fisksätra. Dzięki temu może chłopcy w Polsce, którzy teraz w szkole w Gdańsku niemal zgwałcili dziewczynkę, przez co popełniła samobójstwo, nie będą musieli odsiadywać kary w zakładzie pod nadzorem byłych wojskowych.

      Chodzi o to, żeby zbudować godność - taką samą dla dziewczynek, jak i dla chłopców. Bo jak nie, to siła się siłą odciśnie i nie pomoże nawet chrześcijańskie miłosierdzie.



      *Grażyna Plebanek, pisarka, autorka książek „Dziewczyny z Portofino” i „Pudełko ze szpilkami”



      ****
      niechętnie to piszę zwykle, ale w pelni się zgadzam.
      • michal13w Re: Weżcie mi wyjaśnijcie...jedną rzecz 03.11.06, 22:51
        Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zaczynam praktykę, w liceum.
Pełna wersja