Bajeczka z flaczkami w tle

13.12.06, 12:58
Dzień dobry - rzekł Stanisław do swojej żony, która właśnie wprowadziła mu
siekierę w potylicę. Janino, tak nie tsza, tsza inszej. Był bardzo grzeczny,
nie trykał nóżkami, nie wypełnił bikini sosem. Lecz kiedy znalazł się w tunelu
i zobaczył motykę - oooo nie - rzekł - Wilczyński moim prezydentem nie będzie.
Pierwszy cios zadał na oślep w ścianę - a kiedy zrozumiał, że mięśnie napinają
sie zgoła niebywale - spojrzał w lustro i ujrzał tam jeszcze jeno lustro - i
tak lata do dziś.
    • skladak1968 Re: Bajeczka z flaczkami w tle 13.12.06, 13:48
      To ja tak z lekka zadedykuje Koledze ;)

      Zabłądził facet w lesie. Łazi, łazi, łazi.. Wreszcie spotyka staruszka
      siedzącego na pniu.
      - Dziadku, a jak stąd dojść do szosy?
      - Pójdziesz pan prosto, potem w lewo, miniesz pole konopi, potem gadającą rzekę…..
      • lachien Re: Bajeczka z flaczkami w tle 13.12.06, 14:42
        Oj nie czytał Pan prawdziwych bajeczek widzę. Pogmeraj w archiwum.
        • lachien Re: Bajeczka z flaczkami w tle 13.12.06, 14:44
          Co nie oznacza że złe to co Pan napisał.
          • lachien Re: Bajeczka z flaczkami w tle 14.12.06, 09:34
            Od jego młodzieńczego wieku cała bliższa i dalsza rodzina mówiła mu jaki jest
            mądry. Z początku brał to za komplementy, ale z biegiem czasu sam w to uwierzył.
            Potwierdzeniem tego faktu była monstrualnych rozmiarów głowa, którą nosił na
            szyi. Jeśli był głodny - wymyślał sobie suto zastawiony stół i po chwili taki
            sam stał przed nim. To samo było z innymi rzeczami. Jeśli chciał cos mieć - po
            prostu myślał o tym i po chwili to miał. Na jego ósme urodziny matka kazała mu
            wymyśleć sobie szkołę. Po sekundzie na drugiej stronie ulicy stał okazały gmach,
            a woźny zamiatał śmieci z boiska. Poszedł więc do pierwszej klasy. Tak mijały
            lata. Kiedy był w ósmej klasie, zaczęły się zajęcia z filozofii. Pewnego dnia
            pani zadała jako pracę domową wypracowanie na temat sensu życia. Temat wydał mu
            się tak ciekawy, że udał się na odludzie, siadł na kamieniach nad przepaścią i
            zasnął. Śniło mu się, że szybuje pośród chmur, ale po jakimś czasie głowa
            zaczęła ściągać go w dół. Obudził się zlany potem. Rzeczywiście, działo się z
            nim coś dziwnego - widział świat do góry nogami. Dopiero po chwili zorientował
            się, że stoi na głowie. Cała krew z organizmu spłynęła mu do mózgu i pobudziła
            myślenie. Po godzinie intensywnych rozmyślań nad zadanym tematem zrozumiał, że
            wymyślił sam siebie i znikł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja