lachien
13.12.06, 12:58
Dzień dobry - rzekł Stanisław do swojej żony, która właśnie wprowadziła mu
siekierę w potylicę. Janino, tak nie tsza, tsza inszej. Był bardzo grzeczny,
nie trykał nóżkami, nie wypełnił bikini sosem. Lecz kiedy znalazł się w tunelu
i zobaczył motykę - oooo nie - rzekł - Wilczyński moim prezydentem nie będzie.
Pierwszy cios zadał na oślep w ścianę - a kiedy zrozumiał, że mięśnie napinają
sie zgoła niebywale - spojrzał w lustro i ujrzał tam jeszcze jeno lustro - i
tak lata do dziś.