pathos_phobos
08.11.06, 15:25
Wabiła się Zaba i miała już 12 lat,ale była najśliczniejszym psem na świecie.
Przekupiłem ją resztką szynki,którą przywiozłem z Lublina i odtąd już była
moim psem. Zawsze mnie pierwszego witała, gdy wracałem do domu,do mnie
przychodziła,żebym ją głaskał po brzuszku.Patrzyła się wielkimi, czarnymi
ślepkami i machałą ogonkiem z całej siły,żeby dostać kawałek kanapki,i zawsze
dostawała,bo była taka kochana,że nie mogłem jej odmówić.
Miała nowotwór.Niewiele mogłem jej pomóc,ale próbowałem zmniejszyć
cierpienie, niestety choroba była silniejsza i dziś ja pokonała. A mnie jest
bardzo smutno...