ariadne-skanska
22.07.08, 07:54
10 lat województwa. Rozmowa z Jerzym Stępniem
Rozmawiał Janusz Kędracki
2008-07-20, ostatnia aktualizacja 2008-07-20 20:55
- Z Radomiem i Częstochową to byłby potężny region, przyciągający inwestorów. W obecnej sytuacji Kielce zawsze będą gdzieś na końcu - mówi Jerzy Stępień, współtwórca reformy samorządowej.
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
ZOBACZ TAKŻE
Dziesiąta rocznica województwa (18-07-08, 00:00)
SONDAŻ
Czy województwo Świętokrzyskie wykorzystało szansę, jaką otrzymało w 1998 roku?
Tak, gdybyśmy nie byliby województwem region zostałby zepchnięty na margines.
Raczej, tak. Choć można było walczyć o silniejszą pozcyję w Polsce.
Nie. Jesteśmy biednym regionem i status województwa nie ma tu wielkiego znaczenia.
Nie mam zdania.
18 lipca minęło 10 lat od dnia, gdy Sejm przyjął ustawę o utworzeniu 16 nowych województw. Wśród nich Świętokrzyskiego.
Janusz Kędracki: Skąd się wzięła koncepcja 12 województw, forsowana 10 lat temu przez rząd AWS i UW?
Jerzy Stępień: Mapa województw była budowana przez wiele lat, wiele gremiów nad nią pracowało, ośrodki naukowe, uniwersyteckie. Pamiętam, bodajże w 1996 roku, ukazała się książka pod redakcją prof. Wysockiej, zawierająca wyniki różnych badań, z których wynikało, że uzasadniony jest podział na 12 województw. Jeszcze bardziej uzasadnione było 11, bez warmińsko-mazurskiego, ale tam powstał silny ruch regionalny i to upadło. Już w okresie rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego [1991 rok - przyp. red.] przyjęła się koncepcja 12 i z taką wyszedł rząd Jerzego Buzka.
Jerzy Stępień, jako ówczesny wiceminister, podpisywał się pod nią?
- Jako lokalny patriota chciałem oczywiście, by Kielce utrzymały się na mapie województw. Na posiedzeniu sejmiku podkreślałem, że jest zagrożenie i należy łączyć siły z Radomiem, Sandomierzem, a także z Częstochową, która do 1954 roku była powiatem w województwie kieleckim. Usiłowałem przekonywać, by tworzyć jeden front. W Radomiu była nawet grupa, która widziała w tym sens, która rozumiała, że wcześniejsze konflikty z Kielcami były celowo podsycane. Do tego samego przekonywałem w Bydgoszczy i w Toruniu. Tam potrafili. W Kielcach i Radomiu moja siła argumentacji okazała się niewystarczająca.
Ostatecznie rząd wyszedł z koncepcją 12 województw, bo tyle mieściło się w skali regionalizacji, o jakiej myślano. Żeby województwa były silne, powinny mieć powyżej 2 mln mieszkańców. Później, jak projekt ustawy trafił do Sejmu, zaczęła się już tylko polityka. Liczyło się tylko to, by zdobyć poparcie wyborców. No i efekt jest, jaki jest.
To znaczy 16 województw. Czy to źle?
- Moim zdaniem źle, ale nie należy tego ruszać. Próby korygowania mogą spowodować wiele negatywnych zjawisk, otwarcie puszki Pandory i zaktywizowanie populistycznych sił politycznych. Istnieje błędne przekonanie, że ośrodek administracyjny napędza rozwój. A przecież urzędnicy nie tworzą dochodu.
W Kielcach nikt jednak nie żałuje, że mamy województwo. Wprost przeciwnie.
- Ale wystarczy pojechać do Ostrowca czy Jędrzejowa, żeby usłyszeć, że ludzie myślą inaczej.
W województwie małopolskim, w jakim przy koncepcji 12 mieliśmy się znaleźć, bylibyśmy pewnie na marginesie...
- Kto wie. Nie wiemy przecież, jakby było. W Nowym Sączu usłyszałem, że utworzenie tam województwa w 1975 roku zahamowało rozwój. Nie urzędnicy bowiem, a szkoły wyższe, duże firmy budują współczesną cywilizację.
Czy województwo świętokrzyskie w obecnym kształcie nie ma racji bytu?
- Żałuję, że nie powstało duże województwo, z Kielcami, Sandomierzem, Radomiem i Częstochową, która nie czuje się dobrze w śląskim. To miało sens, to byłby potężny region, przyciągający inwestorów. W obecnej sytuacji Kielce zawsze będą gdzieś na końcu.
Ale za to nie mamy sporów z Radomiem czy Częstochową o to, kto ważniejszy i komu więcej pieniędzy się należy.
- Taka konkurencja to nic złego. Jak jest, tworzy rozwój.
Jak obecnie były kielczanin patrzy na nasze województwo, jak je ocenia z perspektywy Warszawy?
- Trudno mi oceniać. Uważam jednak, że specjalnie się nie wyróżnia. Nie czuje się prężności, która by promowała rozwój. To raczej obcinanie kuponów, spokojne życie. Nie ma liczących się uczelni. Kielce nie przyciągają wielkich inwestorów.
Za to jako biedny region województwo i jego stolica mogą korzystać z większych środków unijnych. Jako powiat w małopolskim Kielce by z pewnością tyle nie zyskały.
- Być może jako miasto zyskają, ale czy zyska Polska? Co nas więcej kosztuje? Utrzymanie administracji 12 czy 16 województw? Z punktu widzenia ogólnego interesu kraju, obecne rozwiązanie nie jest korzystne. Nie sądzę też, by Kielce były szczególnie pokrzywdzone w województwie małopolskim. Oczywiście kielczanie straciliby poczucie, że mieszkają w mieście wojewódzkim. To jednak infantylne podejście. Nie uważam, że byliby gorsi. Nie to powinno decydować o osobistym poczuciu wartości.
* Jerzy Stępień - urodził się w Staszowie, wychowywał w Sandomierzu, po studiach przez ponad 20 lat mieszkał i pracował w Kielcach. Był sędzią, radcą prawnym, jednym z założycieli i liderów świętokrzyskiej "Solidarności". W latach 1989-93 senator RP, współtwórca reformy samorządowej. W rządzie Jerzego Buzka podsekretarz stanu w MSWiA, od 1999 roku do czerwca br. sędzia Trybunału Konstytucyjnego, przez ostatnie dwa lata jego prezes.
Spotkajmy się 10-lecie
"Spotkajmy się" to hasło obchodów 10. rocznicy powstania województwa świętokrzyskiego, które organizują wspólnie marszałek województwa, wojewoda, prezydent Kielc i regionalne media. Już dziś zapraszamy na niedzielę 7 września na wycieczki z Kielc do każdego z 13 świętokrzyskich powiatów. Starostów będziemy zachęcać, by zorganizowali także wycieczki z powiatów do Kielc. A warto tego dnia będzie przyjechać do stolicy województwa. Już o godz. 13 rozpocznie się Europejski Festyn Rodzinny, a od godz. 19 wielki koncert Świętokrzyskie Gwiazdy dla Świętokrzyskiego.
miasta.gazeta.pl/kielce/1,35253,5474065,10_lat_wojewodztwa__Rozmowa_z_Jerzym_Stepniem.html